:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Straszne. No future, bo jak to inaczej nazwać. Najgorsze, że nie bardzo wiadomo jak sobie z tym poradzić. Wyrzucać...? Dokąd?

    •  

      pokaż komentarz

      @kubatre1:
      Wyrzucać po prostu. A obowiązek nauki do 18 roku życia przenieść na rodziców. Czyli nie tak jak teraz, że szkoła nie może wyrzucić ucznia, który nie skończył 18 lat, ale go wyrzuca, a to rodzice muszą mu znaleźć nową szkołę. Pod takim samym rygorem jak obecnie unikanie obowiązku szkolnego.
      Ergo: on ma prawa i obowiązek do nauki, ale nie każda szkoła ma obowiązek go przyjąć.

  •  

    pokaż komentarz

    @elbanan
    Zgadzam się z Tobą, że poważne tematy powinny być przedmiotem publicznej debaty. Chciałbym jednak się dowiedzieć kilku rzeczy (zupełnie poważnie):
    1) Kto ma wyznaczyć, które tematy są poważne (wystarczająco poważne)
    2) Gdzie, kiedy i przy użyciu jakich środków ma być przeprowadzona ta poważna debata? (Na wykopie/ pod artykułami onetu/ korespondencyjnie/ na wiecu/ inne?)
    3) Co taka publiczna debata da (daje)?

    •  

      pokaż komentarz

      @Myth: "publiczna debata" to memtyp, jaki pojawia się w społeczeństwie, o dopalaczach mówią wszystkie media i nagle problem zostaje zauważony i wszyscy szukają zgodnie rozwiązania. Takie pospolite ruszenie.
      1) wyznaczyć temat, a raczej poruszyć może społeczeństwo - opiniotwórcze osoby, media. Kiedy zaczynają mówić jednym głosem dzieją się cuda wianki.
      2) "w społeczeństwie" - patrz co się dzieje z tematem dopalaczów, który jest zdecentralizowanym tematem, a jednak wszyscy naraz o tym mówią.
      3) Poruszenie problemu, zauważenie, szukanie rozwiązania, ewentualnie poprawę sytuacji. Lepiej mówić cokolwiek o tym problemie, niż go przemilczeć.

      Sprawa wychowania młodego pokolenia w duchu szacunku do innych osób/grup społecznych jest niesłychanie ważna, bo tylko w jedności Polska jest w stanie coś osiągnąć. Jak widzisz tytuły na wykopie typu "Kaczyński to jednak d$$%!" albo "POważna polityka tuska" i ogarnia Cię obrzydzenie na ten wszechobecny jad i niechęć, to wiesz o czym mówię.

    •  

      pokaż komentarz

      @elbanan:
      Media to firmy, więc mówią o tym o czym opłaca się mówić, jest możliwie krótkoterminowe (tragedie są tego świetnym przykładem), oraz dotyka dużej części społeczeństwa.

      1) Wychowanie młodzieży spełnia ten ostatni warunek, ale raczej nie spełnia dwóch pierwszych, więc nie widzę raczej wielkich szans, aby ten problem 'ogólny' wypłynął.
      2) Rozumiem, w czym rzecz, niestety tak naprawdę to tym o czym "wszyscy" mówią, nie rządzą najwyraźniej dalekowzroczne osoby, którym zależy faktycznie na przyszłości narodu/społeczeństwa.
      3) Dopóki nie zaczną o tym pisać oraz mówić w radio/telewizji, możemy sobie podyskutować w wąskim gronie 2,3,10,100,10000 osób. Co do świadomości istnienia problemu gimnazjów zaś, byłbym zdziwiony gdyby ktoś powyżej 18. roku życia poinformował mnie, że nie wiedział/nie wie na czym ten problem polega. Mimo to, nic się w tej kwestii nie robi. Przypuszczam, że znów co najmniej z dwóch powodów:
      a) W tym wypadku najprostsze rozwiązanie (likwidacja gimnazjów i powrót do starego systemu) wcale nie jest proste
      b) Ludzie, którzy są odpowiedzialni za ich wprowadzenie widocznie są wciąż gdzieś odpowiednio 'wysoko' w szczeblach władzy.

      Co do sprawy wychowania młodego pokolenia... zgadzam się w zupełności, z tym, że dodałbym iż to ostatnie de facto nie jest, niestety, problemem wyłącznie młodzieży. :/