•  

    pokaż komentarz

    Wiara człowieka, nie jest na pozór jego siłą, lecz słabością... przez którą jest tyle nienawiści i okrucieństwa na świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      tutaj się muszę z Tobą zgodzić - co najmniej kilka wojen wybuchło właśnie na tle religijnym, a wiele aktów przemocy i okurcieństwa zostało dokonanych w imię 'Boga', ale cóż - tacy już my ludzie jesteśmy :) Bardzo łatwo można nas zdominować - najpierw pięknymi słowami, potem przemocą (Patrz: Hitler, Stalin). A 'Kapłani' tak właśnie robią :) Wykorzystują Bogów do tresowania ludzi :D

    •  

      pokaż komentarz

      Kwestia spojrzenia;). Wiele nienawiści i okrucieństwa nie ma nic wspólnego z religią, a przynajmniej jest wywoływane przez ludzi którzy nad sprawami wiecznymi(wiara/niewiara) jakoś nie mają czasu czy ochoty się zastanawiać.

      http://www.wykop.pl/link/62437/co-sie-gapisz-frajerze-sprzedac-ci-kose
      Wierzące, czy może ateistki?
      Sprawa nie jest taka czarno-biała... parafrazując Gracjana Roztockiego, dużo kolorów tu się miesza i rozkłada na płaszczyźnie.

      Wiara imo może być i siłą i słabością - zależy na co zwrócić uwagę.

      Edit:
      tutaj się muszę z Tobą zgodzić - co najmniej kilka wojen wybuchło właśnie na tle religijnym, a wiele aktów przemocy i okurcieństwa zostało dokonanych w imię 'Boga', ale cóż - tacy już my ludzie jesteśmy :)
      Sam się zripostowałeś;).

      Bardzo łatwo można nas zdominować - najpierw pięknymi słowami, potem przemocą (Patrz: Hitler, Stalin).
      Nom, bo mało kto zadaje sobie trud by przekonać się jaka jest prawda, tylko słuchają swoich, czy to kapłanów czy Dawkinsów..

      A 'Kapłani' tak właśnie robią :) Wykorzystują Bogów do tresowania ludzi :D
      "Kapłani" czy kapłani ogólnie;)?

      Edit2:
      Widzę że najlepszą część listu ujawniono, "w to mi graj", cena aukcji wzrośnie kilkakrotnie..

    •  

      pokaż komentarz

      A ja myślę, że zbyt pochopne wnioski wyciągasz. Miliony ludzi na świecie żyje dzięki wierze.. Tematu nie ma co rozwijać, ale patrząc na przekazy medialne, przynależność ludzi do kościoła (nie mówię o "chodzeniu" do kościoła w polskim tego słowa znaczeniu). Może i są jaskrawe przykłady, które sugerują, że z wiary wynikają złe rzeczy (ale to też po części często kwestia mylnej dedukcji i argumentacji, subiektywnego sposobu patrzenia na sprawę), ale na ogół wiara ukierunkowuje działania wielu ludzi.. Niektórzy jej nie potrzebuję, łapią się ateizmu czy czego tam jeszcze, no ale przecież o nich nie mówimy jeśli słowo "wiara" występuje. No chyba, że ktoś zabawnie doda "wiara we własne siły".

      a tak w ogóle - jeśli WG CIEBIE wiara jest źródłem nienawiści i okrucieństwa to czy to indukuje, że jest ludzką słabością? Ja myślę, że to zupełnie się kupy nie trzyma takie wnioskowanie. Skrajny przypadek - dla fanatyków religijnych ich wiara jest ich siłą, daje im kopa, siłę do działania.. Czy to jest ich słabość? Chyba nie :]

    •  

      pokaż komentarz

      arekceg - mówisz, że kilka wojen wybuchło przez religię.. A co to za znaczenie jaki był powód wojen? Człowiek ma skłonność do agresji, jeśli nie religia to znalazłby inny powód - chociażby z zazdrości o lepszą sytuację materialną po stronie atakowanej.. Religia sama w sobie ma służyć uporządkowaniu skłonności człowieka, odciąganiu go od tego co wg religijnych doktryn prowadzi do zła.. Wojny, agresja, to jest wpisane w człowieka, a nie w religię!!!

    •  

      pokaż komentarz

      Nigdzie nie napisałem, że wszystkie zło i nienawiść to przez religie. W tym wypadku mówię np o zamachach terrorystycznych wykonywanych przez islamskich bojowników przeciw "niewiernym". Można również wspomnieć o dawnych wyprawach krzyżowych...

    •  

      pokaż komentarz

      "Kapłani" czy kapłani ogólnie;)?
      'kapłani' :) prawdziwi kapłani robią to co robią z miłości do boga i chęci pomocy jego wyznawcom w kontaktach z nim i dostaniu się do nieba/raju/wielkiego lasu maselniczek etc etc

      Wierzące, czy może ateistki?
      Szczerze, to wydaje mi się że praktykujące katoliczki :D

      Wiara imo może być i siłą i słabością - zależy na co zwrócić uwagę.
      Wiara może dawać potężną siłę do działania w imię Najwyższego ale osłabia człowieka jako takiego :) Samo to że dajemy się 'zmanipulować' wierze - bo to tak naprawdę nic jak sprawna manipulacja - osłabia człowieka w człowieku. A czy ta manipulacja sprowadzi człowieka na dobre drogi, czy też nakaże mu zabijać i pić krew swoich wrogów to już kwestia indywidualna każdego Boga i jego kapłanów :D:D

      @wtk:
      Agresja siedzi w człowieku od zarania dziejów, ale religia często była bardzo dobrym bodźcem do działania przeciw wrogowi - innowiercom :) Nie mówię, że religia=agresja, bo człowiek=agresja a tak jak napisałem czy religia będzie go namawiać do pokoju czy do picia krwi to już indywidualna sprawa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaszpirofsky: Wyprawy krzyżowe.. Eh, nie mam zbyt siły teraz pisać, wieczorkiem jakieś linki tu podrzucę albo zacytuję. Pierwsza rzecz, że to była wyprawa wojenna zwykłych wojowników, nie jakichśtam duchownych z mieczami światła +5 do ataku w imię Boga. Zatem ciężko było od takich ludzi spodziewać się spokojnego przebiegu wypraw.
      Islamscy bojownicy raczej opacznie rozumieją swoje święte księgi. I mam wrażenie że to jest problem - nie sama wiara, nie religia, a ludzki umysł, który potrafi ze wszystkiego wyciągnąć różne wnioski, a do swoich negatywnych tez może podciągnąć wiele rzeczy, znajdując sobie fałszywe usprawiedliwienie.

      @Wtk_: Wykop za drugi komentarz;).

      @Arekceg:
      Wiara imo może być i siłą i słabością - zależy na co zwrócić uwagę.
      Wiara może dawać potężną siłę do działania w imię Najwyższego ale osłabia człowieka jako takiego :) Samo to że dajemy się 'zmanipulować' wierze - bo to tak naprawdę nic jak sprawna manipulacja - osłabia człowieka w człowieku. A czy ta manipulacja sprowadzi człowieka na dobre drogi, czy też nakaże mu zabijać i pić krew swoich wrogów to już kwestia indywidualna każdego Boga i jego kapłanów :D:D

      No to czy to zawierzenie każe zabijać czy leczyć to kwestia ludzi i kapłanów. Ale zauważ, że nie wszyscy idą bezwolnie jak zombie za swoimi pasterzami. Przynajmniej w wieku dojrzewania pojawia się jakiś taki kryzys który pcha człowieka ku rozmyślaniom i szukaniu prawdy niezależnie od tego, czy jego dotychczasowy świat się na niej opiera czy też nie... To troszkę nieskromne będzie, ale osobiście po wielu przemyśleniach i krótkim okresie negacji religii wróciłem do Katolicyzmu i dobrze mi z tym, a nie przyjmuję niemal niczego ze strony Kościoła i ateistów jako aksjomaty/jawne kłamstwa..

    •  

      pokaż komentarz

      @Bioz:
      O wyprawach krzyżowych nie wspominajmy bo to jest tak cholernie sztampowy przykład wszystkich anty-katolików i ateistów że aż mi się przewraca jak ktoś wyciąga ten argument :) ciesze się, że go obaliłeś zanim ktoś go przywołał :]

      nie sama wiara, nie religia, a ludzki umysł, który potrafi ze wszystkiego wyciągnąć różne wnioski
      Człowiek jest zawsze najsłabszym ogniwem nawet najdoskonalszego planu :) a jakże kluczowym.. ;)

      @BioZ:
      Nie zauważyłem Twojego edita :D Tak- wiem że nie każdy idzie ślepo za wiarą i je wytycznymi, ale nie da się ukryć że założenia wiary jako takiej są jakie są - 'nie widzieć a wierzyć' iść za kapłanami bo oni są oświeceni i wiedzą lepiej co i jak z Bogiem i rajem :] Skoro wróciłeś do katolicyzmu z własnej woli to chwała Tobie stary :) Mało jest katolików z własnej woli - większość to ludzie których ochrzczono zanim byli w stanie powiedzieć "Dżizas" :]

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli chodzi o religię jako agresor, to polecam zapoznać się z tą produkcją:
      http://filmy-dokumentalne.blogspot.com/2007/09/rdo-wszelkiego-za-tvrip-napisy-pl.html
      Daje do myślenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Sport to ZUO!!!!! Wiecie ilu ludzi dostało w twarz na stadionach???!!!!!ONEONEONE
      Zabronić sportu!!!!!

    •  

      pokaż komentarz

      racja hofi!!!cos(0)cos(0)

    •  

      pokaż komentarz

      @Arekceg:
      Chyba wszystkich ochrzcili w takim czasie^^. Gorzej że niektórzy ani nie idą w jedną ani drugą, nie myślą cokolwiek o swoim życiu i jego sensie(te pytania zwykle doprowadzają do rozprawiania się z istnieniem Boga)...
      A tak przy okazji.. dlaczego uważasz, że Bóg chrześcijańsko-katolicko-kościelny się sk$!#ił przez tyle wieków dzięki Kościołowi;)?

      @Shdw: Tak daje do myślenia. Już sam tytuł. Zwłaszcza pokazuje jak niektórzy zdroworozsądkowi ludzie w kwestii religii tracą zdolność racjonalnego postrzegania rzeczywistości. Wszelkiego zła?

      Jest pewien?

      Znikną religie, ludzie trochę się pocieszą że nie ma terrorystów a w święta nie trzeba chodzić do świątyń...
      Ale nadal pozostaną w rzeczywistości zbrodnie, wypadki, nałogi, kataklizmy, wojny, poniżanie innych, dewiacje, choroby somatyczne i psychiczne, zanieczyszczone środowisko etc. usw. itd...
      No, ale nie byłoby religii, to się liczy?
      W człowieku zło siedzi;).

    •  

      pokaż komentarz

      @BioZ:

      Przepraszam - sk%%#ienie to złe słowo w tym kontekście ;) użyłem go z rozpędu :D Chodzi mi o to, że katolicki Bóg staje się dzisiaj popychadłem, starym strachem na wróble do którego te już przywykły i siedzą sobie spokojnie nic sobie z jego obecności nie robiąc. Katolicki Bóg nie wytrzymał próby czasu. Obecnym ludziom nie przydaje się Bóg który mówi o wybaczaniu, miłości bliźniego czy współczuciu. Obecnie ludzie zdominowani robieniem kariery potrzebują Boga dynamicznego, który będzie mówił "idź po swoje!" "należy Ci się to! walcz o to!" "skoro Ci to zabrał to musisz go pokonać i mu to odebrać!". Wizerunkowi katolickiego Boga szkodzą też niektórzy duchowni którzy zamiast żyć jak Bóg im przykazał - w skromności (nie mówię o ubóstwie bo tego im Bóg nie przykazał)- żyją całkowicie ponad stan, a powołanie Boskie po pewnym czasie zastępowane jest błyskiem złotówek. Nie mówię, że zawsze tak jest! Są księża i znam takich - z prawdziwym powołaniem - charyzmatyczni, odważni i - co najważniejsze - nie zatwardziali w swych poglądach lecz zdolni do konstruktywnej rozmowy. Z przykrością muszę stwierdzić, że Kościół popełnił gdzieś po drodze jakiś fatalny błąd, który sprawił że obecnie jest on bardziej skansenem niż czymś co ma trafić do rzeszy młodych ludzi :) I przez to Bóg katolicki stał się Bogiem słabym i nieudolnym. Niezdolnym nic zmienić, nic uczynić. Mówi - nie zabijaj! - Tysiące katolików walczy w wojnach i zabija bliźnich. Mówi - nie kradnij - kradzieże to już tak powszechna rzecz że przestano się tym przejmować. Mówi - nie zazdrość! - kto z nas nie patrzy z zawiścią na bogatych ludzi, którym się powiodło? Bóg przestał już działać. Stał się pomnikiem, monumentem - żółwiem zamiast byka! (Pomniejsze Bóstwa - tak ;)) Jan Paweł II zrobił tyle dla ludzkości dlatego, że jako pierwszy papież nie siedział tylko na dupie i czekał na to, co Bóg zrobi, lecz wziął los świata i Kościoła w swoje ręce i sam wypełniał swoją posługę.

      mam nadzieję że wyjaśniłem o co mi chodzi :D ciężko to przelać na klawiaturę :)

      @shdw:
      Źródłem CAŁEGO zła - nie boję się użyć tego stwierdzenia - CAŁEGO zła jest tylko i wyłącznie człowiek :)

    •  

      pokaż komentarz

      Luz, luz, teraz rozumiem w pełni niemal;).
      Generalnie smutne jest to co zauważyłeś, że ludzie ad "nie zabijaj", "nie kradnij" and so on sobie mówią "zasady są piękne ale życie ma swoje wymagania" i dalej pędzą w swoją stronę...

      Jeśli chodzi o kwestię wojny i zabijania na wojnie to to ma nieco inny charakter niż zwykłe zabicie kogoś na ulicy czy w trakcie okradania kogoś. Ale na razie zostawmy ten temat(chyba że chcesz wysłuchać i linki przeczytać);).

      Mam nadzieję że jednak będzie coraz więcej ludzi takich jak przytaczani przez Ciebie duchowni, czy też Karol Wojtyła, by ludzie zobaczyli, że "wszystko mi wolno ale nie wszystko przynosi korzyść"... Bo zwykle tym się w życiu niektórzy kierują(również zdarza się wśród duchownych):/. No i żeby iść na przekór stwierdzeniu, że etos chrześcijański jest anachroniczny i mało uniwersalny.

      @edit: Zdarza się że za zło pojmujemy rzeczy które są dziełem przypadku, jak anomalie pogodowe, kataklizmy i choroby... no i to chyba nie ma co mówić o źródle zła;). Ale luz, reszta to agree - człowiek jako sprawca obdarzony świadomością i możliwością decydowania ostatecznie jest czyniącym zło.

    •  

      pokaż komentarz

      @BioZ I mam wrażenie że to jest problem - nie sama wiara, nie religia, a ludzki umysł, który potrafi ze wszystkiego wyciągnąć różne wnioski, a do swoich negatywnych tez może podciągnąć wiele rzeczy, znajdując sobie fałszywe usprawiedliwienie.

      W ten sposób można dowodzić, że faszyzm i komunizm też były ok, tylko ludzie się nie sprawdzili.

    •  

      pokaż komentarz

      W ten sposób można dowodzić, że faszyzm i komunizm też były ok, tylko ludzie się nie sprawdzili.
      Komunizm utopijny był spoko, ale był utopijny;]. Potem ktoś kolejny(nie pamiętam kto) zrobił z tego, jak to ładnie chyba w Przedwiośniu było pokazane, zrzucenie wyzyskiwaczy ze stanowisk i wyzyskiwanie samemu, taka pokrętna uczciwość Kalego.
      Faszyzm natomiast jest z założenia negatywnym postrzeganiem spraw, chyba że ma więcej wspólnego z nazizmem niż mi się wydaje - a nazizm jest wypaczeniem nietzscheańskiej idei nadczłowieka.
      Religie w większości(zwłaszcza te poważane) raczej idą w stronę dobra, a nie zła. Dlatego rozsądniejsze jest stwierdzenie, że to ludzie się nie sprawdzili. Nie widzę zbytniego podobieństwa moralności między etosem chrześcijańskim czy buddyjskim a faszyzmem, nazizmem czy tym nieutopijnym komunizmem.

  •  

    pokaż komentarz

    ja tam np. nie jestem ani żadnym ateistą ani agnostykiem - wierzę w Boga - jak najbardziej - tyle, że nie wyznaje Boga chrześcijańsko-katolicko-kościelnego bo się sk!!!ił przez tyle wieków dzięki Kościołowi :D Bóg (Bogowie?) jak najbardziej istnieje (istnieją). Może nie tyle w formie jaka jest przekazywana z pokolenia na pokolenie ale być może jako jakieś wyższe istoty w innych wymiarach etc etc. Jest dużo możliwości - na tyle dużo że nie można zaprzeczyć istnieniu Boga czy Bogów. Tak samo jak nie można zaprzeczyć istnieniu cywilizacji pozaziemskich no bo w końcu wszechświat jest wyk!!!iście duży :]

    •  

      pokaż komentarz

      Nom;).
      Generalnie opisywanie nadprzyrodzonego bytu przez różne religie można mniej więcej streścić tak, że kilku osobom(kulturom-religiodawcom) zasłonięto oczy i postawiono przed ogromnym stworzeniem/przedmiotem(słoń? samolot? ryba? etc.). No i każdy coś innego dotyka i zależnie od tego co i w jakiej kolejności dotknie, tak mu się w głowie układa(na przykładzie słonia - ktoś dotknie tylko ogon/trąbę i pomyśli że to wąż, ktoś dotknie nogę i pomyśli że to jakaś kolumna... itp. itd.).

      Kwestia tego czy Bóg istnieje czy nie zostanie nierozgryziona przez długi czas;).
      I na tej zasadzie można powiedzieć że niewiara w istnienie Boga to też dziecinne przesądy, jeśli ktoś powołuje się na racjonalizm - racjonalny to jest agnostycyzm, nie teizm/ateizm.
      Imho.

    •  

      pokaż komentarz

      a te minusy od od zagorzałych ateistów czy katolików? : p

    •  

      pokaż komentarz

      Obaj w coś wierzymy więc chyba od antyteistów.
      Albo nasze komentarze są na niskim poziomie, w końcu do tego pierwotnie były minusy;)...

    •  

      pokaż komentarz

      @BIOZ

      ateiści wsadzili temu słoniowi niechcacy reke w dupe i poczuli, ze cała ta heca z religią strasznie śmierdzi ;)

    •  

      pokaż komentarz

      nie dość że strasznie śmierdzi to tylko gówno można z tej dupy dostać, nic wartościowego niestety :)

  •  

    pokaż komentarz

    Istnieje ON, czy nie istnieje?
    Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw zbadać początki historyczne religii - co kierowało ludzi do wiary?

    Tysiące lat temu homo sapiens stanął sam na sam z otaczającą go rzeczywistością - co miał zrobić w obliczu tylu pytań bez odpowiedzi?

    •  

      pokaż komentarz

      Być może na niższym stopniu rozwoju nie był w stanie sobie zadać tych pytań;)? To niczego nie przekreśla. Acz fakt, infantylnie troszkę wygląda, że nagle niby jakieś wierzenia..

    •  

      pokaż komentarz

      Może początkowo tych pytań nie było dużo, ale nie można zaprzeczyć, że z czasem było ich coraz więcej.

      Kiedyś byłem przekonany, że odnalazłem niepodważalny dowód na istnienie duchów. Teraz wiem, że znalazłem niepodważalny dowód na istnienie piorunów kulistych - fascynujące zjawisko :)

      Prosty przykład, a tak wiele tłumaczy.

  •  

    pokaż komentarz

    Wydaje mi się, że w komentarzach mieszane są dwie sprawy: religia jako motywacja do jakiejś moralności i religia jako źródło wiedzy na temat pochodzenia człowieka i świata.

    W tym pierwszym przypadku można wskazać wiele osób, którym religia daje motywację do czynienia dobra. Jest też trochę tych, których religia motywuje do złych uczynków (np. samobójcy z radykalnego Islamu). Społeczności ateistyczne są zupełnie normalne (Czechy) lub całkiem straszne (Korea Pn.). Wygląda na to, że to raczej system polityczny i standardy demokratyczne decydują o jakości życia społecznego, nie religia.

    Druga rzecz to wiara i religia jako źródło wiedzy o świecie, zwłaszcza o pochodzeniu i rozwoju świata. Opisy stworzenia świata i człowieka w religiach są nieprawdziwe - dzisiaj mamy na to tysiące dowodów. Żadna religia nie przewidziała procesu ewolucji, raczej zadowalano się naiwnym rozumowaniem, że cokolwiek istnieje, musi być zrobione i kontrolowane przez istotę wzorowaną na człowieku (może dlatego bogowie mówią, robią różne rzeczy, gniewają się, miłują itd).

    Niestety, religie najczęściej łączą te dwie sprawy nierozerwalnie: powstanie człowieka/świata i naukę moralną lub naukę o życiu po śmierci. Kiedyś tam nie przewidziano, że nauka może rzetelnie badać przeszłość. I tyle. Religie wiążące historie o powstaniu świata i "prawdy wiary" mają problem, tak jak chrześcijaństwo: jeśli ewolucja miała i ma miejsce (a wszystko na to wskazuje), to historia o raju i grzechu pierworodnym jest bajką. Jak nie ma grzechu pierworodnego, to sypie się wyjaśnienie istnienia zła w świecie zrobionym przez dobrego Boga. Sypie się historia zbawienia (zbawiciel nie ma od czego zbawiać). Misterna konstrukcja religijna rozpada się i jest zupełnie bezbronna wobec interpretacji lub reinterpretacji.

    Pozostają co najwyżej wybrane przepisy moralne (np. niektóre przykazania) i ujmująca historia niezwykłego człowieka (Jezus, syn Józefa), pozbawiona cudownej i metafizycznej otoczki. Przykład do naśladowania, nie obiekt kultu.

    •  

      pokaż komentarz

      Opisy stworzenia świata i człowieka w religiach są nieprawdziwe - dzisiaj mamy na to tysiące dowodów.
      Chodzi Tobie o to, że świat nie powstał w siedem dni i nie ma sześciu tysięcy lat? No, to prawda jest.. i nigdzie w Biblii nie było napisane tak jak sobie kreacjoniści kombinowali. A opis stworzenia świata ma metaforyczny charakter by ludziom w tamtych czasach łatwiej było to ogarnąć(dlatego też antropomorfizowano(?) w religiach bogów, ułatwia to np. nawiązanie osobowych relacji).

      Religie wiążące historie o powstaniu świata i "prawdy wiary" mają problem, tak jak chrześcijaństwo: jeśli ewolucja miała i ma miejsce (a wszystko na to wskazuje), to historia o raju i grzechu pierworodnym jest bajką. Jak nie ma grzechu pierworodnego, to sypie się wyjaśnienie istnienia zła w świecie zrobionym przez dobrego Boga. Sypie się historia zbawienia (zbawiciel nie ma od czego zbawiać). Misterna konstrukcja religijna rozpada się i jest zupełnie bezbronna wobec interpretacji lub reinterpretacji.
      Dlaczego całe Chrześcijaństwo, a nie kreacjoniści?
      Nie wiem jak wszystkie odłamy, ale dla przykładu Kościół Katolicki nie neguje teorii ewolucji(połączonej z genetyką, konkretnie chyba dziedziczeniem cech i mutacjami, co dopiero składa się jako tako na pełen obraz rozwoju życia na Ziemi), historia o raju i grzechu pierworodnym to taka sama metafora jak mit o stworzeniu świata, również ma jednak jakiś sens. Tamci ludzie jakoś widocznie chcieli zrozumieć istnienie zła i powstał taki mit. Ale lepiej chyba to jest wyjaśnione w dwóch linkach co na końcu komentarza podam...

      A co do Chrystusa - właśnie, przydałoby się propagować Jego(sry) osobę wśród ludzi niewierzących, chociażby jako w pewnym sensie przewodnika moralnego;). Bo niezależnie od tego czy ktoś wierzy czy nie, zacnie prawił.

      Jeszcze dwa linki, ewolucja i grzech pierworodny:
      http://www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_06.htm
      http://www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_12.htm
      http://www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_20.htm

    •  

      pokaż komentarz

      #BioZ
      "Nie wiem jak wszystkie odłamy, ale dla przykładu Kościół Katolicki nie neguje teorii ewolucji"

      Nie neguje, bo są za mocne dowody na poparcie tej teorii. Jednak wnioski z teorii ewolucji są dla chrześcijaństwa zabójcze.

      "historia o raju i grzechu pierworodnym to taka sama metafora jak mit o stworzeniu świata, również ma jednak jakiś sens. Tamci ludzie jakoś widocznie chcieli zrozumieć istnienie zła i powstał taki mit. Ale lepiej chyba to jest wyjaśnione w dwóch linkach co na końcu komentarza podam..."

      Zgadzam się z wyjaśnieniem, że to metafora i dlaczego taka metafora powstała. Jeśli jednak grzech pierworodny jest metaforą, to tak samo metaforą jest odkupienie tego grzechu przez zbawiciela. Proste, ale bezlitosne rozumowanie prowadzi do wniosku, że kluczowy punkt wiary chrześcijańskiej - zaistnienie Zbawiciela i odkupienie grzechu pierworodnego przez śmierć - jest błędny.

      Nawet w najbardziej łagodnym rozumowaniu widać, że np. chrzest totalnie nie ma sensu. nie było grzechu pierworodnego - po co chrzcić dzieci?

    •  

      pokaż komentarz

      Ych, nie wiem czy dobrze mi to pójdzie... Nie jestem pewien czy takie streszczenie jest poprawne, ale widzę to tak - grzech pierworodny to ludzka natura od momentu poznania czegoś takiego jak sprawy moralne, natura która jakby z wygody idzie ku złu, no a Chrystus swoim działaniem pomógł wyzwolić ludzi z pęt tego dążenia ku złu, choćby nowymi przykazaniami, naukami i nadzieją zmartwychwstania(bo ta religia nie bazuje jakby na grzechu pierworodnym tylko na zmartwychwstaniu i wiecznym życiu - Wielkanoc to najważniejsze święto właśnie dlatego).

    •  

      pokaż komentarz

      @BioZ

      wszystko to prawda, ale i tak:
      - chrzest dzieci to bzdura
      - skoro nie było grzechu pierworodnego, to większość historii biblijnych to bzdury: czemu Bóg się gniewa na ludzi, skoro nie popełnili grzechu pierworodnego, skąd śmierć itd.
      - sens istnienia zła na świecie się sypie, tzn. nie da się wyjaśnić w ramach Biblii
      - powstaje nieodparte wrażenie, że cała historia o Jahwe to tylko metafora pewnych sytuacji i prób ich wyjaśniania

      .... pozostaje tylko Jeszua ben Josef, zupełnie fajny gość, godny naśladowania.

    •  

      pokaż komentarz

      przepraszam za powtórkę :)

    •  

      pokaż komentarz

      - chrzest dzieci to bzdura
      Dlaczego? Tak było w tradycji i tak zostało, poza tym jak rodzic wierzy i czuje, że Bóg naprawdę istnieje i to nie jest pic na wodę, to chyba chce jak najszybciej dla niego czegoś w jego mniemaniu dobrego, czyż nie jest tak na różnych płaszczyznach z rodzicami?

      - skoro nie było grzechu pierworodnego, to większość historii biblijnych to bzdury: czemu Bóg się gniewa na ludzi, skoro nie popełnili grzechu pierworodnego, skąd śmierć itd.
      Ale grzech pierworodny to jest pojęcie poniekąd abstrakcyjne;).

      - powstaje nieodparte wrażenie, że cała historia o Jahwe to tylko metafora pewnych sytuacji i prób ich wyjaśniania
      Stary Testament w paru księgach na pewno. Poza tym tam są przecież jakieś elementy poezji, kronikarstwa, moralizatorstwa... Ale NT już bardziej w to ostatnie idzie;).

    •  

      pokaż komentarz

      @BioZ
      "grzech pierworodny" stał się abstrakcyjny właśnie przez pojawienie się teorii ewolucji i genetyki: historia opisana w Genesis okazała się mitem/bajką/metaforą.

      Chrzest jako wpisanie nowej osoby do Kościoła - ok. Ale wtedy zbędna i złudna jest cała metafizyczna otoczka: nie ma mowy o zmazywaniu jakiegoś grzechu pierworodnego. Bezsensowne staje się też chrzczenie niemowląt albo chrzest w sytuacji zagrożenia życia - co komu po zapisaniu się do organizacji na chwilę przed śmiercią. Innymi słowy: chrzest jako rytuał organizacji Kościoła Kat. - oczywiście. Ale rytuał ten nie może już być dodatkowo obdarzany magiczną mocą usuwania grzechu pierworodnego. Bzdurą okazują się też bajania o tym, gdzie trafiają nieochrzczone dzieci. To TYLKO ceremonia organizacyjna. To NIE JEST sakrament: chrzczone dziecko jest nieświadome tego, co się dzieje i żadna magia czy interwencja boska się nie odbywa. Myślenie w takich kategoriach to czcza spekulacja.

    •  

      pokaż komentarz

      @BioZ
      "grzech pierworodny" stał się abstrakcyjny właśnie przez pojawienie się teorii ewolucji i genetyki: historia opisana w Genesis okazała się mitem/bajką/metaforą.
      Wcześniej widocznie po prostu nie było podstaw by uważać inaczej. Ale nic się z tym nie kłóci;). Zauważyli że są nadzy, zaczęli rozpoznawać dobro i zło, jedynie nie wiem jak teraz nazwać drzewo poznania dobra i zła;).
      Hmm.. jak nie linki na górze, to może jeszcze to się przyda:
      http://zapytaj.wiara.pl/?grupa=8&art=1201905259&dzi=0
      http://zapytaj.wiara.pl/?grupa=8&art=1193312410&dzi=0
      http://zapytaj.wiara.pl/?grupa=8&art=1181086387&dzi=0
      http://www.katechizm.diecezja.elk.pl/rkkkI-2-1.htm 369-421, głównie 402-406
      Tak myślę.. bardzo możliwe że to jest metafora, ale ma jedno z dwóch wyjaśnień(które - na dziś nie mam osobiście pojęcia): Analogia do pierwszych w pełni świadomych osobników homo sapiens, albo też ci pierwsi homo sapiens też zaczęli mieć jakąś relację z Bogiem, tak jak np. Mojżesz.. Nie wiem, za jakiś czas będę rozmawiał z kimś mądrzejszym ode mnie w tych sprawach, może się czegoś interesującego dowiem, to napiszę tutaj;). Dlatego też na razie kwestię chrztu zostawiam, brakuje mi argumentów dla obronienia idei grzechu pierworodnego i chrztu. Zbyt wielki hardkor x].

    •  

      pokaż komentarz

      Samo to że dyskutujemy na temat czy bóg istnieje świadczy o tym że on nie istnieje. Gdyby faktycznie istniał nie byłoby problemu z tego udowodnieniem albo sam zainteresowany jakoś by nam pomógł w rozstrzygnięciu sporu
      Hahahahaha. A skąd taki pomysł?

  •  

    pokaż komentarz

    sam osobiście nie wierze w Boga, jest mi z tym dobrze, nie wykluczam że kiedyś wydarzy się coś takiego że zacznę. Daleko mi jednak do oceniania wiary innych i określania tego w jakiś ofensywny sposób. Po co? Po to żeby się wywyższyć i podkreślić swoją "mądrość" i "światłość"? Niech każdy wierzy w co chce, może to być nawet kamyk w ogródku, dopóki jest dobrym człowiekiem i nie robi nikomu krzywdy to co to ma za znaczenie w kogo/co wierzy?