:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Rispekt dla tych gości!
    Cool story:
    Gdy byłem w wojsku na szkółce, mieliśmy ćwiczenia z konstruowania ładunków wybuchowych. Polegało to na tym, że w jedną rękę dostawało się lont + kombinerki, a w drugą kostkę trotylu (z tego co pamiętam dostałem kostkę 400g). Oczywiście najpierw
    instruktor pokazał "na sucho", potem my powtórzyliśmy. Udało się? Szeregowy nie p$#$!%% się z tym tak! No to teraz rozwalmy coś. Wszystko wyglądało tak samo jak na ćwiczeniu + paczka zapałek: jedna zapałka odpala lont, a druga w zęby na wszelki wypadek, jakby się ta pierwsza złamała. Na pierwszy ogień idzie 10 chłopa, każdy z zadaniem konkretnym wysadzenia swojego ładunku. Wszyscy w linii i trzęsącymi rękoma działają. Myk był jeden: po podpaleniu lontu, trzeba było wstać i czekać na miejscu na pozostałych. Udało mi się jako pierwszemu, wstaję i patrzę jak sobie chłopaki radzą, patrzę na płonący lont pod nogami, na ich ręce, na lont, ręce, lont, ręce, lont... Kurrr... co prawda lont długi, ale bez przesady. Pot się ze mnie leje (oczywiście środek lata, poligon pieszczotliwie nazywany patelnią), no ale udało się. Wszyscy w nogi i po chwili BUM BUM BUM. YEAH! Jeśli ktoś mnie kiedyś spyta, jakie to uczucie własnoręcznie coś wysadzić, odpowiem: niezapomniane! Macie czego żałować, jeśli ominął was pobór.
    k!%%a! W wojsku było zajebiście.
    /Cool story.

    •  

      pokaż komentarz

      @radudzik: wojska powinno wcale nie być, to zwykli ludzie na całym świecie byliby w !$%@ bogatsi niż są teraz.

    •  

      pokaż komentarz

      @onechaos: nie powinno być również wojen, głodu i chorób, wtedy byliby jeszcze bogatsi.

    •  

      pokaż komentarz

      @radudzik: nie byłem w wojsku, ale wspomnienia z dzieciństwa zawierają wiele akcji wybuchowych, dzieci to jednak trzeba pilnować ;) Zawsze testowało sie różne rzeczy. Pamiętam ile frajdy sprawiło mi jak odkryłem, ze draskowe petardy nie gasną pod wodą, nawet wciśnięte w muł. Bączki z saletry zna chyba każdy, ale naprostsza wybuchowa rzecz to były owinięte szczelnie taśmą zapałki, z draską przy główkach. Rzucone silnie o ziemię wybuchały z hukiem. Później było łączenie śrub z kapiszonami (ogromny huk), wydobywanie siarki z korków do większych akcji (pamiętacie te kartonowe pudełeczka?). Mało oka wtedy nie straciłem bo na czas byłem najlepszy w obieraniu korków, ale raz nie poszło ;) Lonty wyciągane z niewybuchów to już grubsza sprawa. Pojedynczy super fajnie się palił, za to garść lontów włożona do puszki po coca coli, jeden wystający na zewnątrz do odpalenia, powodowała juz calkiem pokaźny wybuch z naprawde fajnym efektem. Były i ofiary, jeden chłopak zrobił najgłupszą rzecz jaką można bylo zrobić, podszedł do ogniska, żeby zobaczyć czemu wrzucony wcześniej granat jeszcze nie wybuchł. Nie muszę chyba opowiadać co było potem...

    •  

      pokaż komentarz

      @radudzik: Ja uważam, że dobrze, że już nie ma poboru. Jak ktoś chce to idzie służyć, jak nie to nie. A takie ciąganie na siłę to mi się kojarzy z totalitaryzmem.

    •  

      pokaż komentarz

      @onechaos: Ale za to ludzie niezwykli i z szerokimi znajomościami byliby dużo biedniejsi. A że losy świata zależą od nich, to trzeba żyć z myślą, iż wojny były, są i będą.

  •  

    pokaż komentarz

    Saper myli się dwa razy. Pierwszy i ostatni...

  •  

    pokaż komentarz

    Nie dość, że nie ubierają się cali w kombinezony znane m.in. z Hurt Lockera, to jeszcze cykają sobie fotki podczas akcji. Polski żołnierz zawsze miał jaja!

  •  

    pokaż komentarz

    jak dla mnie to niepotrzebnie tam są

    •  

      pokaż komentarz

      @zarazkowy: Mamy wybór: albo trzymamy wojsko w koszarach w Polsce gdzie jest tylko "szkolone" albo wysyłamy ich na misje gdzie zdobywają doświadczenie w boju.

    •  

      pokaż komentarz

      @zarazkowy: Dokładnie. Po co my mamy tam walczyć skoro wojna nas nie dotyczy a profitów 0?

    •  

      pokaż komentarz

      @Wyimaginowany: Douczcie się. W Afganistanie walczymy w ramach operacji NATO.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wyimaginowany: Zaprawdę powiadam wam wojna będzie jeszcze za naszego życia i to zapewne pod naszymi oknami. Ta wojna nas dotyczy, bo a staramy się znaleźć i umocnić sojusze (to, że nasz rząd nie potrafi twardo negocjować i zyskiwać określonych korzyści to niestety fakt) ale głównym profitem jest doświadczenie i trening naszych żołnierzy, nigdzie tak dobrze nie zostaną przeszkoleni jak w warunkach bojowych, to nie poligon, tam naprawdę trzeba być dobrym. Pożytecznym idiotą którzy mówią, że wojny już nie będzie (po I światowej słyszano wiele takich głosów) i wojsko oraz armia już nam nie potrzeba towarzysz Stalin i Lenin serdecznie dziękują za grobu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wyimaginowany: Ta, a w razie konfliktu (przyzwyczailiśmy się do względnego spokoju) to żołnierz jak do niego strzelą to się zesra w gacie.

      Misje trzeba prowadzić, pytanie tylko gdzie i w jakiej skali:)

  •  

    pokaż komentarz

    do autora: skoro nie potrafisz myśleć samodzielnie napisz proszę która MINA nie jest pułapką ?
    chyba że używasz zwrotów chlebiasty-chleb, jajeczne-jako, mleczne-mleko, mina-pułapka

    •  

      pokaż komentarz

      @ibracadabra: YYY mina nie jest pułapką gdy jest zakopana w oznakowanym polu minowym?

    •  

      pokaż komentarz

      @Mekki: ale pole oznaczaja saperzy. ktos kto ja tam postawil pierwszy raczej liczyl na to, ze nikt jej nie zobaczy ;), stad tez mozna uznac, ze wszystkie miny maja na celu byc pulapka.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibracadabra: dioda led...?

    •  

      pokaż komentarz

      @ibracadabra: określenia "mina-pułapka" używa się w słownictwie wojskowym. Obecnie "mina" to także pozostałość po wojnach, niekontrolowana przez Talibów. A takich min-pozostałości jest pełno w Afganistanie. Ogólnie, jest to skansen, gdzie jest pełno uzbrojenia nie tylko oczywiście sowieckiego, ale także brytyjskiego z początku XX wieku (popularną snajperką jest Lee Enfield z dodatkowym oprzyrządowaniem, nawet Polacy bardzo chwalą sobie tę niemal antyczną broń).

      Wracając do tematu: mina ma charakter obronny i reaguje na wszystko, co jej dotknie. Mina-pułapka jest zastawiana wyłącznie na wojsko i jest odpalana zapalnikiem radiowym. Może sobie przejechać 50 samochodów, a mina i tak zareaguje tylko na guzik naciśnięty przez Taliba. ISAF ma już w użyciu urządzenia zakłócające fale radiowe detonujące miny-pułapki.

    •  

      pokaż komentarz

      @krukson: I tu się mylisz. Pola minowe mające spowolnić lub zmienić kierunek pochodu wroga bywają oznaczone. O nieoznaczonych minach wróg i tak dowiaduje się przy pierwszym wybuchu więc straty od samych min nie będą duże. Za to dużym problemem dla wroga będzie to że pole minowe, nawet to oznaczone daje nam przewagę taktyczną i to my teraz mamy inicjatywę i możliwość na przykład ostrzału artyleryjskiego.
      No chyba że mówimy o minowaniu którego używali rosjanie w afganie czyli narzutowym. Ale tym sposobem rozrzuca się miny przeciwpiechotne na dużym obszarze i służą one głównie do urywania nóg dzieciom i innym cywilom.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mekki: o takim uzyciu oznakowanego pola nie pomyslalem, ale teraz to ma sens. Dzieki za wyjasnienie. Lap plusa.

  •  

    pokaż komentarz

    kiedyś na wykopie były "tajne" lub tajne dokumenty jaki profil kandydata najlepiej pasuje do sapera...

  •  

    pokaż komentarz

    trotyl samemu zrobisz , ale o urwiłapki i urwigłówki nietrudno , zamiast coś wysadzać lepiej wykopać .. tak na poważnie praca sapera jest niebezpieczna i wymaga skupienia, a że ładunki są robione prowizorycznie to się ich nie rozbraja tylko detonuje

    tylko co wtedy gdy asfalt jest nietknięty , ktoś się podkopał wsunął przeciwpancerną mine zakopał i zwiał? jak saper wywęszy problem gdy na górze nic niema a podspodem jest? przecie nie wyjdzie z samochodu z wykrywaczem by zarobić kulke

  •  

    pokaż komentarz

    Prawie dwa tygodnie temu miałem przyjemność zaprosić do Siedlec człowieka, który dowodził oddziałem OMLT w bazie Warrior (tej samej, z której są ci saperzy) i odnośnie bomb mogę powtórzyć, że Talibowie uczą się cholernie szybko.

    Jest sporo filmików na YT jak mina-pułapka wybucha niczym spod asfaltu na drodze, powstaje efektowny "wulkan" itd. Otóż, aby to osiągnąć, Talibowie muszą się podkopywać pod drogę, co zajmuje średnio 4 godziny. W pierwszym tygodniu Polacy z odległości 2-3 km załatwili za pomocą - nota bene bardzo celnego - Rosomaka, dwóch podkopujących się Talibów. I co? Trzeci miał już obstawę, czyli zwiadowców, "czujki" rozmieszczone w promieniu 4 kilometrów od miejsca podkopywania się. Kiedy tylko ISAF pojawił się w zasięgu czujek, od razu szło do Taliba ostrzeżenie i spierniczał motorkiem (które są idealne na piach i suche koryta, w których Rosomaki poruszać się nie dają rady).

    •  

      pokaż komentarz

      @MrGrandma: Działasz może w Siedleckim "Strzelcu"?

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: Niestety nie :( Chciałem się zaangażować, ale niestety nie mam wystarczającej ilości czasu (teologia). Ale jestem preziem Studenckiego Koła Naukowego Politologów UPH i ostro działamy razem z SKN Bezpieczeństwa Narodowego. W poprzednich latach były to napięte stosunki, ale teraz zmieniły się zarządy i po prostu uzupełniamy się jak należy :)

  •  

    pokaż komentarz

    Większość ludzi myśli, że saper myli się tylko raz, nie jest to prawdą. Saper myli się dwa razy, pierwszy raz gdy zostaje saperem.

  •  

    pokaż komentarz

    W wojsku głupkowi przybędzie rozumu, a mądremu - ubędzie.