• Reklamy Google

  • jonygliwice 0  

    Jeden optyk mieszkał z synem
    A ten syn był synoptykiem
    I ten syn miał konkubinę
    Ożenioną z pewnym prykiem.
    Pryk okazem był sceptyka
    Jak po cichu mawiał optyk,
    A pryk mawiał do optyka
    Że sceptykiem jest synoptyk.
    Raz objadłszy się papryką
    Poszedł w miasto syn z patykiem
    I rzuciwszy synoptykę
    Zajął się wyłącznie prykiem.
    Wtedy dwaj posterunkowi
    Przyskrzynili syna za to
    I donieśli optykowi:
    - Syn synoptyk tkwi za kratą!
    Biedny optyk chcąc być z synkiem
    Nie rozmyślał ani szczypty,
    Tylko jął się skradać rynkiem
    By z muzeum ukraść tryptyk.
    Lecz gdy tryptyk kładł do kosza
    I czas tracił przy tryptyku,
    Nagle słyszy glos kustosza:
    - Tryptyk kradniesz, ty optyku???
    Prokurator rozgryzł problem
    Bez sięgania do detali:
    Złapał skobel i tym skoblem
    Zamknął wszystkich w dużej sali.
    Siedzi optyk razem z prykiem,
    Konkubina i synoptyk,
    Oraz kustosz wraz z tryptykiem
    Tym, co go chciał ukraść optyk.
    Wprawdzie kupy się nie trzyma
    przedstawiona tutaj fikcja
    I pointy wcale nima,
    Ale za to
    Jak bogato
    Się przedstawia nasza dykcja!

    pokaż komentarz
    jonygliwice
  • iluvsinging 0  

    hehhe raz mi się prawie udało ;D

    pokaż komentarz
    iluvsinging
pokaż 

Wykopali i zakopali (8 / 0)