:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak na marginesie - life, nie live :p

  •  

    pokaż komentarz

    Ja jak złamałem nos, w szpitalu znalazłem się o 10, a wyszedłem z niego po 18. Przynajmniej się nie nudziłem i gwizdałem sobie... nosem :E

    •  

      pokaż komentarz

      @kurvvawszystkozajete: najlepszy tekst jaki mozna uslyszec przy skreceniu kolana przy punkcji "szkoda ze tak pozno pan przyszedl bo ciezko krew sie sciaga" polaczone z gmyraniem igłą w kolanie(boli prawie tak jak samo skręcenie; o), a ty ostatnie 5h spędziłeś czekając na korytarzu: O

  •  

    pokaż komentarz

    @CreativePL: "Wszystko zaczęło sie trzy tygodnie temu. W ten nieszczęsny deszczowy piątek (...)" - wystarczyło napisać "trzy tygodnie temu w piątek", to, że deszczowy, wiadomo - w końcu mamy lato.

  •  

    pokaż komentarz

    Kolego, łączę się z Tobą w bólu i wk$%#ieniu :)

    Mam podobną historię. Wdałem się w bójkę - tak mocno walnąłem sierpowym, że pękła mi kość śródręcza przy 5 palcu prawej ręki (braki w technice bokserskiej :P). Na początku myślałem, że wybiłem palec, po 2 dniach wylądowałem na izbie przyjęć, gdzie dowiedziałem się, że jednak złamanie - podobnie jak Ty siedziałem w kolejne 2h, bo milion babuszek przede mną była umierająca z powodu takiego bo tak i już.
    Dodatkowo nie miałem przy sobie świstka o ubezpieczeniu (k$%#a, czy nie mogą tego sprawdzić w kompie?) - podesłałem później faxem i chyba ok - na razie faktura nie przyszła ;)

    Jak przyszło co do czego to lekarz zmasakrował mi dłoń, próbując nastawić kość, w końcu się poddał i zagipsował.
    Całe szczęście, że po 7 dniach udałem się do prywatnego ortopedy (mam prywatne ubezpieczenie zdrowotne, za które płacę 100 zł miesięcznie, więc mogę chodzić do woli). Zrobili mi RTG i wysłali na drugi dzień na operację wstawienia drutów K.

    http://i.imgur.com/RAuPu.png :)

    Teraz w tym momencie wszystko się zrosło, pozbyłem się gipsu, ale druty nadal siedzą w ręku, bo najbliższy termin usunięcia tego gówna to 2.5 miesiąca. Dodatkowo, muszę być hospitalizowany dwa dni (rozliczenia z NFZ), chociaż sam zabieg to 20 minut roboty przy znieczuleniu miejscowym. Tym sposobem jestem wykluczony z pracy na 2 miesiące, pracodawca wk$%#iony, ja wk$%#iony, moje konto bankowe też wk$%#ione (płatne 80% i brak premii).

    •  

      pokaż komentarz

      @eXcore: Co do masakrowania dłoni przy próbie nastawienia kości - skąd wniosek że się poddał i zagipsował? Ustawianie odłamów często wygląda jak bezcelowe gniecenie miejsca złamania, ale fachowcy w ten sposób działają cuda. Oczywiście potem i tak trzeba gipsować, ale można w ten sposób zaoszczędzić pacjentowi niepotrzebnego zabiegu.
      Co do operacji i drutowania to przy złamaniach ręki są różne szkoły. Jakiś czas temu miałem dość specyficzne złamanie, które w większości krajów europy zachodniej jest z definicji operowane i drutowane. Ja operacji nie miałem, dostałem sam gips i po paru miesiącach nie ma śladu po złamaniu, a ruchomość w stawie pełna.
      To że jeden lekarz zleca operację a drugi nie, to że jeden przepisuje pigułki a drugi nie to wcale nie oznacza że ten pierwszy jest lepszy. Nawiasem mówiąc najczęściej właśnie druga opcja to działanie w interesie pacjenta. No ale niestety coraz mniej takich zachowań, presja pacjentów na "zrobienie czegoś" jest zbyt duża.

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: stąd, że po próbie nastawienia miałem ponowne RTG i lekarz mówił "no chyba mi nie wyszło jak powinno, ale proszę się nie martwić, po rehabilitacji powinno być wszystko ok, najwyżej nie będzie pan miał widocznej kostki na dłoni"

    •  

      pokaż komentarz

      @eXcore: Po tych 7 dniach łamali ci palec na nowo, czy jesszcze sie nie zrosło? No i z tymi szynami masz ciągle wyprostowany palec czy możesz nim ruszac?

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: To nie palec, tylko śródręcze i po 7 dniach jeszcze nie jest zrośnięte.

    •  

      pokaż komentarz

      @eXcore: mój pracodawca był wyjątkowo szczęśliwy ze złamania a dla mnie oczywiście duża premia (ale to potem). Głównie dlatego, że w tym czasie nie musiał mi płacić 80% pensji (dopłacał tylko pozostałe 20% bo przy tak długim zwolnieniu idzie to z Zusu) a pracowałem prawie tyle samo tylko, że zdalnie z domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: Nie wiem co zrobili, bo byłem uśpiony przy operacji ;) Ale pewnie się jeszcze nie zrosło. A palec mogę zginać, jak widzisz na zdjęciu druty są wewnątrz kości, a nie stawu.

  •  

    pokaż komentarz

    Zastanawiam sie także co będzie po tych dwóch tygodniach. Jeżeli faktycznie będę miał jakiś ubytek i nie będę mógł normalnie funkcjonować z tą ręką to myślę nad pozwem. Jednak wole poradzić sie pierw osób które miały może podobne doświadczenia, albo ktoś jest lekarzem lub studiuje medycynę :)

    P.S moge wrzucic dodatkowe zdjęcia jak znajdzie sie jakiś specjalista który potrzebuje lepszej rozdzielki np czy cos :)

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: myślę, że najszybciej i najtaniej będzie zawadzający palec uciąć do końca. Skoro kość złamana to bez problemu da radę byle jakim nożem.

      Bez palca żyć się da a jego brak nawet zbytnio nie przeszkadza przy jeździe na rowerze. Jak się dobrze postarasz to może potem nawet jakąś rentę sobie załatwisz i nie będziesz musiał pracować, albo pójdziesz do pracy jako niepełnosprawny wtedy twój pracodawca nie musi płacić większości podatków a dla Ciebie zostaje o 1/3 więcej pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: Pozew. Jak masz całą dokumentację choroby, to zrobisz im tak koło dupy, że zęby w popłochu na sali rozpraw pozbierają. Jak będziesz mieć niezbite dowody, to zapewne będą chcieli iść na ugodę.

      @mnlf - utnij sobie głowę. Skoro pusta, to można odciąć zapewne jakimś nożem, co by nie zawadzała...

    •  

      pokaż komentarz

      @mnlf: Sam sobie kości ciachać nie będę, to by było głupie. A masochistą nie jestem :) Wizja niepełnosprawności na kartce też mi nie odpowiada. Chce być po prostu zdrowy a nie kombinować :)

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: Miałem identyczną sytuację, i też mi szynę wstawili, i też krzywo. Całe szczęście ja mam znajomego gościa który zarządza szpitalem, i wcisnął mnie w gips; gdybym został z tą szyną, miałbym całkiem ciekawą umiejętność pisania i klepania w klawiaturę numeryczną naraz.

      Swoją drogą, jeżeli zamawiam od kogoś usługę, i ta usługa nie została należycie wykonana, mogę żądać zwrotu kasy. Ty dodatkowo zostałeś okaleczony, więc powinieneś dostać rekompensatę, ale jako, że szpitale to jednostka rządowa, a jak wiadomo co wpadnie w rządowe łapy już ich nie opuści, więc pewnie nawet zwrotu kasy nie dostaniesz... Ot, Polska.

    •  

      pokaż komentarz

      @KillTheSystem: Oczywiście że mam każda wizytę udokumentowaną. Z każdej wizyty mam rtg plus papierki opisujące ten stan. Do każdej wizyty mam rachunek kto mnie przyjął i kiedy. Dodatkowo w systemie medicusa na kompach mają to zapisane. Więc dokumentacja choroby jest pełna :)

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: Oczywiście, że pozew sądowy. Na idiotów nie ma innego wyjścia.

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: Nie pozywaj - przegrasz. Przecież musiałbyś znaleźć lekarza, który by zeznał przeciwko innemu, a żaden przecież nie jest taki "głupi".

    •  

      pokaż komentarz

      @KillTheSystem: "Pozew. Jak masz całą dokumentację choroby, to zrobisz im tak koło dupy," jasne snij dalej albo wroc do amerykanskich filmow z sali sadowej. Ekspertyze sadowa zrobia inni lekarze i jak mowi praktyka i staropolskie przyslowie, kruk krukowi oka nie wykole, wyjdzie w ekspertyzie ze pacjent przedawkowal narkotyki i nalezy go zamknac za mataczenie. W najlepszym przypaku orzekna, ze wszyscy dobrze leczyli tylko zle sie zroslo.

      Prywatyzacja sluzby zdrowia jak sie okazuje nie jest lekarstwem na jakosc. Kolega byl w medikusie i przez 3 tygodnie wszystko bylo w porzadku, panowie brali kase a na koncu palec krzywy.

      Co do czasu oczekiwania, pociesze cie, ze w innym kraju z innym ubezpieczeniem jezdzilem od szpitala do szpitala z rozbitym ryjem bo zaden konowal nie chcial sie podjac. Skomplikowany uraz twrzowo-szczekowy (czy jak to sie tam nazywa) - bali sie ze jak cos nie wyjdzie to ich bede scigal po sadach. Wyladowalem w "panstwowym" szpitalu przy uniwersytecie medycznym odczekalem swoje 3,5 godziny i przyjeli mnie. W sumie od wypadku do wyjscia ze szpitala uplynelo 8 godzin. Wiec twoj wynik i tak jest lepszy nie wspominajac o kosztach.

    •  

      pokaż komentarz

      @CreativePL: 109 Szpital Wojskowy... Burdel na kółkach. Jakoś wcale nie dziwi mnie podejście recepcjonistki i personelu medycznego. Tam to jest na porządku dziennym. Olewactwo, spychologia i wieczny bałagan. Pracowałem tam kiedyś na bloku operacyjnym i nie takie cyrki się działy.

  •  

    pokaż komentarz

    Co do PS2. to się ciesz, że kupiłeś ten kask, skoro głową uderzyłeś. Kiepski plus całej sytuacji, ale chociaż kask się przydał ;)

  •  

    pokaż komentarz

    a ja złamałem nogę, rtg na ostrym dyzurze bylo zrobione, ale lekarz nie wykryl zlamania - 4tygodnie pozniej na usg ( 250zl ) wykryto ze mam zerwane wiezadlo - wyrwalo kawalek kosci do ktorej bylo przyczepione i musze miec operacje. to kolejny raz kiedy publiczna sluzba zdrowia do niczego mi sie nei przydala.
    dentysta - prywatnie
    laryngolog - prywanie
    chirurg/badania usg - prywatnie
    to po kiego uja ja place na sluzbe zdrowia?! :(

    •  

      pokaż komentarz

      @sukez:
      Z "publicznymi" laryngologami mam dobre doświadczenia, byłem u kilku i zostałem dobrze obsłużony, a niedawno jeden przyjął mnie za darmo bez skierowania (byłem daleko od miejsca zamieszkania). Niestety takie sytuacje są wyjątkowe...

    •  

      pokaż komentarz

      @sukez: Prywatni dentysci nie zawsze sa 'fajni'. Niedawno bylem u jednego to chcial mi leczyc prawie wszystkie zeby...

    •  

      pokaż komentarz

      @zourv: ...poprzez wyrwanie ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @werterdojercewa: a mi kiedys Pani doktor przepisala kropelki, a problem byl duzo gorszy i gdyby nie prywatna przychodnia to bylbym dzis gluchy :P

    •  

      pokaż komentarz

      hmm a jaka jest szansa ze nie ma racji? :D
      do takiego dentysty trafiasz raz. ja mam to szczescie ze mam zaufanego i sprawdzonego..

    •  

      pokaż komentarz

      @sukez: Państwowa służba zdrowia źle wygląda tylko z fotela laika i oczywiście z fotela w poczekalni.
      1. Główną zaletą prywatnej służby zdrowia jest brak, lub niewielkie kolejki. Problem w tym, że kolejki są niewielkie, bo przeważnie lekarz poświęca zbyt mało czasu pacjentowi. W prywatnej najczęściej trzepie się pacjentów jak najszybciej, w końcu im ich jest więcej, tym więcej kasy.
      2. Lekarze z prywatnej służby zdrowia muszą naganiać sobie klientów. Muszą robić sobie "renomę". Przeważnie wygląda to tak, że pacjent wychodzi od "państwowego" lekarza niezadowolony, bo nie dostał cudownego leku, albo operacji, albo skomplikowanej diagnostyki (mimo że żadna z tych rzeczy nie jest potrzebna), idzie do prywatnego się poskarżyć i ten wypisuje coś żeby zadowolić pacjenta. Może jeszcze dorzucić tekst o tym, że gdyby nie jego recepta to groziło by utratą zdrowia. Prawda jest taka, że w 99% utratę zdrowia powodują jedynie przepisane leki, a bez nich pacjent byłby w lepszym stanie. Nawiasem mówiąc powoli zaczynają tego uczyć na mojej uczelni, żeby w przypadku gdy najlepszym lekarstwem jest czas - przepisać jeszcze jakieś placebo, co by się pacjent czuł bardziej zadowolony.
      3. Prawda jest taka, że w państwowych szpitalach pracują ludzie, którym zależy bardziej na pacjencie niż na kasie. Bardziej z powołania niż dla pieniędzy. Wynika to z prostego faktu że w państwowej służbie zdrowia pensje są żałośnie niskie. Zwłaszcza w porównaniu z prywatnymi placówkami. Przykład: znajomy specjalista ma dodatkową robotę w NZOZ 3 godziny w tygodniu. Dostaje za to 1500 zł. Inny specjalista w jednym z najlepszych państwowych szpitali w Polsce za pełny etat bez dyżurów może liczyć na 3000 z haczykiem. Wliczając w to dodatek za wysługę lat.
      4. Państwowe placówki borykają się niestety z brakiem kasy nawet na najbardziej podstawowe badania. Przy urazie kolana USG jest jednym z podstawowych badań, na RTG bardzo ciężko zobaczyć zerwane więzadła. Problem w tym, że NFZ daje takie kontrakty, że całoroczny budżet na diagnostykę kończy się w połowie marca ;)

      Oczywiście nie mówię że w przypadku kolana wszystko było w porządku, jeśli był bardzo silny ból w kolanie i nieprawidłowa ruchomość to powinien zalecić usztywnienie i wizytę kontrolną za jakiś czas. I na tej kontrolnej wizycie ustalić czy potrzebna operacja. Z więzadłami jest o tyle wygodna sytuacja, że przeważnie nie trzeba operować od razu. Często wręcz wskazane jest poczekać parę tygodni, lub nawet miesięcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: nie zgodzę się z Tobą.
      1. Jeśli idziesz do lekarza u którego panują zasady które opisałeś, to idziesz do innego lekarza, gdzie takie zasady nie panują. Lekarzom sie przestaje to oplacac - bo traca klientow. Może tak było kiedyś, obecnie nie spotkałem się z tym jeszcze.
      2. Miałem dwukrotnie operację kolana - i wierz mi - były potrzebne :) z zębami i bez dentysty wiedziałbym, że potrzebuję pomocy, bo mi aparat na zęby zdemineralizował je.
      3. Tak bardzo zależy, że przyszedłem ze spuchniętą głową - uchem, do lekarza, a ona ( bo to zła kobieta była ) zajrzała mi do ucha, nic nie zobaczyła, i przepisała kropelki. 2 godziny później prywatny lekarz coś mi z ucha wyjal, i odczulem ulge bliska rozkoszy - ból przechodził...
      4. Jak widać na moim przykładzie, złamania kości też ciężko zobaczyć ;)

      Nie mówię, że w publicznej służbie zdrowia nie ma dobrych lekarzy. Oczywiście, że są! ( moja ciocia jest lekarką i to bardzo dobrą - ufam jej w 100% ). Niestety póki jest ona zorganizowana tak jak teraz - to do niczego się nie przydaje i taniej wychodzi zadbac o swoje zdrowie prywatnie.
      Głęboko w to wierzę, że kiedyś się to zmieni, ale zdaje się, że najpierw potrzebna jest niestety rewolucja...

    •  

      pokaż komentarz

      @sukez: Sorry, ale dalej będę się trzymał 1 punktu, bo po prostu wiem jak wygląda praca tam. Przykład - znajomy lekarz rehabilitacji na pierwszorazową wizytę pacjenta w szpitalu ma nieograniczoną ilość czasu, w publicznej przychodni pozaszpitalnej 45 minut, a w prywatnej przychodni 10, w porywach do 15 minut :) I żeby nie było niedomówień, to nie jest jednostkowy przypadek, tylko reguła. Wiadomo, że człowiek stara się robić wrażenie że czasu starcza na wszystko, ale tak po prostu nie jest. w 10 minut ledwo się zdąży rozebrać, zbadać i ubrać pacjenta.
      Co do reszty punktów to ja przecież nie zaprzeczam, że w prywatnej służbie zdrowia pracują dobrzy lekarze. Tym bardziej, że 90% pracuje jednocześnie w państwowych placówkach :) Sęk w tym, żeby ocenić to obiektywnie.
      Co do trudno zauważalnego odprysku kostnego - opisywałeś kiedyś zdjęcia RTG? Ja tak (na ocenę :D ) i nie masz pojęcia jak ciężko dopatrzeć się tam niektórych struktur prawidłowych, a co dopiero patologicznego odprysku.
      Tu przykład, znajdź odprysk ;) : http://static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/1576053.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: Yyyy. A czemu to ja mam opisywać zdjęcie RTG? Po to ten lekarz ileś lat spędził na studiach, żeby to umieć robić. I tego od niego oczekuję. A czy będzie miał na to 2 dni czy 2 minuty to mnie nie obchodzi. Jestem nastawiony na wynik. A ten zapewnia mi jedynie usługa wykonywana prywatnie.

      Co do punktu nr 1 - nie rozumiesz mnie. Owszem, pewnie tak jak piszesz to jest w rzeczywistości. Ale nie uważasz chyba, że ludzie tego nie zauważają. Są miejsca gdzie tak nie jest i w pewnym momencie to do nich ludzie się kierują. Zresztą, pewnie tam gdzie masz mniej czasu u doktora - płacisz mniej. I to jest normalne, bo wiesz za co płacisz. W przypadku publicznej opieki zdrowotnej, nie wiem na co idą moje pieniądze - bo nikt dla mnie nigdy nie ma czasu, musze stać w kolejkach, u lekarzy nie zdarzyło się, żeby był dłuzej niż 10 minut, a jakość świadczonych usług jest mizerna. Taka - smutna - prawda.

    •  

      pokaż komentarz

      @mic120: Nie, paliczek dalszy IV palca :)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja miałem złamany obojczyk, pojechałem do szpitala-gips na 3 tygodnie...eh, dobra, po 3 tygodniach zgłaszam się na kontrol....ŹLE!! No i miałem operację. eh

  •  

    pokaż komentarz

    Ciesz się, że Ci nie amputowali palca u drugiej ręki. Albo u nogi. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Bez badania palpacyjnego, patrząc jedynie na zdjęcia naprawdę niewiele można powiedzieć. Skoro trzech pierwszych lekarzy powiedziało, że wszystko do tej pory wygląda dobrze to pewnie mają rację. Jeśli chodzi o chirurga to mówi się że chirurdzy nawet katar by leczyli operacyjnie :) Tak naprawdę kwestia konieczności robienia operacji przy niektórych specyficznych typach złamań jest dyskusyjna. Przeważnie chce się oszczędzić tego pacjentowi, a w razie gdyby się jednak okazała konieczna to można ją zrobić nawet po zrośnięciu się. Wszystko się wyjaśni po zdjęciu szyny i ewentualnej rehabilitacji (pamiętaj że po zdjęciu szyny przez parę tygodni nie będziesz miał pełnej ruchomości i będziesz czuł ból przy ruszaniu nawet jeśli wszystko zrosło się prawidłowo).

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: No właśnie przy każdej wizycie niemal prosiłem, żeby lekarz mnie pomacał. Za pierwszym razem tydzień po wypadku stwierdził, że ruszać tego nie będzie i zmienił tylko opatrunek, w ten piątek lekarz też nie kwapił sie do sprawdzenia tego, nawet opatrunku nie zmieniał.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja 3 miesiące leczyłam "kamień w śliniance podjęzykowej-strona prawa" po czym babka w MINUTĘ wyjęła mi płyn bursztynowy zwykłą strzykawką i jestem zdrowa.
    Noż k#@%a.

    •  

      pokaż komentarz

      @Asharah: Lol. Czytając wasze opowieści dochodzę do wniosku, że co lekarz to inna diagnoza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Asharah: Jesteś pewna że przez te 3 miesiące nie podawali Ci czegoś na rozpuszczenie tego kamienia, żeby potem można było pozostałości w minutę usunąć strzykawką?

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: Nie wtedy bym nie narzekała.
      Raz: podawali mi mocne antybiotyki przez które miałam afty w całej buzi przez co nic nie jadłam i mdlałam (niedożywienie). Potem baba poszła na wolne a inni lekarze stwierdzili, że mam czekać aż wróci bo oni nie znają historii choroby.
      Dwa: okazało się że to nie kamień a zwykły płyn bursztynowy, który nagromadził mi się w śliniance. nawet na USG gówno znaleźli ale dalej byli pewni że to kamień...

  •  

    pokaż komentarz

    @CreativePL: oby ci sie wszystko dobrze ulozylo, bo tak to ci sie bedzie ciezko spliffy skrecalo.

  •  

    pokaż komentarz

    Też zauważyłem, że różnica między prywatną służbą zdrowia a publiczną, jest taka, jak między homeopatią, a prawdziwą medycyną.

  •  

    pokaż komentarz

    nie wiem dla kogo ta cała publiczna służba zdrowia istnieje...całkowicie jest to nieopłacalne (dla mnie)...co miesiąc odbierają Ci na to pieniądze, by traktować Cię jak intruza i zło konieczne gdy już coś od nich "chcesz"..nie wiem w czyim interesie jest utrzymanie takiego stanu rzeczy...służba zdrowia jeśli nie zostanie sprywatyzowana to nigdy nie będzie tam ok i wiecznie będą jakieś problemy...obowiązkowe (tu się można spierać) prywatne ubezpieczenie medyczne (przy braku odciągania jakichkolwiek składek na tzw. bezpłatną służbę zdrowia) to jedyny uczciwy interes wobec lekarzy/pielęgniarek i pacjenta...inna sprawa to taką transformację trzeba by przeprowadzić z głową, by uniknąć takich wynaturzeń jak w usa...

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety - w służbie zdrowia brakuje ścisłego trzymania się schematów leczenia w niektórych przypadkach co prowadzi do tego, że różni lekarze różnie interpretują. Zważ też uwagę że lekarz z Medicusa pewnie zaoferował Ci ową operację u Nich, prawda? To jest wada prywatyzacji - bo wtedy walczy się o pieniądze a tutaj nie zawsze stać kogoś (lekarza, pracodawcy, inwestora) na w pełni moralne zachowanie - po złamaniu rzadko kiedy udaje się wszystko ustawić w pełni idealnie, jednak pytanie czy musi być idealnie czy wystarczy, żeby pacjent nie czuł dolegliwości (bo rozumiem, że nic nie jest ściągnięte i sam jeszcze nie jesteś w stanie stwierdzić czy jest ok czy nie ? ).

    Co do oskarżenia niestety lekarzy stać na dobrych adwokatów i w medycynie w Polsce - gdzie jako takich schematów nie ma lekarza ciężko oskarżyć o błąd i wygrać (dopóki niestety nie ma dowodów sekcyjnych). Przykład? Lekarz powie że na RTG jest ok i że nie przestrzegałeś najprawdopodobniej zaleceń i ruszałeś ręką... Albo że takie było ryzyko zabiegu (pewnie podpisywałeś jakieś dokumenty tam na pewno się zabezpieczali)... No chyba że się nie zabezpieczali - mimo wszystko próbuj - tutaj na wet nie chodzi o odszkodowanie ale o nauczkę.

    PS. Jestem studentem medycyny.

    Pozdrawiam i życzę szybkiego i pełnego powrotu do zdrowia!

  •  

    pokaż komentarz

    Nie, ja na kontrol ręki.

    Co to jest "kontrol"?

  •  

    pokaż komentarz

    Ja miałem podobne historie.
    Złamałem palec, poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu. Dała mi skierowanie, ale przyznała, że trudno mi będzie dostać się do chirurga w przychodni koło 15. Poszedłem do rejestracji, każdy lekarz inna pora rejestracji, chirurg już po rejestracji ale na metodę skierowanie+wk@$# udało mi się wysępić.
    Pierwsze wejście do lekarza to głośne fuknięcie tegoż i wysłanie mnie na RTG. Na szczęście wszystko w jednym budynku, więc jeszcze zdążyłem na drugie wejście w tym samym dniu.
    Lekarz był niepocieszony, że pojawiłem się, wszak każdy kolejny pacjent to zaraza. Popatrzył na zdjęcie i bez dumania powiedział: "złamanypalecdoszynyproszedodrugiegopokoju".
    Tam miła pani pielęgniarka przygotowała szynę, wyprostowała palec i mój syk bólu skomentowała: "nie syczy". Potem lekarz powiedział, że palec w szynie ma być zgięty. Jak powiedział, tak pielęgniarka zrobiła.
    Mam się zgłosić po trzech tygodniach.
    Poszedłem po tym czasie i dowiedziałem się od INNEGO lekarza, że tamten popełnił błąd i powinienem dostać aparat Stacka, a nie szynę. Zdjęli mi ją i kupiłem ten aparacik. Tak wygląda podejście do pacjenta w państwowej służbie zdrowia. Ale biedni nie będą mieli, gdzie się leczyć, po $@##a robić wolny rynek. k@$#a.
    Wk@$#iony poszedłem do prywatnego lekarza. Ten powiedział, że do końca życia będę miał zgięty palec, bo gdybym miał od początku tego Stacka, to byłoby gites. Rozrysował mi wszystko, pokazał jak dokładnie wygląda to złamanie.

  •  

    pokaż komentarz

    http://lasica.hostdmk.net/cykloza.html
    Twój wynik to 228 pkt - jaja sobie ktoś robi?! :D

    Od roku nie byłem na rowerze, ale tak myślę, że jak przestanie padać to jutro idę! :D

  •  

    pokaż komentarz

    Denerwujesz się czekaniem 2 godzin ze złamanym palcem, podczas, gdy np. ja ze złamaną kością skokową (okropne dziadostwo, 3-4 miesiące bez obciążania nogi) czekałem na przyjęcie w SOR ponad 4 godziny. Wspomnę też o czekaniu na przyjęcie do innej przychodni tydzień później ok. 4 godzin plus czekanie na przyjęcie do szpitala na operację skręcenia tej kości kolejnych 4 godzin trzy dni później. W moim przypadku na szczęście nie miałem problemu z ubezpieczeniem. Łącznie 16 godzin zmarnowanych na czekanie w korytarzu. Dopiero wtedy się nasłuchałem starych, co to "już tyle przeszli, że ho ho" i "że oni to wiedzą jak to jest". Po operacji natomiast okazało się, że na kontrolę, na którą dostałem skierowanie do tego samego szpitala nie mam co liczyć, bo miejsc już nie ma do końca roku i musiałem sobie iść gdzieś indziej. Nie życzę nikomu większych kłopotów ze zdrowiem :) Złamany palec, phi :P

    •  

      pokaż komentarz

      @tooomek: Doktor z SORu jak każdy lekarz miał rentgen w oczach i pomimo tego, ze od razu jak na Ciebie spojrzał rozpoznał złamanie kości skokowej nie zrobił nic i musiałeś czekać. Straszne.
      Może czasem trzeba troche pomyśleć zanim wytoczy się żale, bo to że trzeba czekac u lekarza nie jest winą samego doktora ale NFZ.

    •  

      pokaż komentarz

      @Doriel: Nigdzie nie napisałem, że winię za to lekarza.
      P.S. Nie 16 godzin, a 12 godzin. Pomyliłem się w tych ciężkich obliczeniach.

  •  

    pokaż komentarz

    sorry ale nudne jak flaki z oleju, w szpitalach polskich nie od niedawna tak jest więc nie rozumiem po co dodawać to na wykop.
    myslełem, że wykop.pl ma coś wspólnego z ciekawostkami a nie żalami czy prośbą o poradę innych ludzi omg... ZAKOP!

  •  

    pokaż komentarz

    Dwa lata temu na treningu rowerowym rozciąłem sobie dość mocno (na tyle mocno, że wymagało wizyty u lekarza) nogę poniżej łydki. Po zrobieniu "na szybko" opatrunku przez trenera pojechałem do najbliższego szpitala na izbę przyjęć.
    Niestety, okazało się, że nie mogę zostać przyjęty, bo nie jestem pełnoletni i muszę jechać do szpitala gdzie przyjmują dzieci.
    Pojechałem do domu, zmieniłem opatrunek i pojechałem tramwajem z matką do szpitala wojewódzkiego w Gdańsku.
    Po odczekaniu ok. 3h w kolejce udało mi się wejść do gabinetu. Pan lekarz strasznie się spieszył i nie założył szwów tylko oczyścił ranę i nakleił kilka plastrów ściągających (cały czas mam piękną, wielką bliznę). Gdy wyszedłem ze szpitala było już tak późno, że tramwaje jeździły tylko do zajezdni i dwa ostatnie przystanki musiałem sobie przejść z buta. Nogę rozciąłem o 17:30, a w domu (po skomplikowanym zabiegu medycznym) byłem zaledwie o północy. Takie cool story mi się przypomniało :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dolat: Plastry ściągające dobra rzecz, skoro miejsce pozwalało na ich użycie, to czemu nie? Jeśli rana nie rozchodziła się gdy plastry były naklejone (domyślam się że nie, bo w przeciwnym razie zapewne poszedłbyś do lekarza po ich zmianę), a mimo to blizna się rozlazła to wierz mi - gdybyś miał zaszyte blizna też by się rozlazła, z tą różnicą że miałbyś jeszcze poprzeczne blizny po szwach :)
      Niezałożenie szwów nie wynika z pośpiechu, szycie to naprawdę błyskawiczna robota.

  •  

    pokaż komentarz

    Czytając tak te wszystkie doświadczenia z nasza służbą zdrowia zastanawiam się jak to jest że osobiście nie miałem żadnych negatywnych sytuacji. Faktem jest że nigdy nie miałem żadnego wypadku, nic złamanego itp., spędziłem jednak trochę czasu w okolicach endokrynologii, parę razy na oddziale w szpitalu, trochę w przychodniach i nigdy nie było żadnych problemów. Okazało się że jednak jestem całkowicie zdrowy. Myślę, że wynika to tylko i wyłącznie z tego że była to dziecięca opieka zdrowotna.

  •  

    pokaż komentarz

    gdzie się można zarazić cyklozą?

  •  

    pokaż komentarz

    napisz jak kwota była na fakturze

  •  

    pokaż komentarz

    Nie przejmuj się, mój kolega po zdjęciu gipsu stwierdził, że palec zamiast prosto ustawiony jest pod kątem 30stopnii.
    Niestety, kolega nie jest przyjaźnie usposobiony i stwierdził, że zrobi drobną operację nosa chirurgowi który zajmował się jego palcem. Chirurgowi się udało ale jestem pewien, że teraz każdym przypadkiem zajmuje się z należytą starannością.

  •  

    pokaż komentarz

    "P.S Zauważyłem także dość specyficzne rozwarstwienie społeczne co do publicznej a prywatnej służby zdrowia. W przychodniach publicznych w dużej większości pacjentami są osoby dość stare, jednak jak szedłem do Medicusa to na korytarzach siedziały raczej młode osoby."

    To akurat nie jest nic dziwnego. Rynek pracy u nas jest jaki jest, i mało kto może sobie pozwolić na zwalnianie się z pracy - nie licząc może każdy nadludzi z administracji publicznej. Babcia ma czas aby stać w kolejkach i czekać tygodniami na wyznaczone wizyty do lekarzy specjalistów lub badania - człowiek który pracuje NIE.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zieeew: Najgorsze jest to że do przychodni zapisują się ludzie starsi często po to, żeby sobie pogadać, ponarzekać jakie to życie okrutne i jak to ich wszystko boli. Nie przychodzą z niczym konkretnym, ale miejsce oczywiście zajmują.
      Do prywatnego trzeba iść z czymś, a nie tak sobie, więc odsetek ludzi starszych robi się o wiele mniejszy :)

  •  

    pokaż komentarz

    Służba zdrowia działa fatalnie. Nie jest to jednak w całości wina systemu. W dużej mierze to wina lekarzy, którym wygodniej jest by to pacjent na nich czekał. Obojętnie jak długo. Ma czekać i kropka. Lekarze są przeświadczeni o swojej wspaniałej misji i wydaje im się, że nie da się ich zastąpić. Nie widzą zupełnie faktu, że pacjenta traktują jak podczłowieka, jak zło konieczne. Jeśli jesteś zdrowy to możesz ostatecznie poczekać, choć lekarz powinien sobie zdawać sprawę z tego, że czas pacjenta jest równie cenny jak jego czas (to do lekarzy absolutnie nie trafia!). Jeśli jednak jesteś chory tak że ledwo siedzisz czekanie w przychodni 3 godziny na wizytę to jest przegięcie. Dlaczego nie można się umówić na konkretną godzinę do lekarza tak jak np. da się umówić do dentysty? Trzeba ruszyć jakoś ten beton. Pacjenci powinni zrobić jakąś akcję protestacyjną.

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety, jeśli coś się stanie, a nie jest to jednocześnie zagrożenie życia, to często trzeba niestety szykować kasę (nie mówię tutaj o łapówkach, tylko o prywatnych usługach). Sam wydałem na prywatną służbę zdrowia ponad 10 tysięcy (wolę nie myśleć ile dokładnie, żeby się nie denerwować), a znam osoby, co za pojedyncze zabiegi płaciły 12-13 tysięcy. To tyle jeśli chodzi o "darmową" służbę zdrowia w Polsce. Strasznie mnie denerwuje to pieprzenie polityków, którzy najwyraźniej nie mają o tym zielonego pojęcia.

    Zastanawiam się aktualnie nad wykupieniem jakiegoś abonamentu medycznego, coś takiego może się opłacać.

  •  

    pokaż komentarz

    Z 10 lat temu, także w wyniku wypadku uczestniczyłem w wypadku. A tyle szczęśliwie, że zmiażdżony miałem tylko pewien odcinek kości w dłoni. Zdjęcia, nastawienia, kolejne zdjęcia. chyba 7 albo 8 tej samej dłoni. Po 7 tygodniach i kolejnym zdjęciu wyszło, że źle złożyli i lekarz do mnie "Panie, trzeba łamać i ponownie nastawiać"..
    Napromieniowali i jeszcze chcę łamać... Brak słów.

  •  

    pokaż komentarz

    Palce mnie zaczely bolec, ale wykop :)

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Kolego wykopowiczu mogę Ci polecić pewną znachorkę spod Lublina pomogła wielu osobom w tym mnie parę razy (złamanie z nadgarstku, i parę skręconych stawów czy jak to się fachowo nazywa), klepnij sobie w Google hasło "Serwinka" i poczytaj jak masz chwilę, myślę że spróbować warto.

  •  

    pokaż komentarz

    Mam wrażenie że nic z tym niestety nie zrobisz....Prawnik też będzie chciał pieniądze...żeby być czegoś pewnym trzeba zbierać dokumenty i do tego nagrywać rozmowy : ) I tak się nie dowiemy czy to było morderstwo (Lepper)..... Pzdr

  •  

    pokaż komentarz

    Za słaba jakość rtg żeby dało się cokolwiek ocenić.
    3 doktorów mówiło, ze jest ok, jeden mówi, ze nie i bardzo chce operować bo tym się zajmuje :)

  •  

    pokaż komentarz

    Eh, niestety standard w naszej wspaniałej służbie zdrowia.

  •  

    pokaż komentarz

    Co do prywatyzacji to i tak sprywatyzują :)

  •  

    pokaż komentarz

    Jak nazywa się bohater tejże opowieści? :)

  •  

    pokaż komentarz

    Przyjmij to na klatę jak mężczyzna.

  •  

    pokaż komentarz

    Po pierwszym zdjęciu rentgenowskim wnioskuję, że wszystko ok :p

  •  

    pokaż komentarz

    Ja jeździłem ze złamaną nogą rowerem.

  •  

    pokaż komentarz

    Dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugie bardzo długie

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @mandolinka: Wiesz to nie jest do końca pewne na 100%, jednak 2 tygodnie niepewności czy będzie dobrze mnie dobija. Tym bardziej, że to raczej moja pierwsza przygoda ze służba zdrowia, nie licząc przepukliny jak miałem 3 lata.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @mandolinka: miałem połamany mały palec u nogi, właściwie nie sam palec ale kość w stopie zaraz za tym palcem (opisywałem nawet kiedyś swoje przygody na wykopie w jakimś komentarzu, jak chodziłem z połamaną nogą i skręconą kostką bo myślałem, że to tylko skręcenie kostki).
      Też mi krzywo poskładali (w sumie to się nie dziwię bo to akurat nie było proste złamanie kość była połamana na małe kawałki dziwnie powykręcane i poprzesuwane), teraz lekko przypomina literę Z. Bałem się, że będzie mi to przeszkadzało przy chodzeniu, ale absolutnie nie czuję żadnej różnicy. Okazało się, że nie ma znaczenia czy taka mała kość jest prosta czy ma kilka lekkich zakrętów, byle by od spodu było płasko, o drugą kość się nie ocierało i nie wystawało nic na zewnątrz.

      Na małym palcu się nie chodzi, podobno ma jakieś tam znaczenie przy robieniu zakrętów gdy jest się bez butów, ale w butach najczęściej nie da się go nawet do niczego wykorzystać a do chodzenia służą tylko pozostałe 4, brak któregoś z nich powoduje już, że człowiek nie chodzi równo.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora