•  

    pokaż komentarz

    Komornicy i firmy windykacyjne to sępy, które lubią zastraszać i często naciągają prawo. Zdarza się, że każą spłacać nieistniejące długi! Dlatego, Jeśli komornik ma względem Ciebie jakieś roszczenia, nigdy nic nie podpisuj ani nie płać bez wcześniejszego kontaktu z prawnikiem! Bo możesz tylko pogorszyć swoją sytuację.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Ludzie zaciągający kredyty, których nie są w stanie spłacić to szkodniki społeczne. Zdarza się, że aby spłacić jeden kredyt, zaciągają kolejny. Dlatego, jeśli kusi Ciebie kredyt a nie masz konkretnych perspektyw napływu gotówki, wal głową w mur aż pokusa zniknie! Bo możesz tylko pogorszyć swoją sytuację.

    •  

      pokaż komentarz

      @wszyscy: Masz rację tylko, że bank nie da kredytu osobie, którą na to nie stać, bo prześwietla ją w BIGu, zna jej dochody, wydatki i kredyty chyba, że pracownik banku chce kogoś naciągnąć (bo ma np większą prowizję). Wiele razy bank z którym współpracuję próbował mi dać rewelacyjny kredyt, którego nie potrzebuję, a w jednej sytuacji to nawet nie było mnie na ten kredyt stać (miałem, już inny kredyt a zarobki wtedy mi spadły). Co więcej w mojej okolicy zdarzyła się taka sytuacja, że pewien przedsiębiorczy Pan postanowił wykorzystać innego Pana z niepełnosprawnością umysłową i razem z nim podpisywał umowy na telefony i kredyty. Kto logicznie myślący podpisze umowę kredytową z osobą która nie wie czym jest kredyt i abonament, oraz ma dochody w wysokości ok 400 zł.? A ten pan podpisał około 30 takich umów, cóż widocznie firmy lubią ryzykować, lub mają niepełnosprytynych pracowników.

      Są też firmy, które dają kredyty na lichwiarskich zasadach (suma wszystkich kosztów jest wyższa niż dopuszczalne w Polsce maksymalne oprocentowanie), które z zasady nie sprawdzają wiarygodności i liczą się z tym, że część klientów nie spłaci, bo spłacają za nich rzetelni klienci płacąc horrendalne odsetki. Takich firm mi nie żal, naciągają, obiecują złote góry, chociaż wiedzą, że klienci są biedni a potem wysysają do ostatniego grosza.

      Czasami też, przyczepi się do Ciebie firma, z którą żadnej umowy nie podpisałeś. Do mnie się przyczepił NOM i chciał opłacenia jakiś faktur za 500zł. Ponieważ jednak nic z nimi nie podpisywałem, a komornik od NOMa wysyłał do mnie listy zwyczajne a nie polecone, nic im nie odpisywałem. To wtedy zostawili mi kartkę ładnie wyglądającą z prośbą zadzwonienia pod ichni numer i podanie specjalnego numeru ;-) Nie oddzwoniłem i dali mi spokój.

      Ostatnio kłócę się z Erą o ponad 200 zł., (już zmieniłem operatora), które mi naliczyła od czapy. Dyskusja z nimi nie ma sensu, ja im mówię, że nie podpisywałem z nimi usługi na smsy specjalne, oni, że system pokazuje inaczej, bo ktoś kiedyś do mnie zadzwonił i ja wcisnąłem 1. Ja im, że nie przypominam sobie takiej sytuacji i nigdzie w umowie nie ma napisane, że w ten sposób zamawia się ich usługi. Oni, że ich system się nie myli i mam zapłacić, a reklamacje złożyć do Mobile Format. WTF? Przecież z Mobile Format nie podpisywałem umowy tylko z Erą? No nic na razie grożą, ciekawy czy podadzą mnie do sądu...

      Tak więc wydaje mi się, że większość długów komorniczych wyniki z nierzetelności firm i naciągactwa niż z powodu brania kredytów, których nie można spłacić (bank przecież ma środki do wychwytywania takich oszustów).

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Tak więc wydaje mi się, że większość długów komorniczych wyniki z nierzetelności firm i naciągactwa niż z powodu brania kredytów, których nie można spłacić (bank przecież ma środki do wychwytywania takich oszustów).

      Nie zartuj nawet. Wiekszosc dlugow komorniczych to wynik niesplacania zobowiazan przez ludzi, ktorzy zle planowali swoje finanse lub czegos nie przewidzieli.

      Takie dlugi "wymyslane" po 100 czy 200 zl przez rozne firmy i firemki nigdy nie trafiaja do komornika - bo skierowanie ich do komornika kosztuje wiecej, niz firma "zarobi" na takim "dlugu".

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Pracownicy banków mają plany i prowizje i mają za przeproszeniem w dupie czy ten kredyt będzie spłacany czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lisu1989: Tracą na tym banki i naiwni ludzie :/

    •  

      pokaż komentarz

      @wszyscy: szkodniki społeczne? W jaki sposób szkodzą społeczeństwu? W tej sytuacji winne są banki, które ten kredyt udzielają - mają pełny dostęp do informacji o wierzytelności klienta, wiedzą lepiej niż on czy jest w stanie spłacić kredyt. To tak jakby nałogowy palacz poszedł do lekarza, a ten dowiedziawszy się, że pacjent ma raka płuc, nic nie powiedział pacjentowi, tylko przepisał lekarstwa na ulżenie bólu.

    •  

      pokaż komentarz

      @zakaz_palenia: Prawda pewnie jak zwykle leży rozkraczona gdzieś po środku. Ludzie są często bezmyślni i sami się wpędzają w bagno, ale pracownicy banków chcieliby prowizje więc często przymykają oko. Wydaje mi się, że w takiej skali kredytów (relatywnie małe, nie jakieś tam hipoteki) bank nie ma możliwości prześwietlić wszystkich klientów, bo jest ich po prostu za dużo. Zbyt dużo czasu byłoby przeznaczane na analizy.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Bank sobie to wrzuci w koszty więc tracą naiwni ludzie którzy uważają że zasługują na więcej niż ich stać. Mi tata zawsze mówi "jak się nie ma miedzi to się na dupie siedzi", jak na moje to każdy się powinien do tego stosować i byłoby dobrze. Oczywiście nie neguje kredytów jako takich tylko głupie pożyczki na dowolny cel. Nie każdy rozumie, że jeśli dziś go na coś nie stać to nie będzie go tym bardziej stać gdy dopłaci odsetki.

    •  

      pokaż komentarz

      @lisu1989: "Pracownicy banków mają plany i prowizje i mają za przeproszeniem w dupie czy ten kredyt będzie spłacany czy nie. "

      to też się już skończyło. Poza tym pracownicy rozdawali kredyty na lewo i prawo bo mogli, bo góra pozwalała, a góra pozwalała bo na rynku był pieniądz. Odkąd przyszedł kryzys kurek się zakręcił, a prowizja staje się mniej istotna w obliczu utraty pracy która grozi pracownikowi banku który musi ciąć zatrudnienie bo porozdawał masę nieściągalnych kredytów.

    •  

      pokaż komentarz

      @zakaz_palenia: szkodniki społeczne, bo uczą siebie i swoje dzieci, że można brać pożyczki a potem ich nie spłacać. Banki są jakie są, ale jak ktoś akceptuje swoim podpisem warunki pożyczki, to niech odpowiedzialnie wypełnia swoją część umowy. Potem jakiś polityk proponuje spłacanie tych kredytów z moich podatków.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz rację tylko, że bank nie da kredytu osobie, którą na to nie stać, bo prześwietla ją w BIGu, zna jej dochody, wydatki i kredyty chyba, że pracownik banku chce kogoś naciągnąć (bo ma np większą prowizję

      @GeraltRedhammer: Chyba, że to nie bank, a instytucja parabankowa, nie kredyt, a pożyczka.

      Opłaca im się tak wysoko ryzykowne pożyczanie, bo odpowiednio je wyceniają.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaziolek: Tu nie chodzi o bezmyślność, a o to, że trzeba jakoś żyć nie klepiąc biedy. Jeśli zarabiasz z drugą połówką 1500 zł miesięcznie, masz na utrzymaniu dwójkę dzieciaków, opłacasz mieszkanie i inne potrzebne do życia rzeczy, to z wypłaty nie raz zostaje Ci mniej niż 100 zł. W takiej sytuacji większość ludzi, gdy dostaje list z informacją, że bank chce Ci pomóc i pożyczy Ci pieniądze, to taka rodzina się na to decyduje. Ludzie są po prostu naiwni, wydawane są miliardy na reklamy, które mają Cię przekonać, że pożyczka nie jest taka zła, że ludzie są szczęśliwi gdy mają kredyt do spłaty. Gdyby bankom biznes pożyczania by się nie opłacał, to by dawno zwinęli manatki.

      @LtPapet: Oświecę Cię, nie uczą swoich dzieci niespłacania kredytów. Każdemu może się poślizgnąć noga, każdy może stracić pracę, każdemu może zdarzyć się nieprzewidziane wydarzenie - nazywanie takich osób szkodnikami społecznymi to generalizowanie typowe dla dzieciaka z gimnazjum, który nie ma jeszcze pojęcia co to życie na swoim.

  •  

    pokaż komentarz

    Są tu poważnie zaburzone proporcje. Przestępstwo przedawnia się po 10 latach, zbrodnia po 25, a dług teoretycznie może nie przedawnić się nawet po miliardzie lat - wystarczy co 9 lat 11 miesięcy i 29 dni wysyłać pismo do sądu. Czyli: ustawodawca uznał, że niespłacenie długu ma nieskończenie większą szkodliwość społeczną, niż np. zamach przy użyciu broni jądrowej w którym ginie milion ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lajsikonik: dokładnie tak POlska czyli prl2 to panstwo działajace wobec obywateli niczym okupant

    •  

      pokaż komentarz

      @Lajsikonik: "zamach przy użyciu broni jądrowej w którym ginie milion ludzi" to juz by podpadało pod ludobójstwo czy zbrodnie wojenna - a one nie ulegają przedawnieniu

    •  

      pokaż komentarz

      @Lajsikonik: bieg przedawnienia przestepstwa tez mozna przerwac

    •  

      pokaż komentarz

      @Lajsikonik: szkodliwość społeczna dotyczy tylko przestępstw, a nie spłacanie kredytu przestępstwem (co do zasady) nie jest.
      Ustawodawca uznał, że obowiązuje zasada Pacta sunt servanda i w związku z tym dał wierzycielowi możliwość dochodzenia swojej wierzytelności nie tylko w czasie bezpośrednio po jej powstaniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Palwed: Niestety wiem choćby po sobie, że w wielu przypadkach te tak zwane wierzytelności są z d**py, zupełnie bezpodstawne albo powstałe przez celowe zastawienie pułapki. Klasyka: pozostawienie groszowej niedopłaty przy końcowym rozliczeniu i upominanie się o zwrot po 8-9 latach, z czego należność główna 12 groszy a "koszty obsługi i monitoringu" 360 zł. I tak można potem ścigać nawet piąte pokolenie, o ile ktoś po drodze nie zrzeknie się spadku. Powinien być jakiś ostateczny termin przedawnienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lajsikonik: Już pisałem w innym wątku tego tematu. Żeby dług się nie przedawnił muszą zrobić nakaz. Przed nakazem wysłać wezwanie do zapłaty - masz info o zadłużeniu. Jeżeli jest nakaz to trafia on listownie do dłużnika. Nie ma takiej możliwości, że po 8 latach odzywają się i mówią "hello jest dług" . Dług może jest, ale NIEWYMAGALNY. Może go wziąć firma windykacyjna i postraszyć, ale komornik już tutaj nie może działać gdyż pod względem prawnym wierzytelność się przedawniła.

  •  

    pokaż komentarz

    Dobra dobra, a co z ludźmi, którzy na przykład wygrali sprawę o długi, które zarżnęły ich firmę, a dłużnik ma ich w d... i się śmieje ze swojego Audi 8, kupionego za ukradzioną forsę, w twarz? Co prawda nie bronię komorników, bo oni najchętniej ścigają bezbronnych, a takich z przypadku powyżej nie ruszają zwykle, ale jakoś trzeba długi ściągać, a zgodny z prawem jest tylko ten system. Zły, ale innego nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @Enoder: Jednym z prostych rozwiązań jest zmniejszenie prowizji dla komornika. 10% ściągniętej sumy to zdecydowanie za dużo. Zwłaszcza, że jak komornik zajmie czyjąś pensje to już z tym robić nic nie musi z tym robić a 10% od każdej raty dostaje, dopóki dług nie zostanie spłacony, a to może trwać kilkadziesiąt lat. Kolejnym rozwiązaniem jest automatyczna utrata uprawnień, jak komornik ściągnie należność która mu się nie należała, lub w jakiś inny sposób złamie prawo komornicze. Jeśli tych prostych zmian się nie wprowadzi komornicy będą nadal złodziejami, tylko działającymi w imieniu prawa.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: To brzmi sensownie. Jeszcze przydałoby się zmusić ich jakoś do zajmowania się drobnymi sprawami, im po tysiąc-dwa nie opłaca się kiwnąć palcem, a dla wielu ludzi to majątek (znam przykłady ubogich ludzi, którzy zapożyczyli się na adwokata, wygrali sprawę, w tym zwrot kosztów adwokackich, ale pieniędzy tych nie mają szans zobaczyć, do bani z taką sprawiedliwością).

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: weź pod uwagę, że komornik nie ma żadnego innego źródła utrzymania, a utrzymać musi kancelarię, bo komornik to nie tylko zawód, ale też firma (kancelaria).

      Kolejnym rozwiązaniem jest automatyczna utrata uprawnień, jak komornik ściągnie należność która mu się nie należała, lub w jakiś inny sposób złamie prawo komornicze.
      Ok. tak samo z prawem jazdy. Za pierwsze złamanie przepisów tracisz uprawnienia. Popatrz na to z tej strony.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Kolejnym rozwiązaniem jest automatyczna utrata uprawnień, jak komornik ściągnie należność która mu się nie należała.

      Rozstrzyganie czy się należało wierzycielowi jakieś zobowiązanie nie należy do komornika. Komornik jest organem EGZEKUCYJNYM i tyle. Działa on na podstawie nakazów wystawionych przez sąd.
      A pisanie o komornikach "złodzieje" pozostawię bez komentarza. Poczekaj aż będziesz musiał odzyskać sam jakieś pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      @koziolek666: 10% sumy długu to bardzo dużo, wystarczy, że komornik ściągnie jeden dług za 500k i ma bardzo dobry zarobek. Z samych tylko komorniczych zajęć pensji (czyli efektów pracy, którą zrobił wcześniej a teraz już nic nie robi) może mieć kilkanaście tysięcy. Jak dla mnie to duże zarobki, jeśli nie stać komornika na firmę (przy obecnych dużych zarobkach na pewno go stać) może wszystko robić samodzielnie. Naprawdę nie widzę potrzeby, żeby komornicy musieli zarabiać powyżej 150k rocznie.

      Z prawem jazdy nieadekwatny przykład, bo jeśli kogoś potrącisz, lub coś zniszczysz to za to odpowiadasz. Jeśli komornik, zajął w nieuzasadniony sposób twoją pensję lub inną rzecz, i wyjdzie, że to pomyłka najprawdopodobniej nie usłyszysz od niego słowa przepraszam a tym bardziej nie otrzymasz zadośćuczynienia. A mogłeś z tego powodu stracić olbrzymie pieniądze, o wielu takich sytuacjach możesz przeczytać w necie. Mnie najbardziej szokuje sytuacja kiedy komornik jako numer do wpłaty wierzytelności podał numer konta swojej żony, a potem przed sądem twierdził, że dług nie został spłacony. Następnie zlicytował dom dłużnika, sprzedał go za mniej niż 50% jego wartości i ponownie wziął pieniądze za dług. Do tej pory jest komornikiem, bo oszukani ludzie nie są w stanie udowodnić, że to komornik podał im numer konta swojej żony na spłatę, a straty finansowe są olbrzymie (dom kupił znajomy komornika po zaniżonej cenie).

      @Palwed Mam uzasadnione podstawy, bo ścigali mnie z niewidomych powodów windykatorzy wynajęci przez NOM. Tylko straszyli, bo żadnego długu nie było. Jak mam nazwać takie postępowanie?

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: jeśli nie stać komornika na firmę (przy obecnych dużych zarobkach na pewno go stać) może wszystko robić samodzielnie. to nie jest kwestia stać lub nie stać, bo komornik prowadzi kancelarię. Ma narzucone pewne standardy tak samo jak adwokat czy notariusz (tu narzucony jest nawet wygląd biura!).
      Naprawdę nie widzę potrzeby, żeby komornicy musieli zarabiać powyżej 150k rocznie. Dlaczego chcesz go ograniczać? Ktoś jest dobrym i sprawnym komornikiem, jest wstanie ogarnąć dużo spraw. Zarabia dużo. Swoją drogą 150K rocznie to nie tak dużo.

      Jeśli komornik, zajął w nieuzasadniony sposób twoją pensję lub inną rzecz, i wyjdzie, że to pomyłka najprawdopodobniej nie usłyszysz od niego słowa przepraszam a tym bardziej nie otrzymasz zadośćuczynienia. jeżeli komornik "spartaczy" to jest możliwość złożenia skargi na czynność komornika. Po uznaniu takiej skargi przez sąd masz prawo wystąpić o odszkodowanie. Szansa na wygraną jest bardzo duża. Co innego przykłady świadomego i notorycznego łamania prawa. Tu należy działać zdecydowanie, tak jak w przypadku każdego obywatela czy instytucji łamiącej prawo.

      Ważne jest też to co napisał @Palwed. Komornik nie może odmówić egzekucji jeżeli sprawa jest w jego rewirze. Musi wypełniać postanowienia sądu i bardzo często ponosi stratę na sprawach typu alimenty, drobne mandaty i kary.

    •  

      pokaż komentarz

      @koziolek666: Ok a działania tzwn. windykatorów?

      150 k rocznie jest to około 10 razy więcej niż wynosi pensja minimalna i ponad 3 razy więcej od średniej krajowej. Tyle i więcej zarabia około 2% społeczeństwa, czyli z obiektywnego punktu widzenia jest to bardzo dużo. Jestem za wolnym rynkiem i dlatego uważam, że sprawa wynagrodzenia powinna być ustalana indywidualnie pomiędzy wierzycielem a komornikiem, a nie regulowana ustawowo, bo dochodzi do takich głupich sytuacji jak z zajmowaniem pensji gdzie komornik dostaje pieniążki później już za nic nie robienie, czy zarabia krocie z napisanie jednego pisma w sprawie długu szpitala.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: "Jestem za wolnym rynkiem i dlatego uważam, że sprawa wynagrodzenia powinna być ustalana indywidualnie pomiędzy wierzycielem a komornikiem, a nie regulowana ustawowo"

      Byś chciał. Rzecz w tym, że komornik to organ, a ustalanie indywidualne prowizje były by niekonstytucyjne, chociażby dlatego, że ograniczały by równy dostęp obywateli do wymiaru sprawiedliwości.
      Naprawdę jeżeli chce się rozmawiać o rewolucjach w prawie to trzeba mieć troszkę o tym pojęcia bo takie pisanie na pałę, chociaż intencje dobre, jest niepoważne.

      Poza tym jeszcze odnośnie zarobków to komornik ma kancelarię całą na utrzymaniu. Faktem jest, że zarabia niezłe pieniądze, ale zostać też komornikiem kancelarii z własnym rewirem jest cholernie ciężko. Ograniczenie zarobków już się dzieje, ale poprzez zwiększanie liczby kancelarii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Palwed: Stosunek do polskiego prawa mam prosty, jest kiepskie. Jak zmienić to prawo? Trzeba się zastanowić jaki efekt końcowy chcemy uzyskać i dopiero później tworzyć nowe prawo. Dla mnie taki kierunek zmian jest logiczniejszy, niż uważanie, że warto zmieniać prawo tylko na określonym poziomie, nie ruszając już wyższych założeń systemu prawnego. Największą wadą polskiego prawa jest brak precedensu i to, że jego interpretacje mogą się zmieniać.

      Uważam, że jednak uwolnienie tego zawodu, wprowadzenie tylko egzaminu i warunku niekaralności, ale także ułatwienie utraty uprawnień. Przyczyni się do łatwiejszego dostępu do usług komorniczych (więcej komorników do wynajęcia), zmniejszenia ich ceny (im większa konkurencja tym niższa cena)

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Ok a działania tzwn. windykatorów? windykator w przeciwieństwie do komornika nie jest Urzędnikiem Publiczny. Tu powinna być pełna swoboda ustalania taksy.

      Jestem za wolnym rynkiem i dlatego uważam, że sprawa wynagrodzenia powinna być ustalana indywidualnie pomiędzy wierzycielem a komornikiem, a nie regulowana ustawowo, nie w przypadku osób działających w imieniu Państwa,a taka osobą jest Komornik.

      gdzie komornik dostaje pieniążki później już za nic nie robienie, czy zarabia krocie z napisanie jednego pisma w sprawie długu szpitala. to akurat jest przypadek stosunkowo prosty. Z drugiej strony masz komornika, który eksmitował KDT. Rzecz trudna, niebezpieczna, ale MUSIAŁ ją wykonać.
      To trochę jak mówienie, że administrator serwera nic nie robi. Rzeczywiście dobry admin nie ma nic do roboty jeżeli wszystko dobrze działa. Z drugiej strony jak coś się sypie to sprawa staje się z goła inna. Jednak pensje bierze niezależnie od tego czy jest spokój czy zapieprz.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Co wy z tymi precedensami ? Nie będzie w Polsce precedensów nigdy bo mamy zupełnie inny system od stuleci. Angole swój common law rozwijali również przez stulecia.
      Poza tym w sprawach egzekucyjnych akurat precedensy nie mają żadnego znaczenia. Interpretacje w polskim systemie również nie mogą się ot tak zmieniać. Bardzo rzadko się zdarza, że istnieją jakieś ogromne rozbieżności w wykładni prawa (nie dot. prawa podatkowego).

      Co do zawodu to nie może on zostać uwolniony bo jak napisałem komornik to organ sądowy. Musiałbyś przewrócić system prawny do góry nogami, a i tak na wiele by się to nie zdało. Konkurencja na tym polu już jest bo możesz sobie wybrać komornika więc słabsi powinni zostać wyparci z rynku. Ale nie zostali wyparci bo konkurencja w zawodach prawniczych to mit.

  •  

    pokaż komentarz

    Kredyty są nam reklamowane jak Coca-Cola, więc ludzie biorą, bo wszyscy biorą. A potem spłata kredytu to nierzadko drugie tyle wziętej kwoty kredytu...

    Z kredytami trzeba uważać... Jeśli już kredyt niezbędny, to trzeba rozsądnie, a nie bujając w obłokach...

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw: A ja nie biorę bo głupi nie jestem .... czekaj czekaj, za co ja kupie mieszkanie ?

    •  

      pokaż komentarz

      Nie kupisz. Jak cie nie stac to nie kupisz i bedziesz wynajmowal na tej samej zasdzie na ktorej nie kupujesz gospodarstwa zeby miec co jesc. Nauczcie sie w koncu ze nic sie nikomu nie nalezy tylko dlatego ze tego potrzebuje. Trzeba sobie zarobic.

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: Ile znasz osób, które kupiły mieszkanie w większej miejscowości za gotówkę?

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: tylko, że wynajmowanie mieszkania np. za 2000 zł miesięcznie (z kosztami) jest nieopłacalne. Wole wtedy mieć własne mieszkanie, płacić 1000 zł (bo odchodzi część "dla właściciela") i 1000 kredytu.. i oczywiście, że nie wcześniej niż po 10 latach w końcu to będzie moje, ale będzie, a nie jak w przypadku wynajmowania płacić tylko komuś.
      Oczywiście chodzi mi właśnie o wynajmowanie od kogoś, ponieważ nie bardzo się orientuję jak to wygląda ze spółdzielni mieszkaniowych, z tego co wiem, to nie jest takie proste.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kressska: chyba żartujesz z tym 1000 zł kredytu na 10 lat. Za tyle można niezbyt pokaźny schowek na szczotki kupić.

      1000 * 12 * 10 = 120.000, z czego około połowa to odsetki czy inne koszty -- pokaż mi gdzie kupić mieszkanie w Warszawie za 60.000 zł, biorę od ręki, serio!

    •  

      pokaż komentarz

      @EruIluvatar: nie pisałam o Warszawie, bo wiem, że tam ceny są kolosalne, wątpię również czy w Warszawie da się wynająć mieszkanie za 2000 zł, z kosztami. Ten 1000 jest przykładowy, jak i również napisałam "nie wcześniej niż po 10 latach", co można rozumieć, że i później niż po 10 latach..
      W każdym bądź razie, nie lepiej wziąć kredyt (jeśli się oczywiście taki dostanie) nawet na te 250 000 zł i spłacać 3/4 życia niż płacić za wynajem, gdzie po parunastu latach wyjdzie mniej więcej to samo?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kressska: Da się wynająć nawet za 1500 jak dobrze poszukać. Tak czy inaczej, biorąc kredyt zapłacisz bankowi o wiele więcej niż przy wynajmie (przy obecnych cenach w zasadzie zafundujesz bankowi drugie mieszkanie, jeszcze z nawiązką). Własne mieszkanie to fajna rzecz, ale mieszkanie na kredyt nie jest bardziej "własne" niż wynajmowane.

    •  

      pokaż komentarz

      @EruIluvatar: to może warto pomyśleć altruistycznie o dzieciach, wnukach... w końcu później będzie ich ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kressska: Twoje pieniądze twoja sprawa - wszystko zależy od sytuacji na rynku. Kupno mieszkania to inwestycja - jak cię stać to kupujesz i przez lata ci się powoli zwraca. Jeśli to mieszkanie jest relatywnie tanie to pewnie że warto wziąć kredyt ale tylko jeśli cię na niego stać - jak cię nie stać to wynajmujesz pokój za 500 zł. Proste. Natomiast zadłużanie się na np 30 lat uważam za debilizm. Nie można przewidzieć jaka będzie sytuacja w takiej perspektywie czasu. To mieszkanie może już dawno nie być tyle warte, albo twoja sytuacja finansowa może się zmienić. Zresztą wynajmowanie mieszkania zamiast kupna ma co najmniej dwa plusy. Po pierwsze możesz łatwo dostosować swój poziom życia do aktualnych zarobków - dostajesz awans, przeprowadzasz się do nowocześniejszego i wygodniejszego mieszkania, przychodzi kryzys, tracisz pracę - za miesiąc możesz mieć koszty mieszkania 500zł. Po drugie jesteś mobilny - możesz z dnia na dzień znaleźć pracę na drugim końcu kraju i masz jedną rzecz mniej która cię ogranicza, a brak mobilności to jedna z najgorszych rzeczy w Polsce. ludzie narzekają na bezrobocie bo nie mogą/nie chce im się szukać pracy tam gdzie ona jest.
      Zasadniczo wszystko jest dla ludzi, ale w Polsce panuje przekonanie że wynajem to strata pieniędzy. Jest tak samo błędne jak przekonanie że każdy musi iść na studia. Wynajem to taki sam koszt życia jak jedzenie, paliwo czy ubrania. Nie kupujesz od razu farmy, szwalni, czy rafinerii tylko dlatego że potrzebujesz określonego dobra. Natomiast kupno nieruchomości to inwestycja i trzeba by się zastanowić czy taka dobra. Takie same pieniądze można by zainwestować gdzie indziej i mieć większy zysk który pokryłby koszt wynajmu, a często go przewyższył.
      Wiadomo że ceny mieszkań są dość wysokie, więc jak można sobie wmawiać, że w takiej sytuacji inwestycja w mieszkanie jest dobra? Amerykanie robili tak samo - ktoś jeszcze pamięta od czego zaczął się ten kryzys? Ceny nieruchomości nie będą rosły w nieskończoność bo już są wyższe niż ich wartość. Zbije je albo kryzys na rynku kredytów albo boom budowlany do którego w końcu doprowadzi wzrost cen. Do tego czasu trzeba uważnie przekalkulować stosunek ceny mieszkania do jego wartości która to z kolei jest funkcją obowiązujących cen wynajmu.

      @nalejmizupy: Kilka. Znam też sporo takich które nie kupiły bo wiedzą że ich nie stać i wynajmują. Znam i takich którzy spłacają 30 letnie kredyty i uważam ich za nieodpowiedzialnych

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: i w tym momencie muszę się z Tobą zgodzić. Jeśli kupować mieszkanie to tylko, gdy sytuacja finansowa jest ustabilizowana, ponieważ tak jak piszesz w innym przypadku jest to nieodpowiedzialne. Jeśli chodzi o mobilności... cóż, ludzie współcześnie szukają stabilności - tak wnioskuję z obserwacji. Kupno mieszkania = założenie gniazda = poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście, jeśli ktoś ma niepewne miejsce pracy i nagle może okazać się, że będzie zarabiał mniej niż przewidywał i spłata kredytu staje się wtedy niemożliwa to tak jak piszesz nie powinien w ogóle inwestować w kupno mieszkania. Jednak jeśli praca jest stała, dobrze wróżąca na przyszłość, dana osoba nie ma potrzeby inwestowania pieniędzy w cokolwiek innego, to kupno mieszkania nawet na kredyt wydaje się rozsądne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kressska: Moim zdaniem stabilność to właśnie przyzwyczajenie z przeszłości, które powoli acz zbyt wolno się zmienia. To kiedyś mieszkałeś w jednym miejscu od urodzenia do śmierci i pracowałeś w tym samym zakładzie co twój ojciec i dziadek. W warunkach wolnorynkowych mobilność jest bardzo ważna, a na stabilizacji się przegrywa. Trzeba być gotowym tak do zmienienia miejsca zamieszkania, jak przekwalifikowania się, czy przynajmniej zdobywania nowych umiejętności nawet w późnym wieku. Niestety wielu ludzi w Polsce jeszcze tego nie rozumie i potem słyszymy o wielkich problemach z bezrobociem. Jakim bezrobociem skoro chodząc po sklepach/knajpach co chwilę widzi się ogłoszenia "przyjmę do pracy"? Wystarczyłoby przyjechać tam gdzie jest praca zamiast siedzieć w jakiejś dziurze pod wschodnią granicą. Popatrz jak to wygląda w stanach - Detroid się praktycznie wyludniło, a jedynym tego powodem była ekonomia - jak się skończyła praca to spakowali manatki i pojechali gdzie indziej. Polacy by oczekiwali że rząd albo UE wtopi tam grube miliardy żeby "stworzyć" miejsca pracy.

      Jednak jeśli praca jest stała, dobrze wróżąca na przyszłość, dana osoba nie ma potrzeby inwestowania pieniędzy w cokolwiek innego, to kupno mieszkania nawet na kredyt wydaje się rozsądne.

      Owszem ale na 5-10 lat a nie na 30 i po uprzednim skalkulowaniu zwrotu inwestycji. Nie na podstawie rosnącej "wartości" bo to zwykła bańka która prędzej czy później pęknie, a na podstawie zaoszczędzonych kosztów wynajmu. Jeśli inwestycja zwraca się dopiero po kilkudziesięciu latach to jest to inwestycja kiepska. Lepiej kupić sklep w dobrej lokalizacji, a mieszkanie wynajmować.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale surowce i gotowy produkt warto zająć, nawet jak jest mało chodliwy, bo to zakłóca obieg pieniądza. Jak się dodatkowo pozajmuje rachunki bankowe, facet traci wiarygodność finansową. Mięknie i zaczyna kalkulować, czy mu się bardziej nie opłaca oddać długów, skoro egzekucja może zdemolować mu biznes – opowiada C.

    To mi się nie podoba. Dlaczego komornikowi zależy na zaburzeniu obiegu pieniądza - nie byłoby logicznym, aby przedsiębiorca miał z czego spłacić swój należność, zamiast przyciskać go do ściany, aby musiał sprzedać biznes ? Chyba, że takie miał zlecenie ten komornik.