:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć.

    Nie che się tu wymądrzać, ale jeśli ktoś jest ciekawy takich zjawisk jakie ten pan przeżywał, niech się spyta dowolnego anestezjologa, co przeżywali jego pacjenci podczas śmierci klinicznej i czym to było spowodowane.
    Na przykład do narkozy pacjentowi podawany jest "głupi jaś" wygóglajcie sobie jakie on daje efekty.
    Poza tym różne efekty "światła w oddali" itp. to reakcje gałki ocznej.

    Takich cudownych nawróceń są tysiące, można je racjonalnie wytłumaczyć, ale często zamiast tego dorobia się do tego ideologię.

    Nie dawno na wykopie był artykuł o rzekomo opętanej kobiecie. Oczywiście był to artykuł w piśmie chrześcijańskim. Tymczasem objawy która miała ta kobieta były typowo psychiatryczne.

    Niczego innego nie można się spodziewać po takich portlach jak "paranormalne.pl" czy po pismach religijnych, one dostosowują rzeczywistość do swojej ideologii, jak ktoś chce szukać prawdy to będzie próbował to racjonalnie wytłumaczyć, inni będą przyjmowali jak na tacy z góry przyjęte, łatwe i proste tezy, spłaszczone do danej ideologii.
    W ten sposób można manipulować ludzmi którzy nie mają odpowiedniej wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      A to co sam Howard Storm napisał - widzenie swojego ciała, odchodzenie od niego z innymi osobami, potem różne inne cuda niewidy - po prostu urojenie?
      Nie bez znaczenia może być fakt, że był ateistą, raczej trzeźwo patrzył na świat - a tu nagle silny halun zmienił go o 180 stopni...

      No offence, sam mam labilne zdanie o tym, być może to faktycznie kwestia jego umysłu, dlatego też zalecam to traktować jako ciekawostkę aniżeli prawdę;).

    •  

      pokaż komentarz

      widzenie swojego ciała, odchodzenie od niego z innymi osobami, potem różne inne cuda niewidy - po prostu urojenie? [...]
      nagle silny halun zmienił go o 180 stopni

      Przyczyn przez które widział własne ciało mogą być tysiące (od leków, po reakcje mózgu na brak tlenu) i tysiące powodów dlaczego zmienił swoje poglądy, ale ludzie oprócz tych tysięcy powodów dodają jeden swój - religię, Boga itp. a ignorują, odrzucają te tysiące innych, racjonalnych, naukowych powodów.

    •  

      pokaż komentarz

      Fakt, przydałoby się zatem by ktoś się zajął tymi kwestiami - liczę na prężny rozwój kognitywistyki, bo to - jeśli nie kwestia Boga - kwestia umysłu;).

    •  

      pokaż komentarz

      A to co sam Howard Storm napisał - widzenie swojego ciała, odchodzenie od niego z innymi osobami, potem różne inne cuda niewidy - po prostu urojenie?

      Ludzie po dragach też często widzą takie rzeczy. Czy to oznacza, że powinniśmy uwierzyć im, że one istnieją? Jak byś to nazwał, jeśli nie urojenie?

    •  

      pokaż komentarz

      No wtedy to na pewno. Tu jednak zahaczamy o etap śmierci.
      A nie wiem, pozostawiam to naukowcom, jednak NDE wpływu na moją wiarę nie ma(choć przyznam, nieco budująco działa, ale raczej jako bajka);).
      Przepraszam gawiedziość w cytowanym przez Ciebie pytaniu.

  •  

    pokaż komentarz

    Tekst linkuję z paranormalne, gdyż na innych stronach tłumaczenia wyglądają strasznie nienaturalnie bądź tendencyjnie(np. na jednym z chrześcijańskich serwisów są nawet odniesienia do osoby Matki Bożej, co może ewentualnie wynikało z oryginalnego tekstu książki, jednak lepiej imo nie ryzykować).

    •  

      pokaż komentarz

      Ale mimo wszystko wstęp w sumie dość wybiórczo przedstawia charakterystykę bohatera, za co jestem winien przeprosiny, nie znalazłem bowiem chyba lepszego tłumaczenia..

  •  

    pokaż komentarz

    Po trzeciej czesci juz mialem dosc. Prymitywna katolicka propaganda... eh...

    •  

      pokaż komentarz

      Tu masz coś co bardziej przypomina to o czym piszesz:
      http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1040

      A to że w jego wizji było coś po śmierci to niekoniecznie katolickie;>. Religia ma mało tu do rzeczy;).

    •  

      pokaż komentarz

      To tylko troche bardziej skrzywione niz tlumaczenie z wykopu ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Jednak za propagandą mogą świadczyć już pierwsze zdania tego artykułu.

      Przed swoim doświadczeniem śmierci klinicznej Howard Storm, profesor sztuki w Uniwersytecie Północnego Kentucky nie był człowiekiem zbyt miłym. Był zdeklarowanym ateistą, wrogiem wszystkich religii i osób je praktykujących. Nic nie sprawiało mu już radości i często starał się przemocą wywierać wpływ na ludzi wokół siebie.

      Dlaczego niby zdeklarowanemu ateiście nic nie miałoby sprawiać radości? Dlaczego nie miałby być miły i wyrozumiały? Czy dlatego, że każdy ateista jest złyyy? No tak! Złyyy ateista, złyyy!

      W tym wstępie właśnie tak to jest przedstawione. Niezbyt miły człowiek, zdeklarowany ateista, nic nie sprawia mu przyjemności. Te wszystkie cechy mają mieć wyłącznie negatywny wydźwięk. To uważam akurat za propagandę.

      Niemniej przeczytam kolejne części, może będzie tam coś interesującego.

    •  

      pokaż komentarz

      W sumie fakt, trąca propagandą taki styl przedstawienia go.
      Ale spójrzmy dla czystości na wiki(które już obiektywniejsze musi być, i powołuje się raczej na to co Howard Storm pisał a nie na czyjeś weny):
      [że tam dalej w "zaświatach" jak już był]He experienced a life review, which highlighted the selfishness of his life, but the beings of light expressed unconditional love throughout it.
      Na pewno zatem coś było do zarzucenia;).

      Choć zgadzam się, zestawianie wrogiego ateizmu i innych cech nie jest aksjomatem. Sry za autora, mogę napisać nową, bardziej tolerancyjną wersję^^...

      Jednak proponuję odrzucić te niefortunne teksty i skupić się na głównym temacie, nie na metamorfozie podmiotu tekstu;).

  •  

    pokaż komentarz

    http://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Monroe
    jak kogos interesuje temat to polecam trylogie tego pana

  •  

    pokaż komentarz

    błąd w opisie, nauka wyjaśniła zagadki dotyczące przeżyć podczas śmierci klinicznej, tylko środowiska którym na rękę jest tkwienie ludzi w ciemnocie nie chcą tego przyjąć do swoich móżdżków, takie przeżycia można wywołać już sztucznie, ale katolicy dalej wolą "myśleć" tak jak ich bóg że epilepsja jest spowodowana opętaniem przez demony
    piszesz BioZ że te doświadczenia występują bez względu na religię, dlaczego w takim razie nie ma przypadków gdzie np. muzłumanin spotkałby maryję ? bardzo jestem ciekaw :)

    •  

      pokaż komentarz

      No bez względu.. zagorzały ateista, a tu psikus...
      A może Maryja jest w tym wszystkim mniej istotna niż mniema Kościół?
      Może nie ona ma tych ludzi wprowadzać w zaświaty^^?

      Nauka wyjaśniła? Inaczej niż halunami? Mnie to ciekawi;). Dokładne widzenie swojego ciała z innego punktu w danym momencie, pełna świadomość, reszta nvm...

    •  

      pokaż komentarz

      A dlaczego nauka miałaby to wyjaśniać inaczej niż halunami, skoro to są haluny? Niezbyt rozumiem...

      A co do tego widzenia swojego ciała, ciekawe, czy byłby w stanie (zakładając, że był cały czas w stanie śmierci klinicznej) opisać, co miała na sobie jego żona, którą widział, jak stał obok swojego ciała. W którym miejscu siedziała, co dokładnie robiła? I czy to wszystko zgadzałoby się z rzeczywistością?

      Niestety zapewne nie byłby w stanie. Właśnie dlatego, że te obrazy, które widział były tylko i wyłącznie wytworem jego wyobraźni. Jego mózg nadal funkcjonował, generował jakieś (można to chyba tak nazwać) sny, które przeplatały się z jego wspomnieniami.

      I jaki był z niego zdeklarowany ateista, który po przeżyciu takiego snu, nagle zamienia się w głęboko wierzącego, nawet nie próbując wytłumaczyć tego w racjonalny sposób?

      Eeee... propaganda.

    •  

      pokaż komentarz

      A dlaczego nauka miałaby to wyjaśniać inaczej niż halunami, skoro to są haluny? Niezbyt rozumiem...
      Bo może to nie haluny?
      Tak samo jak np. jedno zjawisko podobne do fatamorgany, kiedy to ludzie patrzący w stronę widnokręgu nad morzem(?) widzą w oddali jakieś miasto...
      Może haluny, może nie, dlatego imo wypada tym się chwilę dłużej zająć;).
      No i skąd pewne że osoba poza swoim ciałem wiedziała, jak wszystko wygląda z danego punktu w przestrzeni?
      W sumie mnie to ani ziębi ani parzy ale tak z braku grzeczności pytam;).

      A co do tego widzenia swojego ciała, ciekawe, czy byłby w stanie (zakładając, że był cały czas w stanie śmierci klinicznej) opisać, co miała na sobie jego żona, którą widział, jak stał obok swojego ciała. W którym miejscu siedziała, co dokładnie robiła? I czy to wszystko zgadzałoby się z rzeczywistością?
      Jak da radę to odszukam książkę i sprawdzę czy to pisał, może też dla pewności(w końcu ateista) pytał żonę czy tak było jak widział...

      I jaki był z niego zdeklarowany ateista, który po przeżyciu takiego snu, nagle zamienia się w głęboko wierzącego, nawet nie próbując wytłumaczyć tego w racjonalny sposób?
      Tu już pozostaje przeczytać jego książkę albo obejrzeć film, może faktycznie tak było, może nabrał pewności bez wielkiej ilości badań, może po prostu wystraszył się śmierci... nie mam pojęcia osobiście. Choć zdarzają się 'turning points';].

      W sumie whateva, jak to faktycznie jakieś wypasione haluny to trudno, i tak wszyscy umrzemy;).

    •  

      pokaż komentarz

      Bo może to nie haluny?

      Może po LSD ludzie też nie mają halunów, tylko łączą się z wyższym bytem? Może warto podczas komunii zamiast opłatka dawać ludziom kwasa? Serio pytam. Czym różni się ten halun, od takich po dragach?

      Tak samo jak np. jedno zjawisko podobne do fatamorgany, kiedy to ludzie patrzący w stronę widnokręgu nad morzem(?) widzą w oddali jakieś miasto...

      Takim też mamy uwierzyć? A może fatamorgany to nie są urojenia, tylko ludzie na pustyni widzą oazy z innego wymiaru? A może nad polami pszenicy naprawdę w nocy latają czarownice? Wielu ludzi je podobno widziało...

      No i skąd pewne że osoba poza swoim ciałem wiedziała, jak wszystko wygląda z danego punktu w przestrzeni?

      Nie rozumiem... On chyba widział swoje ciało, tak? Więc nie przyśniło mu się ono, tylko faktycznie stał obok niego? Widział więc też, co się dzieje obok niego? Może to opisać? Skoro tak dobrze wszystko pamięta, to wie chyba co się działo w jego pokoju, ze szczegółami. I wybacz, ale "dowód", że jego żona może potwierdzić, że tak było jest... dla mnie niewystarczający (że tak delikatnie to określę).

      ...może po prostu wystraszył się śmierci...

      To jest bardzo prawdopodobne... ale niczego absolutnie nie dowodzi.

      W sumie whateva, jak to faktycznie jakieś wypasione haluny to trudno, i tak wszyscy umrzemy;).

      Heh, nie ma to jak optymistyczne zakończenie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      _Tak samo jak np. jedno zjawisko podobne do fatamorgany, kiedy to ludzie patrzący w stronę widnokręgu nad morzem(?) widzą w oddali jakieś miasto...

      Takim też mamy uwierzyć? A może fatamorgany to nie są urojenia, tylko ludzie na pustyni widzą oazy z innego wymiaru? A może nad polami pszenicy naprawdę w nocy latają czarownice? Wielu ludzi je podobno widziało..._
      Przypomniałem sobie nazwę, miraże...
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Mira%C5%BC
      Może to jest na podobnej zasadzie ale na innej płaszczyźnie;). W sumie fajnie by było ale nie miałoby to wpływu na wiele rzeczy dla mnie. Niech zostanie że haluny(choć imo nie w 100% x)), zbyt kruchy lód już tu jest, odpuszczam z optymistycznym zakończeniem na ustach woląc dyskusje o czymś "pewniejszym";).