• Reklamy Google

  • retsef +1  

    Znajoma za to odwaliła inny numer. Ogłoszenie z drugiego krańca polski. Koleś był podobno bardzo czarujący nawet zaoferował, że jak mu przeleje coś na podróż to z chęcią sam przyjedzie do niej, żeby nie musiała się fatygować - 10% wartości samochodu. Przelew poszedł - przyszły kwiaty z kartką 'na pocieszenie'. Można powiedzieć, że zamówiła sobie drogie kwiaty :)

    pokaż komentarz
    retsef
  • retsef +1  

    Ale ludzie są też pazerni - nie chcą stracić 'okazji'. Tak się boją, że zrobią wszystko. Inny znajomy odwalił znowu jeszcze inny numer. Kupił samochód od gościa, który nie był wpisany w dowodzie rej. - jak sam się przyznawał handlarz. Może i tak, może poprostu zorientował się co się dzieje. Co ciekawsze nie chciał, żeby go wpisywać w umowę bo tak będzie musiał zapłacić podatek od dochodu za co miał troche lepsza cene dac - pazerność znowu się odzywa. Nie wazne, że ma samochod od dwoch miesiecy. Wazne, ze ma umowe wypisana in blanco przez poprzedniego sprzedajacego. Historia zaczyna sie gmatwac jeszcze bardziej poniewaz poprzedni wlasciciel tez nie byl wpisany w dowod rej. choć miał samochód prawie rok - tu pazernosc przeslania juz dziwną historie przedajacego. Aleeee są faktury, stosy faktur wystawione na nazwisko to samo co w dowodzie rej. co ma sugerować, iż samochód ma udokumentowaną historię napraw - nie wazne, ze czesc faktur pokrywa sie na te same awarie co kilka miesiecy. Nie wazne, ze sa wystawione na wartosc czterokrotnie przewyzszajaca wartosc samochodu. W tym momencie juz nic nie da do myslenia. Ale kupil idzmy dalej. Najpierw przeglad - zupelnie nie zastanowilo go, ze samochod 'w stanie idealnym' jest tuz przed przegladem. No coz moze sprzedajacy chce troche oszczedzic. Oczywiscie przegladu nie przeszedl. Po kilku wizytach w warsztacie w koncu udalo sie przepchnac przeglad. Idzie rejestrowac. Najpierw przedluzenie na miesiac dowodu tymczasowego bo 'cos nie pasuje w tym drugim urzedzie' - samochod sprowadzony z innego wojewodztwa. Po kilku dniach wezwanie do zwrotu tablic i informacja, że sprawa zostala przekazana prokuraturze. Okazuje sie, ze jedna z umow byla sfalszowana. Samochod zostal faktycznie sprzedany przed rokiem jakiemuś młodzikowi. Potem pomyslal o OC, ze taniej by bylo jakby wspolwlascicielem byl dziadek wiec dopisal do umowy, ze sam. zostal zakupiony przez dwie osoby. Potem zostal sprzedany juz tylko przez jedna bez wiedzy drugiej - bo OC w koncu nie kupili. Inną sprawą jest fakt, że powinien być przerejestrowany najdłużej po miesiacu. Wezwanie na policje, przesłuchania. Jak tu wytlumaczyc, ze po drodze byl jeszcze handlarz? Po pol roku wszystko sie zakonczylo cale szczescie pozytywnie. Ale raz, ze samochod byl uziemiony, drugi raz duzo nieprzyjemnosci w urzedach i na policji - o ile pamietam sprzedajacy mial sprawe w sadzie o falszerstwo. W sumie więc przeszło lekko - a mogło okazać się, że samochód kradziony. Mogło się okazać, że ta druga osoba nie chce sprzedać samochodu i ją też trzeba opłacić. Aleeee okazja!!

    pokaż komentarz
    retsef
  • retsef 0  

    Ktoś inny odwalił jeszcze inny numer. Kupił samochód od kogoś nie z dowodu rej. umowa także wystawona in blanco rzekomo przez sprzedającego. Okazaja wiec czlowiek sie nie zastanawia. Potem przy rejestracji okazalo sie, ze sa jakies problemy. Wezwanie przez policje, pytanie czy spisywal osobiscie z dowodu - odpowiedz ze tak, ze wszystko bylo w porzadku i tak dalej. Okazalo sie, ze facet od kilku miesiecy juz nie zyl. Aleee okazja!!

    pokaż komentarz
    retsef
  • blogomotive +9  

    Ej, rotsef, co ty sam w pokoju siedzisz i nie masz z kim rozmawiać? ;-)

    pokaż komentarz
    blogomotive
pokaż 

Wykopali i zakopali (17 / 1)