:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Ot, ojciec się wychylił i zainteresował, czego uczy się jego córka w socjalistycznej szole :) Mało tego, próbuje mieć wpływ na wychowanie! Szok!

    •  

      pokaż komentarz

      @bulaselduppo: Z tego artykułu wynika, że to tzw pieniacz.
      Dlatego szkoły powinny być prywatne - każdy wysyłałby dzieciaka do takiej szkoły jak mu odpowiada.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: Jaki kur** pieniacz. Gość po prostu ma jaja żeby walczyć o swoje przekonania. nie tak jak reszta potulnych baranów.

    •  

      pokaż komentarz

      @szasznik: jego przekonania mają polagać na ograniczeniu dziecku dostępu do informacji? To tak jakbym był katolikiem i nie chciał by dziecko uczyło się o innych religiach bo jeszcze to one by do niego bardziej przemawiały...

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: Pieniacz?

      Wydawcy podręczników dali w łapę rządzącym i rodzice co rok kupują nowe, "lepsze", nie mogąc przekazać je młodszemu rodzeństwu lub znajomym i od tych również otrzymać. Jedyne legalne podręczniki dzięki łapówkom i lobby są pisane na odwal się i nafaszerowane błędami, bo nikomu nie zależy - i tak nikt nie może wybrać innych podręczników (bo wszyscy wydawcy to jedna rodzina).

      Idiotyczne przedmioty jak "Historia sztuki", przewalony program zmuszający dzieci do nauki po szkole, nieudolni nauczyciele, wciskanie propagandy pro Europejskiej, dobieranie się do seksualności dziecka, dobieranie się do religijności dziecka, ingerowanie w jedność rodziny, znieważanie dzieci i brak kompetencji pedagogów.

      Nie zapomnijmy o nauczycielach "paniczach", którym zwrócenie uwagi jest równoznaczne z zamachem na ich honor i dla których już nic nie ma znaczenia, bo problemy z dzieckiem ma załatwiać za nich sąd, policja i kurator.

      A rodzic? Rodzic jest od przynoszenia pieniążków - ot, darmowa polska edukacja.

      No i ciągłe egzaminy. Nawet na zakończenie 3 klasy podstawowej. Egzaminy tworzone tylko po to aby banda durniów sobie mogła poanalizować wyniki nauczania. Czyli nagle, w Polsce, oceny które zdobywa dziecko każdego miesiąca nauki, stały się kompletnie niewiarygodne dla ministerstwa i kuratoriów.
      A... i ta komunistyczna nieobowiązkowość egzaminów, do których dziecko NIE MUSI podchodzić. Jak egzamin 6-to klasistów - nieobowiązkowy, ale jak dziecko nie podejdzie to kibluje kolejny rok w 6 klasie.

      Dzieci dzisiaj są Państwowe. Nauczyciel to FUNKCJONARIUSZ - czyli bardziej niebezpieczny niż urzędnik.

      Artykuł z dobrym zakończeniem, bo decyzja sądu pierwszej instancji uchylona, ale zastanówmy się, czy Pan/Pani sędzina odpowiedzialna za komunistyczną decyzję nie powinna zostać pozbawiona praw wykonywania zawodu oraz prześwietlona pod kątem swoje przeszłości i kariery sprzed 1989.

      W podsumowaniu odpowiem Ci ironią. Ten tatuś to nie pieniacz. To na pewno pieniacz i pedofil! Choć woźna coś przeburknęła, że i terrorysta.

    •  

      pokaż komentarz

      @szasznik: Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie listę zarzutów na końcu artykulu. Pieniacz i tyle, a że w tym wypadku mial prawo ograniczać córce dostęp do informacji to inna sprawa. Wniosek jest prosty. Jak najszybciej wprowadzić wycchowanie seksualne i tego typu zajęcia jako OBOWIĄZKOWE

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: nieno, bez zbędnego pośpiechu, bo skończy się jak z WDŻ, który często prowadzą katecheci (albo ludzie ideologicznie bliscy) i dzieci oglądają "Niemy krzyk", uczą się o porach w prezerwatywie i że antykoncepcja szkodzi związkowi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: CYTAT "Jak najszybciej wprowadzić wycchowanie seksualne i tego typu zajęcia jako OBOWIĄZKOWE"
      Tak, i zatrudnić pedofilów do prowadzenia zajęć...

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: Dokładnie tak. Jako rodzic powinieneś mieć takie prawo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Riczard: cóż, nie sądzę tak, dziecko też trzeba szanować, to nie jest lepienie pieska z plasteliny którego może sobie formować niespecjalista i jak nie wyjdzie to się wyrzuci i kupi nową paczkę plasteliny... gdyby to był psychiatra, wykształcony ku temu i wiedzący jakie działanie jaki efekt osiągnie, kontrolujący środowisko wokoło dziecka i rozumiejący interakcje pomiędzy ideami przez niego promowanymi, a reakcją środowiska w którym obraca się dziecko (szkoła, dzieci na podwórku, internet)... dlatego jestem za wychowywaniem przez państwo, idąc dalej byłbym w sumie przeciwny instytucji rodziny jako potencjalnie krzywdzącej dla ewentualnych talentów i możliwego szczęścia... ale takiej możliwości nie ma, a gdyby była to byłaby efektem wielu nadużyć, dlatego istotne jest wyrobienie w dziecku mądrości i inteligencji bo dogmatyczne zasady zawodzą w wielu sytuacjach (np. "nie morduj" nie ma praktycznego zastosowania w sytuacji gdy jesteś na wojnie i walczysz o wolność ojczyzny), trzeba dzieck onauczyć by było dobrym człowiekiem ale tak by nie było niewolnikiem zasad z przeszłości którymi charakteryzują się rodzice (świat się zmienia, etyka też: w starożytnej Grecji było normalne wykorzystywanie fizyczne uczniów, teraz jest nie do pomyślania, za to istnieją inne normy które przyszłe pokolenia uznają za złe). A wiec trzeba uczyć dziecka wrażliwości i sprytu, mądrości i inteligencji, a nie dawać gotowe odpowiedzi i dogmatyczne prawdy bo wtedy łatwo coś popieprzyć (np. wmawiając wiarę na siłę można do niej skutecznie zniechęcić). Rodzic nie posiada dziecka, daje mu życie i powinien działac tak by dziecko dostosowało się do świata, dobrze sobie w nim radziło... w Niemczech dzieci wypuszcza się z domu po ukończeniu nawet 16 lat, wiedzą już wtedy wszystko co trzeba wiedzieć by radzić sobie samemu w podstawowych sytuacjach społęcznych, a naukę etyki i filozofii życiowej dopiero się wtedy rozpoczyna, a w tym nieustanny kontakt z rodzicami przeszkadza. Np. ja jestem luksemburgistą, ojciec jest kapitalistą i to właśnie ten wszechobecny w domu pieniądz i oświecenie w połączeniu z biedą materialną i mentalną dookoła dał mi do myślenia... chciał bym poszedł w jego ślady, a osiągnął coś zupełnie przeciwnego. Bo nie jest specjalistą.

    •  

      pokaż komentarz

      @camelot: A to jest już inny problem. Tutaj po prostu też powinien być jasny program zajęć i tyle. W Polsce jakoś nie utrzymalby się nauczyciel który na biologii mówilby o tym, że ewolucja to mit.

    •  

      pokaż komentarz

      @camelot: Wypisz-wymaluj moje lekcje WDŻ w gimnazjum. Poza "Niemym krzykiem" mieliśmy jeszcze przyjemność zapoznać się z filmem prezentującym niebezpieczeństwo Halloween, ponieważ wtedy sataniści porywają dzieci i składają je w ofierze. W liceum nie było lepiej, warto było się wypisać - przynajmniej godzinę szybciej szło się do domu. Forma zajęć WDŻ woła o pomstę do nieba.

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: jednolity system oceniania jest potrzebny bo szkoły reprezentują różny poziom, np. ja na informatyce w gimnazjum miałem zapieprz, dostałem 4 na koniec, musiałem zaliczyć egzamin ECDL (jeżeli zapłaciłem - dostałem oficjalny papierek, to akurat chamsko krzywdzące dla biedniejszych bo kosztowało mnie to w sumie chyba 500zł gdzie taką samą wiedzę mieli ci co nie zapłacili) i od tego egzaminu zależała moja ocena; teraz studiuję informatykę... moje koleżanki piszą do mnie na gadu z zajęć w LICEUM, że się nudzą gdy musza coś do Worda przepisywać i dostają 5 za zrobienie tego na odwal! No i jak w takiej sytuacji ocenić kto ma jaką z informatyki wiedzę skoro certyfikat był drogi i nieobowiązkowy? Testy ogólnopolskie i ogólnoeuropejskie są rozwiązaniem tej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @szasznik: Nie dość że pieniacz to jeszcze bezmyślny debil. Czy ten typek pomyślał sobie jak jego walkę przeżywa jego dziecko? Nieważne, byle stanęło na moim. Mam jaja. Wyobraź sobie że to twój ojciec przychodzi co drugi dzień do szkoły z mordą, że się musisz za niego wstydzić bo on sobie wróci do domu zadowolony po zrobieniu kolejnej awantury, a ty zostajesz. Naprawdę współczuję tej dziewczynce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: Wykształconą osobą, lekarzem i pedagogiem był Moritz Schreber. Miał dość ciekawe podejście do wychowywania dzieci. Jeden jego syn popełnił samobójstwo, kolejny cierpiał na różnego rodzaju psychozy - wszystko to dzięki metodom wychowawczym ojca...
      dlatego jestem za wychowywaniem przez państwo, idąc dalej byłbym w sumie przeciwny instytucji rodziny jako potencjalnie krzywdzącej dla ewentualnych talentów i możliwego szczęścia
      No tak - w domach dziecka sprawdza się to idealnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: A kto jest specjalistą? Psycholog?

      Psychologia to marksizm połączony z utopijną wizją świata. W efekcie otrzymujemy naukę, która generalizuje problemy i rozpatruje jednostki pod kątem ogółu, zakładając dodatkowo, że jako że nikt nie jest idealny to trzeba to naprawić, doszukując się ciągle nowych zbiorczo pojmowanych problemów.

      Psychologia to pseudonauka. Pseudonauka, która dobiera się do naszych dzieci.

      Więc @Wloczymysl - dziwię się, że twierdzisz, jakoby trzeba by być psychologiem, aby poradzić sobie z wychowaniem dziecka. Trzeba być psychologiem, aby wychować dziecko na generalizującego życie marksistę, ale żeby wychować dziecko na normalne - wystarczy je kochać i o nie dbać.

      No, ale propaganda lewicowych socjalistów robi swoje...

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: Wszystko prawda. ALE mi chodzi tutaj o prawo i tyle. Rodzic powinien wychowywać dziecka jak chce, niezależnie czy mi sie ten sposob podoba czy nie. Oczywiście mozna a nawet czasem trzeba to krytykować, ostracyzm społeczny tez jest jakaś sila. Ja tylko twierdze, ze państwu nic do tego bo moralność jest jednak w dużej mierze względna. Inaczej pewne sprawi widzą katolicy, ateiści, konserwatyści, liberałowie itp. Samemu np. nie mial bym przeciwko by poslac dzieciaka do wychowanie do zycia w rodzinie, ale szanuje to ,ze ktos inny mógłby miec obiekcjie. Sorry za chaos wypowiedzi, ale w pracy siedze i to nie jest tak proste napisać:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: CYTAT "jednolity system oceniania jest potrzebny bo szkoły reprezentują różny poziom, np. ja na informatyce w gimnazjum miałem zapieprz, dostałem 4 na koniec"

      Zacznij myśleć konsekwentnie. Mamy jeden program. Ten sam pakiet ocen od 1 do 6. Nagle 4 != 4?
      Skoro tak się dzieje, to znaczy, że należy reformować szkolnictwo, a nie wprowadzać egzaminy. No, ale głupi wszystko kupi.

      Prawda jest taka, że egzaminy wpisują się idealnie w politykę zwalania winy na wszystkich, byle nie było na rząd. Dzięki egzaminom, wina za złe wyniki będzie zawsze należeć do szkoły. Genialne w swojej prostocie - reform nie trzeba, bo to tylko szkoły źle funkcjonują.

    •  

      pokaż komentarz

      @scyth: Moritz Schreber miał też pełne prawo do wychowywania swoich własnych dzieci i dobrze się stało, że nikt z zewnątrz nie interweniował?

    •  

      pokaż komentarz

      @scyth: "byłbym" to słowo klucz zacytowanego przez ciebie fragmentu mojej wypowiedzi, dalej mówię "ale takiej możliwości nie ma, a gdyby była to byłaby efektem wielu nadużyć, dlatego istotne jest..." i dalej dopiero piszę co uważam, że należy robić... już wiem, że nie warto dalej z tobą dyskutować, wyciągasz zdanie z kontekstu i jeszcze interpretujesz je po swojemu odbierając słowom przysługującem im znaczenie!

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: własnie to napisałem! Trzeba je kochać i o nie dbać, rozwijać intelekt, mądrośc, spryt i wrażliwość... psychiatra mógłby się po prostu teoretycznie pokusić o kształtowanie kogoś, laik tego nie zrobi więc lepiej żeby nie kształtował niczym jakiś bóg tylko po prostu kochał i rozumiał! [autoironia]Weźcie wy się wszyscy za czytanie ze zrozumieniem bo inaczej będę musiał pisać krótsze posty i stracicie dostęp do wielu cennych informacji[/autoironia]!

    •  

      pokaż komentarz

      @Riczard: no i własnie ja rozumiem różnorodność poglądów i nie chciałbym by moje dziecko było zniewolone przez moje ideały... powinno mieć własne idee dlatego jestem tak samo przeciwny wmuszaniu wiary jak i ateizmu (to tylko przykłady bo to samo tyczy się każdej filozofii), to tylko szkodzi bo znam osobę która, tak jak notabene ja, została wychowana na ateistę ale ta osoba nie potrafi się w tym odnaleźć, cierpi bóle egzystencjonale związane z brakiem życia po śmierci, brakiem sensu... podobnie jest z wychowaniem na wierzącego: to może albo zniechęcić osobę która wiary potrzebuje albo spowodować wyrzuty sumienia w osobie która uważa, że wierzyć powinna, a tego nie czuje... wcześniej też opisałem własny przykład jak moje wychowanie pro-kapitalistyczne spowodowało u mnie socjalistyczne poglądy wbrew chęciom rodziców. Wolność jest ważna, wolność dana dziecku by samo odnalazło własną drogę: można tylko podsuwać pewne opcje...

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: egzaminy to własnie reforma szkolnictwa. Myślę konsekwentnie: egzamin to odgórna kontrola nie tylko umiejętności ucznia ale także poziomu nauczania w szkole; jeżeli oceny nie zgadzają się z wynikami np. maturalnymi to trzeba zasady oceniania tej konkretnej szkoły zrewidować bo skoro matura zawiera w sobie informacje programowe (tego jednego programu o którym mówisz), a piątkowy uczeń ma informacje na maturalną tróję to znaczy (konsekwencja myślenia, ciąg logiczny!), że w szkole nie przerobiono tego co im kazano albo nie przetestowano odpowiednio wiedzy ucznia...

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: btw. marksizm to religia, jako komunista - jestem jej przeciwny. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: Ale wlasnie postępowanie " nie chciałbym by moje dziecko było zniewolone przez moje ideały." jest rodzajem idei, TWOIM sposobem na wychowanie :) No i świetnie, (albo nie swietnie, inni powiedza)... państwu nic do tego, powinienes miec prawo tak wlasnie wychowac dziecko :). Dyskusja czy dobrze to robisz czy zle..to kwestia na inna rozmowe. Tu mowa o prawie...

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Te obowiązkowe wychowanie seksualne dzieci z podstawówki to z obowiązkowymi zajęciami praktycznymi? Wiadomo przecież nie od dziś, że podczas praktyki lepiej zgłębimy zagadnienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @komentator: Powinieneś im podkreślić słowo zgłębiamy

      A myślałem, że tylko pedały mają swoje lobby w sejmie...

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: Zacznij myśleć konsekwentnie. Mamy jeden program. Ten sam pakiet ocen od 1 do 6. Nagle 4 != 4?
      Skoro tak się dzieje, to znaczy, że należy reformować szkolnictwo, a nie wprowadzać egzaminy. No, ale głupi wszystko kupi.

      Różni są nauczyciele, jeden da lepszą oceny za to samo, za co inny da gorszą. Jeden pozwoli się poprawić pod koniec roku a drugi nie. Jeden napisze prostszy sprawdzian w formie testu, a drugi trudny w otwartej formie. Dlatego 4!=4.

      I jak nagle chcesz zreformować system, żeby był sprawiedliwy? Nagle w Twoim idealnym świecie nauczyciele zaczną myśleć tak samo i wystawiać takie same oceny za takie same rzeczy? A może odgórnie nakazać wytyczne dotyczące oceniania, formy sprawdzianów i ich ilości? Ale to się wcale nie różni poziomem zbiurokratyzowania od ogólnopolskich egzaminów. Przecież jak ma przebiegać rekrutacja na wyższe szczeble nauczania jak nie za pomocą egzaminów, które każdy pisze takie same i są identycznie oceniane?

      Idiotyczne przedmioty jak "Historia sztuki" To jest tak naprawdę Twoja subiektywna ocena, a przedmiot jest w istocie potrzebny. Bo co nas odróżnia od zwierząt jak nie sztuka i kultura? Chyba warto poznać paru wybitnych malarzy, kompozytorów, budowniczych i ich dzieła? Problemem jest za to nieciekawe przedstawianie wiedzy przez nauczycieli i nakaz rycia na pamięć dat urodzin i śmierci artystów, czy innych mało istotnych rzeczy. I to trzeba zmieniać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Riczard: to po prostu siła ludzkości - różnorodność. Cieszę się z tego ale gdy filozofią człowieka jest zapobieganie różnorodności (wolności w wyborze opcji) to czy reedukacja/eliminacja/izolacja kogoś takiego jest walką o różnorodność filozoficzną czy przeciwko niej? Trudny temat, może faktycznie na inną rozmowę...

    •  

      pokaż komentarz

      @Toxicity: A nie wpadłeś na to, że nauka ma jakiś cel? Celem jest wykształcenie człowieka, tak, aby był konkurencyjny na rynku pracy.

      Jeden system, jedna wiedza - 800zł/mies. - nie pasi? - spoko, są miliony takich jak Ty!

      Chodzi o to aby każda szkoła miała wolność programową. Aby rodzice mieli pełny wpływ na wybór programu poprzez dobór szkoły dla swojego dziecka.

      Na prawdę tego nie rozumiesz?

      Propaganda systemu robi swoje...

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: teraz taka wolność istnieje - co szkoła to inny poziom z różnych przedmiotów, a nauczyciele mają w praktyce pełen wybór odnośnie tego co i jak uczyć... może faktycznie przydałoby się to usystematyzować i zlegitymizować ale czy nie powstałyby wtedy szkoły komunistów, katolików, nacjonalistów? No i jak potem ma pracodawca/uczelnia zdecydować kto ma wiedzę potrzebną w konkretnym zawodzie? Gimnazjum i liceum to nauka ogólna, wszystkiego po trochu, prezentacja wszystkich opcji (w teorii), a potem już wolnośc wyboru odnośnie tego co chcesz zdawać i gdzie składac papiery na studia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: Walka prawem/panstwem? Jest przeciwko różnorodności. W rewolucji Francuskiej wystepowalo haslo "Nie ma wolnosci dla wrogow wolnosci", ja sie z tym nie zgadzam, wolnosc mysli, wolnosc slowa....nawet jej wroga czy szumowina. Od tego sa rosadni ludzie by z tym walczyc, nie zgadzC sie ze scierwem ALE NIE PANSTWO, ono winno byc neutralne, opierajace sie tylko (glownie hmm?) na prawie naturalnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: No widać "wolność" po tych samych pytaniach z tych samych przedmiotów na egzaminach ;) Nie bredź.

      Wolność to skupienie się na zdolnościach dzieci. Wolność to nie niszczenie dzieciom przyszłości z powodu słabej znajomości trygonometrii, całek, twórczości Sienkiewicza, czy trudności w przeliczaniu moli. Nie jesteśmy tacy sami. Rozwijajmy dzieci.

      Szkoły powinny się specjalizować - kłaść nacisk na uzdolnienia i zainteresowania dzieci. Literackie, matematyczne, biologiczne.

      Całe społeczeństwo nie musi wiedzieć ile i jakie atomy mają elektronów. Całe społeczeństwo nie musi uczyć się jedynie słusznych języków. Egzaminy to właśnie wymuszają. Uzdolnione matematycznie dzieci odcinają od dobrych szkół, z powodu słabiej opanowanych przedmiotów.

      Wolność to możliwości w kształceniu dzieci zgodnie z ich uzdolnieniami.

      Poza tym, dlaczego specjalizować się dopiero przez ostatnie 4 czy 5 lat edukacji? To nie na studiach powinny dzieci szukać różnorodności i nasycenia swoich pasji - pozwólmy aby cały system edukacji był do nich dopasowany.

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: mądre i ładne. plusik. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Riczard: _Ja tylko twierdze, ze państwu nic do tego bo moralność jest jednak w dużej mierze względna. _
      Tak i tu masz rację. Jeżeli ewangelikanin z USA chce myśleć, że skamieliny dinozaurów zostaly stworzone przez Boga, aby przetestować naszą wiarę w mit o stworzeniu świata 6000 lat temu w 6 dni to niech tak wierzą. Jednak w szkole dziecko powinno uslyszeć, że nauka pokazuje, że jest inaczej.
      Tak samo tutaj chodzi o zajęcia które mają pomóc dzieciom zwrócić uwagę na niebezpieczną sytuację w której ktoś robilby temu dziecku krzywdę. To nawet nie chodzi o wychowanie seksualne na temat którego zeszla dyskusja w tych komentarzach! A nawet wychowanie seksualne przekazuje tylko fakty na temat wspólżycia, antykoncepcji i ciąży. Nikt nikomu na takich zajęciach nie powinien mówić czy seks przedmalżeński lub jakikolwiek jest moralnie zly, czy dobry.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: CYTAT: "Tak samo tutaj chodzi o zajęcia które mają pomóc dzieciom zwrócić uwagę na niebezpieczną sytuację w której ktoś robilby temu dziecku krzywdę."

      Rozumiem, że Ty, ja, jak i cały wykop jesteśmy niekompetentni do przekazania wiedzy dziecku, co zrobić, gdy ktoś próbuje/próbował/zrobił dziecku krzywdę lub je seksualnie nagadywał?

      Ot wielce społeczny problem, wymagający nowego zespołu urzędników.

      Tak, tak. Powiecie, że tatuś może wykorzystywać dziecko i trzeba temu dziecku wytłumaczyć jak ma się bronić. Wybaczcie, ale nie traktujmy rodziny jako siedliska pedofilii i nie generalizujmy. To, że któryś z tatusiów dobiera się do dziecka, nie jest powodem, aby urzędowo "edukować" dzieci.

      Pamiętajcie, że wielu tatusiów morduje i katuje własne dzieci. Co? Będziemy dzieci odbierać wszystkim rodzicom?

      Rozumu używajcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: To zwyczajnie winien być wybor rodzicow, czy wiedze przekazywać samemu, czy za pomocą "specjalistów", czy też w ogóle jej nie przekazywać. Powinni miec do tego prawo nawet jezeli są idiotami za przeproszeniem którzy wierzą w (tutaj mozecie wstawić dowolną rzecz która wy uważacie za bezsensowną)

    •  

      pokaż komentarz

      @Riczard: Dlaczego? Dziecko nie jest Twoją wlasnością, tylko dzieckiem, którego jesteś rodzicem.

      @wookitooki: Ot wielce społeczny problem, wymagający nowego zespołu urzędników
      Nie. Zajęcia w szkole nie wymagają nowego zespolu urzędników.

      Będziemy dzieci odbierać wszystkim rodzicom?
      Kto tu mówi o odbieraniu dzieci?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Skoro nie zdajesz sobie sprawy z tego o czym mówisz, lepiej nie mów wcale.

      Mówiąc o obowiązkowych zajęciach z przeciwdziałania "krzywdzeniu dzieci", obowiązkowym wychowaniu seksualnym mówisz również o odbieraniu dzieci. Dlaczego?
      Oni chcą "edukować" bo uważają, że w rodzinie tatuś może gwałcić dzieci. Traktują każdą rodzinę jako potencjalnie pedofilną. A skoro tatuś zawsze może maltretować i mordować dzieci, to dochodzimy Waszym tokiem rozumowania, właśnie do ich odbierania - wszystkim, profilaktycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: Glupoty pleciesz i tyle. Wiesz, że wspominanie o prewencyjnym odbieraniu dzieci jest bezzasadne, ale liczysz na to, że wzbudzisz tymi slowami jakieś konkretne emocje u czytających.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Raczej Ty w wyrachowaniu na siłę próbujesz ukryć ten problem, aby inni nie byli świadomi ryzyka i faktu jakie bzdury sam wypisujesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Jeśli dziecko do uzyskania pełnoletności nie jest własnością rodziców, nie mają wpływu na jego wychowanie to ja się pytam do cholery kto ma? Urzędnik? Czy tacy czerwoni faszyści jak Ty?

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Mnie też szokuje co Ryu wypisuje, ale wyzywanie go od faszystów... To nie faszyzm, to stan umysłu :D

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: A jak inaczej nazwać człowieka który chce pod przymusem wychowywać moje dziecko?

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Ja bym go nazwał dumą socjalistycznej władzy. Idealnym produktem pochodnym socjalistycznego systemu edukacji, którzy przetrwał po dziś dzień.

      Nazywając Ryu faszystą, myślę, że zbyt wysoko oceniasz możliwości obecnej propagandy :D

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: Jak dobrze każde dziecko wie socjalizm i faszyzm sie nie wyklucza a poglądy Ryu świetnie to łączą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: A czyja jest "własnością" ? Państwa? Bo czyjaś musi, dziecko nie jest na tyle samo świadome, samowystarczalne by być w "samoposiadaniu". Oczywistścia jest, ze dziecko nie jest rzecza a człowiekiem, rodzic nie ma prawa wszystkiego z nim zrobic (czyt. zabic) ale to niczego nie rozstrzyga, Ponieważ musi być pod czyjaś jurysdykcja z powodów ktore wczesniej wymienilem. A któż ma wieksze prawa do tej jurysdykcji niżeli rodzice :)?

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Nazywanie innych faszystami i komunistami jest wyrazem uznania ich za wystarczająco inteligentnych, aby być wstanie świadomie zrozumieć którąkolwiek z tych doktryn i przyjąć ją jako tę, którą chcą wyznawać.

      Ryu jest przykładem człowieka, który powtarza, czego go nauczyli i wtłukli mu do głowy, więc jest niezdolny do samodzielnego podjęcia decyzji, którą z doktryn przyjmuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Jeśli dziecko do uzyskania pełnoletności nie jest własnością rodziców, nie mają wpływu na jego wychowanie to ja się pytam do cholery kto ma?
      Już się tak nie bulwersuj tylko może na spokojnie, bez ideologicznego zacietrzewienia jeszcze raz poczytaj co piszę. Gdzie ja wedlug Ciebie napisalem, że rodzice nie mają wplywu na wychowanie dziecka? Mają! Mają i to mają największy! Jednak my, jako spoleczeństwo ustaliliśmy pewne MINIMA. Naprawdę uważasz, że rodzic, który nie będzie chcial uczyć swojego dziecka jak się czyta, albo dodaje jest odpowiedzialnym rodzicem? Nie krzywdzi wedlug Ciebie swojego dziecka? Nikt nie zmusza Cię byś kazal swojemu dziecku myśleć w jakiś konkretny sposób. Chodzi o zapewnienie mu odpowiedniej wiedzy, tylko i wylącznie wiedzy. Możesz sobie wychowywać swoje dziecko jak chcesz ALE takie przepisy dają nam pewność, że Ty nie oklamujesz swojego dziecka by spelniać jakieś tam swoje pragnienia, a ja nie robię tego ze swoim.

      @Riczard: _ A czyja jest "własnością" ?_
      Nikt nie ma ,,prawa wlasności" drugiego czlowieka. Czlowiek nie jest rzeczą, więc calkowicie blędnym jest rozpatrywanie jego potrzeb w kontekście bycia czyjąś wlasnością i tyle. Powtarzam to za każdym razem gdy ktoś się zachowuje tak jakby mógl obić z dzieckiem absolutnie wszystko bo to jest jego dziecko. Dziecko jest dzieckiem i tyle! Mlodym czlowiekiem, zbyt mlodym do w pelni samodzielnego życia. Ty je wychowujesz i z racji wspólnego życia i pokrewieństwa wytwarzacie silne więzi. Jeżeli jesteś dobrym rodzicem. Jak jesteś zlym i krzywdzisz dziecko to Ci je zabierają. Ewentualnie ono Cię znienawidza i po osiągnięciu pelnoletności wyprowadza się i nie daje nigdy więcej znaku życia.

      A któż ma wieksze prawa do tej jurysdykcji niżeli rodzice :)?
      Oczywiście, że rodzic. Po prostu jego prawo nie jest ostateczne i nieograniczone. Nie może zabić, nie może zgwalcić, nie może glodzić, nie może nie ubierać, nie może zostawiać bez opieki na cale dnie, czy tygodnie i nie może odmawiać mu dostępu do edukacji.
      Widzisz na pewno jak latwo można zindoktrynować dziecko. Popatrz sobie na takie rzeczy jak Camp Jesus. Popatrz sobie na ekstremistów muzulmańskich uczących swe dzieci by strzelaly do innych ludzi. Na pewno jednak jestem ostatnią osobą która zabronilaby CI przekazywać swojemu dziecku ocen moralnych, prawd religijnych, czy poglądów politycznych. Dopóki będzie moglo się ze szkoly dowiedzieć, że nie każdy socjalista to komuch/faszsysta robiący macę z krwi prawicowych dzieci to Ty mu mów, że lewica nie ma racji, a prawica ma. Dopóki w szkole dowie się, że bycie ateistą nie znaczy, że z automatu staje się mordercą, zlodziejem, klamcą w myśl chorej teorii, że nie ma moralności bez religii, to Ty mu możesz mówić, że istnieje ten bóg w którego Ty wierzysz (o ile w jakiegoś wierzysz; to tylko przyklad) i jakie zachowanie uznaje za dobre, a jakie za grzeszne.

      Gdzie Wy wszyscy ( @wookitooki też) widzicie jakieś przejmowanie dziecka przez państwo?! Każdy z nas musial spelniać obowiązek szkolny, chodzić na polski i matmę i jakimś cudem to straszne socjalistyczne państwo nie zrobilo z was ,,czerwonych faszystów."

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: "Jednak my, jako spoleczeństwo ustaliliśmy pewne MINIMA. Naprawdę uważasz, że rodzic, który nie będzie chcial uczyć swojego dziecka jak się czyta, albo dodaje jest odpowiedzialnym rodzicem? "

      Cholera, to teraz na wychowaniu seksualnym uczą czytać? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: No, ale twierdzisz, że skandalem jest to, że nie wolno Ci nie puścić dziecka na jakieś zajęcia. To w takim razie nie podoba Ci się to, że nie możesz odmówić dziecku nauki matematyki, czy polskiego. Jeżeli przyznasz, że jednak są takie przedmioty, których dzieci powinny musieć się uczyć to wtedy możemy zacząć się zastanawiać jak duża jest to lista.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: to co dzieci powinny "musieć" zależy od rodziców. I tyle w tym temacie. państwo w ogóle nie powinno mieć wpływu na edukacje.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Czyli wedlug Ciebie rodzic który zamyka dziecko w piwnicy i uczy je tylko tego, że ma później rozkladać nogi przed mężem, którego mu ten rodzic wybierze jest ok i powinien sobie wychowywać to dziecko dalej tak jak chce?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: A czy według ciebie, każdy rodzic który chce wychować swoje dziecko po swojemu jest Fritzlem ? Bo uwielbiasz podawać absurdalne skrajne argumenty. Chociaż nie argumentami tego nie można nazwać.

    •  

      pokaż komentarz

      @bastek66: Nie, nie każdy rodzic jest Fritzlem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: To po co ta piwnica ? Shock value ?

    •  

      pokaż komentarz

      @bastek66: Bo jeżeli ktoś twierdzi, że rodzic ma wladzę absolutną nad dzieckiem to trzeba rozważyć również takie scenariusze. Poza tym ja nie pisalem o Fritzlu. Bardziej na myśli mialem jakieś fundamentalistę, na przyklad muzulmańskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Z tego co się orientuje więzienie kogoś w piwnicy jest przestępstwem. Zapytam inaczej, co takiego wydarzyło sie w Twoim zyciu że masz tak zryte poglądy, tyle nienawiści?

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Tak, nazywaj troszczenie się o los dzieci i zapewnienie im ich podstawowych praw nienawiścią.....

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: CYCE: Tak, nazywaj troszczenie się o los dzieci i zapewnienie im ich podstawowych praw nienawiścią.....

      Fritzl też troszczył się o swoje dzieci - w końcu przynosił im jedzenie.

      SLD głosem posłanki Senysztyn też troszczyć się chce o dzieci ucząc ich o seksie analnym i wprowadzając lektury o dwóch kochających się (nie tylko w przenośni) panach.

      Z troski o dzieci budowano też sierocince, w których dzieci były dla "ich dobra" bite, poniżane i zamykane w karcerach.

      Nie sztuką jest mówić o trosce - sztuką jest myśleć, przewidywać konsekwencje i być odpowiedzialnym. Zastanów się nad tym.

  •  

    pokaż komentarz

    A ja prawdę mówiąc nie mogę oprzeć się wrażeniu, że artykuł jest napisany bardzo jednostronnie - w taki sposób, aby wywołać sensację. Nie przesadzajmy, nauczyciele do spółki z kuratorami i sędzią nie zmówili się nagle na biednego, kochającego tatusia. Skoro dziecko ciągle zachowywało się dziwnie, było skryte, a ojciec nie chciał go puścić na zajęcia z radzenia sobie z przemocą, to mówcie co chcecie, ale mi coś tu śmierdzi

    •  

      pokaż komentarz

      @rss: Źródło artykułu może również sugerować tatę, któremu przeszkadza zdjęcie penisa w podręczniku do biologii :)

    •  

      pokaż komentarz

      @rss: "We wniosku napisano, że jedna z dziewczynek jest smutna i wystraszona, co może być spowodowane zachowaniem ojca, który utrudnia jej dostęp do edukacji."
      Tak, jest smutna bo ojciec jej na jedne zajęcia nie puścił ... Nie widzę tam nic o tym, że dziecko ciągle zachowywało się dziwnie i było skryte.

    •  

      pokaż komentarz

      @rudy2007: bo to zdanie jest tak ładnie sformułowane, abyś myślał, że to przez brak dostępu do zajęcia. Przeczytaj je jeszcze raz:
      "jedna z dziewczynek jest smutna i wystraszona, co może być spowodowane zachowaniem ojca, który utrudnia jej dostęp do edukacji."
      Czyli prawdopodobnie dziecko ma jakieś problemy, ale dla "dobra sprawy" napisali, że to "chyba być może raczej możliwe że przez brak dostępu do zajęć".

    •  

      pokaż komentarz

      @rss: Zgadzam się. Zresztą - bez urazy dla nikogo - ale to "Nasz Dziennik", gazetka powiązana z Rydzykiem, nastawiona na jednostronne przedstawianie rzeczywistości. Czytam pierwsze zdanie i wiem co mnie czeka: Chcąc oszczędzić swojej dziesięcioletniej córce zajęć z seksedukacji, państwo Korejwowie nie zezwolili jej na udział w tego typu lekcjach - no tak, oczka wypadną, uszka uschną. Szkołę zaniepokoiło zachowanie dziecka - jakby nie zareagowali, a tatusiek okazałby się molestującym dzieci zwyrolem, od razu podniósłby się krzyk, że szkoła powinna zwrócić uwagę na przecież tak wyraźne sygnały. Jak dla mnie ojciec jest zwykłym pieniaczem, kwestionującym pracę nauczycieli zauważyłem, że autor zamiast osiągnięć architektury, prezentacji stylów czy sztuki sakralnej zamieścił nieproporcjonalnie liczne akty nagich kobiet i mężczyzn. W podstawówce też widzieliśmy i obrazy i rzeźby przedstawiające nagie postacie ludzkie - litości, to są przecież osiągnięcia sztuki, nie jakieś porno-obrazki eksponujące genitalia. Zazwyczaj wszyscy tutaj krytykują nadgorliwych rodziców, kwestionujących pracę nauczycieli, wystawiane oceny itd. - nagle jest inaczej?

    •  

      pokaż komentarz

      @rudy2007: @rss: jedna z dziewczynek jest smutna i wystraszona, co może być spowodowane zachowaniem ojca, który utrudnia jej dostęp do edukacji
      Ja myślę, że to dlatego, że ojciec skleja plastikowe modele samolotów z II wojny światowej. Ani chybi !

      gaska: Jak dla mnie ojciec jest zwykłym pieniaczem
      Nie znamy stanowiska rodziców, a jedynie kilka zdań, które ojciec mógł, ale wcale nie musiał powiedzieć. Ostrożnie z wydawaniem opinii o niepełne dane.

    •  

      pokaż komentarz

      @JesterRaiin: Teoretycznie nie, ale kilka sygnałów się pojawiło - kwestionowanie ocen, uwagi co do formułowania zadań na sprawdzianach (wybacz, ale to nie szanowny pan jest nauczycielem), czepianie się reprodukcji przedstawiających dzieła sztuki + mam pewną wiedzę na temat piekielnych tatuśków/mamusiek. Moja mama jest nauczycielką i nie raz z takimi miała styczność. Jakoś nie wydaje mi się, żeby pan Korejwo był miłym, sympatycznym gościem, chcącym współpracować ze szkołą. Oczywiście nie ma takiego obowiązku, ale czepianie się takich rzeczy jest dla mnie wyrazem pieniactwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: Tu jest wykop. Źródłem mógłby być 'Fakt', ważne, że widać totalitarną łapę która uciska wolnych obywateli których elitą wśród elit są wykopowicze. Odporni na manipulacje i całkowicie obiektywni. Zawsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wymiatashi92: To, że gość jest pieniaczem nie oznacza, że zawsze się myli.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: Teoretycznie nie
      Ano właśnie.
      Ja też w branży siedzę i widziałem różne scenariusze, łącznie z takimi, w których dziecko jest "polem bitwy" pomiędzy nauczycielem, a rodzicem, którzy mają ze sobą na pieńku, bo prywatnie on jego żonę, ten tamtemu pieniądze, a obaj wspólnie lewiznę na boku odstawiają.

      W zasadzie to wszelkie doniesienia mediów wypadałoby chyba z dystansem traktować i jako niemiarodajne. :|

    •  

      pokaż komentarz

      @JesterRaiin: Widzisz, ja się z takimi nie spotkałam. Zazwyczaj były to problemy z rodzicami, którzy uważali, że ich dziecko jest "genialne", a "nauczyciel się uwziął", nie wspominając o różnych patologiach, gdzie dziecko miało fundowane obiady przez urząd, a zanosiło wszystko do domu, żeby gach mamusi mógł zjeść obiad. Media zawsze należy traktować z dystansem, zwłaszcza takie jak "Nasz Dziennik".

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:
      Oooo, ba. Znam to.
      "Pani dyrektor, mały ma w domu basen i nie będzie jeździł z klasą do miejsca, w którym się kopią dzieciaki jakichś emigrantów".
      "Moje dziecko lekko utyka i dlatego ja będę je podwoził Chryslerem pod samą szkołę i nikomu nic do tego, żądam, żeby mi bramę wjazdową otwierano".
      "Mój mały nie musi chodzić na informatykę. Ma w domu trzy Plejstejszyn i Xeboxa, a komputer to nam sam naprawia, więc prosze go zwolnić z tych zajęć".
      "Dobra, jest pani uzdolnioną piosenkarką, występowała pani z Turnałem i na różnych galach śpiewała, ale chyba by się pani samej przydały jakieś lekcje, bo cały czas karze pani jakieś gamy Karolkowi w domu ćwiczyć"

      Ale bywa i z drugiej strony, bywa, nie wiem czy rzadziej, czy częściej. Nigdy w życiu nie chciałbym być dyrektorem szkoły.

    •  

      pokaż komentarz

      @JesterRaiin: Przypomniałeś mi historię ze szkoły, gdzie pracuje moja mama. Takie cool story.

      Dzieci na lekcjach muzyki miały grać na plastikowych fletach, koszt - ok. 5-8 zł. Jedna z matek stanowczo odmówiła kupna przedmiotu, ponieważ mój Adaś jest bardzo uzdolnionym dzieckiem i nie widzę takiej potrzeby. Jest również małym tenorkiem wiem, bo śpiewamy sobie często razem i tańczymy, a poza tym jego wujek gra w kapeli weselnej na perkusji i to coś musi znaczyć! Jesteśmy bardzo muzykalną rodziną, dlatego niech p. Kowalska (nazwisko zmienione of kors) zaprzestanie nagabywania mojego dziecka! Wszystko to zapisane na wydartej kartce z zeszytu z poszarpanym brzegiem pani wręczyła mojej mamie (jako wychowawczyni klasy) i pozostawiła ją w rozbawieniu i zażenowaniu. Mama do dziś przechowuje kartkę jak najcenniejszy skarb i wyciąga niekiedy na spotkaniach towarzyskich, żeby rozbawić gości ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska:
      To ja też opowiem cool story :

      Taki konkurs w szkole organizowaliśmy. Jeden nauczyciel - fotograf amator - robił zdjęcia nauczycielom lub obsłudze szkoły, następnie je przerabiał na cienie i dzieciaki miały zgadywać kto na tych zdjęciach jest. Dla zwycięzcy pizza czy coś takiego, nie pamiętam dokładnie, ale coś do jedzenia.
      Udział brali wszyscy, raz kiedyś wygrał ex aequo dzieciak naprawdę bogatych rodziców i takich biednych dosyć. Prowadzący miał trochę dylemat, ale ostatecznie po datach maili ustalił, że dzieciak bogatszy dał odpowiedź wcześniej o kilkanaście minut.
      Ogłoszono wyniki, chłopak dostał pizzę, zjadł, się tam chyba nawet podzielił w klasie.

      Przychodzi następnego dnia rodzic tego bogatego i do organizującego nauczyciela mówi mniej więcej coś takiego :
      "Proszę pana, dziękuję, że nie kierował się pan uprzedzeniami i uhonorował zwycięstwo, bo my to mamy wiecznie problemy - wszyscy myślą, że jak mamy pieniądze to naszemu dzieciakowi nic się nie należy, że on ma byt zapewniony i można go na boczny tor zepchnąć bo rodzice się i tak zatroszczą.
      A my go nie rozpieszczamy, nie pozwalamy na przyzwyczajanie się do pieniędzy, nie dajemy nie wiadomo czego na prezenty. Dobrze, ale skromnie. Niestety, przez takie podejście innych ludzi to mały nic nie wygrywa, bo zawsze nauczyciele naginają zasady, żeby ktoś biedniejszy wygrał. Strasznie trudno jest mu wpajać zasady fair play, sprawiedliwości itp skoro ma wrażenie, że nie działają.
      Wczoraj jak wrócił to był taki zadowolony z siebie, że zasnąć nie mógł."

      I normalnie facet buch, oferta, że jak będą jakieś konkursy, nawet dla innych klas to on się zgłasza na sponsorowanie jakichś drobnych nagród, o ile będzie incognito.

      Cool story ? Nie wiem. True story, a te nie zawsze bywają cool.
      Niesamowite było to, że facet posiadający sporą fabrykę, nie powiem czego, zarządzający setkami ludzi przyszedł i osobiście podziękował, nie przez komórasa, nie przez maila czy jakoś tak, w dodaktu jeszcze z ofertą wyszedł...

  •  

    pokaż komentarz

    A mnie najbardziej zastanawia czy takie zajecie maja sens, czy nie jest tak, że niepotrzebnie sieja panikę wśród dzieci. Na ile tez ten problem jest powszechny? Osobiscie uważam, że to rodziców powinni edukować, żeby zwracali uwagę na nietypowe zachowania dziecka i to oni powinni z dziećmi rozmawiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @morgause: nie wiem jaka jest dokładna skala problemu ale na pewno jest ona znaczna.Słyszałem kiedyś liczby dochodzące do co 3 dziewczynki ale nie wiem na ile jest to prawdziwe chociaż nawet jakby było to 2-5 % to i tak takie zajęcia są potrzebne.
      Co do rodziców to problem jest w tym ,że większość normalnych rodziców rozmawia i uczula dzieci na takie niebezpieczeństwa (ja odkąd umiałem chodzić miałem wpajane nie wsiadaj do obcego samochodu czy nie bierz od obcych cukierków) ale pojawia się pewien % rodziców które krzywdzą swoje dzieci (do molestowania seksualnego w tym gwałtów najczęściej dochodzi w otoczeniu a sprawcami są krewni albo "przyjaciele rodziny" więc dzieci trzeba uczulać na to ,że nie jest to normalne.

      Inna sprawa ,że wg mnie rodzice powinni mieć wpływ na edukacje i wychowanie swoich pociech a nie państwo bo jak czytam takie wyroki sądów to niestety mam wrażenie ,że robi nam się pod tym względem druga Szwecja.

    •  

      pokaż komentarz

      @kolanin: właśnie obcych, ludzie najczesniej wyobrazaja sobie, że pedofil to jakiś obcy z marginesu, a przecież to najcześniej osoba z najblizszego otoczenia, często sama mająca dzieci i prowadząca "normalne" życie i jak tu potem uwierzyć, że taki pan X molestował dziecko, przecież go znam od wielu lat, zawsze taki sympatyczny, pracowity, pomoże, mało pije i co niedziela do kościoła chodzi

    •  

      pokaż komentarz

      @kolanin: Szwecja, Niemcy i Norwegia, bo w Norwegii to szkoła i państwo mają najwięcej do powiedzenia..
      moja ciocia mieszka w Norwegii i takie patologie jakie tam się dzieją to masakra.. jeśli jakaś dziewczynka robi urodziny, to musi zaprosić wszystkie z klasy - jak nie zaprosi, to wzywani są rodzice na pogadanki.. ale te "najpopularniejsze" mają prawo robić "sekretne przyjęcia". kiedyś moja kuzynka została zaproszona na takie sekretne, a potem ta laska jej powiedziała, że jednak niech nie przychodzi i moja ciotka dostała wezwanie do szkoły, że jej córka nie chce iść na secret party ;]

      wydawało mi się że w Polsce jednak rodzice mają coś do powiedzenia, ale jednak okazuje się, że nie..

    •  

      pokaż komentarz

      @morgause: Oczywiście, że powinni, ale nie wszyscy to robią, nie wspominając o grupie, która stosuje przemoc seksualną wobec własnych dzieci. Temat powinien być poprowadzony w taki sposób, żeby właśnie nie siać paniki, tylko uczulać na nieprawidłowe zachowania i wzmacniać pewność dziecka, że coś jest nie tak, ale to nie jego wina i nie powinno bać się tego zgłosić.

    •  

      pokaż komentarz

      @morgause: Oczywiście, że takie zajęcia mają sens, jeśli tylko są odpowiednio poprowadzone. Dzieci często nie wiedzą, że dotykanie ich w miejsca intymne jest złą rzeczą, tak samo jak złą rzeczą jest przemoc psychiczna i przemoc fizyczna. Mało tego, często nie odróżniają zwykłego klapsa, od regularnego znęcania się, a winę za błędy wychowawcze rodziców biorą na siebie twierdząc, że należała im się kara bo byli niegrzeczni- gdzie pod pojęciem "kara" kryje się bicie kablem, bicie ciężkimi przedmiotami po całym ciele, przywiązywanie do kaloryfera i wulgarne wyzwiska.
      Po jednych takich zajęciach w szkole mojej mamy (jest nauczycielką), nauczyciele byli tak zszokowani tym co opowiadały dzieci, że zdecydowano się przeprowadzić podobne zajęcia dla rodziców. Duża część rodziców przyznała wtedy, że przesadza z biciem swoich dzieci, że wyżywają się na swoich pociechach bo mieli gorszy dzień, lub po prostu by odreagować. Ciekawym wątkiem spotkania było też to gdy padło pytanie "czym biję swoje dziecko?"- tu podobno wyobraźnia rodziców nie miała granic: od zwykłego pasa i ręki, po kołki, siekiery, kable, sztafety, lub przedmioty znajdujące się pod ręką. Jak widać szkolić w tym temacie trzeba nie tylko dzieci, ale także rodziców, bo często zapominają, że dziecko to nie przedmiot...

    •  

      pokaż komentarz

      @morgause: Ręki sobie uciąć za to nie dam, ale gdzieś mi się obilo o uszy, że niby najczęściej sprawcami molestowania dzieci są osoby z najbliższej rodziny (ojciec, wujek, starszy brat itp)

  •  

    pokaż komentarz

    Krwa mać co za socjalistyczna mentalność, że szkoła ma dzieci wychowywać. Moje dziecko, sam będę je wychowywał. Do szkoły chodzi po to, żeby się uczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @scyth: Myślisz, ze wychowanie to te parę godzin wieczorem po robocie, kiedy siądziesz z chłopakiem i ujawnisz mu parę prostych prawd o życiu. Dziecko wychowuje się przede wszystkim obserwując świat, przez cały czas, twój wkład jest ważny ale nie jedyny.
      A poza tym czy jesteś tak naiwny, żeby nie zdawać sobie sprawy, że w nauce też zakodowane jest wychowanie. Jak dzieciak uczy się historii to po to żeby tak sobie wiedział, czy po to żeby wychować na obywatela? Czyli kogoś kto żyje w jakimś państwie, które ma jakąś historię, tradycję i tożsamość. Możesz to uzupełnić ucząc dzieciaka w domu o tym o czym w szkole na historii zapomnieli wspomnieć, ale nie uciekniesz przed wpływem państwa.
      Poza tym nauka o tym jak unikać wykorzystywania seksualnego to nie wychowanie tylko wiedza. Wiedza o tym jak nie dać się wyruchać zboczeńcowi. Kto normalny nie chciałby żeby jego dziecko wiedziało jak się ochronić w takiej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: To może powiedz mi na czym polega wychowanie, skoro ja nie wiem. Może jeszcze zdążę z moimi dziećmi to zastosować.
      Piszesz banały, to ja też napiszę kilka oczywistości - rodzice muszą z dziećmi "pracować" cały czas. Najważniejsze jest budowanie w dziecku systemu wartości, docenianie jego pracy oraz wzmacnianie pewności siebie. I przede wszystkim dziecko musi czuć, że ma solidne oparcie w swojej rodzinie.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: Wybacz ale ja wolę decydować o czym MOJE dziecko się będzie uczyć. Dzisiaj debatujemy o tym czy ojciec ma prawo decydować o dzieciach jutro już każdy zapomni o tej dyskusji gdyż brak możliwości decydowania wyda się oczywisty i politycznie poprawny.

    •  

      pokaż komentarz

      @scyth: Nie "Twoje" tylko "Nasze" :/
      Co za czasy...

    •  

      pokaż komentarz

      @emkaka: Co za ludzie przede wszystkim. A tak na marginesie to jeszcze jeden banał, że dziecko nie jest przedmiotem żeby było czyjąś własnością i koniec końców samo podejmie decyzję o swoim wychowaniu. Takich domowych dyktatorów jak scyth z reguły spotykają liczne rozczarowania i potem jest "nie tak cię wychowywałem". Oczywiście przy odpowiedniej surowości można wychować, a raczej wytresować do posłuszeństwa, tylko, że cholera właśnie wtedy wkracza państwo z tymi bzdurami o przemocy wobec dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: Cóż, skoro nazywasz mnie domowym dyktatorem za to, że nie chcę, żeby obcy ludzie wychowywali moje dzieci, to pozostaje mi jedynie życzyć Ci powodzenia. Przynajmniej nie będziesz miał powodów do powiedzenia "nie tak cię wychowałem".

    •  

      pokaż komentarz

      @scyth: chodzi o to, że nie powinieneś wychowywać poprzez ograniczanie dostępu do informacji, do opinii innych; powinieneś mieć na tyle silny autorytet w stosunku do dziecka, że uwieży ono tobie w tych kwestiach które będziesz mu tłumaczył inaczej niż nauczyciele, a nie im. Dziecko to nie piesek to wytresowania w konkretnym kierunku, nie powinno się planować jakim człowiekiem ma być, powinieneś dawać mu szczęście i wsparcie, nawet jeżeli okaże się zupełnie inny niż ty...

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: Nie pyskuj gówniarzu!

      Sorry, nie mogłem się powstrzymać ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @scyth: Do szkoły chodzi po to, żeby się uczyć.
      I wlaśnie chcieli to dziecko o czymś nauczyć. Niestety nadal ulegamy szantażom konserwatystów i tego typu zajęcia są tylko dla chętnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartpl: Facet ma tylko utrzymać rodzinę, płacić POdatki i wspierać państwo czynem umierać przed terminem. Żadnych innych praw nie ma, nie w tym kraju. A ja mam na to dwa rozwiązania Korwina albo islam :):):)!!!!!!!!!!:):):)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wloczymysl: Czemu koniecznie chcesz nakazywać innym, jak mają wychowywać dzieci?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Ale dlaczego konserwatyzm w swerze obyczajowej traktujesz jako coś złego? Chcesz wyjść na nowoczesnego (niby lepszego) czy jak?

    •  

      pokaż komentarz

      @komentator: Myśl sobie co chcesz i oceniaj moralnie różne zachowania jak chcesz. Po prostu zanim naklamiesz dziecku, że prezerwatywa ma wielkie pory ono powinno uslyszeć w szkole, że używanie prezerwatywy JEŻELI uprawia się seks jest zalecane i daje duże bezpieczeństwo. Nikt nikogo nie chce tam do niczego zmuszać! Chodzi o zaprezentowanie pewnych faktów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: ale na religie to byś pewnie dziecka nie puścił?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Dzieci w szkole podstawowej nie za bardzo wiedzą co to jest ten seks, nie trzeba ich uświadamiać, bo nawet jak będą wiedzieć, to gumka im zleci! Gumki są na rozmiar dorosłego mężczyzny... mało tego, chłopcy dojrzewają późno i dopiero 14+ są płodni i takie uświadamianie należy przeprowadzać w latach późniejszych!

    •  

      pokaż komentarz

      @komentator: Ale tutaj nie chodzilo o wychowanie seksualne tylko o zajęcia mające pomóc dziecku poradzić sobie lub pokazać gdzie ma szukać pomocy, jeżeli ktoś mu robi krzywdę. Wychowanie seksualne powinno być najwcześniej na poziomie gimnazjum. Moim zdaniem oczywiście. O tym kiedy mają być takie zajęcia możemy pogadać jak już ustalimy, że kiedyś muszą.

      @LibertyPrime: Przecież katecheza (jakby byl przedmiot religie i tam dziecku przedstawianoby podstawy wszystkich religii i ruchów filozoficznych aby w przyszlości bardziej świadomie moglo wybrać swoj ścieżkę duchową to bez wahania bym je zapisal) to zupelnie coś innego. Na katechezie pojawia się wlaśnie to cale moralne ocenianie. Oni tam mówią, z punktu widzenia katolicyzmu, co jest dobre, a co zle. Na zajęciach z wychowania seksualnego powiedzą Ci, że jak chcesz iść z kimś do lóżka to bez prezerwatywy jest duże prawdopodobieństwo, że zrobicie sobie dziecko, albo się czymś zarazisz. Natomiast na lekacjach o które raban zrobil ten wspanialy tatuś dziewczynka dowiedzialaby się, że jeżeli jej tatuś wchodzi do niej co wieczór i dotyka nie tam gdzie powinien to ona nie musi się tego wstydzić, ani bać tylko niech o tym powie, a w zamian dostanie pomoc. Faktycznie straaaaaaaaszne. Sodoma z Gomorą.

  •  

    pokaż komentarz

    Zaczynam się zastanawiać czy wy w ogóle potraficie czytać ze zrozumieniem. Po pierwsze nikt nie zmusił dzieci do chodzenia na te zajęcia. Nauczyciele byli zaniepokojeni zachowaniem ojca (czy słusznie to już inna sprawa) i zgłosili sprawę do sądu który objął ich (rodziców) opieką kuratora. Sąd wyższej instancji urok uchylił.

  •  

    pokaż komentarz

    A tutaj przemilczany dalszy ciąg historii:
    Od postanowienia Sądu Rejonowego w Olsztynie Korejwowie wnieśli apelację do Sądu Okręgowego w Olsztynie VI Wydział Cywilny Rodzinny. Ten zmienił zaskarżone postanowienie, stwierdzając brak podstaw do ograniczenia władzy rodzicielskiej nad córkami. Jednocześnie podkreślił prawidłowość sprawowania władzy rodzicielskiej i uznał argumentację państwa Korejwo, powołujących się na przepisy konstytucyjne, według których to rodzice mają swobodę w kształtowaniu poglądów i wychowaniu swoich dzieci, "zaś dotychczas poczyniony przez nich trud wychowawczy nie wskazuje na jakiekolwiek zaniedbania w tym zakresie". Tym razem nie było wątpliwości, że "w miarę prawidłowo funkcjonujące środowisko rodzinne ma zdecydowanie pierwszeństwo w procesie wychowania dzieci względem innych środowisk, w tym środowiska szkolnego". Sąd stwierdza wreszcie, że "dążenie do unifikacji w wychowywaniu i kształceniu dzieci charakteryzowało władzę totalitarną, a władza demokratyczna pozwala na to, by niektórzy podlegli jej obywatele według własnego wyboru żyli w warunkach cywilizacyjnych i ekonomicznych (...)". Postanowienie to jest prawomocne.

    - Sąd na ten moment przy braku zmiany okoliczności uznaje, że brak jest podstaw do ograniczenia władzy rodzicielskiej. To są tzw. ruchome orzeczenia. W razie zmiany okoliczności mogą one ulec zmianie. Tu nie ma czegoś takiego jak powaga rzeczy osądzonych. Jeśli sąd rodzinny stwierdzi jakieś zaniedbania dotyczące opieki nad dziećmi, może ponownie wszcząć postępowanie o ograniczenie [władzy rodzicielskiej - przyp. red.] - tłumaczy sędzia Elżbieta Budna, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie. Jak dodaje, sąd może wszcząć takie postępowanie na formalny wniosek, który może złożyć m.in. szkoła. - A nawet jeśli to będzie osoba nieuprawniona, to też ten wniosek uzna za sygnał do podjęcia czynności sprawdzających, na przykład wysłania kuratora - mówi sędzia.

    W grudniu 2009 r. Andrzej Korejwo zwrócił się do Prokuratury Rejonowej w Olsztynie o rozpatrzenie sprawy donosu, który w sądzie rejonowym złożyła szkoła. Jak wynika z tego zawiadomienia, córka państwa Korejwo była wypytywana w szkole o różne sprawy osobiste, m.in. o to, ile ma rodzeństwa, o sytuację materialną rodziny, czy występują w niej patologie, omawiane były również stosunki i więzi wewnątrzrodzinne. Jak podnosi ojciec, dane te są chronione prawem, art. 47 Ustawy Zasadniczej, który mówi, że "Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym". Prokuratura Rejonowa w Olsztynie odmówiła jednak zajęcia się tą sprawą.

  •  

    pokaż komentarz

    Kochani ultrakoliberałowie.
    Nie sposób nie zapytać Was w kontekście kolejnego pieniactwa, w którym słyszę, że rodzić zawsze wie lepiej to czy tamto.

    Czy jeżeli ojciec dziecka, to zafajdany alkoholik, sadysta, zboczeniec i do tego słaby charakterem i intelektem prymityw i złodziej, a matka to uzależniona od ambony kościelnej neurotyczka, czy szanowne liberalne towarzystwo ma jakieś propozycje, uwzględniając promowane na wykopie należne (jak mniemam) również młodym ludziom swobody i wolności obywatelskie. Włącznie do wolności od rąbniętych starych?

    Czy jeżeli wielu cyganów uczy dzieci kraść i żebrać (na efekty czego stale słyszę narzekania), uważając to za przejaw przedsiębiorczości, czy uważacie, że taka rodzicielska praktyka jest pożyteczna i zupełnie dopuszczalna w ramach Waszego modelu liberalnego i bardziej zdrowego nowoczesnego państwa? Czy mogą nie posłać dzieci na zajęcia mówiące, że złodziejstwo jest złe?

    Bardzo mnie ciekawi jak chcecie pogodzić te sprzeczne elementy i komu przyznacie większą wolność kosztem innej.

    Pytam zupełnie poważnie i z całym szacunkiem do Waszych poglądów.

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: Dziecku mają przysługiwać prawa zapisane w kodeksach. Ale prawu do molestowania dzieci przez nauczycieli, prawu do prania mózgu dzieciom oraz prawu w ingerowaniu w prywatne oraz intymne sfery życia obywateli - mówimy stanowcze NIE .

      Czy tak trudno to zrozumieć? Na siłę robisz z nas wrogów numer jeden - płacą Ci za to?

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: Jeśli popełniane jest przestępstwo to chyba jest jasne - taki ktoś zasługuje na karę, nie na dzieci. To zupełnie co innego niż pozbawianie praw i wolności o decydowaniu w wychowaniu dziecka (bo póki co ta wolność obowiązuje). Mógłbym zapytać Cię o analogiczną sytuację - skoro grupka kiboli rozrabia na stadionach to można zamykać stadiony dla wszystkich zainteresowanych i pozbawiać ich prawa do obejrzenia meczu?

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: Takie pytanko mam :
      jak lepiej sie uczy ? 1 uczen : 1 nauczyciel czy 1 nauczyciel :30 uczniow ?

    •  

      pokaż komentarz

      @o90:
      "jak lepiej sie uczy ? 1 uczen : 1 nauczyciel czy 1 nauczyciel :30 uczniow ?"
      Zależy dla kogo i do jakiego stopnia uciążliwy bywa ten 1.
      :)
      Ze względów metodycznych bardziej optymalne jest 1:1 stąd istniały przedwojenne guwernantki.i guwernerzy.
      Co nie zmienia faktu, że edukacja i proces wychowawczy, to nie tylko relacja nauczyciel (kompetentny) i uczeń, ale również uczeń - inni uczniowie. Co oczywiste.

      @wookitooki
      "płacą Ci za to?"
      Czy płacą mi za zadawanie rozsądnych pytań w celu zrozumienia innych na wykopie?
      Nie, nie płacą.

      @scyth
      " Jeśli popełniane jest przestępstwo to chyba jest jasne "
      Czy uczenie dziecka złodziejstwa przy równoczesnym ograniczeniu mu dostępu do innych postaw moralnych jest przestępstwem, czy dopuszczalną praktyką w ramach swobód pożytecznych dla społeczeństwa.
      Odpowiedź wcale nie musi być taka jasna i chociaż mam już swoje lata, sam musiałbym głęboko przemyśleć własną.

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: My chcemy Państwa Prawa, nie państwa myśli i woli urzędniczej.

      Państwo Prawa ma to do siebie, że jego kodeksy są nienapęczniałe, jasne i zrozumiałe dla wszystkich. Nie ingerują również w prywatne życie obywateli, a tym bardziej w ich życie intymne oraz nie pozwalają naruszać wolności i prywatności drugiego człowieka.

      W Państwie Prawa rodzic ma nie tyle prawo, co obowiązek wychowywać swoje dzieci i się nimi interesować. Nad jego pracą wychowawczą czuwa jedynie podstawowy zbiór przepisów kodeksowych, pilnujących praw innych członków rodziny - w tym właśnie dzieci.

      Ludzie, którzy chcą aby urzędnik kontrolował ich życie, decydował o edukacji ich dzieci, o metodach wychowawczych są ludźmi, którzy nie chcą brać odpowiedzialności na siebie. I efekty mamy - dziecko dobrze się uczy, to zasługa rodziców - ale jak z dziecka wyrasta bandzior - to nie ich wina.

      Takim ludziom już dziękujemy.

      I żeby była jasność. W Państwie Prawa rodzic nie może uczyć rzeczy nieakceptowalnych społecznie. Rozumiem, że wg. Ciebie sprzeciwianie się seksualności dzieci i ich potrzebom edukacyjnym w tym zakresie jest nieakceptowalne. Rozumiem również, że wg. Ciebie wychowywanie w duchu chrześcijańskim jest również społecznie nieakceptowalne.

      W naszej opinii, prawo nie ma tu nic do rzeczy i nie ma tu miejsca na jakiekolwiek regulacje.

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: szkola to nie tylko nauka tego co na przedmiotach, ale takze bardzo wazny rozwoj psychiczno-spoleczny dziecka, ktore uczy sie relacji z innymi ludzmi, przebywania i zasad w grupie, rowniez uczy sie odpornosci psychicznej na zaczepki innych, rozwija swoje poczucie humoru itd. Takich rzeczy dziecko sie nie nauczy ciagle przebywajac w tej samej waskiej grupie osob w domu.

      Sam mam takiego kumpla, bedac w podstawowce w 4 klasie ( jeszcze w starym systemie bez gimbusow ) wygrywal konkursy biologiczne i chemiczne dla uczniow klas 8. ( tak sie tez dostal na studia potem, wygral olimpiade biologiczna), ale nie potrafil sie dostosowac do egzystencji w szkole. Wyrzucili go po roku ze szkoly po petycji rodzicow ( moja mama protestowala przeciw temu). Nie chodzil do przedszkola ani do klas 1-3 w podstawowce ( uczyl sie w domu z dziadkiem ) i efekt byl tego taki, ze sobie nie dawal rady z tlumem.

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: Dziecku mają przysługiwać prawa zapisane w kodeksach
      Czyli dziecko nie jest wlasnością rodzica i argument, że rodzic musi sam o wszystkim decydować bo wie lepiej co jest dobre dla jego dziecka wyrzucasz do kosza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Dziecko nie jest własnością rodzica, a tym bardziej nie jest własnością Państwa.

      Rodzic ma obowiązek wychowywać dziecko, a obowiązek Państwa ogranicza się do dania rodzicowi ku temu wolności i praw.

      Człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny i życie. Rodzicielstwo jest jednym z aspektów tej odpowiedzialności. Dziecko jest wynikiem współżycia ojca z matką, a nie matki z 40.000 urzędników. Odpowiedzialność za wychowanie stoi więc po stronie rodziców, nie urzędników.

      Przykro mi, że traktujesz swoją matkę jak dziwkę, która puściła się z całym Ministerstwem Edukacji, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych... skoro akceptujesz tak szeroką ingerencję w życie swojej rodziny :)
      Ale mnie w swoje rodzinne sprawy nie wciągaj :)

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: No nie jest niczyją wlasnością. Niech samo decyduje czy chce się czegoś uczyć. Zróbmy wśród dziesięciolatków ankietę ile z nich chce uczyć się matematyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: A wiesz, że jak w sposób odpowiedni sformułujesz pytania to zawsze uzyskasz interesujący Ciebie wynik?

      Poza tym to, że dzieci nie chcą uczyć się matematyki jest efektem nieprawidłowego działania systemu edukacji, którego tak właśnie bronisz.

      Nie dziwi Cię, że dzieci biedne i pozbawione dostępu do szkoły marzą o tym aby móc się w niej uczyć, a dzieci, które mają ten dostęp zapewniony, chcą od niego uciekać?

      Nie dziwi Cię, że dzieci przed pierwszą klasą w przeważającej większości lubią się uczyć i chcą iść do szkoły, a już w pierwszej klasie zaczyna się narzekanie i gehenna?

      Zadawanie dzieciom pytań czy chcą się uczyć matematyki w tym chorym systemie, jest równoznaczne z pytaniem katowanego dziecka, jak mocno dzisiaj chciałoby dostać.

    •  

      pokaż komentarz

      @marciniaq84: moim zdaniem można połączyć indywidualna naukę w domu ( bo jest bardziej efektywna i więcej w krótszym czasie i lepiej można się nauczyć ) z interakcjami z rówieśnikami.
      Z perspektywy czasu kiedy patrzę na swoj edukację to był to czas który przeleciał przez palce, głownie jego strata. Plastyki, muzyki, zpt, wf, masakra, pomijam że powinienem mówić biegle po rosyjsku , włosku, i angielsku itd itd. To czego się nauczyłem zawdzięczam bibliotece i sobie, naprawdę nauczyciele byli mi niepotrzebni. Może u kilku wząłbym tygodniowe korki to wszystko. Ale to zupełnie inna historia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Nie, to rodzic do osiągnięcia pełnoletności ma decydować czego jego dziecko bedzie się uczyć. Nie Ty, nie państwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime:
      Miałem za młodu spory kontakt z cyganami, poznałem ich zwyczaje i mentalność dość dobrze włącznie z tym, jak i czego uczą swoje pociechy, które swoją edukacje i mentalność zawdzięczają głównie rodzinie. I nie powiem żeby mi się to podobało.
      Powiem Ci, że do dziś nie mogę tego przetrawić.

      Zacytuje więc Twoje własne słowa z innego wykopu :
      "Na kontener i do Rumuni. Co Ci ludzie dają polskiemu społeczeństwu? Jaki wkład?"
      "Ich pochodzenie ma tu niestety ogromne znaczenie. Oni od pokoleń są wychowywani w pogardzie dla pracy."
      Nie pochodzenie, ale mentalność ich rodziców i dziadków, z których wielu mieszka w Polsce od kilku pokoleń, a wychowywani są przez własnych rodziców wzorem modelu edukacji, który sam promujesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: I mają do tego pełne prawo. My natomiast nie mamy obowiązku ich utrzymywać.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime:
      Może gdyby wszyscy uczyli się w dobrych szkołach a nie od rodziców - nie musiałbyś.
      A na pewno znacznie mniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: Taka jest ich kultura, od setek lat. Wbijcie sobie w końcu do głowy że nie można zabrać dziecka rodzicom i uczyć tego czego państwo chce bo to juz mocno podpada pod faszyzm.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime:
      Wiesz, nie gniewaj się, ale użyłeś zarówno do siebie, jak i do mnie liczby mnogiej, a wolałbym nie stosować konwencji znanej z zamierzchłych czasów zwracając się do Ciebie Wy towarzyszu.
      Co do państwa i rodziców, to bardzo wiele rodziców chwali sobie szkołę i z pewnością wielu z nich (włącznie ze mną) nie miałoby ani czasu, ani kwalifikacji metodycznych do uczenia dzieci na bieżąco wszystkich potrzebnych dziedzin naukowych, humanistycznych, języków czy praktyk zawodowych potrzebnych łącznie do utrzymania mózgu w twórczej, indukcyjnej, analitycznej, pamięciowej czy wreszcie merytorycznej kondycji. A czy program jest durny i do którego momentu nauka powinna być obowiązkowa, to już zupełnie inna sprawa. (Przymusowa W Japonii i Izraelu do 15 roku życia jak w większości krajów na świecie, nie wyłączając Liechtenstein'u, tam też jest zresztą bezpłatna i obowiązkowa podstawówka obejmuje również przedmiot -religię).

      Państwo jest takie jak jego obywatele i jeśli nie jest podczas okupacji to prawo jakie obowiązuje (durne czy nie, zazwyczaj durne) jest tworzone przez demokratyczne władze.
      Niestety wolność, którą często (słusznie zresztą) uznajesz jako najwyższe z pryncypiów wymaga prawa do wolnego decydowania obywatela o władzy, której prawu arbitralnie podlega i której to władzy całkowicie zlikwidować nie można w żadnym sensownym systemie. Efektem czego są takie a nie inne regulacje, uznawane przez jednych a opluwane przez innych.
      Mógłbyś innego obywatela próbować pozbawić prawa decydowania o wyborze władzy czy lobbowania w tą czy inną stronę, ale to jak sądzę, już bardzo mocno podpadałoby pod faszyzm.

      Jakieś propozycje?
      (jeśli jest możliwość, to więcej niż w jednym zdaniu)

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: "Co do państwa i rodziców, to bardzo wiele rodziców chwali sobie szkołę i z pewnością wielu z nich (włącznie ze mną) nie miałoby ani czasu, ani kwalifikacji metodycznych do uczenia dzieci na bieżąco wszystkich potrzebnych dziedzin naukowych, humanistycznych, języków czy praktyk zawodowych potrzebnych łącznie do utrzymania mózgu w twórczej, indukcyjnej, analitycznej, pamięciowej czy wreszcie merytorycznej kondycji"

      Ależ ja się zgdzam. Nie twierdze że szkoła to zło. Twierdze że państwowa szkoła z szablonowym programem pisanym przez jakiegoś urzędnika zgodnie z widzimisie rzadzącej partii.

      "Niestety wolność, którą często (słusznie zresztą) uznajesz jako najwyższe z pryncypiów wymaga prawa do wolnego decydowania obywatela o władzy, której prawu arbitralnie podlega i której to władzy całkowicie zlikwidować nie można w żadnym sensownym systemie. Efektem czego są takie a nie inne regulacje, uznawane przez jednych a opluwane przez innych."

      Nie jestem anarchistą, nie chcę likwidować władzy. Chcę jedynie by władza miała jasnookreślone granice. Chcę władzy która zapewni mi bezpieczeństwo i sprawiedliwość. Nie chcę włądzy która wszędzie wtyka swoje brudne łapki i stara się wszystko odgórnie regulować.

  •  

    pokaż komentarz

    jesli raz przyznasz ze urzednik wie lepiej co jest dobre dla Twojego dziecka
    to oto efekt koncowy

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: sorki, ale Polacy co chwila przyznają, że urzędasy wiedzą, co jest dla nich dobre. W końcu bez przerwy popierają ludzi od przymusu tzw. ubezpieczeń zdrowodnych i emerytalnych. A czym innym to jest, jak nie stwierdzeniem, że urzędas wie lepiej?

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: A jednak mamy przymus szkolny, obowiązkowy program nauczania i potępiamy kreacjonistów którzy piorą swoim dzeciom móózgi wmawiając im, że ewolucja to mit.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Mamy ? moze i macie. Natomiast mamy tez mozliwosc nauki dziecka w domu, lub zmiany kraju w ktorym sie wychowuje. Potepiamy ? Kto wie lepiej ten potepia. Mnie jest zupelnie obojetne czego ucza sie obce dzieci, byle moje uczylo sie tego co ja uznam za stosowne.

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: Mnie jest zupelnie obojetne czego ucza sie obce dzieci
      Mnie jednak nie tak samo jak nie mam w dupie tego, że jakiś rodzic znęca się nad swoim dzieckiem, bije je, albo maltretuje seksualnie.

      mamy tez mozliwosc nauki dziecka w domu
      W Polsce nie. Przyklad USA pokazuje jak chory to pomysl.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Skoro uwazasz ze urzednik wie lepiej co jest dobre dla TWOJEGO dziecka, nie ma problemu.
      Naucznie w domu nie jest przumusowe.
      http://www.edukacjadomowa.piasta.pl/pytania.html

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Nie mieszaj obowiązku nauczania (czytanie, pisanie, algebra) do obowiązku uświadamiania dzieci jak się je robi, kiedy jest to miłe i przyjemne a kiedy nie!

      Co do ewolucji. Teoria ewolucji nie jest uznana za słuszną. Wiele osób się do niej skłania, lecz nie ma dowodów, że człowiek wyewoluował z bakterii! Ewolucje traktujemy jako prawdopodobną i czekamy albo na jej niezbite potwierdzenie albo zaprzeczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @komentator: Czyli ok jest nauczyć dziecko ile to 2 + 2 a powiedzenie mu, że jak pójdzie z kimś do lózka to może zajść w ciążę już jest be?

      @o90: Istnieje gros informacji które dziecko z roku na rok powinno zdobywać. Informacji, nie mówię tutaj o ocenianiu różnych zjawisk. To powinno zostać w rękach rodziców. Jeżeli uważasz, że powinno się nie uczyć Twojego dziecka czytać przed 18 rokiem życia to po prostu jesteś w blędzie. Jeżeli uważasz, że powinno się czekać aż dziecko po kryjomu zacznie badać swoje pojawiające się popędy seksualne bez posiadania jakichkolwiek informacji na ich temat to jesteś w blędzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: moze jestemw błędzie. Ale to MOJ błąd i MOJE dziecko. I nic nikomu do tego. Aporpos Ryu masz dzieci ?

    •  

      pokaż komentarz

      @o90: Twój bląd jest Twoją wlasnością, Twoje dziecko jest tylko Twoim dzieckiem, a nie Twoją wlasnością. Nie, jeszcze nie mam dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Cholernie prosto pojmujesz świat. Jeśli rodzic nie chcę wysłać dziecka na konkretne przedmioty to prawdopodobnie je bije i maltretuje? Jaki dla Ciebie był by system idealny? Wielki gułag?

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Gdzie ja powiedzialem, że jeżeli nie chcesz posylać dziecko na jakiś przedmiot to je bijesz?

      A system podoba mi się mniej więcej taki jaki jest teraz. Obowiązek szkolny do 18 roku życia. Jak ktoś się upiera przy uczeniu dziecka w domu ( @o90 ) to niech je uczy, ale egzaminowane powinno odbywać się w szkolach. Jakieś minimum programowe odgórnie narzucone na wszystkie szkoly. Z tym, że obecnie lekcje nie są prowadzone w sposób idealny i że ten program nie powinien wyglądać dokladnie tak jak teraz to się zgadzam.

  •  

    pokaż komentarz

    Przedostatnie zdanie:

    "Państwo Korejwowie odwołali się od tego postanowienia do Sądu Okręgowego, który uchylił decyzję sądu niższej instancji."

  •  

    pokaż komentarz

    Skoro na końcu pisze jak wół: "Więcej o tej sprawie w "Naszym Dzienniku", to należałoby odszukać źródłowy artykuł i ten podać; pomoże to uniknąć sytuacji, gdy mamy 5 wykopów na ten sam temat, a każdy z innej gazety.

  •  

    pokaż komentarz

    Sposób, w jaki prowadzi "wychowanie" jej ojciec , to wszczepianie dziecku kompleksów wobec własnego ciała , nagości i seksualności (a więc wychowanie zgodne z tzw. "wartościami chrześcijańskimi").

    Artykuł, na jaki powołał się ojciec to artykuł 48. Owszem, gwarantuje on rodzicom swobodę wychowania, ale ma on także drugą część, która brzmi:

    " Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania."

    Tak więc pan Andrzej Korejwo, postępując w ten sposób jak najbardziej łamie prawo dziecka do wolności wyznania oraz przekonań.

    Dlatego też nie tylko ojciec, ale i szkoła ma podstawy aby poprzeć się tym artykułem.

    Warto także wziąść pod uwagę, że oprócz zapisów Konstytucji, polskie przepisy zapewniają obywatelom prawo do ochrony zdrowia psychicznego.

    Dlatego też jak najbardziej polskie organy publiczne powinny chronić dzieci przed niebiezpiecznym dla ich psychiki, praniem mózgu , wciskanym dzieciom przez Kościół Katolicki, za pomocą pożytecznych idiotów, którzy są ich rodzicami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Uwodziciel: Rozumiem, że powinien uczyć córkę puszczania się i chodzenia w mikro lub przynajmniej w mini spódniczce? A już w ogóle skandalem jest, że mała jest jeszcze dziewicą, bo to pewnie oznacza, że tatuś jest pedałem - a pedały nie powinny wychowywać dzieci, bo pedalstwo to zło.

      Religijność jest domeną prywatną, a praniem mózgu jest szerzenie doktryny mówiącej, że urzędnik ma prawo ingerować w sferę prywatną obywateli.

      Nie powinno być żadnego przyzwolenia w mieszanie się w prywatność, tym samym na wychowanie seksualne i religię (lekcje religii zostawmy kościołom i chrześcijańskim szkołom).

      Kurde, pozwalamy Państwu wpierniczać się w nasze życie prywatne i intymne i dziwimy się, że jest ktoś, kto ma jeszcze jakiekolwiek morale i nie życzy sobie takiego mentalnego ekshibicjonizmu...

    •  

      pokaż komentarz

      @Uwodziciel: Chłopie, zmień dilera.

      Państwo NIE MA PRAWA ingerować w wychowanie dziecka. Dzieci nie są własnością państwa czy jak to mawiają czerwoni "wszystkie dzieci są nasze". To rodzice odpowiadają za ich wychowanie zgodnie z własnymi wartościami. Gdy dziecko dorośnie samo wybierze swoją przyszłość, do tego czasu WARA od dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Ma prawo wymuszać edukację tak jak to wypelnia poprzez przymus szkolny. Po prostu niektórzy uważają, że poznanie faktów na temat seksualności w świecie w którym każdy CI później będzie ściemnial i wbijal do glowy jakieś dogmaty mieści się w ramach tego obowiązku.

      @wookitooki: _Rozumiem, że powinien uczyć córkę puszczania się i chodzenia w mikro lub przynajmniej w mini spódniczce? _
      Nie. Po prostu tak samo jak szkola uczy o tym jak się dodaje powinno uczyć jak dziecko ma poznać i bronić się gdyby ktoś ,,bliski" je krzywdzil, oraz o tym w jaki sposób mogą zajść w niechcianą ciążę i co zrobić by nie zajść. Nikt nie powie Twojej córce żeby się puszczala, ale powiedzą jej, że jeżeli będzie się puszczala to powinna wymagać od partnera prezerwatywy aby zminimalizować zagrożenie zarażenia się jakimś świństwem lub zajścia w ciążę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Przypominam Tobie i wszystkim obrońcom praw dzieci, że rozmowa o seksie z osobą, która sobie tego nie życzy jest nachalnym molestowaniem.

      Ale rozumiem, że wg. Was dzieci wręcz zabijają się, aby dostać się na "wychowanie seksualne". Ale skoro tak właśnie wg. Was jest, to dlaczego jesteście przeciwni pedofilii? Przecież sami wmawiacie nam, że dzieci chcą dostępu do seksu... Na prawdę nie dostrzegacie swoich bredni?

      Nie porypało się w główkach?

      Ponadto, dlaczego nie poślesz córki do mnie na takie lekcje? W czym jestem gorszy?
      - nigdy nie byłeś ani u mnie, ani u nauczyciela w domu
      - nigdy nie napiłeś się na luzie kawy ani ze mną, ani z nauczycielem
      - nie znasz mojej żony, ani żony nauczyciela (lub męża)
      - nie znasz naszych dzieci
      ponad to
      - tak samo ja jak i nauczyciel możemy przebierać się w domowym zaciszu w damskie ciuszki
      - tak samo ja jak i nauczyciel możemy zasysać gigabajty pornografii dziecięcej
      - tak samo ja jak i nauczyciel możemy tyle samo wiedzieć nauczaniu o seksie co o balecie

      Pytam jeszcze raz - w czym jest lepszy nauczyciel? (oprócz tego że jemu wolno w świetle prawa molestować dzieci)

    •  

      pokaż komentarz

      To co mówisz, to zwykłe przesądy, wynikające ze strachu przed nieznanym i braku zrozumienia tego.

      Wychowanie seksualne, ma pomóc dzieciom bardziej świadomie rozpocząć życie seksualne i prowadzić je w sposób bezpieczny. Nie ma nic wspólnego z pedofilią, a wręcz jej szkodzi, ponieważ dziecko będzie w stanie w porę zrozumieć realne intencje pedofila.

      Poza tym zajęcia były prowadzone nie przez nauczyciela, ale przez psychologa z poradnii dziecięcej (a więc można założyć, że będzie on osobą kompetentną i godną zaufania).

    •  

      pokaż komentarz

      @Uwodziciel: Nawet Papieża możecie wynająć do prowadzenia zajęć, a i tak nie zmieni to faktu, że propagujecie molestowanie dzieci.

      Posyłajcie swoje - wara od moich.

      Jestem za tym aby dzieci rozmawiały o seksie, ale:
      1. Jeżeli tego zechcą
      2. Na litość - nie przy całej klasie

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: Jestem za tym aby dzieci rozmawialy o tabliczce mnożenia ale tylko jeżeli tego zechcą!

      _rozmowa o seksie z osobą, która sobie tego nie życzy jest nachalnym molestowaniem. _
      Dlaczego zakladasz, że ten temat jest jakimś tabu wśród dzieci? A że nie będą chcialy to pewnie masz rację bo dzieci w pewnym wieku nie chcą chodzić na żadne lekcje poza w-f.

      Na prawdę nie dostrzegacie swoich bredni?
      O ironio! I Ty mi to piszesz tuż po tym jak powiązaleś powiedzenie dziecku jak się obronić przed pedofilem i gdzie szukać pomocy (zerknij do artykulu jeszcze raz i zobacz o jakie dokladnie zajęcia tutaj chodzi!) z propagowaniem pedofilii? Niezle jaja....

      Ponadto, dlaczego nie poślesz córki do mnie na takie lekcje?
      Bo nie jesteś nauczycielem. Od tego są szkoly, aby w nich pracowali nauczyciele i żebym nie musial się bać o to, że jak puszczam do tej szkoly swoje dziecko to coś mu się tam może stać. Jak skończysz odpowiednie szkoly i przyjmą Cię do pracy w jakiejś szkole to pozwolę Ci uczyć moje dziecko... CHyba, że zamiat mówić tego co powinieneś zacząlbyś gadać bzdury jak to o pedofilii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Tabliczka mnożenia, rozmowa o niej i jej nauka (nawet wbrew woli dziecka) jest zgodna z prawem. Molestowanie nie. Wiem, bardzo trudne do zrozumienia.

      Piszesz o nauczycielach, jako o wspaniałych, wyedukowanych i kompetentnych ludziach, którym nie ma lęku powierzać dzieci. No cóż - generalizując w sposób, w jaki Ty to robisz - biorąc pod uwagę, że już wielu nauczycieli pedofilów zostało wykrytych, powinniśmy potraktować nauczycieli tak jak rodziców - pozbawiać praw do wpływania na wychowywanie dzieci.

      No co? Za bardzo generalizuje? A Ty nie?

      Pozostaje mi zamknąć dyskusję dowcipem:
      - Czym się różni pedofil od nauczyciela?
      - Pedofil, lubi dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: Piszesz o nauczycielach, jako o wspaniałych, wyedukowanych i kompetentnych ludziach
      Nie, jako o kimś od kogo mam prawo wymagać kompetencji i który teoretycznie powinien przejsć przez jakieś tam sito zanim ktoś pozwoli mu wchodzić do klasy pelnej dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Ja piszę w ten sam sposób o rodzicach - też wymagam od nich kompetencji.

      Tylko socjalizm nie wymaga od obywatela - bo od decydowania o człowieku, jego życiu i jego dzieciach jest urzędnik.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Pańsatwo nie ma prawa wymuszać niczego, nie powinno w ogóle zajmować się edukacją. W normalnym państwie to rodzice decydują do jakiej szkoły chodzą ich dzieci i czego się uczą. W innym przypadku, towarzyszu to po prostu zwykły faszyzm.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Ostro i po bandzie, ale jest w tym ziarno słuszności.

      Urzędnik i politycy dzisiaj zaczynają być jak ludzie należący do Rasy Panów, mający pełne prawo decydowania o wszystkich aspektach życia swoich niewolników-podludzi.

      Ale i tak upieram się, że to nie faszyzm, a stan umysłu ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Masakra. Państwo Tuska jest coraz bardziej totalitarne.
    Niedługo sądy zaczną posyłać dzieci na lekcje uwielbienia analfabety i pinokia.

  •  

    pokaż komentarz

    Główne tezy programu "wolnego i socjalistycznego wychowania młodzieży", lansowanego przez Callesa i Bassolsa (masoneria meksykańska) głosiły: "(...) Dziecko było w tyranii kleru, rodziców i nauczycieli, dziś ma stanowić o sobie; - Każde dziecko od piątego roku życia należy do państwa; - Wszystko zło pochodzi od kleru; - Bóg nie istnieje, religia jest mitem, Biblia kłamstwem; - Nie potrzebujemy uznawać żadnych bożków".

    Neomarksizm i wychowanie dzieci - Jan Maria Jackowski
    http://komandir.wrzuta.pl/audio/2N2NkHyFzLu/neomarksizm_i_wychowanie_dzieci_-_jan_maria_jackowski

    Czym jest neomarksizm (szkoła frankfurcka)?
    http://komandir.wrzuta.pl/obraz/8OFc5bxrdvS/rewolucja_nowej_generacji_szkola_frankfurcka

  •  

    pokaż komentarz

    Czekam z utęsknieniem, aż to p#!#%#%one państwo padnie.

  •  

    pokaż komentarz

    "Andrzej Korejwo miał też kwestionować oceny wystawiane dziecku przez nauczycieli i formułować uwagi co do zadań pojawiających się na sprawdzianach i do treści i zdjęć w niektórych podręcznikach."

    Proste, zrobił się problemowy to go "uspokoili" sądem ...

  •  

    pokaż komentarz

    W III Rzeszy urzednicy takze decydowali zamiast rodzicow o losie ich dzieci.

  •  

    pokaż komentarz

    Czytacie za dużo Korwina. Spam, zakop.

  •  

    pokaż komentarz

    To jest śmieszne państwo... Tego typu przydatne i potrzebne zajęcia są nieobowiązkowe i rodzic musi wyrazić zgodę by dziecko na nie chodzilo. W tym samym czasie ocena z religii ląduje na świadectwie szkolnym, wlicza się do średniej i rodzic nie zapisuje na nie dziecka a jedynie może wypisać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Tak, Tobie się marzy komunizm, wszyscy robią to samo, same nakazy i zakazy. Rodzice oczywiście chcą dla dziecka jak najgorzej i specjalnie nie będą posyłać dzieci na takie super zajęcia, głupki jakieś !

    •  

      pokaż komentarz

      @komentator: Nie chcą jak najgorzej. Po prostu nie są wszechwiedzący i nie zawsze mają rację tylko dlatego, że są rodzicami. Nie, nie komunizm i nie, nie wszyscy to samo. Tabliczki mnożenia jednak w pewnym momencie muszą uczyć się wszystkie dzieci i tak samo powinno być z niektórymi innymi tematami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Im dłużej czytam Twoje brednie tym bardziej mi się cisnienie podnosi.

      Ile ludzkość istnieje na tym świecie? Ile lat istnieje obowiązek szkolny? Czy sugerujesz że stary Einstein spłodził potomka dzięku wychowaniu seksualnemu? Ludzie sobie świetnie radzili przez tysiące lat a Ty nagle w swoim lewacko-faszystowkim toku myślenia starasz się nam wmówić że wychowanie seksualne jest niezbędne! Świetnie to pokazuje przykład angli, najbardziej wypasione tego typu zajęcia a dzieciaki i tak parzą się jak króliki. To w angli najwięcej nastoloatek zachodzi w ciąże, nie w Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: Ile ludzkość istnieje na tym świecie? Ile lat istnieje obowiązek szkolny?
      Ile lat chlop ma prawo do posiadania swojej ziemi? Ile lat kobiety mają prawo glosu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Ile? To zależy od regionu. A kogo obchodzą prawa wyborcze kobiet? Dzięki temu demokracja stała sie lepsza? Odmieniło się oblicze świata?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Ryu i znowu popisałeś się głupotą :D

      Ludzie byli w posiadaniu własnej ziemi już dawno. Tak samo kobiety miały prawo głosu.
      Np. poganie mieli własne ziemie, a i kobiety decydowały o życiu społecznym.

      Problem pojawił się wraz z powstaniem nowego systemu wartości, który ciągnie się do dziś. Systemu, dla którego głównym dogmatem jest "mieć", zamiast "być". Systemu opartego o dobra oraz o ich braki. Systemu, którego morale są odbiciem potęgi militarnej i poziomu kontroli sprawowanej przez wewnętrzne władze.

    •  

      pokaż komentarz

      @wookitooki: Tak, ponad 1000 lat temu bylo inaczej, masz rację. Dalej nie zmienia to faktu, że argument ,,to prawo jest niepotrzebne, bo wprowadzono je stosunkowo niedawno" jest po prostu glupi. Tak, czlowiek jest w stanie przetrwać bez obowiązku szkolnego, bez zakazu niewolnictwa, bez dbania o higienę, bez komputerów, bez elektryczności, bez zdolności czytania też.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Nie rozumiesz w ogóle co się do Ciebie pisze. Wcale nie argumentowałem sprzeciwu wobec czegoś z jakichkolwiek ekstremalnie konserwatywnych powodów, jakie mi sugerujesz.

      Zwracam jedynie uwagę, że system w którym żyjemy jest sztuczny i złudny.

      1970 - dzieci w Polsce uczyły się o dobroci dziadka Lenina, dobrobycie PRL i przyjaźni polsko-sowieckiej. ZSRR było gwarantem pokoju. Dogmatem edukacji było przypisywanie największych odkryć naukowcom radzieckim.
      1990 - młodzież w Polsce uczyły się do odwadze Lecha Wałęsy, działaczy Polskiego Podziemia oraz Solidarności w walce ze złym komunistycznym ustrojem. ONZ było gwarantem pokoju. Dogmatem było stawianie Solidarności i jej liderów na patriotycznym piedestale, pomimo iż wielu z nich właśnie sprzedało Polskę przez swoją konfidencką działalność.
      2010 - młodzież i dzieci uczą się o dobrobycie UE i przyjaźni między państwami członkowskimi. UE jest gwarantem pokoju. Dogmatem edukacji jest stawianie na naukowe odkrycia i osiągnięcia europejskich uczonych. Na piedestale stawia się przywódców walczących z biedą, wykluczeniem i ubóstwem.

      Jak widzisz, jaka władza, taki program szkolny. Niestety, kolego, szkoła służy jedynie jako maszynka propagandowa obejmująca społeczeństwo od najmłodszych lat. Dlatego pozwólmy rodzicom troszczyć się o to, czego uczą się ich dzieci. A program z czasem zamiast zmieniać się diametralnie, będzie po prostu stawał się coraz nowocześniejszy i szybciej dostosowywałby się do zmian gospodarki.