:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Chciałbym zaznaczyć że jest to dobrze znany proceder w kręgu pewnych producentów na zwiększenie zysków a nie kolejna teoria spiskowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: od dawna jest to znane : sam dodałem tu na ten temat link http://www.wykop.pl/link/251758/jak-zmusic-nas-do-zakupow/ I nie krzycz w tytule...

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: A ja się pochwalę: moja lodówka ma 30 lat, telewizor 15 (niestety, czasem świeci na zielono, więc trzeba będzie kupić nowy), samochód 19, telefon ma 7 lat (mam też nowszy, ale starego też używam), aparat mam na kliszę. Więcej elektroniki nie posiadam (oprócz komputera).

    •  

      pokaż komentarz

      W dzisiejszych czasach produkty nie tworzą inżynierowie, lecz ekonomiści.

      Zabieg bardzo prosty, który szczerze powiem nie dziwi mnie (niestety).

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: No tak... tylko w dzisiejszych czasach dochodzi jeszcze jeden motyw: postęp technologiczny w zasadzie wymusza wymianę sprzętu co 2-5 lat, więc masowo produkowane sprzęty rzadko żyją dłużej niż właśnie tyle. Na rynku da się znaleźć produkty lepiej wykonane o zwiększonej wytrzymałości, ale często są one oczywiście odpowiednio droższe.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kissblade: chyba podstęp technologiczny

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: 20-30 lat temu komputer PC kosztował około 4k$ (tamtych dolarów). Obecnie kupisz w polskim markecie nawet za 300-400 $ czyli w Stanach pewnie do kupienia za około 150-200$. To samo się tyczy innych sprzętów. Zapytaj rodziców ile musieli zapłacić pensji za swój pierwszy telewizor czy radio. A potem zobacz jak się to kalkuluje w dzisiejszych czasach. Wtedy każdy taki sprzęt to był luksus i musiał być solidny. W pewnym momencie ludziom zaczęło się powodzić na tyle że przestali zwracać na to uwagę, mówiąc krótko rozpętał się konsumpcjonizm, ludzie chcieli więcej za mniej itp. Z jednej strony dzięki temu jest ogromna dostępność do technologi, z drugiej ludzie mniej to szanują. Ale to już jest temat na dłuższą rozprawę.

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: ale nie mozna uciekac w paranoje....pamietajmy ze dzisiejszy sprzet jest o wile lzejszy (delikatniekszy) o wiel mniejszy. technologia o wiele bardziej skomplikowana. dzisiaj to male komputery a kiedys to bylo kilka tranzystorow kontrolujacych peace mechanicznych czesci. chyba nie wymagasz aby iphone wytrzymal tyle co twoj stary jamnik?

    •  

      pokaż komentarz

      @bio: To żadna nowość ani żadna teoria spiskowa. Taki przykład:
      Pewni naukowcy (na co dzień korzystali często z zestawów słuchawkowych) zauważyli że kabelki od ich słuchawek po roku się kruszyły i musieli kupować nowe. Więc przeprowadzili badania i sprawdzili że zwiększenie grubości przewodu o ułamek milimetra wydłuża jego żywotność kilkakrotnie a wpływu na koszt zestawu praktycznie nie ma żadnego. Ale przecież firmie która to produkuje nie chodziło wcale o żywotność przewodu.
      Kolejna sprawa to samochody. Toyota z 86r znacznie dłużej jeździć będzie i dłużej wytrzyma w niej karoseria niż w Toyocie z 2005r.
      Zastanawialiście się dlaczego w niektórych starych samochodach korodują nadkola? W pewnych konkretnych modelach korodują np: tylko tylne nadkola albo okolice klapki paliwa. Dlaczego?
      Odpowiedź jest prosta. Ładnych paręnaście lat temu powstał, oczywiście w tajemnicy w pewnej firmie produkującej samochody F*** instytut którego zadaniem jest zmniejszenie żywotności podzespołów produkowanych samochodów ponieważ obecna technologia pozwala im tworzyć samochody zbyt trwałe. Myślicie że to problem w dzisiejszych czasach zrobić samochód który nie skoroduje przez 30 lat leżeli nikt go nie zarysuje?

    •  

      pokaż komentarz

      Podepnę się. Dodam, że to dopiero początek awaryjności elektroniki. Wszystko za sprawą wprowadzenie w życie dyrektywy RoHS. Jest to początek lutowania bezołowiowego. Pokrótce tylko powiem, że osłabia ono połączenia i utrudnia montaż (wyższa temperatura). Tu akurat pomogli ekolodzy i UE.
      Niestety cięcie kosztów stało się normalnością. Co do super-wytrzymałego samochodu. Można go zbudować ale koszt jest ogromny. W samochodach których produkuje się 100'000 sztuk i więcej oszczędności na jednej sztuce rzędu kilkudziesięciu dolarów, w konsekwencji dają ogromne zyski. I konstruktorzy obliczają wytrzymałość na określoną liczbę lat/kilometrów. Oczywiście możemy sobie kupić astona/lambo/porshe ale niestety większości nie stać więc korzystamy z tanich rozwiązań.

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: A przyszło Tobie krzykaczu do głowy, że kiedyś elementy półprzewodnikowe były o wiele mniej skomplikowane i nie miały tak wielkiej skali integracji o miniaturyzacji, co dzisiaj? Wpis godny Kononowicza - dużo krzyku i nic ważnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: Dobrze piszesz. To jest jak najbardziej znany i stosowany proceder w przemyśle marketingiwym.

      Swego czasu pracowałem w firmie, która miała serwis na lodówki i chodziarki. I powiem wam jedno: Tam też sie to stosuje. Owija sie miedzianą rurke aluminiowym prętem. I prędzej czy później musi to skorodowac. Grubość przewodu jest przewodziana na około 2 lata. I jak sie kończy gwarancja to kończy sie też lodówka :)

    •  

      pokaż komentarz

      @aaxxyyzz:
      Oj, nie bylbym taki pewien. Nie zdziwilbym sie gdyby producenci aut doplacali do tego, zeby samochody czesciej sie psuly. Powod jest prosty: prosta elektronike, ktora sie zepsuje po prostu wyrzucasz. Samochod naprawiasz. A kto zarabia na serwisie i czesciach? Juz teraz czesc salonow jest nastawiona na zysk z serwisu, anie samych aut (wiadomosc z dosc wiarygodnego zrodla). Bo kto kupujac nowe BMW czy Mercedesa pojedzie do zlotej raczki je naprawiac? Tymbardziej, ze w dzisiejszych czasach bez odpowiedniego oprogramowania to niedlugo bezpiecznika nie bedzie mozna wymienic:P

    •  

      pokaż komentarz

      @Yahoo_: nic nowego pod słońcem. A czemu zderzak naszego polskiego wynalazcy, który pochłaniał energię kinetyczną zderzenia w jakiś dziwny sposób został wyklęty przez producentów samochodów? Bo na częściach się zarabia.

    •  

      pokaż komentarz

      @khad: Z prostej przyczyny? To był po prostu kit, sprzeczny z zasadami fizyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: nie warto przeinwestowywac jakosciowo elektroniki bo starzeje sie w zastraszającym tempie i staje się zbędna ... dla przykładu telefon sprzed roku nawet działający w dzisiejszych czasach ma wartość mniejsza niz zabytkowy adapter... wiec po co mi gadżet typu telefon bez Edge Wifi mp3? do wbijania gwoździ?

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: Produkt nie może być z byt trwały, przykład z życia:
      http://img174.imageshack.us/img174/1364/crocs.gif
      Czyli artykuł z GW o firmie Crocs.

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: dziwne, a ja myślałem, ze teoria stała sie praktyką. Określenie teoria spiskowa, sluzy do ośmieszenia oponenta, gdy jego wnioski staja sie naszym zdaniem tak nieprawdopodobne,, ze az niemożliwe. Większość ludzi myśli, ze zyje w bajce, a tak nie jest. Każde zdarzenie ma swoją przyczynę i skutek. Dla mnie człowiek, który myśli, że wszystko jest dziełem przypadku, jest po prostu głupi.

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: Jakiś czas temu czytałem historię pewnej firmy programistycznej, która w swoim oprogramowaniu umieściła tzw. "bombę czasową", powodującą awarię systemu raz na jakiś czas. Oczywiście tylko po to, żeby wyłudzić pieniądze za wsparcie. Proceder podobny do tego opisywanego w tym wykopie, jednak w tamtym przypadku na firmę została nałożona grzywna i nie wiem, czy któryś z programistów nie dostał nawet wyroku...

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: warto jeszcze dodać, że często wyznacznikiem jakości jest po prostu cena. Kupujesz tanio, kupujesz dwa razy, czy coś podobnego to w dzisiejszych czasach powinna być regułka, której uczą już dzieci w szkole.

    •  

      pokaż komentarz

      @aaxxyyzz: i dlatego NASA stosuje luty bezołowiowe przy wszystkich pracach na promach, rakietach, międzynarodowej stacji kosmicznej i satelitach :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mistalowa: Nie przesadzaj, taka n70 sprzed 5 lat chodzi za parę stów na allegro a niektóre zabytkowe adaptery są warte kilkakrotnie więcej niż kilka nowoczesnych komórek. A tak poza tym:
      mp3 - Nokia 5510 była bardzo popularnym telefonem z mp3 w 2001 roku
      EDGE - wprowadzony w 2003 roku
      Wi-Fi - popularne w telefonach przynajmniej od 2006

      Może paroletnim telefonem się szpanować nie da ale jest w pełni działający.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: czyli masz tv, komore, aparat i fure no i kompa :) generalnie więcej elektroniki nie posiadasz bo mógłbyś ewentualnie mieć cyfrowy zegarek lub iPada prawda? Bo po co Ci 3ci telefon... x)

    •  

      pokaż komentarz

      reasumując ścierają się dwie rzeczy:
      -firmy, w których interesie jest psucie się produktu, to co pisze @ephemeral-też czytałem o firmie, która została złapana na ustawianiu bomb czasowych w swoim oprogramowaniu i miała z tego niezłą kasę, a potem wyroki,
      -konsumpcjonizm, parcie na taniość, ilość, a byle jakość, nie ma co oczekiwać od produktu za 10% średniej krajowej jakości jaką miał produkt za 1 średnią krajową 20 lat temu.

      @mistalowa "wiec po co mi gadżet typu telefon bez Edge Wifi mp3? do wbijania gwoździ? "
      -do drzwonienia i wysyłania smsów-ja mam taki świadomie, za 100pln z jakiegoś saturna, bo mi lepszy nie jest potrzebny

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr jasne, a Twoja żona pierze na tarce i suszy ubrania na słońcu, a ciasto piecze w piecu kaflowym :)

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: ale z takim sprzetem to powoli jest ta sama sytuacja co w tej zagadce: jaka jest różnica między maluchem a pijaną kobietą? żadna. i z jednym i z drugim wstyd pokazać się na mieście.

      @dixx: jasne ze wystarczy .. tyle ze ma to swoje plusy i minusy .. ja natomiast doceniam chinskie dwukartowce bo nie cierpię nosic dwóch komórek..i mimo ze to chinskie badziewie to wytrzymuje spokojnie 2-3 lata..a potem.. zdaży się znudzic zanim sie zepsuje... tak ze nie generalizowałbym

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: Wg mnie większym skandalem jest fakt, iż sprzęty RTV z grupy high-end miewają te same "bebechy", co najtańszy sprzęt. Był chyba nawet wykop o tym, że jakiś model amplitunera Harman Kardon czy Marantz miał taką samą elektronikę, co Philips.

    •  

      pokaż komentarz

      http://www.wykop.pl/ramka/302107/ceny-elektroniki-kiedys-i-dzis/

      A wybór długi cykl życia produkty i wysoka cena, a krótki cykl życia produktu i niska cena jest znany od dawna.
      Z jednej strony wybór krótkiego cyklu życia jest wymuszany szybszym starzeniem się technologii niż kiedyś, a z drugiej wyborami konsumentów, którzy wolą kupić taniej, niż drożej, ale lepiej. Choć i tego nie można być pewnym, bo produkt gorszy wypiera lepszy, więc kupowanie tańszych przedmiotów może być próbą zabezpieczenia przed ryzykiem kupienia droższego, który okaże się wcale nie taki lepszy.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @ss80: A ja sądzę, że się psują częściej bo jest o pierdyliard więcej obwodzików, brameczek i ch!# wie co jeszcze.

    •  

      pokaż komentarz

      To co napisano w treści wykopu jest prawdą i nie ma sensu się z tym kłócić. Tyle, że niecałą prawdą. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że poziom technologii postępuje bardzo szybko, wszystkie urządzenia są coraz mniejsze i coraz bardziej napakowane delikatną elektroniką, więc po prostu ma się co w środku psuć - w przeciwieństwie do topornych, prymitywnych (choć czasem wręcz niezastąpionych!) starych urządzeń. Taka cena postępu.

    •  

      pokaż komentarz

      @aaxxyyzz: Skutki RoHS można zobaczyć po liczbie powstajacych serwisów laptopów, wydłużenie czasu działania laptopa ponad okres gwwarancyjny skutkowałoby jedynie ogromnym wzrostem ceny, a po tych dwóch latach sprzęt i tak bedzie przestażały.

      DLACZEGO dzisiejsza elektronika użytkowa ma trwałość 2-3 lata?
      Z jedniej strony nie ma takiej potrzeby, postęp technologiczny jest tak szybki że po tym czasie i tak powstanie coś lepszego/szybszego/mniejszego/nowszego i 90% użytkowników i tak zmieni/sprzeda/wyrzuci stary sprzęt.
      Chcemy super-cienkich szybkich laptopów , komórek z aparatami jak lustrzanka i audiofilskim mp3... i mamy, bo producenci nie skupiają się żeby to przetrwało upadki z trzeciego piętra , czy zabawe telefonem pod prysznicem.

  •  

    pokaż komentarz

    Używasz dysk z 80 lat??
    Za Wikipedia wprawdzie, ale w tym przypadku jeżeli blad to nieznaczny... :

    W 1984 firma Seagate wypuściła na rynek pierwszy dysk 5.25 cala ST-506 o pojemności 5 MB.

    Co Ty trzymasz na tym dysku? Masz osobny dysk na pliki .txt ? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @borum: Takiego dysku nie dałoby się pewnie podpiąć do współczesnego kompa. Wielu ludzi trzyma stare kompy by móc odczytać stare rzeczy. A te wciąż działają. Zresztą instytucje też jak ZUS.:)

    •  

      pokaż komentarz

      @borum:

      Co do dysków Seageta, w ostatni miesiącu poszły mi w się walić 3 sztuki, duży na usb pochodził z 2 miesiące, w rejestratorze 2 lata z hakiem i ostatni w macierzy niecałe 3 lata. Dobrze, że na większość jest gwarancja 5 lat. Swoją drogą Seagete wypuścił "czarną serie" dysków http://www.video.zax.pl/ak.htm

    •  

      pokaż komentarz

      @borum: też mam dysk z seagate'a w domu o wielkości ok 500 mb. Jeszcze dwa lata temu służył mi jako podstawowy dysk (po tym, jak stary szlag trafił po burzy) i co jak co, dane na nim, były danymi nie do zniszczenia. System odpalał się może i długo, bo dysk padał i wstawał, ale to był dysk, któremu można zaufać. Ale ma się to nijak do dzisiejszego awaryjnego seagate'a :(

    •  

      pokaż komentarz

      @simperium: No ale 500 to juz nie 5... Na dokumenty wystarczy;)

  •  

    pokaż komentarz

    Ameryki to Ty chłopie nie odkryłeś - wiadomo o tym od dawna. Ale wykopię, może uświadomi to kilku "konsumentów".

    •  

      pokaż komentarz

      @cheslavv:
      Jako wolnorynkowcowi nie mieści mi się to w głowie. To tak jak światowy monopol - coś takiego nie ma prawa istnieć w wolnej gospodarce, bo się po prostu NIE OPŁACA.

      Tym ciekawsze jest, że chyba rzeczywiście istnieje. Na zdrowy rozum wystarczyłoby, żeby wszedł duży producent i sprzedawał sprzęt z gwarancją powiedzmy 5-10 letnią, zamiast 2 letniej. Od razu widzę masowy ruch klienteli, która doceniłaby taki gest i wielokrotnie zwiększyła sprzedaż tego producenta.

      Choć być może mówimy w tym artykule o artykułach z niskich półek. Być może są producenci, którzy oferują ten rodzaj obsługi klienta, o którym napisałem, tylko są mało popularni bo ich produkty są drogie. Większość konsumentów kieruje się ceną.

      Moim zdaniem wolny rynek powinien zlikwidować ten proceder szybko, pod warunkiem, że chcą tego konsumenci. Nie można więc wykluczyć, że konsumentom zależy głównie na cenie i wolą wymieniać aparat cyfrowy na nowszy co 2 lata niż trzymać jeden model przez 10 i więcej lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @cheslavv: To tylko kolejna teoria spiskowa, nie ma sie czym denerwowac ;)

    •  

      pokaż komentarz

      dodajmy moze cos sensownego do tych "faktów"

      dlaczego drukarka kosztuje np 199zl a tusze do niej 250?

      bo klient tak chce!
      popatrzmy na najbardziej popularne:
      były 15lat temu drukarki po 1000zl np jeszcze HP 995itd tusz do nich po 110zl 42ml !! powtórzę! - 42ml ! wystarczal zwykle ludziom na 3lata!
      nieeee, mowicie ze za drogo! wiec zrobili nastepne i nastepne coraz tansze az po mniej niz 200zl
      a tusz do nich 70zl ale 4ml ! 10x mniej powtorze CZTERY ml !
      na to juz nie patrzycie!
      bo sie jaracie ze nowsze lepsze! blyszczace mrugajace czarna obudowa blysk (hicior wsrod ludzi widze teraz) gratulacje dla 95%spoleczenstwa! bo kiedys byly szare zwykle i złe...
      tymczasem drukarka za 200zl ma wszystko na jednym silniku czesto nawet nie ma encoder listwy! ( kto mial epsona sprzed 15lat to wie ile ważył i jak był wykonany z metalu i 4silniki krokowe od roznych precyzyjnych ruchow kiedys za 2000zl) nie ma podajnika papieru prawdziwego tylko wykopnik gumowy! mozecie pomarzyc o precyzyjnym zaciągu papieru wiekszej gramatury!

      wszystko by tylko padlo po roku! bo wy tak chcecie
      przeciez chcecie super i za 10% ceny
      no to jest
      a jak by hp tak nie robil to lexmarki byscie kupowali
      a jak i lexmark by nie robil badziewia to canon itd
      to jest bledne kolo
      ktore zapoczatkowali klienci chcacy WIECEJ i taniej niz ma sąsiad...

      no to jest, prosze...

      Pozdrawiam myslących klienotw ktorych jest niestety juz tylko 5% i mam dla nich WIELKI SZACUNEK ( z reszta wzajemny)

    •  

      pokaż komentarz

      @sncf: Tylko ja korzystam jeszcze z laser-jeta na toner?

    •  

      pokaż komentarz

      @cheslavv: Dokładnie, nie rozumiem jaki znowu skandal! Jak się kupuje najtańszy sprzęt nic dziwnego, że się psuje. Niestety w dzisiejszych czasach głównym czynnikiem jest CENA. Wydacie na "aparat" 500 zł pochodzi 2 lata, wydacie 3000 pochodzi przy normalnym użytkowaniu 7-8 lat? Moja matka kupowała czajniki bezprzewodowe za jakieś 40zł. Padały po roku. Ja raz kupiłem philipsa za 180zł działa już ponad 4. Cena Panowie cena. Pamiętacie ile kiedyś kosztowały komputery? Jaby dzisiejszy komp. taki za 2000zł kosztował 3500zł na pewno by chodził dłużej! Ale Czy by się opłacało? Po 2 latach jego konfiguracja by była warta połowe mniej. Za zaoszczędzoną kasę - 1500 po 2 latach możemy teraz kupić sobie drugi o lepszych parametrach i mamy DWA komputery.

    •  

      pokaż komentarz

      @KnightNi: opowiadasz, ja kupowałem philipsa i padały średnio co 2 lata, miałem dwa różne czajniki, sandwich philips trochę ponad 2 lata, miałem też dwa tostery philipsa, jeden po trochę ponad 2 latach drugi pod 3 latach, nie mam w tym momencie żadnego sprzętu philips, dla mnie to zabawki i tandeta do potęgi. Wysoka cena, często, ale nie zawsze jest wyznacznikiem wysokiej jakości, a już na pewno nie można się kierować utartymi sloganami, sprawdzona marka. Mam teraz toster MPM i działa już nawet nie wiem który rok, czajnik tefal, sandwich clatronic. Ładnie wyglądało jak w kuchni cały sprzęt był jednego producenta, niestety to była jedyna korzyść. Ten minus to ode mnie, bo opinie swoją opierasz na jednym czajniku. Mógłbym ci podać dziesiątki przykładów, gdzie czajniki za 40zł działają lepiej niż za 200zł. Co więcej w philipsie jest jeszcze jeden zasadniczy problem, serwisy to fikcja, jak padnie to do kosza, nie można tego naprawić, nie ma części. Kupiłem kiedyś jakiś chiński czajnik w makro, raz padł serwis, naprawa, drugi raz padł serwis, naprawa, trzeci czwarty, zawsze został naprawiony, w philipsie odsyłali z kwitkiem. W końcu wymieniłem na w/w tefal, ale ten dalej jest awaryjnie, a philipsy które miałem już dawno pożegnałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrocmann: No właśnie w gospodarce wolnorynkowej to się idealnie opłaca. duży producent nie wejdzie na taki rynek bo jak będzie sprzedawał sprzęt który będzie wiecznie działał to po pewny czasie się skończy zapotrzebowanie na produkty i firma upadnie, duże firmy myślą długofalowo. Mniejsza firma natomiast nie może sobie pozwolić na tak niskie ceny, nie ma takiej kampanii promocyjnej i nie wytrzyma z przeciwnikiem który może zacząć stosować ceny dumpingowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @sncf: Co Ty za bzdury piszesz! A co powiesz o rynku klawiatur? Popularna w połowie i pod koniec lat 90 poczciwa klawiatura Optimusa (podobna do tej http://images28.fotosik.pl/64/9b63a96a4b0cdc25med.jpg). Mój brat po dziś dzień na niej pisze nie ma startych liter, problemów z klawiszami itp. a nie kosztowała ona majątku, a dzisiaj przy dzisiejszej technologii NAGLE nie potrafią stworzyć klawiatury której nie ścierały by się litery lub cyfry na klawiszach? Litości...
      Również w moim zakładzie pracy znam ludzi, którzy po dziś dzień piszą na klawiaturach Optimusa, przeżyły one zalania, brud, tłuste palce, długie paznokcie i nawet klawisze się nie błyszczą, jak to ma miejsce w moim Logitech UltraX. Właśnie obecna technologia jest coraz bardziej zautomatyzowana i bezbłędna, że bez problemu można osiągnąć jakość jak w latach 90 bez większych kosztów.
      Albo zasilacz Bequiet! skończyła mi się gwarancja 3 letnia, więc postanowiłem zajrzeć do jego środka wszystkie kondensatory mam spuchnięte (poza tym jednym dużym o największej pojemności) czyli niebawem mój supcio hipcio zasilacz przestanie działać poprawnie. Masakra...

    •  

      pokaż komentarz

      @nicramnet:

      @sncf: Co Ty za bzdury piszesz!

      powiedz która cześć mojego wpisu jest bzdurą?

      P.S. gdybyś nie doczytał to całość postu jest o drukarkach

  •  

    pokaż komentarz

    To oczywiście prawda z tą nieuczciwą postawą producentów, ale w przypadku elektroniki dodałbym i inny czynnik. Sprzęt ulega coraz większej miniaturyzacji i integracji, i przez to łatwiej jest go uszkodzić. Również "psucie się ze starości" szybciej pokazuje efekty - procesy chemiczne, erozja, itd. z taką samą szybkością będą niszczyły element o wymiarach 3x3cm i 0,3x0,3mm, ale ten drugi zniknie o wiele szybciej.

    •  

      pokaż komentarz

      @jankotron:
      Dokładnie - dodatkowo współczesny sprzęt działa w zupełnie innych warunkach. Mój 80286 z roku 1990 miał 8Mhz i nie grzał się praktycznie wcale (nawet radiatorka się nie zakładało, nie mówiąc o jakiś mega wiatrakach). Teraz częstotliwość pracy jest 500x większa, temperatury takie, że można jajecznicę smażyć, a czasem to i wodę zagotować, wielkości elementów liczone w nanometrach, a koszty produkcji obcięte do poziomów dużo niższych niż kiedyś... To wszystko powoduje, że fizycznie ten sprzęt nie ma prawa być porównywalnie trwały.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: Jeśli chodzi o procesory to guzik wiesz o mikroelektronice i nanoelektronice i dlaczego wydziela się ciepło w takich układach.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: zdziwił byś się ale na współczesne procesory też nie potrzeba zakładać radiatora a podczas pracy są najwyżej letnie. Przykładem takiego procesora do komputerów stacjonarnych (x86) jest Geode (zazwyczaj stosowane taktowanie to 500MHz) - wydajność tego procesora jest kilka tysięcy razy większa niż procesora z roku 1990.

      Ale to jeszcze nic bo procesory do urządzeń przenośnych (arm) mają podobna wydajność a zużywają jeszcze mniej energii (na malutkim akumulatorku rzędu 5-6Wh całe urządzenie może pracować kilka dni).

      Są i procesory które ciągną dużo prądu przekładając to na jeszcze wyższą wydajność ale masz obecnie wybór jaki procesor kupić, kiedyś wyboru nie miałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: Są w dzisiejszych czasach samochody z napędem elektrycznym. Ale z powiedzenia 'W dzisiejszych czasach samochody mają napęd elektryczny' można wyciągnąć błędne wnioski.
      @fl0r3k Piszesz komuś, że się nie zna, to sprostuj, bo pozostawiasz dużo niedopowiedzeń. Jeżeli chodzi o to, że sprzęt pracuje dziś w innych warunkach, to jest po prostu fakt.

    •  

      pokaż komentarz

      @Greed: Na to trzeba poświęcić cały wykład. Ale pokrótce...
      Wiadomo, że z latami tranzystory w układach robią się coraz mniejsze. Wymiar długości bramki tranzystora MOS spada o sqrt(2) a jego objętość z trzecią potęgą. Ciepło wydzielane w mniejszym tranzystorze jest również mniejsze bo elektrony płynące przez kanał tranzystora mają mniejszą drogą do pokonania. Wartość wydzielanego ciepła nie spada z 3cią potęgą. Natomiast, liczba tranzystorów, jaką da się upakować w układzie takich samych rozmiarów rośnie prawie z 3cią potęgą, bo sporo miejsca zajmują połączenia pomiędzy tymi tranzystorami.
      Wniosek z tego taki, że ilość wydzielanego ciepłą wzrasta czy tego chcemy czy nie.
      Pozdro

    •  

      pokaż komentarz

      @fl0r3k: Tak , ale gdzie to zaprzecza kubakowi? Częstotliwość również wpływa na grzanie się procesora, nie tylko ilość tranzystorów. Gdyby odpalić nowy procesor na częstotliwości 10MHZ grzał by się znacznie mniej niż taki na częstotliwości 1000MHZ.

  •  

    pokaż komentarz

    Tym zdaniem sam sobie odpowiedziałeś na pytanie "Z racji wykonywanego hobby elektronika, miałem styczność z niejednym urządzeniem elektrycznym i elektronicznym, stykam się z urządzeniami z lat 70 a nawet i wcześniej i okazuje się że to właśnie te urządzenia, czyli stare magnetofony czy to szpulowe czy zwykłe, odbiorniki FM, amplitunery lub amplifiery, o dziwo działają do dziś i mają się idealnie, co więcej w wielu tych urządzeniach nigdy nie pojawiła się żadna usterka,"

    Człowieku jesteś elektronikiem to chyba masz jakieś pojęcie o sprzęcie, prawda? Dzisiejsze pralki mają więcej pamięci operacyjnej niż pojazd który lądował na księżycu. Telefony komórkowe mają dziś większą moc obliczeniową niż nie jeden komputer z końca lat 90 dwudziestego wieku. Wszystkie nowoczesne urządzenia obecnie są wykonywane w technologiach od kilku tysięcy do kilku dziesięciu nanometrów. To co się dziwisz, że się psują. Wystarczy upuścić telefon i j!# mikropęknięcie gotowe i urządzenie nie działa. Wykrywanie usterek też jest ciężkie no bo skoro mikroprocesor składa się z kilkunastu milionów tranzystorów, to czasem coś ma prawo się zepsuć.

    •  

      pokaż komentarz

      @virus-t: A jaki to ma związek z celowym projektowaniem psujących się elementów czy montowaniem układów wyłączających jakąś funkcjonalność w określonym momencie?

    •  

      pokaż komentarz

      @virus-t: na księżycu powiadasz...
      Zobacz sobie jakie procesory mają obecne statki NASA i ile kosztują i porównaj sobie jaki masz procesor w telefonie:
      http://en.wikipedia.org/wiki/RAD6000
      Dodam, że prekursorem tego procesora był 486 który został dokładnie przetestowany przez miliony użytkowników a dopiero teraz jest wykorzystywany w pojazdach kosmicznych :)

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, sprzęt jest w dzisiejszych czasach bardzo wadliwy ALE tylko ten najtańszy. W latach 80 sprzęty RTV, AGD i komputery to były rarytasy i za jedną wypłatę człowiek za wiele nie kupił... Dzisiaj mamy np aparat cyfrowy za 300zł, odtwarzacze DVD za 150zł, urządzenia wielofunkcyjne za 200zł, monitory za 300zł. To wszystko produkty ekonomiczne których wadliwość jest wpisana w cenę.

    Dlatego właśnie kupując jakiekolwiek urządzenie trzeba przekalkulować cenę/jakości. Kupując drukarkę z 2 letnią gwarancją w cenie 2 wyjść do kina z dziewczyną nie spodziewam się, że drukarka przez 10 lat będzie drukować. Skończy się 24 miesięczna gwarancja, coś się zepsuje to wywalę do kosza i kupię nową. I tak to jest lepsze wyjście niż kupienie pięciokrotnie droższej drukarki która wytrzyma 10 lat i będzie jakaś na mega wypasie bo za 5 lat będzie reliktem technologicznym.

    Rozumiem sfrustrowanie autora bo poniekąd przez tak niskie ceny sprzętu on ma coraz mniej pracy. To jednak nie jest dla mnie wada ani żaden spisek, że za średnią krajową można kupić telewizor, komputer, aparat cyfrowy oraz odtwarzacz DVD. To jest zaleta jeśli jest się świadomym konsumentem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Grafon: W Polsce to z pewnością były rarytasy, bo lata 80 to był totalny kryzys i brakowało wszystkiego. Ciekawe tylko jak to wyglądało po drugiej stronie żelaznej kurtyny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Grafon: Poza tym ponieważ w dzisiejszych czasach ludzie częściej zmieniają tego typu sprzęt, to i konstruktorzy nie biorą trwałości jako priorytet. Bo po co? Nikt nie zbiera 3 lata, żeby kupić magnetofon typu gniot-sia nie łamiot-sia na 20 lat. Gdyby tak było, to by budowano wlaśnie takie sprzęty.

  •  

    pokaż komentarz

    Na temat niezawodności dorzucę taką historię, kiedyś było w necie ale teraz już tego nie mogę znaleźć.
    Niektóre firmy nadal robią niezłe pieniądze i właśnie na niezawodnych sprzętach tylko sprzedają je za odpowiednie sumy.
    Pewien polski biznesmen kupił sobie używanego Rolls Royce, oczywiście samochód już był po okresie gwarancji. Jeździł nim wszędzie, bo lubił ten samochód, a nawet na wakacje pojechał nim do Francji. Trafiło mu się że ten niezawodny samochód zepsuł mu się w drodze, więc nie czekając na lokalnych mechaników zadzwonił po serwis firmowy samochodu. Następnego dnia samolotem przyleciał do niego serwis Rolls Royce, naprawił usterkę i spakowali się spowrotem a biznesmen ruszył w drogę powrotną do kraju zastanawiając się jaką cenę każą mu zapłacić za taką ekspresową naprawę pogwarancyjną. Będąc już w Polsce dzwoni do serwisu zapytać ile będzie im musiał zapłacić i w słuchawce usłyszał tylko: "...nasz serwis nigdzie nie wyjeżdżał, pana samochód jest bezawaryjny"
    Tak firmy powinny przyciągać klientów, jakością a nie bajerami które po roku się psują :)

    •  

      pokaż komentarz

      @x83pawel: fajna historyjka, nawet jeśli nieprawdziwa ;)

      Głośna była sprawa Mercedesa, którego jakaś pani z Polski używała bezawaryjnie przez 25 lat i nawet oleju nie zmieniała. Firma zrobiła jej na swój koszt kompletną renowację. A teraz 5 - 6 letni Mercedes zaczyna powoli korodować i przeszedł już przynajmniej kilka solidnych awarii...

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest: Jak pracowałem na stacji paliw to przyjeżdżał człowiek mercedesem S500 z 2004r. i mówił, że w ciągu dwóch lat był 40 razy w serwisie. Może trochę zawyżył tą liczbę, ale opowiadał, że np. jedzie sobie po trasie i nagle z dupy mu się zamykają zamki w drzwiach albo zapalają się wszystkie kontrolki...

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie ostatnio tj. 9.11.2010 zepsuł się telefon Nokia5310XM, tak po prostu nie działają klawisze do wykonywania i odbierania połączeń.
    Gwarancja skończyła się 29.10....

    •  

      pokaż komentarz

      @rajdi: Prosta sprawa, wyślij mi to Ci naprawię;p

    •  

      pokaż komentarz

      @rajdi:
      Myślę że to umyślne działanie producenta, spróbuj mu wymienić soft.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja za to miałem przygody z moim Sony Ericsonem W580i. Po dłuższym czasie użytkowania (8 miesięcy, wooo hoo!), zaczęła wyskakiwać mi karta sim (wkładana za baterię), oraz w magiczny sposób popsuło się złącze baterii.

      Za niecałe 50 złotych, udało mi się w nieautoryzowanym serwisie przywrócić telefon do używalności.

      To i tak pikuś, bo telefon mojego kolegi dosłownie wyżarł mu kartę pamięci, kontakty i witał go czarnym ekranem.

    •  

      pokaż komentarz

      Mi w SE k550i wtyk na zasilacz/słuchawki po prostu popuścił złącza w środku na miesiąc przed końcem gwarancji. Miesiąc później by się popsuł i nie byłoby go jak ładować.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak działa kapitalizm: na ciągłej konsumpcji. A więc twój sprzęt musi się popsuć, żebyś kupił nowy, żeby producent nie splajtował

    •  

      pokaż komentarz

      @rrdzony:
      Nie
      Możesz wybrać produkt lepszy jakościowo za wyższą cenę. W AGD przykładem jest firma niemiecka MIELE, która robi sprzęt wytrzymujący przynajmniej dekadę. Jednak za jakość trzeba zapłacić i tak lodówka kosztuje 4-6 tys. a pralka przynajmniej 4 tys.
      Kapitalizm działa tak że masz zawsze wybór. Moja lodówka samsunga kosztowała 1200 zł i wygląda lepiej niż Miele, ale nie sądzę żeby dotrwała do 2020.

      W przypadku motoryzacji najbardziej niezawodne i najmniej psujące okazują się samochody Porsche tyle że za malutkiego Boxstera z silnikiem 2.9 l trzeba wyłożyć ponad 200 tys.

      Kapitalizm działa tak że bogaty kupuje to na co ma ochotę, a biedniejszy kupuje to na co go stać.

  •  

    pokaż komentarz

    Im większa skala integracji, tym większa szansa na uszkodzenia. Może i spisek jest, ale miniaturowy.

  •  

    pokaż komentarz

    W latach 80tych i wcześniej sprzęt też się psuł i to wcale nie rzadziej (tak samo paski się wycierały, dodatkowo w telewizorach przepalały się lampy które potem zostały zastąpione dużo bardziej niezawodnymi tranzystorami). Różnice wynikają z czego innego.

    - Kiedyś sprzęt był drogi i trudno dostępny - opłacało się naprawiać
    - Z powodu miniaturyzacji naprawy są obecnie trudniejsze
    - Kiedyś sprzętu było mniej, obecnie każdy posiada dziesiątki różnych elektronicznych sprzętów i zabawek, szansa na to że coś się popsuje jest większa dlatego, że posiadamy więcej rzeczy które mogą się popsuć.

    25lat temu nie psuły się zmywarki, mikrofalówki, komórki, odtwarzacze CD/DVD/MP3 bo ich nie było.

    Kiedyś aby kupić telewizor trzeba było mieć wcześniej cynk gdzie będzie dostawa a potem stać cały dzień w kolejce, na pralkę automatyczną trzeba było się zapisać rok wcześniej. Dlatego wielu ludzi nie posiadało nawet pralki automatycznej. Ci którym się udało bardzo dbali o sprzęt, obecnie takie rzeczy można kupić od ręki i to względnie tanio.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: ale piszesz o chorej sytuacji PRLu. Niemcy z RFN nie stali w kolejkach, kupowali sprzęt jaki chcieli. A dla producenta chlubą była jego wysoka, wieloletnia trwałość.

      Lampę w telewizorze można było wymienić w banalny sposób i telewizor działał dalej. Zresztą trwałość lamp jest baaaardzo duża.

      Możemy zaklinać rzeczywistość jak chcemy, ale nie zmieni to faktu, że dzisiejsza trwałość urządzeń elektronicznych jest skandaliczna.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest: Dziś tak samo można naprawiać urządzenia. Gdybyś przeglądnął wszystkie wyrzucane sprzęty elektroniczne, okazałoby się że wystarczy wymienić bezpiecznik albo inną duperelę i sprzęt dalej by działał.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: Masz bardzo dużo racji, ale z tymi kuchenkami mikrofalowymi to przegiąłeś. W 1967 został wypuszczony pierwszy popularny model kuchenki. To jest ponad 40 lat temu.

      Cały artykuł jest bzdurą.
      - Stary telewizor (rubin) psuł się bardzo często. Nowszy (sony) z 1991r. do dziś działa i aż skoda go wymieniać.
      - Ani jeden procesor mi nie padł jeszcze (kupiłem w życiu ~10)
      - ani jedna kość RAMu
      - z pozostałych podzespołów raz padła mi karta graficzna, ale ją modyfikowałem :-)
      - oraz musiałem raz wymienić (dało się!) kondensatory na płycie głównej, ale ten mankament istniał wcześniej. Te nowsze ,,solid state capacitors'' się nie psują!
      - matryca po 4 latach ze starego aparatu canona się odlepiła i naprawili po gwarancji za darmo (za transport też zapłacili), aparat działa do dziś od 9 lat.
      - jedyna drukarka która mi kiedyś padła zrobiła to z mechanicznych powodów
      - pozbyłem się w życiu 3 telefonów komórkowych, żadnego z powodu padniętej elektroniki

  •  

    pokaż komentarz

    Fajnie, że znowu jest temat bliski moim zainteresowaniom, mianowicie o starym sprzęcie ;)

    Mam w mojej kolekcji magnetofony nawet około 40 letnie - działają idealnie. Jasne, że niektóre wymagały trochę pracy, bo przez tyle lat paski mogły sparcieć, smary dawno się ulotniły itd. Ale to jest kosmetyka. Bywa, że stare kondensatory nie trzymają parametrów - można je łatwo wymienić na nowe, chociaż jak tylko jest to możliwe zostawiam oryginalne, które były po prostu lepsze.

    W okolicach 90 roku zaczęły się dziać ciekawe rzeczy. Nadal wychodziły jeszcze wspaniałe maszyny, ale coraz więcej było oszczędności. Wiele części w mechanice zmieniano z metalowych na plastikowe - lżejsze, nowocześniejsze, tak nam tłumaczono. W rzeczywistości taki plastikowy element po prostu MUSI się w końcu zepsuć, złamać, wytrzeć. Pomijam już trzymanie parametrów... temat na osobną opowieść.

    Powody awaryjności współczesnego sprzętu są dwa - oszczędność produkcji i pęd do miniaturyzacji. Kiedyś była płytka drukowana, wlutowane elementy i bajeczna łatwość serwisowania. Podmienić jeden kondensator na inny, czy spalony rezystor - czynność na 5 minut. Potem coraz więcej było układów scalonych, aż wreszcie prawie wszystkie elementy elektroniczne stały się tak maleńkie, że ich wymiana jest koszmarnie trudna, albo najczęściej niemożliwa.

    O ile rozumiem to w przypadku faktycznie małych sprzętów, to już w przypadku stacjonarnego sprzętu audio jest to rzecz uzasadniona jedynie ekonomicznie. Robi się duże, imponująco wyglądające obudowy np. wzmacniaczy, a w środku jedna mała płytka drukowana i wiatr hula. Trudno się dziwić, że 30-letni wzmacniacz Yamahy gra dziś o niego lepiej, niż nowy, kosztujący kilka tysięcy.

    Jednak nawet miniaturyzując da się zachować wyższą trwałość. Do dziś mam Nokię 5110 czy jeden z pierwszych wprowadzonych przez Plusa modeli Panasonica. Poza wyeksploatowaną już dziś baterią oba te telefony działają idealnie, a przeżyły przez te lata prawdziwie ekstremalne sytuacje. Jasne, że technologia nawet od tamtego czasu się zmieniła, ale nie znowu tak bardzo, żeby różnice w trwałości wynosiły kilkanaście lat. Kupiona przeze mnie Omnia padła po półtora roku, wcześniejsze Sony Ericssony też ledwie wytrzymywały dwuletni okres umowy - tak to jest obliczone. Po dwóch latach ma się nam telefon zepsuć, żebyśmy kupili następny.

    Cholernie smutny świat, ale co robić... Ja tam gdzie mogę, to używam starego sprzętu. W przypadku audio jest to wręcz wskazane, bo za 500 zł można kupić na allegro taki wzmacniacz, który znokautuje każdy nowy w cenie do 10 000 zł ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Boże, co za gorzkie żale...
    Nie jestem elektronikiem ale wystarczy trochę pomyśleć by dowiedzieć się czemu tak się dzieje:

    1) Uwaga - pieniądze - ale z trochę innej strony. Teraz produkuje się tandetę bo takie jest zapotrzebowanie rynku - jakość kosztuje, a ludzie z braku pieniędzy kupuja tańsze odpowiedniki. Porównaj sobie ceny sprzętów grających z dawnych czasów, a teraz - jest ogromna przepaść, a wraz ze spadkiem ceny prawie zawsze spada jakość - coś za coś.

    2) Zwiększenie się ilości funkcji i ogrom możliwości. Wszyscy tak chwalą te stare telefony, że niezniszczalne i w ogóle, ale tak szczerze - co się miało psuć w starych nokiach? Teraz telefony są coraz mniejsze i coraz bardziej nafaszerowane ogromem funkcji, więc normalne jest, że usterki będą występować częściej. To samo tyczy się prawie całej dzisiejszej elektroniki.

    I kłamstwem jest to, że od 1990 wszystko się psuje. kupiłem w 2000 roku wieżę technicsa za prawie trzy tysiące i przy codziennym parogodzinnym używaniu spokojnie pociągnęła te 10 lat, a zapowiada się drugie tyle. Jedyną kwestią była cena - jakość kosztuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @kobiaszu: Ja za to kupiłem słuchawki do uszu takie małe za 150 złotych Creative gdzie normalnie kosztują 30-50 bo myślałem że będą na dłużej. Jakie było moje zdziwieni jak po roku przestały działać bo w kabelku coś się złamało. Od tamtego czasu kupuje te za 30 złotych bo szkoda mi pieniędzy na jakość bynajmniej jeśli chodzi o małe słuchawki do uszu bo bezprzewodowa Philipsa za par stów działają już parę lat.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Nie rozumiem tego apelu na końcu. Mam zrezygnować ze wszystkich osiągnięć nowoczesnej techniki w ramach jakiegoś protestu, który i tak każdy producent będzie miał w dupie. Rzeczywiście jest trochę prawdy w tym co mówisz, ale to też zależy od marki. Nie dajmy się zwariować, a sprzęt kupujmy rozsądnie nie przeznaczając na jakiś gadżet połowy pensji. Druga sprawa, że to napędza gospodarkę. Wierz mi lub nie ale Ci producenci robią więcej dobrego niż gdyby produkowali nieśmiertelny sprzęt. Firmy to nie tylko prezesi ale też zwykli ludzie. Swoją drogą nie rozumiem Ciebie kompletnie bo przecież dzięki takim usterkom Ty też masz robotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @vokus: Praktycznie nie ma już marek z prawdziwego zdarzenia - Sony wypuszcza kina domowe za grube tysiące z papierowymi pierdzikami o przekątnej 7 cm, grających nieporównywalnie gorzej od TONSILI z naprawianych odkurzaczem. Ludzie jednak nabierają się na gigantyczne standy i dobry marketing.

      Nawet kupując Rolexa za kilkadziesiąt tysięcy $ nie dostaniesz już dożywotniej gwarancji.

      Ja stawiam na "wojskowy" sprzęt codziennego użytku - amerykańska kurtka M65 czy niemieckie buty Bundeswehry to tzw "niezaj$!y" w których paradować można całe życie :). Dyski twarde kupuje serwerowe. Sprzęt kuchenny i suszarki kupiłem za grosze na jakimś targu rupieci - ale te "zabytki" z PRLu zniosą pracę ciągłą 24/7, podczas gdy chińska prostownica do włosów stopi się z rączką po paru miesiącach. Toporne, ale odporne. I jakby co sam wymienię napęczniały kondensator.

      Na elektronice już mi tak nie zależy, bo i tak kupuje sobie co pewien czas nowy sprzęt, ale na zasilaczach nigdy nie oszczędzałem. I jakoś sobie żyję, klepiąc tego komenta z uginającej się klawiaturki na laptopie, który kosztował kiedyś ponad 4 tysiące...

    •  

      pokaż komentarz

      @PlonacaZyrafa: z PRL mam mikser i sokowirówkę PREDOM, polecam na allegro można kupić tanio, za żadne skarby nie wymienię na nowe, bo poza wyglądem działa tak samo! :)

    •  

      pokaż komentarz

      @PlonacaZyrafa: warto dodać też, że buty BW są zaj!%iście wygodne, nie straszne dla nich niskie temperatury, śnieg, woda, błoto, wyższe temperatury, bieganie po lesie… Są po prostu niezniszczalne, czy jak to określiłeś "niezaj!%y". To samo z oryginalnymi kurtkami. Brytyjski DPM jest wytrzymały. Jedyne co to na spodniach mam małą dziurę od drutu kolczastego o który kiedyś zahaczyłem, dziura w żaden sposób się nie chce powiększyć. W wojskowe technologie można inwestować. W końcu oni to robią porządnie. Nie do pomyślenia jest by w połowie akcji gdzieś tam w np. Iraku się radio zepsuło im.

    •  

      pokaż komentarz

      @PlonacaZyrafa: powiem w ten sposób - taka jest cena postępu. Chcemy coraz więcej w coraz mniejszej obudowie i najlepiej, żeby jeszcze buło tanie. Ktoś już wczesniej napisał w jednym z komentarzy do tego wykopu, że złożoność dzisiejszej elektroniki to nie 100-200 elementów ale od paru do paruset tysięcy. To nie koniecznie musi być celowy zabieg producenta. Zauważ, że dla danego producenta może być ważniejsze budowanie marki niż dajmy na to potencjalna sprzedaż danego produktu w przyszłości. Przecież to też jest droga do wyprzedzenia konkurencji jeśli chodzi o sprzedaż. Oczywiście taka strategia musi być przewidziana na dekady.

      Osobiście wole dołożyć parę tysięcy, zrezygnować z kilku rzeczy i kupić audi zamiast citroena. Tak samo wole kupić laptopa dell niż laptopa msi, samsunga czy asusa. Te marki w moim przekonaniu są niezawodne w zadowalającym stopniu. Podkreślam - w zadowalającym. Natomiast miałem kiedyś telewizor Philipsa i nie spełnił on moich oczekiwań - zepsuł się równo po pół roku od zakończenia gwarancji. W serwisie pracowali chyba jacyś d%#!%e bo zaproponowali wymianę kineskopu, która byłaby droższa niż sam telewizor ( 3 lata po zakupie). Panowie sami nie byli w stanie ustalić co jest przyczyną awarii, albo nie chcieli tego zrobić - pozdrawiam serwis w Radomiu.

      Po tym incydencie postanowiłem, że w swoim życiu nigdy nie kupie marki Philips. Nie jestem więc w stanie zrozumieć jaki cel miałaby niby polityka CELOWEGO konstruowania sprzętu w ten sposób aby sam ulegał zniszczeniu. Nie umiem sobie wyobrazić osoby, której zepsuł się aparat nikona z niewyjaśnionych przyczyn, która postanawia wyrzucić obecny zepsuty aparat i kupić nowy TEJ SAMEJ FIRMY. To jest nie logiczne.

      Myślę, że przyczyną częstszych awarii jest głównie właśnie złożoność sprzętu elektronicznego. To i ewentualnie ograniczanie kosztów produkcji. Mówisz, że zabytki z PRL znosiły prace 24/7. Owszem, ale wtedy suszarka miała suszyć włosy. I tyle. A teram mamy suszarkę, jonizator powietrza, 500 różnych programów to 500 różnych typów włosów itp. Myślę, że łapiesz idee. Jasne, że 80% osób będzie przez całe życie używała tylko jednej funkcji - suszenia, Ale przy zakupie danego produktu ludzie zwracają uwagę na ilość funkcji i cenę. Jeśli mogą mieć lepszą ( mającą więcej funkcji) suszarkę za niewiele więcej, to nad czym się zastanawiać.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja zauważyłem to na przykładzie nawet tak "Zaufanej" firmy jak IKEA. Pamiętacie ich stare materace? Sultan ? Dalej wygodne po kilkunastu latach uzytkowania, niebo! A teraz? jakies niewygodne smiecie ktore po paru latach są tak wygniecione ze spać się nie da z bólu pleców. Po prostu musisz kupić nowy materac.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedys czytalem artykul o firmie Phillips albo Sony a moze to Panasonic. W skrocie chodzilo o to ze, firma ta instaluje w swoich urzadzeniach mechanizm autodestrukcji. Znaczy ze po uplywie gwarancji dane urzadzenie poprostu sie wylaczalo. nie moge znalesc teraz tego artykul. ale jak znajde to dodam do powiazanych.

    •  

      pokaż komentarz

      @octave25: To było odnośnie sprzętu sony. Podejrzewam jednak, że była to po prostu kolejna teoria spiskowa, nie mająca za wiele wspólnego z rzeczywistością. Mam w domu głównie sprzęt sony, który jest dawno po gwarancji i działa wciąż jak trzeba. Jedynym zgrzytem był tv sony w4500 za niemałe pieniądze, który na szczęście się zepsuł po 1,5 roku. Sony wymieniło sprzęt na nowszy i gwarancja biegnie od nowa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @octave25:
      Uważam że z czasem będzie tak z większą ilością urządzeń, we wszystkim dziś mamy jakiś uP , w którym zaimplementować kod który wyłączy urządzenie po odpowiednim czasie to pestka.

    •  

      pokaż komentarz

      @frugo3000: mam w domu wiatraczek z ok. 1970r i nadal dziala. :) teoria spiskowa przeciw Sony??? prosze Cie... przeanalizuj watek jeszcze raz .. mi nie chodzi o Sony ale o wszystkie firmy... wiekszosc a moze i nawet wszytkie komponety w waszych komputerach sa robione w Chinach, telewizory,telefony, zabawki... mam nadzieje ze nie kondony... :)

    •  

      pokaż komentarz

      @frugo3000: swoja droga widze tu paradoks: przeciwnicy teorii spiskowych wszedzie widza teorie spiskowe... :)

    •  

      pokaż komentarz

      @octave25: o ile pamiętam, chodziło o telewizory Sony Bravia. Model ten posiadał liczniki liczące czas pracy tv oraz czas czuwania. Programistom pomyliły się liczniki i nagle telewizory przed upływem roku przestawały się uruchamiać. A miały padać po takim okresie użytkowania. Sony przeprosiło ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @octave25:
      Sam miałem MP3 od Creativa, która nagle po okresie gwarancji przestała się włączać. Koleżanka miała to samo... Na szczęście format i wgranie softu od nowa ożywiło sprzęt. Dziwny traf?

  •  

    pokaż komentarz

    Mam jeszcze UPS, który działa z 1990 roku. Nowe UPS psują się co 2-3 lata O.o

  •  

    pokaż komentarz

    To samo dzieje się w motoryzacji po roku 2000. Najlepszy przykład to VW.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale oczywiście masz racje :)
    Jak dotąd tylko bosch mnie nie zawiódł...

    •  

      pokaż komentarz

      @borum: Przechwalona firma.

    •  

      pokaż komentarz

      @kyjgel: mówisz na podstawie doświadczeń, czy tak gdzieś uslyszales albo przeczytales??
      Z moich wszystkich domowych sprzętów, które mi służą Juz wiele lat, wszystkie kupione mniej wiecej w tym samym czasie +/- miesiąc, tylko bosch mi służy bez najmniejszej usterki...

  •  

    pokaż komentarz

    Mój mesio miał 27 lat jak zgubił podłogę... sprzedałem blacharzowi i jeździ.
    Stary laptop eLite 486 nadal śmiga, ba nawet Gericom z 2001 roku śmiga.
    The Rzynch Machine (486DX 33MHz + 4MB RAM + Linux) nadal chodzi.
    Jakiś stary Olimpus 2Mpix nadal działa i nawet dobre zdjęcia robi, jak na 2Mpix Compact.
    HTC wizard... nadal żyje.
    Stara wieża Diory i druga Technicsa nadal chodzi wraz z tonsilowskimi kolumnami.

  •  

    pokaż komentarz

    Odpowiedź jest prosta
    dyrektywa WEEE (Waste of Electrical and Electronic Equipment) u nas Ustawę o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym.
    Muszą się psuć bo inaczej producent nie wykona normy zbierania i będzie płacił kary.

    Opowiastka z humorem na ten temat:
    http://rolnikzdoliny.salon24.pl/129630,co-robi-urzednik-w-twojej-lodowce

  •  

    pokaż komentarz

    Psują się bo:
    1. Nowe układy scalone są bardziej wrażliwe na wyładowania elektrostatyczne;
    2. Lutowanie bezołowiowe jest mniej niezawodne(dlatego w wojsku i w sprzęcie medycznym stosuje się ołowiowe).
    3. Statystyka - mamy więcej sprzętu elektronicznego niż przed 1990 rokiem, więc szansa, że coś nam się zepsuje jest większa. Pamiętamy jedną popsutą rzecz, a nie pamiętamy, że komórka, mikrofalówka i wiele innych rzeczy wokół nas działa.

    •  

      pokaż komentarz

      @kunajk:
      jedyny mądry komentarz. Ponadto:
      - przykład z wzmacniaczem idiotyczny. Od wielu lat postęp w wzmacniaczach jest znikomy i jedynie co się zmiania to część sterująca cyfrowa, która się najczęściej psuje. Gwarantuję że jak się kupi dobry wzmacniacz z okrojoną częścią cyfrową do minimum to też będzie działał wiele lat .
      - postęp technologiczny jest w niektórych dziedzinach tak duży że większość sprzętu wymienia się zanim ulegnie awarii.
      - zastanówcie się czy wolicie wydać 3 pensje za telewizor na 20lat czy 1/10 z tego raz na 5lat?
      - bardzo powątpiewam że większość ludzi wykorzystuje sprzęt zgodnie z instrukcją, oczywiście zawsze przy reklamacji: "panie sam się zepsuł, ja nic nie dotykałem".

    •  

      pokaż komentarz

      @kunajk: Z tym lutowaniem bezołowiowym to raczej chodzi o rosnące na cynie wąsy, które powodują z czasem zwarcia:
      http://en.wikipedia.org/wiki/Whisker_(metallurgy)

  •  

    pokaż komentarz

    Zgodzę się, że masa elektroniki (co ja gadam: buty, koszulki, plecaki, wszystko!) się psuje. Być może są jakieś spiski, ale ja w nie nie wierzę, bo wiem, że istnieje sprzęt, który się nie psuje.

    Dawno temu w spożywczym znalazłem myszki za 10 zł (no, 9,99 zł :)). Kupiłem, bo moja aktualna myszka mi zaczęła wysiadać. Nowa padła po 3 miesiącach. Kupiłem jeszcze raz, bo przecież tanio — wysiadła po 2.5 miesiąca. Mógłbym te myszki zaprenumerować :), ale chyba widać w tym jakąś tendencję. Kupiłem myszkę dobrej klasy — ma chyba 7 lat i działa do dziś na kompie mojego brata.

    Kupując laptopa, dużo ludzi ma podejście: ma mieć wszystko co najnowsze, najwięcej gigaherców, najwięcej terabajtów, 8 portów USB, ma czytać wszystkie karty i w ogóle na maksa i nie droższe niż 2000 zł. Jak taka tandeta ma działać dłużej? Jaki jest sens kupić kompa z tak wypasionym prockiem, który się od razu rozwali, bo jest masowy, niedbale zaprojektowany i właśnie tak wyprodukowany, żeby go szybko wymienić? Ludzie kupują, to producenci produkują. Prosta zasada rynku. Tymczasem wejdźcie sobie na jakieś amerykańskie fora i tam jest całkiem sporo ludzi, którzy nadal mają Macintosha G3 (zabytek), który im działa wystarczająco szybko, no i się nie zepsuł, więc nie kupują nowego, Ja jestem za podejściem, żeby się pomęczyć rok dłużej, ale dozbierać na jakiegoś dobrego Della albo Macbooka Pro i mieć komputer, który będzie działał, a nie leżał w serwisie. Wejdźcie na Allegro i zobaczcie, że niektóre laptopy za 4.5k (czyli sporo więcej niż najtańszy szmelc) mają naprawdę słabawe procesory i mało RAM-u. Ale często są to produkty doskonale przetestowane i złożone ze znacznie lepszych części, staranniej zaprojektowane.

    Ludziom się wydaje, że muszą mieć wszystko i jak najwięcej. No i kupują jak najwięcej i wszystko, co im tylko do głowy przyjdzie. Ja tymczasem wiem, że nie można mieć wszystkiego i nie ma drogi na skróty. Poczekać, dozbierać kasy i kupić sprzęt, który nie jest jednorazowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @RazorJack: częściowo masz rację, tylko trzeba jeszcze parę spraw dodać.

      - nie zawsze droższy sprzęt = lepszy sprzęt. Producenci nadzwyczaj często sprzedają nam te same "wnętrzności" w innych opakowania, wyznaczając za nie różne ceny.

      - powszechna praktyka sprzedawania tego samego sprzętu pod różnymi markami. Znane i udokumentowane są przypadki w świecie sprzętu audio, że firma X produkuje odtwarzacz DVD wyceniany na powiedzmy 200 zł, gotowe płytki i napęd kupuje jeden z wielkich graczy, choćby Sony, po czym pakuje to do innej obudowy i sprzedaje jako odtwarzacz CD za 3000 zł. Audiofilska firma Goldmund w ten sposób stworzyła z taniego DVD Samsunga hi-endowy odtwarzacz CD za ok. 20 tys. zł - fakt znany i udokumentowany.

      - zupełnie nie sprawdza się to w przypadku samochodów. Polecam np. www.vwszrot.pl czyli opis przygód z Passatem, w końcu cenionym i dobrej klasy wozem. Czasem w motoryzacji jest wręcz odwrotnie - im droższy samochód tym bardziej skomplikowany i krócej wytrzyma bez awarii.

      - osobna kategoria to sprzęty tanie i jakimś cudem solidne. Mam laptopa Fujitsu Siemens który jest typowym plastikowym low-endem za niewielką kasę, a działa bezawaryjnie już kilka lat, podczas gdy znajomi zmieniali swoje znacznie lepsze i droższe maszyny już kilka razy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @RazorJack: Nie zawsze cena = jakość, zwłaszcza jeśli patrzymy na polskie ceny sprzętu. W USA ceny urządzeń Apple nie są aż tak różne od konkurencji, jak u nas. Sony i Toshiba też robią solidne laptopy, a ich ceny są mimo wszystko niższe. Poza tym znam kilka przypadków iPhone'ów, które zaczęły się nagle komuś psuć, od tak, bo coś przestało w środku stykać. Możemy podziękować za to technologicznym wyścigom szczurów i producentom, którzy wiedzą, że jak ktoś lubi markę to i tak kupi następny model danego urządzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Antosh:
      Oczywiście że w stanach Apple jest droższy od konkurencji i to ok. dwukrotnie porównując podobny sprzęt od np. HP.
      Kupiłem tam lapka w zeszłym roku za $560 podczas gdy porównywalny mac kosztował powyżej $1000.
      Myślenie że płacąc za "japko" dostaje się super jakość też jest błędem, płaci się za markę, design oraz otoczkę marketingową. Urządzenia typu ipod czy iphone w sensie trwałości nie różnią się niczym od konkurencyjnych urządzeń sony, della czy samsunga.

      IBM z serii T (z tytanową obudową) to jest trwały laptop. W momencie wypuszczenia na rynek jakieś 5-10 lat temu kosztowały po 15.000 zł i większość z nich działa po dziś dzień.

    •  

      pokaż komentarz

      Rozumiem minusy, bo się ktoś nie zgadza. Mój komentarz wcale nie był o Apple'u i bardzo mnie dziwi to, że w odpowiedziach aż tyle się o nim wspomina. Z pewnością Macbook Pro i Mac Pro to komputery high-endowe, stosowane często przez doświadczonych i profesjonalnych użytkowników. Biały Macbook jest budżetowy (plastik, brak firewire itp). iPod to typowo masowy produkt (w USA nie mówi się 'empetrójek' tylko iPod), w przypadku telefonów to jest rynkowa tradycja, że się je i tak zmienia jak się przedłuża umowę, więc trudno w tym rynku mówić o high-endzie.

      I nadal podtrzymuję tezę, że droższy sprzęt prawdopodobnie rzadziej się psuje i jest ogólnie bardziej niezawodny. Oczywiście zależy skąd on pochodzi. Typowe są praktyki produkowania w tych samych fabrykach produktów za A zł i za 10xA zł z tych samych materiałów, dlatego liczy się też marka. Marka w old schoolowej definicji (czyli nie "to samo, tylko że drożej", a "producent godny zaufania").

      Zresztą, mówi się przecież „bogatego stać na byle co, bo sobie najwyżej kupi drugie, jak mu się zepsuje. Biednego na byle gówno nie stać”.

  •  

    pokaż komentarz

    A wszyscy w domu mówią że jestem psujem...

  •  

    pokaż komentarz

    Mimo wszystko ciężko będzie mi zastąpić podzespoły komputera, czy cyfrówkę ubraniem albo jedzeniem.. Jestem przymuszony do zakupu tego "szmelcu" i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @credens: obawiam się, że coraz bardziej uzależniamy się od "tego szmelcu". Po prostu wygodniej nam pewne rzeczy robić samemu w domu lub poza domem, nie zamawiając/nie kupując usług innych. Bo lepiej jest drukować sobie samemu, kserować, jeśli ktoś ma urządzenie wielofunkcyjne, nie wspominając już o robieniu zdjęć (głupio by było płacić za każdym razem przykłądowe 100 zł wzwyż za usługi fotografa).

      A że szmelc, to wiadomo. Chociaż oryginalne części nieraz naprawdę lepiej działają od zamienników.
      Kilka miechów temu kupiłam przedłużacz do lapka - zamiennik. Traktowany bardzo dobrze, tak dobrze, że go nikt dotknąć nie mógł, po miesiącu od zakupu sam z siebie zaczął mi hajcować wejście na kabel i oparzył gratis;)
      Jeszcze weselej jest, gdy chcemy takie g... oddać do reklamacji :D To, co chcieli mi wmówić, jak rzekomo ten sprzęt popsułam, było tak głupie, że aż śmieszne :D

  •  

    pokaż komentarz

    Coś w tym jest! Mam odtwarzacz wideo "Sanyo" z połowy lat 80 i działa do tej pory. Fakt przeszedł kilka razy różne czyszczenia i inne naprawy konserwacyjne (z racji mocno intensywnego użytkowania w latach 90) ale nadal działa jak nowy! Wątpie że jakakolwiek nagrywarka dvd wytrzymałaby tyle nagrań co mój odtwarzacz..

    •  

      pokaż komentarz

      @sztygar: Mi niedawno padł tv Philips, tak z dnia na dzień strzelił focha, i zaczął się wyłączać i wyświetlać szary zniekształcony obraz. Miał jakieś 10 lat.
      Za to o jakieś 5 lat starszy Sanyo nadal działa, obraz idealny, tylko plastikowa klapka odpadła :)

  •  

    pokaż komentarz

    90% tego co tu zostało powiedziane opiera się na schemacie "mój wujek miał komputer w w 93 i się nie zepsuł, a teraz mojemu koledze się zepsuł laptop po miesiącu to znaczy, że tak jest u każdego".

    Analogicznie rozmowy o korozji, nagrzewaniu się, wydajności, w sumie to prawie nikt nie ma pojęcia o czym mówi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Nie, to się opiera na rzeczywistych założeniach producentów i standardach jakie przyjmują. Każda część i każdy cały produkt ma określoną trwałość już na etapie produkcji. Kiedyś to było 20 - 30 lat, teraz 2 - 3 lata. I to jest fakt, a nie jakieś domysły czy spiski.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest: i tak ci nie uwierzy!

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @jamtojest: To prawda, ale a nie mówiłem o tym, tylko o różnych domysłach jakie są tutaj snute.

      Z resztą pewnie większość osób także i Ty, tą informację wzięło z innych komentarzy. Wygląda wiarygodnie, więc po co dowody. Zwyczajnie sprzęt może być nietrwały, bo taki jest popyt. Wiele osób nie chce kupować 2 razy droższe komórki, by starczyła na lata, prędzej kupią coś normalnego, a po 2 latach, gdy już sprzęt będzie ledwo zipiał kupią coś nowszego technologicznie.

      Są rzeczy na dożywotniej gwarancji i także się psują nawet po kilku miesiącach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: nie, nie wziąłem tego z komentarzy. Można poszukać, wielu producentów w dokumentacjach serwisowych podaje zakładaną trwałość poszczególnych elementów. Szczególnie często praktykowane w motoryzacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @FFFUUU: rozbierałeś "wysokiej jakości" urządzenia elektroniczne? Bo ja rozbierałem np. wzmacniacze audio i powiem Ci, że wzmacniacz za 1500 zł i za 5000 zł nie różni się prawie niczym.

      Jasne, że trzeba kupować sprzęt rozsądnej jakości, ale to nie uchroni nas przed jego niską trwałością.

  •  

    pokaż komentarz

    Dlaczego tak jest? to jest powszechnie przyjęte za standard - Kończę uczelnię techniczną w Krakowie i czego ciekawego się dowiedziałem? Jeżeli coś się produkuje, ma to być towar jak NAJGORSZY spełniający normy! Tak już jest w naszych czasach.
    I w takim wypadku przytoczę pewną myśl: "Ludzie najbiedniejsi powinni kupować najdroższe rzeczy, bo ich nie stać na te tanie"

  •  

    pokaż komentarz

    Jak kupujesz słabą firmę i najtańszy sprzęt to nie oczekuj dobrej jakości. Za dobry produkt, dobrej jakości się płaci dobrą cenę - odwieczne zasada rynku. To że sprzęt teraz się psuje jest wynikiem tego, iż wcześniej nie było technologii/możliwości aby wyprodukować tanio szmelc i tanio go opchnąć. Przykład z rodzimego rynku: manta, produkują najtańszy sprzęt ale w większości jest on kiepski jakościowo

  •  

    pokaż komentarz

    Hm, ciężko mi w to uwierzyć, jako użytkownikowi. Mam dziwnego perka, że większość sprzętu mnie "lubi" i psuje się wszystkim innym. Owszem, zdarzają mi się zepsute rzeczy, ale rzadko psują się po jakimś czasie. Zwykle coś sprawia problemy od początku, albo ląduje w koszu zanim się zepsuje.

    Jako (były) elektronik mogę podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Miałem w domu kilka starych monitorów kineskopowych. Wszystko wielkie krowy dla grafików, lepszych firm. KAŻDY z nich cierpiał na tą samą wadę. Drżenie i okresowe rozmywanie obrazu. Nie wnikałem, koszt "nowego" szrota z transportem był tańszy niż naprawa. Po prostu się wymieniało, chociaż z czasem te wymiany stawały się nużące i coraz mniej opłacalne.

    Jak wysiadł mój drogi PVA, no to niestety trzeba było zmierzyć się z problemem, na nowy mnie nie stać. Po konsultacji na forum fachowców - prosta diagnoza - wyschły kondensatory. Kosz zakupu jakieś 2zł, wymieniłem, monit jak nowy, działa do dziś, pomimo, że gwarancja skończyła mu się dawno temu. (W tych kineskopowych krowach usterka jest identyczna, tylko inne objawy, pływanie, drżenie i rozmywanie obrazu ma częstotliwość zmian równą różnicy pomiędzy częstotliwością ramki a sieci.)

    Świadome działanie producentów? Jak najbardziej, ale nie po to, żeby się psuły, ale po to, żeby były tańsze. Na rynku elementów jest szeroki wybór. Zwłaszcza kondensatorów elektrolitycznych, które są elementami dużymi, stosunkowo drogimi i zużywającymi się. W urządzenie pakują po prostu element najtańszy jak się da.

    W takim razie po co produkuje się elementy lepsze, droższe i bardziej niezawodne? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nie do domowego, konsumenckiego użytku. Te lepsze i droższe to tzw. seria profesjonalna. Firma, której działalność jest uzależniona od sprawnie i niezawodnie działających chłodni czy lodówek, albo np kamer przemysłowych - nie kupuje urządzeń konsumenckich. Po prostu inny jest cel i założenia. W firmie ma działać ileś lat, żeby zbilansował się biznesplan. To raz. Są takie dziedziny wykorzystania urządzeń, gdzie usterka może kosztować ludzkie życie - tam też używa się urządzeń "niepsujących".

    Elektronika konsumencka ma inne założenia projektowe. Ma być maksymalnie dostępna, żeby sprzedać się masowo. To narzuca ograniczenia cenowe na sprzęt. Minęły czasy elitarności elektronicznych gadżetów - i całe szczęście. Drugim założeniem jest goniący postęp technologiczny i wymagania. Komórka sprzed paru lat to po prostu technologiczny dinozaur! Nawet jeśli się nie zepsuje, większość ludzi marzy o wymianie jej na nowszy model z aktualnymi wypasami. Użycie do jej produkcji lepszych materiałów (zapewniających trwałość) mija się z celem. W lwiej większości chodziłoby o podniesienie jakości ZŁOMU!

    Ograniczona trwałość nie ma nic wspólnego z komunizmem ani socjalizmem, to genialny wynalazek kapitalizmu, potępiany od prawie 100 lat przez komunistów! To optymalizacja, którą generuje sam wolny rynek. Ludzie lubią nowe gadżety. Inaczej by się tak dobrze nie sprzedawały. Nowe gadżety zastępują stare. Dlatego można obniżyć cenę nowych gadżetów używając w nich półproduktów o niskiej trwałości i już. Wszyscy zadowoleni. Jako facet byłem trochę zdziwiony, jak dowiedziałem się, że kobiety kupują nowe ciuchy i buty nie dlatego, że stare się zużyły, tylko dlatego że nie nie można stale nosić tego samego :) Moda się zmienia. I dobrze. Sam byłem zawsze zwolennikiem ekstrawaganckich zegarków zamiast niezawodnych, nudnych cebul "na całe życie". Taki zegarek to wręcz jednorazówka - ale ile radochy :) Nie mówiąc już o tym, że niektóre z tych "jednorazówek" na głowę biły wzorniczo zegarki za kilkanaście tysi. Wiem, kwestia gustu, ale w drogich zegarkach jest tylko jeden styl do wyboru - rustykalny. W tanich jest przynajmniej jakaś różnorodność, w ogóle istnieje coś takiego jak styl. (Zupełnie odwrotnie jest z MP3/MP4 - tanie wyglądają dziadowsko i są na 1 kopyto, te droższe mają już jakiś design i za wzorniczą różnorodność płaci się większość kasy).

    Po ostatnie: czy żeby produkować maszynki do golenia trzeba mieć koncesję? Czy jest jakiś problem z rozpoczęciem takiej produkcji? Teoretycznie da się wyprodukować maszynkę do golenia o trwałości wielokrotnie dłuższej od trwałości maszynek najbardziej znanych marek. Dlaczego takich się nie produkuje? NWO zabrania? W maszynkach sprawa jest jasna - ostrza są produkowane z najbardziej miękkiej stali, żeby zużywały się tak szybko, jak to tylko możliwe (a raczej tak szybko, żeby nabywca szybko musiał kupić następną, ale na tyle wolno, żeby wkurzony nie zamienił maszynki na brzytwę).

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: dokładnie, producent nie skupia się żeby komórka przetrwała wybuch atomowy, czy kąpiel w toalecie, ma działać, uzytkownik ma być zadowolony, i dzięki temu w ciągu kilku lat cegły jak nokia 3310 zamieniły sie na mini komputery z aparatami, kamerami i innymi duperelami. Bo producent pracuje na takim telefonem maksymalnie kilka miesięcy!! zanim wejdzie na rynek, po to żeby podziałało następnych kilka miesięcy. Wiecie ile wynosi czas projektu elektroniki w branży automotive? 3-4 lata!! Ale ta elektronika ma wytrzymać ektstremalne warunki, i ma działać dopoki samochód do reszty nie zerdzewieje, ale przez to swoje kosztuje. To co teraz montuje się w najnowszych super samochodach , to technologia sprzed paru lat! Cofnijcie sie o 3 lata, jak wtedy wyglądały telefony? coś za coś....

      Druga sprawa to niedoskonałosć technologii, pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie zmienić, i nie zapowiada się że zmienimy, można wydłużać nieznacznie trwałość elementów przy jednoczesnym ogromnym wzroście kosztów.
      Przykład: lampa elektronowa sprzed stu lat, dzisiaj uruchomiona nadal zadziała idealnie, co więcej przetrwa wybuch atomowy a potem możemy ją wynieść w kosmos , zbić bańke szklaną i nadal zadziała, tyle że wielka :). A tranzystor? Dyfuzja zachodzi nawet w temperaturze pokojowej, zjawiska tam zachodzące są nieuchronne, dzisiaj nam działa, ale za 20 lat albo wogóle nie zadziała, albo dużo gorzej... z czasem poprostu obszar bazy tranzystora sie zmniejsza, a że miniaturyzacja powoduje że mamy coraz mniejsze tranzystory, to i szybciej będą one "umierać". Taką mamy technologie, i pewnych rzeczy póki co nie przeskoczymy.
      Inny przykład: kondensatory elektrolityczne, używane w prawie każdym większym sprzęcie..., czas życie gwarantowany przez producentów i to tych najlepszych? 10000...czyli 5 lat uzytkowania, póki co nie ma pomysłu jak je w tani i równie wydajny sposób zastąpić, i sie na to nie zanosi.

      Pomysł UE i cała dyrektywa RoHS, swoja drogą napędzają tym rynek serwisów laptopów , korozja na połaczeniach lutowanych jest prawie 100% pewna po tych dwóch latach gwarancji...

      Więc producentci mają do wyboru to co teraz, albo produkować sprzęt wytrzymały i drogi ale przy tym projekt będzie zajmował tyle czasu że nowosći nie będą sie pojawiać co kilka miesięcy, a co kilka lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @bily:
      Widzę wyjaśniłeś tą sprawę lepiej niż Pogromcy Mitów :) Nie wiedziałem, że trwałość tranzystorów jest taka kiepska. Rozumiem, że dotyczy to też CMOS-ów używanych w procesorach?

      Czy procesory 32nm są zatem mniej trwałe od 45nm?

      Od 20 lat nie zdarzyła mi się awaria procesora w swoim sprzęcie, mimo że bawiłem się czasami w overclocking (ale krótko, komputer nigdy normalnie nie pracował w trybie OC, tylko do testów, góra kilka dni, później przywracałem standardowy zegar bo zdecydowanie wolę stabilność i oszczędność od podnoszenia wydajności o 10-20%).

      Za to płyty główne padały jak muchy. Najczęściej psujące się urządzenie, częściej nawet niż zasilacz :) Cóż, po prostu na takim mobo ma się co psuć. Przede wszystkim - montaż przewlekany gniazd (w jednej płycie padło gniazdo AGP - wokół gniazda płytka zmieniła kolor od temperatury - karta graficzna nagrzała gniazdko i płytkę do temperatury w której rozłożył się laminat, i mechanicznie pękł fragment ścieżki). Psuć mogą się jeszcze elektrolity (używane w regulatorach napięcia dla procesorów i pamięci), mogą termicznie nie wyrabiać same regulatory (jeśli producent założy ich pracę w górnym zakresie wydajności mocowej).

      Ciekawa sprawa: do pewnego czasu podzespoły komputerowe grzały się coraz bardziej. Pierwsze mikrokomputery nie miały w ogóle wentylatorów, kolejne miały ich coraz więcej, coraz większe, z coraz większymi radiatorami.

      Ostanio (właściwie już z wejściem technologi 45nm) zauważyłem tendencję do zmniejszania TDP procesorów. Silniejsze jednostki pobierają mniej prądu i generują mniej ciepła. Weźmy karty graficzne, Radeony 5xxx są szybsze i chłodniejsze od 4xxx, seria 6xxx jest po prostu chłodniejsza i oszczędniejsza od 5xxxx (przy nieznacznie większej wydajności). Czy chłodniejsze chipy będą trwalsze? Jeśli szkodzi im tak jak pisałeś - dyfuzja (zapewne ściśle zależna od temperatury), to pewnie nie. Obniżenie temperatury pracy mogłoby pomóc, z drugiej strony zmniejszenie wymiarów nie. Wiesz coś więcej o tym?

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry:
      Trudno określić które bardziej trwałe, a które mniej, 32nm, czy 45nm to tak naprawde szerokość kanału mos-a, mniejszy kanał to mniejszy obszar zubożony między warstwami o różnym typie przewodnictwa, a dyfuzja to przepływ elektronów pomiędzy tymi warstwami, na skutek dyfuzji z czasem obszar zubożony się powiększa tym samym zmniejsza się szerokość kanału. Ale im mniejsza technologia (32nm/45nm) tym też warstwy zubożone są mniejsze. Zbyt wiele zmiennych wpływa na czas życia tranzystora, począwszy od czystości krzemu i sposobu domieszkowania , aż do temperatury w której pracuje. Jak ktoś ma dużo czasu to moze sobie policzyć ile przeżyje tranzystor, ale to temat na niejedną prace doktorską.

      Co do kondensatorów : http://en.wikipedia.org/wiki/Capacitor_plague

      TDP zmniejsza się , bo mamy coraz mniejsze rozmiary tranzystorów, co za tym idzie mniejsze pojemności bramki tranzystora, a właśnie te pojemności są przeładowywane podczas przełączania tranzystorów, idąc dalej, ładunek jest potrzebny do przełączenia tranzystora, i to sie sprowadza do strat energi.

      Wysoka temperatura szkodzi, i to bardzo, ale ja bym sie tym nie przejmował czy procesor w kompie ma 30 czy 50 stopni, bo bedzie to miało mninimalne znaczenia jeżeli akurat trafiliśmy na sztuke gorszej jakości z końca wafla krzemowego. Niby te same procesory pracujące w tych samych warunkach, a jeden padnie po roku, drugi po 10 latach. Poprostu rozrzut produkcyjny tez ma znaczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @bily:
      "ja bym sie tym nie przejmował czy procesor w kompie ma 30 czy 50 stopni"
      Dlaczego tak? Gdzieś czytałem, że skrócenie czasu życia procesorów jest proporcjonalne do kwadratu przyrostu temperatury, czy jakoś tak. To nie prawda? Co do praktyki, nigdy nie spotkałem się z padem procesora po roku czy nawet kilku latach. Z tymi gorszymi sztukami - gdyby Intel albo AMD sprzedawało te gorsze jakościowo sztuki - strzeliliby sobie w stopę. Ludzie mają na prawdę spore zaufanie do tych marek. Nie zdziwiłbym się, gdyby sprzedawali te gorsze sztuki jako niższe modele (przeznaczone do pracy z niższymi zegarami, co niwelowałoby pogorszenie trwałości). Pazerni kupowali je celem podkręcenia - nie mogąc nadziwić się "głupocie" producentów, czy też klientów kupujących droższe modele. Może stąd mit o awaryjności procków.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Nie wiem czy to prawda, miałem na mysli to że szkoda przejmowac sie takimi drobnymi różnicami (według mnie), co innego róznica 30 a 100 stopni. Zbyt wiele czynników może wpłynąć na żywotność, tak że nie wszystko zależy od nas (użytkowników).

      Ależ tak się robi, i to jest normalne, dana rodzina procesorów, to ta sama struktura , ten sam rdzeń, często nawet zdarza się że wszystkie maja tyle samo (fizycznie ) pamięci cache w rdzeniu, a dopiero potem gorsze jakościowo sztuki mają ją ograniczona na niższą, i idą jako inne modele. W innym wypadku producent musiał by uruchamiać osobno całą linie produkcyjną dla każdego modelu o odrobine różnych parametrach, a tu koszty idą w mld dolarów.
      Na etapie produkcji wszystkie zaczynają jako ten sam kawałek krzemu, a potem są selekcjonowane jakosciowo, i mimo że rdzen jest identyczny, jeden będzie procesorem 2,2Ghz, a drugi 2,4Ghz.

  •  

    pokaż komentarz

    mam na ten temat 3 slowa do powiedzenia 'made in china'

    •  

      pokaż komentarz

      @DEATH_INTJ: wypluj te slowo/zdanie, ja juz dostalem 5minusow za te sformulowanie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @octave25: pluc nie lubie, a przyzwyczailem sie ze minusy na wykopie dostaje sie za byle co i nie ma tak naprawde reguly, wiec mam to w dupie

    •  

      pokaż komentarz

      @DEATH_INTJ: Reguła jest taka że: Kitajce potrafią zrobić produkt doskonały albo totalne badziewie.
      Wszystko zależy od zlecającego - (np SONY) i za jaką cenę.
      Ponadto Chińczycy zrobili kolosalny postęp gospodarczy i technologiczny (w porównaniu np do Polski czy USA) i nadal się rozwijają.
      Dlatego teorie "made in china" były prawdziwe 15 lat temu

  •  

    pokaż komentarz

    Najlepszych przykładem szmelcu, to telefony komórkowe.
    Najszybciej niszczą się te wysuwane i z klapką, bo producenci celowo umieszczają taśmy tak, żeby się przecierały, łamały ścieżki i rozrywały.
    Nowa nieoryginalna kosztuje kilka złotych, a naprawa zazwyczaj 80 zł (ja samodzielnie dwa naprawiałem i nie jest to wcale trudne, ale łatwo połamać plastikowy szmelc).

    Inny przykład to wszelkiej maści odtwarzacze płyt. Ich lasery są tak ustawione, żeby wysiadły tuż po gwarancji, a nowy kosztuje połowę ceny odtwarzacza. Kiedyś kupiłem DVD Korr, który był dość często używany i laser wysiadł po 5 miesiącach. Po wymianie i poprawieniu zasilania (na gwarancji) działa prawie 2 lata i dalej dobrze czyta płyty.

    Wszędzie można znaleźć takie przypadki, w lodówkach, pralkach, telewizorach, małych AGD, itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @bajlando: Ja mam telefon z samsunga z wysuwana klapka, z dotykowym ekranem wpadl mi do wody i dziala, spadal na ziemie i dziala, wysuwanie sie dziala nic nie rdzewieje i jest ok. Wczesniej tez mialem telefon wysuwany i przetrwal tyle picia ze na prawde na te z klapka nie moge narzekac. W ogole to juz od 5 lat wymieniam co 3 miesiace buty z deichmana ;p bo co 3 miesiace sie psuja takze wystarczylo mi kupic jedne, zeby po prostu miec sponsora;p chociaz to nie elektronika, ale cos w tym jest;]

      Dodam jeszcze ze mialem motorolle z klapka, bez problemu piwa otwierala, troche bylo widac slady ale nigdy nic sie nie zniszczylo a zyje chyba z 6 lat,

    •  

      pokaż komentarz

      @Snejk:
      mozesz wyjasnic to o butach? Z tego co wiem, po wymianie gwarancja sie nie odnawia, wiec albo miales gwarancje na 5 (pfff, od deichmana) albo cos sciemniasz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Yahoo_: Hm... Nie wiem w jaki sposob moge to udowodnic, po prostu psuja mi sie buty, ide do kasy wiec chyba mam mozliwosc zabrania kwoty za ktora buty kupilem (nie korzystalem z tego) albo po prostu wybrac inne i potraktowac je jako kupione. Dziwne zeby gwarancja sie nie odnawiala, jezeli biore kolejne buty, a nie naprawiaja mi poprzednich. Chyba jeden raz czekalem tylko 2 tygodnie na podjecie decyzji, a w wiekszosci przypadkow po prostu daja mozliwosc wymienienia. Dziwne zeby po 3 miesiacach podeszwa sie rozklejala, czy byly jakies inne uszkodzenia. Wczoraj doslownie wymienilem buty na inne;p Nie wiem czemu inni z tego nie korzystaja, tam to nie ma problemow z wymiana, co innego w innych sklepach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Snejk:
      po 5 latach to nawet paragon bedzie nieczytelny... Nie wiem, nie chce sie klocic, dla mnie brzmi to nierealistycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Yahoo_: za kazdym razem dostaje nowy paragon. Musza na jakiejs podstawie stwierdzic, ze po 3 miesiacach mi sie buty zepsuly no nie? Przeciez to tak samo, jakbym wybral pieniadze i kupil za nie nowe buty w tej samej firmie. Tez musza mi dac nowy paragon.

  •  

    pokaż komentarz

    Za to w ciągu 4 lat zabiłem w sposób niewyjaśniony... 3 nowe laptopy (2xHP + Dell), 6 nowych dysków (iBM, WD, Seagate), 3 palmtopy/telefony HTC i jednego Samsunga, 2 komputery stacjonarne... zajechane bo robiły za serwer. 2 Access Pointy i 3 Switche. I długo by wymieniać... Wszystko natomiast było używane zgodnie z instrukcją, nawet stacjonarki bo informacji nie było, że elementy nie mogą pracować 24h.

    •  

      pokaż komentarz

      @dr4cul4: Może jakieś przepięcia masz.

    •  

      pokaż komentarz

      @dr4cul4: To cos u Ciebie nie tak musi byc :)
      Albo jakis wybrakowany sprzet kupowales...
      AP linksysa dziala juz ~7 lat. 24/7
      switch 3com'a (soho coprawda) dziala sobie 4 latka. poprzedni jakis noname dzialal sobie tez pare lat (i dzialalby pewnie dalej, ale upgrade zrobilem bo 10mbit to juz zbyt wolne bylo)

      dyskow to mam obecnie ok 20-25 w 15 komputerach najstarsze cos kolo 6 lat z czego czesc chodzi 24/7 i dziala - w miedzyczasie za to wielokrotnie wymienialem tasmy od dyskow - straszny badziew nie wiem co tam sie psuje ale po jakims czasie chyba kruszeja i to ATA i SATA.
      Kiedys sie wk!##ilem kupilem drogie tasmy po ~50pln sztuka i tez gowno po paru miesiacach byly problemy...

      Za to sprzet kupowany w ostatnim czasie strasznie awaryjny sie wydaje.
      Kupilem nowa stacjonarke ~2 lata temu to wyj!!ala sie grafika i glosniki.
      I to wlasciwie dla mnie sa pierwsze powazne awarie sprzetu komputerowego.... (no nie liczac napedow cd/dvd ktore zawsze padaly jak muchy zaraz po gwarancji)

      no ale sprzet komputerowy to zawsze dosc uwaznie wybieralem.

  •  

    pokaż komentarz

    <ironia>a to ci nowość!</ironia>

    a tak na marginesie - kiedyś słyszałem taką anegdote, że paredziesiąt lat temu mercedes wypuścił prawie całkowicie bezawaryjny model samochodu, co negatywnie odbiło się zarówno na dochodzie ich serwisów, jak i sprzedaży nowszych modeli. inżynierowie nie popełnili drugi raz tego samego błędu i kolejne modele nie były już tak 'niezepsuwalne'.

    nie wiem ile w tym prawdy ani o który model chodziło.

    •  

      pokaż komentarz

      @k4k7u5:

      Chodzi o ten model:
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Mercedes-Benz_W123

      Cytat z wiki:
      "Żywotność tego modelu jest legendarna, zdarzają się egzemplarze z przebiegiem ponad miliona kilometrów, które nie sprawiały większych problemów technicznych. Według statystyk ADAC z 1982 roku, przeciętny przebieg 200D w czasie pierwszej awarii (tzn. unieruchomienia samochodu z przyczyn technicznych) wynosił 852.777 km."

  •  

    pokaż komentarz

    Mam wrażenie, że wszystko w dzisiejszych czasach robi się "na trochę". Kiedyś sprzęt służył latami (stare aparaty, telefony itd.), muzyka była (jest) ponadczasowa (Chopin, Mozart, Vivaldi...), a dzisiaj? Samochody psują się ot tak, telewizor siada po 4 latach, w radiu leci Lady Gaga, o której za 10 lat nie będziemy pamiętali, a domy budują z karton-gipsu. Może to zwykłe olewactwo, a może- postęp?

    Wkurza mnie to.

    •  

      pokaż komentarz

      @JakDorosneZostanePomidorem:

      Często powtarzam mądre słowa po jakimśtam specjaliście że:

      Postęp nie zawsze oznacza że idziemy w dobrym kierunku, postep umiarkowany tak ale ten postęp co jest dzisiaj to jest szaleństwo połączone wyłącznie z zyskiem a w żadnym przypadku nie dobrem konsumenta.

      Lepiej zrobić jedną rzecz a porządnie niż nawalić na rynek elektronicznych śmieci dla dzieci, wiele z tych rzeczy obecnie produkowanych jak dla mnie nie ma racji bytu a jednak to produkują a ludzie kupują.

  •  

    pokaż komentarz

    W 1998 roku kupiłem w Euro RTV telewizor Sony 21 cali CRT za 1300zł. Do tej pory działa jak nowy, jasność ustawiona na 30% i świeci bdb. raz tylko go rozkręciłem i odkurzyłem odkurzaczem z syfu. Pełen analog, obraz ze zwykłej kablówki - ideał. Kilka razy przymierzałem się do kupna LCD, przyniosłem nawet od rodziców Samsunga 32 cale i podłączyłem pod to samo gniazdko - kicha, szumy, wnerwiające smużenie, dźwięk jak z komórki, a przełączanie kanałów trwa wieczność. Póki co mam tego Sony i nie zamierzam zmieniać.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś byłem pewien że tak jest ale...na chłopski rozum kupujemy nowy TV marki X. Czy nie pytamy się znajomych, rodziny czy nawet w internecie nie szukamy opinii na temat danej marki? Czy jeżeli zepsuje nam się TV marki X to kupujemy znowu TV tej firmy? Czy mimo to chwalimy i polecamy innym ten sprzęt? No właśnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kyjgel: Tylko jeśli wszyscy producenci to robią to na jedno wyjdzie, kasa tak czy owak do nich wróci.

    •  

      pokaż komentarz

      @kyjgel: ten mechanizm by działał do określonej wielkości rynku. My mówimy o rynku masowym, który ma gigantyczne rozmiary. Psucie się telewizorów wytwarza ciągłe duże zapotrzebowanie na nie. Firmie X jest wszystko jedno, czy kupisz jej telewizor, czy firmy Y, bo wie że za 3 lata tamten też się zepsuje i wrócisz do firmy X. Przepływ konsumentów jest ogromny i mało jest już teraz firm, które stawiają na lojalnych, wieloletnich klientów.

      Zresztą w tym czasie firma X wprowadzi nową, rewolucyjną technologię dowolnego rodzaju, zareklamuje się i będziesz musiał i tak to kupić, bo przecież to najlepsze co jest na rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @kyjgel: nie bądź głupi, to że ty sprawdzasz, nie oznacza, że inni to robią!

  •  

    pokaż komentarz

    Dlatego ja po dziś dzień słucham muzyki na wzmacniaczu Diory i kolumnach Altusa. I nie zamienie na nic innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @nemesis81: Bardzo dobra firma,, chyba jedna z uczciwszych, oczywiście mówię tu o starych produktach nie wiem jak jest po reaktywacji tej firmy

  •  

    pokaż komentarz

    To ja chyba i moi rodzice kupujemy w innych sklepach. Ostatnio właśnie moi starzy stwierdzili, że dzisiejsze urządzenia chodza po kilkanaście lat aż się zużyją. Nigdy już się nie zdaża żebyśmy musieli oddawać pralke czy telewizor do naprawy. Jak dla mnie urządzenia w porównaniu do tych co były za komuny czy początku lat 90 to nie ma porównania, wtedy zawsze sie coś psuło i nosiło to sąsiada co się na tym znał. Problem chyba w tym, że jak sie kupi coś taniego to większe prawdopodobieństwo że się zj%%ie. Dlatego śmieszy mnie powiedzenie "dobre i tanie".

    •  

      pokaż komentarz

      @Krupniokk: No widzisz kiedyś twoi rodzice zanosili to do sąsiada który naprawiał za przysłowiowe piwko a dziś niczego nie zaniesiesz do sąsiada tylko od razu wyrzucisz bo żaden domowy elektronik nic ci nie naprawi z obecnej elektroniki, jest to po prostu po pierwsze nie opłacalne, po drugie niemożliwe z powodu miniaturyzacji częsci a po trzecie z powodu dziwnego blokowania niemożności zakupu nowych elementów zamiennych.

  •  

    pokaż komentarz

    Wow, jak takie coś mogło wejść na główną. Nawet na wykładach z elektroniki mówi się otwarcie o tym "procederze". Po prostu zmieniły się standardy, czyli planowany czas wytrzymałości produktu. Kiedyś standardem było im więcej tym lepiej, a teraz w większości przypadków jest sztywno określone 5 lat, więc używa się elementów elektronicznych które wytrzymują minimum 5 lat, no i producenci się tego zazwyczaj trzymają. To ile produkt może wytrzymać wpływa również na jego cenę, gdyż produkty z najwyższej półki (nawet nie z górnej, bo to za mało) zazwyczaj działają o wiele dłużej niż ten okres 5 lat. Przykład - myszki. Mam myszkę Logitech MX500, której używam stale już od 7 lat no i problemów nigdy z nią nie było i zapewne jeszcze przez długi okres nie będzie. W myszkach gorszych firm najczęściej pierwszą rzeczą która szwankuje jest kabelek, który ma tendencję do szybkiego urywania się. Podobnie sprawa ma się w słuchawkach, co zapewne masa ludzi może potwierdzić. A co z bardziej skomplikowanymi układami elektronicznymi? No zazwyczaj elementy po prostu się w ciągu tych 5 lat przegrzewają, czy też starzeją, co wpływa na zmianę ich podstawowych parametrów, co prowadzi do zniszczenia układu. Tyle.

  •  

    pokaż komentarz

    Dlatego żeby był obieg towaru.

  •  

    pokaż komentarz

    PS One oraz PS2 z laserami padającymi jak muchy w niektórych modelach - temat rzeka wałkowany na forach tematycznych jeszcze kilka lat temu. Sam nie wiem czy wierzyć w to, że Sony z premedytacją montowało "badziew" czy użytkownicy nie potrafili odpowiednio zadbać o napęd (konserwacja, czystość płyt itp.). Puki co moja czarnula ma się dobrze. Czwarty rok grania i działa bez zarzutow.

    •  

      pokaż komentarz

      @Defender: O Play station nie warto wspominać, też miałem styczność, laser to pierwsza rzecz która siadała we wszystkich modelach PSX, które widziałem. Dlatego lepiej mieć emulator konsoli PSX w komputerzei jak coś siadnie wymienia siętylko jeden podzespół czyli jak siadnie laser to wymienia się tylko napęd CD ROM a nie całą konsolę bo nie opłaca się samego lasera w PSX wymieniać..

  •  

    pokaż komentarz

    niecale dwa tygodnie temu skonczyla mi sie gwarancja na palmfon Asus'a i od okolo tygodnia samoczynnie zaczal sie wylaczac.

  •  

    pokaż komentarz

    Właśnie w swoje ręce dostałem kolejny sprzęt do naprawy, jedno to magnetowid w którym stwierdziłem identyczną usterkę jak w tym samym modelu przed paru laty, czyli usterka z głowicą telewizyjną, objawy te same, oraz kolejną wieżę sony w której identycznie zepsuł się laser CD jak w inym modelu kilka miesięcy temu, dodatkowo w interncie doczytałem że identyczne awarie miało mnóstwo osób - DZIWNE?

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, dzisiejsze aparaty są lekkie i słabo się bronią przed upadkami. W ogóle to wiele nowych technologii jest mało wytrzymałych.

    np. Cd/dvd vs. cartridge.
    Płyty się wycierają łatwo, dane zapisane są na powierzchni, przez co są bezpośrednio narażone na ataki.
    cartridge(np. od nesa, n64), są chronione przez plastikową powłokę. Jedyna wada starych gier to to że savey są mniej trwałe(podtrzymywane przez bateryjkę). Wiem że to głównie wynika z wydajności, pojemności i itp, ale przy okazji przekłada się to na wytrzymałość. Mam nadzieje że wkrótce wrócimy do czegoś cartridgeopodobnego. Nie lubię płyt DVD.

    hm, rozwiązanie:

    Znaleźć dobrego człowieka który zrobi firmę, której sprzęty się nie psują, tzn, nie są zaprogramowane na zniszczenie. Powie o wszystkim w spocie tv i w ten sposób wywyższy się ponad konkurencję.

    btw, laptop toshiby z 2001 roku przeżył laptopa HP z 2007? roku.

    •  

      pokaż komentarz

      @vikuserro: Płyty CD i DVD? A co to wogóle jest? ja tego nie używam wcale, to nie jest kompletnie żaden porządny nośnik danych, to jest najwięszy szwindel ze wszystkich szwidnli XXI wieku.

    •  

      pokaż komentarz

      @vikuserro: Mam nadzieje że wkrótce wrócimy do czegoś cartridgeopodobnego.
      No przecież mamy już coś takiego - kart SD i podobne formaty.

  •  

    pokaż komentarz

    To samo jest z autami. Dlaczego mercedesy z lat 80 potrafily przejechac milion kilometrow i to na taksowce albo ciagnac lawety a dzisiejsze C, E klasy naszpikowane elektronika sa wiecej usterkowe.i daja zarobic serwisom. Producenci doszli do wniosku ze na czesciach i serwisie mozna zbic niezly kapital. To samo sie tyczy innych marek, czujnik czujnikiem popedzany a elektronika ma prawo wysiasc w kazdym momencie. Dzis nie istotne czy renault, ford, opel wszystko zrobione w sposob aby sie popsulo zaraz po okresie gwarancyjnym. Niedawno zanioslem znajomemu elektronikowi z pracy zasilacz od laptopa Della mojej siostry, znajomy wysnul nawet teorie spiskowa, ze to urzadzenie wrecz jest zaprogramowane kiedy ma sie posuc

  •  

    pokaż komentarz

    A moja drukarka HP pluje tuszem przy każdym włączeniu, ponoć jest to spowodowane koniecznością czyszczenia dysz - tylko ja się pytam po co aż w takiej ilości tusz jest marnowany? Całe wnętrze drukarki zachlapane.

  •  

    pokaż komentarz

    Trzeba również podkreślić, że sprzętu jest "w obiegu" o wiele więcej niż w 1990 roku i więcej ludzi może sobie na niego pozwolić. W czasach socjalizmu w Polsce dostęp do sprzętu RTV zachodniego był bardzo ograniczony, a jeżeli już był np. Pewex'y, to był nim stosunkowo sprzet przyzwoitej jakości (sony, panasonic, jvc itd)

    Od połowy lat 90-tych do Polski zaczęła napływać masowa tandeta z Chin, ludziska nie musiały już jeździć do Berlina po telewizor i się zaczął bum na elektronikę. Obecnie sprzęt jest tani, robiony aby sprostać maksymalnie wyśrubowane potrzeby czyli im większa liczba przy procku lub więcej "x" na karcie graficznej to dzieciarnia się rzuci i zacznie kupować.

    Zacznijcie kupować sprzęt markowy, dobrych firm i produkowany w Europie, to nie będziecie narzekać na awaryjność. Ale to jest problem, bo np. w jaki sposób zachęcić klienta aby kupił dajmy na to pralkę Siemens'a StainExpert za 3000 zł, skoro "taką samą" może kupić za 900 zł w Media-Markcie? I Siemens i tanie Beko mają dokładnie te same parametry, a cena jest 3x większa to "po co przepłacać". To, że ten (akurat ten konkretny model) jest produkowany w Niemczech, nikogo nie obchodzi. Polaków nie stać na to, aby wydawać takie sumy na tę przykładową pralkę tylko dlatego, że zrobiona w Niemczech. Zaraz sobie wytłumaczy, że za jej cenę kupi sobie 3x Beko i już uśmiech od ucha do ucha i zadowolenie, że się dobry interes zrobiło. Potem jak się Beko zrypie zaraz po gwarancji, to się zaczyna wylewanie łez, dlaczego wszystko takie "do dupy" i się psuje.

    Niestety, taka prawda. Za jakość trzeba płacić. Ale trzeba też mieć na nią pieniądze a z tym jest już odrobinę gorzej. Nie oczekujcie wysokiej jakości od masówki i szmelcu.

  •  

    pokaż komentarz

    Świetnym przykładem są np. karty graficzne nVidia serii 8xxx - wszystkie jak jeden mąż się psują po 3 latach. Mój 8800 GTX (zero OC, czyszczony regularnie) padł równo z upływem gwarancji i okresu darmowej naprawy. Wczoraj po podobnym czasie użytkowania to samo spotkało mojego kuzyna i jego 8600 GT. Zresztą na internecie jest mnóstwo tego typu wypowiedzi.

  •  

    pokaż komentarz

    To nie tylko elektronika... komu się nie urwała plastikowa klamra tzw. tostera-sandwich'era? ręka w górę... coś pusto ;| a bez tego małego elementu sprzęt jest do wywalenia... tyle metalu, teflonu, innych drogich elementów, dlaczego nie jest na metalowej osi? albo sam nie jest z metalu... bo by się nie zepsuł......

    •  

      pokaż komentarz

      @hang: HAHA albo elektryczna maszynka do mielenia mięsa z plastikową chińską śrubą, których nie ma zamienników - ten numer chyba najlepszy, za raz po włączeniu jej rozrywa na strzępy a maszyna do wywalenia, o gwarancji zapomnij - usterka mechaniczna :D

  •  

    pokaż komentarz

    Jest na to prosta rada.

    Nie kupować wersji sprzętu do domu, a wersji do użytku komercyjnego. Jeśli chodzi o PC to np urządzenia serwerowe tworzone są z myślą by pod żadnym pozorem się nie zepsuły. Nie kupować dysków SATA a np. SCSI lub SAS. Drożej? Lepiej zapłacić raz a więcej niż co chwila tracić dane

    •  

      pokaż komentarz

      @kiernek: mówisz, że mam jeździć ciężarówką, a zamiast lodówki, mieć chłodnie, itd. itp? Super, świetny pomysł! :)

    •  

      pokaż komentarz

      @arturccc: tak to wygląda. A nie zauważyłeś że w osobowce cieżko zrobić 300 tys przebiegu. Ciężarówka przeciętnie robi 150 tys rocznie

    •  

      pokaż komentarz

      @kiernek: no wiesz, zależy jakie masz oczekiwania, jak patrzysz na samochody w Polsce, to rzeczywiście można odnieść wrażenie, że większość jeździ po bułki do sklepu. Na zachodzie przebiegi po samochodem osobowym 300-400 tys. to nic nadzwyczajnego. Tam ktoś pisze o VW passacie vwszrot, a pewnie kupił okazję i teraz ma pretensję co całego świata.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale tak jest ze wszystkim, nie tylko z elektronika. Chocby meble - moj dziadek z babcia maja meble, ktore pamietaja moje dziecinstwo (a mam 25 lat). Nie wygladaja na nowe, wiadomo, ale nic sie z nimi nie dzieje. A moje, kupione ~6 lat temu? Okleina odkleila sie chyba na kazdej szafce.

    Z samochodami jest podobnie. Swoja droga wk%$#ia mnie jak nasza Matuszka Unija troszczy sie o nasze zdrowie wymagajac juz kategorii spalania euro5 (filtr czastek stalych to przeklenstwo nowych diesli), a nic nie robi w kwestii rozwiazan jakie producenci stosuja przy montazu zarowek (w niektorych autach wymiana mozliwa jest tylko w ASO).

    No bo wazniejsze i bezpieczniejsze jest ograniczanie spalin, a jak mi padna zarowki na trasie w nocy to ch## z tym, poczekam i zadzwonie sobie po serwis bo samemu nie dam rady wymienic.

  •  

    pokaż komentarz

    Amerykli tym nie odkryłeś, jesli nie wiadomo o co chodzi to chodzi...

  •  

    pokaż komentarz

    A najlepszym numerem z tych wszystkich urządzeń jest konsola Xbox 360
    która psuje się najczęściej, niby wszystkie błędy E są od przegrzania, microsoft oczywiście nie przyzna że wydał największy w życiu przegrzewający się "niedowietrzony" bubel zaraz po systemie windows tylko po chamsku tłumaczy się na swojej stronie że "problem ten dotyczy niewielki odsetek użytkowników", problem w tym że prawie każdego kogo znam miał wiecznie problemy z tą konsolą, więc jeśli mówią od tym odsetku to chyba chodzi im o wszystkich Polaków :)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja jestem pod tym wzgledem hipokryta. Wiem jaki wplyw na nasze zycie i zdrowie ma konsumencki styl zycia a pomimo tego co jakis czas cos wymieniam na nowsze... no ale przynajmniej staram sie jak najbardziej ograniczac i kupowac rzeczy jak najlepszej jakosci.
    http://www.wykop.pl/link/58067/nadprodukcja-terror-konsumpcji/

  •  

    pokaż komentarz

    dziwie się, że takie artykuły nadal wzbudzają tyle emocji. To,że producenci nas dupczą jest jasne jak słońce, przeciez muszą zarabiać. Najczęściej jest tak, że chcą zarobić określoną sumę, dajmy na to 1 mln. Po pierwszym milionie jednak zaczynają coraz więcej kombinować na czym jeszcze można konsumenta okroić i jest coraz coraz gorzej...dla nas oczywiście!

  •  

    pokaż komentarz

    Moja przygoda z drukarko-dojarką pieniędzy:)

    drukarka epsona d88 (podobno nie tylko ten model tak ma) - po roku zaczęła wydawać ze środka dziwne dźwięki- chodziła głośniej , coś pukało podczas drukowania- sugerowało mi to, że mechanizm już jest trochę wyeksploatowany. Po wydrukowaniu w takich warunkach około 100 str pojawił się komunikat, że koniec z drukowaniem bo wydrukowano w sumie już 6 tyś stron i drukarkę trzeba dać do serwisu epsona bo części się zużyły.Całkowita blokada i koniec z drukowaniem.
    Na necie znalazłem jakiś program - po jego zastosowaniu+ naciśnięciu kombinacji guzików na drukarce blokada została zniesiona , a drukarka przestała wydawać dziwne dźwięki....
    Poza tym tusze w modelu przestają drukować gdy chip w nich zamontowany przesyła informację, że jest pusty- w rzeczywistości jest w nim około 20-30 % tuszu- można się o tym przekonać używając resetera który oszukuje czip by wyświetlał, że jeszcze jest tusz - na tym "pustym" tuszu można podrukować jeszcze spokojnie około 40-60 str tekstu.
    Zrezygnowałem z tego urządzenia bo zaschła głowica podczas tygodniowego nie używania!
    Kupiłem bardzo starą drukarkę HP na allegro:) - po sprawdzeniu przebiegu okazało się, że ma 97tyś stron wydrukowanych - ale chodzi nadal:). Poza tym głowica jest wbudowana w pojemnik z tuszem i jak coś zaschnie to wymieniam pojemnik wart 12 zł(razem z tuszem) , a nie całą drukarkę:).Mogę nie używać miesiąc i tak nic nie zasycha. W dodatku tuszu mam w HP 42 ml , a w epsonie 8ml i wielokrotnie wyższa cena.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, kup sobie kanapke i wywal laptopa.

  •  

    pokaż komentarz

    true, przyklad, pracujac na serwisie w sklepie komputerowym przynajmniej 30-40% sprzętu Can-n'a psulo sie... uwaga... statystycznie miesiac po skonczeniu dwuletniej gwarancji... nadmienie ze moja kariera serwisanta trwala okolo 4-5 lat... ale mowa nie tylko o Can-nie... Le-mark, As-s... i inne "marki"... żenua... nie wspomne o chinskich sprzetach bezposrednich polskich dystrybutorow sprzetu roznego przeznaczenia z chin gdzie niektore podroby (w cenie zblizonej do "markowych") psuly sie w nakladzie 80-90% przywozonego sprzetu a naprawa byla iście wioskowa... ale coz, ograniczamy koszta panowie prezesi i kierownicy;p

  •  

    pokaż komentarz

    tekst prawdziwy ale gdzie wnioski i sposoby jak nie dać się zerżnąć producentowi?. wszyscy znamy te "nowości" od dawna. po prostu nie mając możliwości wywarcia jakiejkolwiek presji na producentach staramy się ograniczyć nasze straty do minimum czyli korzystamy ze sprzętu krótko i go odsprzedajemy zanim się zepsuje. kiepska jakość dotycz wszystkiego od żywności po samochody. jedyne gałęzie produktów które "trzymają" jakość to:
    - produkty luksusowe (chociaż tu pewnie bogaci też mogliby ponarzekać)
    - produkcja dla wojska
    - technologie dla przemysłu (bo wiadomo że żeby wyprodukować 100000000000000000 ch%$owych zabawek potrzebna jest naprawdę dobra maszyna)
    brak mi niektórych rzeczy z PRL'u: może samochody były wadliwe ale żarcie, meble, czy elektronika o niebo lepsze niż teraz
    p.s. ostatnio w na tvn turbo w programie legendy prl pokazywali jakiegoś mercedesa 100 sl (czy coś takiego - nie pamiętam a poza tym się nie znam) - ale sytuację ciągłego obniżania jakości i żywotności dzisiejszych produktów doskonale tłumaczy historia tego samochodu - ten model był tak prosty, niezawodny i żywotny że mercedes musiał przerwać jego produkcję po kilku latach bo klienci nie chcieli kupować następnych modeli - i dlatego dziś jesteśmy rżnięci przez producentów - można nawet powiedzieć że na obecne czasy przypada apogeum kantowania klienta - jeszcze jeden mały przykład z prasy samochodowej [auto świat] - czytałem w w którymś numerze że dziś w śród producentów samochodów jest widoczny trend żeby samochód "nie żył" dłużej niż 6lat a potem występują tak nieopłacalne awarie że jedyne co można zrobić to odsprzedać go na rynek wtórny i kupić następny nowy. mało tego - pisali w tym artykule że dziś inżynierowie są w stanie do przybliżonego przebiegu lub wieku lub upływu czasu ustalić wytrzymałość poszczególnych część - i nie jest pustym gadaniem czy teorią spiskową, fakt że auta psują się prawie dokładnie po wygaśnięciu gwarancji.

  •  

    pokaż komentarz

    Może problem jest w konstrukcji. Urządzenia są dużo bardziej skomplikowane. Jesli jest szansa, że 1 na 10000 elementów ulegnie uszkodzeniu, a urządzenie zawiera 20000 elementów to co wtedy :)

  •  

    pokaż komentarz

    no cóż, sam mam - totalne gówno w kwestii jakości - Xboxa 360, nie wiem jak MS mogło wypuścić tak koszmarnie awaryjny sprzęt i jakiej jakości materiałów użyli do produkcji tego szmelcu ?

  •  

    pokaż komentarz

    No ale ameryki to Ty brachu nie odkryłeś...

  •  

    pokaż komentarz

    Pierwsza rzecz to fakt, rzeczy są robione na masówkę i najtańszym kosztem - stąd psucie się.

    Druga sprawa - "miniaturyzacja"
    Przytoczone przez Ciebie wzmacniacze czy radia robione były porządnie, w sporych "paczkach", na większych i lepiej prowadzonych płytkach drukowanych. Radiatorów nie montowano na styk, ale z zapasem. Z zapasem podawano też parametry, kiedy dzisiaj robi się wręcz odwrotnie, lub ogłupia się klienta parametrami typu PMPO... Dzisiaj niemal wszystko robi się na elementach smd małej mocy, może jakieś większe elementy w tht lutowane przez małe chińskie rączki. PCB robi się jak najtaniej nie myśląc o tym jak sam układ będzie na czymś takim działał. Lipne luty bezołowiowe* psują się po kilku latach. Po prostu bieda.
    *podobno obecne stopy bezołowiowe już się nie rozsypują, ale u chińczyków to nigdy nic nie wiadomo

    Jak już ktoś wyżej napisał, kiedyś takie sprzęty były rarytasem, więc nie brakowało też pieniędzy na ich produkcję, choć myślę że sam zysk też był mniejszy ze względu na samą jakość wykonania. Grunt że jakoś to funkcjonowało, ale znaleźli się cwani chińczycy i świat zmienił się na zawsze.

  •  

    pokaż komentarz

    I dodał bym do pytań na końcu artykułu:
    - po co całe chrzanienie o ekologii i segregacji śmieci skoro toleruje się takie praktyki?

  •  

    pokaż komentarz

    Przykład. Pracuję w miarę dużej firmie. Kupiliśmy 4 lata temu kilkanaście komputerów. Wynegocjowaliśmy przedłużenie gwarancji na twarde dyski o jeden rok dłużej niż firma sprzedająca komputery dawała. Po dwóch latach i kilku tygodniach w w większości komputerów - prawie w tym samym czasie - padły dyski.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak tutaj wszyscy mówią że droższe jest lepsze i dłużej podziała a ja sobie myśle że niekoniecznie, z doświadczeniam wiem że wcale tak nie musi być.

  •  

    pokaż komentarz

    Kupując towar płaci się za kilka rzeczy, między innymi za markę. Marka bywa interpretowana w różny sposób, jedni chcą nią szpanować, inni myślą, że coś danej marki działa "lepiej". Dla mnie to po prostu rodzaj umowy pomiędzy kupującym a producentem. Producent oferuje swoją markę, a ja w zamian ufam mu, że ten produkt się nie zepsuje i został przetestowany. Nie warto więc przepłacać za markę w przypadku towarów, których nie używamy długo, natomiast jeśli kupujemy coś do czego chcemy się przywiązać to marka ma znaczenie.

  •  

    pokaż komentarz

    Autor ameryki nie odkrył jednak faktem jest, ze obecnie sprzęt według producentów powinno sie wymieniać do 2-3 lata. Kiedyś nawet z samochodami było inaczej. Nowe modele wprowadzano co 4-5 lat. Obecnie nowe generacje samochodów "wychodzą" co 1-1,5 roku. Inna sprawa to chińszczyzna która nas zalewa tonami. Kiedyś sprzęt produkowany był przez solidne przez rodzime firmy teraz wszytko z automatu byle taniej i szybciej.

    •  

      pokaż komentarz

      @boosman: dokładnie, z rynku samochodowego to mercedes stosuje tą samą taktykę już od kilku ładnych lat, podzespoły są "szybko psujące" żeby można było na serwisach zarabiać.

  •  

    pokaż komentarz

    Zgadzam się tylko częsciowo. Mimo wszystko uważam, że jakość kosztuje - w dziesiejszych czasach można kupić coś trwałego za nieco większe pieniądze niż "masowy szmelc". Jak już inni słusznie zauważyli - kiedyś sprzęt był relatywnie zdecydowanie droższy i mniej dostępny.

    Z własnego podwórka - mam wieżę Hi-Fi przywiezioną w 1993 z Singarupu - działa bez zarzutu do dzisiaj, w 2009 odszedł w zaświaty telewizor Sony (wyższy model, składany w Japonii) z przełomu lat 80/90 - katowany codziennie wiele godzin. dawno dawno temu (nie chcę przesadzić czy nie z 10 lat temu) zakupiłem porządny monitor lcd z dobrą matrycą PVA - służy bezproblemowo do dzisiaj, jakość obrazu bije na głowę dzisiejsze modele z tańszymi matrycami, ale po prostu trzeba było odpowiednio więcej zapłacić za ten monitor te 10 lat temu..

    W 2003 czy 2004 zakupiłem porządniejszego biznesowego latpopa dell, codziennie katowany w terenie i na uczelni, nie raz poleciał na kamienną podgłogę - pomijając względy wizualne i wymianę zawiasów przy ekranie (wyrobiły się), działa po dziś dzień.

    Z historii najnowszej, plazma rocznik 2009. Zobaczymy ile pociągnie. Z tymże w przeciwieństwie do kolegów którzy "jarają się" że mogą kupić 50 cali za 3000 postanowiłęm wydać nieco więcej i nie patrzeć na półkę średnią. Mam nadzieję, że po raz kolejny nie będę żałował wydanych pieniędzy przez wiele lat :-)

  •  

    pokaż komentarz

    Mi się jeszcze nic "w rękach" nie zepsuło. Poza tym jeżeli np. taki Samsung szybko mi się popsuje, to będę miał uraz do tej firmy i pójdę do Panasonika, itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ictinaetus: jeśli producenci będą obniżać jakość w takim tempie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że stosując tę metodę do końca życia zabraknie tobie marek, na które będziesz mógł wymienić. Nawiązując do innego wykopu, to że nigdy nie widziałeś jak ładne dziewczyny robią kupę, nie oznacza, że jej nie robią.

  •  

    pokaż komentarz

    Ameryki to ty nie odkryłeś...
    Producenci sprzętu to nie są organizacje charytatywne - mercedes przez produkcję zbyt dobrych samochodów popadł nieliche tarapaty na przełomie 80/90, nikt nie chce powtórzyć jego błędów.

  •  

    pokaż komentarz

    Przypomina mi się jak na pierwszym roku dziwiłem się czemu w prawie wszystkich pracowniach jest sprzęt z lat 60 i my studenci musimy z niego korzystać. Teraz jestem już starszy i wiem że 50 roczników z rzędu pastwiło się nad tym sprzętem a ten nie dość że jeszcze działa to działa całkiem precyzyjnie. Coś w tym musi być. Jedyną jego wadą jest mało nowoczesny wygląd.

  •  

    pokaż komentarz

    bo kiedyś na jedną wioskę przypadał 1 telewizor. a teraz na jedno mieszkanie dwa..
    wśród 10 telewizorów może zdarzyć sie wadliwy ale w 10milionach bardzo wiele

  •  

    pokaż komentarz

    2+2=4. Napisałem, bo a nuż może o tym też ktoś nie wiedział. Choć w gruncie rzeczy i to i to jest w stanie sobie wywnioskować średnio inteligentny uczeń podstawówki. Czekam na wykop o tytule "wzeszło Słońce".

  •  

    pokaż komentarz

    Mi się jakoś nic nie psuje.
    Telefon stary z czarno białym ekranem działa po kilku upadkach z 4 piętra, po zalaniach.
    Nowy telefon jeszcze nie spadł i nie został zalany, ale jest ostro "wstrząsany" jeżdżąc nim po lesie.
    W kompie spalił mi się procesor i zasilacz- skok napięcia, no i dysk twardy trochę hałasuje, ale da się przeżyć.

    Często psują mi się rowery i to takie części które innym psują się bardzo rzadko.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak to powiedziała kiedyś babka na wykładzie z ekonomii - "(...) teoretycznie byłaby możliwość wyprodukowania nigdy nie tępiącej się żyletki. Dlaczego jej nie zobaczymy? Bo jej produkcja byłaby po prostu nieopłacalna".
    Mimo 20 lat na karku i świadomości urodzenia w wolnej Polsce, chyba wolałbym żyć za komuny...

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe, że problem dotyczy nie tylko elektroniki. Zwróćcie uwagę na systemy operacyjne - ludzie wolą system z ładnymi bajerami i grami, mimo, że po niedługim czasie zamula niemiłosiernie. Mało kto zwraca uwagę na uptime, czy stabilność pracy. Liczy się marketing i popularność. Ci, którzy się znają, stanowią niewielki procent konsumentów, tym samym mają znikomy wpływ na strukturę rynku.

    Jeszcze wczoraj szydziliście ze Steve'a, który ubiera się od dziesięciu lat tak samo - pytanie, po co zmieniać coś, w czym czuje się dobrze, tylko po to by dopasować się do mody?

    •  

      pokaż komentarz

      @PlonacaZyrafa: Nie, ludzie oczekują systemów user-friendly, gdzie wszystko wyklikają. Dziwisz się im? 99% użytkowników komputerów to nie nerdzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @PlonacaZyrafa: Bzdura. Stare windowsy (9x) wywalały niebieski ekran co chwila, nieprawidłowe operacje itd. Win7 jest w stosunku do nich baardzo stabilny. Dawniej były problemy z obsługą różnych sprzętów, ustawianiem przerwań itd. Dziś tego nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @tv2: Nerdzi nie nerdzi, ale jak się idzie na prezentację, to chciało by się popatrzeć na film czy slajdy, a nie zmagania z projektorem, komunikatami o błędach, wirusami i ogólną zamułą. Doszło do tego, że wszędzie chodzę z pendrivem z okodekowanym bootowalnym systemem, żeby ratować sytuację w razie czego. Najwyraźniej te domyślnie instalowane systemy nie są dobrze zrobione, skoro mało rozgarnięty użytkownik nie jest w stanie korzystać ze sprzętu sprawnie po roku użytkowania.

      OVO: Windows 2000 był stabilniejszy niż 7 czy Vista. Wszystkie one jednak wraz z użytkowaniem poważnie się "zapychają". Porównaj je sobie z nowymi, niszowymi bądź co bądź Unixami. O wymaganiach sprzętowych nie wspominam.

    •  

      pokaż komentarz

      Windows ma mniejsze wymagania niż linux, oczywiście odpowiednia wersja.
      Zainstaluj na pentium1 z 32mb ramu linuksa (albo jakiekolwiek bsd czy co tam miałeś na myśli mówiąc "unix") z systemem graficznym, przeglądarką (graficzną, nie żadne links), słuchaj przy tym mp3 i programuj np. w emacsie + jakiś kompilator c.
      Nie uruchomisz gnome/kde na takim sprzęcie, a windows nt 4.0 tak. A użyteczność gui jest podobna.
      A prymitywne wm jak fluxbox nie dość że zajmują o wiele więcej ramu to mają o wiele mniej funkcjonalności.
      Na stare komputery nadaje się tylko windows.

      Windows się nie "zapycha". Jedyne co może zwolnić prace komputera po czasie to albo sfragmentowany dysk (niezależne od systemu) albo masa programów w autostarcie których użytkownik nie umie wyłączyć.
      Kiedyś był problem z rejestrem, bo programy nie usuwały swoich wpisów przy deinstalacji, ale teraz nie robi to różnicy (kiedyś problemem był 6mb rejestr bo zajmował dużo ramu, a teraz...). Zawsze można uruchomić program do czyszczenia jak ktoś chce.

      Także teza o tym że to "którzy się znają" używają *nixów, jest błędna.
      Jak na rynek wszedł windows nt 3.5 a potem 4.0, ms nie miał ŻADNEGO udziału w rynku serwerowym, a w kilka lat po wydaniu płatne uniksy praktycznie przestały istnieć. Po prostu były gorsze w każdej kategorii.
      Ale oczywiście firmy wybierały windows nt bo był ładniejszy ;)
      A linux... większość osób używa tego czegoś kilka lat, dobrze go poznaje, aż w końcu dochodzi do wniosku że po co się męczyć i wraca do windowsa...
      Na początku człowiek myśli, że coś zajmuje tyle czasu w linuksie bo on nie umie obsłużyć. Dopiero jak się nauczy zrozumie że to wina założeń.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie ma co węszyć zbytnich spisków. Robią sprzęt mniej wytrzymały, bo jest taniej. Cykl życia elektroniki znacznie się skrócił, 5-letni odtwarzacz czy aparat fotograficzny rzadko spełnia oczekiwania dzisiejszego użytkownika, więc kupuje nowy.

    A „dowody” autora są anegdotyczne.

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety jesteśmy (jako kraj) w tym dziwnym okresie kiedy już kupujemy nowe sprzęty ale nadal mamy za mało aby użytkować je tak jak przewidziano. Bo to, że telewizor ma gwarancje na 5 lat oznacza, że producent na tyle przewidzial jego żywotność.
    I duża część świata działa na tej zasadzie. Kupują produkt (telewizor, aparat, samochód) a po wygaśnięciu gwarancji sprzedają go do krajów biedniejszych gdzie produkt ten dożywa swoich ostatnich dni użytkowany przez ludzi których nie stać na regularne wymiany sprzętu. Dlatego mamy teraz wrażenie, że tyle rzeczy się u nas ciągle psuje. Pamiętacie, że jeszcze pare lat temu sprowadzano do nas pelno elektroniki i często ludzie kupowali właśnie paroletni sprzęt z zachodniej europy? Teraz już tego tak nie widać bo stać nas żeby kupić w sklepie, ale nie stać nas jeszcze aby ciągle mieć nowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @BillyRay:
      Po ch$! kupować ciągle nowy sprzęt skoro ten co się kupuje POWINIEN być użytkowany znacznie dłużej niż wynosi sama gwarancja, to jest normalne wyłudzanie pieniędzy od ludzi...

    •  

      pokaż komentarz

      @BillyRay: Co to za bzdety?

    •  

      pokaż komentarz

      @steemm: może i powinien ale aby dotrzymać kroku postępom technologii powinieneś sprzęd wymieniać wlaśnie średnio co tyle ile wynosi czas gwarancji
      a skoro cię na to stać to czemu nie ?
      Problem w tym, że polaków na to nie stać i stąd takie oburzenie jak twoje i maciejosa.

      przykląd: 3 lata temu kupowalem 42''LCD, wtedy fajny nowoczesny sprzęt, dziś przestażały bo nie ma 3d, pobiera dużo prądu, zajmuje sporo miejsca, nie ma wifi i nie ma parametrów obrazu telewizorów LED. Ale nie stać mnie na to, żeby wymieniać TV co 3 lata chociaż chcialbym to teraz zrobić.
      Np. moja pralka ma 6 lat gwarancji i przypuszczam że za te 5 lat które jej zostało pojawi się nowa technologia którą sprawi, że będę chciał tę pralkę wymienić. Tak samo jest z samochodami. Jak cię stać to najlepiej dla ciebie sprzedać auto po wygaśnięciu gwarancji.

    •  

      pokaż komentarz

      @BillyRay: Skoro cię stać i wymieniasz przy każdej okazji to gratuluję niegospodarności. U mnie w domu chodzi telewizor który dostałem na imieniny w 1996, a pralka pamięta czasy komuny i wszystko chodzi pięknie, więc nie mam żadnego powodu do wymiany. Jedynie kiedyś do telewizora trzeba będzie kupić przedłużkę HDMI -> eurozłącze, ale to i tak taniej od nowego telewizora, a na jakości obrazu mi za bardzo nie zależy, przekaz ważniejszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @BillyRay: Ciekawe są te nowe technologie w pralkach...
      Pralka to pralka. Ona ma prać. Puszczać wodę, kręcić bębnem i tyle.
      Co takiego rewolucyjnego występuje w coraz nowszych pralkach, że warto je dla tego wymieniać?
      Przez ostatnie 15-20 lat można powiedzieć, że NIC się nie zmieniło w tej kwestii.
      Pierwsza lepsza pralka MIELE z początku lat 90: ta sama prędkość wirowania, te same programy, to samo zużycie wody i energii, te same funkcje i te same wymiary co w nowej pralce w sklepie. Faktycznie, postęp, że hej! No chyba, że komuś bardzo zależy na wyglądzie urządzenia... Ale tu niespodzianka - też nie wiele się zmieniło! Podobnie lodówki i praktycznie całe AGD.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak się nie ma czego czepić, to czepia się pieniędzy.
    Autor nie dość, że powtarza słowo "ludzie" do bólu to jeszcze wiąże wszystko z pieniędzmi.
    Moje pytanie jest inne - o jakim sprzęcie mówimy?
    W jakiej sytuacji coś pada? Czy jednorazowe rozmontowanie aparatu cyfrowego może świadczyć o tym, że jest on ciulowy?
    Ja też bawiłem się rozlicznym sprzętem elektronicznym. I wiem też jak wyglądają prawdziwe statystyki uszkodzeń. Większość to kwestia użytkownika i "otoczenia" niż wad mechanicznych.

    Druga sprawa...narzekamy na made in china, że się sadzi i w ogóle. Nonsens. Tak się składa, że wnikając w działanie/skuteczność dowolnego produktu masz możliwość odczytania na ile będzie ono sprawne. Myszki to mają, pamięć RAM to ma, ba - nawet procki mają określoną żywotność przy zachowaniu pewnych norm.

    Dlatego czasami warto bardziej pomyśleć a potem wrzucać wszystko do jednego worka - pieniądze.

  •  

    pokaż komentarz

    bo sprzet sie wymienia co jakis czas a nie glaszcze 20 letni telefon jakby to komuna była

  •  

    pokaż komentarz

    Kupiłem 3 lata temu monitor, który zepsuł się po roku i trzeba go było wyrzucić albo naprawiać za 350zł bo producent nie uwzględnił gwarancji bo minął rok, więc kupiłem drugi monitor, który się zepsuł po prawie 2 latach ale został naprawiony.

    W domu mam także jeden monitor kupiony 16 lat temu, działa do dziś bez żadnej usterki.

  •  

    pokaż komentarz

    ubranie jusz mam poco mi drugie??

  •  

    pokaż komentarz

    Nic nowego, ot "Chłyt Maketindody"

  •  

    pokaż komentarz

    Nikt nie karze kupować nikomu sprzętu danej firmy. Rzeczy są dziś nietrwałe ponieważ cywilizacja może sobie na to pozwolić. Możemy sobie pozwolić na wymianę sprzętu co 5 lat więc to robimy. Jeśli pojawił by się jakiś poważny, długotrwały kryzys gospodarczy producenci znów produkowali by rzeczy trwałe - ponieważ znów będzie to miało znaczenie dla klientów.

    Jeśli mi ktoś teraz wyjedzie z jękami, że jego na to nie stać i jest pokrzywdzony przez świat - to widocznie nie mieścisz się w dominującej grupie docelowej danego producenta. Shit happens, deal with it.

    •  

      pokaż komentarz

      @klfov: idz sie leczyc !!!!!!!!!! kolejny d$%$!, i taki jak on jest pelno przy korycie

    •  

      pokaż komentarz

      @klfov: Jaki jest sens wymiany pralki, lodówki czy odkurzacza co 5 lat? Telefony komórkowe i komputery się starzeją dość szybko ale odkurzacz to chyba nie przestanie nagle z dnia na dzień spełniać wymagań użytkownika?

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: 10 lat temu wymienialiśmy AGD, lodówka Whirpool, pralka - jakieś Candy. Poza drobnostkami jak osadzanie kamienia, co jest problemem wszystkich pralek, jestem zadowolony. Jeśli więc twoja pralka popsuła się po 5 latach mogę polecić te marki, ale gwarancji nie daję - może tak trafiłem. Odkurzacz mam jeden od 1997, choć z chęcią bym wymienił, bo to odkurzacz jeszcze z epoki ciężkich odkurzaczy. Philips.

    •  

      pokaż komentarz

      @klfov: A moja Candy rozpadła się od rdzy, naprawiana była kilka razy na gwarancji, i ze 3 razy po. Nigdy więcej tego szmelcu.

      Leciutki odkurzacz na silniczku szczotkowym nie ma prawa pociągnąć dłużej jak 2 lata intensywnej eksploatacji.

  •  

    pokaż komentarz

    bo teraz wszytko jest Made in China!:)

  •  

    pokaż komentarz

    Ten przemysl nie jest panstwowy wiec moga robic (prawie) co chca...czyli tak powinno byc :)

    ps. jak sam widzisz znalazles nisze...

    Wiekszosc ludzi chce TVN, Tuska usmiechnietego ryja Komoroskiego tak samo jest ze sprzetem, tanio a dobrze na jakis czas, moze pozniej zwieksza socjal to sie kupi cos lepszego