•  

    Moja przyszła teściowa mieszkająca na wsi i hodująca własne krówki i kurki robi masło, sery, mięso, chleb itd. samodzielnie. Od ładnych paru lat mam możliwość jedzenia jej wyrobów niemal na co dzień i omijania większości produktów sklepowych. Żadnego mięsa, sera, mleka, jogurtów itp. ze sklepu nie jestem w stanie przełknąć, choćby były z najwyżej półki. Jeśli już jestem zmuszony kupić mięso w sklepie, to kupuję kilogram surowego schabu lub karkówki i sam go pekluję. 20 minut roboty, a całkiem dobre mięsko do kanapek mam na tydzień czasu. Za 20 kilka złotych mam mięso, które gotowe w sklepie kosztowałoby minimum 80 zł/kg, a i tak byłoby nafaszerowane chemią.

  •  

    Ja sie zdziwilem czytajac opakowania kielbas w tesco. Najwiecej miesa w kielbasie to 60% i wiecej nie da rady znalezc. O dziwo, kielbasa, w ktorej jest najwiecej miesa jest tansza od tych gdzie tego miesa mniej.

  •  

    "Mięso" oddzielane mechanicznie to nie mięso, to właściwie przemielone kości, szpik, chrząstki, ścięgna i cała reszta tego gówna...

    •  

      @zdunek89: Ktore jest tez bardzo zdrowe. Kiedys jadalo sie wszystko a zdarzalo sie ze wywysali szpik.

    •  

      ... z którego składa się człowiek.

    •  

      @Zamszowy_ogorek: Chyba nie wiesz jak to się robi. W sklepie możesz kupić, udka, nóżki, piersi i skrzydełka. To co pozostaje to taki korpus praktycznie bez mięsa (czasem rosół na tym sie gotuje). I właśnie to co tam zostało wrzuca się do maszynki do mielenia mięsa i wychodzi papka z której robi się różne rzeczy, np parówki. Do parówek dodaje się jeszcze inne odpady. Ścięgna, krowie wymiona, skórki... Te odpadki traktuje się sokami trawiennymi (sztucznymi) po czym po je z nich oczyszcza (soków trawiennych) i pakuje w foliowe flaki. Tak powstaje pyszna parówka. Sam je uwielbiałem dopóki nie zostałem uświadomiony jak one powstają...

    •  

      @Zamszowy_ogorek: Dokładnie, pamiętam jak byłem mały to sam tak robiłem, teraz już niekoniecznie lubię szpik ;)

  •  

    Za niedługo wrócimy do kolejek jak za PRL'u bo ludzie tyle czasu będą spędzać na analizie oszukańczych informacji na towarach.
    Wczoraj kupiłem pół litra octu o pojemności 480ml :)

    •  

      @Fuel_72: chyba jakiegoś roztworu octu (odradzam spożywanie takich wynalazków zazwyczaj strasznie zanieczyszczone), bo czysty ocet tak jak cukier albo sól raczej się na kilogramy kupuje.

      W tych butelkach w hipermarketach sprzedają zazwyczaj jakiś odpad poprodukcyjny albo wino które przypadkiem nie wyszło i stwierdzono w nim zawartość octu.

      Lepiej kupić czysty kwas octowy w chemicznym i samemu rozpuścić w czystej wodzie, trochę drożej wychodzi ale tak nie truje.

    •  

      @mnlf: Dzięki, skorzystam z rady.

    •  

      @Fuel_72: odważył by sie ktos kupic w chemicznym kwas octowy i polać nim nóżki?

    •  

      @-18: Ja nogi myję w wannie...

    •  

      @-18: nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z właściwości czystego kwasu octowego, o ile nie kupisz go w lecie podczas upałów to po przyniesieniu ze sklepu do domu nie dasz rady niczego nim polać a najwyżej posypać (ma bardzo wysoką temperaturę zamarzania jakoś w granicach 16-17°C na dodatek pod wpływem wilgoci sam się ochładza), nie jest bardzo żrący ale w dużym stężeniu może poparzyć zdecydowanie odradzam jedzenie nierozcieńczonego.

      Nawet 70-80% roztwór wodny (płynny „koncentrat” który zdecydowanie łatwiej dostać niż 100% kwas) ma ciekawe właściwości.

      A jeśli chodziło Ci o polewanie jedzenia już rozcieńczonym czystym octem wyprodukowanym z benzyny (albo jakiegoś butanu czy acetylenu) - to zapewniam, że gdybyś wiedział co się znajduje w produkcie o nazwie „ocet winny” to jego bal byś się używać tego drugiego a nie pierwszego.

    •  

      @scyth: co do duplikatu tu się trochę obronię: tamto to po pierwsze nie jest masło (Juhas Extra), po drugie 82 procent tluszczu faktycznie ma, tylko 30% jest zwierzęce, a reszta to tłuszcze roślinne.
      Tu chodzi o elementarną arytmetykę, oraz robienie z ludzi debili.

      Jeśli chodzi o tagi, z pokorą przyjmę lekcję jakie sensowne tagi mogą takie zajebiste zagrywki określić.

    •  

      @yegi: tagi: oszustwo masło kiełbasa zakupy

    •  

      @scyth: ja bym jeszcze dorzucił (bo tak ostatnio modnie) "lewactwo masakruje lewak".

    •  

      @scyth: A ja zakopałem za informację nieprawdziwą. Masło to nie czysty tłuszcz do cholery. Masło można stopić i wyklarować i wtedy otrzymuje się popularne w Indiach masło klarowane- ghee http://en.wikipedia.org/wiki/Ghee. I to jest prawie czysty tłuszcz. Dlatego na maśle nie można smażyć w wysokiej temperaturze bo się zaczyna palić (na ghee można). To nie tłuszcz się pali ale białko z mleka które nadaje masłu smak i kolor. Reasumując trzy czwarte tłuszczu w maśle nie znaczy trzy czwarte masła w maśle. Ale i tak będzie wykop na tysiąc wykopów tak jak z tym całym Juhasem, gdzie sprawa była jeszcze bardziej oczywista.

    •  

      @marcin-: i znowu ku mojej obronie. czy ja gdzieś napisałem, że masło powinno mieć 100% tłuszczu? tu chodziło po prostu o chwyty marketingowe, które robią z ludzi idiotów. 3/4 to nie jest 60%, i o to tylko chodziło. Nawiązanie do ghee to w ogóle nie wiem, skąd wyciągnąłeś - tu poruszona jest sprawa "masła", a jak już podpierasz się wikipedią to "Nazwa masło jest zastrzeżona dla produktów bez domieszek tłuszczów roślinnych o określonej minimalnej zawartości tłuszczu (co najmniej 80% dla masła chłodniczego i extra, 72% dla masła śmietankowego"

      To cudo jak widzisz nazywa się masło i ma 3/4 tłuszczu, czyli 60%. Fakt jest to informacja nieprawdziwa, prawdopodobnie słusznie zakopałeś.

      A zawartość masła w maśle to po prostu parafraza z jednego z moich ulubionych filmów, faktycznie powinienem być bardziej precyzyjny

  •  

    ponoć prawdziwe masło ma 85% więc takiego należy szukać w sklepie.

    •  

      @misia87vs: Nie pamiętam dokładnie, ale ok 82, lub 83% i jest masło

    •  

      @yegi: Wiesz, co możesz mieć racje, już długi czas nie kupuje masła.

    •  

      @misia87vs: to źle robisz.

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @kamils: Znajdź sok bez wody mistrzu. Gdyby Ciebie opisać to też na pierwszym miejscu byłaby woda.

    •  

      @kamils: Dokładnie, woda mineralna powinna mieć 1g minerałów na litr, zmineralizowana od 0,5g na 1g na litr. U mnie w Siedlcach woda z kranu ma 0,9g na litr, fakt że trochę za dużo żelaza, ale to nie jest wielki problem (butelkowe tez idealne nie są) a większość mi znanych osób i tak biega z butelkami ze sklepu. Tak to reklama i TV robi ludzi w balona.

    •  

      @kamils: Chłopie nie ma mowy o takim kantowaniu - bo jak wyciągniesz z lodówki to od razu zauważysz.

    •  

      @Vakabayaschi: No nie do końca... woda mineralna to woda, która ma 1500 mg składników mineralnych na 1 litr wody. Jeżeli ma mniej to to jest woda stołowa lub źródlana (na opakowaniach piszą zazwyczaj źródlana). Mało tego, wody słabo zmineralizowane (poniżej 1500mg/litr) nie są zdrowe. Im mniej minerałów, tym gorzej. Taka woda "przelatuje" przez organizm i jest wydalana... wraz z minerałami. Może to powodować nawet niedobory poprzez te wypłukanie. Pijąc wodę mineralną bilans wpływu/odpływu minerałów jest dodatni. Szukamy wód z małą zawartością jonów sodu, chloru i siarki. Chcemy dużo jonów magnezu, wapnia i wodorowęglanów. Dobrą wodę bardzo ciężko znaleźć..

    •  

      @Vakabayaschi: Dopóki nie pojechałem do krakowa w moim menu była tylko woda kranowa. Tej tutaj w krakowie się pić nie da taki syf w smaku, nie napił bym się tego choćby miało najwięcej minerałów ze wszystkich wód

    •  

      @yegi: Odnośnie masła to zauważcie że Delma reklamuje się dużym napisem iż jest z masłem. Ok. Jest masło w margarynie więc kupujemy. Zerkając na skład dowiemy się że tego masła w opakowaniu jest kosmiczna ilość 0.5%
      2,5 grama w opakowaniu 0,5 kg. Scyzoryk się w kieszeni otwiera.

    •  

      @Queltas: Ja w Warszawie tak samo teraz nie mogę pić tej wody. U siebie w mieście tylko kranowa.

      @komentator To mnie pani na geografii oszukała :O o ile masz rację z tymi progami minerałów. Nie przesadzaj też że woda która nie przekracza tego progu wypłukuje minerały. Ta granica jest bardziej płynna, te poniżej 500 mg na pewno są już szkodliwe, tak dla porównania większość butelkowych wód ma około 700-800mg.

    •  

      @kamils: ktoś mi wyjaśni (ale tak na poważnie) co jest lepszego w tłuszczu zwierzęcym od tłuszczu roślinnego? Dlaczego jak jem masło - tłuszcz zwierzęcy to będę piękny i młody, a jak jem margarynę to umrę młodo w męczarniach? Proszę o łopatologiczne wyjaśnienie.
      Zdaje się, że tłuszcz zwierzęcy ma cholesterol a roślinny nie, to jak to w końcu działa?

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @plaster: cholesterol w jedzeniu to nie jest coś złego, to nawet nie jest coś a kilka różnych rzeczy które się zbiorczo nazywa cholesterolami.

      W dużym skrócie:
      1 cholesterole są potrzebne do życia
      2 nie tyle nadmiar jest szkodliwy co zaburzenia w ich proporcjach (nie ma też jakiegoś jednego określonego rodzaju cholesterolu który był by zły albo dobry)
      3 nawet jak nie jesz cholesteroli twój organizm sam sobie potrafi je wytworzyć z innych składników (ale nie zawsze w takich proporcjach jak trzeba)

      Są produkty które mimo, że zawierają dużo cholesteroli równowagi nie zaburzają (np jajka).
      Co do masła, na pewno zjadane w rozsądnych ilościach nie szkodzi - dyskusyjne jest tylko jedzenie za dużo masła.
      Tłuszcze roślinne same w sobie też nie są szkodliwe - wyjątek stanowią utwardzone tłuszcze roślinne zwane też tłuszczami trans (te są bardzo szkodliwe w każdej ilości).

      Czyli zwykłe masło jest OK, tak samo jak masło z niewielkim dodatkiem płynnego oleju.
      Należy unikać margaryny - bo to tłuszcz roślinny utwardzony.
      (należy też unikać produktów do których dodawana jest margaryna, np różne mixy, a czasem nawet tanie masło orzechowe).
      Do smażenia zdecydowanie lepszy jest olej niż masło.

      Pozostaje jeszcze kwestia witamin i mikroelementów które nie występują w tłuszczach roślinnych.

      No i oczywiście kwestia finansowa - tłuszcze roślinne są dużo tańsze od zwierzęcych (różnica jest co najmniej 4 - 5 krotna, więc kupując masło z dodatkiem oleju należy być świadomym tego, że powinno być odpowiednio tańsze, taka mieszanka fajnie się smaruje, w smaku przypomina masło i nie jest szkodliwa jak margaryna, jednak sprzedawanie jej po cenie pełnowartościowego masła jest moim zdaniem naciąganiem nieświadomych klientów).

  •  

    na opakowaniu parówek niestety nie kłamią, choć sprawę nieco zaciemniają: mięso użyte w parówkach to w 100% mięso z kurczaka - nie inne. a że oprócz mięsa jest jeszcze coś innego? to już inna sprawa. nie znajduję jednakowoż niczego na usprawiedliwienie mleczarza-kanciarza.

    •  

      @sheslostcontrol: Chciałbym dodać że to chyba oczywiste że parówka nie może się składać w 100% z mięsa, bo nie była by parówką tylko kawałkiem mięsa.

    •  

      @mrmydlo: I dodatkowo skład to 100% mięsa, ale z tylu wyszczególniony jest tylko procentowy udział mięsa oddzielanego MECHANICZNIE. Reszta produktu to dalej mieso, tylko że "czyste" (a pisanie tego na opakowaniu mija sie z celem).

      A sprawe masła wyjaśnił @Nadrill. Tak wiec moim zdaniem szukanie afery na siłę

    •  

      @Rezor: jest tak jak pisze sheslostcontrol - 100% mięsa z kurczaka, czyli nie ma innego mięsa, bo normalnie "parówki z kurczaka" to jest na przykład 70% mięsa z kurczaka i 30% mięsa wieprzowego.
      Ale wcale nie chodzi tu o to, że w parówkach jest 100% mięsa i nic więcej. Jak widać ogólnie w parówce jest 60% mięsa, a reszta to dodatki "niemięsne".

    •  

      @Rezor: To nie do końca tak, z tyłu składniki wyszczególnione są począwszy od tego, którego udział procentowy jest największy, do tego, którego udział procentowy jest najmniejszy. Więc nie ma żadnego mijania z celem. Natomiast ja chciałem pokazać zagrywki producentów, którzy wykorzystują ludzką naiwność i głupotę, aby wcisnąć "shity food" w tym przypadku... Bo jak człowiek widzi 3/4 tłuszczu, lub w 100% z mięsa kurczaka, to myśli, że masło faktycznie ma 75% tłuszczu i jest masłem, jak to nazwano, a parówki to faktycznie tylko zmielone mięso.

    •  

      @mrmydlo: oczywiście, że oczywiste ale już nie tak oczywiste jest to, że parówka "z kurczaka" zawiera 100% takiego mięsa - często jest to tylko jakiś procent a reszta to skórki wieprzowe, uszy, oczy, wymiona itd. - sprawdź wszelkie pasztety drobiowe, parówki z indyka, kiełbaski cielęce itd.

  •  

    zakop. to tzw masło śmietankowe, różniące się smakiem od zwykłego. produkt istniał odkąd pamiętam, nie jest to efekt oszczędności producenta.

  •  

    ...bo to wyższa matematyka jest.

  •  

    Najlepsze kiełabsy to pikoki z lilda przewaznie 130g miesa na 100g kielbasy.

  •  

    Tak się kończy brak obowiązkowej matematyki jako przedmiotu maturalnego ;P

    •  

      @kamey:
      Jak już ktoś napisał wyżej - normalna zawartość tłuszczu w maśle ok. 80%. (80g / 100g) * 3/4 = 60g / 100g -> czyli 60 %. Uczciwie napisali, że w maśle jest mniej tłuszczu. Zakop.

    •  

      @werterdojercewa: Spójrz na zdjęcie jeszcze raz przedstawiające skład procentowy: Zawartość tłuszczu 60%, a nie zawartość masła 60%. wyliczenia więc niejako fantastyczne. to takie dopasowanie jak podstawienie pod każdą literę słowa computer liczby porządkowej alfabetu, przemnożenie przez ileśtam sumy i wyjdzie 666, czyli dowód, że komputer, to wymysł szatana...

  •  

    Niestety doszło do tego, że ja tygodniowe zakupy robię 1-2 godziny z czego 2/3 czasu czytam skład produktów, które kupuje. Najtrudniej teraz jest kupić zwykły chleb, 99% ma jakies dodatki, słody jęczmienne, emulgatory itp.

  •  

    Facepalm... przecież w zwykłym maśle znajduje się tłuszcz. Autor chyba był nieświadomy i podniósł krzyk, bo myślał, że karmią go zabarwionym smalcem.

    •  

      @Nicolai: Chyba nie bardzo wiesz o co chodzi. Masło to 100% tłuszczu zwierzęcego, robi się je z mleka. Jeżeli jest tam tego mniej, znaczy to tyle, że ktoś dodał do masła wody i/lub tłuszczy pochodzenia roślinnego (z utwardzaczem)

    •  

      @komentator: W żadnym maśle nie ma 100% tłuszczu. Wrzuć sobie na rozgrzaną patelnię to zobaczysz jak strzela, to właśnie woda. Podobnie ze smalcem. Tak przy okazji chyba czaję o co chodzi że ich 3/4 tłuszczu = 60%, prawdopodobnie jedno jest objętościowo a drugie wagowo (pierwsze objętościowo a drugie wagowo gdyż gęstość wody>gęstości tłuszczu).

    •  

      @komentator: " i/lub tłuszczy pochodzenia roślinnego (z utwardzaczem)" Tłuszcz to tłuszcz mój miły :P Poza tym w maśle jest 82% tłuszczu.

    •  

      @Nicolai: Tłuszcz, a właściwie kwasy tłuszczowe, to bardzo skomplikowane cząsteczki chemiczne. Trzeba było uważać na lekcjach chemii (chyba, że są jeszcze przed Tobą). Także tłuszcz tłuszczowi nierówny. Tak samo z białkami i innymi składnikami pokarmowymi. To co nazywamy potocznie "tłuszcz" ma wiele postaci, nazywając wszystko sobie upraszczamy i całe grupy substancji o podobnych właściwościach i składzie nazywamy jako "tłuszcze", "białka", "cukry", witamina A" itp...

      W maśle jest 100% tłuszczy zwierzęcych.

  •  

    Polecam masło z Gostynia.

  •  

    Ja mam teraz jakąś manię, czytam info na każdym opakowaniu które wrzucę do koszyka, wczoraj jednak się zapomniałem i kupiłem sznycle z 30 procentową zawartością mięsa, wyrzuciłem..

  •  

    Mięso oddzielane mechaniczne (MOM), które jest w tych parówkach to nie jest w ogóle mięso tylko zmielone ścięgna, chrząstki i resztki pozostałe na kościach po usunięcia mięsa. Czyli w tych parówkach nie ma ani 100%, ani nawet 60%... jest równo 0% mięsa.

  •  

    Masło o zawartości 3/4 tłuszczu jest nazwą prawidłową. Masło MUSI zawierać nie mniej jak 82% tłuszczu. 3/4 z 82% to jest 61,5. Jakby nie liczyć nie jest to 60%. Oszustwo.

    W przypadku parówek mogłoby być "mięso w 100% z kurczaka". W tym przypadku jest to też oszustwo.

  •  

    To jest wlasnie podrobka masla, ktore jest sprzedawana w bardzo podobnym opakowaniu i czesto ludzie kupujacy przez pomylke zamiast masla, kupuja to cos.

  •  

    ja myślę, że to się kwalifikuje na problemy z prawem polskim
    na (nie)szczęście sanepid nie ma czasu ani siły przerobowej, żeby "każdy produkt sprawdzić"

  •  

    normalka. 60% mięsa-mięsa, a te 100% z opakowania to też wszystkie odpadki, skóra ktora tez pod mięso podobno podchodzi.
    a masło z 3/4 tłuszczu to też pewnie jakis kant. mieli 100% tłuszczu, który ma prawdziwą zawartość załóżmy 80% i z niego wzieli 3/4. :p

  •  

    Mała ciekawostka dla ludzi odżywiających się zdrowo:
    Jeżeli na opakowaniu napisane jest : Mięso oddzielane mechanicznie
    To znaczy, że są w tym i skóry i tłuszcz itp.

  •  

    Podziękować unijnym pseudoprzepisom sanitarnym pozwalającym na karmienie ludzi "gównem"

  •  

    Tak naprawdę masło to nie masło, tylko tłuszcz roślinny pod nazwą masła.

  •  

    Z tymi parówkami nikt Cię nie oszukał. Po prostu zostałeś zmanipulowany. Pisząc 100% mięsa z kurczaka napisali prawdę. Na opakowaniu jest napisane ze dodali jedynie mięso z kurczaka, nie z wieprza i krowy. Więc całe mięso jakie tam jest jest mięsem z kurczaka albo ze tego mięsa jest tylko 60% objętości czy masy parówki to inna bajka. Po prostu ładnie to napisali.

    tu jest ładnie to przedstawione ;)

    http://demotywatory.pl/3163832/Manipulacja

    •  

      @marcindrut: nie zgodzę się. tym powinna zająć się PIH, czy organizacja konsumencka. trzeba to zgłosić i później monitorować czy są jakieś wyjaśnienia...

  •  

    to 60% zawartości tłuszczu policzyli z opakowaniem, 3/4 bez :D

  •  

    Bo to masło 3/4 zawiera 60% tłuszczu mlecznego a reszta to roślinny.
    BTW polecam czytać dokładnie opisy masła i wybierać tylko te z minimalną lub zerową zawartością tłuszczu roślinnego (bo reszta to nie masło tylko mix).

    •  

      @asteq: Jak doszedłeś do tego, że ten produkt zawiera tłuszcz roślinny?

    •  

      @yegi:
      Jak będziesz miał chwilę to poprzeglądaj sobie skład każdego masła w jakimś markecie. Jedni się wstydzą napisać na opakowaniu inni nie.

    •  

      @asteq: a przeglądałeś skład tego masła, którym rozmawiamy? nie ma tam nic o tłuszczu roślinnym, jak wół jest napisane że 3/4 czyli 60%

    •  

      @jdef90:
      Zawsze wydawało mi się, że 3/4 = 75% a nie 60%. Teraz odpowiedz sobie gdzie jest reszta tłuszczu.
      Poza tym na tym konkretnym maśle nie ma informacji że te 60% tłuszczu to tłuszcz mleczny. Może być to na przykład: 60% roślinnego i 15% mlecznego (norm masła nie znam, nie wiem jaki jest próg tłuszczu mlecznego wystarczający do wykorzystania nazwy masło).
      Polecam zakupy masła z dokładnie wyszczególnionym składem (tak, są takie).

  •  

    polecam masło fińskie

  •  

    Trzeba gdzieś to zgłosić...

    •  

      @Dobry_Samarytanin: Najlepiej do UE, oni lubią takie sprawy. Zatrudnią armię urzędników i wreszcie zmęczeni obywatele zjednoczonej europy nie będą musieli czytać składu produktów.

Dodany przez:

avatar yegi dołączył
443 wykopali 19 zakopali 36.3 tys. wyświetleń