•  

    pokaż komentarz

    Ja właśnie jastem na kursie w szczecinie.
    jest tutaj konkretny obszar poza ktory egzaminatorzy zadko wyjezdzaja. moj instruktor tlucze ze mna ciagle te same skrzyzowania wiec po 30 godzinach takiej jazdy moge powiedziec ze wszystkie warianty trasy egzaminacyjnej znam na pamiec.
    wykladowca na teorii delikatnie dal nam do zrozumienia, ze na jazdach bedziemy uczyc sie zdawania egzaminu, a nie prawdziwej jazdy samochodem, bo inaczej nie ma szans

    •  

      pokaż komentarz

      no, tak samo jak z nową maturą - jak nie wpasujesz się w schemat to oblałeś. Ja po roku czasu od zdania egzaminu, z ciekawości rozwiązałem sobie testy na kat. B. Jakie było moje zdziwienie jak oblałem i miałem tylko 16 odp. dobrze. Tak śmiejcie się, ale przyjrzyjcie się tym pytaniom, niektóre są tak KRETYŃSKIE że trzeba być chyba czubkiem żeby na nie odpowiedzieć.

    •  

      pokaż komentarz

      edit: (minęło już 10 min od napisania, a ja jeszcze chcę coś dodać)
      NIGDY W ŻYCIU nie miałem większego stresu niż na egzaminie praktycznym z prawa jazdy! Matura, sesja na studiach, wyrwanie zęba u dentysty, szycie nogi. Niedużo, ale uwierzcie że prawo jazdy to był największy stres w moim życiu. Pewnie nie tylko u mnie.

      A tutaj moje zmagania z kat. A
      http://www.prawojazdy.com.pl/forum/viewtopic.php?t=6878

    •  

      pokaż komentarz

      jak miełeś 16 odpowiedzi dobrze to nie odlałeś, tylko zdałeś, bo pytań jest 18 a błędy można mieć dwa...
      //edit
      Co do stresu:
      Tak mokry jak byłem wysiadając z Lki po egzaminie to byłem chyba tylko raz, po 3h na siłowni...

    •  

      pokaż komentarz

      miało być 14 :-) wiem teraz to już możecie mnie wyzywać od kretynów, głupków itp.

    •  

      pokaż komentarz

      no to, że najgorsze to prawda, zwłaszcza jak nie można zapanować nad nogami, rękami i jeszcze się k$$$a znaków przez stres nie dostrzega : )

    •  

      pokaż komentarz

      Aż teraz sam sobie strzeliłem teścik i też 4 błędy :/
      I faktycznie ten stres podczas egzaminu na prawko jest jednym z najgorszych w życiu :/

    •  

      pokaż komentarz

      Czy tylko ja mam taki problem, że gdy klikam na trzecią stronę artykułu pojawiają mi się "komentarze internautów" ?
      Żeby nie było - na początku tekstu jest wzmianka o zdaniu za szóstym razem, zaś druga strona kończy się opisem czwartego podejścia.

    •  

      pokaż komentarz

      Też parę lat temu zdawałem w szczecinie (jeszcze na starych zasadach), i za pierwszym razem taki dziadek z siwą brodą uwalił mnie na "nieustąpieniu pierwszeństwa" tuż za wyjazdem z bramy ośrodka - zahamował mi samochód na wysokości znaku "ustąp pierwszeństwa", i na moje tłumaczenie że chciałem dojechać do linii zatrzymania stwierdził że linia jest zbyt zatarta i niewyraźna aby uznać to za linię zatrzymania i zgodnie z przepisami powinienem się zatrzymać przed znakiem... I tyle pojeździłem, a kamer wtedy w samochodach nie było...

    •  

      pokaż komentarz

      @Kajetan8
      Też tak miałem, nie wiem z czego to wynika.
      Kliknij sobie ikonkę drukarki, otworzy Ci się cały tekst w nowym pop-upie.

    •  

      pokaż komentarz

      ja mam kat. A+B+C i chyba bym się pochlastał jeśli miałbym zdawać egzaminy jeszcze raz... o każdym z egzaminów na kolejne kategorie mógłbym niestety napisać identyczny artykuł osobno. A za 3, B za 4, C za 1 (egzaminator miał kaca ;] )

    •  

      pokaż komentarz

      ja zdałem za pierwszym razem, pierwszy raz autem jeździłem w eLce, a na egzaminie nie stresowałem się w ogóle bo wyczekałem się na niego z 3h więc stwierdziłem że chce mieć to już za sobą, zresztą jak nie zdam to zdam za następnym, ale się udało :)

      ps. rada dla przyszłych kierowców - pełen luz i wszystko się da ;D

    •  

      pokaż komentarz

      Jednym słowem, mozna to opisać: ch%$stwo.
      Ja za pierwszym razem zdałęm, ale to chyba dzięki temu, że egzaminator był miły
      A dziewczyny nieraz mają fajnie... jak jest ciepło i trafi sie egzaminator. Mini i zdane...

    •  

      pokaż komentarz

      Stres przed egzaminem teoretycznym faktycznie byl jednym z wiekszych w moim zyciu. Praktyczny zdalem za 4tym razem, lyknalem 2 tabletki na uspokojenie i nawet nie wiem kiedy mi ten czas minal :P

    •  

      pokaż komentarz

      @elKreciko
      Pewnie- dziewczyny mają fajnie. Jak któraś zda egzamin za pierwszym razem- to gadają, że "Mini i zdane". Jeśli nie uda im się zdać, to wiadomo "blondynka, baba za kierownicą" itd.
      Zdałam egzamin (kat. B) bezbłędnie za pierwszym razem. Nie z powodu mini, blond włosów, czy też zwykłego farta. Po prostu umiem jeździć i bardzo dobrze czuję się za kierownicą. Dlatego tym bardziej bolały mnie komentarze niektórych znajomych- bardzo podobne do tego napisanego przez Ciebie. Niedługo zamierzam zrobić kategorię A i też pewnie nasłucham się podobnych głupot. Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @mademoiselle
      Nie mam nic przeciwko kobietom za kierownicą, tylko stwierdziełm fakty, wiele dziewczyn znam, które super jeżdżą samochodami. Jeżeli urażiłem, przepraszam. A tak btw. znam kobitke, która ma prawko na C i CE, no i oczywiście B. A do tego jeszcze jeździ bez problemów na wózku widłowym. Wielu mężczyzn ją szanuje:D

  •  

    pokaż komentarz

    To sprawdzanie stanu technicznego to wyjątkowa głupota.
    Na egzamin muszą podstawić sprawne auto, więc jaki sens w ponownym sprawdzeniu stanu technicznego?
    Człowiek w stresie może zapomnieć o sprawdzeniu jakiegoś rodzaju świateł. Ale czy to takie istotne?

    Polska to chory kraj. Na każdym kroku obywatel ma rzucane kłody pod nogi.

    Nieważne czy 30h czy 200h. I tak w tym czasie nikt nie nauczy się dobrze jeździć. Do tego trzeba dużego doświadczenia.

    I ostatnia sprawa: idiotyzm młodych kierowców. To nie wina egzaminów itp. Tu trzeba ostro karać za łamanie przepisów. Wtedy to może pomóc. A nie zaostrzanie egzaminów, dokładanie 10h do praktyki. Czy to może pomóc? NIE. Jeśli ktoś jest idiotą to mogą egzamin do 2h wydłużyć i będzie podobnie.
    Jedynie surowe kary zmienią nastawienie młodych. Zabieranie prawka i wysokie mandaty dla młodych. W wielu krajach jest podobnie: masz mały staż za kierownicą to uważaj podwójnie bo szybko prawko stracisz ...

    A tak mamy idiotów na drogach i problemy ze zdaniem egzaminu.
    Znam osoby, które oblewają tylko dlatego, że nie mogą sobie poradzić ze stresem. Cały ten system egzaminowania to straszny bubel.
    Najlepiej widać to po wypowiedzi tego doświadczonego kierowcy.

    •  

      pokaż komentarz

      A ja myślę, że to dobrze, jeśli kierowca wie, jak sprawdzić poziom oleju, gdzie dolać płynu do spryskiwaczy i sprawdzić stan świateł. Ba! Uważam, że takie kontrole powinny wejść w nawyk. Z tym się do serwisu nie jeździ. A za niesprawdzenie jakiegoś rodzaju świateł egzaminu nie oblejesz, oczywiście jeśli sobie w końcu przypomnisz (limitu czasu nie ma), a nie poddasz się.

    •  

      pokaż komentarz

      w wielu krajach funkcjonuje prawo jazdy niepełne czy też tymczasowe czy jak to przetłumaczyć - chodzi o to, że egzamin (teoria) zdaje się łatwo ale przez najbliższy rok jeździsz z kimś kto ma odpowiedni wiek i pełne prawo jazdy - najczęściej rodzic. Dopiero potem podchodzisz do egzaminu i po zdaniu dostajesz pełne prawko.
      Niby utrudnienie,ale - jeździsz rok za kierownica w prawdziwych warunkach. Jeździsz swoim samochodem, nie płacisz więc za każdą godzine jazdy z instruktorem (a wydatek to niemały jest). Uczysz się życia na dordze. Tak, że po zdaniu jedyne co się dla ciebie zmienia to brak konieczności posiadania dorosłego towarzystwa na czas jazdy. Czy to jest aż taki zły system
      ?

    •  

      pokaż komentarz

      @ostoja

      Taa, pięknie powiedziane.
      Tylko, że większość osób to będzie jedynie znało ten samochód, którym jeździli.
      Mam znajome, które tak się przyzwyczaiły do Fiata Pandy, że potem był dla nich szok gdy musiały jechać innym samochodem.
      Założę się, że 75% dziewczyn, które umieją wykonać te czynności w Pandzie czy Yarisie nie zrobi tego już w innej marce samochodu.

      Poziom oleju ma niewiele do kwestii bezpieczeństwa. Jeśli ktoś nie będzie o tym myślał to najwyżej zniszczy silnik. I tyle.
      W sumie to przed każdym wyjazdem powinniśmy jechać na stację diagnostyczną: hamulce, zawieszenie itp są bardzo ważne a przecież mogły się właśnie popsuć.

      Na egzaminie to jest parodia: ktoś włącza światło i potem stwierdza, że działa. Bo musi działać skoro tam samochody są na bieżąco serwisowane. Nawet nie ma opcji żeby nie działało.

      To, że ktoś umie wszystko sprawdzić w Yarisie to nie znaczy, że będzie to umiał zrobić w innym aucie. Nauka niewiele pomaga bo potem ktoś wsiada do Forda i nawet nie wie jak maskę otworzyć.
      W ogóle w najnowszych autach z górnej półki masz wszędzie czujniki i te sprawdzanie oleju, płynu itp to śmiech na sali.

      Po prostu taki wymysł aby jeszcze szybciej kogoś oblać.

    •  

      pokaż komentarz

      @ostoja - Masz, k... prawko? Coś mi się nie wydaje, że sprawdzasz co chwilę poziom oleju i światełka. Olej to sobie możesz sprawdzić co parę tysięcy kilometrów i też będzie dobrze.
      A o jak nie masz np. jednego światła to co? Stanowisz ogromne zagrożenie na drodze? Zresztą o takich rzeczach to kulturalni kierowcy informują siebie na (cb) radyjku więc STFU. Pogadamy jak zrobisz prawko.

    •  

      pokaż komentarz

      @ M4ks

      To jest dobry system.
      Lepszy niż nasze polskie kursy i egzaminy.

      Jazdy to jedynie zapoznawanie się z miastem i pokazywanie jak się nie pomylić na egzaminie.
      Jeśli masz "szczęście" to byś może w czasie jazd nawet wycieraczek nie włączysz. A potem już po otrzymaniu prawka nagle deszcz może się okazać problemem.
      No ale jak tu wcześniej drobyć umiejetności jazdy w gorszych warunkach skoro możesz tylko jeździć z instruktorem ...
      30h z dobrym kierowcą u boku we własnym samochodzie bedzie 5 razy bardziej przydatne niż 30h z instruktorem, który głównie pokazuje ronda, skrzyżowania i inne miejsca, gdzie potem będzie egzamin.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ostoja
      Takie rzeczy podane są w instrukcji obsługi każdego samochodu, dodatkowo większość kobiet i tak nie będzie potrafiło zdiagnozować problemu zarówno w aucie egzaminacyjnym jak i innym. Generalnie te całe 'technikalia' mają na celu oblanie tych, którzy być może dobrze jeżdzą, a po prostu czegoś zapomną przy tak kretyńskim etapie egzaminu (kumpel oblał właśnie na światłach a jeździł zamochodami pare lat, drugi egzamin zdał już od razu i bezproblemowo).

    •  

      pokaż komentarz

      A ja myślę, że to dobrze, jeśli kierowca wie, jak sprawdzić poziom oleju, gdzie dolać płynu do spryskiwaczy i sprawdzić stan świateł. Ba! Uważam, że takie kontrole powinny wejść w nawyk. Z tym się do serwisu nie jeździ.
      Ej co to znaczy "z tym się do serwisu nie jeździ"? Jakim prawem decydujesz z czym kto ma do serwisu jeździć? Ktoś chce i ma życzenie to może jeździć ze wszystkim. Mam znajomą która co zimę jedzie do serwisu żeby jej do baku wlali ten płyn na usunięcie wody z przewodu paliwowego. I płaci za to 10zł+cena płynu. Bo ją stać na to i ma takie życzenie i nie chce sobie pobrudzić rąk. I nic nikomu do tego z czym sobie jeździ do serwisu.

    •  

      pokaż komentarz

      I płaci za to 10zł+cena płynu.
      No widzisz? Mógłbyś sam go wlać dla niej i miałbyś 10zł, a może nawet i pół litra :)

    •  

      pokaż komentarz

      M4ks - a co z tymi, którzy nie mają z kim jeździć samochodem i pierwszy samochód jaki prowadzili po egzaminie to ich własny? Mam prosić sąsiada, żeby ze mną pojeździł?

  •  

    pokaż komentarz

    Rada jest prosta - trzeba sie nauczyc miasta i jezdzic na pamiec. Fakt faktem i tak wszystko zalezy od tego, na kogo sie trafi. Jezeli egzaminator chce kogos ulac, to uleje ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Ja z miesiąc przed egzaminem jeździłem skuterem i rowerem po tych trasach gdzie najczęściej lubią jeździć egzaminatorzy, ważne było nauczyć się gdzie nie można skręcać i ogólnie jazdę po rondach. Zdałem za pierwszym razem, ale prawda jest taka, że dużo egzaminujących to idioci i jak na takiego trafisz to co byś nie zrobił, oblejesz.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja zdałem chyba dlatego, że byłem ostatnią osobą w ośrodku która zdawała na starych dobrych zasadach (bez parkowania na mieście itp.). Chyba przez jakiś sentyment mnie przepuścił, bo jakoś rewelacyjnie mi nie szło :]

    •  

      pokaż komentarz

      Hehe, jeden egzaminator po przybyciu do WORDU z miasta, stwierdził, że wogóle miasta nie znam, jak bym tam pierwszy raz był, że jeździć nie umiem, itp. Na następnym egzaminie, podczas powrotu do ośrodka, inny egzaminator pytał się mnie u kogo się uczyłem jeździć, bo naprawdę dobrze mi idzie, jeżdzę dynamicznie i zdecydowanie...
      Widzimisię egzaminatora, a nie żadne przepisy... :|
      Znajoma jak zdawała, wyjechala na miasto, pojechali na parking, zapalili po fajce, gosciu poszedl do sklepu, przyniosl po paczku, pogadali i wrocili do wordu...zdane...:)

  •  

    pokaż komentarz

    Ten tekst to jest jak najbardziej prawdziwy. Sam ostatnio (dokładnie rok temu) zacząłem robić 'prawko'. W sumie teoria poszła jak masło, jazdy dosyć się kleiły - znaczy się potrafiłem dosyć dobrze jeździć. Pierwszy egzamin to był szybki plac, i wyjazd na miasto i 40 minut jazdy. Na samym końcu egzaminu, tuż przed zjazdem do ośrodka egzaminator kazał mi zaparkować na samym końcu parkingu. Oczywiście zaparkowałem prawidłowo, jednak przy wyjeździe tyłem nie zauważyłem, że na tej końcówce parkingu przy wyjeździe na ulice jest podwójna ciągła (na całej długości parkingu jej nie ma!) i trochę ją przekroczyłem. Mimo że nie było żadnego samochodu, a cofanie wykonałem z najwyższą ostrożnością - egzamin oblany - egzaminator darł ryja (i to dosłownie!), że nie respektuje znaków drogowych, że stwarzam zagrożenie na drodze. Cóż, nie ja pierwszy i nie ostatni. Kolejny egzamin miałem około grudnia (miesiąc czasu oczekiwania, miesiąc czasu bez jazdy samochodem) no i również w końcówce egzaminu popełniłem błąd. Auto zgasło mi 2 razy na ruchliwym skrzyżowaniu. No cóż, w tym jednak wypadku egzaminator powiedział (fajnu gość w sumie był), że szkoda mu mnie oblewać bo jazdę miałem naprawdę dobrą, a tu taki babol. Dodatkowo padał wtedy śnieg, więc czasem jechało się na czuja, w szczególności że przejeżdzałem ulice, na których nigdy nie jechałem. 3 egzamin to mój głupi błąd na placu. Szkoda gadać - jak najbardziej zasłużony fail. 4 i ostatni egzamin poszedł dosyć dobrze, oczywiście jakieś uchybienia były, ale egzaminator był w porządku, powiedział że dużych błędów nie było i egzamin z wynikiem pozytywnym. Dużo zależy od szczęscia, egzaminatora, układu planet, no i wiadomo od umiejętności, jednak te niekoniecznie znajdują się na początku tej listy. Generalnie WORD'y to firmy zarabiające kasę, nastawione na zysk. Bodajże egzaminator ma jakiś profit od każdego zdającego, więc musi wyrobić normę jeśli chce zarabiać. Egzamin to w zupełności całkiem inna bajka od zwykłej jazdy samochodem. Generalnie gdy mam prawko żaden ch$$ nie przyp#$%!!$a się że jade 10 cm za bardzo w lewo czy prawo, czy jade lewym pasem szybciej bo tak mi się podoba czy prawym, czy włączam kierunek jak omijam przeszkodę czy nie. I w żaden sposób podane uchybienie nie spowoduje że stracę prawo jazdy.

  •  

    pokaż komentarz

    Ze zdawaniem na prawo jazdy każdy wie jak jest. Ale autor artykułu nie jest obiektywny gdyż trafił do tzw. "szkółki" za punkty. Celowo go przeczołgano. Nie wiem czy on się uważa za jakiegoś super kierowcę czy coś ale ja znam wielu o podobnym stażu jak on i żadnego, który by stracił prawko za punkty.

    Autor artykułu zaręcza, że jeździć umie, a punkty dostał bo mu się śpieszyło, ale jeździć umie. I mam w to uwierzyć? A może po prostu zachowywał się na drodze jak idiota? Jakoś większość kierowców nie ma problemu z punktami. Mam wierzyć, że ten Pan jest jakiś lepszy od innych? Że każdemu się zdarza stracić prawko? Nawet wywijając wyjątkowo (maks jest chyba 11 punktów) burackie manewry można dać się złapać dwa razy w roku.

    To przecież trzeba być idiotą aby ze świadomością, że ma się już dużo punktów nadal łamaćprzepisy_. A potem jeszcze się dziwić, że go w szkółce przeczołgali. I bardzo dobrze, gościu pokibluje trochę w szkółce to może mu przejdzie ochota na szybką jazdę.

    Artykuł byłby bardziej obiektywny jakby autor wprost napisał, że nieprzepisowąjazdą_ sobie nazbierał punktów i mu odebrano prawko. Jakby napisał, że limity prędkości (na to się powoływał - nie wierzę, że to jedyne przewinienia) są bez jego zdaniem bez sensu to może bym się nie zgodził, ale przynajmniej uznałbym, że gość ma własne zdanie na ten temat.

    A tutaj właściwie wygląda to tak, że łamałem przepisy, odebrano mi prawko, w odwecie obsmaruję.

    •  

      pokaż komentarz

      Zresztą można sobie punkty obniżyć kursem ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @kosmosik

      Dużo zależy od pracy. Spróbuj jeździć po Polsce i robić 80-100tys km rocznie.
      Nie ma szans aby uniknąć mandatów. Fotoradary, policjanci w krzakach, auta z wideorekestratorami.
      A do tego masa ograniczeń.
      Czasami masz taką robotę, że musisz po prostu zdążyć. A są przecież korki, roboty drogowe. I wystarczy 81km/h na szerokiej drodze gdzie postawia 50 i już masz 6pkt.

      Oczywiście można zmienić pracę ale jednak w Polsce sporo osób musi pracować pod presją czasu i miejscami muszą trochę szybciej pojechać.
      Oczywiście nie pochwalam tego. Ale sam wiem jak to jest. Ostatnio miałem daleki wyjazd i jednak były momenty, że trochę przepisy złamałem. Bo tak naprawdę nie znam osoby, która ciągle jeździ zgodnie z przepisami.
      Mieszkam w Warszawie i widzę, że ograniczenie 50km/h to taka fikcja.

      Wiadomo, jazda jak pirat to głupota. Ale nie trzeba szybko jeździć aby punkty łapać. W Polsce mamy fatalne drogi. A miejscami ograniczenia chyba są robione tylko po to aby policja miała dobrą miejscówkę.
      Takie jest moje zdanie. Ja nie jeżdżę szybko. Ale też nie należę do takich co trzmają 50 na liczniku gdy takie jest ograniczenie. Takich kierówców to chyba w Polsce jest mało ...

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie, jakoś dróg pozostawia wiele do życzenia, a fotoradary stoją na każdym kroku. I to nawet na obwodnicach miast. Ostatnio jechałem trasą Lublin - Chełm - 70 km a po drodze około 4 fotoradarów i jeszcze 'miśki' w krzakach. To paranoja, żeby na szerokiej drodze, z dobrą nawierzchnią, jechać 50 czy 70. Ok, okolice szkół - jak najbardzeij w takim miejscu fotoradar. Ale czasem jakiś byle wyp$%#ków, dwie tabliczki teren zabudowany, 4 chałupy na krzyż, droga jak się maluje, samochód również nie maluch a ty jedź 50 km/h. Kpina.

    •  

      pokaż komentarz

      > Dużo zależy od pracy. Spróbuj jeździć po Polsce i robić 80-100tys km
      > rocznie.

      W czym problem? Jak się praca nie podoba to proszę zmienić. Było się edukować. U mnie w pracy zawodowi kierowcy, z którymi mam do czynienia (jak mnie wożą w delegacje hehe) prowadzą tak, że nie tracą jakimś dziwnym trafem prawka. Bo w wymuszanie takich praktyk jest nielegalne.

      > Nie ma szans aby uniknąć mandatów. Fotoradary, policjanci w krzakach, auta z
      > wideorekestratorami.

      Uniknąć jedno. Mieć powiedzmy 20 punktów i nadal łamać przepisy to idiotyzm. Nie da się jednym przewinieniem zdobyć 24 punkty. Niech mnie ktoś poprawi ale z tego co wiem to maks jest 11 punktów za jedno (za gorsze jest natychmiastowe odebranie prawka), a masz ich 24... Poza tym jak sobie w roku nazbierasz to możesz część zniwelować odbywając szkółkę.

      > A do tego masa ograniczeń.

      Idiotyczne ograniczenia... w miejscach zabudowanych itp. Przecież każdy to super rajdowiec niczym ten co się okaleczył i zabił kolegę. No jasne. Każdy kierowca uber maczo co on będzie się przepisami przejmował...

      > Czasami masz taką robotę, że musisz po prostu zdążyć. A są przecież
      > korki, roboty drogowe.

      To wystarczy wcześniej wyjechać i też zdążysz. Nigdy nie zgodzę się na to, aby jakiś matoł z racji tego, że "taką ma robotę" narażał mnie i moich bliskich (bo nie wiem kiedy taki idiota np. wbije się w przystanek na którym stoję).

      > I wystarczy 81km/h na szerokiej drodze gdzie postawia
      > 50 i już masz 6pkt.

      No to wiedząc, że masz na koncie 22 punkty to wiesz ile możesz jechać.

      > Oczywiście można zmienić pracę ale jednak w Polsce sporo osób
      > musi pracować pod presją czasu i miejscami muszą trochę
      > szybciej pojechać.

      1. Nie musi.
      2. Sram na nich - niech ich łapie policja i zabiera prawko, nie zasługują.

      > Oczywiście nie pochwalam tego. Ale sam wiem jak to jest.

      Ciekawe czy będziesz tak to tłumaczył jak taki matoł Cię zdemoluje. Ja wiem, że przepisy się czasami łamie bo coś tam, ale bądź świadomy tego, że ma to konsekwencje. Odebranie prawka to jedna z mniejszych.

      Wracając do autora artykułu to po raz kolejny twierdzę, że to idiota. Fakt, że nie miał poważnych wypadków tylko kilka stłuczek nie ze swojej winy ocenia jako wynik jego super jazdy. Dla mnie taki osobnik jest kretynem - to wynika tylko z tego, że ma farta. To jest tylko łut szczęścia, zawsze ktoś (nawet nie z naszej winy) może spowodować wypadek, czy jedziemy wtedy 50km/h czy 100km/h robi zasadniczą różnicę.

      > Ostatnio miałem daleki wyjazd i jednak były momenty, że trochę
      > przepisy złamałem. Bo tak naprawdę nie znam osoby, która
      > ciągle jeździ zgodnie z przepisami. Mieszkam w Warszawie i widzę,
      > że ograniczenie 50km/h to taka fikcja.

      OK, dlatego jest pewien limit (te 24 punkty), który możesz przekroczyć. Jak potem się dziwisz i piszesz paszkwile to sam sobie jesteś winien (odnośnie autora).

      > Wiadomo, jazda ja pirat to głupota. Ale nie trzeba szybko jeździć aby
      > punkty łapać. W Polsce mamy fatalne drogi.

      Skoro mamy fatalne drogi to jak rozumiem należy jeździć na nich jak najszybciej?

      > A miejscami ograniczenia chyba są robione tylko po
      > to aby policja miała dobrą miejscówkę.

      I tu się zgodzę. Ale z drugiej strony nie zdziwię się, że łamiąc przepisy w takim miejscu (nawet jeżeli uważam, że to bzdura) dostanę punkty.

      > Takie jest moje zdanie. Ja nie jeżdżę szybko. Ale też nie należę
      > do takich co trzmają 50 na liczniku gdy takie jest ograniczenie.

      Jeżeli oceniasz (np. na podstawie tego, że znasz tą trasę) to sensownie to OK.

      > Takich kierówców to chyba w Polsce jest mało ...

      Ale również tych co tracą prawko też nie jest wielu. Autor jakoś się załapał.

    •  

      pokaż komentarz

      @kosmosik,
      Jak się praca nie podoba to proszę zmienić. Było się edukować
      jaki ty mądry jesteś, ojej

      Nie da się jednym przewinieniem zdobyć 24 punkty
      mało wiesz. może być kilka przewinień jednocześnie.

      Idiotyczne ograniczenia... w miejscach zabudowanych itp.
      piszesz takie bzdury jakbyś w ogóle samochodem nie jeździł (albo tylko na tylnym siedzeniu, jak cie mama do przedszkola wiozła). w całej polsce jest tyle bzdurnych ograniczeń, źle (niewłaściwie) oznakowanych dróg, skrzyżowań itp a policja czasami tylko czeka w takich miejscach zamiast zgłosić to gdzie trzeba żeby oznakowanie poprawić.

      zresztą chyba i tak nie ma sensu z tobą dyskutować...

1 2 3 4 5 6 7 ... 13 14 następna