:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Na moje zwykła zgaga, maalox pomoże.

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow: raz miałem. Chyba nigdy nie byłem tak przerażony jak wtedy. Z chęcią bym jeszcze raz takie coś przeżył, aby sprawdzić czy jeśli wiem czym to jest, to czy dałbym rade się tego nie bać:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow: Zapewne każdy ten przypadek to porażenie. Mnie kiedyś to co noc męczyło. To było jak odstawiłem niektóre mocniejsze substancje po dość długim ciągu. Po kilku razach nawet się do tego przyzwyczaiłem i mi się podobało. Trzeba tylko umieć z tego korzystać i się nie przestraszyć. A mój dobry kumpel, którego historia jest podobna do mojej do dziś wierzy, że to zmora go dusiła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nubosabuk: tez miałam parę razy. Przeszło gdy poczytała, co to jest - własnie paraliz senny.

    •  

      pokaż komentarz

      @misiafaraona: Ja miałem ze 3-4 razy cos innego, ale moze to z tej samej "serii". Ze niby cos mnie za noge ciągnie z łóżka i normalnie czuje jak niby sie przesuwal po łóżku i jednoczesnie jakbym tracił posciel bo coś mi ją wyrywa. Niby wiem, ze to sen, ale nie moge sie obudzic. Roznica wzgledem zwyklego snu jest taka, ze jest to dosc realistyczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow: Najciekawsze jest to, że to zjawisko bardzo często pojawia się wśród amatorów świadomego śnienia

      http://www.psajko.fora.pl/problemy-i-pytania,1/procent-osob-swiadomie-doswiadczajacych-paraliz-senny,4580.html

    •  

      pokaż komentarz

      @Nubosabuk: miałem to chyba ze 3 razy... pierwszym razem przeraziłem się śmiertelnie... otworzyłem oczy, leżałem na boku i nie mogłem się ruszyć... wydawało mi się też, że nie oddycham, a wszelkie próby wydania z siebie jakiegokolwiek dźwięku wołającego o pomoc kończyły się niepowodzeniem. Myślałem wtedy, że to zawał. Po ok minucie puściło i skomentowałem to skromnie, podrywając się z łóżka - KU*WA!!! Później poczytałem w necie co to może być i się uspokoiłem. Gdy dopadło mnie po raz kolejny po prostu leżałem i czekałem aż przejdzie. Masz wtedy czas na przemyślenia... takie zawieszenie w stylu posiedzenia na kibelku - chwila dla Ciebie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow:
      Przeżyłem to raz w drodze ćwiczeń do osiągnięcia Oobe.Osoby które mają do tego skłonności są szczęściarzami, bardzo łatwo jest im osiągnąć doświadczenie poza ciałem ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow:
      Been there, done that. Ogólnie straszna lipa mieć paraliż przysenny. Pierwszy dwa razy są najgorsze. Bo po pierwszym człowiek szuka w necie WTF, znajduje, uspokaja się a za drugim próbuje to przezwyciężyć. Potem jest już lajcik bo wiadomo co i jak ;)

      Ogólnie paraliż przysenny jest jedynym stanem w moim życiu w którym potrafię o niczym nie myśleć. Gdy podczas PP kompletnie wyzbędę się wszelkich myśli to następną rzeczą którą pamiętam jest pobudka ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nubosabuk: Też doznałem paraliżu sennego trzykrotnie. Za 1. razem też się przestraszyłem, ale za 2. i 3. gdy już wiedziałem z czym mam do czynienia już nie odczuwałem żadnego lęku i starałem się to przeczekać.

    •  

      pokaż komentarz

      @PowerfulZordon:

      do doznania paralizu sennego wystarczy tylko budzik, z tego co pamietam, potrzeba sie "wybudzic" kiedy wchodzi sie do drugiej fazy snu, umysl usypia robiac nam figle, ale cialo sie wybudza. To co widzimy umysl interpretuje zupelnie inaczej niz w rzeczywistosci wyglada a
      mozg blokuje motoryke, abysmy sobie nic nie zrobili podczas snu - stad tez paraliz.
      na google pelno przepisow:)

    •  

      pokaż komentarz

      @kurdwa: Dokładnie, miałem bardzo podobnie. Zdarzyło mi się to kilka razy i nigdy nie miałem halucynacji tylko paraliż i takie dziwne uczucie, które czułem też jeszcze przed zaśnięciem.

    •  

      pokaż komentarz

      @notek:
      kurde nie moge edytowac juz.
      Przypomnial mi sie jeszcze jeden sposob dla chetnych:P
      idziecie normalnie spac, kladziecie sie na plecy, rece wzdłuż ciala, z tym ze jedna reke, lewa badz prawa, to juz jak wam wygodniej, trzymacie w gorze, tzn zgieta w lokciu 90stopni. Przy odrobinie szczescia kiedy zasniecie, opadajaca reka wybudzi was, ale na tyle oby umysl dalej byl w fazie snu.

    •  

      pokaż komentarz

      @kurdwa: Paraliż przysenny wystąpił u mnie dwukrotnie, najlepsze jest to, że nigdy nie działo się to w nocy, tylko popołudniami przy krótkich drzemkach. Za pierwszym razem dosyć szybko doszłam do siebie, być może dlatego, że do mojego pokoju weszła mama i korzystała z komputera. Nie mogłam poruszyć rękami ani nogami, jednak mój umysł pozostał całkowicie świadomy. Potem odzyskałam czucie najpierw w rekach później w nogach. Muszę przyznać, że nieźle się przestraszyłam:P

      Drugi raz był o wiele dziwniejszy. Podobnie jak poprzednio po szkole zrobiła m sobie krótką drzemkę. Po jakimś czasie przebudziłam się, byłam w stanie tylko otworzyć oczy. W pokoju było widać tylko światła latarni. Nie mogłam ruszyć głową, była przekrzywiona w prawą stronę. Nogi i ręce były całkowicie 'obce'. I w pewnym momencie poczułam przymus głośnego śmiania się jednak nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Po jakimś czasie ponownie zapadłam w sen.

    •  

      pokaż komentarz

      @blumer: ja za pierwszym razem doświadczyłem tego "rano", to znaczy po powrocie z tygodniowego pobytu nad morzem (wiadomo mało snu, dużo imprez), odsypiałem ten pobyt w domu. Jakoś tak budząc się rano poczułem jakbym spadał... BUM... leżę na boku i nie mogę się ruszyć. Nie pamiętam okoliczności kolejnych przypadków, bo już tak bardzo nie dotknęły mnie psychicznie (nie bałem się już).

    •  

      pokaż komentarz

      @ajuto00:

      Kiedyś chciałem się bawić w świadome sny ale, gdy doszedłem do ćwiczeń ze skakania po meblach w nocy musiałem spasować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow: Co wy się tam znacie? Jakie porażenie? Powinniście słuchać Pani Sun15 wg której trzeba iść do kościoła! Belzebuby i szatany jedne!

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow: z raz na miesiac mam; jak bylem maly panikowalem teraz od razu sie wybudzam technika: 'zaciskam' (bo wszystko we snie) z calej sily powieki i probuje otworzyc. Az do skutku, zawsze po ktoryms razie naprawde otwieram oczy. Czasami jest sie jakby w pol drogu, dziwne uczucie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sonet: Miałem dokładnie tak jak Ty. Czyli okazuje się że coś jest w tym OOBE.

    •  

      pokaż komentarz

      @Deszcz_kotletow: Raz mnie to spotkało. Nic przyjemnego

  •  

    pokaż komentarz

    Jak widać w tym przypadku wiara tylko pogarsza sprawę, bo wydaje nam się, że jesteśmy opętani, czy szatan dopiero próbuje nas opętać. Ateista takich problemów nie ma, bo po co straszyć samego siebie i tłumaczyć fizjologiczną reakcję wpływem sił nadprzyrodzonych?

    •  

      pokaż komentarz

      @Mephistofeles: ja uwielbiam legendarne powiedzenie z reddita "widzieliście kiedyś opętanego ateistę?" :)

    •  

      pokaż komentarz

      @enemydown: A po co Szatan miałby opętać ateistę? Skoro ten nie wierzy w Boga, to cel już został osiągnięty :)

      Powiedzenie może i legendarne, ale nie wychodzi poza gimnazjalną logikę :)

    •  

      pokaż komentarz

      @BartoszWielki: za twój komentarz jeśli chodzi o logikę nawet nie jest na poziomie gimnazjanym bo:
      1. zakłada istnienie boga na 100%
      2. zakłada ingerencję sił wyższych/nadnaturalnych jakoby mieli wpływ na decyzje etc. skoro sondujesz iż "szatan osiągnął cel"

    •  

      pokaż komentarz

      @BartoszWielki: Przyjmując twój punkt widzenia tzn że Bóg istnieje to wynikało by że ateiści powinni najczęściej padać ofiarą demonów. Brak wiary wcale nie oznacza że ktoś jest złym człowiekiem, ale takiej osoby nie chroni wiara w Boga. A zatem łatwiej by można było tę osobę opętać i zagwarantować miejsce tej duszyczki w piekle, jak i wykorzystać do szerzenia zła.
      PS z tego co wiem o demonach, to one dręczą ludzi tylko dla własnej satysfakcji a nie aby kogokolwiek odwieść od boga, co już samo w sobie jest bez sensu z perspektywy odciągania ludzi od kościoła. Obraz osoby opętanej bardzo pogłębia wiarę wszystkich świadków tego zdarzenia. Osoby wierzące ze strachu wierzą jeszcze bardziej. Ale to tylko przy założeniu że istnieją byty takie jak Bóg i Szatan, czego de facto nie powinno się zakładać przy próbie kierowania się logiką.

    •  

      pokaż komentarz

      @enemydown: Jakiś czas temu widziałem dokument o egzorcyzmach (zdaje się, że na Discovery). Jako jeden z przeciwników wiary w te zjawiska przedstawił się pewien psycholog z USA, nazwiska nie pamiętam, ale nie był to jakiś małomiasteczkowy psycholog z przypadku. Był całkowicie przekonany o tym, że opętania i egzorcyzmy to głupota, zabobon i śmiechu warte wierzenia, natomiast był pewien, że obcy duch może wejść w ciało człowieka i nawet przejąć nad nim kontrolę, bo nad takimi przypadkami pracował i "leczył" za pomocą rozmowy i hipnozy (puszczał nagrania audio na dowód).

      Poza tym, według egzorcystów, na opętanie trzeba wyrazić zgodę. Ateista tego nie zrobi z wiadomych przyczyn.

    •  

      pokaż komentarz

      @zagu: Bzdura. Nie wiem, skąd wziąłeś informację, że opętany musi wyrazić zgodę. Informacja nieprawdziwa ;)
      @Paco: Bzdura. Poczytaj trochę książek egzorcystów, dowiesz się kogo Szatan opętuje i dlaczego. Ja spędziłem trochę czasu nad tym zagadnieniem i Twój wywód 'troszkę' mija się z rzeczywistością :)

      @enemydown: Zakładam, że Bóg istnieje na potrzeby dyskusji, żeby wykazać, iż cytowane przez Ciebie powiedzenie z punktu widzenia chrześcijanina jest nielogiczne.

      Jeśli chodzi o drugi punkt to ni w ząb nie rozumiem, o co Ci chodzi. Sondujesz?

      Tekst "widzieliście kiedyś opętanego ateistę?" sugeruje, że nie ma przypadków opętań ateistów (co jest nie jest zgodne z prawdą), a chrześcijanie popadają w 'opętanie' tylko dlatego, że wierzą w istnienie Szatana - co w świetle nieprawdziwości pierwszej sugestii także jest nieprawdziwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @BartoszWielki: Skoro siedzisz w tym temacie to proszę podaj mi dobrze udokumentowany przykład opętanego ateisty. Tylko aby to był dobry przykład, gdzie ateista sam stwierdza że jego światopogląd się załamał gdyż został opętany, a nie przypadek gdzie grupie wierzących wydaje się iż ateistę opętał diabeł, a on sam jest pogrążony w takim szaleństwie, że nie może się wypowiedzieć.
      Wiesz nie jestem ekspertem w temacie więc mogę się mylić co do powodów opętania, ale nie zmienia to faktu iż samo opętanie pogłębia wiarę ludzi wierzących. Ba, ja sam bym zaczął głęboko wierzyć jak bym był świadkiem poczynań demona, gdyż to był by dla mnie ewidentny dowód istnienia szatana a więc Bóg też musi istnieć. A co za tym idzie, Szatan opętując pojedynczą osobę strzela sobie w dupę z katapulty.
      PS z jakich przyczyn szatan opętuje ludzi, po co to robi?

    •  

      pokaż komentarz

      @Paco: Jak tylko wrócę do domu (może już za tydzień) pogrzebię w literaturze, którą mam na ten temat i znajdę Ci przykład :)

      Opętując daną osobę niszczy ją psychicznie i stara się ostatecznie doprowadzić do samobójstwa.
      Jeśli chodzi o pozostałe osoby widzące opętanie i jego skutki - pewnie u części pogłębia się wiara. Ale u większość pojawia się strach przed Szatanem, który może spowodować odsunięcie się od Boga, żeby nie narażać się Luckowi. Może się wydawać śmieszne, ale tak się dzieje. Zdarzają się nawet księża, którzy starają się 'nie wchodzić Mu w drogę', żeby 'nie zwracać na siebie uwagi'.
      Jest też coś takiego jak dopust boży - Szatan opętuje daną osobę za zgodą Boga. Bóg ma w tym jakiś swój głębszy plan, wyciągnięcie większego dobra etc.

    •  

      pokaż komentarz

      @BartoszWielki: chłopie takie bajki i bzdety wygadujesz, że mózg się lasuje. Wiem tylko, że to co czytasz ci szkodzi, bo jak widać zawierzasz temu i nie widzę byś poddawał w wątpliwość. A to o czym piszesz to zwykła autosugestia, a najbardziej podatni są na nią "wierzący" ze zindoktrynowanym mózgiem od dziecka bojący się demonów, duszków, szatana itd. Przeczytaj lepiej jakąkolwiek lekturę o psychiatrii byś się dowiedział, że niestety nie ma czegoś takiego jak opętania.

    •  

      pokaż komentarz

      @enemydown: Chyba niewyraźnie napisałem, może spróbuję wielkimi literami: ZAKŁADAM, ŻE BÓG ISTNIEJE NA POTRZEBY TEJ DYSKUSJI. Przedstawiony punkt widzenia nie jest moim, tylko katolickim. Tak więc daruj sobie te wycieczki.
      Ale rozbawiłeś mnie tą lekturą o psychiatrii. Tak jakby psychiatria była wiarygodniejsza od religii.

  •  

    pokaż komentarz

    A teraz wyobraźcie sobie, że osoby o takim stylu myślenia są lekarzami (chociaż tu to trzeba mieć trochę w głowie, żeby studia skończyć, więc się raczej takie "orły" nie trafiają), politykami, urzędnikami itp. Jak dla mnie to przerażające...

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: Przeceniasz lekarzy. Kształci się taki mnóstwo lat np. na ginekologa, a potem nie chce przeprowadzać aborcji, czy nawet badań prenatalnych, jakby nie wiedział, na czym polega praca w tej specjalizacji. A mógł zostać pediatrą. Podobnie z farmaceutami, którzy nie sprzedają pigułek i innymi przedstawicielami "zaufanych" zawodów. Czas zacząć się bać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: Też bym nie przeprowadził aborcji i nie zgadzam się na nią poza paroma wyjątkowymi przypadkami, ciemnota nie ma nic do tego. Poza tym chyba procent "umysłowych dzieci" wśród lekarz/ profesorów matematyki/ doktorów biologii itd. jest mniejszy, niż wśród polityków/policjantów/urzędników. Bo ci pierwsi musieli mieć określone predyspozycje do wykonywania zawodu, tymi drugimi może być (prawie) każdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: To jest Twoje prawo, ale mówiąc prosto - nie zostajesz strażakiem, jeśli boisz się ognia. Zakładam, że nie jesteś ginekologiem. Co do "procentowości" ciemniaków wśród mniej intelektualnych zawodów - zgadzam się.

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: Ginekolog jest lekarzem i ma leczyć, ale przede wszystkim nie szkodzić- jeżeli ma opór moralny przed zabijaniem, to ja nie widzę problemu. Ma do tego prawo, najwyżej znajdą się inni, którzy aborcję wykonają. Temat aborcji jest o tyle śliski, że nie wiadomo właściwie, kiedy to już jest człowiek.
      Sprzedawanie piguł czy prezerwatyw, to co innego- wiemy, że plemniki jak i komórka jajowa to nie ludzie, poza tym zażycie piguły leży w gestii kupującego je, nie osoby trzeciej.
      A jakby lekarzom wyznaczali takie zasady (w stylu chcesz być ginekologiem- musisz zabijać zarodki/płody lub chcesz być onkologiem- musisz dokonywać eutanazji), to albo czekałoby się do takiego w kolejce 3 lata, albo poziom świadczonych usług drastycznie by spadł.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: Zadania lekarza, to nie tylko leczenie. Temat jest zbyt obszerny na pełną dyskusję. W skrócie: jeśli ktoś ma opory moralne przed wykonywaniem części zadań należących do jego zawodu, nie powinien takiego zawodu wybierać wcale. Zwłaszcza, że z góry wie z czym będzie się spotykał. Z drugiej strony - pacjentka wybierając lekarza niekoniecznie musi wiedzieć (jeśli nie jest głośny w okolicy), że zamiast z medycyną, spotka się u niego z przekonaniami.
      Warto też pamiętać, że często klauzula sumienia zaczyna się w państwowej poradni, a kończy za drzwiami prywatnego gabinetu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz:

      I co z tego, że dostaną się do tych zawodów? Nie widzę w tym nic przerażającego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: Wiekszosc odpowiadajacych jest w wieku <15 lat, wiec daj im troche czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: Jeżeli wykonuje się operacje płodu w brzuchu matki to płód staje się jednocześnie moim pacjentem. Jak mogę zabić swojego pacjenta?

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: Gdzie sens, gdzie logika? Kto pójdzie prywatnie po aborcję do gościa, który słynie z tego, że odmawia jej przeprowadzania?
      Twoje "często" jest bazowane na jakichś badaniach czy po prostu kłamiesz?

    •  

      pokaż komentarz

      Akurat wśród polityków i urzędników takich idiotów nie brakuje. Jak wybory wygrał AWS to sprowadzili do sejmu radiestetę ( http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/08/Demaskacje-naukowcy-o-radiestezji.html ), w Warszawie zainstalowano "odpromienniki" (wtf) na skrzyżowaniach ( http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6106578.html ), politycy modlili się o deszcz w kaplicy sejmowej (sry teraz nie mogę znaleźć linka, sąsiad nadużywał wiertarki z samego rana). Jeszcze bym pomyślał, że to urzędnik robi miniprzekręt i daje zarobić znajomemu, ale tu pomysł podziela sama prezydent miasta. Boję się myśleć jak ten rodzaj myślenia wpływa na decyzje polityczne o nieco większych konsekwencjach niż parę tysiaków z budżetu miasta [muszę tutaj skończyć, bo zaraz przejdę do dyskusji politycznej, której mi się dzisiaj nie chce prowadzić].

    •  

      pokaż komentarz

      @Zombiak:
      Za AWS Girzyński z SLD zaprosił do Sejmu włoską aktorkę porno Dalilę jako eksperta komisji ds. rodziny.

    •  

      pokaż komentarz

      @VersaLife: Miałem na myśli dokładnie to, co napisał @Zombiak.
      Swoją drogą podobno gdzieśtam, kiedyśtam szkoły zakupiły różdżki do wykrywania narkotyków w szafkach uczniów. Była to plastikowa rączka z giętym drucikiem, który mógł się swobodnie obracać. Zapłacono za to po kilkaset dolarów za "urządzenie", oczywiście wybuchł skandal.

      A żeby nie szukać daleko- u nas praktycznie każdą inwestycję miejską (czy to tablicę pamiątkową, czy też nowe rondo) święci miejscowy ksiądz. I też bierze za to niezłą kapuchę.

      To są właśnie przykłady dziecięcego myślenia, które prowadzą do marnowania pieniędzy, w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do czegoś gorszego.

    •  

      pokaż komentarz

      @monsun: Demagogia, nie poparta tak naprawdę konkluzją, czy "płód" może być pacjentem i kiedy zaczyna się życie jako istoty ludzkiej. Na pewno tego w tej dyskusji nie ustalimy.

      @LeftShift: Lekarze odmawiają darmowych aborcji, przeprowadzając je jednocześnie prywatnie i to jest fakt. Jeśli nawet nie wyśle taki pacjentki na bezczela do swojego gabinetu, to może sobie robić takie wzajemne uprzejmości z kolegami. Nie twierdzę, że wszyscy tak robią, ale jest to dość powszechne. W końcu według statystyk, w Polsce prawie nie przeprowadza się legalnych aborcji. Dziwnym trafem sam znam kilka kobiet, które jednak takowe miały (powinienem napisać - te, które się przyznały).

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @qweq3: Tak, oczywiście zaraz tu podam nazwiska lekarzy i kobiet, które znałem, bo pan (pani?) quweq żąda "dowodów". Nie bądź śmieszny.

      Podszedłeś do nich i zapytałeś czy miały aborcję. Nie wspominając, że jest to kwestia osobliwa
      Wyobraź sobie, że z kobietami można rozmawiać na naprawdę intymne tematy, nawet będąc facetem. One nieraz bardzo tego potrzebują.

      to po prostu wyssana z palca.
      No przepraszam, ale skoro wiesz lepiej...
      A, wiem już - one sobie to pozmyślały, żeby mi zaimponować, płacząc w ramię...

      takie zabiegi przeprowadza może jeden promil kobiet
      Ty jednak chcesz być śmieszny :(

      Sam nie wiem, po co odpisuję komuś, kto bezczelnie w twarz zarzuca mi kłamstwo i brak moralności. Może, żeby inni przeczytali i się zastanowili.
      Przykro mi, ale zaprezentowałeś typową postawę tzw. "pro-life" - zaprzeczenie, zacietrzewienie i negacja wszystkiego, co powie rozmówca. Nie mamy wspólnej płaszczyzny dyskusji.

  •  

    pokaż komentarz

    Skoro najgorzej jest na wznak, to niech spróbuje pozycji brzusznej.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak byłem bardzo młody ... może miałem 10 lat nie pamiętam dokładnie ale pamiętam że miałem podobną "akcję" i powiem wam że można się przestraszyć. Kiedyś widziałem o tym ciekawy program i zjawisko to jest kojarzone z nadprzyrodzonymi mocami na wielu szerokościach geograficznych... ale jak wiemy to tylko "zaburzenie snu".

    •  

      pokaż komentarz

      @abcdemail:
      Miałem dziesięć lat
      Gdy na klacie zmora siadł
      I pozbawił całkiem tchu (...)

    •  

      pokaż komentarz

      @BartoszWielki:
      nie było mi do śmiechu
      najadłem się strachu.

      ref:
      a bum szakalaka
      szatan mnie opętał
      a bum szakalaka
      mam już cztery ręce

    •  

      pokaż komentarz

      @abcdemail: Ehe, do 9tego roku życia miałem częsty bezdech senny. Budziłem się w nocy, nie mogłem się ruszyć i dopiero po 30-40 sekundach przypominałem sobie, że wypada oddychać jednak. Mama była strasznie tym przerażona, bywałem bladszy od ściany. Ja jako dzieciak to zlewałem równo, dopiero ostatnio dowiedziałem się, że kilkanaście razy mało brakowało do uduszenia:) Pomogło wycięcie migdałka któregośtam. Ale zmory nie widziałem nigdy i nie kojarzyłem tego tak...

      Cool story mode off.

    •  

      pokaż komentarz

      @baphomet: Śpiąc na boku też może się przydarzać. Zawsze śpię na boku i miałam taką sytuację już kilka razy.

    •  

      pokaż komentarz

      @martusiek: Ale chyba oddech lepiej pracuje?

    •  

      pokaż komentarz

      @baphomet: Ja wczoraj spałem na boku i mi ręka tak zdrętwiała, że po 5 minutach mogłem nią ruszać dopiero.

    •  

      pokaż komentarz

      @baphomet: wystarczy spać na brzuchu, wtedy prawie nigdy nie powinno sie pojawic, zawsze jak mialem cos podobnego to zdarzało sie gdy spałem na plecach. To chyba sie nazywało paraliż przysenny czy jakoś tak. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co to jest, to straszne uczucie nikomu tego nie życze, czujesz się tak jakbyś miał zaraz umrzeć, w moim przypadku czułem jakbym coraz wolniej oddychał, czułem jakby krew coraz wolniej we mnie pulsowała, zaczeło zanikać tętno i takie zdziwienie, niedowierzanie, dlaczego teraz? przeciez wydawałem sie być zdrowy i jeszcze spogląda sie na swoje ciało wszystko sie widzi, jednak nie można ani drgnąć, blokada ustepuje jakos po pół minuty, trzeba wtedy próbować sie przezwyciezyc i spróbować poruszac najlepiej ręką.
      Niemiłe przeżycie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @baphomet: Mnie to nie powinno spotkać bo moja próba zaśnięcia wygląda jak 101 pozycji kamasutry.

    •  

      pokaż komentarz

      @Psychol324: Chyba 101 pozycji jogi. Do kamasutry potrzeba 2ch osób i raczej wtedy się nie śpi.

  •  

    pokaż komentarz

    Cool Story: No wiec jakieś 10 lat temu miałem podobny problem, z tym, że chyba udało mi się go pokonać. Było to chyba koło 1:30, otworzyłem oczy i coś jakby stało nad moim łóżkiem, do tego paraliż i brak możliwości wypowiedzenia choćby słowa. Powtarzało się tak parę razy... Aż wiecie co? zaczął mnie wk$!@iać ten nocny lęk spowodowany @$!@ wie czym. 4 nocy nie wytrzymałem i ze wszystkich sił wykrzyczałem " k$!@A WYp$$$%$%AAAJ!"... i tak chyba po przełamaniu lęku więcej taka sytuacja miejsca nie miała.
    The End.

  •  

    pokaż komentarz

    Według antropologów paraliż senny może odpowiadać za pojawiający się w wielu kulturach motyw demona nocnego, który paraliżuje swoją ofiarę, czasem po to, by wykorzystać ją seksualnie .

    Jeśli tym demonem jest zgrabna pani, to nie mogę się już doczekać.

    A tak na serio, to miałem ten paraliż senny może 2-3 razy w swoim życiu i nie chcę tego powtórzyć.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie śmiejcie się ludzie, to są prawdziwe zmory, poważne zagrożenia, do mnie kiedyś przyszła, przydusiła i zabrała telefon komórkowy oraz 100 zł z portfela

  •  

    pokaż komentarz

    Niech się cieszy że Freddy Krueger jej jeszcze nie dorwał:)

  •  

    pokaż komentarz

    Przy spadaniu we śnie mam takie dziwne uczucie ciążenia na klatce. Po chwili się budzę lekko zadyszany, ale nie robię z tego afery (nawet nie siadam na łużku), chwilę pooddycham i zaraz zasypiam.

    A dziś miałem jakiś koszmar.
    Byłem gdzieś zamknięty w jakimś budynku i pilnowali mnie ludzie z karabinami. Chyba byłem zakładnikiem, oprócz mnie był mój brat i jacyś ludzie. Stopniowo przedzierałem się z pomieszczenia przez korytarze do kolejnego w kierunku wyjścia. W końcu stanąłem przed przedsionkiem. Wewnątrz przedsionka był strażnik z kałachem. Patrzył się na zewnątrz budynku. Ja i brat weszliśmy do przedsionka i zapytałem "Otwarte?" odnośnie drzwi wyjściowych. Strażnik zorientował co się dzieje po chwili, gdy my, biegiem, przekraczaliśmy próg drzwi. Zaczął strzelać. Kule gęsto świstały nad głową. Kierowałem się w stronę płotu. patrzyłem w lewo na swojego brata czy się trzyma i nadąża za mną. Obudziłem się strasznie zasapany. Serce tak mi łomotało, że pomyślałem, że bije z prędkością 200 uderzeń na minutę.

  •  

    pokaż komentarz

    Paraliż przysenny. Podczas paralizu przysennego cialo jest uspione a umysl rozbudzony. Kladząc sie spac najpierw usypia umysl, potem cialo, przy wstawaniu najpierw wybudza sie cialo potem umysl. Podczas tego zjawiska moga wystapic hipnagogi - halucynacje wzrokowe i sluchowe. Charakterystyczna cecha tego zjawiska jest ciagle odczuwanie strachu, jest wtedy taka atmosfera grozy (najczesniej ma sie wrazenie ze ktos lub cos znajduje sie przy nas) i nie da sie tego pozbyc. Stan paralizu przysennego jest bardzo pożądany przez praktykujacych swiadome snienie i oobe, ludzie cwicza miesiacami by go osiagnac.

  •  

    pokaż komentarz

    To przezycie spowodowane jest przez tzw. Bezdech Senny.
    Podczas zasypiania organizm uspokaja swoje funkcje lacznie z oddechem, tetnem ale nastepuje rownierz rozluznienie drog oddechowych i przez te ostatnie wlasnie, podczas snu w pozycji na plecach, dochodzi do zablokowania swobodnego przeplywu powietrza do pluc.
    W wyniku tego praca serca spowalnia az do zatrzymania. Zaczyna brakowac tlenu w miesniach co powoduje ich bezwlad odczuwany przez niektorych jako przycisniecie lub duszenie, bo nie da sie natychmiast przywrocic oddechu czy pracy serca.
    Jezeli chodzi o wizje temu towazyszace zwane zmorami itp, to trudno mi wytlumaczyc inaczej jak reakcje obronna naszej swiadomosci , mozgu. Jak wiadomo mozg do ktorego nie dociera krew z tlenem i innymi pozywkami umiera. Jego sposobem na dostarczenie sobie pozywki i uratowanie naszego zycia jest byc moze adrenalina ktora uzyskuje poprzez wywolanie w nas panicznego strachu, zapodajac nam to czego sie boimy jako my, indywidualne istoty.

    Leczenie tej przypadlosci jest proste. wystarczy jedna wizyta w szpitalu najwyzej kilkudniowa , wycinaja to co trzeba i mozna spac spokojnie. Wiecej http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_bezdechu_%C5%9Br%C3%B3dsennego

    Tyle wywnioskowalem z wlasnych zmor ktore zdazaly mi sie setki razy.

    •  

      pokaż komentarz

      @mateyoo: Masz z tym doświadczenie czy po prostu piszesz na podstawie wiki i innych źródeł? Pytam nie bez przyczyny - jeżeli to pierwszy powód to mam kilka pytań.

    •  

      pokaż komentarz

      @mateyoo: Bezdech senny to co innego. Jest spowodowany najczęściej zwiotczeniem mięśni w górnych drogach oddechowych i jest on całkowitym zatrzymaniem oddechu na krótki okres czasu. Bezdech to choroba. W paraliżu sennym nikt nie przestaje całkowicie oddychać, jedynie ma z tym spore trudności połączone z halucynacjami. Paraliż senny przechodzi każdy, codziennie, kiedy zasypia. Czasami tylko zdarza się, że jesteśmy "świadkami" kiedy ten paraliż do nas "przychodzi". Wszystko przez to, że ośrodki podkorowe mózgu odpowiedzialne za świadomy ruch są zatrzymane, a ośrodki korowe jeszcze wysyłają sygnały do świadomości. Tak samo powstają nagłe szarpnięcia kiedy czasami zasypiamy. I to zazwyczaj wtedy śni nam się coś w czym gwałtownie się poruszamy, np spadamy ze schodów.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: Jeśli jednak nie chodzi ci o bezdech, a o paraliż senny o którym pisze @LordLookas to słucham, raz miałem takie cuś.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubakokos: Zastanawiam się właśnie, bo od pół roku męczę się z pewnymi objawami - nie codziennie, ale przynajmniej raz w tygodniu kładąc się spać mam problem ze złapaniem oddechu. I następuje to tylko, kiedy już leżę i lekko przysypiam. Zazwyczaj muszę wtedy na chwilę usiąść, żeby złapać normalnie oddech i dopiero po jakiś czasie mogę położyć się i zasnąć. Z jednej strony może to być paraliż, ale przy okazji towarzyszą temu objawy, które wymieniane są przy zespole bezdechu (zmęczenie - nawet rano po przespanej nocy, jestem zdekoncentrowana, potrafię przysypiać w dzień, ogólne niewyspanie, częste bóle głowy i inne). Tak czy inaczej wybieram się do lekarza, bo mam i inne problemy, ale nie wiem czy pytać i o to, czy to po prostu paraliż i olać sprawę. Chciałam ewentualnie dopytać kogoś o to, bo sama już nie wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: Wizyta u lekarza nawet jeśli nie pomoże to nie przeszkodzi, więc mądrze robisz idąc.
      Gdybym ja laik miał strzelać, to po twoim opisie stawiałbym raczej na ten bezdech niż paraliż. Paraliż u mnie wyglądał tak, że albo na chwilę przed zaśnięciem, albo przebudziwszy się w środku nocy (nie pamiętam) leżąc na boku nie mogłem się ruszyć ani nic (oddychać chyba mogłem bez problemów). I pojawiło mi się właśnie to śmieszne odczucie czyjejś obecności za plecami...przez chwilę było niemiło, ale przypomniało mi się, że to paraliż (wcześniej czytałem o tym) więc się uspokoiłem i przeczekałem, aż minie. Gdy minęło poszedłem dalej spać, ot cała historia.
      A może masz krzywą przegrodę nosową (niekoniecznie to widać)? To by mogło odpowiadać za niedotlenienie-> niewyspanie->zmęczenie... Albo może spotkała cię jakaś stresująca sytuacja i wszystko dzieje się na tle nerwowym? Albo za dużo Wykopu?;)
      No, ale najlepiej zrobisz jak się o wszystko zapytasz kogoś naprawdę kompetentnego. Tutaj wiesz jak jest: "wszyscy Polacy znają się na futbolu i medycynie";) A jak już pójdziesz do dr. House'a to dopytuj się sama o wszystko, raz ze oni się nie domyślą wszystkiego, a dwa, że niektórych lekarzy trzeba naprawdę ciągnąć za język - sam trafiłem kiedyś na taki milczący głaz w przychodni).
      Oby ci się ta cała sprawa szybko i pomyślnie rozwiązała.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubakokos: Też uważam, że lepiej zapytać, niż potem mieć przez to jakieś problemy, dlatego też w końcu mam zamiar się przejść, tylko z racji zmiany miejsca zamieszkania muszę wybrać się do przychodni.
      Objawy mamy w sumie różne, dlatego też trochę obawiam się wyniku, ale lepiej wiedzieć ewentualnie co to. W sumie wolałabym krzywą przegrodę, której nie widać (bo na oko to wyglądam całkiem normalnie ;)) niż bezdech, no ale co tam. Co do stresu to nie sądzę, mimo tego, że stresujących sytuacji mam masę to tak naprawdę występuje u mnie wysoki poziom zlewania takich spraw, więc nie tutaj bym celowała. Wykopu nigdy za dużo ;)
      Zobaczymy co z tego wyjdzie, dzięki za odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: Tak, jak napisalem mialem to setki razy i nie licze juz od lat. Moj tatko wyleczyl to kilka lat temu. (dziedziczne).

    •  

      pokaż komentarz

      @LordLookas: Czy jedno i drugie trafia sie jednoczesnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @mateyoo: Możesz powiedzieć coś więcej na temat objawów? Są w jakiś sposób zbieżne z tym co napisałam, czy to zupełnie inaczej wyglądająca sprawa?

    •  

      pokaż komentarz

      @mateyoo: Nie. Paraliż dotyczy bardziej sfery psychicznej, i jest jak najbardziej normalny. Szczęściarze to ci, którym udało się go przeżyć świadomie. Albo "szczęściarze" ze względu na strach. Bezdech nie jest normalnym stanem. Osoby cierpiące na bezdech senny doświadczają tych wszystkich nieprzyjemnych objawów za dnia jakie wymieniła koleżanka gaska. Bezdech się leczy, paraliż albo przeczekuje, albo korzysta z niego (zainteresowani świadomym śnieniem znają paraliż jako po prostu jeden z etapów który trzeba przejść). Bezdech senny nie wywoła paraliżu sennego, ani odwrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: czy zdarza Ci się czasami, że budzisz się przez samą siebie, bo nagle z Twojego gardła dobywa się taki głośny i nagły dźwięk "chrapnięcia" niedługo po tym jak zaśniesz? Czy miewasz sny, w których czujesz, że nie oddychasz (np. przebywasz bardzo długo pod wodą, aż w końcu się budzisz bo czujesz, że się dusisz)? Czy spanie np. na boku, na brzuchu też powoduje u Ciebie takie objawy? I ostatnie pytanie, czy masz to wrażenie, kiedy masz problemy z oddechem, że ktoś koło Ciebie jest, czy masz problem się wtedy obudzić, czy po prostu wstajesz i bezproblemowo siadasz na łóżku?

    •  

      pokaż komentarz

      @LordLookas: Zdarzało się, mój chłopak mi mówił, że słyszał kilka razy coś takiego. Ogólnie zdarza mi się chrapać. Sny jak najbardziej, wybudzam się z nich gwałtowanie i nagle łapię oddech (zazwyczaj to coś z gatunku koszmarów sennych). Nie śpię na brzuchu, bo jest to niewygodne, zresztą w tej pozycji gorzej by się oddychało. Plecy, bok - nie ma większego znaczenia, jeżeli już coś mnie łapie to łapie. Kiedy mam problem z oddechem wybudzam się, łapię oddech (jest chwilowo dość płytki), czasem ziewanie ułatwia mi złapanie oddechu, czasem dodatkowo muszę usiąść. Z samym siadaniem nie mam problemu, po prostu się podnoszę. I nie mam wrażenia, że ktoś koło mnie jest - nie wiem tylko czy dobrze rozumiem pytanie - masz na myśli odczucie, że przebywa koło mnie ktoś, chociaż nie powinno nikogo być? Odpowiedź może być utrudniona - rzadko kiedy śpię sama (mieszkam z chłopakiem), ale kiedy zdarza się, że jestem sama to nie mam takiego wrażenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: chodziło mi właśnie o to dziwne uczucie kiedy ktoś koło Ciebie jest które pojawia się tylko w czasie paraliżu sennego. Z tego co mówisz nie jest to paraliż senny, bezdech byłby bardziej prawdopodobny bo zdarza Ci się chrapać. Czy w ciągu dnia też masz jakieś problemy z oddychaniem? Jakieś duszności? Masz astmę?

    •  

      pokaż komentarz

      @LordLookas: Nie badałam się nigdy pod kątem astmy, ale czasem zdarza mi się mieć problemy z oddychaniem i w dzień. Ale występuje to zdecydowanie rzadziej niż w nocy - wydaje mi się, że występuje to poczas wyjątkowo niekorzystnych warunków pogodowych - związanych głównie z niskim ciśnieniem (piszę jednak wydaje mi się bo nie jestem kompetentna, żeby stwierdzać możliwość powiązania tego ze sobą). Także jeżeli chodzi o duszności to czasem coś się zdarzy, ale jest to rzadkie. Z dolegliwości, które za to występują często to na pewno bóle głowy, ostatnio tak silne, że aż miałam mdłości.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: a jak pojawiały się objawy? Czy najpierw występowały tylko bóle głowy, a potem pojawiły się te duszności, czy odwrotnie, najpierw duszności, a potem bóle głowy? Długo to już trwa?

    •  

      pokaż komentarz

      @LordLookas: Chyba w podobnym czasie - nie umiem wskazać jednoznacznie co było pierwsze. Teraz na pewno częściej boli mnie głowa niż kiedyś, zawsze mam przy sobie paracetamol. Bo ja wiem, tak plus minus pół roku. Nie jest to w żaden sposób regularne.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: Biorąc pod uwagę wszystko co opisałaś, paraliż senny możesz zostawić w spokoju. Sprawdź też czy nie masz zbyt wysoko głowy kiedy śpisz, spróbuj raz zepchnąć poduszkę i połóż głowę na samym materacu. Czasami i mnie zdarza się "krzywo spać" i potem cały następny dzień boli mnie głowa.

      Nie sądzę, żeby było Ci coś poważnego, ale nie zaszkodzi sprawdzić i faktycznie pójść do tego lekarza. Niech prześwietlą Ci płuca i zrobią badania krwi, może masz jakąś anemię. A problem może leżeć w układzie oddechowym, albo nerwowym. Możesz mieć migreny (na które paracetamolem niewiele zdziałasz), albo faktycznie bezdech senny. Zapytaj chłopaka, żeby Cię czasem poobserwował jak śpisz. Ty sama możesz być tego nieświadoma, bo kiedy przestajesz oddychać nie zawsze musisz rozbudzić się na tyle, żeby to potem pamiętać. Możesz tylko odwrócić się na drugi bok i spać dalej nie mając pojęcia co dzieje się z Tobą w czasie snu.

      Rano budzisz się wyspana? Nie musisz dosypiać w ciągu dnia?

      BTW. Pewnie o tym wiesz, ale na paracetamol uważaj i nie łącz go z alkoholem. I nie bierz więcej niż 4g na dzień. (Taka mała przestroga jak sobie pomóc tak, by nie zaszkodzić ;))

    •  

      pokaż komentarz

      @LordLookas: Od "krzywego spania" najwyżej bolą mnie plecy ;) I tak śpię tylko na małej poduszce (tzw. jasiek), którą przez sen i tak często wypycham spod głowy. Mało kiedy jestem wyspana, chociaż śpię średnio 7 godzin dziennie + dosypiam po południu. Cały czas towarzyszy mi uczucie zmęczenia. Kiedy mogę śpię wręcz do do oporu i ciężko mnie wywlec z łóżka (wczoraj poszłam spać koło 2, dziś wstałam po 13). Nie wspomniałam jeszcze o jednej sprawie (ale trwa to trochę dłużej niż tamto) - puchną mi kostki u nóg i to nie tylko, kiedy wyjątkowo dużo chodzę albo jest bardzo gorąco. Może coś jest nie tak z krążeniem? Olewałam to szczerze mówiąc, ale ostatnio zaczęło mnie to już trochę martwić.

      Wiem, nie powinno się nadużywać, ale czasem nie mam wyjścia. W pracy jednak sporo robię (chociaż nie jest to praca fizyczna) i nie byłabym w stanie wykonywać swoich zadań. No właśnie - a co w przypadku kiedy już piję alkohol i zacznie mnie boleć głowa?

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska: Objawy jak najbardziej pasują więc do bezdechu, nie da się jednak powiedzieć, czy to na pewno to bez jakichkolwiek badań. A co do kostek, to mogą i często puchną właśnie przez upały. Do tego dużo chodzenia w pracy i stąd takie objawy. Antykoncepcja hormonalna także może się do tego przyczyniać. Pooglądaj swoje nogi, może pojawił się na którejś z nich jakiś żylak? Żeby sobie trochę pomóc można usiąść ze stopami uniesionymi dość wysoko, powyżej poziomu serca, ale wiadomo, to całkiem problemu nie zlikwiduje.

      Krótko mówiąc: lekarz, lekarz i jeszcze raz lekarz.

      Co do leków i alkoholu, zamiast paracetamolu może aspiryna? Ten pierwszy ma taką właściwość, że własnie alkohol przekształca go w toksyczny dla wątroby związek chemiczny. Aspiryna się tak nie zachowuje, ale znowu nadużywana może i często powoduje wrzody żołądkowe. Najlepiej, jeśli szykuje się jakaś impreza, godzinę przed nią, zapobiegawczo wziąć coś przeciwbólowego. W żadnym wypadku nie jest jednak wskazane popijanie jakichkolwiek leków alkoholem.

    •  

      pokaż komentarz

      @LordLookas: No to rzeczywiście pora się wybrać, chociaż jak do tej pory wybierałam się jak sójka za morze. Zobaczymy, przejdę się, mam nadzieję, że trafię na kogoś kompetentnego. Mam zaufanego lekarza, ale u siebie w miejscowości, niestety zbyt daleko i zbyt wiele godzin drogi stąd.
      Ogólnie dzięki za rzeczowe odpowiedzi. Wolałabym, żeby jednak nie było to to (jakoś niespecjalnie uśmiecha mi się spać w jakiejś masce...), ale zobaczymy.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawa wypowiedź pewnego profesora na ten temat : opinia

  •  

    pokaż komentarz

    ja się po prostu rozwiodłem i już nie dusi

  •  

    pokaż komentarz

    nie uwierzy ten który tego nie doświadczył, chętnie bym w to nie wierzył ale jednak coś podobnego przeżyłem i nie polecam nikomu

    •  

      pokaż komentarz

      @goatoch66: Raz mi się zdarzyło, miałem koło 5 lat. Mimo to nie wierzę w zmory, bo po co wierzyć w bajki?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @goatoch66: Masz racje, jest wiele demonów. Są też demony w niektórych napojach. Raz koledzy w liceum mnie namówili na alkohol, w kościele przestrzegali ale dałem się skusić. Walnąłem ze 4 browarki i miałem straszne wyrzuty sumienia, uświadomiłem sobie, że to grzech ale musiał we mnie być demon, bo zacząłem się bardzo źle czuć. Pobiegłem więc do kościoła i gdy tylko przekroczyłem próg świątyni i spojrzałem na święty krzyż i obraz z przenajświętszą matką wieczną dziewicą Maryją zielarską bogurodzicą fatimską królową Polski najświętszą z Guadalupę Łaskawej rodzicielki bożej nieustającej pomocy, gdy tylko przekroczyłem przenajświętszy próg z mojego żołądka wyszedł demon razem ze wszystkim co jadłem. Byłem bardzo wyczerpany ale poczułem ulgę. Ksiądz wziął mnie do zakrystii i zadzwonił po mamę. Po powrocie do domu poszedłem spać, a gdy się obudziłem poszedłem na poranną mszę, a w wakacje na pielgrzymkę, żeby podziękować bogu za uwolnienie od demona. Kto nigdy nie wyrzygał demona alkoholu po wejściu do kościoła ten nie uwierzy.

  •  

    pokaż komentarz

    Co to za bzdury? Zresztą już dawno przestałem wierzyć, że ludzie to inteligentne i racjonalne stworzenia. ;p
    Pewnie jeszcze kręci się jej głowa, boi się krzyży i bełkocze po aramejsku.

  •  

    pokaż komentarz

    Raz miałem tak, chciałem wstać, a tu ni cholery! Jakbym był przyklejony do łóżka. Okazało się, że zapomniałem się obudzić.

  •  

    pokaż komentarz

    Miałem to jak byłem dzieckiem i to nie raz, ale że zawsze interesowałem się fantastyką naukową to zawsze byli to obcy a nie jakaś zmora :D Potem okazało się że to zwykły paraliż senny i że bardo dużo ludzi to ma.

    Chociaż jak się zastanowić to do dzisiaj jak wstaje rano to mam porozrzucane ubrania po pokoju, hmmm...

    •  

      pokaż komentarz

      @0pako0: Podobne doświadczenia, kiedyś bardzo często z dodatkiem panicznego strachu i niemocy, kiedy umysł nie był w stanie wyjaśnić co się dzieje, więc wymyślał stwora co przygniata i paraliżuje ruchy . Lub "miota mną jak szatan"(niefajne wrażenie). Człowiek walczy by się wyrwać i przebudzić. Jak się uda to pikawa nawala jak po biegu na tysiąca, zasypianie od razu odpada bo nawrót halucynacji gwarantowany.

      Teraz pojawia się od czasu do czasu raz na parę tygodni. Podstawa to nie walczyć z tą "marą", poddać się, wyluzować. Moment samo odchodzi, choć czasem bywa różnie bo będąc w pół śnie umysł nie działa zupełnie trzeźwo.

      Szydercze komentarze w tym wykopie są zbyt na miejscu, paraliż senny naprawdę dostarcza realnych wizji rodem z horroru i powoduje strach przed zasypianiem. Wcale się nie dziwie tej osobie, jeszcze nie znalazła medycznego wyjaśnienia.

  •  

    pokaż komentarz

    Też napiszę takie cool story.

    Całe dzieciństwo bałem się nocy. Wszystkie moje sny to były koszmary. Pewnej nocy nawet widziałem jakąś postać w kuchni (wiem, wiem ;P). Jak już trochę podrosłem to przezwyciężyłem strach i normalnie spałem. Mój strach przezwyciężałem oczywiście w ten sposób, że czytałem wszystko co mi w rękę wpadnie o takich zjawiskach.

    W końcu dokopałem się do rzeczy o OOBE i takich tam. Spodobało mi się to i chciałem tego doświadczyć. Kilka razy prawie mi się udało, jednak w momencie kiedy czułem, że któryś tam etap wychodzi "budziłem się", bo mnie za bardzo strach ogarniał. Jest taki etap, w którym trzeba w odpowiednim momencie otworzyć oczy - jeżeli czuje się to spadanie ;-)

    Tak też było tej nocy. Przed snem nie wiem z jakiego powodu dużo myślałem o śmierci. Nie lubię dużo myśleć przed spaniem, bo tylko pogłębia to uczucie zasypiania. Moment, w którym człowiek zasypia jest strasznie dziwny - każdy kto praktykował OOBE i takie tam na pewno kojarzy. W moim wypadku to jest kręcenie się na łózku, czucie tej ciemności przed oczami, uczucie pustki dookoła.

    Było koło 2-3 w nocy, rano do szkoły. Myślałem tak na tym łóżku, strasznie wyluzowany (leżałem na plecach). Nagle poczułem jak wciąga mnie w łóżko, a wszystko staje się ciężkie a zarazem lekkie - strasznie dziwne uczucie. Otworzyłem szybko oczy, żeby nie mieć tych dziwnych schizów. Poczułem straszny szum w uszach, jakby jeżdżące po sklepie koszyki. Dużo koszyków. Wszystko dookoła się kręciło, a ja leżałem na łóżku i próbowałem się wydrzeć. Oczywiście przeszło to po jakimś czasie. Ale najdziwniejsze uczucie to własnie, że ma się kontrolę nad myślami, w połączeniu z myślami o śmierci przed snem dawało to kumulacje strachu ;-)

    Od tamtej pory staram się nie spać na plecach i nie myśleć o zasypianiu. Wydaje mi się, że jak myślę o zasypianiu i czuję ten moment kiedy "odpływam" to wybudzę się znów w nieodpowiednim momencie. To tak, jakbym kontrolował zasypianie. To właśnie takie uczucie, jakbym zasnął i mógł kontrolować to co się dzieje dookoła mnie - chociaż spię.

  •  

    pokaż komentarz

    Bezdech / Paraliż senny. Miałem kilkukrotnie, najstraszniejsza rzecz jaka mi się przytrafiła w życiu, ciężko to opisać słowami.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś motłoch śmiał się z ludzi, śmiących twierdzić, że Ziemia nie jest płaska...

  •  

    pokaż komentarz

    Nie słuchajcie naukowych wyjaśnie bo nauka od kiedy się mocniej rzowija robi was w %@#$a jak kieyś religia:P
    Zmora to byt duchowymlub robak który żywi się na tobie podczas snu

  •  

    pokaż komentarz

    To z pewnością musiała być głodomorra, zapewne 7days by wystarczył.

  •  

    pokaż komentarz

    W czasach głupoty kiedy moim najlepszym przyjacielem był mefedron porażenia przysenne miałem średnio 2 razy w ciągu nocy, czasami bałem się zasnąć, żeby znów nie mieć porażenia. Starszliwe uczucie, szum w uszach, nie można się ruszyć, nie można krzyczeć, wrażenie że ktoś stoi obok Ciebie..

  •  

    pokaż komentarz

    Miałem podobne przeżycia jak w opisie.Zazwyczaj działo się to między godziną pierwszą a drugą w nocy.Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie.Początkowo myslalem że mam zawał serca.Wiem że to dziwnie brzmi ale wtedy tak to odbierałem.W trakcie tego doznania nie wiedzialem czy jest to sen czy też może jawa.Cialo w tym czasie jest w tzw paraliżu..Ogarnia cię strach ponieważ wszystkie mięśnie są unieruchomione.Postać która cię obezwładnia ma pełną kontrolę nad tobą.Zawsze po tym wszystkim starałem się znaleźć odpowiedz co było tego powodem Po wnikliwych poszukiwaniach natrafiłem na forum w którym bylo wiele opisów tego zjawiska ,począwszy od zwykłego mechanizmu obronnego organizmu spowodowanym niedotlenieniem mózgu po różnego rodzaju zjaw czy zmór nocnych.Choć od ostatniej wizyty tego pasożyta minęło już kilka tygodni do tej pory nie wiem Co To było.

  •  

    pokaż komentarz

    Mój ociec o tym mówił, jak spał w jednym pokoju w domu to zawsze się nie wysypiał i miał te dziwne uczucie. To potwierdził jego brat który też się z tym spotkał ale tylko dwa razy. Zmiana pokoju załatwiła sprawę. Zawsze stał on pusty. Aż do teraz.

  •  

    pokaż komentarz

    gdy kłade się spać i zamykam oczy po pewnej chwili mam wrażenie że obraz przed oczami się oddala i przybliża. Dzieje się tak tylko wtedy gdy nazwijmy to "skupię" się na tym i przypomnę sobie o tym zjawisku. Co to jest? czasem samoistnie ale rzadko się mi to zdarza

  •  

    pokaż komentarz

    hmm moja ciotka kiedyś tak miała to polecila jej kiedys jej babcia żeby tą postać przeklęła ;P no i ona tak zrobila jeszcze pomodlila sie za nia i ustało ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie na samym początku wkurzał mój paraliż senny, a od jakiegoś czasu nawet mi się spodobał. Wiem jak się w niego wprowadzać i robię to codziennie - dobra faza bez narkotyków :) Lubię to.

  •  

    pokaż komentarz

    miałem coś podobnego po 3 dniach ostrego chlania

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Pamiętam jak zdarzyło mi się to pierwszy raz, przestaraszyłem się, przez jakiś czas nie mogłem zasnąć ;) Z samego rana poszukałem wraz z Wujkiem Google co to było i wszystko stało się jasne, ale w nocy ma się róźne myśli, szczegółnie gdy do paraliżu dochodzą halucynacje. Do tej pory kilka razy mi się to zdarzyło, ostatnio jakieś pół roku temu.

    •  

      pokaż komentarz

      @royback: wiesz czego doświadczyłeś... ale wujek google Ci racjonalnie wyjaśnił po swojemu co to jest... nie wiesz, że ludzie nie wierzą w demony? tylko, że one są prawdziwe... zresztą wiesz to... doświadczyłeś tego...

      Poczytaj moje wypowiedzi w tym wykopie... mina Ci zrzednie i przestaniesz wierzyć w wujka google...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie naukowe wyjaśnienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: Wiesz co, tak czytam i czytam co piszesz i - pomijając już te demony i całą resztę bzdur, które wypisujesz - masz strasznie irytującą manierę nadużywania wielokropka. Umberto Eco napisał kiedyś o tym felieton. Otwórz zatem swoje trzecie oko na spływające z jego treści mądrości.

  •  

    pokaż komentarz

    istnieje takie coś jak zmora, istnieje...

  •  

    pokaż komentarz

    Na 95% sam przynajmniej co niedzielę odprawiasz modły do innego stwora.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja pier.... XXI wiek... <facepalm>

  •  

    pokaż komentarz

    ja gram z moją zmorą w karty :P

  •  

    pokaż komentarz

    raz mi sie cos podobnego zdazylo, snilo mi sie ze spadlem ze schodow i nie moglem wstac ani nic zrobic, a pozniej sie obudzilem przestraszony myslac ze jestem sparalizowany i bede lezal reszte zycia ;o

    a miesnie pozniej do nornalnosci wracaly moze z 2h (spalem w dzien)

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Paranormal Activity 3 Poland Edition

  •  

    pokaż komentarz

    Paraliż senny, często spotykany jeśli zaczynamy się bawić ze snem (LD / OOBE).

  •  

    pokaż komentarz

    Hmm... Odpowiem Wam na ten temat "po mojemu" ;)

    "mateyoo" napisał, że "To przezycie spowodowane jest przez tzw. Bezdech Senny..."
    Z jednej strony z naukowego punktu widzenia można się zgodzić. Jednak... mi to się przydarza w różnych pozycjach, czy to na plecach, czy embrionalnych i innych. Nie ma reguły! Więc, naukę zostawmy.

    Zgadzam się z tym, co ktoś napisał, w którymś z komentarzy, że jest to paraliż przysenny, i tak dalej...

    Ale...
    Od dawien dawna, od czasów mojej młodości (szkoła średnia - teraz mam 27 wiosen) interesowałem się tym co niewyjaśnione.
    Praktykowałem (i do dziś to robię) medytacje oraz naturalne osiąganie wszelkich odmiennych stanów świadomości. Przez "naturalne osiąganie odmiennych stanów" nie mam na myśli narkotyków, tylko wszelkie stany osiągane poprzez siłę umysłu, medytację, ascezę, i tak dalej - bez użycia środków roślinnych czy chemicznych!
    No może jedynie z dodatkowych zewnętrznych bodźców z jakich korzystam są różnego rodzaju dźwięki do "synchronizacji półkul mózgowych", np. hemi-sync i inne.

    Osoba nieprzygotowana "duchowo" boi się tego, czuje strach przed paraliżem - szczególnie osoby, które nigdy nie miały do czynienia z jakimikolwiek odmiennymi stanami świadomości.
    Jednak osoba, która wiele medytuje, czy choćby stara się wyjść w to co ja uwielbiam nazywać "Alicją w krainie czarów" lub "po drugiej stronie lustra" ;-) to taka osoba wie, że paraliż i towarzyszące mu różne dziwne zjawiska są bramą do czegoś więcej, oobe, projekcji astralnej, jak zwał tak zwał...

    Paraliż, to tak jak ktoś w komentarzu napisał, że ciało śpi, fizycznie a świadomość - umysł jest obudzony.
    Jak ktoś też wyżej powiedział, owszem można odczuwać podczas tego zjawiska strach...
    Strach przed nieznanym. Ale strach to nie wszystko. Prócz tego uczucia paraliżu na ciele, może wystąpić też uczucie opuchnięcia ciała - jakby coś z Twojego ciała miało eksplodować. Dodatkowo mogą wystąpić w umyśle, uszach? różnego rodzaju dźwięki, piski, setki różnych pisków i tonów nałożonych na siebie. Czasem nie przeszkadzające... a czasem wręcz rozrywające mózg na połowę.

    Podczas tego zjawiska mogą też wystąpić różne halucynacje wzrokowe i dźwiękowe... Kiedyś słyszałem utwór muzyczny. Jakie zajebiste uczucie słyszysz utwór muzyczny rockowy w STEREO, do tego śpiew, idealna harmonia gitar i ... nigdy wcześniej takiego utworu nie słyszałem...
    Czyżby tak Mozart i inni wielcy komponowali???

    Ale.. też jeśli Twój duch nie jest w harmonii... to podczas paraliżu objawiają się demony... tzw. "zmary", o czym tutaj jest mowa...
    Gdy miałem trudny okres... to bałem się przez pewien czas zasypiać... Jak kiedyś sam wywoływałem ten stan, aby osiągać odmienne stany świadomości, opuścić ciało fizyczne - paraliż jest bramą do opuszczenia ciała... Tak był okres... kiedy miałem to zawsze jak zasypiałem lub czasem od tak w środku nocy... Ale to był koszmar... Głosy, coś się ze mnie śmiało, szydziło ze mnie... Kołdra mnie atakowała... dusiła... Krzyczałem a nikt mnie nie słyszał, gdyż był to niemy krzyk...

    Jednak gdy się duchowo uporządkowałem, to "demony" odeszły i paraliż znów miałem jako brama do odmiennych duchowych stanów świadomości, opuszczenia ciała, wejścia w cudowny świat "Alicji w krainie czarów".

    Paraliż to brama... Tak jakbyście byli przed furtką to czegoś wielkiego... Trzeba tylko ją otworzyć, wyzbyć się strachu i... znaleźć klucz...

    ps. Przez psychiatrę pewnie bym został uznany za schizofrenika i dostał mocne "środki" a przez księdza bym został uznany za opętanego ;p

    •  

      pokaż komentarz

      @bluemusic: no przy zasypianiu te schizy są straszne

    •  

      pokaż komentarz

      @bluemusic: "Nie ma reguły! Więc, naukę zostawmy." lol
      A przeze mnie byś został uznany za głupiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @bluemusic: Podejrzewam, że przez księdza znającego temat nie zostałbyś nazwany opętanym (bo raczej nim nie jesteś), a "tylko" mocno narażającym się. Doznania wykraczające poza naukę są bardzo kontrowersyjne, ciekawe i chyba trochę ryzykowne? Jak byłem trochę młodszy to te zjawiska podczas snu "atakowały" mnie dość często. Przebudzenie, paraliż, potworny jazgot w uszach, uczucie jakby zjeżdżała ze mnie kołdra, podwijały się rękawy i nogawki, niemoc i niemożliwość krzyku. Tak, potwornie bałem się zasypiać, ale tamte czasy minęły (sporadycznie zdarza się, ale nie z takim nasileniem). Może kogoś to śmieszy, ale pomogła mi modlitwa. Jeśli chodzi o oddanie się takim zjawiskom i próbę zapanowania nad nimi, to, cóż, znam swoją psychikę i wolę. Nie mam odwagi się w to zagłębiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @bluemusic: ciekawie napisane. Wierze w takie rzeczy, chociaż nigdy osobiście niczego takiego nie doświadczyłem. Widziałem natomiast ludzi którzy byli opętani. Zaskakują mnie Twoje minusy...

    •  

      pokaż komentarz

      @jaco87: Może i zostałem kilka razy zminusowany... Ale nie przejmuję się tym, gdyż nie pisałem tego dla plusów czy minusów.

  •  

    pokaż komentarz

    bezdech, paraliż czy schizofrenia?

  •  

    pokaż komentarz

    Miałem coś takiego chyba 2 razy w życiu i dopóki nie przeszukałem sieci, byłem święcie przekonany, że odwiedzili mnie kosmici lub jakieś duchy.

    Na 100% nie spałem a jednak nie mogłem ruszyć ani nawet palcem. Do tego dwie ciemne postacie stojące przy łóżku wymieniające między sobą jakby porozumiewawcze spojrzenia O_o

    Możecie mi wierzyć, że rano byłem w szoku :)

  •  

    pokaż komentarz

    Miałem, przeżyłem, ale było to naprawdę straszne. Całkowitemu paraliżowi towarzyszyła halucynacja obcego (mam na myśli ufoludka) z przerażającą twarzą. Przez kilka dni po tym zjawisku po prostu bałem się położyć do łóżka, a nawet siedzieć samemu po ciemku. Z czasem strach zmalał, ale pamiętałem całe to zdarzenie bardzo dokładnie jeszcze przez kilka lat. Dopiero kumpel po medycynie (aktualnie magister farmacji), z którym kiedyś poruszyłem ten temat, powiedział mi, że nazywa się to paraliżem sennym i tym samym rozwiązał trapiącą mnie od kilku lat zagadkę :). Ale pomimo tego, że teraz już wiem co to jest i rozumiem naturę tego zjawiska, to na wspomnienie tamtej nocy przechodzą mnie ciarki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaczorra: nie daj sobie wmówić kitu... paraliż przysenny występuje gdy paraliżują Twój układ nerwowy np kosmici... wiesz co widziałeś... i wiesz, że to było realne... nie słyszałeś, że kosmici są bardzo zaawansowani technologicznie? oni są niewidzialni dla fizycznego oka... a przynajmniej niektórzy... to samo ich statki wokół ziemi... umieją się dematerializować... oni opanowali podróże w hiperprzestrzeni... myślisz, że nie umieją zakraść się w astralu do ciebie? nie żartuj... wiem, że to traumatyczne doświadczenie i czasem lepiej nie wiedzieć co to na prawdę było lub wmówić sobie, że to tylko "sen" czy coś w tym stylu ale ja mówię... jak trwoga to do Boga... bo jak nie Bóg ma pomóc to kto?

      Poczytaj moje wypowiedzi w tym wykopie... mina Ci zrzednie i przestań słuchać racjonalnych umysłów :) bo świat nie jest racjonalny! poczytaj Hamleta! "Więcej jest rzeczy w niebie i na ziemi, Niż się wydaje naszym filozofom"

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: czytam i nie mogę się nadziwić skąd bierzesz te bzdury.

      Swoją drogą: kosmici, czakry, astrale, Bóg, ojciec Pio, demony, nawet o Harrym Potterze wspomniałeś. To w sumie już wiem skąd te androny bierzesz ;).

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaczorra: myślałem, że jesteś bardziej "oświecony" no cóż... pomyliłem się :)

      Wierz sobie dalej w swoje racjonalne bajki... jak na prawdę Ci się kiedyś coś stanie to wspomnisz moje słowa :) oczywiście lepiej abyś spał spokojnie bez nocnych przygód :) nikomu tego nie życzę :)

  •  

    pokaż komentarz

    Po paru dniach ostrego picia, nie takie zmory się trafiają. Miałem kiedyś takie zwidy po Nordconie ( 5 dni ciężkiego picia), nie polecam nikomu. Białe myszki to pikuś.

  •  

    pokaż komentarz

    Zmora mnie dusiła, bo jej zapomniałem 100zł oddać. Kasę oddałem, zmora sobie poszła.

  •  

    pokaż komentarz

    wystarczy odstawić grzybki i zmora zniknie ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Matka wie, że ćpiesz na skomplikowanym systemie schodów pod domem Admina? ... Zoso

  •  

    pokaż komentarz

    Jest sporo osób, które w coś takiego wierzy. Wierzą w egzorcyzmy, duchy, zmory. Po części takie kocopołów ludziom do głów nakładają księża (i inni duchowni z innych religii), a ludzi czasem lubi ponieść wyobraźnia.
    Ale w związku z tym chciałbym wspomnieć o tym, że właśnie takie wmówienie sobie miałem na myśli przy okazji znaleziska "AMA - schizofrenik"... Niestety prawie nikt mi nie uwierzył, a naprawdę na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że wiara w to, że jest się "schiozfrenikiem" jest podobna do wiary w to, że jest się opętanym lub że zmora przychodzi. Wszystko kwestia kiepskiego zrozumienia mechanizmów psychologicznych. Przykładowo ta dziewczyna, która opowiada o zmorze, mówi również że "zmora przychodzi" najczęściej w momencie, gdy dziewczyna jest w stanie na wpół śpiącym i gdy nikogo nie ma. W świetle tej relacji wydaje się, że prawdopodobnie te "zmory" to po prostu koszmarny sen lub półsen, który pojawia się w momencie zasypiania i być może jest spotęgowany jakimiś problemami osobistymi, które powodują obawę przed czymś. Uważam, że wiara w duchy i zmory jest tak samo ciemnotowa jak wiara w "chorobę psychiczną", bowiem jest to znalezienie sobie zastępczego wyjaśnienia dla mechanizmu psychologicznego, którego się nie rozumie... Coś na zasadzie tego jak kiedyś tłumaczono sobie pioruny, gdy nie znano naukowego wyjaśnienia tego zjawiska wyładowań atmosferycznych.

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw: no jasne, że sporo osób wierzy w egzorcyzmy i duchy - ponad miliard (sami tylko katolicy) - zapewniam Cię, że to nie żadne średniowieczne zabobony i nie ma co porównywać tego z jakimiś wyobrażeniami o duszeniu przez nocną zmorę.

    •  

      pokaż komentarz

      @informatyk: Nie ma co porównywać? :) Czyli normalne jest wierzenie tylko w to, w co np. Ty wierzysz? - mimo, że wiara w egzorcyzmy i duchy jest tak samo nieracjonalna, jak wiara w "zmorę". :)

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw: ja, podobnie jak wiele innych osób ufam Świętemu Kościołowi Matce Naszej i wierzę w to, co podaje do wierzenia. Podstawy takiego działania są znacznie większe niż wiara w ludowe opowiadania o złych zmorach. To, że Kościół głosi Prawdę mogę wywnioskować zarówno z historii jak i osobistych doświadczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw: Zmora to halucynacja związana z paraliżem przysennym, więc ktoś kto nie wie czym są halucynacje (a raczej nieświadomy możliwości ludzkiego umysłu) i nie słyszał o tym porażeniu, będzie przekonany, że go rzeczywiście coś nawiedza.
      A z tą psychiatrią, to zaczynasz gadać jak sekciarz :). Twój komentarz przypomina trochę jakieś kazanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @informatyk: A jak Historia potwierdza prawdomówność kościoła? Proszę o przykłady.

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw:
      Ja także wierzę w duchy, demony, nawiedzenia etc chociaż mam świadomość, że siebie oszukuję. Mimo to łatwiej jest mi przyjąć paradygmat psychologiczny w kwestii wiary by samego siebie naprawiać. Wygląda to mniej więcej tak: mam zły humor/dzień/czuję się niepewnie - zaczynam się modlić i czuję ulgę/poprawę humoru/pewność siebie. Jak ktoś kiedyś powiedział: jedyne istniejące demony żyją w nas.

    •  

      pokaż komentarz

      @DawidWarsaw: Ja się odniosę tylko do egzorcyzmów, w ilu tego typu "seansach" wziąłeś udział? jak 0 to Twoja opinia nt. jest tak wiarygodna jak mojego psa w temacie fizyki jądrowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @informatyk: Ja, Podobnie jak wiele innych osób nie ufam Świętem Kościołowi Matce Naszej i nie wierze w to, co podaje do wierzenia. Podstawy takiego działania są znacznie większe niż nie wiara w ludowe opowiadania o złych zmorach. To, że Kościół nie głosi Prawdy mogę wywnioskować zarówno z historii jak i osobistych doświadczeń.

  •  

    pokaż komentarz

    przekoloryzowane... matka wie że ćpiesz?

  •  

    pokaż komentarz

    Ojejku, ale ten Wykop racjonalny i w ogóle! Tak, wiem że czujecie się dzięki temu lepszymi i fajniejszymi ludźmi - no sami chyba w głębi serca przyznacie.

    •  

      pokaż komentarz

      został w tytule użyty magiczny wyraz "średniowieczne"... a demony się śmieją... bo tak na prawdę ludzie XXI wieku są znacznie bardziej pod względem wiedzy o demonach zacofani niż było to w średniowieczu...

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @ufos: szczególnie małe dzieci się nasłuchały o demonach w szafach...

    •  

      pokaż komentarz

      @ufos:

      A ja uważam, że wiara w takie rzeczy nadaje naszemu życiu kolorytu. Kij na to kładę, czy to jest prawda czy nie - wszystko opiera się właśnie na wierze, więc jest nie do obalenia, jako że wiara wymyka się racjonalnemu rozumowaniu. Ateistyczny świat u swoich podstaw jest smutny i bezsensowny. Do tego niestety pełen ludzi, którzy takimi wykopami chcą połaskotać swoje ego.

    •  

      pokaż komentarz

      @VersaLife: demony istnieją niezależnie od tego czy w nie wierzymy czy nie

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @ufos: trzyma się to kupy i to bardzo dobrze... jedne demony siedzą w szafach inne za tobą... jeszcze inne po prostu przy tobie... to obojętne gdzie jest demon... ważne że w pokoju... ja jestem dorosły a jednak miałem już tysiące takich ataków... od dziecka... i ktoś powie chory psychicznie.. akurat jestem bardzo zdrowy psychicznie... anioły, demony to wszystko istnieje... sam tego bardzo dużo doświadczyłem... i wiem co mówię... kilka linków wyżej masz moje spisane doświadczenia... jest tego bardzo dużo... i dlatego tyle tego jest aby nie było, że spisałem sobie jedno czy dwa doświadczenia... pisuje to codziennie, bardzo dokładnie... aby było to jak najbardziej wiarygodne... nikt w Polsce nie spisał tego więcej niż ja... i zrobiłem to nad wyraz kompetentnie...

      Demony to dzieci ciemności... a anioły dzieci Boga (jasności)... więc kiedy demon ma przyjść do swojej ofiary? no w nocy (ale to nie jest regułą! są wyjątki!) i przyjdzie wtedy kiedy jesteś bezbronny.. czyli we śnie Ci się objawi... czemu we śnie pojawia się np jakiś demon który Cię bije czy dusi? dobre pytanie... kiedyś polewano wodą ludzi śpiących i pytano ich co im się śniło i jaki efekt był? śniła im się woda... więc co będzie Ci się śniło jak będzie Cię atakować demon? coś co Cię atakuje... na dodatek często czuje się fizycznie np dotyk lub zadawane obrażenia... ja tak miałem... tysiące razy... dlatego uważam, że coś na ten temat wiem...

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @ufos: ja nie wiedziałem nic o demonach będąc dzieckiem!

      A teraz to nie jest moja wyobraźnia... rany na ciele (są zdjęcia w linku który podałem), kłucia ostrymi przedmiotami (bąble na ciele po wstaniu), okradanie mnie z energii (z czakr), bicie, wystraszanie w snach i wiele wiele innych ataków to nie jest tylko moja wyobraźnia... nawet największy narkoman nie zawiesza się na powiedzmy u mnie to trwa jakieś 7 lat... a ostatnie 2 lata non stop... i to wiele razy w ciągu nocy + w dzień!!!... a nie piję, nie palę, nie zażywam narkotyków... nie imprezuje i jestem spokojny itd... zero odchyłów... tylko po prostu widzę co się dzieje... ludzie się boją o tym mówić bo boją się wyśmiania... dlatego to spisuje aby ich pocieszyć, że nie zwariowali... a miałem więcej akcji takich nieprawdopodobnych gdzie włos się na głowie jeży... ja to spisuje od 2 lat... non stop... a to tylko z 1/3 wszystkich ataków jakie miałem... w końcu było tego tak wiele, że musiałem to zacząć spisywać aby przekazać tą informację w świat..

      Jakbyś miał takie akcje jak ja to mógłbyś to racjonalnie analizować... ja to prostu spisuje każdą noc jak to wygląda... dzień po dniu... i na serio jak wbiją Ci coś ostrego w ciało to jest to bolesne... o tak... rany na ciele po wstaniu też są realne... nawet miałem w dzień zadaną taką ranę... a raczej w nocy ale siedziałem przed komputerem więc nie spałem... hipnotyzowanie mnie w biały dzień to było coś... najgorszemu wrogowi bym tego nie życzył... tylko zamkniesz oczy i bum strzał w czakrę... brzmi dziwnie ale takie rzeczy się dzieją... i dlatego to spisuje... na serio nie bawi mnie spisywanie tego... chce tylko dać materiał godny uwagi i tyle... i sobie pójść...

      ale w snach strach i ból jest realny... najgorsze, że po wstaniu dalej to się utrzymuje...

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: doświadczyłbyś chodź części ataków demonów jakie ja mam to inaczej być się zachowywał... teraz jesteś twardy i możesz się z tego śmiać bo nic cię nie atakuje (lub skrajnie mało)... jak będzie inaczej to pierwszy będziesz mnie szukać z pytaniem jak się bronić... teraz się śmiej... masz do tego prawo... ale później mnie już może nie być na wykopie i będziesz musiał sobie sam poradzić z pustym śmiechem w 4 ścianach twojego pokoju...

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @ufos: Nie widziałeś kilku ran z okresu gdy miałem kota tylko jedną ranę z okresu w którym miałem kota... wcześniejsze są z okresu gdzie kota nie miałem a kota mam od jakiś 3? miesięcy (rana na brzuchu gdy miałem kota nie była zrobiona przez niego...) ... a rany mam od dobrych kilku lat, tak samo jak ataki! Nie miałem kota podczas wcześniejszych ran których nie mogłem w żaden sposób sobie sam zrobić (zakładając, że nie spreparowałem tych ran, a nie spreparowałem ich)! np dziwne rany na nosie... w kącikach... niby jak miałem je zrobić? rany na plecach... na brzuchu... na czole... na prawdę nie śpię na kolcach... no i miałem ciągle ataki w tym czasie...

      Tylko dlatego, że Ty nie wierzysz w demony to nie znaczy, że ja sobie coś wmawiam... zszkodowany to ja jestem jak to na prawdę wygląda... chociaż obecnie już miałem tych ataków tak wiele, że nie wiele jest w stanie mnie w tym aspekcie zszokować... no ale kto wie co przyniesie przyszłość... i ile jeszcze to w moim przypadku potrwa... dobrze, że się skończy (za jakiś czas)... o czym napiszę w dalszej części mojej wypowiedzi...

      Co do bąbli... to rano przed wstaniem miałem atak gdzie ten byt wbijał mi w rękę ostry kolec (bolesne we śnie!!!!) i rano po kilku minutach zobaczyłem dokładnie w tym miejscu gdzie był mi on wbijany te bąble! Nie ma tutaj mowy o komarach czy insektach! To na prawdę bolało! Niczego sobie nie wymyślałem! Ból był realny i nie gadaj mi tutaj o potędze naszego umysłu... wiem, jak wygląda atak we śnie i wiem co to znaczy ból gdy ktoś Ci coś wbija...

      Jak gościu strzela Cię we śnie ręką w pysk i we śnie mnie boli to jak mam to odebrać? Albo jak wybija Ci zęby (energetyczne?) to myślisz, że mimo iż dzieje się to we śnie to nie czuję tego? a takich akcji było setki! Mówię setki bo nie każdy atak to wybijanie zębów (tylko raz mi wybili, a większość ataków na zęby to były próby wyłamania - dobrze odczuwalne we śnie!!!), teraz po prostu strzelają do mnie albo mnie straszą we śnie zabierając mi energię.

      Co do czakr... wiem gdzie strzelają... ciągle w 4 czakrę... a nie w serce! Czemu w czakrę? może coś im się tam nie podoba... może to, że staram się pomagać wszystkim itd...

      Co do spania ja gdyby nie demony spałbym jak kamień... ja nie mam bezsenności... ja pragnę spać ile tylko mogę... wczoraj spałem od 10 rano do 2 w nocy aż zostałem zaatakowany we śnie... ale to mega fart, że w dzień udało mi się tyle odespać... tak się normalnie nie zdarza! ja łaknę snu... ale często tylko zamknę oczy to czuję szarpnięcie na 4 czakrze czy strzał... albo widzę przed zamkniętymi oczami jakieś straszne obrazy np tarantule (tak w kolorze!)... pisałem o tych atakach na swoich doświadczeniach więc idziesz spać... zamykasz oczy i łup! wiem jak to brzmi... ale nie mniej jednak czuje się w obowiązku o tym napisać... i takich ataków kolejne setki miałem jak nie więcej... paraliż przysenny to tylko jeden z wielu rodzajów ataków...

      Co do picia itd... Nie pije, nie palę, nie biorę narkotyków, nie biorę leków... w całym swoim życiu wypiłem pół łyka piwa nie wiedząc co to jest i od razu to wyplułem... nigdy nie brałem narkotyków... o fajkach nie muszę chyba już wspominać...

      Chciałbyś nagrać się na kamerkę i później pokazać to światu? To by Cię dopiero wyśmiali... zresztą jedyne co by kamerka zobaczyła to albo nagłe wybudzenie (np po ataku we śnie) albo podskoczenie całego ciała np po strzale w czakrę... albo zwykłe obudzenie z poczuciem "znowu"... i czy na serio myślisz, że chciałoby mi się wymyślać takie doświadczenia? myślisz, że nie mam lepszych rzeczy do robienia? czy Ty umiałbyś pisać o tym samym dzień w dzień przez 2 lata? umiałbyś? trochę kiepskie hobby...

      Nie jestem nawiedzony tylko nękany... Nie interesuje mnie bycie męczennikiem czy być kanonizowanym... chce jedynie udowodnić, że to co się dzieje wielu ludziom podczas snów to nie jest ich wyobraźnią... jak to mawiał Hamlet "Są takie rzeczy w niebie i na ziemi, O których się nie śniło filozofom"... Widocznie Bóg mnie wybrał abym przekazał te informacje światu... widocznie uznał, że jestem dostatecznie silny aby to znieść... bo Bóg nie daje większego krzyża niż możemy go udźwignąć...

      Nie jestem fenomenem na skalę światową... coraz więcej ludzi doświadcza tych ataków i będzie jeszcze gorzej... święci przechodzili ten proces i widocznie i mi jest dany... nie abym się porównywał do świętych ale chodzi mi o aspekt ataków demonicznych... a jak ktoś jest zainteresowany tematem ataków to mu wyjaśniam... czasem ktoś jest zainteresowany... przeważnie osoby które mają podobne ataki i nie wiedzą co robić... ja w sumie obecnie sam nie wiem już jak się bronić... ale wiem, że to przejdę bo widziałem to kilkukrotnie w moich...

    •  

      pokaż komentarz

      snach...

      Jeszcze raz powtórzę... ty byś się palił do nagrywania swojego spania? i co by to dało? pokazane byłoby jak się budzisz :)

      Załóż sobie, że wszystko co opisałem, nie jest moim widzi mi się tylko jest prawdą... i jak teraz jest Ci przykro? bo mi nie jest przykro... jestem na tyle silny, że to wytrzymam... nie takie rzeczy się w życiu przechodziło... na słabiaka nie trafiło, ale faktem jest, że czasem bywa ciężko...

      Nie ważne ile mam lat... ale jestem dorosły... i nie mam skłonności do zmyślania czy kłamania... właściwie to w ogóle nie kłamię... Cejroskie kiedyś powiedział, że ten kto mówi, że nie kłamie jest kłamcą... domyślam się, że Cejrowski jest kłamcą... chodź nie chce go oceniać ani osądzać... tak mi się to przypomniało odnośnie kłamstwa... ja się kłamstwem brzydzę... oczywiście można założyć, że wszystko wymyśliłem... tylko po co? mnie nie bawi spisywanie tego... to dla mnie żadna rozrywka... wolałbym w tym czasie coś innego robić... myślisz, że wielu osobom chce się czytać moje wypociny? Pewnie tylko kilka osób przeczytało całość... ale jak poczytasz od początku do końca to zdziwisz się, że wszystko trzyma się kupy... tylko przez chwilę załóż, że nie jest to "zwykły sen" czy coś podobnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: Patrz moja wypowiedź: http://www.wykop.pl/link/848533/czy-dusila-was-kiedys-zmora-czyli-sredniowiecze-wciaz-obecne/#comment-6392697

      Powiem Ci tak... demony to wytwór człowieka... Nasze cholerne lęki. Tak jak pisałem w komentarzu do którego podałem link: że gdy miałem różnego rodzaju problemy w życiu, lęki, to i był problem "z lękiem i zmorami" w tamtym "świecie". Gdy uporządkuje się SIEBIE, to i "po drugiej stronie lustra" będzie cudownie i żaden jak to mówisz: "demon" się nie pojawi.

      To jest tak, że sami to tworzymy. Nasze myśli - nasza rzeczywistość!
      A te wszystkie "opętania"? Jak ludzie się otwierają na te "demony", jak mają lęki i nie umieją zrobić porządku z samym sobą, jak kościół dodaje temu energie mówiąc o ciągłej walce z "szatanem" i tym podobne, to to daje energie - negatywną. Kościół to niestety ukryty kult śmierci i negatywnej energii.

      Jak czemuś nie dajesz energii to istnienia, jeśli coś nie zostanie utworzone przez myśl, to tego nie będzie i KROPKA.

    •  

      pokaż komentarz

      @bluemusic: demony nie są wytworem naszej wyobraźni... a ich ciosy są realniejsze niż Ci się wydaje...

  •  

    pokaż komentarz

    To jest tzw. incubus lub jego żeńska wersja succubus.

    Zwana też w Polsce, zmorą, marą, dusiołkiem itp.
    Zjawisko tłumaczone przez naukę jako porażenie przysenne. Często towarzyszą temu wrażenia seksualne.
    Zazwyczaj pomaga spanie w pozycji na brzuchu (dla kobiet niewiele przydatne) jednak uwaga na próby ataków incubusów - gejów.
    :D
    Prawie każdy przynajmniej raz w życiu to przechodził.
    Zwłaszcza amatorzy OOBE i Onejronautyki.

    I proszę nie minusować, tylko dlatego, że podaje informacje :)

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: dlaczego amatorzy OOBE to przechodzą? bo wchodzą na terytorium tych bytów! proste...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:
      Jak rozwiniemy temat spacerów astralnych, egregorów czy cieni, to nas tutaj racjonaliści zlinczują nawet za samą rozmowę :D

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72: ja się nie bawię w podróże astralne... kilka razy wyszedłem to fakt... ale zdecydowanie nie bawię się już w takie rzeczy.. (a próbowałem wyjść dość krótko) astral mnie już nie kręci (mamy wznieść się ponad astral - 5 wymiar - gdzie będziemy wolni od ataków demonicznych, a przynajmniej zdecydowanej większości)... co do "cieni" to coś tam o nich wiem... tak sądzę...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: a dotarłeś na inne planety?

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:

      Robertem Kapitańczykiem jeden z przodownikow w Polskim oobe, Twierdzi zas ze jest to doswiadczenie totalnie pozbawione zlej mocy, ktora przepelnia milosc i spokoj. i zadne niebezpieczenstwa na nas nie czychaja po "drugiej stronie".

      odniesienie do tego?

    •  

      pokaż komentarz

      @zambrotta: nie... jedynie koło domu latałem... i w większości przypadków coś mi przerywało moją "podróż" abym wrócił szybko do ciała... wszystko zawsze bardzo krótko trwało... teraz domyślam się, czemu miałem wracać do ciała... (demony były blisko - jakkolwiek to brzmi).

      Byłem czasem nawet zły na to, że na tak krótko mogę wyjść z ciała... no ale teraz rozumiem, że dobrze, że nie cisnąłem na temat mocniej bo może by się to skończyło dla mnie bardzo źle...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: matka wie, że ćpiesz?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: spotkał tam jakieś istoty? i czy tylko były te dobre? niech poczyta doświadczenia świętych i ludzi na forach... i niech się do tego odniesie... ja doświadczyłem zupełnie czegoś innego niż on... zresztą ja nie wychodzę z ciała... tylko po prostu staram się spać... a jest totalnie utrudnione z powodu ataków...

    •  

      pokaż komentarz

      @only: wie że nie jestem złośliwy

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu:
      Druga strona jest znacznie szersza niż plan astralny i jest tam całkiem sporo syfu, wszystko zależy od tego, w jakie rejony ktoś się zapuszcza :)
      Co innego kurort na Hawajach, co innego slumsy w Bombaju.

    •  

      pokaż komentarz

      @pandora72:

      Moje doswiadczenia z oobe sa bardzo skromne, ale nigdy nie mialem doczynienia ze zlosliwym bytem. Jedynie flustracja i zagubienie mozna doswiadczyc, ale czesciej jest odwrotnie, doswiadczenia poczucia totalnej swobody, wolny od fizycznych dolegliwosci i smutkow.

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: a miałeś kiedyś sen gdzie ktoś Cię wystraszył? albo ugryzł czy chwycił (czuć ucisk)?

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:
      sa rzeczy ktorych nie chce tutaj pisac na forum ogolnym, zrobia ze mnie psychopate:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu:
      jak chcesz na stronie przedyskutowac to zapraszam podac gg na tymczasowym mejlu
      zazerozero@wp.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: ja się nie boję, że zrobią ze mnie psychopatę... o tym co się dzieje trzeba mówić głośno... nie chcę rozmawiać na gg czy emailowo... zdecydowanie wolę wywalać wszystko na forum publiczne... niech ludzie widzą i czytają... na pewno kilku osobom ten wykop da do myślenia...

      Nie bój się pisać publicznie... ze mnie zrobią większego psychopatę niż z Ciebie... przy mnie blakniesz (odnośnie doświadczeń) więc spokojna głowa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:

      Nie bez powodu pytalem o te "formulke" kilka tematow wyzej, wielokrotnie doswiedczylem dziwnych rzeczy podczas snu, i wielokrotnie w pelni swiadom, powiem Ci tyle ze z pośród ex podczas snu a swiadomoscia, wybieram sen:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: ja też wybieram sen... nigdzie astralnie nie mam zamiaru wędrować... nawet nie próbuję... od wielu, wielu lat... a jak byłem dzieckiem nie wiedziałem nawet co to astral... ani demon...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: A dlaczego przechodzą? Proste - a dlatego ze próbuja "ręcznie" grzebać w skomplikowanym, samoregulującym sie systemie jakim jest mechanizm snu i czuwania, którego mechanizmu działania nie sa całkowicie swiadomi i grzebia troche "na slepo". Cóż w tym dziwnego, ze przy tego typu manipulacjach mozna wywołac różne niepożądane skutki?

  •  

    pokaż komentarz

    To są ataki prawdziwych demonów itp... a ludzie się śmieją, że to średniowieczne gatki szmatki...

    •  

      pokaż komentarz

      Myślicie, że co atakowało Ojca Pio? A co zabiło Martę Robin? zabobon? Wiecie, że święty Jan Maria Vianney był atakowany przez 35 lat przez demony które nie dawały mu spać w nocy!? Czemu akurat atakowały go w nocy? i czemu wykopowiczom zdarza się to w nocy? a dlatego, że przeważnie (są wyjątki) demony atakują istoty przebywające w swoim wymiarze (astral), a człowiek który zasypia przenika ten wymiar!

      Wyszedł kiedyś ktoś z was z ciała? to wie jak to jest być w astralu... to samo tyczy się "snów na javie" tam też można dostać w piernik... bo przebywa się w innym wymiarze... wymiarze gdzie są te "upadłe" istoty. które z chęcią pożywią się waszą energią... waszym strachem...

    •  

      pokaż komentarz

      Wykopowiecze powinni zadać sobie pytanie czemu ludzie na całym świecie doświadczają podobnych nocnych ataków? bo świat jest zasiedlony przez demony! a ludzie traktują to jako "zły sen" lub bajkę dla dzieci! Czemu niby małe dzieci mówią do swoich rodziców, że w szafie jest potwór!? dziecko mówi co widzi! bo tam jest na prawdę potwór! To nie jest dziecka wyobraźnia! Czemu dzieci w nocy płaczą? (nie w każdym przypadku) ale często na pewno są atakowane przez demony bo to łatwy łup... dlatego chrzci się dzieci aby utrudnić demonom ich okradanie z energii. Pamiętajcie te istoty nie są widoczne fizycznym wzrokiem! One są pośród nas ale my ich nie widzimy fizycznymi oczami! i tylko dlatego ludzie w nie nie wierzą! a przecież jest tyle opisów tego typu doświadczeń w necie że hoho! Ludzie są atakowani ale się wstydzą o tym pisać i mówić bo wiedzą, że ludzie pseudooświeceni lub mega racjonalni wyśmieją te osoby i powiedzą magiczne słowa "zabobon" i "średniowiecze"... szatan dobrze się spisuje, że ludzie przestają w niego wierzyć!

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: Ty chyba pochodzisz z innego wymiaru. Stawiam na wymiar trolli.

    •  

      pokaż komentarz

      @PowerfulZordon: wiem co mówię... powiem więcej dokładnie spisałem swoje nocne potyczki z demonami (wiem, wiem... z przykrością daje te informacje gdyż wiem jaka będzie reakcja na to.... no ale chyba muszę to dać skoro ludzie są w potrzebie - dodam tylko, że miałem tysiące ataków, a nie jeden czy kilkadziesiąt... miałem nawet ataki w biały dzień! itd itd... dużo by teraz o tym tutaj pisać... dlatego spisałem to na swojej stronie... aby uświadamiało ludzi... z czym tak na prawdę mają do czynienia):

      sporadycznie spisywane przed rokiem 2010... a codziennie spisywane pod koniec roku 2009, 2010, 2011...
      http://www.vismaya-maitreya.pl/nasze_doswiadczenia.html#tworcy_strony

      Robiłem to tylko po to aby udowodnić ludziom, że demony itd istnieją... to z czego w tym wykopie autor się śmieje... jest to jako tako najlepszy w Polsce dowód pośredni na istnienie demonów!!! NIE JEST TO ŻADEN ZABOBON ANI ŚREDNIOWIECZNE "GŁUPKOWATE" WIERZENIA! to jest jak najbardziej prawdziwe!

      Wiem, że teraz będzie śmiech itd... no ale śmiało... jak ktoś miał zły dzień to niech się wyżyje jak wie lepiej co to jest :)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin: Są ludzie, którzy nie wierzą w nic, co jest paranormalne... I tak już jest. Niestety, tego nie zmienisz. Dopóki sam czegoś nie przeżyjesz, to nie uwierzysz.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja z dziecinstwa pamietam, jak balem sie spac w moim pokoju, nie wiem czemu... Zawsze coś złego sie dzialo, nie moglem spac, budzilem sie itp. jak cos sie zaczynało dziac chciałem krzyczec, lecz nie moglem..
      Tak samo: bawilem sie w chowanego po ciemku (bez skojarzen prosze), to cos mnie zaczelo dotykac. Prosilem kolezanke o oswiecenie swiatla. Naprawde przestraszylem sie, kiedy zobaczylem, że WSZYSCY są na drugim końcu pokoju...

    •  

      pokaż komentarz

      @Hyp: miałem wiele takich ataków... koleś miał farta, że mógł mówić... bo nie zawsze ma się taką możliwość... a jak się już ma to najlepszą obroną jest powiedzenie słowa (najlepiej wielokrotne) "Bóg" lub "Jezus" - sprawdzałem i działa idealnie... dźwięk o bardzo wysokiej wibracji idzie jak kula we wszystkie strony i odpycha te demony jak patronus w Harry Potterze... na prawdę... a co do wydostawania się z tego stanu gdy nie ma możliwości mówienia to trzeba znaleźć jakiś punkt w ciele np mały palec którym można poruszyć i się wyjdzie z niego... tylko trzeba robić to umiejętnie bo jak zrobimy to nagle to możemy stracić sporo energii z czakr a jak zrobimy to za wolno to może nam się stać krzywda spowodowana atakiem istot które nas odwiedziły... bo paraliż przysenny to po prostu paraliżowanie twojego układu nerwowego przez demony (byty astralne / kosmitów itp) i dlatego takie coś występuje... nie ma to nic wspólnego z tandetnymi (ale dobrze brzmiącymi) wyjaśnieniami naukowymi.

    •  

      pokaż komentarz

      @lukasj: typowe ataki... u mnie jak byłem mały był jakiś demon za łóżkiem i mnie straszył... to samo tyczy się ataków we śnie (wystraszenia) gdy byłem młody... dzieci są zdrowe psychicznie a jednak mają ataki demonów!

      Trzeba doświadczyć aby uwierzyć... ale jedno doświadczenie sceptykowi też może nie wystarczyć... czasem trzeba dużo ataków demonów i to bolesnych aby ktoś zauważył, że wymyka się to jego racjonalnemu pojmowaniu świata.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:
      "a jak się już ma to najlepszą obroną jest powiedzenie słowa (najlepiej wielokrotne) "Bóg" lub "Jezus" - sprawdzałem i działa idealnie..."

      W imie Jezusa Chrystua nakazuje Ci ujawnij swe imie! W imie Jezuza Chrystusa Pana naszego, nakazuje Ci odejdz stad!

      Demony, diably, duchy, strzygi jako, ze wszystkich ich "panem" jest Bog, i niema nikogo ponad niego, nie moga (podobno, wq egzorcysty w "egzorcyzman Emili Rose ) nie wypelnic nakazu ujawnienia imienia, badz opuszczenia ciala, miejsca czy gdzie tam moze sobie jeszcze taki delikwent wejsc.

      Jaka teoria na ten Temat panie Ducholapaczu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: już ja widzę, jak mówisz tak długie zdanie w stanie między realem a snem podczas gdy jesteś sparaliżowany i zbliżają się do Ciebie demony... życzę powodzenia... sukcesem było powiedzenie słowa Bóg... na początku mówiłem Jezus ale przestałem bo słowo "Bóg" jest krótsze... ale czasem nie da się nic wypowiedzieć i nie jest wtedy fajnie... dostajesz ciosy i budzisz się... bez sił i obolały...

      Miałem sytuacje gdy byłem sparaliżowany i demon (czarna energia) rozdziapywał wielkie zęby (zrobione z czarnej energii) przed moją twarzą (aby mnie wystraszyć) a ja z całkowitym spokojem mówię kilka x słowo "Bóg" i demonki były odpychane przez "falę dźwiękową" (najwyższa wibracja) tak samo jak patronu odpychał dementorów.

      Niestety szybko się skończyły moje obrony bo zorientowali się, że mogę się obronić tym sposobem i moje usta również były paraliżowane... i to już było kłopotliwe... ciężko było wtedy już wyjść bez strat energetycznych :( na szczęście nie mam już ataków z paraliżami... ale są jeszcze inne typy ataków... (żaden nie jest fajny)

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: jeszcze dodam tylko... nie ma sensu pytać o imię skoro nie jest to ważne... nie wypędzasz demona z ciała bo on jest na zewnątrz... musisz się go pozbyć i mantrując słowo "Bóg" czy "Jezus" robisz to maksymalnie szybko...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:
      "W egzorcyzmie uroczystym kapłan zwraca się do domniemanego przez niego demona bezpośrednio,** wydając mu polecenia w imieniu Boga i Jezusa Chrystusa, ściśle według Rytuału Rzymskiego**, używając do tego autorytetu całego Kościoła."

      Bo po co bawic sie w cale rytualy i shopki skoro mozna terkotac tylko jedno slowo w kolko. Wq wielu egzorcystow i innych ducholapaczy z "zła energia" mozna tylko rozmawiac w trybie nakazujacym. Slowo "bóg" okresla tylko jakis autorytet przed ktorym owa istota nie moze sie postawic, ale samo w sobie nic nie znaczy. Dopiero wypowiedzenie rozkazu w imieniu "boga" owocuje jakims efektem.

      Rozumiem, ze jestes gotow podwazyc powyzszy tekst?

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: ja rozumiem, że moje doświadczenie potwierdza, że wiem co mówię... jak zostaniesz sparaliżowany i będzie przy Tobie demon to życzę Tobie powodzenia w bronieniu się tak długim zdaniem!!! Zdaj mi relację!!! Pamiętaj tylko, że akcja dzieje się między realem, a snem!!! i nie możesz się ruszyć i zaraz dostaniesz w piernik! zapomniałeś chyba o tym!

      Jak wypowiesz pół tego zdania to powinieneś dostać medal :) bo nie sądzę abym ja zdążył... czasem słowa Bóg nawet nie uda Ci się wypowiedzieć... na prawdę... nie wiesz co mówisz... widać, że nie broniłeś się przed demonami podczas paraliżu przysennego...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:
      ja probuje bardziej zwrocic uwage na to, ze powtarzanie slowa "bog" wq definicji egzorcyzmow, czy wypowiedzi osob zajmujacych sie tym zawodowo, nic nie daje. o Tym mowie.

      I wiem co mowie, cale paranormalium i cala reszte takich stron, mase wywiadow, nagran i eksperymentow przestudiowalem czy doswiadczylem. i z "wiedzy" ktora z tego wyciagnalem to wiem, to co Ci wyzej napisalem:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: a ja mówię, że moje doświadczenie wielokrotnie potwierdzało, że w przypadku paraliżu przysennego w stanie pomiędzy realem a snem (to bardzo ważne!) działa idealnie! dlaczego to działa ktoś mógłby spytać? odpowiedź jest prosta... paraliż przysenny jest wtedy gdy jesteś w jakimś stopniu w astralu i koło Ciebie jest demon który również jest w tym samym wymiarze co ty i gdy wypowiadasz słowo o najwyższej możliwej wibracji to demon o niskiej wibracji nie może tego znieść dlatego go odpycha jak patronus dementora.

      W skrócie:
      Demony = byt niskowibracyjny
      Słowo: "Bóg", "Jezus" = słowa wysokowibracyjne

      Demony nie lubią wysokich wibracji i dlatego gdy się użyje tych słów ich to odpycha. Dlaczego widziałem to (po wypowiedzeniu tego słowa) jako przezroczystą kulę? ponieważ tak rozchodzi się dźwięk... w każdym kierunku... chodź z tyłu nie wiem jak to widziałem ale no powiedzmy, że fala szła okręgiem... no wiesz.... w każdym kierunku z taką samą prędkością...

      Dlaczego lepiej się w ten sposób bronić (mantrując słowo) niż starać się wybudzić? Bo przy wybudzaniu jest duża szansa na stratę energii z czakry (wiem bo to testowałem dlatego starałem się w ten sposób nie wydostawać ale czasem "panika" przed ciosem robiła swoje).

      Egzorcysta nie działa na planie między realem a snem! (to też bardzo ważna uwaga!)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:
      "
      Egzorcysta nie działa na planie między realem a snem! (to też bardzo ważna uwaga!) "

      Tutaj tez bede negowac Twoja wypowiedz, Egzorcysta jako osoba trzecia faktycznie moze nie miec wiekszego wplywu na to, oczywiscie jesli wykluczyc teorie ze cialo jest lacznikiem, brama do "swiata astralnego" . Mimo to plaszczyzna dzialan nie jest wazna, Swiat fizyczny od astralnego rozni sie jedynie materia (chodz nie wiem czy to dobre slowo), cala reszta i sposob "obrony" pozostaje taki sam. Btw jesli jestemy przy mentalnym wymiarze, kazdy adept tej malo zrozumialej sztuki wie ze pierwsza i najwazniejsza rzecza jaka powinien sie nauczyc jest wizualizacja, a zaraz po niej tzn tarcze.
      Taka tarcza powinna wystarczyc przed bytami rzedu I-II. zas jesli ochodzi o byty demoniczne, czyli duchy swiadome, samo slowo "bog" nie wystarczy. Do tego jest potrzebny caly obrzed rzymsko katolicki wraz ze wszelkimi atrybutami kosciola chrzescijanskiego. Nie ludz sie ze Twoje slowo ma taka moc by moc zrobic cos wiecej takiej istocie niz ja rozwscieczyc. Demon, zlamie Twoja najlepsza obrone jak zapalke.

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinu: Oczywiście w moim zdaniu: "Egzorcysta nie działa na planie między realem a snem! (to też bardzo ważna uwaga!)"
      słowo "działa" jest użyte w kontekście, że normalny egzorcysta nie "operuje" na płaszczyźnie astralnej (w naszym przypadku jest to stan pomiędzy realen a snem) tylko na płaszczyźnie znanej nam jako "rzeczywistość" czyli tak zwany real.

      Nie wiem czy ciało jest łącznikiem do świata astralnego? Po prostu jak śpimy to wchodzimy w te wymiary astralne w których przebywają te istoty i tyle... zresztą ataki w realu też są możliwe... ale chyba nie dla wszystkich bytów?

      Jakoś demony nie złamały jak zapałki mojego słowa "Bóg", ani "Jezus" gdy je wypowiadałem... było wręcz przeciwnie.. odpychało je i to całkiem szybko... pamiętaj, że ciągle mówimy o jednym typie ataku jakim są ataki podczas paraliżu przysennego... a jest jeszcze cała masa innych ataków przy których słowo Bóg wydaje się być nieskuteczne... lub zupełnie nie ma się czasu go wypowiedzieć (np ataki we śnie).

      Doświadczysz to zobaczysz, że mam rację... ja nie miałem jednego takiego ataku (paraliż przysenny)...

      Gdy byłem hipnotyzowany w dzień (wiele x) to słowo "Bóg" wydawało się nieskuteczne... oczywiście hipnozy w biały dzień to już wyższa szkoła jazdy...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dobry_Samarytanin:
      Powtorze raz jeszcze, byt podswiadomy/swiadomy, shp, czy innego rodzaju "czegos" z atralu. Nie Demon.
      Demon to upadly aniol, w wiekszosci sa to Cherubiny, Istoty o najwiekszej mocy, stojacy na strazy bezposrednio pod bogiem, pycha spowodowala ich upadek.
      "Mieliśmy pogodzic się z tym, że Syn Najwyższego przyjmie ludzką naturę, a my posiadający naturę anielską, która jest o wiele szlachetniejsza od ludzkiej, mielibyśmy oddac Mu pokłon i czcic Go. Lucyfer, który lśnił jak słonce na niebie, zbuntował się:, „Jeśli stanie się człowiekiem, nie będę Mu służył, będę ważniejszy od Niego! "
      "Chrystus dał wam wskazówkę. Kiedy oskarżano Go, że wypędzał demony przy pomocy Belzebuba, powiedział: „Jak może szatan przeciwstawic się szatanowi. Królestwo podzielone upada, podczas gdy królestwo szatana trwa”. W piekle jest prawdziwe królestwo szatana. Lucyfer jest jego władcą, despotą. My, którzy byliśmy oficerami na Dworze Anielskim, teraz jesteśmy oficerami w zastępach piekielnych. Ja byłem cherubinem, a teraz jestem wysokim oficerem w królestwie szatana"

      Straceni do piekla nie stracili oni swojej "mocy" jedynie status.

      Atak demona nawet na osobe mocno uduchowiona, nie wazne jak mowilem, czy to plaszczyzna atralna, fizyczna, czy mentalna, wrecz nie mozliwa do wygrana. Przykladem takich atakow jest np Anneliese Michel albo Padre Pio. Tak jak Aniol, czy bog ma moc uzdrawiania na skinienie reki, tak Demon ma moc odebrania tego.

      reasumujac jeszcze raz pierwsze zdanie
      "Powtorze raz jeszcze, byt podswiadomy/swiadomy, shp, czy innego rodzaju "czegos" z atralu. Nie Demon."