•  

    pokaż komentarz

    Mam nadzieję, że autor bloga nie korzysta również z takich słów jak "komputer", "procesor", "CD", "DVD" (i cała reszta około-komputerowego żargonu), nie używa słów "promocja", "helikopter", "student". Jestem skłonny pójść mu na rękę i udam że nie widziałem "dinozaura" ani "profesora". A tak BTW "k%@$a" również nie jest nasza, choć sprytnie zmieniono jej pierwotne znaczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Nie chodzi o to. Pewne słowa już weszły do języka potocznego i nic się z tym nie da zrobić. Natomiast możemy zawsze dbać o to, żeby ich nie przybywało w tak zastraszającym tempie. Jeśli jest polski odpowiednik, to po co wpychać na siłę angielskie słowo? Żeby było bardziej prestiżowo czy co?

    •  

      pokaż komentarz

      @parsiuk: Nie chodzi o prestiż, chodzi o wygodę. Chcemy czy nie, Polska nie jest odizolowaną wyspą. Nasi przedsiębiorcy kontaktują się z zagranicznymi klientami i podwykonwacami. Czasami po prostu prościej jest, jak wszyscy używają zwrotu "scrum master" niż... no właśnie? Niektórych rzeczy nie da się przetłumaczyć. Poza tym jak się wyjedzie za granicę na pół roku i używa ciągle tych zwrotów, to potem zaczyna brakować polskich słów w gębie. Trzeba po prostu pogodzić się z postępującą globalizacją.

    •  

      pokaż komentarz

      @parsiuk:
      Język to nie jest eksponat muzealny, żeby trzymać go w gablocie i wycierać szmatką z naniesionego kurzu. IMO (anglicyzm zamierzony :)) puryści są dość zabawni, skoro nie rozumieją, że język żyje, zawsze przyjmował, przyjmuje i będzie przyjmować obce naleciałości. Kiedyś pochodziły one z łaciny, włoskiego i francuskiego, dziś z angielskiego, a w przyszłości z cholera wie którego języka. I tu się nie ma na co oburzać, ani na co jojczyć - z tym się po prostu trzeba pogodzić. A jeśli ktoś już jednak na jojczenie się decyduje, to niech przynajmniej będzie konsekwentny.

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Więc uważasz że wszyscy powinniśmy się posługiwać "pongliszem" bo tak jest fajnie i nowocześnie, tak? Słyszałeś Ty kiedyś polskiego robotnika budowlanego za granicą, na przykład w UK czy Irlandii? Nie polecam...

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam:
      CD - płaskokrążek lustronumeryczny

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Co innego, gdy język się zmienia, a co innego, gdy wtrącasz angielskie słowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @vir: Prościzna, SM to oczywiście Kierownik Młyna, co przy naszej dwuznaczności słowa "młyn" miałoby całkiem fajny wydźwięk (to moja niedawna funkcja, niestety za granicą, bo nawet by mi się podobało spolszczone ;) )
      Owszem, niektórych rzeczy nie da się przetłumaczyć. Problem jest jednak, gdy się jednak da, a i tak wszyscy udają anglosasów, bo tak jest modniej. Jeszcze gorzej, jak robią to nieudolnie. Wzorcowym przykładem jest niesławny menadżer, który w różnych nieporadnych dialektach zostaje nazwany menagerem lub manadżerem. Nie wiadomo, śmiać się przy tym czy już płakać.
      Powinniśmy, wzorem innych krajów, jak choćby Niemcy czy Japonia, maksymalnie naturalizować obce wyrazy w naszym słowniku. Wymowa c jako k jest u nas obca, więc tak bardzo bolałoby spolszczyć do skrum majstra? (wiem, bardziej pasowałby mistrz, ale majster jakoś tak mi pasuje podobieństwem brzmienia, a i znaczeniowo niewiele tu odbiega)

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Oż ty, a skąd niby wzięła się ,,k@#!a"? To też jest wyraz rdzennie słowiański, jak @@@@a, $#%! i j#$#ć. Tak, naszymi wulgaryzmami teoretycznie można się dogadać na terenie całej słowiańszczyzny.
      k@#!a nie wzięła się ani od zakrętu, ani od dziewczyny (że niby od greckiego "kora").

    •  

      pokaż komentarz

      k%!%ica go trafia, a odmieniać nawet nie potrafi. Nie Akiro, a Akiry.
      Dziękuję.
      @Pompidoub: A "k%!%a mać" to nie przypadkiem od "curve" i "maciora"? czyli "k%!%a Twoja Mać"- "Krzywa Twoja matka" ew. "Twoja matka jest krzywa". Tak mi polonistka tłumaczyła kiedyś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Daronk: Na 100% nie. Mnie sorka od łaciny mówiła, że to z greki, ale skoro i wikisłownik, i profesor Markowski twierdzą, że to z prasłowiańskiego to musi być prawda :) A k!!%a mać faktycznie obrażało kiedyś matkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @nehsi: ale majster to właśnie z niemieckiego nasz swojskiej mistrz

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Tak, język ewoluuje, zmienia się, lapie nowe slowa, ALE czymś innym jest zamienianie już istniejących na obce. Szczególnie kiedy to nie ma sensownego zastosowania jak przy nazwach stanowisk.

    •  

      pokaż komentarz

      @nehsi: Żaden tam "kierownik młyna" tylko młynarz :) Ja próbuję przepchnąć to u mnie w firmie.

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: "czy tylko mnie wk!%#ia wszechobecne wp@$!!%@anie angielskich słów? " Tak k***a tylko Ciebie...

    •  

      pokaż komentarz

      @kwahoo: interfejs (interface) - międzymordzie

    •  

      pokaż komentarz

      @parsiuk: No ok, koleś ma rację, że powinno się szanować swój język itp. ale dlaczego nie starać się na całym świecie do ujednolicania języka? Powoli powstaje uniwersalny język i to nie dzieje się tylko w Polsce tak, że do użycia wchodzi coraz więcej słów obcojęzycznych. Osobiście nie przeszkadza mi to, że zamiast płaskokrążek lustronumeryczny używa się CD.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zapasowe_Sumienie: @kwahoo: Do tego można jeszcze doliczyć wojnę "anuluj" vs "poniechaj" ciągniętą bodajże do tej pory na forum myapple http://www.myapple.pl/anuluj-czy-poniechaj/14877-anuluj-czy-poniechaj-zdaniem-poradni-jezykowej-pwn.html

    •  

      pokaż komentarz

      @fen1x: Nie , nie tylko jego to wkurza. Wkurza mnie też snobowanie się na wielki świat , gdy jesteśmy pryszczem na tyłku Europy. I uważam, że język ojczysty należy szanować , a nie robić z siebie pośmiewiska.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwahoo: CD-ROM - cygan sprzedający kompakty

    •  

      pokaż komentarz

      @mariuszj: Zgodzę się, sam _Młynarz mógłby starczyć, zwłaszcza że KIerownik niefortunnie kojarzy się z procesem sterowanym od góry, a nie o to w tej metodyce chodzi. A niech mnie, spróbuję to przeforsować i u mnie. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Daronk: slowo "k!#!a" pochodzi od lacinskiego slowa "carev" (czytanego karew), oznaczajacego krowe.
      k!#!a, to byla wiec kobieta oporzadzajaca krowy, pracujaca w oborze przy gnoju.

      Ciekawostka, ze rowniez slowo "dziwka" jest nazwa sluzacej, czyli jakby to powiedziano kiedys "dziewki usluznej".

      Kolejna ciekawostka jest taka, ze jeszcze trzysta lat temu slowo "kobieta" bylo wulgaryzmem, zas dziwka nie. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @parsiuk: nie zastanawia cie czy iles lat temu nie uzyto tych samych argumentiow do walki z weekendem czy innym makaronizmom?
      tez jestem przeciwny wplataniu na sile slow ktore maja doskonale polskie odpowiedniki ale jak sam autor bloga (kolejne slowo) szybko sie przekonal na slowie talkshow od pewnych zapozyczen nie ma ucieczki i udawanie ze to sa spolszczone slowa nie zminia faktu ze takimi nie sa.....

    •  

      pokaż komentarz

      @parsiuk @0123 @Ryu i pozostałe 52 osoby
      Nie chce mi się pisać wykładu z konkretnymi przykładami na to, że rozwój języka to przede wszystkim przyjmowanie i naturalizacja zapożyczeń. Ograniczę się więc tylko do obrazowego porównania - Słownik Wyrazów Obcych PWN liczy obecnie ok. 30 tysięcy haseł. To więcej niż większość z nas w ogóle używa (przeciętny Polak posługuje się na co dzień zakresem 2-5 tysięcy), i być może przybliżona liczba słów które jesteśmy w stanie zrozumieć mimo, że się nimi nie posługujemy (użytkowanie bierne). Wam dzisiaj zbrodnią dla języka wydaje się biedny skromny account, pokolenie czy dwa wcześniej sami byście byli wyklęci za choćby weekendy, lunche czy kartofle.

      Aha, nie zapomnijcie posłać gromów na PWN, który ostatnio do Słownika Języka Polskiego dodał takie hasła jak chillout (w dodatku w takiej formie, bez spolszczonego zapisu; sic!!11oneone). Popikietujcie im pod siedzibą albo co...

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Powtórzę się. Nie widzisz różnicy między normalnym procesem przyjmowania NOWYCH slów z obcego języka, a procesem zastępowania istniejących obcymi?
      A PWN odwala dobrą robotę, bo oni nie oceniają, nie dyrygują, a opisują. Ludzie kształtują to jak wygląda nasz język, a PWN tworzy slowniki. Nie zmienia to faktu, że używanie w języku polskim zwrotu chillout jest idiotyczne, szczególnie przy niespolszczonej pisowni.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: Ja tylko podałem to, co mi powiedziano- nie jestem ekspertem więc nie zamierzam się kłócić ;]
      Ale dziewka stosowano chyba uniwersalnie- mówiono do córek, do służby?
      No a co do tej k$@@y, to ciekawe bardzo ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu:
      Zastępowanie istniejących określeń również jest normalne (vide majster, gildia, weekend, helikopter, kartofel). Z resztą, pojęcie "normalności" i "nienormalności" jest kompletnie nieadekwatne/irrelewantne/niewłaściwe (tak dla przykładu dyskutowanego przypadku) do języka. Bo "normalność" w świecie języka to wszystko czym się ludzie posługują, niezależnie od znaczenia, czy etymologii.

      Z resztą, język to tylko narzędzie. A wy robicie okopy jakby co najmniej był relikwią zesłaną przez samego boga.

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Narzędzie, narzędzie. Nie spotkaleś się jeszcze z tym, aby ktoś próbowal dbać o swoje narzędzie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu:
      Nie spotkałem się z nikim, kto by bał się w nim wymienić jakiś element na nowy w obawie przed zatraceniem jego "oryginalnej" tożsamości...

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: W Polsce są ŚMIGŁOWCE nie ma helikopterów.

  •  

    pokaż komentarz

    Key Account Manager, czyli Opiekun Kluczowych Klientów, czyli taki handlowiec z wyższej półki.

  •  

    pokaż komentarz

    Przed wykrzyknikiem i znakiem zapytania nie stawia się spacji, wielokropek składa się z trzech kropek, a nie dwóch, minus to nie myślnik, zaś polski cudzysłów wygląda inaczej ("ten" to amerykański). Dodatkowo niektóre przecinki trochę przypadkowo są postawione (czy autor bloga skonstruował jakiś randomizator interpunkcji?). Osoba podchodząca do interpunkcji w sposób tak dowolny wypowiada się o języku polskim? Dziwne to wszystko.

    (Zgadzam się, że jest nadmiar wyrażeń angielskich.)

  •  

    pokaż komentarz

    A te wszystkie Courty, Towery, Plaze, Centery?
    Nie do pomyślenia jest to we Francji czy Włoszech, bo tam są dumni ze swojej kultury i ze swojego języka, ale Polacy jeszcze długo będą mieć kompleks niższości wobec "Zachodu". Lata PRL zrobiły swoje.
    Jestem Accountant Trainee i mejkam deale k%$$a!

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej:
      Chyba nie gadałeś nigdy z Francuzem, skoro nie wiesz ile u nich anglicyzmów się wplata w mowie potocznej :).

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: Dlaczego nazywasz to kompleksami? To jest taka glupia moda i tyle. Narodowym kompleksem to ja bym raczej nazwal to, że wszystko co się u nas dzieje nazywamy narodowymi kompleksami.

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: Podobnie z Tour de Pologne. Francuzi mają po swojemu Tour de France, Włosi po swojemu Giro de Italia, Hiszpanie również we własnym języku Vuelta Espana a tylko my nie potrafimy nazwać tego po Polsku!

    •  

      pokaż komentarz

      @sciana:

      Tour de Pologne, to jeszcze przedwojenny wyścig, więc ma niewiele wspólnego z obecną modą.

    •  

      pokaż komentarz

      @RT_NR: Przed wojną, nasi dziadkowie też na prawo i lewo zapożyczali wyrazy. I zapewne podobnie byli tacy którym to się nie podobało. Czy my się wstydzimy swego języka?

    •  

      pokaż komentarz

      @RT_NR: No dokładnie, bo Polacy zawsze czerpali garściami z obcych języków i obcych kultur nie bojąc się wprowadzać obce słowa do języka. Póki co to tylko bogaciło nas język dzięki czemu mamy niespotykane bogactwo językowe i interesującą kulturę. Obecnie nie wiem skąd taki strach przed utratą tożsamości poprzez kilka angielskich słów. Łacina była modna, wchodziły łacińskie, Niemiecki był wpływowy, wchodziły niemieckie, francuski był na salonach, wchodziły francuskie. Teraz angielski jest międzynarodowy, więc wchodzą angielskie, nie ma powodu do obaw.

    •  

      pokaż komentarz

      @pracocholiczka9: Problem w tym że Tour de Pologne jest wyrażeniem i każde z ze słów tego wyrażenia nie znaczy kompletnie nic w języku polskim, zarówno teraz jak i 100 lat temu. Tym samym nie wzbogaca to naszego języka ani na jotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @sciana:
      Po polsku (małą literą) jeżeli już.

    •  

      pokaż komentarz

      @kinlej: Nie do pomyślenia jest to we Francji czy Włoszech, bo tam są dumni ze swojej kultury i ze swojego języka

      Dodaj do tego hiszpanów i masz świętą trójcę narodów, które są tak dumne ze swojego języka, że aż nie chcą się uczyć języków obcych, angielskiego w szczególności. Pracuję powiedzmy szeroko w branży gastronomicznej w Londynie i mnie ch. strzela jak wchodzi mi taki hiszpan czy włoch i na pełnej zaczyna recytować po swojemu. Całe szczęście, że w 99% przypadków włosi chcą espresso a hiszpanie latte to co by nie powiedzieli do okoła to meritum jest mi znane. Gorzej z francuzami, wymyślają skomplikowane zamówienia, których nie potrafią powiedzieć po angielsku albo mówią z tak ciężkim akcentem, że już lepiej niech nic nie mówią tylko pokażą palcem w menu.

      Najbardziej lubię szeroko pojęte narody germańskie (aczkolwiek najmniejszą sympatią darzę niemców i bynajmniej nie z powodów historycznych acz z powodu najgorszej znajomości angielskiego z tej grupy). Islandczycy i norwegowie tak wymiatają, że po samym głosie nie można ich odróżnić od amerykanów (zazwyczaj mówią z idealnym amerykańskim akcentem).

    •  

      pokaż komentarz

      @dadam: Zależy jacy Francuzi, jeżeli ci młodsi faktycznie wrzucają trochę anglicyzmów, to Ci trochę starsi nie posługują się nimi prawie wcale. Ci młodsi Francuzi rozmawiając między sobą również mało wrzucają po angielsku; z obcokrajowcami mówiącymi po francusku rozmawiają inaczej, tak jak mówisz więcej jest tych anglicyzmów, bo po prostu nie dałoby się ich zrozumieć gdyby mówili czysto po francusku i używali swoich skrótów. Wystarczy popisać trochę z francuzami wtedy można się przekonać jacy są kreatywni w tworzeniu wyrazów, poprzez zapisy fonetyczne i różne takie cuda. Tutaj przykładowe skróty

  •  

    pokaż komentarz

    Obcojęzycznemu słownictwu wszechobecnemu w naszym życiu mówię stanowcze:
    oddalcie się na znaczną odległość starając się iść raźnym krokiem!

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna