•  

    Kurcze aż ślinka cieknie na widok tych kiełbasek :> A te sklepowe jakoś tak biednie i blado przy nich wyglądają. Nie wspominając już o smaku.

    •  

      Mam kolegę, który pracuje w masarni i nie jada kiełbas nie dlatego że jest wegetarianinem, lecz dlatego, że widzi jak są "koksowane", zastanawialiście się kiedyś jedząc bardzo ostro przyprawione golonko dlaczego takie jest, dlaczego nie czuć smaku mięsa? Lepiej byście nie wiedzieli gdzie było to mięso i czym zostało "nadmuchane" zanim trafiło na wasz stół, czasami warto nie wiedzieć co się je :P

    •  

      Ale w czym problem? Jak się chce zjeść dobrą kiełbasę to trzeba iść do jakiegoś ekosklepu gdzie za 70zł jest szynka.
      A jak jemy mięso za parenaście złotych to ciężko oczekiwać super jakości.
      Mnie na przykład nie stać na dobrą kiełbaskę to nie jem wcale.

    •  

      Ale po co od razu do ekosklepu. Wystarczy pojechać do jakiegoś masarza-rolnika na wsi, kupić swiniaka. Wychodzi wtedy ok 20zł/kg za wszelakie kiełbasy cz szynki a smak nieporównywalny do tych sklepowych mięs.

  •  

    Znakomita strona. Znam ją od dawna. Chociaż wyglądem nie powala, to merytorycznie nie ma sobie równej.

  •  

    Z domowych sposobów dobry jest jeszcze bimber.

  •  

    Dobra, opowiem moja historię, mam na nazwisko Duda i przez całe gimnazjum wołali na mnie "Wędzok".
    k!$!a... zawsze się tego wstydziłem ;|

  •  

    Delecje. Prawdziwe domowe jedzenie, a nie jakaś laboratoryjna pożywka.

  •  

    Do tych wędlin polecam sobie jeszcze upiec własny chleb (banał!). Owszem, jest to także czasochłonne ale za to bywa zdrowsze i smaczniejsze niż w sklepie.

  •  

    kiełbasa za 6.50 która tak naprawdę jest kichą wypchaną sadłem i jakimś syfem (uszy, kopyta itp) nijak się ma do prawdziwej wiejskiej kiełbasy, to samo dotyczy innych wędlin

  •  

    co za kaszana
    fakt: nie ma to jak własny chlebek i wędzona szynka(taka ze sklepu nijak się to niej ma)

  •  

    Polecam galerie i opisy. fajne schaby i cielęcinki
    Dałam jedynie mniej kolendry. W moim pierwszym salcesonie było jej sporo - gdy mąż wyciągał kanapki z pracy wszyscy wiedzieli, że ma salceson:)

    •  

      Zgodnie z dopiskiem do tekstu, ta świnka sobie spokojnie i zdrowo żyje nadal, co moge potwierdzić. :D

  •  

    A ja mam farta. Tak, wrednie się pochwalę, 100 metrów od domu mam masarnię, ich wędliny podpadają pod kategorię "dużo mięsa, niewiele więcej produktu finalnego". Do tego stopnia, że kiełbaska potrafi zmniejszyć swoją objętość o połowę, oczywiście po dobrym wypieczeniu.

  •  

    a ja mam wiekszego farta :] mieszkam 20 metrow od goscia ktory nam wedzi zawsze wedliny z domowego prosiaka :D:D praktycznie zawsze jest cos swojskiego. Ale u nas kupcze wedliny i tak sa jeszcze na dobrym poziomie.

    •  

      Hah ja jeszcze większego, bo mój wujek zawsze takie wędliny, kiełbasy, szynki, i na każde swięta mam swojskie :) zresztą nie tylko na święta;]

  •  

    Na początku jak zobaczyłem niektóre zdjęcia to pomyślałem, że ktoś sobie zrobił stronę dla jaj.
    Przyjrzałem się jej dokładniej (widząc niektóre fotki i opisy można uśmiać się do łez) i widzę profesjonalną robotę. Wiele dziedzin może tylko pozazdrościć tak profesjonalnego serwisu.

  •  

    Bujda na resorach. Gość niby ekologiczny itp itd ale wali peklosól i saletrę do wyrobów. To jest chemia w najgorszej postaci. Nitryt czyli składnik peklosoli to trucizna . Nitryt to trucizna. Nitryt to trucizna. I niech mi ktos powie, że to nieprawda.. A wszystkie wyroby z tej stronki zawierają te truciznę (z małymi wyjątkami). Pozdro.

  •  

    Jak będe hodował jakies zwirzątka(nawet nie myślcie o zwierzętach domowych) to się zainteresuję stroną. Narazie ide coś zjeść.
    Strona nie działa w operze, to znaczy cała rozlana.

    •  

      a to ciekawe, u mnie w operze wszystko OK, chociaż początko, zanim się cała dociągnęła też była zbyt szeroka

    •  

      O rzeczywiście. Wina wolnego internetu. Przepraszam za zamieszanie.

Dodany przez:

avatar darco3 dołączył
160 wykopali 6 zakopali 14.6 tys. wyświetleń