Komentarze (176)

  • Dacomos +51  

    Ja właśnie jastem na kursie w szczecinie.
    jest tutaj konkretny obszar poza ktory egzaminatorzy zadko wyjezdzaja. moj instruktor tlucze ze mna ciagle te same skrzyzowania wiec po 30 godzinach takiej jazdy moge powiedziec ze wszystkie warianty trasy egzaminacyjnej znam na pamiec.
    wykladowca na teorii delikatnie dal nam do zrozumienia, ze na jazdach bedziemy uczyc sie zdawania egzaminu, a nie prawdziwej jazdy samochodem, bo inaczej nie ma szans

    pokaż komentarz
    Dacomos
  • w............p +38  

    no, tak samo jak z nową maturą - jak nie wpasujesz się w schemat to oblałeś. Ja po roku czasu od zdania egzaminu, z ciekawości rozwiązałem sobie testy na kat. B. Jakie było moje zdziwienie jak oblałem i miałem tylko 16 odp. dobrze. Tak śmiejcie się, ale przyjrzyjcie się tym pytaniom, niektóre są tak KRETYŃSKIE że trzeba być chyba czubkiem żeby na nie odpowiedzieć.

    pokaż komentarz
    w............p
  • w............p +32  

    edit: (minęło już 10 min od napisania, a ja jeszcze chcę coś dodać)
    NIGDY W ŻYCIU nie miałem większego stresu niż na egzaminie praktycznym z prawa jazdy! Matura, sesja na studiach, wyrwanie zęba u dentysty, szycie nogi. Niedużo, ale uwierzcie że prawo jazdy to był największy stres w moim życiu. Pewnie nie tylko u mnie.

    A tutaj moje zmagania z kat. A
    http://www.prawojazdy.com.pl/forum/viewtopic.php?t=6878

    pokaż komentarz
    w............p
  • M4ks +12  

    jak miełeś 16 odpowiedzi dobrze to nie odlałeś, tylko zdałeś, bo pytań jest 18 a błędy można mieć dwa...
    //edit
    Co do stresu:
    Tak mokry jak byłem wysiadając z Lki po egzaminie to byłem chyba tylko raz, po 3h na siłowni...

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Reklamy Google

  • w............p +7  

    miało być 14 :-) wiem teraz to już możecie mnie wyzywać od kretynów, głupków itp.

    pokaż komentarz
    w............p
  • s__b +6  

    no to, że najgorsze to prawda, zwłaszcza jak nie można zapanować nad nogami, rękami i jeszcze się k$$$a znaków przez stres nie dostrzega : )

    pokaż komentarz
    s__b
  • echelon_ +3  

    Aż teraz sam sobie strzeliłem teścik i też 4 błędy :/
    I faktycznie ten stres podczas egzaminu na prawko jest jednym z najgorszych w życiu :/

    pokaż komentarz
    echelon_
  • Kajetan8 -7  

    Czy tylko ja mam taki problem, że gdy klikam na trzecią stronę artykułu pojawiają mi się "komentarze internautów" ?
    Żeby nie było - na początku tekstu jest wzmianka o zdaniu za szóstym razem, zaś druga strona kończy się opisem czwartego podejścia.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • Diabl0 +3  

    Też parę lat temu zdawałem w szczecinie (jeszcze na starych zasadach), i za pierwszym razem taki dziadek z siwą brodą uwalił mnie na "nieustąpieniu pierwszeństwa" tuż za wyjazdem z bramy ośrodka - zahamował mi samochód na wysokości znaku "ustąp pierwszeństwa", i na moje tłumaczenie że chciałem dojechać do linii zatrzymania stwierdził że linia jest zbyt zatarta i niewyraźna aby uznać to za linię zatrzymania i zgodnie z przepisami powinienem się zatrzymać przed znakiem... I tyle pojeździłem, a kamer wtedy w samochodach nie było...

    pokaż komentarz
    Diabl0
  • kabzior +3  

    @Kajetan8
    Też tak miałem, nie wiem z czego to wynika.
    Kliknij sobie ikonkę drukarki, otworzy Ci się cały tekst w nowym pop-upie.

    pokaż komentarz
    kabzior
  • gEeK +4  

    ja mam kat. A+B+C i chyba bym się pochlastał jeśli miałbym zdawać egzaminy jeszcze raz... o każdym z egzaminów na kolejne kategorie mógłbym niestety napisać identyczny artykuł osobno. A za 3, B za 4, C za 1 (egzaminator miał kaca ;] )

    pokaż komentarz
    gEeK
  • iLS +1  

    ja zdałem za pierwszym razem, pierwszy raz autem jeździłem w eLce, a na egzaminie nie stresowałem się w ogóle bo wyczekałem się na niego z 3h więc stwierdziłem że chce mieć to już za sobą, zresztą jak nie zdam to zdam za następnym, ale się udało :)

    ps. rada dla przyszłych kierowców - pełen luz i wszystko się da ;D

    pokaż komentarz
    iLS
  • elKreciko 0  

    Jednym słowem, mozna to opisać: ch%$stwo.
    Ja za pierwszym razem zdałęm, ale to chyba dzięki temu, że egzaminator był miły
    A dziewczyny nieraz mają fajnie... jak jest ciepło i trafi sie egzaminator. Mini i zdane...

    pokaż komentarz
    elKreciko
  • w........a 0  

    Stres przed egzaminem teoretycznym faktycznie byl jednym z wiekszych w moim zyciu. Praktyczny zdalem za 4tym razem, lyknalem 2 tabletki na uspokojenie i nawet nie wiem kiedy mi ten czas minal :P

    pokaż komentarz
    w........a
  • mademoiselle -1  

    @elKreciko
    Pewnie- dziewczyny mają fajnie. Jak któraś zda egzamin za pierwszym razem- to gadają, że "Mini i zdane". Jeśli nie uda im się zdać, to wiadomo "blondynka, baba za kierownicą" itd.
    Zdałam egzamin (kat. B) bezbłędnie za pierwszym razem. Nie z powodu mini, blond włosów, czy też zwykłego farta. Po prostu umiem jeździć i bardzo dobrze czuję się za kierownicą. Dlatego tym bardziej bolały mnie komentarze niektórych znajomych- bardzo podobne do tego napisanego przez Ciebie. Niedługo zamierzam zrobić kategorię A i też pewnie nasłucham się podobnych głupot. Pozdrawiam

    pokaż komentarz
    mademoiselle
  • elKreciko 0  

    @mademoiselle
    Nie mam nic przeciwko kobietom za kierownicą, tylko stwierdziełm fakty, wiele dziewczyn znam, które super jeżdżą samochodami. Jeżeli urażiłem, przepraszam. A tak btw. znam kobitke, która ma prawko na C i CE, no i oczywiście B. A do tego jeszcze jeździ bez problemów na wózku widłowym. Wielu mężczyzn ją szanuje:D

    pokaż komentarz
    elKreciko
  • mateu +16  

    Rada jest prosta - trzeba sie nauczyc miasta i jezdzic na pamiec. Fakt faktem i tak wszystko zalezy od tego, na kogo sie trafi. Jezeli egzaminator chce kogos ulac, to uleje ;)

    pokaż komentarz
    mateu
  • s__b +7  

    Ja z miesiąc przed egzaminem jeździłem skuterem i rowerem po tych trasach gdzie najczęściej lubią jeździć egzaminatorzy, ważne było nauczyć się gdzie nie można skręcać i ogólnie jazdę po rondach. Zdałem za pierwszym razem, ale prawda jest taka, że dużo egzaminujących to idioci i jak na takiego trafisz to co byś nie zrobił, oblejesz.

    pokaż komentarz
    s__b
  • pinoteres +4  

    Ja zdałem chyba dlatego, że byłem ostatnią osobą w ośrodku która zdawała na starych dobrych zasadach (bez parkowania na mieście itp.). Chyba przez jakiś sentyment mnie przepuścił, bo jakoś rewelacyjnie mi nie szło :]

    pokaż komentarz
    pinoteres
  • Japex +14  

    Hehe, jeden egzaminator po przybyciu do WORDU z miasta, stwierdził, że wogóle miasta nie znam, jak bym tam pierwszy raz był, że jeździć nie umiem, itp. Na następnym egzaminie, podczas powrotu do ośrodka, inny egzaminator pytał się mnie u kogo się uczyłem jeździć, bo naprawdę dobrze mi idzie, jeżdzę dynamicznie i zdecydowanie...
    Widzimisię egzaminatora, a nie żadne przepisy... :|
    Znajoma jak zdawała, wyjechala na miasto, pojechali na parking, zapalili po fajce, gosciu poszedl do sklepu, przyniosl po paczku, pogadali i wrocili do wordu...zdane...:)

    pokaż komentarz
    Japex
  • rydzo +17  

    To sprawdzanie stanu technicznego to wyjątkowa głupota.
    Na egzamin muszą podstawić sprawne auto, więc jaki sens w ponownym sprawdzeniu stanu technicznego?
    Człowiek w stresie może zapomnieć o sprawdzeniu jakiegoś rodzaju świateł. Ale czy to takie istotne?

    Polska to chory kraj. Na każdym kroku obywatel ma rzucane kłody pod nogi.

    Nieważne czy 30h czy 200h. I tak w tym czasie nikt nie nauczy się dobrze jeździć. Do tego trzeba dużego doświadczenia.

    I ostatnia sprawa: idiotyzm młodych kierowców. To nie wina egzaminów itp. Tu trzeba ostro karać za łamanie przepisów. Wtedy to może pomóc. A nie zaostrzanie egzaminów, dokładanie 10h do praktyki. Czy to może pomóc? NIE. Jeśli ktoś jest idiotą to mogą egzamin do 2h wydłużyć i będzie podobnie.
    Jedynie surowe kary zmienią nastawienie młodych. Zabieranie prawka i wysokie mandaty dla młodych. W wielu krajach jest podobnie: masz mały staż za kierownicą to uważaj podwójnie bo szybko prawko stracisz ...

    A tak mamy idiotów na drogach i problemy ze zdaniem egzaminu.
    Znam osoby, które oblewają tylko dlatego, że nie mogą sobie poradzić ze stresem. Cały ten system egzaminowania to straszny bubel.
    Najlepiej widać to po wypowiedzi tego doświadczonego kierowcy.

    pokaż komentarz
    rydzo
  • ostoja +1  

    A ja myślę, że to dobrze, jeśli kierowca wie, jak sprawdzić poziom oleju, gdzie dolać płynu do spryskiwaczy i sprawdzić stan świateł. Ba! Uważam, że takie kontrole powinny wejść w nawyk. Z tym się do serwisu nie jeździ. A za niesprawdzenie jakiegoś rodzaju świateł egzaminu nie oblejesz, oczywiście jeśli sobie w końcu przypomnisz (limitu czasu nie ma), a nie poddasz się.

    pokaż komentarz
    ostoja
  • M4ks +5  

    w wielu krajach funkcjonuje prawo jazdy niepełne czy też tymczasowe czy jak to przetłumaczyć - chodzi o to, że egzamin (teoria) zdaje się łatwo ale przez najbliższy rok jeździsz z kimś kto ma odpowiedni wiek i pełne prawo jazdy - najczęściej rodzic. Dopiero potem podchodzisz do egzaminu i po zdaniu dostajesz pełne prawko.
    Niby utrudnienie,ale - jeździsz rok za kierownica w prawdziwych warunkach. Jeździsz swoim samochodem, nie płacisz więc za każdą godzine jazdy z instruktorem (a wydatek to niemały jest). Uczysz się życia na dordze. Tak, że po zdaniu jedyne co się dla ciebie zmienia to brak konieczności posiadania dorosłego towarzystwa na czas jazdy. Czy to jest aż taki zły system
    ?

    pokaż komentarz
    M4ks
  • rydzo +6  

    @ostoja

    Taa, pięknie powiedziane.
    Tylko, że większość osób to będzie jedynie znało ten samochód, którym jeździli.
    Mam znajome, które tak się przyzwyczaiły do Fiata Pandy, że potem był dla nich szok gdy musiały jechać innym samochodem.
    Założę się, że 75% dziewczyn, które umieją wykonać te czynności w Pandzie czy Yarisie nie zrobi tego już w innej marce samochodu.

    Poziom oleju ma niewiele do kwestii bezpieczeństwa. Jeśli ktoś nie będzie o tym myślał to najwyżej zniszczy silnik. I tyle.
    W sumie to przed każdym wyjazdem powinniśmy jechać na stację diagnostyczną: hamulce, zawieszenie itp są bardzo ważne a przecież mogły się właśnie popsuć.

    Na egzaminie to jest parodia: ktoś włącza światło i potem stwierdza, że działa. Bo musi działać skoro tam samochody są na bieżąco serwisowane. Nawet nie ma opcji żeby nie działało.

    To, że ktoś umie wszystko sprawdzić w Yarisie to nie znaczy, że będzie to umiał zrobić w innym aucie. Nauka niewiele pomaga bo potem ktoś wsiada do Forda i nawet nie wie jak maskę otworzyć.
    W ogóle w najnowszych autach z górnej półki masz wszędzie czujniki i te sprawdzanie oleju, płynu itp to śmiech na sali.

    Po prostu taki wymysł aby jeszcze szybciej kogoś oblać.

    pokaż komentarz
    rydzo
  • echelon_ -3  

    @ostoja - Masz, k... prawko? Coś mi się nie wydaje, że sprawdzasz co chwilę poziom oleju i światełka. Olej to sobie możesz sprawdzić co parę tysięcy kilometrów i też będzie dobrze.
    A o jak nie masz np. jednego światła to co? Stanowisz ogromne zagrożenie na drodze? Zresztą o takich rzeczach to kulturalni kierowcy informują siebie na (cb) radyjku więc STFU. Pogadamy jak zrobisz prawko.

    pokaż komentarz
    echelon_
  • rydzo 0  

    @ M4ks

    To jest dobry system.
    Lepszy niż nasze polskie kursy i egzaminy.

    Jazdy to jedynie zapoznawanie się z miastem i pokazywanie jak się nie pomylić na egzaminie.
    Jeśli masz "szczęście" to byś może w czasie jazd nawet wycieraczek nie włączysz. A potem już po otrzymaniu prawka nagle deszcz może się okazać problemem.
    No ale jak tu wcześniej drobyć umiejetności jazdy w gorszych warunkach skoro możesz tylko jeździć z instruktorem ...
    30h z dobrym kierowcą u boku we własnym samochodzie bedzie 5 razy bardziej przydatne niż 30h z instruktorem, który głównie pokazuje ronda, skrzyżowania i inne miejsca, gdzie potem będzie egzamin.

    pokaż komentarz
    rydzo
  • Dwiks 0  

    @Ostoja
    Takie rzeczy podane są w instrukcji obsługi każdego samochodu, dodatkowo większość kobiet i tak nie będzie potrafiło zdiagnozować problemu zarówno w aucie egzaminacyjnym jak i innym. Generalnie te całe 'technikalia' mają na celu oblanie tych, którzy być może dobrze jeżdzą, a po prostu czegoś zapomną przy tak kretyńskim etapie egzaminu (kumpel oblał właśnie na światłach a jeździł zamochodami pare lat, drugi egzamin zdał już od razu i bezproblemowo).

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • kabzior +18  

    A ja myślę, że to dobrze, jeśli kierowca wie, jak sprawdzić poziom oleju, gdzie dolać płynu do spryskiwaczy i sprawdzić stan świateł. Ba! Uważam, że takie kontrole powinny wejść w nawyk. Z tym się do serwisu nie jeździ.
    Ej co to znaczy "z tym się do serwisu nie jeździ"? Jakim prawem decydujesz z czym kto ma do serwisu jeździć? Ktoś chce i ma życzenie to może jeździć ze wszystkim. Mam znajomą która co zimę jedzie do serwisu żeby jej do baku wlali ten płyn na usunięcie wody z przewodu paliwowego. I płaci za to 10zł+cena płynu. Bo ją stać na to i ma takie życzenie i nie chce sobie pobrudzić rąk. I nic nikomu do tego z czym sobie jeździ do serwisu.

    pokaż komentarz
    kabzior
  • MaNiEk1 -4  

    I płaci za to 10zł+cena płynu.
    No widzisz? Mógłbyś sam go wlać dla niej i miałbyś 10zł, a może nawet i pół litra :)

    pokaż komentarz
    MaNiEk1
  • artisti 0  

    M4ks - a co z tymi, którzy nie mają z kim jeździć samochodem i pierwszy samochód jaki prowadzili po egzaminie to ich własny? Mam prosić sąsiada, żeby ze mną pojeździł?

    pokaż komentarz
    artisti
  • Dwiks +35  

    Ten tekst to jest jak najbardziej prawdziwy. Sam ostatnio (dokładnie rok temu) zacząłem robić 'prawko'. W sumie teoria poszła jak masło, jazdy dosyć się kleiły - znaczy się potrafiłem dosyć dobrze jeździć. Pierwszy egzamin to był szybki plac, i wyjazd na miasto i 40 minut jazdy. Na samym końcu egzaminu, tuż przed zjazdem do ośrodka egzaminator kazał mi zaparkować na samym końcu parkingu. Oczywiście zaparkowałem prawidłowo, jednak przy wyjeździe tyłem nie zauważyłem, że na tej końcówce parkingu przy wyjeździe na ulice jest podwójna ciągła (na całej długości parkingu jej nie ma!) i trochę ją przekroczyłem. Mimo że nie było żadnego samochodu, a cofanie wykonałem z najwyższą ostrożnością - egzamin oblany - egzaminator darł ryja (i to dosłownie!), że nie respektuje znaków drogowych, że stwarzam zagrożenie na drodze. Cóż, nie ja pierwszy i nie ostatni. Kolejny egzamin miałem około grudnia (miesiąc czasu oczekiwania, miesiąc czasu bez jazdy samochodem) no i również w końcówce egzaminu popełniłem błąd. Auto zgasło mi 2 razy na ruchliwym skrzyżowaniu. No cóż, w tym jednak wypadku egzaminator powiedział (fajnu gość w sumie był), że szkoda mu mnie oblewać bo jazdę miałem naprawdę dobrą, a tu taki babol. Dodatkowo padał wtedy śnieg, więc czasem jechało się na czuja, w szczególności że przejeżdzałem ulice, na których nigdy nie jechałem. 3 egzamin to mój głupi błąd na placu. Szkoda gadać - jak najbardziej zasłużony fail. 4 i ostatni egzamin poszedł dosyć dobrze, oczywiście jakieś uchybienia były, ale egzaminator był w porządku, powiedział że dużych błędów nie było i egzamin z wynikiem pozytywnym. Dużo zależy od szczęscia, egzaminatora, układu planet, no i wiadomo od umiejętności, jednak te niekoniecznie znajdują się na początku tej listy. Generalnie WORD'y to firmy zarabiające kasę, nastawione na zysk. Bodajże egzaminator ma jakiś profit od każdego zdającego, więc musi wyrobić normę jeśli chce zarabiać. Egzamin to w zupełności całkiem inna bajka od zwykłej jazdy samochodem. Generalnie gdy mam prawko żaden ch$$ nie przyp#$%!!$a się że jade 10 cm za bardzo w lewo czy prawo, czy jade lewym pasem szybciej bo tak mi się podoba czy prawym, czy włączam kierunek jak omijam przeszkodę czy nie. I w żaden sposób podane uchybienie nie spowoduje że stracę prawo jazdy.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • kosmosik +14  

    Ze zdawaniem na prawo jazdy każdy wie jak jest. Ale autor artykułu nie jest obiektywny gdyż trafił do tzw. "szkółki" za punkty. Celowo go przeczołgano. Nie wiem czy on się uważa za jakiegoś super kierowcę czy coś ale ja znam wielu o podobnym stażu jak on i żadnego, który by stracił prawko za punkty.

    Autor artykułu zaręcza, że jeździć umie, a punkty dostał bo mu się śpieszyło, ale jeździć umie. I mam w to uwierzyć? A może po prostu zachowywał się na drodze jak idiota? Jakoś większość kierowców nie ma problemu z punktami. Mam wierzyć, że ten Pan jest jakiś lepszy od innych? Że każdemu się zdarza stracić prawko? Nawet wywijając wyjątkowo (maks jest chyba 11 punktów) burackie manewry można dać się złapać dwa razy w roku.

    To przecież trzeba być idiotą aby ze świadomością, że ma się już dużo punktów nadal łamaćprzepisy_. A potem jeszcze się dziwić, że go w szkółce przeczołgali. I bardzo dobrze, gościu pokibluje trochę w szkółce to może mu przejdzie ochota na szybką jazdę.

    Artykuł byłby bardziej obiektywny jakby autor wprost napisał, że nieprzepisowąjazdą_ sobie nazbierał punktów i mu odebrano prawko. Jakby napisał, że limity prędkości (na to się powoływał - nie wierzę, że to jedyne przewinienia) są bez jego zdaniem bez sensu to może bym się nie zgodził, ale przynajmniej uznałbym, że gość ma własne zdanie na ten temat.

    A tutaj właściwie wygląda to tak, że łamałem przepisy, odebrano mi prawko, w odwecie obsmaruję.

    pokaż komentarz
    kosmosik
  • echelon_ 0  

    Zresztą można sobie punkty obniżyć kursem ;)

    pokaż komentarz
    echelon_
  • rydzo +16  

    @kosmosik

    Dużo zależy od pracy. Spróbuj jeździć po Polsce i robić 80-100tys km rocznie.
    Nie ma szans aby uniknąć mandatów. Fotoradary, policjanci w krzakach, auta z wideorekestratorami.
    A do tego masa ograniczeń.
    Czasami masz taką robotę, że musisz po prostu zdążyć. A są przecież korki, roboty drogowe. I wystarczy 81km/h na szerokiej drodze gdzie postawia 50 i już masz 6pkt.

    Oczywiście można zmienić pracę ale jednak w Polsce sporo osób musi pracować pod presją czasu i miejscami muszą trochę szybciej pojechać.
    Oczywiście nie pochwalam tego. Ale sam wiem jak to jest. Ostatnio miałem daleki wyjazd i jednak były momenty, że trochę przepisy złamałem. Bo tak naprawdę nie znam osoby, która ciągle jeździ zgodnie z przepisami.
    Mieszkam w Warszawie i widzę, że ograniczenie 50km/h to taka fikcja.

    Wiadomo, jazda jak pirat to głupota. Ale nie trzeba szybko jeździć aby punkty łapać. W Polsce mamy fatalne drogi. A miejscami ograniczenia chyba są robione tylko po to aby policja miała dobrą miejscówkę.
    Takie jest moje zdanie. Ja nie jeżdżę szybko. Ale też nie należę do takich co trzmają 50 na liczniku gdy takie jest ograniczenie. Takich kierówców to chyba w Polsce jest mało ...

    pokaż komentarz
    rydzo
  • Dwiks +4  

    Dokładnie, jakoś dróg pozostawia wiele do życzenia, a fotoradary stoją na każdym kroku. I to nawet na obwodnicach miast. Ostatnio jechałem trasą Lublin - Chełm - 70 km a po drodze około 4 fotoradarów i jeszcze 'miśki' w krzakach. To paranoja, żeby na szerokiej drodze, z dobrą nawierzchnią, jechać 50 czy 70. Ok, okolice szkół - jak najbardzeij w takim miejscu fotoradar. Ale czasem jakiś byle wyp$%#ków, dwie tabliczki teren zabudowany, 4 chałupy na krzyż, droga jak się maluje, samochód również nie maluch a ty jedź 50 km/h. Kpina.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • kosmosik -9  

    > Dużo zależy od pracy. Spróbuj jeździć po Polsce i robić 80-100tys km
    > rocznie.

    W czym problem? Jak się praca nie podoba to proszę zmienić. Było się edukować. U mnie w pracy zawodowi kierowcy, z którymi mam do czynienia (jak mnie wożą w delegacje hehe) prowadzą tak, że nie tracą jakimś dziwnym trafem prawka. Bo w wymuszanie takich praktyk jest nielegalne.

    > Nie ma szans aby uniknąć mandatów. Fotoradary, policjanci w krzakach, auta z
    > wideorekestratorami.

    Uniknąć jedno. Mieć powiedzmy 20 punktów i nadal łamać przepisy to idiotyzm. Nie da się jednym przewinieniem zdobyć 24 punkty. Niech mnie ktoś poprawi ale z tego co wiem to maks jest 11 punktów za jedno (za gorsze jest natychmiastowe odebranie prawka), a masz ich 24... Poza tym jak sobie w roku nazbierasz to możesz część zniwelować odbywając szkółkę.

    > A do tego masa ograniczeń.

    Idiotyczne ograniczenia... w miejscach zabudowanych itp. Przecież każdy to super rajdowiec niczym ten co się okaleczył i zabił kolegę. No jasne. Każdy kierowca uber maczo co on będzie się przepisami przejmował...

    > Czasami masz taką robotę, że musisz po prostu zdążyć. A są przecież
    > korki, roboty drogowe.

    To wystarczy wcześniej wyjechać i też zdążysz. Nigdy nie zgodzę się na to, aby jakiś matoł z racji tego, że "taką ma robotę" narażał mnie i moich bliskich (bo nie wiem kiedy taki idiota np. wbije się w przystanek na którym stoję).

    > I wystarczy 81km/h na szerokiej drodze gdzie postawia
    > 50 i już masz 6pkt.

    No to wiedząc, że masz na koncie 22 punkty to wiesz ile możesz jechać.

    > Oczywiście można zmienić pracę ale jednak w Polsce sporo osób
    > musi pracować pod presją czasu i miejscami muszą trochę
    > szybciej pojechać.

    1. Nie musi.
    2. Sram na nich - niech ich łapie policja i zabiera prawko, nie zasługują.

    > Oczywiście nie pochwalam tego. Ale sam wiem jak to jest.

    Ciekawe czy będziesz tak to tłumaczył jak taki matoł Cię zdemoluje. Ja wiem, że przepisy się czasami łamie bo coś tam, ale bądź świadomy tego, że ma to konsekwencje. Odebranie prawka to jedna z mniejszych.

    Wracając do autora artykułu to po raz kolejny twierdzę, że to idiota. Fakt, że nie miał poważnych wypadków tylko kilka stłuczek nie ze swojej winy ocenia jako wynik jego super jazdy. Dla mnie taki osobnik jest kretynem - to wynika tylko z tego, że ma farta. To jest tylko łut szczęścia, zawsze ktoś (nawet nie z naszej winy) może spowodować wypadek, czy jedziemy wtedy 50km/h czy 100km/h robi zasadniczą różnicę.

    > Ostatnio miałem daleki wyjazd i jednak były momenty, że trochę
    > przepisy złamałem. Bo tak naprawdę nie znam osoby, która
    > ciągle jeździ zgodnie z przepisami. Mieszkam w Warszawie i widzę,
    > że ograniczenie 50km/h to taka fikcja.

    OK, dlatego jest pewien limit (te 24 punkty), który możesz przekroczyć. Jak potem się dziwisz i piszesz paszkwile to sam sobie jesteś winien (odnośnie autora).

    > Wiadomo, jazda ja pirat to głupota. Ale nie trzeba szybko jeździć aby
    > punkty łapać. W Polsce mamy fatalne drogi.

    Skoro mamy fatalne drogi to jak rozumiem należy jeździć na nich jak najszybciej?

    > A miejscami ograniczenia chyba są robione tylko po
    > to aby policja miała dobrą miejscówkę.

    I tu się zgodzę. Ale z drugiej strony nie zdziwię się, że łamiąc przepisy w takim miejscu (nawet jeżeli uważam, że to bzdura) dostanę punkty.

    > Takie jest moje zdanie. Ja nie jeżdżę szybko. Ale też nie należę
    > do takich co trzmają 50 na liczniku gdy takie jest ograniczenie.

    Jeżeli oceniasz (np. na podstawie tego, że znasz tą trasę) to sensownie to OK.

    > Takich kierówców to chyba w Polsce jest mało ...

    Ale również tych co tracą prawko też nie jest wielu. Autor jakoś się załapał.

    pokaż komentarz
    kosmosik
  • sney +9  

    @kosmosik,
    Jak się praca nie podoba to proszę zmienić. Było się edukować
    jaki ty mądry jesteś, ojej

    Nie da się jednym przewinieniem zdobyć 24 punkty
    mało wiesz. może być kilka przewinień jednocześnie.

    Idiotyczne ograniczenia... w miejscach zabudowanych itp.
    piszesz takie bzdury jakbyś w ogóle samochodem nie jeździł (albo tylko na tylnym siedzeniu, jak cie mama do przedszkola wiozła). w całej polsce jest tyle bzdurnych ograniczeń, źle (niewłaściwie) oznakowanych dróg, skrzyżowań itp a policja czasami tylko czeka w takich miejscach zamiast zgłosić to gdzie trzeba żeby oznakowanie poprawić.

    zresztą chyba i tak nie ma sensu z tobą dyskutować...

    pokaż komentarz
    sney
  • t............r +31  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    t............r
  • M4ks +9  

    alez wszystko zależy od egzaminatora. Mieszkam koło tras to widze codziennie jak wygląda zdawanie :) Okazuje się, że będąc ładną blodnynką z dużym dekoltem można na pół metra władować się na chodnik i jechać dalej jak gdyby nigdy nic.
    A jak się jest facetem tak jak ja, to można oblać za sam fakt dotknięcia krawężnika przy parkowaniu.
    Zresztą myślę, że każdy kto zdawał w przeciągu ostatnich 5 lat może naprodukować mnóstwo historii z życia egzaminatorskich Lek..

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Dwiks +15  

    Moje (dwie) koleżanki z klasy zdały za pierwszym razem. Nikt nie wymawia im że nie potrafią jeździć czy coś bo po 30 godzinach można nauczyć się obsługi samochodu i podstawowego poruszania się nim. Ale do cholery z chłopaków za 1st podejściem zdało 1/5. Częstsze zdawanie dziewczyn nie jest regułą, ale ładna dziewczyna która potrafi jeździć (w stopniu wystarczającym) zdaje zazwyczaj za pierwszym albo drugim razem. Chłopak z identycznymi umiejętnościami może już mieć z kolei problemy.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • wark 0  

    Zdawałem egzamin koło stycznia - jak patrzałem na ludzi czekających na praktyczny, to było około 5 razy więcej kobiet niż facetów. Jeśli faktycznie kobiety mają dużo łatwiej to jakim cudem tego się tyle nazbierało?
    Nie wiem - może co miasto to inny przypadek.

    pokaż komentarz
    wark
  • peweks +10  

    A ja .... ja nie mam prawa jazdy i bardzo dobrze mi z tym. Więcej, nie zamierzam nigdy robić prawa jazdy. Fakt, jestem szczęściarzem, mieszkam na Śląsku gdzie na sieć komunikacji miejskiej nie można narzekać.
    Dziwi mnie ten owczy pęd po prawko. To nie prawda że każdy musi je mieć. Ja po prostu oprócz tego że nie chcę mieć prawka, nie nadaję się na kierowcę. Wiem to i się nie oszukuję.

    Nieraz słyszę docinki że strony kumpli że chłop ma tyle lat a samochodu nie prowadzi . Nie wiem czy mówią to z troski czy z zazdrości. Mnie nie interesują tak bardzo cena benzyny, ubezpieczenia, pękniety wachacz i płyn do chłodnic. W każdej chwili po pracy/uczelni mogę wpaść na piwo, nawalić się jak świnia a potem wwalić się w autobus. A gdy akurat autobus nie jedzie, trudno zamawiam taksówkę. A co najważniejsze nie biorę bezpośrednio udziału w bufonadzie na drodze, teatrze aktorów mocnych w pysku i klaksonie.

    pokaż komentarz
    peweks
  • harner 0  

    Tyż prowda ;)
    Tylko, że chcąc wyjechać dajmy na to na wczasy (w miarę tanio) lepiej mieć swoje auto, którym zajedziemy wszędzie, niz liczyć na KZK, PKP, PKS, autostop i cholera wie co jeszcze ;).

    pokaż komentarz
    harner
  • franko +1  

    Mam dokładnie to co i Ty... nie wykluczam, że może kiedyś, ale w tej chwili zupełnie nie widzę potrzeby. Jeśli mieszka się w mieście z dobrze zorganizowaną komunikacją publiczną wychodzi to naprawdę taniej, szybciej i bardziej bezsstresowo.

    pokaż komentarz
    franko
  • rydzo +5  

    @ peweks
    No różnie bywa.

    Zależy gdzie kto mieszka.

    Ja nie przepadam za autobusami. Komunikacja miejska to tak ale jeśli coś dalej to już nie jest fajnie.
    A poza tym nie wyobrażam sobie aby mieć potem rodzinę i nie mieć samochodu.
    Autobusem na wycieczkę, autobusem do rodziny, autobusem na zakupy? Można ale to droga przez mękę. Zwłaszcza gdy są małe dzieci.
    A chyba mało jest takich osób, które będą wszędzie jeździć taksówką ....

    pokaż komentarz
    rydzo
  • Bojanov +3  

    A spróbuj zabrać dziewczynę na romantyczną przejażdżkę za miasto komunikacją miejską lub PKP :)

    pokaż komentarz
    Bojanov
  • firefoxus +2  

    nawet nie czytam do końca, wystarczy mi już sam początek - facet napisał że "potrafi jeździć" a kawałek dalej okazuje się że stracił prawo jazdy za punkty.. to znaczy że NIE potrafi jeździć i NIE powinien otrzymać prawka, punktów nie rozdaje się od tak.. zresztą wyobrażam sobie jego podejście do egzaminu - w końcu on jeździ po całej Polsce i wcale nie powinno go tu być! wnerwiają mnie takie p##$y, żalenie się w artykulikach i przedstawianie wszystko ze swojego punktu widzenia, ja zdałem za 4 razem i nie mam do nikogo żalu, każdy myśli że egzaminator się uwziął ale on doskonale widzi jak zachowujemy się podczas jazdy - jeśli ktoś od początku jest nerwowy, niezdecydowany, rozkojarzony to oczywiste że nie jest pewien swoich umiejętności, ja za 4 razem podszedłem do egzaminu wyluzowany, pewny siebie i nawet pomimo kilku drobnych błędów egzaminator mnie nie oblał chociaż bez problemu mógł, po otrzymaniu prawka wiedziałem że potrafię jeździć i poradzę sobie w różnych sytuacjach na drodze, a nie jak sporo osób robi że wyuczy się kilku tras egzaminacyjnych i myślą że jak zrobią "dobre wrażenie" to wystarczy

    pokaż komentarz
    firefoxus
  • kosmosik +4  

    No w końcu ktoś kto to zauważył - wiesz korki, roboty drogowe, kiepskie drogi - dlatego mu odebrano prawko. A że mu się punkty wyczerpały? No przecież on się śpieszy poza tym korki, roboty, cykliści i pewnie żydzi.

    On sam przecież jest super kierowcą i nie wie czemu się jego czepiają egzaminatorzy na szkółce. Bo pewnie się zachowywał na egzaminie jak dupek to go udupili. Obstawiam, że walił teksty o tym, że jest dziennikarzem Newsweeka i ma w poważaniu bo jak nie to obsmaruje ośrodek itp. Równie prawdopodobne jak to, że stracił punkty nie tylko za przekraczanie prędkości albo wcale to przekraczanie nie było takie błahe jak to przedstawia.

    pokaż komentarz
    kosmosik
  • rydzo +6  

    "po otrzymaniu prawka wiedziałem że potrafię jeździć i poradzę sobie w różnych sytuacjach na drodze"

    Taa, nawet 1000km nie przejechałeś a juz takie umiejętności miałeś.
    Tamten gość zrobił pewnie już z milion km. I pewnie lepiej sobie radzi na drodze niż Ty.
    Sama jazda to nie tylko dobre włączanie kierunkowskazów i kręcenie kierownicą.
    Zrozumiesz to może wtedy gdy ktoś Ci wyjedzie z podporządkowanej drogi, stracisz przyczepność itp. Dobry kierowca wtedy sobie pewnie poradzi. Ale raczej nie taki co dopiero prawko dostał.

    95% osób po kursie na prawko to nie ma pojęcia jak się zachować w przypadku utraty przyczepności.
    Ten facet z artykułu mimo, że punktów nazbierał pewnie większe ma o tym pojęcie.
    A pamiętaj, że mozesz jeździć w 100% zgodnie z przepisami i możesz mieć wypadek. Nie jesteś sam na drodze. także inni popełniają błędy. I właśnie w takich sytuacjach liczy sie doświadczenie i to czy ktoś umie jeździć. A nie to czy zdał egzamin za 3. razem albo czy ma 20pkt czy może 0.

    pokaż komentarz
    rydzo
  • kosmosik +2  

    > Tamten gość zrobił pewnie już z milion km. I pewnie lepiej
    > sobie radzi na drodze niż Ty.

    Różnica taka, że jeden ma prawko, a drugi nie ma. :)

    > Ten facet z artykułu mimo, że punktów nazbierał pewnie
    > większe ma o tym pojęcie.

    A może zielonego nie ma? Skąd ta pewność?

    > A pamiętaj, że mozesz jeździć w 100% zgodnie z przepisami
    > i możesz mieć wypadek.

    Ale on (kolega z Wykopu) nie zdradził, że myśli inaczej. Natomiast autor artykułu owszem - zaznaczył, że jest dobrym kierowcą gdyż... nie miał wypadku. Jak dla mnie to świadczy jedynie o farcie.

    Więc oczywiście masz rację ale pouczać powinieneś autora artykułu z Newsweeka bo to on uważa, że jest super kierowcą i niesłusznie (bo korki, bo drogi, bo coś) mu odebrano prawko i powinno mu się dać z pocałowaniem w dupę kolejne aby mógł je znowu stracić.

    pokaż komentarz
    kosmosik
  • rydzo +4  

    @kosmosik
    A skąd pewność, że autor tej wypowiedzi nadal ma prawko?
    Poza tym teraz nie ma, potem może będzie miał.

    Ja głównie wskazałem na wypowiedź jakoby świeży kierowca już umiał jeździł i sobie radzić na drodze.
    Dla mnie to śmieszne.

    A w ogóle co tu gadać o egzaminach. Mój ojciec pewnie z 1,5mln kilometrów przejechał i sporo jeździł zawodowo. Zero stłuczek, wypadków. A mandat to może kilka lat temu ostatni dostał.
    I sam stwierdził, że pewnie by oblał egzamin.
    Wskazałem mu błędy, które niby popełnił i mogliby za to oblać. Ale tak się jeździ.
    Chocby skrzyzowanie i skręt w lewo i jazda prosto. samochody skrecające w lewo blokuja pas, zazwyczaj w tym miejscu objeżdża się te auta i jedzie prosto. Jest mocno starta ciągła linia, która trzeba minimalnie przejechać. No i za oblewają na egzaminie. Ale żaden kierowca tam nie stoi - wszyscy objeżdżają. Widoczność idealna, zagrożenia nie tworzą. Ogólnie skrzyżowanie bardzo źle zrobione. Ale 9/10 tak pojedzie i obleje egzamin.
    Albo to w artykule ze skrzyzowaniem i przepuszczeniem kogoś mimo, że mamy pierwszenstwo. To nie jest błąd. Mam prawo się zatrzymać jeśli nie stwarzam zagrożenia. Ale na egzaminie to jest tak interpretowane aby jak najłatwiej oblewać ....

    pokaż komentarz
    rydzo
  • firefoxus +1  

    rydzo: prawko mam od półtora roku ale mniejsza o to, chyba nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi - po prostu śmieszą mnie ludzie uważający się za mistrzów kierownicy jak autor artykułu twierdzący że potrafi jeździć a te punkty to oczywiście nie jego wina, tylko tak o się przytrafiły, a mimo to jest świetnym kierowcą.. jakoś inni potrafią jeździć kilkanaście lat, również zawodowo, i nie tracą prawka chociaż jeżdżą po tych samych ulicach.

    > 95% osób po kursie na prawko to nie ma pojęcia jak się zachować w przypadku utraty przyczepności.
    Ten facet z artykułu mimo, że punktów nazbierał pewnie większe ma o tym pojęcie.

    jasne, a te punkty to z nieba, to nic że notorycznie przekraczając prędkość i to pewnie grubo ponad ograniczenia naraża życie innych, na pewno poradzi sobie podczas utraty przyczepności. ja wolę jednak aby tacy wariaci nie pędzili bo NIE SĄ SAMI NA DRODZE a im się właśnie tak wydaje, to samo dotyczy pajaców nie włączających kierunkowskazów - strasznie mnie to wk#$#ia, wpycha się taki d#$$# w ostatniej chwili przed samą maską albo niespodziewanie skręca ale oczywiście on jest "świetnym kierowcą" i nie musi włączać kierunkowskazów.. a potem jak go policja zatrzyma to wielce oburzony że on tak długo jeździ i jeszcze wypadku nie miał jakby to jakieś osiągniecie było

    pokaż komentarz
    firefoxus
  • wislak_89 +6  

    Bardzo wiele zależy od egzaminatora. Ja miałem łut szczęścia i zdałem za pierwszym razem. Ważne żeby poznać wszystkie pułapki na jakie może nas wpuścić egzaminator. Pecha miał kolega, któremu po powrocie na plac manewrowy koles mówi że zdał, ale kamera sie zepsuła i musi jechać jeszcze raz (ta poprzednia jazda się nie liczy)..

    Słyszałem, że ktoś zdawał 35 razy bodajże.. I jest to chyba rekord

    pokaż komentarz
    wislak_89
  • Silencer +9  

    Też zdałem za pierwszym choć wesoło nie było. Jeden "minusik" i bym oblał. Na Odlewniczej (Ośrodek egzaminacyjny) w Warszawie tylko raz byłem z instruktorem. Do dziś wspominam jak zdobyłem jeden za to, że nie doprowadziłem do wypadku (sic!), bo moje było pierwszeństwo, a widzę, że typ pędzi jak opętany uliczką i że nie wyhamuje, to grzecznie zwolniłem i przepuściłem drania, na co instruktorowi oko błysło po raz pierwszy od 20 minut: "Czego się Pan zatrzymał?" No to tu moje tłumaczenia, wypadek, prędkość... "Pan miał pierwszeństwo - trzeba było w niego wjechać! Minuuusiiik." Następne to było nie włączenie kierunkowskazu przy powrocie na pas. A nawet awaryjne hamowanie zaliczyłem, bo typek na autobus się spieszył. I tu widziałem kontem oka jak mój egzaminator łypie na mnie okiem, już podnosi swój długopis i oblizuje wargi... Ale się zatrzymałem na szczęście - chociaż mogłem go wyminąć. Nie dałem łobuzowi satysfakcji. ^^

    pokaż komentarz
    Silencer
  • harner +1  

    Z tym wypadkiem to ciekawe... facet ma chyba ubogie życie erotyczne ;). No chyba że oblał za mało osób i liczył na odszkodowanie...

    pokaż komentarz
    harner
  • explotion +1  

    ja miesiąc temu miałem egzamin (jeszcze nie zdałem) i ciekawy egzaminator:
    za wszelką cenę chciał mnie upokorzyć, a to że mam za długie włosy i drogi nie widzę... a to że z kaskiem na egzamin... bardzo duzo uwag, strasznie irytujące...

    wracamy do ośrodka, już widze bramę a on: zatrzymaj się po prawo.
    egzamin został przerwany.
    -no ale co ja zrobiłem?
    -teraz nic, ale w 24 minucie źle sie ustawiłeś na skrzyżowaniu i nie było metrowego odstepu od rowerzysty. przesiądź sie, jedziemy na plac.
    -sp%%$#$!aj! wypisz papiery...

    i to w zasadzie była 2 sytuacja kiedy juz dojeżdżałem do ośrodka... raz rzeczywiście głupote odwaliłem...
    następny egzamin w piątek :/

    pokaż komentarz
    explotion
  • D...l +10  

    Oh tak sprawdzanie świateł , egzaminator sprawdza nasza wiedzę czy w nagłych przypadkach jesteśmy w stanie określić które światło nam nie działa i w razie czego wymienić ja na nowa .
    Szczerze powiem że nie rozumiem ludzi ( egzaminatorów ) jak mogą być aż tak Chamscy aby na takim czymś oblewać zdających... wiadomo możne ktoś się pomylić ale aby oblać to jest szczyt chamstwa ...

    Co do Światła wstecznego aby je sprawdzić trzeba mieć włączony zapłon .

    Ja Zdałem Egzamin za 2 razem . Pierwszy oblałem na tzw Zielonej strzałce pod sygnalizatorem świetlnym . A było to tak ze , na skrzyżowaniu było czerwone światło i świeciła się zielona strzałka , wiec według przepisów ruchu drogowego zatrzymałem się w wyznaczonym miejscu przed sygnalizatorem i ruszyłem , niestety według ustalń egzaminatora na wysokości lusterka zielona strzałka zgasła i przejechałem na tzw czerwonym świetle . Niestety nie bylem w stanie tego zobaczyć bo " słupek " w samochodzie nie jest przezroczysty .
    No Cóż ale za 2 razem się udało i trafiłem na młodego i uczciwego egzaminatora i wedlug niego błędnie przeszedłem przez egzamin . Obecnie korzystam z samochodu BMW 7 z 2003r.
    I mialem przypadek że " SAM " Chcialem wymienic zarowke dokladnie postojowa no ale nie poradzilem sobie i udalem sie warsztat i jak sie okazalo to do do tej czynnosci jest potrzebne sciagniecie przedniego zderzaka aby wymienic glupia zarowke ....
    ( *w żadnym przypadku się nie chwale tylko daje do zrozumienia ze obecne przeprowadzanie egzaminów z obecna motoryzacja to jakaś pomyłka . )

    Na zakończenie Mała uwaga dla Przyszłych Zdających bardzo ważna o której mało kto wie . Dowiedziałem się po zdanym egzaminie od samego EGZAMINATORA

    że

    EGZAMINATOR WYDAJĄC POLECENIA NIE MOŻNE WYDAĆ TAKIEGO KTÓRE JEST NIE ZGODNE Z PRZEPISAMI RUCHU DROGOWEGO !! A Jest masa takich przypadków !!
    np . Jadać samochodem egzaminacyjnym i słysząc polecenie " NA Najbliższym skrzyżowaniu proszę skręcić w Lewo " a jakieś 10m przed nami jest Znak Zakazu Skrętu w Lewo jest to łamanie praw przez Egzaminatora !! znam takie przypadki od znajomych nic nie mówiąc nie posłuchali i pojechali dalej na następne skrzyżowanie gdy nagle egzaminator używając Pedałów zatrzymał pojazd z pytaniem dlaczego nie wykonał pan\pani Polecenia i nagle samochód za nami zatrzymuje się i zaczyna na nas trąbić i mamy egzamin Oblany jako Utrudnienie ruchu innym pojazdom !!

    Ważną też rzeczą jest poprawne wydawanie Poleceni przez Egzaminatorów .
    Prawidłowo powinno brzmieć to następująco " Na najbliższym DOZWOLONYM skrzyżowaniu proszę skręcić Lewo " po prostu muszą używać słowa DOZWOLONYM niestety nie zawsze tak i tym właśnie sami łamią Prawo Ruchu drogowego i prawo Egzaminatora .

    pozdrawiam

    pokaż komentarz
    D...l
  • draq +10  

    Ja też właśnie robię kurs. Wyjeździłem już 20h. Mój instruktor kiedyś był egzaminatorem. Powiedział tak, że egzaminatorzy od razu z góry sobie zakładają, kto zda a kto nie. Oczywiście nie mówię tu o przypadku, w którym ktoś spowoduje wypadek i zda - nie. Mówię o zwykłej jeździe, gdzieś tam raz źle bieg wskoczy i raz się na jakąś linię wjedzie, na którą się nie powinno. Jeden egzaminator puści, drugi obleje. Większość właśnie oblewa, dlatego, że oni czekają na "kopertę". Takie tutaj mamy skorumpowane środowisko w Katowicach. Kamery? Gówno nie kamery, paru znajomych kupiło sobie prawo jazdy, a ja także dostałem od instruktora sugestię, że za 2000zł mogę zdać za pierwszym razem, to żaden problem, ale że odradza. W sumie też by nieźle zainkasował za to, bo znajomi kupowali za około 1500zł.

    No cóż. Egzamin będę miał za jakieś dwa miesiące, pewnie trafię na jakiegoś udupa i nawet jeśli nie popełnię żadnego błędu, to wynajdzie mi gdzieś wymuszenie pierszeństwa i obleje...

    Wielu moich znajomych robiło prawo jazdy. Ci, którzy jeździli autem zanim poszli na kurs, często zdawali za 3-4 razem dopiero, mimo iż jeździli płynnie. Natomiast niektórzy pierwszy raz ruszali autem na kursie i zdawali za pierwszym razem. Prawo jazdy to jest LOTERIA, a kto nie robił w ostatnich latach, ten nie ma się co wypowiadać na ten temat i wymądrzać "jakbyś jeździł płynnie to byś zdał", bo tak niestety nie jest. Egzaminatorzy czekają na koperty z pieniędzmi, a jak ich nie dostaną, to wszystko zależy od ich nastroju, czy wynajdą gdzieś wymuszenie pierszeństwa którego nie było, czy będą już znudzeni 5 osobami które oblali, i przepuszczą nas jakimś cudem...

    pozdro.

    pokaż komentarz
    draq
  • vmiepri +7  

    Wzruszyłem się. :| Niech spróbuje dwa razy podobną kombinacje:
    - 50 minut pociągiem,
    - 40 minut na nogach,
    - 1-2 godziny czekania,
    - oblanie,
    - powrót i prawie 2 miesiące czekania na następny egzamin.

    Takie zdawanie może wykończyć psychicznie nawet po pierwszym razie ;).

    Zresztą widziałem jak ludzie zdają na placu manewrowym i nie dziwie się nawet, że tylu oblewa. Po pachołkach, po liniach, bieg wsteczny zamiast jedynki, z ręcznego nie mogą ruszyć. Połowa w ogóle na takich pierdołach pada. :| Bez sensu.
    Sam raz oblałem na placu przez takie coś, ale na własne życzenie. Wystarczyło zapamiętać co i jak trzeba zrobić na placu i bym nie miał problemu z wyjechaniem.

    Autor to chyba za bardzo zwala wine na egzaminatorów.. Owszem trafiają się wredne typy, ale nie cały czas.. No chyba, że się ma wyjątkowego pecha.

    pokaż komentarz
    vmiepri
  • manwe +2  

    O właśnie, ruszanie z ręcznego. Kolejny durny wymysł biurw w urzędach. Jeżeli osoba zdająca chce i potrafi ruszać pod górę bez jego użycia, to dlaczego wymusza się na niej tę powolną i kombinacyjną metodę?

    pokaż komentarz
    manwe
  • vmiepri 0  

    O właśnie, ruszanie z ręcznego. Kolejny durny wymysł biurw w urzędach. Jeżeli osoba zdająca chce i potrafi ruszać pod górę bez jego użycia, to dlaczego wymusza się na niej tę powolną i kombinacyjną metodę?

    Zakładam, że ktoś wzorował się na "zachodnich, sprawdzonych" metodach egzaminowania. :) Ale nie wiem... nigdy nie miałem z tym problemów.
    Podobno w RPA tak egzaminują, że na każdym skrzyżowaniu trzeba zaciągnąć ręczny. Inaczej oblewasz. Tak zwana szkoła jazdy defensywnej. Może nasze ruszanie z ręcznego ma coś wspólnego z tym stylem jazdy. ;)

    pokaż komentarz
    vmiepri
  • sney 0  

    Autor to chyba za bardzo zwala wine na egzaminatorów.. Owszem trafiają się wredne typy, ale nie cały czas.. No chyba, że się ma wyjątkowego pecha.
    może miał pecha. rzecz w tym, że jak to możliwe że jak taki egzaminator ma chęć cie oblać to cie obleje i możesz mu skoczyć. odwołasz sie i niech nawet uznają że niesłusznie zostałeś oblany i co? nic. zdajesz egzamin jeszcze raz a egzaminator żadnych konsekwencji nie ponosi tylko oblewa następnych

    pokaż komentarz
    sney
  • jalowa +3  

    Ech, to już nie to co kiedyś. Mój kuzyn wspomina czasami swój egzamin na kat. C. było to jakieś 15 lat temu. Wszyscy zdający przejechali po około 100m, po czym ogłoszono każdemu, że zdał. No a po egzaminach na egzaminatorów czekało "wesele"-suto zastawiony stół, z solidnym zapasem wódki.

    pokaż komentarz
    jalowa
  • retsef +1  

    heh opowiadal mi to moj tata. Niby egzamin nie trudny, ale co z tego jak mozna bylo troche wiecej wydac i za pierwszym razem zdac. Inna sprawa, ze w Lodzi do niedawna podobny system utrzymywal sie juz jako biznes. Gdy nie bylo kamer niektorzy znajomi opowiadali, ze przy wyjechaniu na miasto egzaminator potrafil sie pytac czy zdaje normalnie czy ma koperte?

    pokaż komentarz
    retsef
  • M4ks +1  

    wujek mój niezyjący już niestety, opowiadał jak zdał prawo jazdy jeszcze w głębokim PRLu (lata 50te czy początek 60tych) - otóż wtedy w skład komisji jeżdżaco-oceniającej wchodził wójt czy tez sołtys - w każdym bądz razie głos ludu, zresztą nie tylko w tej branży tak było.
    Cóż...nawet nie wsiadł do samochodu, wystarczyła odpowiednia ilość wódki dla szanownego pana wójta - zreszta w małych miasteczkach to ludzie się znają.

    pokaż komentarz
    M4ks
  • lofix +3  

    Bo wtedy było duże zapotrzebowanie na kierowców zawodowych. Tak samo jak "gnano" szaraczki na autobusy i wyszło tak, że mają D, a nie mają B...
    Kiedyś też były inne realia....
    Ja sam przechodziłem przez egzamin B jak i C z dodatkami. Szkoły jazdy uczą jak zdać, nie jak jeździć. Konkretnie instruktor pokazywał mi np. w którym momencie łamać zestaw na łuku (do tyłu), kierując się położeniem pachołka względem np. połowy skrzyni ładunkowej. W realnych warunkach taka nauka to psu na budę, bo to tylko miesiące (jak nie lata) praktyki nauczą mnie poprawnie i bezstresowo cofać. Dopóki nie zmienią się zasady szkolenia i egzaminowania, dopóty staż i doświadczenie trzeba będzie zdobywać podczas codziennej jazdy...

    Pozdrawiam

    pokaż komentarz
    lofix
  • yoshi314 +7  

    ja podchodzilem do egzaminu juz 6 razy. na najblizsze kilka lat stracilem ochote zeby w ogole probowac, bo po prostu szkoda mi pieniedzy. godziny doszkalajace, powtorka teorii, praktyczny - na to idzie kupa forsy. do tej pory na wszystko zwiazane z egzaminem (kurs, godziny, oplaty za egzamin) wydalem niemal 3 tys zlotych i wszystko, jakby nie patrzec, poszlo w bloto. kurs robilem gdy obowiazywal jeszcze stary egzamin, kazde nastepne podejscie bylo z innymi regulami, bo w kolko zmienial sie egzamin.

    chyba bardziej oplaca sie wziazc caly kurs od poczatku niz kupowac dodatkowe godziny.

    pokaż komentarz
    yoshi314
  • siteman +1  

    u nas sie jedzie do łomży. mniejsze miasto,latwiej.

    pokaż komentarz
    siteman
  • M4ks +3  

    z Łodzi ucieka się do Sieradza, Pabianic czy Zduńskiej Woli. I dopiero wtedy poznasz co to znaczy jak się na ciebie egzaminator zaweźmie, żeby Ci wybić z głowy, że 'tutaj jest wiocha, to łatwiej zdać'

    pokaż komentarz
    M4ks
  • echelon_ -3  

    chyba też i do Piotrkowa uciekają

    pokaż komentarz
    echelon_
  • kabzior +5  

    Co jest bzdurą kompletną, bo potem idioci wjeżdżają na skrzyżowanie i nie widzą jak się zachować jak widzą tramwaj. Albo hamują jak mają pierwszeństwo czego nie spodziewają się ci za nimi, albo wjeżdżają jak nie mają pierwszeństwa. Tragedia.
    Plus wiele osób na rejestracjach ze zgierza, pabianic, zduńskiej woli itp popełnia takie błędy, wiem że to można uznać za obraźliwe i stereotypowe, ale to po prostu moja obserwacja.

    pokaż komentarz
    kabzior
  • Gummy +6  

    Moja znajoma jako jedyna z 15 osobowej grupy zdała wczoraj za pierwszym razem. Pragnę zaznaczyć, iż ma ogromne cycki i duży dekolt.

    pokaż komentarz
    Gummy
  • vermaden +4  

    Instruktorzy to poprostu banda d.e.b.i.l.i, taki kraj, niestety.

    Na pocieszenie polecam bardzo wazny manewr na placu - koperte:
    http://youtube.com/watch?v=15XQx6PMv0U

    PS: Jestem w stanie zrozumiec ze wykop hash!#e k%%%y i ch!#e ale d.e.b.i.l.i? Zenua poprostu ...

    pokaż komentarz
    vermaden
  • 6ka +2  

    Cenzure mozna wylaczyc - goto ustawienia.

    pokaż komentarz
    6ka
  • retsef +1  

    Dołączam się, wprawdzie sam zdałem w Łodzi za pierwszym razem (w 2002r., jeszcze nie było kamer, podobno wszyscy brali i nie puszczali nikogo za pierwszym razem) to jednak wiem, że miałem dużo szczęścia. Egzaminator był miły, dzień był słoneczny, ale nie upalny, było wcześnie, nikt nie był zmęczony, ruch na drogach raczej duży więc jeździło się powoli.

    Inna sprawa, że niedawno (do kwietnia 2008) egzamin w Łodzi zdawała moja przyszła. Najlepiej poszło jej za pierwszym razem - gdy wierzyła w siebie. Wyjechała na miasto i prawie przejechała cały egzamin. Gdzieś po drodze zza autobus, nie na przejściu, wyskoczył jakiś babsztyl chcący przeczłapać się przez trzypasmówke w niedozwolonym miejscu. Oczywiście egzaminator ją oblał - chociaż ja osobiście nie zdjął bym nogi z gazu a jedynie użył klaksonu, ale to inna sprawa. Później było już tylko gorzej, ciągłe dołowanie i jakieś dziwne pułapki typu zmiany organizacji ruchu i znaki nakazu ustawione w dziwnych miejscach gdzie nikt ich nie widzi plus znaki poziome, które mówią co innego niż znaki nakazu, kompletnie nie przekreślone bo zarząd dróg wie dobrze, że pionowe są ważniejsze o czym ktoś po 30h za kierownicą jeszcze nie koniecznie pamięta i jak widzi, że na jezdni jest strzałka na wprost (tylko na wprost) to uważa, że może jechać na wprost - zresztą wiele osób akurat na tego typu dziwnym oznakowaniu się myli szczególnie jeżeli wcześniej znak pionowy pokazujący podział pasów mówił dokładnie to samo co znak poziomy. Inna sprawa to znajomość samego egzaminu co widać najbardziej właśnie gdy zdają osoby, które jeżdżą już X lat. Nie mówię tutaj o jeżdżeniu z nadmierną prędkością w czasie egzaminu, ale o takich drobnych wkurzających szczegółach. Plac manewrowy to osobna bajka - sprawdzanie świateł poziomu oleju przed jazdą itd. to może i w sumie dobre, ale to już nie robi się zwykła jazda, a jazda specjalna co pokazuje właśnie to nieszczęsne światło cofania. Podobnie najeżdżanie na linie czy nawet przejeżdżanie linii w rękawie. Wprawdzie kiepsko by było gdyby X kierowca porysował się na parkingu, ale tu widać wyraźnie samochody, a pachołki bardzo łatwo chowają się w słupkach - nie staram siebie tłumaczyć bo sam nie mam problemu z przejechaniem po łuku, ale ktoś po 30h może mieć. Mogłoby nie być sprawy gdyby nie fakt, że nie można się poprawiać co skutecznie blokuje wiele ludzi. A na koniec to oczekiwanie. Dwa miesiace przerwy miedzy egzaminami? To kpina jakaś, przez ten czas, ktoś kto przejechał 30h musi sobie już przypominać niektóre rzeczy co oznacza przynajmniej 2h przed egzaminem.

    pokaż komentarz
    retsef
  • Radus +2  

    ogolnie z łukiem dla mnie zabawna sprawa jest (aktualnie mam jazdy 15h wyjezdzone). Na miescie potrafiłem wjechać powiedzmy w jakis wjazd tyłem i z niego wyjechac w ten sposob zawracajac. Natomiast na placu - wjazd jak zwykle bez problemu ale tyłem juz gorzej jakos orientacji nie miałem. Potem rada instruktora słupek na poziomie okna, dokładnie jeden obrot kierownicą (szybko praktycznie w miejscu), czekac az w lusterkach wyrowna sie kierunek, przeciwny szybki obrot i wsio. Ok, nauczyłem sie systemu dzieki ktoremy praktycznie zawsze przejade łuk bez problemow, ale co on mi pomoze w normalnej jezdzie?

    pokaż komentarz
    Radus
  • M4ks +2  

    haha,mnie dokładnie tak samo uczyli i działa :P
    Miałem okazje robić za królka doświadczalnego podczas egzaminu na instruktora - słowem ja jeździłem, oceniał mnie kandydat na instruktora, a kadydata oceniał egzaminator instruktorów.
    Oczywiście dostawałem właśnie takie wskazówki, że jak ten pachołek tu to skręcić, jak górka to, i tak dalej.
    Egzaminator opieprzył go, że nie uczy mnie prawdziwej jazdy tylko daje głupie rady, bo na miescie to nie ma pachołków i namalowanych lini. Po czym sam podjął dzieło wytłumaczenia mi jak powinienem pokonać owy rękaw, każąć mi wyobrazić sobie prostą przechodzącą przez oś samochodu (sic!) i zdać sobie sprawę jak ta prosta się przemieszcza. I potem żebym starał się prostą utrzymać równolegle do innych prostych tworzonych wirtualnie przez pachołki. Potem się okazało, że moje oczy się są dokładnie w miejscu owej prostej, więc musiałem tą prostą w myślach przesunąć równolegle i wtedy dopiero mogłem zrozumieć. Tak więc wygląda prawdziwa jazda prosze państwa :)

    pokaż komentarz
    M4ks
  • artisti +3  

    Przypadek, który widziałem n własne oczy na placu manewrowym: dziewczyn cofała na łuku i najechała tylnym kołem na linię, widocznie to zauważyła bo się zatrzymała. Egzaminator krzyczał na nią, żeby jechała dalej i wymachiwał rękami. Dziewczyna cofnęła jeszcze pół metra, po czym egzaminator kazał jej się zatrzymać, wysiąść, zobaczyć, że przejechała linię i podziękował jej za egzamin, pozbawiając ją tym samym drugiego podejścia do łuku!

    pokaż komentarz
    artisti
  • M4ks -1  

    czy przejedzie czy najedzie - nie ma znaczenia, egzamin oblany :)

    pokaż komentarz
    M4ks
  • t............r 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    t............r
  • anak45 0  

    http://www.watra.pl/peryskop/dr76b.htm

    pokaż komentarz
    anak45
  • jalowa -2  

    Każde najechanie na linię, bądź potrącenie pachołka kończy się natychmiastowym przerwaniem egzaminu. Wiem, bo niedawno jeszcze męczyłem się z tym.

    pokaż komentarz
    jalowa
  • artisti +5  

    Jeśli najedzie na linię - ma prawo do drugiego podejścia do łuku. Jeśli przejedzie linię lub potrąci słupek - musi go powtarzać. tak było rok temu kiedy ja zdawałem egzamin i nie wydaje mi się, aby to się zmieniło.

    pokaż komentarz
    artisti
  • Roboute +1  

    Artykuł sprzed pół roku, ale dość dobrze obrazuje przez co trzeba przejść.
    Ja zdałem za trzecim razem. Mimo że sama formuła egzaminu jest zła, od szkolenia również dużo zależy. To nie przypadek że niektóre szkoły mają zdawalność 20%, a inne 50%. Połowa osób nie zdaje na placu, no to przepraszam, to już po prostu trzeba nauczyć się jeździć (chyba że się dostało kompletnego grata, zdarza się również).

    Co należy zmienić:
    -oczekiwanie od dwóch do trzech miesięcy na kolejny egzamin (w większości WORDów teraz tak jest)
    -przede wszystkim zwracanie uwagi na bezpieczeństwo i płynność jazdy
    -obecnie można oblać przez: przejechanie przez przejście dla pieszych gdzie pieszy w ostatniej chwili postawił nogę na jezdni, wyprzedzenie rowerzysty na przejściu dla pieszych, nieuprzedzenie o konieczności najechania na ciągłą podczas omijania czy wymijania, dotknięcie krawężnika podczas parkowania

    Tak nie powinno być, to są zwykłe pierdoły za które nie powinno się narażać ludzi na kolejne koszty i marnowany czas.

    pokaż komentarz
    Roboute
  • retsef +4  

    Płynnośc jazdy po 30h? Wiele osób nawet po miesiącu jeżdżenia swoim samochodem jeszcze nie wrzuca płynnie biegów a co dopiero płynnie jeździć jeżeli przez cały czas byłeś uczony do jazdy po parkingu. Zupełnie inaczej jest chociażby w takiej Francji, gdzie można jeździć prywatnym samochodem z kimś kto skończył 35lat i ma prawko od 8 lat. Po roku czasu takiej jazdy zupełnie inaczej podchodzi się do egzaminu i wtedy zgodziłbym się na sprawdzanie płynności jazdy, ale nie po naszych 30h!

    pokaż komentarz
    retsef
  • enemydown +4  

    można tu pisać wiele historii, bo jest to temat rzeka...
    sam zdałem bodajże za 6-7x (trochę się to ciągło to nie pamiętam dokładnie) bo jak tu dobrze zdać jeśli na egzamin praktyczny czekasz 2 miesiące ( w B-B) i do tego kuźwa wypadałoby dokupywać ciągle jazdy- 50 zeta/h... no sorry ale na moim przykładzie jeszcze jak byłem początkujący to 2miesięczna przerwa (+ ze 2h przed egzaminem na przypomnienie) to trochę jest chore... a dlaczego aż tyle trzeba czekać, bo trzeba udupić, co by nowe kamery się spłaciły+ dodatkowa kasa.
    Tak, raz mój instruktor, który miał propozycję zostania egzaminatorem- koleś w podeszłym wieku- odmówił. Bo mi opowiedział jak wygląda "egzaminowanie"
    Jeszcze jak weszły w życie kamery, zdawałem bodajże trzeci raz, opowiedział jak na spotkaniu tych kolesi z Wordu, Pan Guru kazał "zabrać się do pracy, bo kamery były drogie"
    gdybym miał tu opisywać te wszystkie przypadki, to wyszedłby scenariusz do niezłej komedii...
    wszystko zależy od egzaminatora, jak jest chm to choćby nie wiem jak jeździsz to i tak nie zdasz.
    A przykładów w Bielskim WORDzie jest co niemiara... za każdym razem gdy przychodziłem na egzamin, nie było osoby w mojej grupie, która byłaby tam pierwszy raz...
    Ja mam mocne nerwy, za bardzo się nie przejmuje i jestem opanowany. Ale żal mi tych dziewczynek, co rwą włosy z nerwów, bo wiedzą ile kasy przeje
    bały i nie każdego stać wyrzucić stówę w błoto za choćby "niesprawdzenie jakiegoś światła"...
    Jakieś kółka zawsze robią adoracyjne, tu się ludzie ściskają, tam patrzę dziewczyna głowa w dół, jedne przy szybie obgryzają paznokcie- chore, chore, chore...
    Ale prawdą jest, że tylko Polak potrafi wyje**ć polaka...
    W stanach możesz przez rok jeździć z opiekunem, i każdy zazwyczaj tam zdaje (przykład cała rodzinka tam), bo u nich auto= dojazd do pracy, zwiedziłem całe wschodnie wybrzeże i dojazd busem albo pociągiem to tylko w super zatłoczonych miastach- ale to inna bajka...
    Wracając do jakże wspaniałej historii WORDu, mam np. kuzynkę która zdała za pierwszym razem jakieś rok temu- do dziś boi się jeździć autem (a ja sam bym z nią nie pojechał...), następna zdała (zima) wyjechała z placu i wróciła się s powrotem bo śnieżyca szła- oczywiście zdała...
    Jedna natomiast niezdała- na placu na końcu koleś powiedział jej, że czuje się niepewnie za kierownicą- to samo się zdarzyło żonie mojego kolegi z którym pracuję. itd. itd jeśli chodzi o kobiety... bo z moimi kolegami to 90% było jak ze mną.. przynajmniej jest o czym opowiadać przy piwie... (szkoda tylko tej kasy).
    najbardziej rozbrajające jest zaglądanie pod maskę- kolejny element do uwalania- jak to mój instruktor rzekł... z tym także miałem historię śmieszną, nawet skargę składałem, rozmawiałem z dyrektorkiem, który przyznał mi rację, że egzaminator był upierdliwy ( bo nie powiedziałem, że na końcu miarki od sprawdzania oleju jest zwężenie). Potem zdawałem ale z kolei kolo uwalił mnie, że na dwupasmówce (było takie skrzyżowanie w Bielsku, że trzeba było najpierw na lewy pas zjechać po skręcie w lewo a potem na prawy ofcoz. No i jak się okazało wg. pana egzaminatora za wcześnie chciałem skręcić bo bym spowodował kolizję- ślepy nie jestem, oczy młode a auto było 50m jak nic za mną. Długo się wykłócałem, ale co pogadasz z d#!!!em i tak nie udowodniłbym nic, bo kamer na tył nie ma...
    Co do kamer, kolejna ściema- kolega który chciał udowodnić ewidentne chamstwo pewnego egzaminatora okazało się, że kaseta z nagraniem uległa uszkodzeniu. I tak jest w większości takich przekrętów. Jest to także prosty sposób jeśli ktoś daje w łapę W B-B teraz podobno 2tysiące ( z 1tys za moich czasów) się płaci do koperty.
    Na koniec trzymam kciuki za mojego kolegę, którego uwalili 9ty raz. Do dziesięciu razy sztuka :) w końcu to jedyny moment kiedy jeździsz zgodnie z przepisami heh...

    pokaż komentarz
    enemydown
  • majstr 0  

    dokupować*

    pokaż komentarz
    majstr
  • Dwiks -1  

    Ta, 13 raz gratis a za 20 dają rower.

    Sam władowałem w prawko dobre 2000 zł, mimo że sam kurs to ~1k. Generalnie to najbardziej szkoda tej kasy, która idzie na kolejne egzaminy, w szczególności jak poleci się na jakimś banale.

    Swoją drogą na dokumencie prawo jazdy nie ma adnotacji za którym razem się zdało, więc ci co zdali za x razem wcale nie są gorsi niż ci szcześciarze którym poszło za pierwszym.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • AltumVidetur 0  

    tu też wiele zależy od instruktora - z dobrym da się dogadać tak, że wystawi Ci papier trochę wcześniej, żebyś mógł skończyć jazdy zaraz przed egzaminem.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • sney +1  

    no właśnie. jeszcze to czekanie po 2 miesiące na kolejny termin. to tez jest chore. kierowca z doświadczeniem który nie jeździ dwa miesiące to nic, ale dla osoby która dopiero sie uczy to prawie jak zaczynać od nowa po tych dwóch miesiącach. a jazdy kosztują...

    pokaż komentarz
    sney
  • boczi +4  

    Aż boję się zaczynać :(

    pokaż komentarz
    boczi
  • Wiewior 0  

    ja właśnie ide z pamierami do WORDa także artykuł jak znalazł :D

    pokaż komentarz
    Wiewior
  • mattlittlewind +3  

    Jak tak to wszystko przeczytalem to zastanawiam sie czy nie pozostac przy rowerze :)

    pokaż komentarz
    mattlittlewind
  • papa +3  

    rozumiem rozgoryczenie autora - sam bylbym wk$$%iony niemilosiernie
    oblanie za swiatelko wsteczne - paranoja

    ale za zatrzymanie sie na drodze z pierszenstwem oblac juz mozna, zwlaszcza jesli wczesniej mial juz jakis przewinienie ;-)

    aczkolwiek wiem cos o nieoznakowanych drogach lodzkich
    sa niektore skrzyzowania na ktorych ludzie jezdza na pamiec, ale jakims cudem znaki znikaja... i wtedy zatrzymuja tam sie tylko elki ;)

    przypomina mi to historie mojego kolegi. ostatnie jazdy mial w dzien egzaminu, jechal przez dobrze znana sobie ulice. nagle instruktor zahamowal i zapytal sie co on robi. odpowiedzial, ze skoro jest na drodze jednokierunkowej i zamierza skrecac w lewo, dojezdza do lewej krawdzei. -a widzisz tam gdzies znak drogi jednokierunkowej? - no ale wczoraj byl... -tak wczoraj byl, ale ktos go ukradl i dzisiaj nie ma, jest to normalna droga dwukierunkowa

    i byc moze to mu uratowalo egzamin :-)

    pokaż komentarz
    papa
  • dyferencjal 0  

    Panowie, a czy tego już przypadkiem tutaj nie było ?

    pokaż komentarz
    dyferencjal
  • AltumVidetur +3  

    pewnie było nie raz i nie tylko tu.
    od dawna wiadomo, że uczy się jeździć dopiero po kursie, a wynik egzaminu to zwykle widzimisie pana z WORDu - sam zdałem bez stresu za drugim razem(15 minut na mieście, jedno parkowanie), bo instruktor był zmęczony.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • kofal15 +3  

    Mój egzamin zgoła inny... To było ponad dwa lata temu - pierwszego dnia z zamontowanymi kamerami...
    Godzina ok 14, ja ostatni z ostatniej "5" zdających. Sprawdzanie pod maską, światła etc. pominięte... Łuk: przodem tak, tyłem... nie wjechałem w koperte, bo Pan egzaminator machał ręką żebym jechał na górke i ręczny... to pojechałem. Ruszyliśmy na miasto. pojeździliśmy około 25-30 minut, nic nie "wywinołem", a Pan egzaminator wyraźnie spieszył się na obiad, bo zaparkować kazał mi w ośrodku w miejscu gdzie, nigdy parkujących kursantów nie widziałem :>
    trzeba mieć farta :] - oczywiście za pierwszym razem... :)

    pokaż komentarz
    kofal15
  • Starsky +1  

    Ciekawe co grozi za pobicie egzaminatora?

    pokaż komentarz
    Starsky
  • anak45 +2  

    pobicie - kara więzienia do 2 lat

    pokaż komentarz
    anak45
  • CoYoT 0  

    Ja chciałbym jeszcze tylko wspomnieć (abstrah$$ąc całkowicie od komentarzy), że wg mnie też nie każdy musi/powinien mieć prawo jazdy. Niektórzy po prostu się nie nadają i są antytalentami. Tak samo jak nie każdy jest stworzony do tego by być profesorem fizyki kwantowej, tak samo prawo jazdy (które jest przywilejem tak naprawdę, nie zapominajmy) nie musi być dostępne dla każdego, ot co. Skoro daltonista (zależy od typu daltonizmu) może nie dostać prawka, to nie powinien go też dostać ktoś, któremu motoryka i koordynacja ruchowa nie pozwala na wykonanie 2 czynności naraz.

    pokaż komentarz
    CoYoT
  • schepque +1  

    Okej, nie każdy jest stworzony do posiadania prawa jazdy. Tylko dlaczego bierze się ten fakt pod uwagę przy składaniu podania o pracę?

    pokaż komentarz
    schepque
  • retsef +2  

    A to fakt, ostatnio mam wrażenie, że niektórzy uważają, iż prawo jazdy powinien mieć każdy. Otóż nie, niektórzy po prostu się nie nadają. Ba pomijając już zdolności niektórych w czasie egzaminu ostatnio przestraszył mnie ktoś z rodziny. Otóż wujek cierpi na chorobę parkinsona, która niestety pogarsza się z dnia na dzień. Obecnie ręce trzęsą mu się do tego stopnia, że nie może wziąć normalnie nalanej herbaty i wypić bez polania się. Trzęsie mu się także głowa do tego stopnia, że jak przechodzi obok jakiejś szafki za blisko to potrafi się w nią walnąć. Nie chodzi mi tutaj o to, żeby się śmiać, ale byłem przerażony gdy dowiedziałem się, że wujek codziennie jeździ samochodem. Nie wiem, może to ja sobie coś źle wyobrażam, ale w samochodzie nie zachowuje się inaczej, nie mam pojęcia jak mu się udaje wrzucać biegi czy też utrzymać stabilny tor jazdy jeżeli zawsze wylewa herbate ze szklanki ? Jeżeli nie potrafi przejśc obok szafki żeby się nie walnąć głową to jak będzie przejeżdżać obok innych samochodów?

    Tutaj przypomniała mi się historia opowiadana przez mojego instruktora jazdy. Otóż kiedyś jeździł z kursantem po łodzi i miał wypadek. Podczas skręcania w lewo na swiatlach bezkolizyjnych z przeciwka wjechal w nich jakis rozpedzony samochod. Po sprawdzeniu ze im sie nic nie stalo wyskoczyl do drugiego samochodu i tutaj szok - gosciu dostal epilepsji. Pozniej dowiedzial sie, ze gosciu od dawna mial epilepsie o czym wiedzial, ale jakos udalo mu sie o tym fakcie przemilczec podczas badan lekarskich i bog wie jak dostac prawko. To juz nie chodzi o aparat panstwowy, ale o to co myslal ten czlowiek robiac prawo jazdy? Z pewnoscia nie myslal o innych.

    Niestety jak patrze na gwiazdy, ktore chociazby wyprzedzaly nas w ostatnią niedziele na trasie to widze ze takich osob nie myslacych jest wiecej. Najgorsi sa jednak ci co to umiej skoordynowac dwie czynnosci na raz i dla przykladu wlasnie w niedziele kilka gwiazd sie trafilo, ktore to potrafily wyprzedzac nas mimo ze z przeciwka ktos jechal, jeden z samochodow z przeciwka z piskiem zjezdzal na pobocze juz slizgajac sie bokiem bo było już tak późno. Nie wiem co wyobrażają sobie tacy idioci, ale z pewnoscia takze nie powinni miec prawka. To co mnie zdziwilo najbardziej to fakt, ze nie są to pojedyncze przypadki, ale tak jeździ (wyprzedza mimo ze nie ma miejsca z przeciwka) co raz wiecej idiotow a potem czytamy w gazetach 'w łódzkiem na prostym odcinku drogi doszlo do zderzenia czolowego, 5 osob niezyje'.

    pokaż komentarz
    retsef
  • Bobi +3  

    kurs kursem ale prawdziwa szkola jazdy zaczyna sie dopiero jak sam zaczniesz jezdzic a do egzaminu podchodz na luzie to zdasz wiem bo sam szukalem spokoju 3 razy XD i dopiero za trzecim razem zdalem ;p powodzenia dla wszystkich zdajacych ;)

    pokaż komentarz
    Bobi
  • uhceiP +2  

    jak sie idzie na jakis egzamin to chyba oczywiste jest, ze trzeba znac jego kryteria ;o no chyba, ze ma sie IQ gasnicy.

    pokaż komentarz
    uhceiP
  • anonim1133 +2  

    HeHe tylu komentarzy dawno nie widziałem :P A prawda jest taka, że bardzo dużo zależy od instruktora i egzaminatora, instruktor musi nauczyć co i jak na egzaminie, a egzaminator nie powinien chcieć Cię oblać ;p wtedy wszystko będzie ok :) Zdałem za 1 razem, znam parę osób które też zdały za pierwszym razem :)

    pokaż komentarz
    anonim1133
  • enemydown +2  

    To zapraszam do Bielska i kochanego grona egzaminatorów @ciasteczko

    widzisz tak się składa, że po tylu "próbach" (które o niczym nie świadczą) jestem całkiem dobrym kierowcą.

    To samo możesz powiedzieć prawnikom, którzy przez lata zdają na aplikację.

    PS. A "wyżalanie" jak ty to nazywasz, jest po to, by coś zmienić (zauważyć temat etc.) widocznie nie każdy mieszka w tak uczciwej wsi jak twoja, gdzie dobroduszni egzaminatorzy dają zdać każdemu. Mogłeś mnie poinformować jeszcze jak zdawałem, żeby do Ciebie przyjechać na egzamin...

    A praktyki stosowane obecnie w WORDzie, prędko się nie zmienią, póki jest to "legalny mafijny" dochodowy interes.

    Ostanią sprawą są te "blondynki" w sukienkach, które zdały za pierwszym razem, a które również dały mi się we znaki podczas zdawania. Jak i teraz, żal mnie ściska jak sobie przypomnę jak kilka razy miałem kolizyjne sytuację ( dzięki Bogu za mój refleks), przez takie barany za kierownicą bez wyobraźni- co to na piękne oczy zdało...

    Najbardziej lubię powiedzenie "jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, to siedź cicho"

    pokaż komentarz
    enemydown
  • badyl 0  

    A ja mam pytanie, czy to fejk ?
    jak można sprawdzić "światełko wsteczne" ?
    wrzucić wsteczny i ręczny i iść zobaczyć czy świeci, czy już jest jakaś nowa technologia, której nie było jak ja zdawałem :)

    pokaż komentarz
    badyl
  • harner +1  

    Dokładnie tak jak napisałeś. Do tego nie należy zapominać o podświetleniu tablicy rejestracyjnej z tyłu ;/

    pokaż komentarz
    harner
  • M4ks +2  

    zwłaszcza, że robi się to na włączonym silniku :)
    Nie, tu trzeba poprosić jaśnie egzaminatora żeby przestał palić fajke i gadać zkolegą i powiedział, czy się coś pali jak wrzucasz ręczny i liczyć, że nie zapyta które to, gdzie, jaki ma kolor, ile świateł i ile żarówek..

    pokaż komentarz
    M4ks
  • harner +2  

    Co Ty gadasz ;)
    Jedyne światło, którego nie sprawdzisz sam to światło stopu na hamulcu roboczym.

    pokaż komentarz
    harner
  • Dwiks +2  

    Z tego co pamiętam to nie robi się to na włączonym silniku, tylko na włączonym zapłonie, podobnie jak wszystkie światła, oprócz światła hamowania. W tym przypadku prosimy egzaminatora aby powiedział czy wskazane przez nas elementy świecą. Nie wiem czy tak jest w każdym ośrodku, w moim tak było.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • xyzzor +1  

    Światełko wsteczne to pryszcz. W Warszawie w jednym z ośrodków, po sprawdzeniu świateł pytają czasem, czy na pewno wszystkie i wówczas trzeba pamiętać o światełkach podświetlających tablicę rejestracyjną z tyłu. Sprawdza się je poprzez podsunięcie pod nie dłoni i sprawdzenie, czy odbija się od niej światło.

    Zastanawia mnie, w jaki sposób niesprawne światełka od tablicy wpływają na liczbę wypadków, które głównie powodowane są przez idiotów jadących z nadmierną prędkością.

    pokaż komentarz
    xyzzor
  • 6ka 0  

    W osrodku w Legnicy, gdzie ja zdawalem, sprawdzanie oswietlenia tablicy rejestracyjnej to standard. Gorzej, ze czasem po wymienieniu wszystkich tych swiatel egzaminator nie jest zbyt zadowolony. I o czym trzeba wtedy wspomniec? Ze auto wyposazone jest takze w swiatla ODBLASKOWE. Paranoja.

    pokaż komentarz
    6ka
  • zielarz155 -6  

    Światełko wsteczne sprawdza się tak:

    Przekręca się kluczyk w pozycję, w której chodzi silnik (najczęściej ON)
    Wrzuca się wsteczny
    idzie się i sprawdza.

    Miałem kiedyś taką historię: moja mama zostawiła pod sklepem samochód na wstecznym i poszła do tego sklepu, a ja przekręciłem kluczyk żeby sobie posłuchać radia. Później jak mama wróciła, to mi mówiła że o mało co nie wyczerpałem akumulatora, bo światełko wsteczne się świeciło! (a akumulator mamy w samochodzie niezbyt dobry)

    pokaż komentarz
    zielarz155
  • galeon +1  

    Chyba troszkę nasz bohater przesadza. Znam dużo osób które zdały za pierwszym i drugim razem. Znam tez dużo osób, które nie zdały bo jeździć nie umiały (a takich jest duuuużo)

    Egzaminatorzy trafiają się trefni, ale to co robi spora część starających się o prawko woła o pomstę do nieba.

    I na koniec. Mam kolegę, który w Lubelskim Urzędzie Marszałkowskim przegląda te wszystkie taśmy prawdy. Jeśli ktoś ma podstawy to oni rozpatrują wnioski pozytywnie!
    Mówił również, że egzaminatorzy nie ściemniają tyle co kiedyś.... bo wszystko jest nagrywane, a po ostatnich łapówkowych wpadkach itp bardzo boją się o swoją pracę.

    pokaż komentarz
    galeon
  • xarafaxz +1  

    Rozpatrują pozytywnie wnioski...

    No i co z tego ?

    Taki "pozytywnie rozpatrzony wniosek" to tylko darmowe powtarzanie egzaminu. Ogromna strata czasu i prawie pewna szansa na odwet. A egzaminatorowi za coś takiego włos z głowy nie spadnie.

    pokaż komentarz
    xarafaxz
  • Krazen +2  

    Co prawda zdałem za pierwszym razem, ale do dziś się głowie jak zgodnie z przepisami skręcić w lewo na bardzo zatłoczonym dwupasmowym rondzie bez sygnalizacji świetlnej. Na przykład w Radomiu, gdzie zdawałem są takie ronda i gdy tam jeździłem z instruktorem to przy skręcaniu w lewo był zawsze jakiś błąd, całe szczęście na egzaminie na rondzie byłem tylko raz i skręcałem w prawo ;d

    pokaż komentarz
    Krazen
  • kabzior -1  

    Jak można na rondzie w lewo skręcać? Wjedziesz pod prąd :) Chyba że mówisz o takich rondach jak są w wawie, ładnych parę dni mi zajęło nauczenie się jak się po tym jeździ jak pierwszy raz jechałem po wawie autem :)
    Moja największa trauma w życiu to Rondo Reuters'a w Berlinie - chyba 6 czy 8 pasów, światła gdzieś w środku ronda, totalna masakra, nie idzie się połapać, w połowie przejazdu byłem tak obtrąbiony i zbluźniony przez innych kierowców że miałem ochotę się zatrzymać w miejscu i popłakać ;)
    Aha - no i oczywiście cała Turcja z Istambułem na czele - tam jazda autem to sport ekstremalny.

    pokaż komentarz
    kabzior
  • manwe +1  

    Wjeżdżasz na pas wewnętrzny, jedziesz nim do połowy ronda, zmieniasz pas na zewnętrzny tuż za zjazdem z ronda na wprost, wyjeżdżasz na zjeździe "w lewo". Ot cała filozofia. Kierunkowskazu używasz dwa razy, przy zmianie pasa i przy wyjeździe.

    Jedyny problem w całej zabawie to wymuszenie, żeby ktoś Cię puścił na zewnętrzny pas. No ale trudno się mówi. Słabo mi się robi, jak czasem widuję ludzi na rondach. Z kierunkowskazami w lewo, wjeżdżający na pas zewnętrzny i potem zmieniający na wewnętrzny, etc. etc.

    -- update:
    Nawet taki ładny schemat znalazłem: http://www.grupa33.jgora.pl/html/skrzyz/rondo01.gif . Co prawda tutaj jest do zawracania, ale pokazuje wyraźnie gdzie występuje zmiana pasa kiedy skręcamy "w lewo" lub zawracamy. Nie zajmujemy pasa wewnętrznego przy jeździe "w prowo" i na wprost.

    pokaż komentarz
    manwe
  • Krazen 0  

    No właśnie chodzi mi tu o to zmienianie pasa na zewnętrzny przy zjeździe, bo tam często do wymuszenia dochodzi i dużo osób w Radomiu oblewa na tym niestety. A zatrzymać się na rondzie i czekać aż ktoś puści też nie wolno, tak samo egzaminator byłby niepocieszony gdybyśmy zrobili dwa lub więcej okrążeń ronda po wewnętrznym pasie szukając okazji żeby na zewnętrzny zjechać.

    A ronda w Warszawie to nie taka tragedia bo na większości przez które jechałem są światła, wystarczy więc zająć dobry pas przed wjazdem na rondo a potem jechać tak jak pozwalają światła :)

    pokaż komentarz
    Krazen
  • Avner +2  

    Moja dziewczyna dzis oblała 5 raz. Będąc w połowie pasów, jakiś c*&l wyskoczył jej przed maskę. Oblała dlatego chyba, że nie włączyła wycieraczek i go nie rozjechała, tylko gwałtownie zachamowała. Gdzie tu logika ?

    Na 8 osób z jej grupy, które zdawały, tylko Ona dziś wyjechała na miasto. Podobno zdawalność tutaj w okolicy ostatnio to 15-20 %, dziadki leśne boją się, że zmienią się przepisy i doją z koryta ile tylko się da. Okres oczekiwania na egzamin 2 miesiące.

    Wiem, że dziewczyna dobrze jeździ, dlatego kolejny raz będzie już "na boksera", bo trwać to może w nieskończoność.

    WORD do spółki z OSK to największa legalna mafia w Polsce, zaraz za policją.

    pokaż komentarz
    Avner
  • NoMoRe +1  

    Jeśli egzaminator oleje Nowaka, to Nowak będzie musiał podchodzić drugi, trzeci, czwarty, trzydziesty raz... A za każdy następny raz jest, no co? co jest? taaaaak! Kasa jest!

    pokaż komentarz
    NoMoRe
  • hubunio12 +1  

    Dzisiaj tj. 06.02.2012 zdałam!!!!!!!!! za 1 razem.Trafiłam na super egzaminatora nazwiska nie pamiętam ok.50 lat średniego wzrostu z wąsikiem.Wylosowałam światła awaryjne i sygnał dźwiękowy- banał dalej wiadomo łuk, wzniesienie i wyjazd na miasto w lewo na limanowskiego dalej w tytoniową i tam zatrzymanie w wyznaczonym miejscu, parkowanie prostopadle wyjazd, zawracanie z użyciem bramy i dalej znów limanowskiego i na rondzie prosto potem w prawo i prosto później w prawo w lekarską i w lewo Traugutta dalej w lewo Narutowicza później w prawo na planty później znów rondo na limanowskiego tym razem zawracanie potem do 1905r i do wordu i już!! Cieszę się bardzo

    pokaż komentarz
    hubunio12
  • harner +1  

    @slayer6 - aleś kolego trafił z tym wykopem ;). Dzisiaj byłem 3 raz na teorii (teoria jest ważna pół roku i tak, zdaję już ponad rok :D) i 3 raz zdałem ją bez zająknięcia. Teoria, hmmm... Nauka tego czegoś polega na przyporządkowywaniu sobie w myślach odpowiednich literek do zdjęć/obrazków (te bez ilustracji są bardziej przystępne i logiczne). No i co... Ostatnio jeździłem kilka miesięcy temu i przyjdzie mi czekać do 19 września na test praktyczny ;D.
    Paranoja!
    Tak, żeby ten komentarz był bardziej konstruktywny i coś wnosił - moim zdaniem każdy powinien móc sobie przyczepić na dach L-kę i z osobą posiadającą prawko się uczyć. Po h** drugie sprzęgło, drugi hamulec? Każdy widzi, że za kierownicą siedzi samochodowy n00b i jeśli nie chce uszkodzić sobie auta pojedzie 100 metrów za nim ;). Wtedy może przed egzaminem dało by się czegoś nauczyć... A tak? Nauka do egzaminu zarówno teoretycznego, jak i praktycznego to kucie na blachę wszystkich reguł. Trzeba się wyuczyć odruchowo spoglądać w lusterka, migać, zmieniać pasy, wiedzieć kiedy pierdnąć... Dopiero po tym całym gównie, gdy mamy już ten kawałek plastiku, wsiadamy do autka i UCZYMY SIĘ JEŹDZIĆ ];->
    Nowym powodzenia życzy człowiek mający 7 oblań za sobą (stres jest mi bliższy niż jazda autem...). Amen.

    pokaż komentarz
    harner
  • madzia19888 +1  

    ja tydzień temu zdałam egzamin na prawko. Udało mi się za 4 razem. Zdawałam w Dąbrowie Górniczej. A i była tam nawet dziewczyna która zdawała 17 raz!!!!!!!!! i oblała.I teraz wiem, że wynik egzaminu zależy tylko od humoru egzaminatora. Mój ewidentnie chciał mnie oblać. A poza tym denerwuje mnie czas oczekiwania na egzamin. Bo to już chyba przesada, żeby czekać na egzamin 2 miesiące. Przez ten czas człowiek dużo zapomina i musi wykupić dodatkowe jazdy. Więc trzymam kciuki za wszystkich zdających i nie poddawajcie się. Każdemu musi się kiedyś udać:)

    pokaż komentarz
    madzia19888
  • maniek23021983 +1  

    Ja zdałem za dziesiątym razem, z czego jeden zdałem ale mi unieważnili bo na twardzielu w samochodzie brakło miejsca na zapis z kamer na 5 min przed końcem!!! A najlepszy motyw, że dwa razy nie zdałem w takiej samej sytuacji raz bo czekałem na skrzyżowaniu, a innym razem bo ruszyłem... Jeden uznał że zdążyłbym, drugi że nie dałbym rady. Smiech na sali normalnie... Tak to jest w naszym kochanym Włocławku, a mogłem dać w łapę 700 zł i zdałbym za pierwszym, bo sam widziałem jak egzaminator na placu przesuwał pachołki gdy babka łuk pokonywała...
    PS prawko mam od dwóch lat, przejachałem po całej Polsce niemal 100 tys. km i nie mialem żadnej stłuczki ani nawet mandatu, więc chyba jeździć potrafię

    pokaż komentarz
    maniek23021983
  • glork +1  

    Po przeczytaniu... az krew sie gotuje.

    pokaż komentarz
    glork
  • jalowa 0  

    No i kiedyś egzaminy odbywały się w obecnych miastach powiatowych. Zasłyszałem kiedyś nowinę, iż ma to powrócić. Trudno mi jakoś wyimaginować egzaminy w takim na ten przykład Grójcu-małym 16-tysięcznym miasteczku, gdzie mamy 2 skrzyżowania z sygnalizacją świetlną oraz 3 małe ronda no i nie ma żadnej drogi dwupasmowej. Wyobrażam sobie później ten sajgon na drogach

    pokaż komentarz
    jalowa
  • mbrdej 0  

    Ja miałem szczęście zdać za pierwszym. Teoretyczny zdałem na maxa bo na egzamin w poniedziałek przez cały weekend kułem:)(rozwiązywałem testowe pytania na kompie) Praktyczny był bardzo stresujący... "Co to, silnik tak chodzi? Sprzęgło?" - nie, noga:D W ogóle spóźniłem się 15 minut na teoretyczny ale przez zasypaną drogę. Zdawałem w Nowym Sączu - miasta na pamięć nie znam.

    pokaż komentarz
    mbrdej
  • wojtasss 0  

    Ja zdalem za trzecim podejsciem, a zdalem dlatego, ze 2 egzaminowane razem ze mna osoby nie wyjechaly z placu. I tyle - wycieczka krajoznawcza, ze cztery latwe skrzyzowania i wracamy. Egzaminator musial wyrobic norme. Jak bysmy pojechali na jakies ronda to pewnie by mnie oblal, bo nawet po paru latach nadal czesto wybieram zly pas i musze go zmieniac w ostatniej chwili. A znanie na pamiec planu wszystkich rond w swoim miescie jest swietym obowiazkiem kazdego kierowcy.

    pokaż komentarz
    wojtasss
  • darokrol 0  

    a ja zdałem za pierwszym, miałem chyba szczęście, dobry instruktor, mówił że 2/3 osób z jego kursów zdaje za pierwszym podejściem, tak więc lepiej wybierajcie takie szkoły jazdy gdzie egzaminator będzie miał dla was czas i pomoże skorygować wasze błędy, a nie kogoś kto ma to w dupie bo kasę za kurs dostał, a za dodatkowe godziny też dostanie :)

    pokaż komentarz
    darokrol
  • fibonacci 0  

    ja podchodziłem do egzaminów zupełnie bez stresowo, za pierwszym razem nie zdałem teorii (porażka ale nie byłem dobrze przygotowany + kac), za drugim nie włączyłem świateł jak wyjeżdzałem z placu.. (ale gościu mnie się pytał czy napewno jestem gotowy do jazdy, to jeszcze wyłaczyłem wspomaganie i ruszyłem..) za trzecim poszło z płatka, moja rada to być pewnym siebie i pokazywać kulture jazdy, w korku przy zmianie pasa jeśli ktoś Cię puszcza machnąć gościowi ręką, puszczać pieszych z zamiarem przekroczenia jezdni, to podstawa, z takich detali to dobrze też jest wziąść jakąś chociaż lekko elegancką koszule pokazać, że do egzaminu podchodzi się poważnie

    pokaż komentarz
    fibonacci
  • Ch_K 0  

    Mnie oburzają wysokości opłat ze egzamin. Żeby za kat.B bulić 134zł to jest nie do pomyślenia! Doliczając do tego przymusowy kurs, który zwykle kosztuje sporo powyżej 1000zł plus ewentualne poprawki egzaminu i dodatkowe jazdy (które są wręcz niezbędne przy dwumiesięcznym oczekiwaniu na egzam) i wychodzi nam kosmiczna suma, którą trzeba wywalić, aby zdobyć ten upragniony plastik!

    pokaż komentarz
    Ch_K
  • RyszardKontraIdioci 0  

    Nie czytałem jeszcze wszystkich komentarzy więc nie wiem czy ktoś już to napisał ale sprawa jest prosta. Koleś niby biedny i poszkodowany a przecież za nic mu tego prawojazdy nie odebrali! Przekraczał prędkość - łamał przepisy - i dostał za swoje. Czemu tak ciężko było mu zdać? Otóż sprawa nie jest wcale taka dziwna. Być może jeździł dobrze ale jest taka niepisana umowa między egzaminatorami (słyszałem to od wielu instruktorów i kursantów ale nie wiem czy to prawda) że tym którzy robią prawojazdy drugi raz mają utrudniać życie najbardziej jak mogą czyli czepiać się do wszystkiego. Oczywiście nie jestem tego w 100% pewny ale moim zdaniem to bardzo dobrze - jak taki cfaniak co jezdzi 10 lat i myśli że już wszystkie rozumy pozjadał, podejdzie do egzaminu ze 3-4 razy to może w końcu zacznie szanować ten plastik i bedzie jezdził normalnie.

    PS. Ja zadałem za drugim podejściem. Zdałbym za pierwszym ale pod koniec (45minuta :P) wymusiłem pierwszeństwo i game over. Moja wina ale muszę przyznać że za pierwszym i drugim razem miałem dobrych egzaminatorów.

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • RyszardKontraIdioci -3  

    za co minusy? Za prawdę? Większość tych którzy się tu wpisują i ogólnie facetów który zadawali po kilka razy to zwykłe piz...y że tak się wyrażę. Jeśli ktoś umie jeździć naprawdę dobrze to nie bata żeby nie zdał. Słuchałem opowieści o wielu WORDach i znam ludzi którzy zdawali za pierwszym razem w różnych miejscach. Całe to biadolenie to zwykłe ukrywanie swojej nieudolności. Prawdziwy facet powinien po niezdanym egzaminie wziąść się w garść i porządnie przygotować następnym razem a nie wylewać żale na forach jak jakaś 13-letnia siksa.

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • M4ks +3  

    może i bym się zgodził co do biadolenia, gdyby można było tak jak pisałem - zdać teorie i jeździć z kimś dorosłym z prawem jazdy przy boku. Bo to łatwo powiedzieć, że przygotować się porządne..tylko pytanie gdzie? Grając w Need For Speed?

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Yamato 0  

    Przejedź się po trasie z Kępna do Sieradza (bo taką drogę muszę przebywać często właśnie w związku z prawkiem, co zresztą trwa już zdecydowanie za długo - ale nie o tym chciałem) to przekonasz się, jak łatwo można stracić prawko. W zasadzie od Olszowy po Sokolniki jest piękna droga z szerokim poboczem, ale to jeden wielki teren zabudowany - przy czym jest to po prostu wiocha za wiochą, więc jakiekolwiek zagrożenie jest znikome i żaden normalny kierowca się tam ograniczeniami nie przejmuje. Jak na złość, w tamtym rejonie stoi fotoradar za fotoradarem - możesz sobie zobaczyć na mapce: http://antyradary.phi.pl/mapa_fotoradarow/

    pokaż komentarz
    Yamato
  • RyszardKontraIdioci -4  

    jazda z prędkością 90 kmh to aż taka trudność? Mi się to jakoś zawsze udaje. Jak wiesz że na trasie są fotoradary to po co przekraczasz prędkość?

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • Yamato +5  

    Na terenie zabudowanym jest ograniczenie do 50 a nie 90 o ile mi wiadomo :|

    pokaż komentarz
    Yamato
  • RyszardKontraIdioci -4  

    to w końcu jedzie się przez miasto czy wioski czy w trasie? Nawet jak to teren zabudowany to i tak nie widzę problemu.

    EDTI: Moim zdaniem przekraczanie prędkości nie można niczym usprawiedliwić - no chyba że wieziemy kogoś do szpitala. Poza tym za przekroczenie poniżej 20kmh raczej nie ścigają więc na trasie można spokojnie 110-120 jechać. To czy takie ograniczenia są słuszne czy nie to już inna bajka! Nie ma jednak coś się żalić na to że policja rozdaje mandaty - to prawo jest złe, nie ludzie.

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • Yamato +6  

    Przeczytaj jeszcze raz i spróbuj użyć intelektu. Wieś to TEŻ teren zabudowany (nowość dla ciebie?).

    Tak czy inaczej, jazda 50 km/h po takiej:
    http://antyradary.phi.pl/mapa_fotoradarow/fotoradary/Tyble_DK8_3.jpg
    czy też takiej:
    http://antyradary.phi.pl/mapa_fotoradarow/fotoradary/ochedzyn_DK8_03.jpg
    drodze ma z bezpieczeństwem tyle wspólnego, że prędzej ci się może jakaś rozpędzona ciężarówka w kufer wkomponować.

    pokaż komentarz
    Yamato
  • RyszardKontraIdioci -1  

    nadal nie rozumiem w czym problem. Narzekasz na to że policja wystawia mandaty za nieprzepisową jazdę? Abstrah#!ąc od tego czy te przepisy są sensowne czy nie.

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • Yamato 0  

    Nie narzekam na policję, tylko na bezsensowne przepisy. Bo jeżeli, dajmy na to, autor tego artykułu zarabia na życie dużo jeżdżąc i nie może sobie pozwolić na opóźnienia, to dawno by zbankrutował, gdyby trzymał się przepisów.

    pokaż komentarz
    Yamato
  • RyszardKontraIdioci -3  

    wiesz, słaby bankier który nie może pożyczyć więcej niż przewiduje to ustawa też zbankrutuje tylko co z tego? To jest usprawiedliwienie do łamania przepisów?

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • c3l3r1on +1  

    RyszardKontraIdioci oczywiscie jak jedziesz dwupasmowka na ktorej masz ograniczenie do 60km/h !!!( swierza nawierzchnia) to jedziesz 50 ? chlopie ogarnij sie bo takie farmazony gadasz ze to poezja. Pewnie wg twojego rozumowania za przekroczenie dozwolonej predkosci o 1km/h powinni zabierac prawko i pewnie jeszcze na dolek na 48 aby sie biedny wyzyskiwany kierowca nauczyl ?

    pokaż komentarz
    c3l3r1on
  • lobo -3  

    Bardzo prawdziwy tekst i świetnie napisany, aż mi się przypomniało jak zdawałem egzamin (do 3 razy sztuka jak mawiają), za pierwszym razem egzaminator (nazwałbym go dość brzydko) oblał mnie na hamowaniu awaryjnym zaraz po wyjeździe z placu, nawet 40 nie miałem na liczniku krzyknął "hamuj" to oczywiście depnąłem jak najmocniej samochód w miejscu staje, kolesiem aż zarzuciło i gada, że źle bo mu hamulec nie zapiszczał, druga próba mniej więcej ta sama prędkość znowu "hamuj" i identyczna sytuacja, egzamin oblany.
    A drugim razem to już niestety moja wina na placyku nie zareagowałem odpowiednio szybko gdy mi wspomaganie wysiadło.
    Trzeci raz stres gigantyczny, aż mnie nosiło, ale egzaminator okazał się człowiekiem i nie stresował bardziej nawet chwalił niektóre manewry :) szczególnie feralne "hamuj" :) takich jak on życzę wszystkim przyszłym kierowcom.

    pokaż komentarz
    lobo
  • kabzior -1  

    O co chodzi z tym "hamuj"? Pierwsze słyszę o czymś takim :) Za moich czasów (11 lat temu ;) nic takiego nie było.

    pokaż komentarz
    kabzior
  • echelon_ +1  

    Tzw. hamowanie awaryjne. Na odpowiednią komendę wciskasz hamulec w podłogę a sprzęgło dopiero wtedy kiedy jest to konieczne żeby silnik nie zgasł.

    pokaż komentarz
    echelon_
  • sayan +3  

    Już nie ma hamowania awaryjnego w czasie egzaminu.

    pokaż komentarz
    sayan
  • uhceiP -4  

    lol ten artykul to jakis dowcip i stwierdzam to po przeczytaniu polowy 1 strony w ktorej koles zali sie nad tym, ze go oblali za to, ze nie pokazal swiatka cofania ;o
    egzaminator zawsze pyta czy zna pan zasady egzaminu i kryteria, a widac ten "doswiadczony" kierowca ich nie znal, co do tekstu wstepnego o tym, ze nieliczni zdaja za 1 razem, a reszta za 4,5,6 razem to tez jakas bajka wyssana z palca, bo kto ma zdac za 1 razem ten zda, wiem to bo wiekszosc moich znajomych w wieku 18-20 lat zdala prawko za 1 razem.

    pokaż komentarz
    uhceiP
  • galeon +2  

    Najlepsze jest jak płaczą po egzaminie... bo się egzaminator uwziął... i tak ściemniają prawie wszyscy którzy nie zdali. Kolega Łukasz którego pozdrawiam , bo pewnie to przeczyta nie zdał chyba z 12 razy. Jednak zawsze mówił, oblałem bo wymusiłem, oblałem bo wjechałem pod prąd, bo mi zgasł dwa razy na górce... a nie farmazony " jechałem prawidłowo, a on mnie oblał"

    pokaż komentarz
    galeon
  • kosmosik +3  

    Hehe no. :)

    W ogóle ten fragment: W ubiegłym roku straciłem je, bo jeżdżę dużo, nierzadko z jednego końca Polski w drugi. Drogi jakie są, każdy wie, korki, roboty drogowe, niczego zaplanować się nie da, więc żeby się nie spóźnić, czasami jeżdżę szybciej, niż przepisy pozwalają. Nie szaleję, ale, przyznaję, przepisy o ograniczeniu prędkości nie zawsze traktuję z należnym szacunkiem.

    Niczego zaplanować się nie da, ale żeby się nie spóźnić jeździ szybciej. Typowy kretyn i niespecjalnie dziwi mnie, że stracił prawko.

    To może misiu by tak sobie zdał sprawę z tego, że łamiąc przepisy ruchu drogowego w dogodnej sytuacji zyska może 30 minut przy 5 godzinach podróży, za to kosztem kilkunastokrotnego zwiększenia szansy na spowodowanie wypadku. O wiele bezpieczniej jest może zostawić sobie godzinkę czy dwie zapasu i jeździć nie przesadzając? Bo jak stracił prawko za punkty to ewidentnie przesadzał. A teraz paszkwili.

    Korków szybką jazdą nie ominie, robót drogowych również.

    A czy nie da się zaplanować? No murwa ciężko przewidzieć (poza sytuacjami losowymi typu wypadek), że np. w letni weekend, niedziela popołudniu będzie korek bo wczasowicze wracają? Ciężko przed wyruszeniem w trasę sprawdzić jak dogodnie dojechać (np. gdzie są prowadzone roboty drogowe)?

    To wszystko bardzo ciężko. Najlżej obwiniać roboty, korki, przepisy, egzaminatorów itp.

    Takie pytanie - jakby autor jeździł przepisowo to by się świat zawalił, bo punktów by mu moim zdaniem nie przybyło.

    pokaż komentarz
    kosmosik
  • xyzzor +1  

    Nie wiem, z jakiego powodu doświadczony kierowca miałby znać kryteria egzaminu. Mój ojciec jeździ prawie 40 lat i na pewno ich nie zna, ja mam prawko od ponad roku i już ich nie pamiętam. Facet powinien był przygotować się do egzaminu, ale niewiedza o konieczności sprawdzenia światełka cofania nie może świadczyć o jego braku doświadczenia.

    W Polsce system przyznawania praw jazdy nie jest normalny. Po pierwsze dochody WORDów zależą od liczby zdających i oblewających, co sprawia, że można mieć wątpliwości co do ich niezależności.

    Poza tym, prawa jazdy daje się ludziom po parudziesięciu godzinach jazdy. Trudno mówić, że oni umieją jeździć. Powinien istnieć system umożliwiający kursantom odbycie jak największej liczby godzin jazd szkoleniowych (np. pod okiem rodzica).

    Wreszcie, egzamin oblewa się po dwóch błędach i nie ma znaczenia, czy są to błędy poważne, czy bzdety w stylu niesprawdzenia światełka.

    pokaż komentarz
    xyzzor
  • kosmosik -3  

    > Nie wiem, z jakiego powodu doświadczony kierowca miałby znać
    > kryteria egzaminu.

    Nie no po co doświadczony kierowca ma znać kryteria egzaminu do którego podchodzi. Przecież to bez sensu. :) A przypadkiem nie jest to w jego interesie znać te kryteria?

    W ogóle powinno się pytać kierowcy "czy jest Pan doświadczony? tak? a to proszę tutaj prawko".

    Ilu znasz doświadczonych, którym prawko zabrano za punkty?

    > Mój ojciec jeździ prawie 40 lat i na pewno ich nie zna,

    I przez te 40 lat mu nie odebrano prawa jazdy? To na pewno nie jest doświadczony, doświadczony kierowca to taki, któremu zabierają prawko.

    pokaż komentarz
    kosmosik
  • mickpl -1  

    Pan się mógł zwrócić sprawę do sądu administracyjnego po nieuwzględnionym, drugim odwołaniu. Ah, jak dobrze znać Kodeks Postępowania Administracyjnego. ;-)

    pokaż komentarz
    mickpl
  • twistedmind -1  

    Powinna pojawić się wyższa kwota za egzamin np. z 500 zł ale płacona jednorazowo niezależnie od ilości podejść, zamiast wspierać fikcje, która obowiązuje w tej chwili gdzie i tak każdy zapłaci swoje po kilku razach.

    pokaż komentarz
    twistedmind
  • gwidon -2  

    WODR S.A zysk przede wszystkim. Dla dobra akcjonarjuszy:)

    pokaż komentarz
    gwidon
  • renn -2  

    06.12.2004 - pierwszy egzamin, miałem kłopoty ze "zdezelowanym" sprzęgłem w puncie ale jakoś poradziłem sobie na placu. Na mieście już było dużo gorzej, oczywiście niezaliczony.

    21.01.2005 - plac idealnie, na mieście wymusiłem pierwszeństwo, oczywiście niezaliczony. W tym momencie nastąpiła zmiana samochodów egzaminacyjnych z punto na aveo. 2h jazd wykupiłem przed samym egzaminem.

    18.02.2005 - z "oszczędności" nie wykupiłem żadnych godzin przed egzaminem co było kompletnym błędem. Poległem na placu.

    Po 3 próbach dałem sobie spokój... czego teraz bardzo żałuję. Prawdopodobnie miałbym już dawno prawko i to mniejszym kosztem niż teraz jeżeli chciałbym dalej próbować.

    Karty egzaminacyjne do dziś dzień trzymam w szufladzie ;D

    pokaż komentarz
    renn
  • pozmu -2  

    "Hołowczycem nie jestem"
    "jeżdżę szybciej, niż przepisy pozwalają. Nie szaleję, ale, przyznaję, przepisy o ograniczeniu prędkości nie zawsze traktuję z należnym szacunkiem."

    Ten człowiek powinien sobie odpuścić to prawo jazdy. Przekraczanie dozwolonej prędkości to poważne wykroczenie. Argument, że nie miał przez tyle lat wypadku jest żaden, bo jeżeli będzie pędził na złamanie karku i przydaży się wypadek, to bardzo prawdopodobne, że będzie on dla niego zarówno pierwszym jak i ostatnim.

    pokaż komentarz
    pozmu
  • ulbrek -3  

    Do dziś nie wiem jak zdałem za pierwszym razem w Warszawie...

    pokaż komentarz
    ulbrek
  • enemydown -3  

    @AltumVidetur
    Wiem wiem, też tak robiłem.

    pokaż komentarz
    enemydown
  • mattlittlewind -3  

    I Anal Probe. ;-)

    pokaż komentarz
    mattlittlewind
  • G0ryl -3  

    27 sierpnia mam egzamin, a wyjeździłem tylko 4 godziny, bo miałem obie ręce w gipsie :D Będę musiał się ostro postarać, żeby się do tego czasu zrehabilitować, wyjeździć 26 godzin i chociaż raz zajrzeć do testów... Słuchając tych wszystkich opowieści zaczynam wątpić, żebym miał szanse zdać za pierwszym razem. Trzeba będzie do skutku...

    Powodzenia wszystkim zdającym.

    pokaż komentarz
    G0ryl
  • ciastko -4  

    @enemydown

    Zapraszam w takim razie na wieś, do Częstochowy, przed przystąpieniem jednak wstąp na potańcówkę na Jasną Górę, obowiązkowo, po zdanym egzaminie również.

    pokaż komentarz
    ciastko
  • ciastko -5  

    To nie do końca jest tak, że chodzi o kasę.

    Osoby, takie jak ten miły pan co się wyżala, po prostu najwidoczniej nie potrafią jeździć i nie zdają, jakoś praktycznie wszyscy moi znajomi, którzy zdawali, zdali najdalej za drugim razem. Sam w kwietniu 2004 roku rozpocząłem kurs, a w lipcu miałem już plastik. Zdałem za pierwszym razem, pomimo tego, że egzaminator miał dwa zastrzeżenia - pierwsze to niby wymuszenie, drugie to niby przejazd na czerwonym świetle. Oba oczywiście były mylne. Pierwszego lipca tego roku zdałem po raz kolejny egzamin, tym razem na kategorię A (tak, dołączam do grona piratów drogowych, dawców i gwałcicieli :P), również i tym razem za pierwszym razem!. Dziwne, huh?, w takim odstępie czasu, zdać dwukrotnie za pierwszym razem?, nie twierdzę, że jestem super kierowcą, nikt nie jest. Na drugim egzaminie, egzaminator próbował mnie udu^pić zmieniając trasę przejazdu na trudniejszą i takie praktyki są oczywiste. Jakbym wtedy nie zdał, gdybym nie zahamował ostro przed tą puszką, która nadleciała z prawej na skrzyżowaniu równorzędnym (które nie występuje przy normalnym porządku trasy egzaminacyjnej - te na A są wytyczane odgórnie) to powiedziałbym OK, mój błąd i nie opowiadałbym każdemu w około jak to wydymano mnie na kasę i jacy to egzaminatorzy są ŹLI.

    Wyżalanie się, że nie zdałem bo uwzięli się na mnie jest po prostu w mojej opinii żałosne i ktoś powinien sobie dać spokój i chodzić pieszo, koniecznie z psem przewodnikiem.

    pokaż komentarz
    ciastko
  • Dwiks -1  

    Widzisz mój drogi, nie każdy jest takim omnibusem jak ty i nie zdaje prawka za pierwszym razem. I wcale nie musi jeździć gorzej od ciebie. Sam podałeś że popełniłeś dwa błędy (albo błędy których nie było ale egzaminator je widział) i uwierz mi że jakby miał zły humor to już niekoniecznie zdałbyś za drugim razem. Dlaczego? Bo przed pierwszym egzaminem jest 30 godzin jazd i tutaj ciągłość jest ważna. Drugi egzamin i każdy kolejny to albo dodatkowe koszta związane z dokupieniem godzin (+/- 2h), albo oblanie egzaminu, bo jakoś nie wyobrażam sobie żeby po ponad miesiącu bez kółka, pojechać bardzo dobrze, a tego wymagają egzaminatorzy. Brak wyczucia auto, samochody niekoniecznie pierwszej jakości (sam jechałem takim, w którym sprzęgło działało do dupy) a przede wszystkim stres przyczyniają się do oblania każdego kolejnego egzaminu.

    Swoją drogą przed kursem nigdy nie jeździłem samochodem, więc kurs dla mnie był nie tylko nauką zachowania się w ruchu ulicznym, ale głównie nauką jazdy samochodem.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • kasza323 0  

    polska ludzie... polska!!!!!!!! Mój znajomy zdawał prawko we Włoszech.Popęnił dwa błędy 1. przewrócił słupek na placu 2. WYMUSIŁ pierwszeństo przejazdu!! i niezgadniecie co się stało!!?? ZDAŁ!!! a w polsce... nawet silnika nie zdążysz uruchomic bo egzaminator powie ci dowidzenia ponieważ świateł nie sprawdziłeś:P trzeba wyjeżdżac bo nic tu po mnie

    pokaż komentarz
    kasza323
  • lobo -1  

    Nie dawaj włochów jako przykładu, to najniebezpieczniejsi kierowcy :/

    pokaż komentarz
    lobo
  • RyszardKontraIdioci -7  

    to wyjeżdżaj jak jesteś cipka. Dobry kierwca bez problemu zda w Polsce.

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • M.....2 -3  

    Włosi? Włosi są podobno całkiem ok, może nie jeżdżą najlepiej, ale są (podobno) bardzo kulturalni na drodze. Najgorsi są Francuzi :/

    pokaż komentarz
    M.....2
  • NoMoRe +1  

    A co mają do tego politycy Panie rebel? Tu króluje raczej chciwość ludzka, a nie żadni politycy... Na oblewaniu i kolejnym zdawaniu zarabia ten ośrodek, czy jak to się nazywa, a nie politycy (no chyba, że mówimy o vat'cie i tych pierdołach....)

    pokaż komentarz
    NoMoRe
  • k......l +2  

    Politycy mają to do tego, że to oni uchwalają prawo, dzięki któremu byle urzędas to pan i władca, dla którego obywatel to śmieć. Tak było ze skarbówką, gdzie urzędas wydawał decyzję i zdzierał kasę z firmy często doprowadzając ją do updałości, i dostawał za to premię, nawet jeśli potem okazało się, że decyzja była błędna (napisałem było, bo nie wiem czy dalej tak jest) i tak jest z WORD-ami i egzaminatorami, którzy zarabiają tym więcej kasy im więcej ludzi uwalą.

    pokaż komentarz
    k......l
  • artisti -2  

    @nomore: a co to jest "vatc" i kto Cię nauczył stawiać apostrofy pomiędzy spółgłoską i spółgłoską? :)

    pokaż komentarz
    artisti
  • blejz -8  

    tldr? gtfo!

    pokaż komentarz
    blejz