•  

    ciekaw jestem czy jeszcze jest zwyczaj wystawiania zmarłego w otwartej trumnie w domu, przyjmowanie gości, płaczki? Jeszcze parę lat temu z tym się spotkałem.

    •  

      @kubatre1: Co do wystawiania zmarłego w trumnie to jest - przynajmniej na wsiach. Też rzadziej się z tym spotykam ale jest to jeszcze popularne szczególnie w miejscach gdzie na cmentarzu nie ma kaplicy. O płaczkach nie słyszałem, przynajmniej nie w czasach najnowszych.

    •  

      @r3m0: Zgadza się, na wsiach zwyczaj ten ma się całkiem dobrze (przynajmniej w moich okolicach). Ciało zmarłego wystawia się w domu w dzień pogrzebu, tak by przed ostatecznym spoczynkiem każdy z rodziny i najbliższych mógł się z nim pożegnać i za niego pomodlić. Nie spotkałam się jeszcze z tym by zmarłego wystawiano w domu w otwartej trumnie- leży on za zwyczaj w swoim łóżku, a dopiero później przenosi się go do trumny i wiezie do kościoła/kaplicy (w kościele wieko od trumny jest podniesione). Z typowymi płaczkami również się nie spotkałam, ale tym mianem obecnie określa się ludzi opłakujących i modlących się przy łóżku zmarłego. Oczywiście nie są to osoby wynajmowane do takich celów, a po prostu rodzina i najbliżsi.
      Z obrzędem pochówku na wsiach, związanych jest też dużo zabobonów i wierzeń np: jeśli przetrzyma się ciało przez niedzielę, to zmarły pociągnie za sobą kogoś z rodziny, albo jeżeli wynoszona z domu trumna jest bardzo ciężka, to znaczy, że dusza zmarłego nie chce opuszczać domu. Zawsze lubiłam słuchać o takich przesadach...

    •  

      @Elfik32: To w mojej okolicy zmarły leży w trumnie "od razu", przez te 2 czy tam 3 dni przed pogrzebem. Ostatnio zdarza się to co raz rzadziej, chyba nawet jakieś przepisy temu zapobiegają - zmarły powinien od razu zostać przewieziony do kaplicy, no ale jak ktoś się uprze to może być po staremu. Przed wyjściem z domu trumna jest zamykana i już nigdy jej nie otwierają.
      Zabobonów o których mówisz nie słyszałem, ale znam inny - przy wychodzeniu z domu stukają trumną 3 razy w próg, "żeby dusza nie wracała".

    •  

      @kubatre1: Obecnie jest zwyczaj wystawiania zmarłego w otwartej trumnie, nawet parę godzin, ale to w domu pogrzebowym.

    •  

      @kubatre1: Jeszcze 3 lata temu byłem na pogrzebie w małopolskiej wsi gdzie w dzień pogrzebu w domu zmarłej/zmarłego wystawiano ciało w trumnie. Otwarta trumna ustawiona była w głównym pokoju (podobno tradycją jest, że nie można jej ustawiać w kuchni- nie wiem dlaczego). W pokoju były zasłonięte zasłony, po prawej i lewej stronie od trumny stały palące się świece (gromnice.. chyba, nazywali je jakoś inaczej). Po przybyciu księdza, kilku modlitwach i śpiewach, zamykano trumnę. Rozpoczynał się korowód. Trumnę trzeba było wynosić przez drzwi, nigdy przez okno-znów jakiś zły omen.

    •  

      @kubatre1: Pamiętam, że na pogrzebie mojej prababci trumna była otwarta i jak napisał jeden z wykopowiczów, po obu stronach płonęły świece.
      A co do samych zdjęć to w bardzo starym rodzinnym albumie natrafiłem na kilka takich zdjęć z różnych pogrzebów.
      Koleżanka pracowała w punkcie wywoływania zdjęć i mówiła, że takie zdjęcia jeszcze się trafiają.

    •  

      @kubatre1: polecam dokument Małgosi Szumowskiej "A czego tu się bać" http://www.youtube.com/watch?v=waNkeaAH5ho

    •  

      @Elfik32: Jest też kilka innych zwyczajów: zmarłemu na powieki kładzie się ciężkie monety (by oczy nie były otwarte, moja Babcia twierdzi, że to ma być również zapłata dla św. Piotra, coby wpuścił do raju :)), zasłania lustra (nie można dopuścić do tego, by w lustrze pojawiło się odbicie zmarłego, poza tym może się tam ukryć jego dusza :) a potem wyłazić z lustra i straszyć domowników :), inna wersja z lustrem - dusza nie może zobaczyć się w lustrze, gdyż wtedy nie uwierzy, że nie żyje i nie zechce opuścić domu), na wsiach przy wynoszeniu trumny należy trzykrotnie postukać nią we framugę drzwi wyjściowych (chyba chodzi o ostatnie pożegnanie zmarłego...?), podobno praktykowano również prowadzenie trumny po wszystkich budynkach gospodarstwa, by zmarły mógł się pożegnać z inwentarzem, słyszałam też o zwyczaju otwierania drzwi stodoły (jeśli zmarł gospodarz).
      Podobno zmarły do pochówku musi być ubrany w specjalnie uszytą na tę okazję odzież: nie może ona mieć żadnych supełków na szwach, gdyż może to spowodować problemy z ucieczką duszy z ciała. Jednak co do ubierania zmarłych najbardziej przerażający dla mnie zwyczaj polegający na tym, że jeśli zmarły ma np zgięte nogi albo otwarte usta, to należy do niego mówić (ale nie krzyczeć!) o tym, jak pięknie będzie wyglądał w trumnie (!), jaki będzie elegancki itp., podobno wtedy łatwiej jest zmarłego ubrać, nieboszczyk "poddaje się" łatwiej tym wszystkim zabiegom...
      Bardzo ważne jest również, by nie sprzątać kwiatów i wiązanek z grobu przed upływem 6 tygodni od pogrzebu, w przeciwnym razie umrze ktoś z rodziny zmarłego.
      Mam nadzieję, że nie zanudziłam :)

    •  

      @kubatre1: słyszałem o tym, po wyniesieniu zwłok z domu trzeba wiązać czerwone kokardy w rogach okien i jeżeli jest to blok to trzymać żywą kurę na balkonie w celu odpędzenia uroku.

    •  

      @piglet: Co do zapłaty - to jest wierzenie jeszcze z czasów starożytnej grecji. Lustro - kiedyś wierzono że w lustrze jest odbicie duszy, dlatego też wampira w lustrze nie widać...
      Z wystawianiem ciała zmarłego w domu spotkałem się na każdym pogrzebie na którym byłem, nie widzę w tym nic dziwnego, za to nie wyobrażam sobie jak można przekładać zmarłego z łóżka do trumny w trakcie pogrzebu...

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @kubatre1: pewnie, że tak - kilka tygodni temu zmarła moja babcia mieszkająca niedaleko Nowego Sącza i niby są kaplice na cmentarzu ale tradycyjnie i praktycznie zawsze na tej "mojej" wsi ciało leży jeszcze w domu, a pogrzeb jest na trzeci dzień. Babcia zmarła w swoim pokoju, i tam też spoczęła na improwizowanym katafalku w otwartej trumnie, wieko stało obok (zakłady pogrzebowe mają obcykane, przebranie ciała i przygotowanie trumny w kilka godzin po śmierci). Przez ten czas do domu do trumny i pod dom przychodzili sąsiedzi, znajomi i oczywiście rodzina, pomodlić się, pośpiewać psalmy i powspominać i złożyć wieńce w okół trumny. W sumie ciekaw spostrzeżenie - rodzina nigdy się tak zgodnie i szybko nie zbierze jak nie na czyimś pogrzebie... W dniu pogrzebu przyjechali znowu grabarze z księdzem, zamknęli trumnę, trzy razy podrzucili nad progiem domu (przesąd?), wieńce zapakowali na karawanę i odbyła się procesja do położonego niedaleko kościółka na mszę a potem na pogrzeb. Zasłonięte okna owszem były w tym pokoju, ale lustra już nie (taki starosłowiański przesąd?) ponadto zatrzymuje się zegar na godzinie śmierci.

    •  

      http://www.wykop.pl/link/517223/a-czego-tu-sie-bac/ - mieszkańcy z mazurskiej wsi opowiadają o zwyczajach pogrzebowych; szukałem w tv a ktoś w końcu wrzucił na youtube. polecam.

    •  

      @Elfik32: Jeszcze jedno bym dodał, ale nasunęło mi się już później. Te zdjęcia dowodzą, że kiedyś śmierć była elementem życia. Obecnie śmierci się wstydzi, uważa za coś wręcz nieprzyzwoitego. Z tych fotek widać, że dla tych ludzi śmierć jest nie tylko ważna, ale musi być godna. To nie jest tylko ciało, lecz w dalszym ciągu człowiek, bliski człowiek. Te niezwykle upozowane ciała dzieci. O śmierci dzisiaj staramy się nie myśleć inaczej jak w kategoriach niepotrzebnego, uciążliwego obowiązku. Jak najszybciej pochować i przestać o tym myśleć. Trzeba afirmować życie, a śmierć jest jakimś nieestetycznym jego dodatkiem.
      Domyślam się, że takie zdjęcia przechowywano w rodzinnych albumach fotograficznych jako dokumentację jeszcze jedno ważnego wydarzenia w życiu sfotografowanego człowieka.

    •  

      @xRudi: Ten zwyczaj przestaje powoli obowiązywać. Kiedy zmarła moja babcia ciało po przywiezieniu z kostnicy leżało w domu 3 dni, w tym czasie codziennie wieczorem przychodzili ludzie i się modlili. Po trzech dniach pogrzeb. Było to już dość dawno temu (w sensie > 10 lat) i wtedy jeszcze był taki zwyczaj, że do kościoła (na wsiach to oznacza na ogół kilka ładnych kilometrów) ciało jechało na wozie, powoli, bo za nim szli ludzie. Po ostatnich pogrzebach widzę, że już się tak nie robi - wszystkim zajmują się domy pogrzebowe (transportem - szybkim) do kościoła. W domu też już mniej przechowuje się ciała - czasami ciało jest przywożone w dniu pogrzebu do domu, niejako na pożegnanie. A czasami jest przywożone od razu po śmierci, ale nie leży 3 dni, bo jest np. lato i mogłoby być niefajnie, więc pogrzeby robione są wcześniej.

    •  

      @xRudi: Zasłony były zasłonięte po to żeby światło, co za tym idzie ciepło nie dostawało się do pokoju.

    •  

      W miastach raczej tego już nie ma, ale na wsiach jak najbardziej. Chociaż prawdopodobnie już też od tego odchodzi się. wiadomo, starsi odchodzą, a młodzi wolą siedzieć w mieście w domku, niż 3 dni z trupem gdzie na wsi.
      +/- 10 lat temu, jak zmarł mój wujek, to ciało było wystawione w domu ~24h. O żadnych przesądach nie napiszę, bo jakoś mało mnie to interesuje ;)

    •  

      @ropppson: Żywa kura na balkonie w bloku....aż pomyślałam, że czas iść spać,bo przekręcam słowa a tu zonk:P
      Zdjęcia z cyklu: "no niech ktoś uśmiechnie denata,bo nam na zdjęciu coś smutno wychodzi"
      Po co udawać,że ktoś jest żywy jeśli już mu to nie grozi.Jak leży w trumnie to jeszcze ale niektóre....O tempora, o mores. :/

    •  

      O wielu wymienionych zwyczajach nie słyszałem. Przyznam, że nawet ciekawe. Ale śmieszy mnie fakt, że ludzie wierzą w zabobony (co jest grzechem), a za 5 min robią w imię Ojca i Syna....

    •  

      @kubatre1: Gdy mój dziadek zmarł moja babcia zatrzymała wszystkie zegary w domu. Nie wiem skąd i dlaczego taki zwyczaj.

    •  

      @kyjgel: zmieniała czas na zimowy

    •  

      @Elfik32:
      rowniez slyszalam (w trakcie pogrzebu) o tym, ze jesli trumna jest ciezka, to znaczy, ze zmarly nie chce opuszczac domu, ale to sciema (jak wszystkie inne zabobony) , biorac pod uwage okolicznosci smierci tejze osoby.
      pamietam, ze na pogrzebie mojej mamy trumna nie miescila sie do wykopanego grobu i podobno to tez byl "znak". wedlug mnie byla to glupota pracownikow zakladu pogrzebowego, ktorzy nie wymierzyli trumny, ale przyznam, ze bylo to efektowne (w negatywnym tego slowa znaczeniu), przy rozbijaniu trumny ludzie zaczeli mdlec, klnac, plakac itp.

  •  

    fajne zdjęcia, ale tak szczerze powiedziawszy to nic nie dały mi do myślenia

  •  

    Gdzieś miałem stare zdjęcie prababci też w trumnie ...jak znajde to wrzucę.

  •  

    Chrome 6.0.472.63 na ubuntu 10.04 dostaje lekkiej zadyszki przy otwieraniu tej strony.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    Medycyna była kiepska, za lekarzy trzeba było słono płacić. Zdjęcia martwych dzieci mnie rozwaliły.

    •  

      @Gej:
      A teraz, przy lepszym stanie medycyny niby ludzie (w tym dzieci) nie umierają? Nadal umiera tyle samo ludzi, ile się rodzi.

  •  

    Ale robienie zdjęć martwym dzieciom i zmuszanie rodzeństwa do stania obok to jak dla mnie trochę chore...

    •  

      @Bukuria:
      Chora to jest współczesna tendencja do udawania, że śmierci w ogóle nie ma. Potem ludzie, którzy nagle muszą się z nią zetknąć, w ogóle nie umieją sobie z tym poradzić.

  •  

    I tak leżeć będzie każdy. Co to k!%!a za poj$$any świat.

  •  

    Te zdjęcia, na których zmarli są w trumnach albo przynajmniej leżą to jeszcze nic takiego, ale dzieci posadzone jakby kimały na krzesłach? Jakoś nie baudzo tak...

  •  

    słitaśne focie to nie są.I ta jesień za oknem... :/ mię przybiło...

  •  

    Gdzieś, ktoś wyżej napisał, że ciało zmarłego wystawiało się w trumnie w domu na 2-3 dni. A ja się pytam po kiego grzyba? By chałupa przeszła zapachem trupa?

    •  

      @nookz: kiedys medycyna była ciut cofnięta w porównaniu do dzisiaj no i zdarzały się wypadki pochowania żywcem , to żeby zapobiec pochowaniu w letargu ... i został taki zwyczaj ;)

    •  

      @nookz: Na wsiach jest to praktykowane do dzisiaj. Nieraz byłem na takim pogrzebie i wbrew pozorem nie przesiąka zapachem trupa tylko takim "jodłowym" zapachem. Nie wiem skąd on się bierze, może od kwiatów?

  •  

    Zdjęcia jak zdjęcia, ale to dziecko sięgające do lustra...

  •  

    Ja mam po dziadkach sporą kolekcję takich trumiennych fotografii, są i niemowlaki i staruszkowie...przykry widok, ale jak widać i w Polsce i to całkiem niedawno było to praktykowane.

  •  

    Niektorzy wygladaja lepiej po smierci, niz inni na tych fotkach zywi. Fascynujacy obyczaj.

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    Dobrze, że era takich zdjęć minęła. Nie zrozumiałbym ludzi wstawiających takiego typu zdjęcia na nk lub fb.

  •  

    Śmierć osób bliskich nie jest czymś co chciałabym aby zostało uchwycone obiektywem aparatu. Takie rzeczy powinny zostawać jedynie w głowie... Są o wiele radośniejsze momenty w życiu które można sfotografować, a pogrzeb do nich na pewno nie należy.
    Najgorsze jest zdjęcie zmarłego dziecka obok którego siedzi zapewne rodzeństwo. Jak dla mnie jest to chore ;|

  •  

    Klimat naprawde niezly..

  •  

    A na zdjęciu numer 3 Robert Kubica