:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Czego sie dziwic. Krajowe szkoły jazdy to jedna wielka paranoja... Jesli nie sodobasz sie egzaminatorowi to znajdzie bylem pierdołę by Cie oblać..

    •  

      pokaż komentarz

      @Kysiaczek: a jeśli się spodobasz to.... lepiej nie wiedzieć :p

    •  

      pokaż komentarz

      @Kysiaczek: Mylisz się - jest rozporządzenie, które jasno i precyzyjnie wymienia za co możesz zostać oblany. Nie ma tam punktu "niespodobanie się".
      Inna sprawa, że kursanci są tragicznie przygotowanie do egzaminu. A skąd to wynika? Niedawno widziałem ogłoszenie:
      "Jesteś kobietą ze wsi? Jesteś na bezrobociu dłużej niż 3 lata? Zapraszamy na bezpłatny kurs na instruktora nauki jazdy! Projekt finansowany przez UE"
      Jaki ma być ten poziom skoro jazdy uczą bezrobotne kobiety ze wsi? Teraz na porządku dziennym jest uczenie kursantów trzymania samochodu na sprzęgle na światłach (żeby łatwiej ruszyć), uczenie jazdy 30 km/h (żeby było bezpiecznie), ostatnio jedna kobitka mnie zaszokowała twierdząc (a właściwie uparcie twierdząc) że kierowca przepuszczając pieszych powinien ruszyć dopiero jak pieszy zejdzie na chodnik, nawet jak jezdnia ma 6 pasów.

      Myślę, że egzaminator w 80% wypadków zdanego egzaminy po prostu lituje się i przymyka oko na mniejsze błędy zdającego.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr:
      wcale nie jest to takie proste. Też myślałem, że dosyć jasno jest napisane za co oblewasz, a za co nie, ale tak się składa, że tak nie jest. tydzień temu zostałem oblany za rzekome wymuszenie pierwszeństwa na pieszym, bo wlazł na pasy 7 metrów po mojej lewej stronie. kolega zdawał dzień wcześniej, miał bardzo podobną sytuację, i egzaminator zaznaczył tylko błąd, ale go nie oblał. więc wiele zależy od humoru egzaminatora, bo jasnych reguł jak widać nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: Trzeba pisać odwołania. To też prawda, że egzaminatorzy nie znają prawa. Słyszałem o gościu, który oblał za to, że nie pojechał na zielonej strzałce w prawo - ewidentny błąd egzaminatora, ale skargi nie chciał pisać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kysiaczek: Jeżdżę autem (z prawo jazdy) od kilkunastu lat i mam wrażenie ,że zdecydowanie za dużo osób "spodobało się" egzaminatorom.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: Z tym sprzęgłem to prawda. Tak się nauczyłem i tak jeżdżę (a raczej będę jak kupię samochód :P). Prawko zdane, na egzaminie dokładnie tak samo robiłem - zatrzymanie na światłach, bieg 1. i noga cały czas na sprzęgle.
      Ale nie ma co się dziwić - na codzień nie obcowałem dotychczas z samochodem (rodzice nie mają) a instruktor ani razu nie zwrócił mi na to uwagi. W tych zajebistych książeczkach do nauki też nic na ten temat nie ma więc skąd ja miałem to wiedzieć?

      Z tymi pieszymi to bywa różnie na egzaminie. Znajomy miał taką sytuację - egzaminator stwierdził że "zaprasza pieszych" na pasy. Tymczasem w nauce jazdy instruktor wpajał mi (i jemu pewnie także - ta sama szkoła ;), że gdy przy przejściu stoją ludzie i czekają żeby przejść to muszę obowiązkowo ich przepuścić. I komu tu wierzyć?

    •  

      pokaż komentarz

      @tmdr
      gdyby tylko odwołania miały jakiś sens... może jakiś procent odwołań ma, ale to chyba tylko w skrajnych przypadkach błędów egzaminatora, żeby nie mieli się do niczego dowalić i zakwestionować słuszności odwołania.

      @HouseMPrawdziwy:
      no właśnie, jeździsz od kilkunastu lat. jak jeździłeś, jak zaczynałeś? ludziom się po prostu utrudnia zdobycie prawka, i jeszcze ta cena z kosmosu - 112 zł. WORD to instytucja samofinansująca się, więc im zależy, żeby każdy kto podchodził do egzaminu oblewał parę razy, więc się czepiają pierdół, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo ani płynność ruchu.
      poza tym chamstwa ani głupoty na drodze nie pokonasz żadnymi kursami czy egzaminami. żeby zostać dobrym kierowcą potrzeba naprawdę dobrych kilku lat jazdy, jestem o tym przekonany, ale utrudnianie zdobycia prawa jazdy to nie jest najlepsze rozwiązanie.

      @rzezol
      w momencie gdy pieszy stoi na pasach, chociażby jedną nogą, to on ma pierwszeństwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: jest jasno ustalone że dopóki pieszy jest na pasach masz czekać aż przejdzie, ruszysz = oblałeś egzamin.
      musisz zrozumieć jeżeli nie ma wysepki dzielącej drogi o przeciwnych kierunkach jazdy to choćby droga miała mieć 50 pasów to masz czekać aż pieszy z tych pasów zejdzie.
      te jak ty to nazywasz "pierdoły" tak na prawdę mają ogromne znaczenie

      łatwo jest obsmarować word za to że nie zdałeś, to tylko świadczy o twojej nieznajomości przepisów.

      @tdmr:
      na przejeździe warunkowym (strzałka do skrętu w prawo albo w lewo) masz obowiązek zatrzymać się przed linią zatrzymania i dopiero ruszyć, nie widziałem jeszcze osoby z prawem jazdy która by to zrobiła.

      @rzezol: życzę miłego palenia sprzęgła

      ludzi nie musisz przepuszczać do póki nie wejdą na pasy stąd ten przepis o zmniejszeniu prędkości przed przejściem dla pieszych.

      a co do samego wykopu to nie za bardzo to popieram, dziwić się że potem są wypadki jak jeden z drugim debil nienadający się do jazdy jedzie do innego kraju aby bezproblemowo zdać, fakt faktem ceny w polsce są kosmiczne i z dupy wyjęte, ale cóż, co kraj to obyczaj

    •  

      pokaż komentarz

      @Notabene:
      pewnie, że łatwo jest obsmarować word, ale tak to niestety jest. w mojej sytuacji to wyglądało tak:
      stoję przed przejściem dla pieszych na podporządkowanej, za przejściem było miejsce dla samochodu, żeby przepuścić auta z pierwszeństwem. zatrzymuję się przed przejściem. gość za pasami przejechał, ja stoję nadal przed pasami i patrzę na samochody i pieszych. nikogo na przejściu, mam po 7 metrów przejścia z lewej, jak i z prawej strony. egzaminator: "proszę podjechać bliżej, tam masz miejsce". ostatnie szybkie spojrzenie na przejście, nikogo nie ma na przejściu, wrzucam 1, ruszam, egzaminator daje po hamulcach praktycznie od razu, bo jakaś babeczka stanęła na przejściu 10-20 cm od krawężnika i stała, jeszcze nie weszła na pas ruchu dla jadących z przeciwka. dziękuję, koniec egzaminu.
      jestem podatny na stres i egzaminy na prawo jazdy są w @!#% stresujące, dodatkowo za każdy kolejny musisz bulić 112 zł, a ja do najbogatszych nie należę, więc takie zachowanie egzaminatora wcale nie pomaga (w sensie, że on wydaje jakieś polecenie i można mu zbytnio zaufać, jak ja to uczyniłem). moje posty w tym wykopalisku to też wynik stresu. idę spać.

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: to nie działa w ten sposób, on wydał polecenie, ale ty miałeś uważać na pieszych, oto w tym chodzi.

      np: ktoś cię puszcza, musisz zapytać się egzaminatora czy ci pozwala i są 2 możliwe odpowiedzi

      tak - jedziesz
      pan jest kierowcą - lepiej stój

      żeby zdać musisz mieć trochę szczęścia i egzaminator musi mieć dobry dzień inaczej nie ma opcji abyś zdał .

      co do złego przygotowania to faktem jest że to nie wina instruktorów że ludzie nie umieją jeździć tylko wina samych ludzi bo olewają przepisy i zasady kulturalnego zachowania się na drodze.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzezol: No właśnie instruktor jest od tego, żeby nie tylko cię nauczyć jeździć, ale też dać kilka dobrych wskazówek. Przynajmniej kiedyś tak było. Dziś od instruktora możesz dostać praktyczną wskazówkę jak dobrze gęsi skubać.
      Pieszy nie ma pierwszeństwa, gdy stoi przed pasami - dopiero jak wlezie na pasy to ma, ale nie wolno mu wchodzić bezpośrednio przed samochód.
      Instruktorzy zamiast uczyć kursantów szybkiej oceny sytuacji to wpajają im debilne regułki typu "kierunkowskaz włącz 10 metrów przed skrzyżowaniem" "zakręty pokonuj a 2 biegu" "jak widzisz pieszego to się zatrzymuj".

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr:
      Z tym sprzęgłem to "żeby nie podnosić sobie progu przy egzaminatorze". Wiem bo sam teraz zdaje.
      Uczenie jazdy 30 km/h (żeby było bezpiecznie) - Ty wież że L-ki muszą przestrzegać ograniczeń prędkości? Ofc ma tak, że przy 50km/h lka jedzie 30 bo wtedy jest brak dynamiki jazdy i egzamin nie zdany.
      Pieszych należy przepuścic kiedy postawią nogę na jezdni i przecinają nasz tor jazdy(tzn idą z lewej na przejściu bez wysepki).

      Egzaminatorzy wcale nie przymykają oka, a raczej szukają błędów. Pamiętaj że każdy egzamin niezdany to zarobek dla WORDu.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: Instruktorzy uczą wielu rzeczy ale że przepisy rzeczywistości się nie trzymają to muszą też uczyć jak zdać egzamin. Np. mój mi powiedział że omijając rowerzystę należy włączyć kierunkowskaz na egzaminie ale jak już sam będę jeździł to niekoniecznie bo raczej spowoduje to jedynie że facet jadący za mną nie będzie wiedzieć o co chodzi albo jeszcze pomyśli że skręcam i mnie spróbuje wyprzedzić prawą.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: Ciekawe, kumpel brata wszedł do samochodu, powiedział "Dzień dobry", a egzaminator odpowiedział wrednie "ja tu nie jestem od dzień dobry". Myślisz, że zdał ? Tak długo go męczył, aż coś znalazł.Chłopak dobrze jeździ. Ja zrobiłem masę błędów, a zdałem za pierwszym, bo trafiłem na super egzaminatora z uśmiechem od ucha do ucha.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: A jakby uczyły bezrobotne kobiety z miasta to byłoby lepiej?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kysiaczek: Krajowe szkoły jazdy to jedna wielka paranoja... Jesli nie sodobasz sie egzaminatorowi to znajdzie bylem pierdołę by Cie oblać..

      Ktoś tutaj myli szkoły nauki jazdy z WORDem

    •  

      pokaż komentarz

      @rzezol: Wg polskiego prawa, nie masz prawa kierować ruchem. Więc jak ludzie stoją na przejściu dla pieszych a Ty ich przepuszczasz. To kierujesz ruchem - może to być równoznaczne z uwaleniem egzaminu (zależy od humoru egzaminatora). Osobiscie nie widziałem aby ktoś za to dostał pałą po głowie, no ale ponoć tak właśnie jest wg, przepisów. To samo z jazdą na wewnątrznym pasie. Gdy ten po twojej prawej zatrzymuje się przed pasami to ponoć automatycznie i Ty powinieneś się zatrzymać.

      Biorąc pod uwagę umiejętności polskich kierowców, to i chyba półroczne nauki na prawo jazdy nic by nie dały, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo na drodze. Wyprzedzanie na zakrętach, na podwójnej ciągłej, kolumny 8 czy 10 samochodów starym wrakiem z silnikiem 50 KM to codzienność. Trąbienie na innych, czy mówienie jakim się jest rewelacyjnym kierowcą wymuszając pierwszeństwo to standard.

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: Pamiętam siebie na placu. Boże. Egzaminator mnie uwalił za to, że zatrzymałem się o pół palca od jakiejś kropki. Kazał mi wysiąść podejść do niego i przyłożyć palec do haka, następnie od niego zjechać palcem w dół do jakiejś kropki, którą miał namalowaną i powiedział do mnie "Tyle Panu brakowało, aby zdać".

    •  

      pokaż komentarz

      @kiepa: Koledze jeden wprost powiedział na wejściu "ty dzisiaj nie zdasz". Nie ma co liczyć na uczciwość, oni na tym zarabiają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Notabene: Jeżeli jedziesz prawym pasem, i gostek wchodzi od prawej strony to czekasz aż on przejdzie Twój pas i ruszasz. A jeżeli koleś wchodzi od lewej strony, to czekasz, aż gostek zejdzie z przejścia dla pieszych - Każdy egzaminator Ci to powie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kysiaczek: Przez 3 lata (za młodziaka) chodziłem na strzelnicę, która była na terenie WORD, tuż koło placu manewrowego. Wtedy jeszcze na placu robiło się parkowanie i takie tam inne manewry. Przygotowanie kursantów budziło we mnie przerażenie! Nie potrafili nic, wjechać w zatoczkę to dla wielu jest droga przez mękę. Nie inaczej jest teraz... Wymagania na egzaminach są niskie, egzaminowani jadą powoli, mozolnie wykonując wszystkie manewry. Ktoś kto chce jeździć samochodem musi sobie z nim sprawnie radzić. Jak jest max 50, to tyle jedziemy, tak jak pozostali. Miasta i tak są zakorkowane a tu jeden z drugim rusza z 15 sekundowym opóźnieniem! Światła palą się niewiele dłużej!

      Prawo jazdy powinno być tylko dla co na prawdę potrafią jeździć. Już dziś jest za dużo samochodów... a moda każe iść wszystkim na prawo jazdy! Porażka! Wiele moich koleżanek przeraża prowadzenie samochodu.... tak mają prawo jazdy... Egzamin praktyczny powinien być dłuższy, trudniejszy i odbywać się między 15 a 17, np tak przejazd przez miasto z jednego na drugi koniec.

    •  

      pokaż komentarz

      @yaotzin: Wg polskiego prawa, nie masz prawa kierować ruchem. Więc jak ludzie stoją na przejściu dla pieszych a Ty ich przepuszczasz. To kierujesz ruchem

      Nieprawda. Kierowałby ruchem wtedy, gdyby dawał pieszym np. znaki ręką, że mogą iść. Samo zatrzymanie się przed przejściem, gdy na chodniku czekają piesi, nie jest naganne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Notabene: @glosnik: jest jasno ustalone że dopóki pieszy jest na pasach masz czekać aż przejdzie, ruszysz = oblałeś egzamin.
      musisz zrozumieć jeżeli nie ma wysepki dzielącej drogi o przeciwnych kierunkach jazdy to choćby droga miała mieć 50 pasów to masz czekać aż pieszy z tych pasów zejdzie.
      te jak ty to nazywasz "pierdoły" tak na prawdę mają ogromne znaczenie


      Czy potrafisz wskazać, w którym artykule Kodeksu Drogowego jest "jasno ustalone" to o czym piszesz? Bo moim zdaniem bzdury opowiadasz. Mniej niż rok temu zdawałem egzamin na prawko. Na kursie uczyli, że jak pieszy wchodzi na przejście - należy się zatrzymać, niezależnie od tego jak daleką drogę ma do Twojego pasa. Jak pieszy Cię minie, możesz jechać, nie trzeba czekać aż przejdzie do końca przejścia, bo blokujesz ruch i to Ty w takiej sytuacji łamiesz zasady ruchu drogowego. Ustępujesz po prostu pieszemu pierwszeństwa i jak ominie Cię w bezpiecznej dla niego odległości, ruszasz. Do tego należy pamiętać, że zakazane jest wyprzedzanie na przejściu dla pieszych. Nie ucz innych źle. I "naprawdę" pisze się razem.

      Art. 26.
      1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

      2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.

      3. Kierującemu pojazdem zabrania się:

      * wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;
      * omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;
      * jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych.

      4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.

      5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.

      6. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność przy przejeżdżaniu obok oznaczonego przystanku tramwajowego nieznajdującego się przy chodniku. Jeżeli przystanek nie jest wyposażony w wysepkę dla pasażerów, a na przystanek wjeżdża tramwaj lub stoi na nim, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w takim miejscu i na taki czas, aby zapewnić pieszemu swobodne dojście do tramwaju lub na chodnik. Przepisy te stosuje się odpowiednio przy ruchu innych pojazdów komunikacji publicznej.

      7. W razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej, używającej specjalnego znaku, lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w celu umożliwienia jej przejścia._

    •  

      pokaż komentarz

      @parachutes: tutaj chodziło mi o egzamin czego nie zaznaczyłem, chodzi tutaj o to "pieszy mógł coś upuścić i się wrócić", w przepisach ruchu drogowego tak nie ma, jeżeli pieszy z twojej prawej strony przejdzie przez twój pas i z lewej żaden nie idzie to możesz jechać, niestety, wymagania na polskich egzaminach są dziwne i niekiedy sprzeczne z logiką, ale cóż, taka już ta polska jest

      10 sekund na egzaminie nikogo nie zbawi i nie ma co się śpieszyć, ludzie oblewają zazwyczaj dlatego że pieszy w połowie drogi zaczął się wracać, dlatego napisałem że na egzaminie trzeba czekać aż zejdzie całkowicie z drogi

    •  

      pokaż komentarz

      @Kysiaczek: co ty za bzdury opowiadasz. po prostu trzeba umieć jeździć i tyle, jak na egzaminie gość nie umie przejechać prosto pasem ruchu, to o czym mówimy? Sam jak zdawałem egz. na prawo jazdy (jeszcze za placu manewrowego 7 lat temu), to goście w ogóle nie kontrolowali sytuacji wokół pojazdu tylko bezmyślnie wjeżdżali jak siadło... albo osoba, która przede mną na mieście usiłowała skręcać w lewo z prawego pasa.... a potem oczywiście wszystko zwala się na egzaminatorów....
      Problemem w polskim szkoleniu na prawko, jest szkolenie bezmyślne - kierowcę się szkoli aby umiał zdać ezg. ale nie żeby umiał jeździć i tu cały problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Notabene: chyba dawno miałeś egzamin :) gdybym się tak zachował, że stałbym po tym jak pieszy minie mój pas egzaminator zaznaczyłby blokowanie ruchu drogowego czy coś w tym stylu. Jak próbowałem jechać zbyt asekuracyjnie, od razu pytał czemu tak zrobiłem. Mówię, że ze względu na zasadę ograniczonego zaufania (a nie chodziło o jakieś ewidentne rzeczy typu nie korzystanie z pierwszeństwa), a on od razu długopis w łapę i kreśli coś w tych swoich kratkach. Nie ma czegoś takiego jak 10 sekund na egzaminie - trzeba pokazać, że z jednej strony pamiętasz o najgłupszych nawet przepisach, a z drugiej nie blokujesz ruchu. I to jest niestety bardzo ciężko połączyć, gdy np. nikt na zielonej strzałce nie staje.

      A sytuacja, w której pieszy coś upuszcza i wraca jest rzadka i raczej łatwa do zaobserwowania, poza tym nie ruszasz gdy pieszy przejdzie 10 cm. Dla mnie gorsze były sytuacje z ocenieniem czy pieszy chce wejść na przejście czy nie. Bardzo często robią ruch wskazujący na to, że wejdą, potem zauważają, że to egzamin i się cofają. A egzaminowany wychodzi na idiotę... Ciężko jest młodemu, niedoświadczonemu kierowcy zachować jednocześnie pewność siebie i jednocześnie jechać zgodnie z przepisami. Dlatego zwróciłem Ci uwagę, żebyś nie uczył ludzi złych nawyków - bo takie zachowanie jakie zaproponowałeś właśnie może spowodować, że ktoś nie zda egzaminu. Nie można stawiać uprzejmości czy sumienia ponad przepisy Kodeksu Drogowego podczas gdy obok siedzi urzędnik WORD. Oni są jak komputery, nie mają serca ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @parachutes: w KD jest napisane, że pieszy przechodzący przez przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem. Ale dopóki nie wejdzie na chodnik, nigdy nie masz pewności, że pieszy nie zawróci na pasach.

      wiem to bo sporo znajomych na tym oblało egzamin .

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: Jak zdawałem egzamin 6 lat temu, to z 12 osób w grupie zdały tylko 2. Gdy zobaczyłem co człowieki wyprawiają na placu manewrowym, to momentalnie podbudowałem się i stwierdziłem, że jak dobrze pójdzie, to nie będę miał większych problemów ze zdaniem egzaminu na placu. Obawiałem się trochę jazdy po mieście. Widząc jak ludzie sobie radzą (albo nie radzą) zastanawiałem się, gdzie oni uczyli się jeździć i co robili przez 30h nauki... Zdałem za pierwszym razem i byłem szczęśliwy, że nie muszę płacić za następny egzamin. Egzaminator był w porządku, na koniec pogratulował i życzył mi szerokiej drogi...
      A jak jest dzisiaj? Sporo ludzi ma podstawowe problemy z parkowaniem, o bezpiecznej jeździe nie wspominając...

    •  

      pokaż komentarz

      @Notabene: sporo Twoich znajomych oblało egzamin, bo pieszy wszedł na przejście i zawrócił po tym jak minął stojący samochód? Litości :-)

    •  

      pokaż komentarz

      Gorion103 - powinni uczyć właściwej techniki jazdy - nauczysz się złych nawyków i będziesz tak jeździł do śmierci. Za trzymanie wciśniętego sprzęgła egzaminator ma prawo (i powinien) oblewać. Nie w każdym miejscu jest ograniczenie do 30. Zauważ, że kobiety ze wsi uczą rozpędzania się z takim przyśpieszeniem jakie ma wóz drabiniasty z chorą szkapą. Jazda powinna być dynamiczna. Z pieszymi też się mylisz - mogą mieć nogę na jezdni a nawet dwi nogi a ty spokojnie możesz przejechać przed albo za nimi. Wierz - mi 80% kursantó po kursie nie umie jeździć, nawet nie znają przepisów. Wiesz, że 95% nawet nie miało w ręku kodeksu drogowego? Osiołki uczą się testów!!!!

      plushy - możesz nauczyć kursanta: "W pierwszym pytaniu zaznacz a i b, w drugim - abc itd". Albo możesz zmusić go do nauczenia się przepisów.W obecnych czasach ciężkie zadanie - młodzi przywykli, że wszystko mają bez nauki (maturę, studia) a tu nagle muszą 10 stron przeczytać i szok.
      Tak jak sam zauważyłeś - nikt ci nie powiedział, że kierunkowskaz włączasz jak zmieniasz tor jazdy, że musisz spojrzeć w lusterko się upewnić i poinformować innych. Powiedzieli ci: "widzisz rower - włącz kierunkowskaz" i jesteś zagubiony, bo co jak zobaczysz rower np na wystawie sklepowej?

      kiepa - w te relacje to tak do końca nie wierz. Taki bystrzak nie przyzna ci przecież, że nie zdał bo nie umie jeździć, że przejechał na czerwonym itp. Powie, że nie zdał, bo egzaminator miał zły dzień. Taka mentalność.

      Yatozin - uczyć powinni ci co mają jakieś doświadczenie w kierowaniu samochodem a nie w skubaniu gęsi.

    •  

      pokaż komentarz

      @makosc: otóż to, ale pokutuje mit, że to "źli i niedobrzy" egzaminatorzy oblewają.
      "Widząc jak ludzie sobie radzą (albo nie radzą) zastanawiałem się, gdzie oni uczyli się jeździć i co robili przez 30h nauki."
      Ja miałem dokładnie te same odczucia... po prostu momentami to ręce opadały....
      Niestety, ale brutalna prawda jest taka, że sporo ośrodków uczy "bezstresowo" a potem jest płacz na egzaminie, bo ten "zły i niedobry" egzaminator oblał...

    •  

      pokaż komentarz

      @glosnik: Nawet jak pasy mają 40 metrów i pieszy jest na pasach to musisz go przepuścić. Od taki przepis. To że nie ulał kumpla to tylko jego szczęście bo są ludzie wśród egzaminatorów. Teraz i tak egzamin trwa o wiele krócej niż jeszcze parę lat temu.

  •  

    pokaż komentarz

    Rozwiązanie tego problemu? Zakazać zdawania za granicą!

  •  

    pokaż komentarz

    Ja oblałem 6 lat temu w Katowicach egzamin. Oblałem przez korupcje jaka wtedy tam panowała. Nie dałeś do łapy - więc nie ma prawka, to było motto tego WORDu.
    źródło: http://katowice.naszemiasto.pl/artykul/613244,afera-w-word-katowice-handlowano-prawami-jazdy,id,t.html
    Nie wiem jak jest teraz ale więcej tam nie pójdę, od 6 lat jeżdżę bez prawka i jak na razie nie miałem jeszcze żadnej kontroli.
    W życiu nie dam nikomu do łapy ani grosza!

    •  

      pokaż komentarz

      @baron69: Zdajesz sobie sprawę, że każda stłuczka czy wypadek będzie z Twojej winy, ponieważ nie masz prawa jazdy. Do tego będziesz musiał płacić za szkodę z własnej kieszeni. Ubezpieczyciel nie uzna OC auta, jeśli prowadzi je osoba bez uprawnień.

    •  

      pokaż komentarz

      @baron69: Nie mowie ze popieram jazde bez dokumentu ale... takie osoby sa czesto lepszymi kierowcami, boja sie kontroli wiec przestrzegaja zasad, pilnuja sie, sa ostroze, uwazne. Jak ktos ma prawo jazdy to czesto mowi "zasady sa po to zeby je lamac, jak cos to tylko pare pkt karnych".

    •  

      pokaż komentarz

      @baron69: "Korupcja" była zjawiskiem marginalnym, zamknęli przecież tylko kilku egzaminatorów... Znajomy egzaminator opowiadał, że to w szkołach jazdy instruktorzy upatrzyli sobie ofiary, zazwyczaj tych pewniaków do zdania i brali od nich kasę. Egzaminator najczęściej nie wiedział, że ten kogo egzaminuje dał w łapę...

    •  

      pokaż komentarz

      @baron69: nie bardzo rozumiem skąd się biorą plusy przy Twojej wypowiedzi, ale fakty są takie:
      - ktoś w ośrodku ruchu ocenił, że nie umiesz jeździć
      - Ty oceniłeś, że umiesz jeździć
      - połączyłeś aferę z artykułu z Twoją sytuacją
      - strzeliłeś focha, stwierdziłeś, że sam wiesz lepiej, że potrafisz jeździć

      Subiektywnie:
      Oblałem przez korupcje jaka wtedy tam panowała. Nie dałeś do łapy - więc nie ma prawka, to było motto tego WORDu.
      Kocham ten pełen pewności ton 100% przekonania w swój punkt widzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @sectra: Od mojego brata dobry znajomy ma swoją szkółkę samochodową, po 20 lub w "okienkach" miałem plac tylko do siebie, przejechałem również 2 a nawet 3 razy więcej godzin po mieście niż tych na samym kursie. Do egzaminu podchodziłem pewny, testy zdałem bezbłędnie. Oblałem tylko dlatego że zgasł mi silnik 2 razy, przy czy jestem w 95% przekonany że to z winy egzaminatora (przytrzymany hamulec). Nigdy mi się tak nie zdążyło aby przy prawie pełnym gazie i sprzęgle niemal już w połowie samochód nie ruszał, a później nagle "plum plum plum" i hasło "przykro mi".
      A nawet jakby to było z mojej winy, to nie wiem co w tym złego że komuś silnik zgaśnie na światłach, że niby jak ruszy 3 sekundy później to będzie taki karambol w którym zginie 20 osób?!. Przecież to normalne że jak się wsiada do innego samochodu niż się wcześniej jeździło to takie sytuacje często na początku się zdarzają.
      Zgadzam się z Czesterkiem. zdaje sobie sprawę z tego jak wysoki mandat mi grozi więc nie mogę sobie pozwolić na żadne nawet drobne błędy :)

  •  

    pokaż komentarz

    Nic dziwnego. Gdyby nasze egzaminy miały na celu sprawdzenie czy potrafisz prowadzić samochód, a nie polegały na szukaniu dziury w całym to nikt by dokumentu w Czechach nie wyrabiał.

  •  

    pokaż komentarz

    w artykule:
    "Koszt takiego kursu waha się od 1 do 2 tys. zł, a samo szkolenie zakończone egzaminem trwa tylko kilka dni."
    w opisie:
    "Nawet za niecały tysiąc złotych..."
    jak ktoś to przeczyta to będzie mógł napisać:
    "Prawo jazdy za kilkaset złotych!"
    itd... tak powstają plotki

    a tak btw, ja za swoje prawo jazdy też zapłaciłem 1-2 tys zł, a zdawałem w Polsce (a zdałem nawet nie za pierwszym razem, więc byłoby taniej), czyli gówno nie sensacja

    •  

      pokaż komentarz

      @szymi: Tu masz rację. Z ust do ust i potem ludzie będą gadali, że w Czechach jeszcze dopłacają, żebyś zrobił prawo jazdy. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @szymi: A ja za swój egzamin teoretyczny w Irlandii zapaciem €36 (data egzaminu do wyboru, nawet kolejnego dnia), a za praktyczny €75 (na ten sie już czeka do 8 tygodni), + €15 za wydanie prawa jazdy na 10 lat, ktore wyrabiają - uwaga - na miejscu.

      Da się tanio i szybko? Da się.

    •  

      pokaż komentarz

      @majnus: egzamin w polsce to łącznie chyba około 130 zł, za praktykę i teorię. za wyrobienie nie pamiętam ile było, parę dyszek chyba, więc wszystko w zbliżonych cenach, po przeliczeniu Polska wypada jeszcze lepiej :)
      w poprzednim poście pisałem razem z całym kursem, badaniami, materiałami, jazdami itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @szymi: Ja podałem całkowite koszta wyrobienia prawa jazdy. Żadnych godzin do wyjeżdzenia i kursów nie ma.

      A porównując przychody względem wydatku na prawko jazdy:
      Irlandia - dniówka.
      Polska - ....miesiąc roboty?

    •  

      pokaż komentarz

      @majnus: nie ma tam żadnych kursów? tym mnie zaskoczyłeś! to każdy się tam uczy we własnym zakresie? jak jest rozwiązana sprawa praktycznej nauki jazdy - w końcu bez prawka jeździć chyba tam nie można, a jakoś uczyć się trzeba?

    •  

      pokaż komentarz

      @szymi: w Polsce można za 660 zł (plus 40 zł badania lekarskie) zrobić kurs.
      http://www.groupon.pl/oferty/lublin/oskator-lublin/314379
      W Lublinie, na Yarisach, na których jest egzamin w WORD.
      Takie samo ogłoszenie widziałem niedawno dla Warszawy.

      Więc jak ktoś chce jechać do Czech, żeby za 1-2 tysiące zdawać, powodzenia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @parachutes: Jest napisane że to limitowana oferta.

      Zobacz cennik tutaj, mniej niż klocek nie ma
      Albo tutaj, zrób prawko za 800zł*, i ta znacząca gwiazdeczka
      Tutaj masz Katowice srednio 1000-1200zł

      Widzisz więc, biorąc pod uwagę możliwości zarobkowe w polsce, koszty prawa jazdy są ogromne

    •  

      pokaż komentarz

      @szymi: Nie znam szczegółów, ale chodzi chyba o to, że jeździsz w towarzystwie osoby, która ileś tam czasu ma już prawo jazdy, a na samochód naklejasz eLkę

    •  

      pokaż komentarz

      @majnus: Cześć, możesz na priv albo tu podać więcej informacji na ten temat? sam oblałem w kraju już 3 raz (totalna pierdoła) i chcę na kilka dni udać się na wyspy żeby to załatwić. Testy teoretyczne w języku polskim? od czego uzależniony jest termin ważności 10lat? Czy egzamin praktyczny może załatwić za mnie osoba postronna?

    •  

      pokaż komentarz

      @majnus: :) podałem Ci tanią ofertę argumentując, że można zrobić prawo jazdy stosunkowo tanio, a Ty mi wybrałeś jakieś najdroższe? Jak ktoś jest ignorantem i chce zapłacić 1500 zł, a potem narzekać - jego sprawa. Jak ktoś jest sprytny i poszuka najtańszej oferty oszczędzi 800 zł. Jakby ktoś w marcu we Wrocławiu chciał zrobić, za 699 zł mógł. Jak ktoś w Szczecinie potrzebował się podszkolić 2 godziny - zamiast za 90 zł mógł za 38 zł. I tak dalej, i tak dalej. Grouponopodobnych serwisów jest na pęczki...

      Możliwości zarobkowe w Polsce (duża litera, bo widzę, że shift Ci działa) zdecydowanie pozwalają na zrobienie prawa jazdy. Każdy po liceum może w miesiąc, góra dwa dorobić i bez pomocy rodziców za własną kasę zrobić prawko, no chyba że urwałem się z choinki i żyję w jakimś matriksie. Na wykopie lubicie pieprzyć jacy to wszyscy są biedni i nie stać ich na chleb. Jestem z tych, którzy jeżdżą na zakupy i do Biedronki, i do Tesco, i do Almy czasami i wszędzie widzę ludzi z pełnymi koszykami i duże kolejki.

  •  

    pokaż komentarz

    "Prawo jazdy w Czechach: szybko, tanio i legalnie"

    Kompletnie o tym nic nie przeczytałem, dlatego zmarnowałem swoje 5 sekund na znalezienie artykułu dodaje w powiązanych.

  •  

    pokaż komentarz

    Wiele razy już te "prawa jazdy" w Czechach okazywały się oszustwem. Ja polecam legalnie. Podobno za trzynastym razem gratis.

  •  

    pokaż komentarz

    O tak, nasze wordy sa skorumpowane a egzaminator oblewa za wyglad! tak najlepiej tlumaczyc sobie zyciowe niepowodzenia w drodze do uzyskania dokumentu. Sam zdalem prawo jazdy dopiero za 3 razem i nigdy nie mialem pretensji do egzaminatorow, ze mnie oblewali.
    Masz szczescie na egzaminie = zdasz
    nie masz szczescia = nie zdasz i tyle w temacie

    nie pisze tutaj, ze jesli umiesz jezdzic to zdasz, bo byloby to idiotyzmem, nikt nie potrafi jezdzic po tych 30 godzinach, a nawet jak dokupi sobie drugie tyle to ciagle nic nie potrafi.

    •  

      pokaż komentarz

      @kalabanga: ja też 3 razy zdawałem, mniej niż rok temu. I mam takie samo zdanie. Nikt mnie nie oszukał, nie ma szansy na łapówkę, bo wszystko jest nagrywane (i bardzo dobrze), a jak czuję się oszukany to mogę to nagranie wykorzystać i się odwołać. I tak to wygląda w praktyce, a nie jak piszą oszołomy w tym stylu...

      Za pierwszym razem byłem wyluzowany, ruszyłem jak zgasła zielona strzałka (głupia zgasła jak już byłem prawie na jej wysokości).
      Za drugim razem byłem trochę bardziej zdenerwowany, ale wciąż przekonany o tym, że dobrze jeżdżę. Wymusiłem.
      Za trzecim razem wszystko było dobrze, tylko stres już był ogromny :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kalabanga: Mam wrazenie ze nie masz pojecia o czym mowisz. Opierajmy sie na faktach. Jezeli zdanie/niezdanie egzaminu ma zalezec od humoru egzaminatora, to odrazu stwarza mozliwosc korupcji. Podobnie jak fakt, ze WORDy zarabiaja z kieszeni kierowcow. Oznacza to mniejw iecej tyle, ze im zalezy aby oblac, no chyba ze "sie postarasz". Skoro system jest zly, to albo sie go naprawia, albo pisze farmazony ze to wina zdajacych, bo sobie nie poradzi z glupim prawem, humorem egzaminatora i inne piedr0lenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @parachutes:
      Dokładnie, ja jestem po pięciu oblanych egzaminach (i boję się szóstego) - wszystkie oblane przez stres. I mój instruktor (jeden z bardziej polecanych w mieście) i osoby z rodziny z którymi trochę jeździłem przyznają ze jeżdżę bardzo dobrze. W momencie rozpoczęcia egzaminu zaczynam drżeć i stresować się horrendalnymi pieniędzmi jakie stracę za oblanie - 112zł za egzamin, po 3 oblanych 250zł na obowiązkowe dodatkowe jazdy - chore, już w tej chwili na prawko poszło około 2500zł. Gdyby egzamin był bezpłatny zdałbym za pierwszym, góra drugim razem... Za każdym razem popełniłem coś, co na kursie wychodziło zawsze perfekcyjnie, przez rozkojarzenie się wizją utraty kolejnych ciężko zarobionych pieniędzy - mi za gówniarza nikt prawka nie zasponsorował jak to teraz jest modne. Poza tym dochodzi jeszcze deadline od szefa aby do końca czerwca zrobić kat. B albo stracę pracę...
      Przykład - przez cały kurs zrobiłem łuk ponad sto razy idealnie już od pierwszej lekcji, ani razu nie popełniłem błędu, za to na ostatnim egzaminie noga mimowolnie dygnęła mi na sprzęgle przy cofaniu i toyotka wyrwała do tyłu prosto w słupek... Chociaż oczywiście wina jest tutaj całkowicie po mojej stronie. Inna sprawa, że chorym jest, że nie masz możliwości wyczucia samochodu, np przed właściwym łukiem przejazd prosto do przodu i do tyłu na próbę...

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicrame: Jak to śmiesznie brzmi jak ktoś, kto nigdy nie zdawał prawa jazdy polemizuje z ludźmi, którzy mieli 6 razy kontakt z egzaminatorami, którym na kursach powtarzali, że w każdej sytuacji można się odwołać jeśli nie popełniliśmy błędu. A wiesz czemu? Bo to egzaminator wtedy ma problem, nie my. Im się opłaca być surowymi, ale nigdy nie mogą uwalić kierowcy jadącego zgodnie z przepisami Kodeksu Drogowego. Dzięki temu zdawalność jest niska, WORD dostaje dużo kasy na funkcjonowanie od powtarzających egzaminy, ale na drogi wyjeżdżają lepiej przygotowani kierowcy niż kilkanaście lat temu.

    •  

      pokaż komentarz

      @parachutes: Lepiej przygotowani kierowcy? Sobie zartujesz prawda? Wypadkow jest coraz wiecej. Ilosc osob jezdzacych po spozyciu z roku na rok sie powieksza, a Ty mowisz ze sa lepiej przygotowani. Pytanie - sa lepiej przygotowani do zdania egzaminu, czy do jazdy? Rzecz w tym ze egzamin nie weryfikuje czy ktos umie jezdzic, weryfikuje nastawienie do egzaminu i odpornosc na stres, dodatkowo stwarzajac w ten sposob zagrozenie na drodze. Faktycznie, super sprawa ;-) Jezeli ktos zdaje 6 razy, i uwaza ze to system jest spoko, ze jest wporzo i w ogole kul, to gratuluje intelektu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicrame:

      Piszesz o swoich uwagach odnośnie egzaminu, a sam go nie zdawałeś:
      http://www.wykop.pl/link/686039/prawo-jazdy-w-czechach-szybko-tanio-i-legalnie/#comment-4760795

      Piszesz o wzrastającej liczbie wypadków, a kłamiesz:
      http://www.tvn24.pl/0,2321406,0,0,1,1,,z-roku-na-rok-jest-coraz-mniej-wypadkow-mswiatvn24pl,galeriamax.html

      Piszesz o spożyciu rosnącej ilości osób po spożyciu alkoholu, a za @%!$ nie ma to związku z tym o czym rozmawiamy.

      Fajnie, że mi pogratulowałeś intelektu, ale obstawiam, że wiele osób, z którymi rozmawiasz słyszy od Ciebie taki komplement. Wydaje mi się też, że sam go rzadko słyszysz.

    •  

      pokaż komentarz

      @smk666: Mialem dokladnie tak samo z lukiem, na naukach przejezdzalem z zamknietymy oczami a na egzaminie ten manewr okazal sie jakby zupelnie czyms innym o wiele trudniejszym.
      Mnie tez denerwuje, ze nie ma możliwości przetestowania auta, wystarczyloby przeciez nawet 2 minuty albo 2 razy przejechac bezkarnie luk. Obecnie na wyczucie sprzegla jest te pare metrow przy pierwszym podjezdzie na luku i tyle. To egzamin na tym polu w zasadzie glownie testuje zdolnosci adaptacyjne do nowych sprzegiel a nie umiejetnosci jezdzenia.
      Kurde i z ta kasa masz tez tak jak ja. :D

    •  

      pokaż komentarz

      @jasonfly:
      Sprzęgło sprzęgłem, to nie taki wielki problem - ja po prostu dostałem drgawek jakichś w nodze od stresu :P Tylko na pierwszym egzaminie musiałem robić łuk drugi raz bo nie dojechałem o 10cm z powodu "za dobrego" hamulca - samochód na kursie miał trochę dłuższy staż (jeszcze 5-cio biegowa wersja) i tam reakcja na hamulec była całkiem inna.
      A co do twoich problemów ze sprzęgłem - każdy kto się przejechał 6-cio biegowym yarisem powie Ci że cholera ma tendencje do gaśnięcia jak ruszasz bez gazu, szczególnie na wstecznym. Zdarzają się też egzemplarze w których choćbyś się zesrał na kwadratowo to nie ruszysz do tyłu o ile nie dodasz gazu, a właśnie na łuku może to być zdradliwe. "Piątką" jeździ się o trzy klasy lepiej - nie gaśnie z byle powodu, zmiany biegów wypadają bardziej logicznie, np przy ruszaniu ze świateł w lewo nic się nie stanie jak wrzucisz dwójkę już wychodząc na prostą, a w szóstce jak nie zmienisz biegu w środku łuku to silnik wyje jakbyś prosię zarzynał. Tak na marginesie, po jaką cholerę do tej miejskiej kosiarki z 69KM silnikiem pchali sześciobiegową skrzynię...? Sam miałem na jednym z egzamów styczność z uszczypliwymi komentarzami egzaminatora, że "przy 45km/h to już by wypadało czwóreczkę wrzucić, prawda?" - wiadomo jak to działa na egzaminowanego - po drugim takim komentarzu oblałem 100m dalej... Na marginesie kto do jasnej cholery wrzuca czwórkę przy 45km/h 100m przed skrzyżowaniem? Przy okazji - koleś jak wracaliśmy do wordu jeździł 50 na trójce ;)

      Przypomniało mi się jeszcze - brat mojej kobiety zrobił 10 lat temu w wieku 18 lat prawko, po liceum przez cały czas pracował jako kierowca, nikt nie mógł nic zarzucić jego jeździe. Kiedyś po jednym piwku przestawiał pod blokiem samochód o 3m bo sąsiad nie mógł wyjechać i niestety trafił na patrol policji. Skończyło się na utracie prawka, teraz jest po 7 nieudanej próbie zdania egzaminu...

    •  

      pokaż komentarz

      @smk666: To mnie zmartwiłeś z tym ruszaniem na 6 biegowej. Aktualnie jezdze na 5 biegowej i bardzo podoba mi sie jej dynamika. Na egzaminie widze, ze bede musial calkiem zmienic sposob pokonywania zakretow skoro 2ke trzeba szybciej wrzucac :/ O ile zdam luk bo gasniecie na wstecznym obiecujace nie jest.
      Mam nadzieje, ze nie trafie na takiego egzaminatora jak ty z ta zmiana biegow. Ja obecnie wrzucam 4ke dopiero powyzej 50kmh, 3ke przy 30 kmh.
      Przyklad twojego szwagra wspaniale oddaje roznice miedzy tym jak sie jezdzi normalnie a tym jak na egzaminach, ech.

  •  

    pokaż komentarz

    Czechy. Im dłużej jestem na wykopie tym bardziej mi się podoba ten kraj.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja sie poddałem po 4 próbach w tamtym roku, totalnie się gubiłem na rozkopanej armii krajowej na ktora zawsze jakoś przypadkiem kierowali egzaminatorzy :)

    Stwierdziłem że szkoda mi kasy, narazie auto nie jest mi nie zbędne.

    System jest chory - powinien przede wszystkim darmowy egzamin i wtedy nei było by dyskusji czy word naciaga czy nie. Jak word żyje z egzaminów to jak niby ma nie byc tych dyskusji hę?
    Poza tym egzaminatorzy to często takie nieprzyjemne mrukliwe typy że aż się odechciewa po dwóch słowach z nimi :) (chodź jeden mi się trafił w porządku więc może miałem takie szczeście do 3 pozostąłych). Defacto ja jestem ich klientem a oni jakby mi łaske robili że wsiadają mi ten egzamin zrobić.

    Ktoś z wrocka robił taki egzamin w Czechach? Za 1500zł bym zrobił w czechach i miał spokój a powoli się uczył jeździć w swojej okolicy bo i tak wiem że po tych 30 godzinach praktyki które miałem w PL nic nie umiem poza ładnym ruszaniem i parkowaniem.

    Jak nie to chyba narazie zrobie kategorie A przynajmniej się przyzwyczai człowiek do ruchu drogowego - ale teraz nie wiemco oni z tym A zrobili, jakieś cuda chyba pozmieniali przypisy i teraz trzeba A1 wpierw?

    •  

      pokaż komentarz

      rób na B do bólu, o ile masz kasę, w końcu się uda (godziny dodatkowe ewentualnie wykup, ale chyba po 3 niezdanych i tak musisz je kupić), krótko mówiąc, w końcu zdasz, z 1, 2, 3 podejścia jeszcze? Może wieczorem zdawaj, trochę swobodniej jest i końcówka dnia więc lepszy humor każdy ma.
      A jak chcesz na A, to rób, ale tam też mogą uwalić o byle co, np. przed ruszeniem (na placu jeszcze) nie rozejrzysz się i ruszysz to uzna to za błąd. Na środku ósemki też odwracasz głowę, no i ten slalomik, też głowę odwracasz (ale w jedna stronę), następnie na wziesieniu, po zatrzymaniu, odwracasz łeb, a później to hamowanie awaryjne (pewnie na placu zrobi). A reszta to już z górki, jeździsz stałą trasą po mieście. Jeśli lubisz motocykle, to rób A, a jeśli nic o nich nie wiesz, nigdy cię nie interesowały i teraz też masz do nich neutralne podejście, to może lepiej zrób już to B.
      btw. garaż masz? albo wynajmiesz? zimą raczej nie pośmigasz. Jak do pracy masz jeździć, to chyba lepiej auto, zaś jeśli chodzi o przyjemność, to zdecydowanie milion razy lepiej motocyklem jeździć, ale gusta są różne.

    •  

      pokaż komentarz

      @le_vampire: ja po drugim razie zacząłem wątpić w siebie, ale przy trzecim podejściu się udało. Jechałem o 7 albo 8 rano, zdawałem jako pierwszy danego dnia. Możesz po placu, wyjeżdżając na drogę powiedzieć "do 5 razy sztuka", może wzbudzisz litość egzaminatora, a przy małej ilości błędów - zdasz. Powodzenia!

      PS. We Wrocławiu w marcu mogłeś zrobić kurs za 700 zł w szkole, która uczy też techniki w ekstremalnych warunkach, na matach poślizgowych. http://www.groupon.pl/oferty/wroclaw/jedynka-wroclaw/291247

  •  

    pokaż komentarz

    Jazda samochodem jest jak jazda rowerem, więc skończcie gadać głupoty.
    Cały system zdobywania uprawnień jest żałosny, bo jak nie zdasz za 1 to zrobisz to za 30 i będziesz takim samym kierowcą jak inny. Ile to już razy ludzie omawiali i śmiali się z systemu egzaminów, który nic nie sprawdza!
    Osoby, które najbardziej integrują w ten system mają szoferów lub immunitet, albo tak jak Kaczyński w ogóle go nie mają.
    WORDy w Polsce to jednak z najbardziej prężnie rozwijających się grup mają pełen monopol na wysysanie naszej kasy.
    Egzaminy znów to nie wszystko, bo jeszcze dochodzi bardzo źle zbudowany system przepisów drogowych i stan nawierzchni oraz infrastruktury drogowej przez, który nawet zawodowi kierowcy mają problemy ze zdaniem egzaminu.
    Jedyny samochód jaki jeździ zgodnie z przepisami na drodze to... L-ka.
    Kolejny powód to loteria jak jeszcze na teorii wszystko jest subiektywne do umiejętności to już na praktyce egzaminator jest bogiem, który za ryj może cię oblać.

    Wracając do tego artykułu ilość prawek robionych za granicą to mniej, niż 5% WORDy, są cały czas wypchane.

  •  

    pokaż komentarz

    Obcokrajowcy mogą podchodzić do egzaminu w Czechach, tylko jeśli mają potwierdzony przez policję tymczasowy meldunek na co najmniej 185 dni lub zaświadczenie o pracy w Czechach. Czyli wygląda na to, że pośrednicy "załatwiają" w jakiejś firmie lewe zatrudnienie, ewentualnie, mają swoją firmę w Czechach.

  •  

    pokaż komentarz

    Ceny to jeszcze pół biedy, ale jeśli człowiek dzisiaj by się zapisał na kurs a sam dokument dostałby (zakładając, że zdał za pierwszym razem) za 4, 5 miesięcy, albo pół roku to coś jest nie tak. I to jest główny powód, dla którego wybierają Czechy. W Stanach kurs trwa moment a egzamin teoretyczny to przejechanie jednej ulicy i zdane. Jakoś nie widzę problemu żeby tam było więcej gorszych kierowców niż w Polsce. W ogóle system przyznawania takiego papierka jest idiotyczny. Najlepszym rozwiązaniem jest aby to osoba, która Cię uczy jeździć mogła takie prawo jazdy przyznawać bo ona wie najlepiej jak jeździsz a nie koleś, który widzi Cię pierwszy raz w życiu a po 40 minutach jazdy zdecyduje czy masz dostać ten dokument czy nie. Takie błędy jakie są popełniane podczas egzaminów w przygniatającej większości są normalnością na drogach w wykonaniu kierowców.

    •  

      pokaż komentarz

      @charlie01: Moja siostra dostała dokument po zdanym egzaminie po 2 tygodniach. Wiem - dość długo i nie można w tym czasie jeździć ale to nie jest kilka miesięcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Casuperu: naucz się czytać ze zrozumieniem - kilka miesięcy od rozpoczęcia kursu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zbychoo: A Ty chciałbyś kurs robić w 5 minut? Oby Ci się udało ale ja uważam, że miesiąc to za krótko. Nie chodzi tu o ilość godzin tylko o to kiedy kursant jest gotowy prowadzić samochód samodzielnie. Myślisz, że dlaczego pilotem samolotu rejsowego z pasażerami w kabinie możesz zostać najszybciej po 5-6 latach? Na zwykłą Cessnę musisz co najmniej kilka miesięcy polatać a potem brać się za egzaminy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Casuperu: ja nie, ja się w ogóle nie odniosłem do wypowiedzi charlie01. Tylko że Ty napisałeś o czasie oczekiwania na dokument od zdania egzaminu, a on do czasu robienia prawa jazdy (nie jako dokumentu).

  •  

    pokaż komentarz

    Prawo jazdy to wymysł socjalistów do dojenia ludzi z pieniędzy. Jeśli socjaliści w Czechach doją za nie mniej niż w Polsce to należy płacić im a nie łajzom w Polsce.

  •  

    pokaż komentarz

    Bo w Polsce prawko jest nieco moim skromnym zdaniem źle skonstruowane.
    Egzamin teoretyczny to raczej kwestia zakuj, zapomnij. Egzamin praktyczny to wolna w pełni przepisowa jazda przez 30 minut, w wielu przypadkach powtarzana aż do szczęśliwego przejazdu. Bo czy osoba która nie zdała za pierwszym razem(trudne parkowanie), zdając za drugim razem (parkowanie łatwiejsze), poprawia aż tak znacząco umiejętności swojej jazdy?
    Pewnie nie ma idealnego systemu, bo każdy system otwiera furtki do krętactwa, korupcji. Zapewne mając pewność skrajnej kryształowej uczciwości szkół jazdy, idealnym systemem byłaby ocena jazdy, przez instruktora, który po przejeżdżeniu n godzin z daną osobą jest w stanie stwierdzić, czy dana osoba potrafi jeździć, jak zachowuje się przed kierownicą, itd...
    Ale taki system zapewne kończyłby się, masowo dokupowanymi godzinami...

    •  

      pokaż komentarz

      @happier: System stworzenia bezpiecznych kursow jest bardzo prostu - przyszly kierowca uczy sie jezdzic z innym kierowca z kilkuletnim stazem, ktory po kilku miesiacach wspolnej jazdy (i nauki dzieki temu praktycznej) decyduje, czy przyznac danej osobie prawko. Jego decyzja ma jednak jeden haczyk - w razie popelnienia wykroczen, osoba, ktora zdecydowala o posiadaniu prawka nowego kierowcy ponosi identyczna odpowiedzialnosc za wywolane przez niego szkody. I tak przez np. rok czasu. W efekcie moze to byc kolega, tata, wujek, ktokolwiek. Ale wie ze jak synus ne umie jezdzic to mu nie pozwoli na prawko, bo nei bedzie siedzial za synka co jezdzil po pijaku. A i synek, zeby taty nie wrobic, nie bedzie przesadzal. Czy to naprawde takie skomplikowane?

  •  

    pokaż komentarz

    Biedni, a wille juz rosly i co teraz bedzie :(

  •  

    pokaż komentarz

    jest może jakiś mirek który da namiar na szkołe jazdy w Czechach która się zajmuję robieniem kursów dla obcokrajowców?

  •  

    pokaż komentarz

    Z tą dużą liczbą niezdających to przyczyna według mnie leży gdzieś po środku. Z jednej strony to na pewno egzaminatorzy, którzy czepiają się wszystkiego mając interes w oblewaniu. Z drugiej strony, teraz na prawo jazdy szkoli się zdecydowanie więcej osób. Jak patrzę na pokolenie moich rodziców to w większości przypadków jest tak, że mąż ma prawo jazdy a żona nie. Teraz pod tym względem jest zdecydowanie inaczej, ogólnie więcej osób zdaje na prawko i więcej kobiet. Normalne jest, że przy takiej liczbie zdających będzie więcej osób, które po prostu nie radzą sobie i kierowanie nie jest im pisane. Kiedyś także na manewrówce zdawało się wszystko, a to też pewnie był większy straszak (pomijając sam sens kładzenia największego nacisku na parkowanie).

  •  

    pokaż komentarz

    Pier*olą głupoty w tym artykule. To samo czytałem jeszcze wcześniej o prawku na lewo z Ukrainy bodaj, o podrobionych prawach jazdy z ameryki których polska policja nie jest w stanie sprawdzić itp. itd.

    Moja rodzicielka ma dobrze prosperującą szkołę nauki jazdy, i mimo tego że w artykułach wypisują, że zainteresowanie spada o 40% itp itd to wszyscy instruktorzy z tej szkoły, jak i znajomi mają pozawalane kalendarze po 10 godzin dziennie na 3 tygodnie do przodu.

  •  

    pokaż komentarz

    To, że ktoś wybiera jakąś szkołę, która jest najtańsza (a nie przygotowuje do egzaminu) to jego problem i jego stracone pieniądze. Mam już B, zaraz zaczynam egzaminy na C, C+E. Kto robił B wie jak żałosne są badania - idzie się, 40 zł, hura, jesteśmy zdolni do jazdy. Jak na ciężarówki ? Badanie słuchu, wzroku, krwi, ekg, psychotesty i masa innych pierdół. Egzaminy ? Na B uczycie się na blachę zatrzymania, wiem jak sam zdawałem i cofając na łuku wiedziałem kiedy kierownicą kręcić i jak. Trochę chore. Na C+E macie się zatrzymać na łuku (przypominam, 16 metrowy zespół pojazdów) z dokładnością do metra, bez strącania pachołków. Wiece co ? DA SIĘ! Ktoś już wyżej napisał, że jazda samochodem to nie jazda rowerem. Tak, jeżeli ktoś nie jest w stanie przejść egzaminu "bo trafia na rozkopaną ulicę" "bo pieszy wyszedł" "bo zapomniałem/łam w lusterko spojrzeć" to mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Albo ktoś umie jeździć i zdaje to prawko albo NIE JEST GOTOWY DO KIEROWANIA. Jeżeli czyjąś uwagę bardziej skupia to, czy dobrze sprzęgło trzyma, czy mu nie zgaśnie, a nie to, czy na przejściu jest pieszy, bądź czy ktoś nam nie wyleci z podporządkowanej to on NIE MOŻE BYĆ KIEROWCĄ. Przypominam, 30 godzin to minimum, jeżeli ktoś w tym czasie się nie nauczy, to nie powinien podchodzić do egzaminu. Tylko Polska mentalność "bo taniej". Jeżdżąc samochodem, który waży 3.5 tony MUSZĘ poruszać się płynnie, w zakrętach zwalniam, na rondach to samo. Ale jak babka jest po mojej lewej i stoi na prawym migaczu to ja śmigam. Stój, zaraz już na mnie trąbi bo jej się pomyliło i ona na wprost chciała jechać. Szkolenie jest ŚMIESZNE. Rozumiem, że wygląda to jak wygląda, ale bądźmy krytyczni wobec siebie i poćwiczmy nawet po zdaniu już prawka. Ze mnie się śmieją, że z ojcem jeździłem dużo. Tylko to ja teraz już dostaje samochód dostawczy i ojciec się nie dyga i to ja ruszam pod górkę bez palenia sprzęgła i potoczenia się do tyłu. Technika, doświadczenie i obycie. Tego nas NIE nauczą. Tego SAMI musimy się nauczyć.

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie straszyli, że nie zdam, że to niewykonalne, ze trzeba posmarować. A to gówno prawda. Wystarczy się postarać i da się zdać. Zdałem za 3 razem - dwa razy oblałem na własną prośbę. Przy pierwszym razie egzaminator dawał mi wskazówki, ale je olałem. nie twierdzę, że zawsze tak jest, ale takie gadanie, że się nie da to paranoja. A ci, którzy mówią, że egzaminator mierzy odległości butem czy linijką to ostatnie melepety co nie potrafią wykonać prostego manewru.

    Oczywiście zgadzam się z tym, że sam kurs jest źle zaplanowany, bo zwraca się uwagę na parkowanie i pierdoły zamiast uczyć ludzi jeździć ale to nie to jest powodem, że kursanci nie potrafią zdać, wszak cały kurs to nie nauka jazdy tylko nauka zdania egzaminu więc jak ktoś nie umie zdać egzaminu to tylko jego brak umiejętności.

    Ja uważam, że na kursach powinno się uczyć jazdy dynamicznej i bezpiecznej. Powinno się kandydata na kierowcę szkolić w taki sposób żeby się na drodze wykazywał logiką i rozsądkiem a nie perfekcyjną umiejętnością parkowania Yarisa czy zawracania na 3.

  •  

    pokaż komentarz

    Z tego co widzę na drogach to prawo jazdy w PL zdobywa się zbyt łatwo. Nagimnne wymuszanie pierwszeństwa i rajdowcy jeżdżacy między samochodami. Ja oczywiscie zdałem za pierwszym razem a 60% odpadło i dobrze, bo mamy najwiecej w europie śmiertelnych wypadkow drogowych. Niektorzy nie powinni jeździć. A ostatnia nowela prawa drogowego to już skandal i sprawa dla prokuratora bo ktoś musiał posmarować w ministerstwie, zwłaszcza ten status "super szkoły".

    •  

      pokaż komentarz

      @pi0trkrk: To nie wina latwosci/trudnosci zdobywania prawka, tylko niskie kary i zle warunki na drogach. W szczegulnosci za malo szerokie jezdnie. To jest jak z psimi kupami. Wlasciciele sie nie przejmuja nimi, i wszystko jest zasrane. Czy to znaczy ze ludzie nie umieja zajac sie chodowla psow? Czy moze kary za niesprzatanie sa za niskie. Gdyby w koncu ktos wlascicieli zaczal karac, mandatami po 500zl za kupke, to zobaczyl bys jak sie czysto robi. W wypadku samochodow jest tak samo. Mam nadzieje ze zrozumiesz, i pomyslisz nastepnym razem :)

  •  

    pokaż komentarz

    Temat rzeka, nasze WORDy to skorumpowana sitwa oszustow. Dzieki im staraniom prawo tak jest skonstruowane aby mieli mozliwosc oblewania za bzdury. Dlatego tez poelca wszystkim, robcie prawko za granica, nie ma sensu dawac zarobic tym oszustom. Jezeli macie mozliwosc, idzcie dalej, wyjezdzajcie na stale z Polski, tutaj nie ma sensu gnic.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicrame: Oblałeś za bzdurę? poproś o weryfikację nagrań. Boisz się "bana"? To się nie bój - nie ma takiej możliwości żeby Ci się coś stało za sprawdzenie egzaminatora. Chcesz być pewny, że Cię nie wkręcą - poproś instruktora swojego żeby był na egzaminie - ma takie prawo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Casuperu: Przykro mi, ale nei bralem udzialu w hucpie pod nazwa zdawanie na prawko :) Natomiast wiem, ze Ty i tak wiesz lepiej. z wlasnego podworka, WORD Jelenia Gora, znam wiele osob, ktore prawko miec chcialy, i dalo rade zalatwic, oczywiscie wsypujac odpowiednia ilosc mamony dla pana egzaminatora przed jazda. Dlatego bardzo prosze o nie opowiadanie mi jakichs bzdur, ktore sobie wymysliles w swojej wyobrazni. Jest fajna, tylko ograniczona.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicrame: Ja zdałem w WORD w Warszawie na Odlewniczej a to miejsce też nie cieszy się (przynajmniej wówczas nie cieszyło się) dobrą opinią. Podszedłem do egzaminu i się postarałem i to bez używania mojej fajnej, ograniczonej wyobraźni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Casuperu: Super, nie pytalem ;-)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja trochę nie na temat. Zdziwiłem się gdy dowiedziałem się, że w Czechach paliwo jest jeszcze droższe niż w Polsce. Znajomy z czeskiego Cieszyna tankuje diesel w Polsce bo ok. 1zł taniej na litrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cavaan: spoko, u nas i tak o tym nikt nie powie, bo trzeba walczyc z rzadem w imie pieprzenia o tym, ze oni sa winni, ze nie reguluja wolnego rynku. Swoja droga pamietam jak SLD obnizylo akcyze, a ceny zostaly takie same, tylko wiecej kasy sobie nabijali producenci. Ale o tym tez juz nikt nie pamieta. Tempy narod mamy po prostu.

  •  

    pokaż komentarz

    tak, jedźcie do Czech gdzie jest szybko, tanio i przyjemnie, bo przecież brakuje idiotów na naszych drogach, a w kilka dni przecież "można" się wszystkiego nauczyć. Tylko potem nie dziwcie się jak widzicie jakiegoś imbecyla jadącego na rondzie w lewo.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeszcze więcej debili na drogach? Dziękuję. Ja w Polsce zdałem za pierwszym razem, a jak na to teraz patrzę, to widzę że ledwo co umiałem trzymać kierownicę. Popieram raczej model amerykański nauki jazdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @jbialoszewski: Debili? W krajach gdzie jest łatwiejsza możliwość zdania prawa jazdy jest mniej wypadków, tutaj liczy się wyobraźnia kierowców, bo oczywiście ten kto wsiądzie w Polsce po pijaku ma mentalność "to tylko jeden raz", tylko gdy dochodzi do wypadku, a w najgorszym wypadku do śmierci to wtedy się oczy otwierają.

      Ja zdawałem w lutym w katowickim wordzie egzamin (2gi raz), pan który mnie egzaminował oblał mnie za to że byłem za blisko linii z przodu w kopercie, mimo że się zmieściłem. Wniosek?
      Wszystko zależy od humoru egzaminatora.

      Nie rozumiem tego systemu w Polsce - nie dość że na egzamin czeka się 2 miesiące (specjalnie bo teoria jest ważna 6 miesięcy!), to egzaminator ma duże pole do popisu w interpretacji wykonywanych zadań.

      Kolego a teraz idź, stań za swoim samochodem i wskaż palcem i nazwij poprawnie każde światło w obojętnie której lampie. W swoim własnym samochodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mrevilek: To co nazywasz "humorem" egzaminatora, może być też zdrowym rozsądkiem - w końcu człowiek widzi jak się zachowujesz kiedy siedzisz za kierownicą, czy jesteś pewny siebie czy nie. A jeśli nie przekroczyłeś linii, to złóż odwołanie.

      Podałem swój przykład: mimo że nie czułem się pewnie, zdałem. Jeśli będziemy wpuszczać jeszcze mniej 'pewnych' kierowców na drogę, takich którzy nie mogli przejść przez dosyć prostą ścieżkę zdobywania prawa jazdy w Polsce, skończy to się tylko wypadkami. Podaj jeden sensowny argument, dla którego miałoby być inaczej. (Argument ze statystykami wypadków jest śmieszny, bo liczba wypadków bardziej zależy od stanu dróg, stanu pojazdów, kultury jazdy i tysiąca innych czynników).

      Jeśli nie umiesz nauczyć się nazw pięciu świateł, to ja wolę żebyśmy nie jeździli po tej samej drodze ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @jbialoszewski: To gdzie jest granica pomiędzy humorem a zdrowym rozsądkiem ?
      Zgadzam się że nie wszyscy powinni być kierowcami, nikt nie jest idealny i każdy popełnia błędy.

      Kolego, nie stwierdziłem że mamy wpuszczać byle kogo aczkolwiek czy nie lepiej byłoby jeździć z osobą która ma doświadczenie przez rok a następnie podejść do egzaminu? Cóż po tych 40 czy tam 30h jazd z instruktorem, jak po zdanym egzaminie ludzie nie potrafią sobie poradzić.
      Problem polega w Polsce na chorym prawie i systemie edukacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @mrevilek: Gorzej jak ktoś popełnia błędy zbyt często - a tutaj może kosztować to czyjeś zdrowie lub życia.

      Najłatwiej jest narzekać i pisać o chorych systemach. Jak by było jeżdżenie przez rok, to by było drożej. Jak by było drożej, to by zaraz cały Wykop chciał jechać do Zimbabwe, bo tam taniej i w jeden dzień, i zdrowe prawo. O to rozbija się problem.
      Dlatego zamiast szukać okazji w Czechach, przyszli kierowcy powinni po prostu (1) nauczyć się jeździć. Jak ci nie pasuje egzaminator, jedź do innego miasta. Nie zdałeś, bo nie znasz trasy na pamięć? Wróć do (1) i nie narzekaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @jbialoszewski: Jeszcze więcej debili na drogach? Popieram raczej model amerykański nauki jazdy.

      Hę? Przecież zrobienie prawka w stanach to zwykła formalność.

    •  

      pokaż komentarz

      @mrevilek: Z oblewaniem jest taka sprawa, że każdy ośrodek trzyma średnią na poziomie ~30-33%, aby zarobić więcej hajsu i pokazać, że nie przepuszczają każdego. Z tego co słyszałem to po niezdanym egzaminie wystarczy się przenieść do sąsiedniego WORDu i egzamin jest raczej zdany pod warunkiem, że nie będzie się robić kategorycznych błędów na mieście, a przynajmniej będzie ułatwiona trasa na mieście (tzn. nie prowadzenie po każdym zadupiu, abyś tylko nie zdał, ale tak aby wszystko zrobić).

    •  

      pokaż komentarz

      @mrevilek: Na egzaminie kat. A trzeba zrobić jak dobrze pamiętam 5 ósemek. Jak za pierwszym razem podchodziłem to skupiłem się na tym by jak najlepiej jeździć, a jadąc nie byłem pewny czy zrobiłem 4 czy już 5 ósemek więc zrobiłem jeszcze jedną, za co mnie @%!@%$oblał. Stwierdził że nie umiem liczyć do 5. A mi po prostu do głowy by nie przyszło że nie mogę przedobrzyć, tym bardziej że już nieźle sobie radziłem (jak na 25h jazdy). Ale tak samo jest z samochodem. Po 30h jazdy samochodem, mimo że umie się jeździć wystarczająco dobrze żeby zdać, to nie jest się dobrym kierowcą, tak jak ja nie byłem dobrym motocyklistą.

      Według mnie godzin powinno być 2x tyle a egzamin trudny ale na inny sposób - mniej wybiórczy. Nie ma znaczenia że droższy, bo dramatycznie dużo ludzi nie potrafi jeździć, nie wiedzą jak się jeździ na rondzie, zmienia pasy, a zwyczaj używania kierunkowskazu powinien być łopatą wbijany do głowy na kursach jazdy.
      No i badania lekarskie powinny być dużo bardziej rygorystyczne, bo wielu wyraźnie ma problemy z percepcją.

    •  

      pokaż komentarz

      @XpedobearX:
      Wszystko kręci się wokół pieniędzy, problem w tym że nie każdego stać na N egzaminów, na dodatkowe jazdy oraz problemy i fochy w urzędzie jakim jest WORD. Maszynka do robienia pieniędzy w Polsce. Interes się kręci...
      @tomez:
      Zgadzam się z tobą, w imię zasady "praktyka czyni mistrza" - więcej jeździsz = więcej umiesz, to tak samo jak z wszystkim innym.
      Brat zdawał 2 lata temu na B - uj@%@ł go za dynamikę jazdy - ciągle bez powodu sam od siebie mu gasł, po wielkich podbojach w wordzie egzamin unieważniono z powodu usterki w pojeździe. Najśmieszniejsze jest to że gdy egzaminator zajął miejsce kierowcy to zgasł mu parę razy.