:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Znasz jakąś osobę, która wzięła "szybki ślub" w Las Vegas? Zawsze mnie ciekawiło co ludźmi kieruje - i jeśli to alkohol, to jak się czują z tą myślą, gdy wytrzeźwieją ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @kejter1: Ha!

      Nawet uczestniczlem w jednym. Co prawda nie jako Pan Mlody, ale zawsze. Generalnie zenujace widowisko. Wspomniana wczesniej tandeta. Z zewnatrz wow, ladny budynek przypominajacy kosciolek. Z bliska juz widac, ze brudne i osikany. W srodku w takiej wedding chappel z reguly masa sztucznych, przykurzonych kwiatow. Kolezanka brala slub (swoja droga to dziwne jak Polki szybko sie zakochuja w Amerykancach) z jakims takim white trash. Muzyka z boomboxa, pastor od ktorego walilo whisky, pozniej szybka fota na tle wybranej fototapety (kilka do wyboru) i spadaj. Mozna placic karta :)
      Slub o ile pamietam 30-100$ w zaleznosci od opcji. Fota $10, nawet koszulke mozna bylo kupic. Zenada.
      Co ciekawe taki dokument jest honorowany w Polsce.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Opowiedz co najdziwniejszego widziałeś przy tym sprzątaniu pokoi. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mrmydlo: Huh... temat na osobny wykop. Hotel w ktorym sprzatalem mial dwie wieze po 25 pieter na kazdym po 40 pokoi. Dostawalismy rozpiske pokoi, ktore mamy posprzatac i jechalo sie z koksem. Tak bylo na dziennych zmianach. W wieczornych i popoludniowych sprzatanai bylo mniej za to wiecej room service. Czyli zaniesc komos poduszke, recznik, lozko dla dzieci etc..
      Wtedy mialem krotkofalowke i final. Mozna sie bylo zabunkrowac w ktoryms z pokoi i szlo sie spac. Supervisor mogl szukac, ale szans wiekszych nie mial. Zreszta tez byl zajety opi**&&^em, wiec dupy nie trul.
      Seks proponowano mi kilka razy. Raz facet, raz para, raz wspolpracownica a reszta kobietki.
      Nakrlem na bzykaniu kilka par. Znajdowalem wibratory, pejcze etc..
      Pokoje zarzygane, zakrwawione (tych z wydzielinami organicznymi nie trzeba bylo sprzatac - byl specjalny oddzial od
      hazardow"). Ja raz spalem sobie w najlepsze a tu wchodza goscie hotelu. Nie zauwazyli na szczescie firmowego wdzianka wiec przprzeprosili i poszli na main desk robic rozrobe, ze pokoj wynajety.

  •  

    pokaż komentarz

    "Więc pytaj o co chcesz"
    - Do gulaszu lepsze będzie mięso wieprzowe czy wołowe ?

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger Jesteś w stanie jakoś to udowodnić Bo wiesz mieliśmy jednego snajpera i patologa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Destr0: Nie wiem. Mam foty, jakies identyfikatory. TAM card -trzeba przejsc szkolenie, zeby alkohol podawac.
      Moja ambicja nie jest bynajmniej (z calym oczywiscie szacunkiem) udowadnienie Ci na sile, zebylem gdzie bylem i robilem co robilem. Aczkolwiek jesli chcesz mnie jakos sprawdzic to nie ma problemu. Postaram sie sprostac zadaniu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mcfreak: Zaleznie od stanowiska.
      W LV nie ma generalnie podatku stanowego (taki "troche" odpowiedni dochodowego). Jest tylko federalny. Bede trzymal sie pozycji kelnera, bo tam pracowalem najdluzej i czulem sie najlepiej.

      W sieci Starwood Hotel (Westin, Sheraton etc..) zarabialem prawie minimum stanowe, czyli jakies $9/h
      Siłą roboty byly natomiast napiwki. Nie bylo praktycznie dnia,zeby nie uzbieralo sie tego $100-$120 + pensja.
      Co ciekawe napiwki tez sa opodatkowane. :)
      Ale podstawa do opodatkowania to srednia $10 dziennie, wiec jakies grosze wychodza.

      Z inych robot:

      porter - czyli sprzatacz - $10-$11/h. Chodzisz po kasynie i oprozniasz popielniczki, smietniki, ew. czyscisz zamkniete w nocy restauracje na terenie kasyna. Robota lekka i nuda, niestety czesto w nocy (grave shift), za to nadgodzin mase.

      house keeping - czyscczenie pokoi - material na ksiazke co widzialem i czego doswiadczylem. 8-10$/h nadgodzin sporo. Praca dosc ciezka i bywa nieprzyjemna.

      merketing department - 15$ /h. Praca przed kompem, nuda. Lunche, kolacyjki. Generalnie 8h-10h nudzenia sie i do domu. Kasy malo

  •  

    pokaż komentarz

    To w Las Vegas są mieszkania?

    •  

      pokaż komentarz

      @Hans_Olo: Sa.

      Mozna wynajac cale domy, ale raz,ze to dosc drogo jak dla jednej osoby. W komunie niechcialem mieszkac. Trzeba wplacic kaucje, no i dojazdy. Mieszkania to takie apratementowce (szumnie nazwane). Mieszkania po 2-3 pokoje. Przewaznie kompletnie wyposazone (oprocz garow i poscieli jest wszystko) . Mieszkaja w nich raczej niziny spoleczne. W kazydm klimatyzacja, kablowka, przewaznie internet. Wspolny kompleks basenow, pralnia, silownia

      Ja mieszkalem tu:
      http://www.forrent.com/apartment-community-profile/1010090.php

      Ale okolica byla paskudna. Na tym osiedlu mieszkali sami dilerzy, dziwki, alfonsi i studenci z Polski. ;)
      Wynioslem sie czym predzej gdy pietro nizej zadźgali kolesia jakiegos. Tam ten pierwszy raz w zyciu slyszalem strzaly z pistoletu.

  •  

    pokaż komentarz

    @Nadrill: Ja bym przetrzepał dach i windę.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: A to nie jest tak, że jako małżonka obywatela USA ma od ręki zieloną kartę?

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaszlew77: Nie. To wszystko jest weryfikowane prze Immigration. Najpierw jest wiza narzeczenska, pozniej jakies rozmowy, pozniej sie udowadnia,ze mieszka sie razem i jest sie prawdziwym malzenstwem. Zielona karte (o ile pamietam) uzyskuje sie po jakis 6-12 miesiacach. A obywatelstwo po kilku latach. Wszystko to po to,zeby zapobiec fikcyjnym malzenstwo i tzw. mail order brides.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: I co trzeba spełnić żeby się tam dostać? Przegrać kilka set tysięcy? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @NetJaro: Szczerze powiedziawszy nie wiem. Ale mam tzw cool story bro.
      No wiec jak sprzetalisy pokoje byl sobie Pawel. Ot spokojny chlopak spod Kielc. Pil niewiele, imprezowal tez raczej srednio, ale mily i sympatyczny. Pracowal ciezko, bral nadgodziny, ale z umiarem (nie po 40h overtimow na tydzien). Pod koniec turnusu W&T (wrzesien) siedzimy sobie i wspominamy z ludzmi wycieczki, imprezy etc.. Pawla z nami nie ma. Nagle na teren osiedla wjezdza przedluzone limo. Wysiada czarnuch otwiera dzrzwi a z auta wysiada Pawel w garniaku z dwiema zajebistymi dupami pod reke. Przez zajebiste mam na mysli naprawde zajebiste. Bylo widac, ze high class escort.
      Powiedzial,ze zawsze chcial wjechac do kasyna jak Pan, podejsc do stolu z ruletka i rzucic kilka tys na czarne. Tak wlasnie zrobil. Cale pieniadze jakie mial wydal na limo, dziwki, garniak i kilka zetonow po $1000. Niechcial powiedziec czy wygral, ale szanse mial prawie 50/50. W kazdym razie na nastepny dzien powiedzial,ze juz moze wracac do domu. :)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger:
    CÓRKE DO LAS VEGAS WYSLESZ ?!

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: a jak z przylotem do LV ? (nie chodzi o samą wizę) jakie są koszty takiej podróży, jak potem z wydatkami na mieszkanie, jedzenie? ile czasu trzeba mniej więcej tam pracować aby było to opłacalne i przywieźć coś do domu ? (bo przylot do usa do tanich nie należy)

    •  

      pokaż komentarz

      @PuDZ: Juz Ci mowie co i jak....
      Koszty sa relatywnie niewielkie. Pisze relatywnie, bo ja na swoj pierwszy wyjazd pozyczylem pieniadze. Ale moge uspokoic ew. zainteresowanych: Trzeba byc idota i leniem (oba warunki musza byc spelnione!),zeby nie odrobic takiego wyjazdu.
      Przelot (Poznan>Los Angeles (via Frankfurt) i powrot) kosztowal 3500 zlotych. Ale tu nas rąbali zdrowo, bo podobny lot mozna wyrwac za kwote grubo ponizej 3k. Do samego USA na wschod mozna pojechac za 1200-1500 zeta roundtrip. Mowa tu o wschodnim wybrzezu. Pozniej jest 100 rozny sposobow na dostanie sie do celu. Od pociagu, przez grayhoud, driveaway (polecam!!) po tanie linie i autostop
      Biuro W&T kasowalo jakies 2000. Trzeba bylo wziac jakas 200-300$ jeszcze na poczatek. Przy kijowej robocie bez nadgodzin spokojnie w miesiac odrobisz wyjazd. Jak masz lepsza robote to szybciej. Celowo nie podaje jak dlugo.

      Mieszkanie...
      Linka wkleilem wczesniej. Nie pamietam tez dokaldnych cyfr, ale mieszkalem z kumplem (pozniej sam) w 2 osoby na 2 pokojach. Calosc kosztowala mnie jakies $200/miesiac. Czyli jak mialem dobry dzien z napiwkow to byl jeden dzien pracy za mieszkanie za caly miesiac. Reszte mozna bylo przechlac, wydac na podroze albo odlozyc.

      Jedzenie...
      U kazdego z pracodawcow funkcjonowalo cos takiego jak EDR (employee dining room). Byla to stolowka gdzie byl normlany bufet. 100x lepszy niz all inclusive w Egipcie lub Turcji. Oprocz tego byl zawsze kucharz albo dwoch, ktorzy przygotowywali cos czego nie bylo na stolach. Chciales jajecznice? Robil. Burgera? Robil. Wszystko inne (w granicach rozumu) tez.
      W Westinie (tam pracowalem) bylo jeszcze lepiej. Byly normalne boxy, gdzie mozna bylo zabrac sobie zarcie do domu.
      A jak byles na zmianie nocnej to EDR byl zamkniety. Wtedy kucharze z restauracyjnej kuchni robili Ci cos z karty za darmo.

      Brzmi to troche jak bajka, ale zareczam,ze tak wlasnie bylo.

  •  

    pokaż komentarz

    To prawda, że na każdej ulicy stoi dziwka?

    •  

      pokaż komentarz

      @pawel1410: Na samym stripie dziwek nie ma. Sa za to dziesiatki (setki?) nielegalnych imigrantow rozdajacych ulotki roznych escorts. Wciskaja je doslownie kazdemu, smiesznie przy tym nimi strzelajac. Dzwiki jako takie stoja po gorszych, "nieturystycznych" dzielnicach. Sa raczej dla lokalnych.
      Co ciekawe jesli w LV zamowisz Pania do towarzystwa to mozesz najzwyczajniej w swiecie, gdybys byl niezadowolony z uslugi rzadac zwrotu pieniedzy. Jak dziwnie by to nie brzmialo to prawda.
      Mozna natomiast dosc czesto spotkac wałęsajace sie panny szukajace towarzystwa za drobne upominki/sponsoring.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak zaczynałeś? Miałeś na miejscu jakąś rodzinę, znajomych, czy zaczynałeś od 0? Co Cie do tego zmusiło, dlaczego akurat stany?

    •  

      pokaż komentarz

      @Colis: Mam znajomych w San Francisco, ale nawet nie wiedzieli,ze ida. Co mnie popchnelo? Moim marzeniem bylo przejechac sie Harleyem po route 66. Zaczynalem od wyjazdu na W&T, mielismy tam jakas robote zagwarantowana, ale byla do dupy. Tzw. landscaping , czyli dbanie o tereny zielone w 50 stopniach to nic mielgo. No wiec czesc moich kolegow w pierwsze wolne day offy zabralo sie za imprezowanie. Ja za szukanie lepsze pracy. Znalazlem bez wiekszych problemow, bo w sezonie jest mase miejsc wolnych. Znajdziesz cos dla siebie niezaleznie od tego jak wygladasz czy jestes legalnie czy nie czy znasz angielski czy nie.

  •  

    pokaż komentarz

    wiadomo juz kto zastrzelil tupaca?

  •  

    pokaż komentarz

    Zrobisz Wykop Party w Las Vegas?

    Czemu już tam nie mieszkasz?

    Czym się tam zajmowałeś?

    Są tam jakieś polskie akcenty jak egipskie piramidy czy francuska wieża Eiflla?

    •  

      pokaż komentarz

      @rybak17: NIestety nie zrobie. Ale w wakacje 2012 mam zamiar odwiedzic stare smieci, wiec jakbys byl chetny to sluze pomoca.

      Czemu nie mieszkam? Szczerze? Stesknilem sie za krajem, rodzina i przyjaciolmi. Nie ma sie co oszukiwac, ze to raj na ziemi. Mieszkancy Las Vegas to hameryka kategorii D. Wiekszosc z nich to roznej masci wykolejency. Od dilerow, przez cpunow, roznej masci niezrownowazonych psychicznie i niespelnionych gosci czy wieczne dzieci. Zbiorowisko jednostek, ktore z roznych powodow nie moga/nie chca sie dostosowac. Postanowilem,ze stac mnie na wiecej niz zycie z dnia na dzien i balowanie dzien w dzien. I chyba slusznie. Ale... uwazam,ze ten wyjazd to jeden z najbardziej wartosciowych momentow w moim zyciiu. Jak ten calej hameryki za kilkanascie lat szlag nie trafi albo nie pozmienia sie znaczaco porzadek na swiecie to moja corke tez wysle na taki wyjazd

      Polskich akcentow specjalnie nie ma. Sa 2 czy 3 polskie sklepy, gdzie mozna kupiz Zywca rozlewanego w Chicago, ale to na tyle. W okresie wakacyjnych jest troche Polakow z W&T, a polskich turystow raczej malo. W moim hotelu nie pracowal np. zaden inny Polak, co niewatpliwie ma swoje plusy

  •  

    pokaż komentarz

    Gdzie to słynne: "What happens in Vegas stays in Vegas"?

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Czy to prawda, ze jak za bardzo zaczynasz wygrywac w ruletke to don corl... przepraszam szef wysyla swoich ludzi aby cie troche "ostudzic"?

    •  

      pokaż komentarz

      @idziewiosna: Nie. Tzn ruletka, kosci (zajebista gra!) , black jack i reszta tradycyjnych gier jest dla kazdego z kasyn deficyftowa. Kasyna zarabiaja na tzw. slotach. Czyli maszych "z wisienka" . Takich z tradycyjnymi bebnami jest juz coraz mnie. Wiekszosc jest juz na na LCD i dzialaja jak normalne gierki. Wszystkie juz natomiast maja miejsce na karte, ktora sie laduje jak prepaid i chodzi grac po calym kasynie i na koniec wyplaca. Takze chodzenie z cwiercdolarowkami juz powoli odchodzi do lamusa.

  •  

    pokaż komentarz

    Największy napiwek od jednego klienta ?

    •  

      pokaż komentarz

      @elcor: Teraz juz dokladnie nie pamietam. Dostalismy kilkaset dolarow, ale w 3 osoby obslugiwalismy tzw. party, czyli wiecej niz 6 osob. Wtedy automatycznie doliczalismy 10% a gosci jeszcze nam sypnal. Za dobry napiwek uwazalismy 10 i wiecej. Z b.dobry 20 i wiecej.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy robi Ci sie niedobrze kiedy myslisz o Polsce, a wiesz jak wyglada USA?

    •  

      pokaż komentarz

      @glaeken: Nie. POmimo tego jak fajnie tam jest (zyje sie duzo latwiej) to z radoscia wracalem do Polski. Jedyne co pamietam po powrocie to szarosc i smutek na ulicach. Zagadniecie do kasjerki w sklepie: "Co slychac?" skutkowalo takim spojrzeniem, ze nie wiedzialem co ze soba zrobic.
      Kraj wielkich mozliwosci i bardzo malo ambitnych ludzi. Zaczelo mnie to meczyc po czasie.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Jezeli ktos z nas (tzn. wykopowiczow) poprosi Cie o pomoc ew. rady przy dostawaniu sie do USA to pomozesz czy raczej nie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Calemvir: Pewnie!
      Mi tez ktos kiedys pomogl dlatego moglem zobaczyc co zobaczylem.
      Driveaway to taki system gdzie np. pan John przeprowadza sie z LA do LV spakowal wszystko w wynajetego trucka, ale jego 3 auta zostaja. Szuka wiec chetnego, ktory mu to auto przywiezie z LA do LV. Czasami nawet daje kase na paliwo. Chodzi poprostu o kierowce. Ustalacie,ze masz np. 3 dni na dana trase i na 3 dni auto jest Twoje. Warunek taki,ze odbierasz w jednym miejscu a oddajesz w innym.
      Choc teraz juz auta w wypozyczalniach sa tak tanie, ze duzo wygodnie jest wziac nowe z ubezpieczalni

  •  

    pokaż komentarz

    Czy byłeś w tym kasynie gdzie na dachu rusza się taki święcący neon w kształcie kowboja? Co tam jest w środku tego kasyna, a może to nie kasyno?

  •  

    pokaż komentarz

    @NetJaro: 3. Jak masz 21 lat to wjedziesz wszędzie. Selekcja jest dopiero w salach wysokich limitów.
    Natomiast kasyna są żenujące. Jakieś 90% to automaty gdzie grają stare babcie

    •  

      pokaż komentarz

      @Celinka95: Selekcja to moze za duzo powiedziane - zwykle szaraczki nawet nie wiedza gdzie w niektorych kasynach jest miejsce dla high rollers. W Wynn (najlepsze coctail serverki na swiecie - sliczne!) jest osobna winda na inny poziom. Zabral mnie tam kiedys znajomy ochroniarz pokazac. Urywa leb. Kelnerki roznosza drinki topless, zamiast niewygodnych wysokich krzesl klubowe fotele. Dokladnia jak na filmach.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak to jest z tą mafią w LV? :)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: 1.Jak to tam z ta darmowa miloscia? Zaczepiaja panienki na ulicy czy musisz gdzies w okreslonym miejscu byc? Czy tez po prostu okazac troche inicjatywy?

    •  

      pokaż komentarz

      @Calemvir: W skrocie: wyrwac cos na imprezie to zaden problem. Nie mowie, ze na 10 podrowow 10 konczy sie w pokoju, ale nie trzeba byc bardzo bieglym ,zeby cokolwiek wyhaczyc. Przyjezdzaja grupy lasek (i facetow tez, chociaz Ci mnie nie interesowali),zeby sie rozerwac na weekend. Zreszta tak jak kocham polskie, piekne kobiety to w USA im sie zmieniaja odrobine normy moralne ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Masz wiecej smiesznych/dziwnych sytuacji z pracy jako room cleaner ?

    •  

      pokaż komentarz

      @ciam-ciaramciam: Pisalem wczesniej. Musialbym sobie przypomniec, bo byly dni,ze od rana do wieczora to jedna wielka przygoda. Aczkolwiek po tym epizodzie zostalo mi jedno: zawsze, ale to zawsze jak jestem w hotelu zaraz po przyjezdzie karze zmienic sobie posciel. U nas bylo czasami tak,ze kilku gosci spalo w jednej. Poprostu dla wygody i oszczedzania czasu nie robilismy tego. Obowiazek byl i raz tam nawet kogos zwolnili, ale jesli sie dalo uniknac scielenia lozka od zera (najbardziej czasochlonna czynnosc) to sie unikalo. Najgrosze pokoje byly po murzynskich rodzinach. Robili taki syf,ze szkoda gadac. Nawet sufity byly upackane czekolada. Bylo,ze jak im sie niechcialo w nocy do kibla to sikali w pokoju.
      My jako zwykli sprzetacze mielismy zakaz sprztnia, kwri, wymitow i innych plynow organicznych. Byla do tego specjalna ekipa, ale jak jakis pokoj byl b. brudny i w/w plynow nie mial to sie bralo i zalewalo pokoj woda z kibla i wpisywalo go jako out of order.
      W czasie kiedy bylo wiecej roboty (swiateczne dni) nie jechalismy nawet do domu tylko bunkorowalismy sie w hotelu,zeby nie tarcic czasu na dojazdy, bo nadgodziny byly dobrze platne. Bywalo, ze w robocie bylismy po 24h non stop.
      Upatrywalismy sobie jeden z 2000 pokoi i tam robilismy swoja baze. Na telefonie wstukiwalismy specjalny kod, dzieki czemu front desk widzial pokoj jako out of order a my mielismy meta. Na drzwiach wieszalismy Do not disturb i wtedy prawo do zapukania do pokoju ma tylko ochrona. A jak juz przychodzila czasami sprawdzic co jest z takim pojedynczym pokojem (a raczej w weekend mieli wiecej innej roboty) to wiedzielismy,ze zanim komisyjnie otworza drzwi musi koles przyjsc minium 3 razy w ciagu 2 godzin. Jak odchodzil to szlismy do innego pokoju.

      Bylo tez duzo dziwnych prosb. Koles np. chcial zeby zabrac mu koldre i przyniesc jeszcze 10 poduszek. Inny chcial kupic od nas ziolo. Jeszcze jeden prosil o steka medium-well. Czesc za zrealizowanie jakies dziwnej prosby dostawalismy spory napiwek lub np. torbe zielska. Oprocz tego zdarzalo sie,ze ktos chwalil nas wtedy przed menadzerem i dostawalismy gift card do best buy'a

  •  

    pokaż komentarz

    Ile pieniędzy zaoszczędziłeś w LV i przywiozłeś do Polski?

    •  

      pokaż komentarz

      @i0i0i0: Przywiozlem kolo 10 tys dolarow. Ale niejestem osoba, ktora zyje jakos skromnie. Zylem jak przecietny amerykanin. Jezdzilem na wycieczki mi. Hawaje, wspomniany Meksyk, kupowalem sobie ciuchy, imprezowalem i zylem jak mi sie chcialo w danym momencie.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy w Ameryce wszystko jest większe?

    •  

      pokaż komentarz

      @YAZZoo: Wiekszosc rzeczy. Od aut, przez drogi i hamburgera w knajpach. :)
      Baby tez sa wieksze. W zyciu nie widzialem tylu tlustych ludzi. I to nie grubych, ale tak spasionych,ze az dziwne,ze wciaz nie pokonala ich grawitacja.
      Z ciekawych rzeczy zauwazylismy tez,ze babki maja wieksze cycki. Serio. Czesc to na pewno silikony, ale w takim np. Six flags mozna sie bylio napatrzec na mlode, duze cyce. Az sie zastanawialismy czy to przez slonce czy jakies witaminy. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Od czego byś teraz zaczął przeprowadzkę?

    •  

      pokaż komentarz

      @johnik:
      1. Dobre biuro W&T (zakladam,zes student)
      2. Wiza,
      3. Zabookowac meiszkanie na pierwszy tydzien i ew. dojaz do LV
      4. EW. ujowa robote zmienic na lepsza

      Punkt 4 powtarzac do skutku

  •  

    pokaż komentarz

    Była jakaś przygoda w windzie?

  •  

    pokaż komentarz

    Moim marzeniem zawsze była wycieczka do Las Vegas. Przeżycie tam tygodnia - dwóch.

    1. Jak daleko są mieszkania od centrum?
    2. Drogo jest? Czy pracując jako kelner dało się normalnie żyć? Jak z restauracjami, jedzeniem, kinem itd?
    3. Jest jakaś selekcja do kasyn itd?

    Dzięki z góry za odp :)

    •  

      pokaż komentarz

      @NetJaro:

      1. Chwila. Zobacz sobie goole maps. I ile jest z 3825 Cambridge St do Stripu. Niedaleko. Z 10 minut z buta.
      2. Pracujac jako kelner moglem sobie pozwolic na wszytko (w ramach rozsadku) na co mialem ochote. W knajpach czy klubach nie bylo szczypania. Jak mialem ochoe to byl Harley, a jak nie to wycieczka na kanion. Zylem sobie jak paczek w masle bez obawy o jutro. Tego spokoju wlasnie w Polsce mi brakuje.
      3. Do kasyn wchodzisz jak chcesz. Moge Cie czasami sprawdzic czy masz 21 lat.. Do klubow jest selekcja, ale lokalsow wpuszczaja bez problemu.

  •  

    pokaż komentarz

    @i0i0i0:
    Uwaga Skarbówka!

    •  

      pokaż komentarz

      @kodishu: Wlasnie skarbowka nic nie zrobi. Mamy z USA podpisana jakas tam umowe (nie pamietam jak sie nazywa), ktora zapobiega podwojnemu opodatkowaniu. Tzn jesli zarobisz cos w USA i zaplacisz za o podatek w Polsce nikt Cie drugi raz nie opodatkuje. To samo jest z wygrana. Sa prkatycznie nieopodatkowane, ale placisz jakis tam maly procencik i masz kwit z INS,ze sprawa zalatwiona. W Polsce moga probowac lokalni Cie opodatkowac, ale tak naprawde wystarczy odwolanie do Izby Skarbowej i pozamiatane.

  •  

    pokaż komentarz

    Pół miesiąca temu byłem na 5 dni służbowo w Vegas. Byłem m.in. na Fantasy Show w Luxorze (http://www.youtube.com/watch?v=0u5Le0bG2JQ), występie Penna i Tellera, wystawie Bodies (była kiedyś w Polsce, ale nie miałem wtedy okazji) i na paru innych atrakcjach.

    Wszyscy tu pytają o dziwki, a Vegas to świetne miejsce na rozrywkę wszelkiej maści. Od groma przedstawień, musicali, showów magicznych, showgirls. Gdybym miał więcej kasy i był dłużej, tobym poleciał na tamę Hoovera, poszedł "polatać" w tunelu, skoczył na bungee ze Stratosphere (byłem, ale na bungee się nie odważyłem, choć już kiedyś skakałem) i tak dalej, i tak dalej. Kasyna są fajne, jak się nie liczy kasy :).

    Także jakby ktoś się wybierał, to polecam dorwać książeczkę typu "Co robić w Vegas" np. w taksówce i połazić po atrakcjach biletowanych. Bo ten plastikowy zewnętrzny przepych kasyn jakoś szybko mi się znudził, a pogoda wcale nie pomagała.

    •  

      pokaż komentarz

      @pjp: Masz racje. I tak jak to zrobiles jest najlepiej zaczac. Warto tez pokrecic sie po stripie i mozna dostac takie fajne ksiazeczki rabatowe. (cos jak te z McDonalds) . Np. darmowe sniadanie, drugi nocleg gratis etc. Jest duzo taniej. Jest kilka fajnych miejsc nieopasanych w przewodnikach np. muzeum neonow. Oprocz tego zlomowiska z samolotami. Ogolnie male miescinki na pustyni tez maja klimat.

      Jest sobie taka mala miescina niedaleko drogi stanowej. Doslownie jedna ulica . Odrobine zbladzilismy i dojechalismy tam szutrowka. I pytamy sie goscia w ktora strone do LA a w ktora do LV. Dziadek nie mial pojecia w ktora strone jedzie sie do najwiekszego miasta na zachodzie. O_o
      Mowil,ze mas z70 lat i tylko raz sie ruszyl z miasta jak go ojciec zapisal do wojska. Pytal skad jeststesmy. My na to,ze z Polski. Odpowiedzial: Hmm... which part of Texas is that? (Blachy na aucie z wypozyczalni byly z Teksasu).

  •  

    pokaż komentarz

    Czy trudno znaleźć pracę w swojej specjalizacji np. IT - czy raczej każdy kto jedzie tam musi nastawić się na prace gdziekolwiek - aby była?
    Jak jest z życiem w USA a szczególnie w takim miejscu jak LV - czy poza pracą spędziłeś tam dobre chwile?

    •  

      pokaż komentarz

      @SzymekAkaSzymon: @SzymekAkaSzymon: Ze mnie IT zaden, ale jesli jestes w miare obrotny to predzej czy pozniej Cie docenia. Tam naprawde ludzie swoja prace maja w dupie. Mowa to zwyklych rpacownikach. Jesli starasz sie choc odrobine to na pewno bedziesz doceniony. Zreszta Polacy przyzwyczajeni do warunkow w Polsce pracuja raczej sumiennie i dosc uczciwie. Za to nas lubia, ze potrafimy wykazac sie inicjatywa. Ja sprzatelem pokoje, po kilkunastu tygodniach jak zauwazli, ze generalnie stac nas (2 na bylo) na wiecej to mnie przeniesli na grave shift supervisor. Siedzialem na cetralce, odbieralem od gosci telefonu i wysylalem im dodatkowe poduszki , reczniki, wzywalem ochrone czy technikow. Praca latwa (po pokazaniu zgrai meksykanskich bab , kto tu rzadzi) ale nuda do obsrania. Siedzenie po nocach jak kret w pakamerze i krzyczenie na meksykow przez krotkofalowke. W dzien spanie. Zrezygnowalem i poszedlem szukac szczescia gdzie indziej. A meksyki sie pokali w glowe,ze taka robote zostawiam.
      Bylem kelnerem, szlo mi dobrze, staralem sie, goscie mnie lubili. VIPy czesto prosily wlasnie o mnie. Szefostwo zauwazylo i wezwalo na rozmowe. Nie mogli zrozumiec,ze ktos znajacy jezyki, po bankowosci moze roznosic taleze. Jeden z nich wprost zasugerowal,ze to raczej robota dla meksykow - i to tych lepszych. Dostalem sie do biura. Najpierw szkolenie we wszystkich dzialach (ksiegowosc, hotel operations, marketing, HR ) wyladawalem w marketingu - nuda, przeniesli mnie do asystowania dyrektorowi hotelu - juz powazna robota lacznie z dostepem do firmowego auta. Ale poprosilem o przeniesienie na floor. Ta jest poprostu nudno. Placa ok - ale nie jakos super lepiej niz kelnerzy z napiwkami. Siedzisz z jednym pierdzacym gosciem w biurze i na wzajem sobie wlewacie jacy to jestescie zajebisci. A na szkoleniach sluchasz jak to fajnie byc orud member of starwood hotels family ;)

  •  

    pokaż komentarz

    1. Jak było z wizą (i który typ)?
    2. Dlaczego akurat Vegas (w kontekście USA)?

    •  

      pokaż komentarz

      @piachu: J1, a pozniej H1 zdaje sie czy I1 - ta od internshipa
      2. Chcialem sie wybawic i jeszcze zarobic. Zrobilem szybki rekonesans i zostalo Atlantic CIty, ale odpadlo. I LA, ale w universal studios warunki placowo - bytowe byly kiepskie.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Prawie legalna? Możesz pogłębić temat marihuany w LV? Jak wyglądało kupno i tak dalej?

    •  

      pokaż komentarz

      @appylan: Jest do pewnego stopnia zdekryminalizowana tzn,ze dla tych zlapanych po raz pierwszy nie ma zadnych sladow w aktach czy zarzutow lub kar. Poprostu Ci zabiera wor i wyrzuca go do smietnika lub spisuje jakis protokol i pozniej jest niszczone Wedlug prawa osobie, ktora ma do uncji grozi mandat do $600, ale rzadko stosowany. Dla tych ponizej 21 lat to juz przestepstwo od 1 do 4 lat i grzywna do $5k
      Mozna kupowac na Stripie, ale jest podlej jakosci. Czesto mija Cie tam koles i szepcze: "I've got weed..." wystarczy sie zatrymac i mozna dobic targu. Z dala od stripu mozna dostac lepsze ziolo za ta sama kase. A najlepsze ma tzw. upper middle-class - moj menadzer z hotelu. Pala wszyscy i wszedzie. NIkogo to nie szokuje

  •  

    pokaż komentarz

    Znalazłeś Amerykański Sen?

  •  

    pokaż komentarz

    Byles w Little Darlings i GunShop?

    •  

      pokaż komentarz

      @towar_exportowy: W Gun Shopie nie bylem (zreszta w NV, bron jest chyba nielegalna). Natomiast w Strip Clubach bylem. Crazy Horse na przyklad. Ogolnie w Polsce kluby takie kojarza sie z burdelami. Tam chodza cale rodziny. Np. rodzice synowi na urodziny lap dance stawiaja.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak bylo z twoja znajomoscia Angielskiego w momencie wyjazdu?

    •  

      pokaż komentarz

      @ejkejej: Byla bardzo dobra. Uczylem sie wczesniej kilka dobrych lat w szkole i na kursach ;)
      Ale znajomosc jezyka nie determinuje czy znajdziesz robote czy nie. Znajomy wspominal, ze 30% Kalifornii nie mowi wogole po angielsku. Mam wrazenie, ze wsrod lokalsow w LV jest podobnie. Wszystko jest w dwoch jezykach. A czasami nawet dochodzi do kuriozum,ze na lokalnych knajpkach nie idzie zamowic po angielsku tylko trzeba "hablac" z jakas Marią.
      Nawet podstawowa znajomosc angielskiego powoduje,ze masz duzo wieksze szanse na robota niz meksykaniec, ktory siedzi juz US&A 5 lat a nie slowa nie umie. Amerykanie wbrew pozora nie sa tacy glupi (przynajmniej nie wszyscy) i doceniaja to,ze przyjechales legalnie i ciezko pracowac a w dodatku znasz i uczysz sie ich jezyka, Przyjma Cie 10x szybciej i chetniej jako bialego niz nastepnego leniwego czarnego czy meksyka, ktory ni slowo po nagielsku.

  •  

    pokaż komentarz

    O co pozwałeś pracę kasyn i czy wygrałeś proces?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ian: Nie ale w kasynach pare akcji bylo. Raz tlusta baba wywalila sie i klamala ,ze nie bylo znaku o mokrej podlodze. Innym razem wywali czarnego bo nie przychodzil punktualnie. Menager powiedzial,ze niechce wiecej takich pracownikow jak on. Tydzien pozniej gosc przyszedl z adwokatem i oskarzyl hotel o dyskryminacje rasowa.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: gdy byłem w tym roku w Vegas to dziwki stały przed wejściami do kasyn ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawostka:

    Wiecej jak to w filmach zawsze nosza w walizce 10 milion dolarow na okup? Najczesciej jeszcze w niskich, nieznaczonych nominalach? ;)
    Bzdura. Na zdjeciu jest milion dolarow w gotowce. W $100 banknotach.

    http://imageshack.us/photo/my-images/690/picture014mh.jpg/

    Jak widac to juz ciezko zmiescic w walizce. O 2/5/10 milionach juz nie wspomne ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Byłeś na zaporze hoovera ? :D

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: wczesniej pisales o gangsterach wanabe. O co chodzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @ciam-ciaramciam: To na przyklad taki koles co u nas byl na zmywaku. Po godzinach stawal sie twardym gangsterem z ghetta.
      Slang mial lepszy niz sam lilwayne. W schowku swojego gangsterskiego caprice wozil bron. I robil sobie foty na my space rodem z GhettoMyspace ;)
      Stack or Starve, rollin big, don't hate the player - hate the game. Jego ulubione powiedzenia.
      A kiedys jak wyszedl na fajke i zaczal obrazac dziewczyne jakiegos turysty. Ten najwzyczajniej w swiecie zawrocil, sprzedal mu liscia i poszedl dalej. No i gangsterka sie skonczyla.
      Nasz sasiad. Cpal calymi dniami raz po raz sprzedal pare ochrzczonych uncji + zasilem i z tego zyl. Ale jak zobaczylem jego nowe auto to padlem na glebe i nie moglem przestac sie smiac: geo storm na spinnerach.
      Wielu (szczegolnie czarnym) wydaje sie,ze sa poprostu niezniszczalni, zarabiaja kokosy na handlu ziolem czy kradzionymi telefonami , a tak naprawde to leszcze barowe jakich malo. Pierwszy lepszy dres z polskiego osiedla jest bardziej gangsta niz pol naszego óczesnego osiedla.

      Zreszta o czarnych z zachodniego wybrzeza ciezko miec dobre zdanie.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger:
    Ponoć nie ma głupich pytań, więc...
    1. Na ile Las Vegas przypomina Las Venturas z GTA:SA? :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Farquart: Nie pamitam dobrze, ale odzorowaniejest srednie. Ot glowna ulca + kilka znanych miejsc (landmarkow) ustawione na mapie. Jak chcesz zobaczyc jak to dokladnie wyglada to google maps ma street view z Las Vegas

  •  

    pokaż komentarz

    Toć odpowiadał parę komentarzy wyżej.
    Moje pytanie:
    Widziałeś jakieś wyjątkowo okazane emocje z powodu przegranej/wygranej? Np. Zniszczenie automatu, bądź bieganie i oszalały krzyk/smiech jak to czasami się pokazuje w filmach?

    •  

      pokaż komentarz

      @Vasek:
      Nie widzilaem jakis wyjatkowych scen, ale raz na mojej zmianie koles wygral na slotach 11 mln . Ucieszyl sie, ale nie jakos szczegolnie ( ja bym sie na pewno bradziej ucieszyl). Wszyscy sie zlecieli , a koles tylka zapytal jak moze oderbac wygrana - swoja droga nie wiem nawet jak wyplacaja takie sumy i poszedl gdzies z menadzerem. Wiem,ze przy tych wiekszych INS (ichni US) jakos jest powiadomiony.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    @frytex: Co to jest strip, to jakaś główna ulica?

  •  

    pokaż komentarz

    Jak sie dostać do USA? Do roboty...

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger Jak tam jest z prawem jazdy, czy jak mam polskie prawko to mogę popylać po USA? Ja jakbym tam pojechał i dorobił się kilkuset dolarów to bym wypożyczył jakieś Ferrari/Lamborghini i nocami szalał po stanowych autostradach :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Lukas77986: Mozesz jest respektowane bez zadnych problemow. MOzna tez wyrobic spokojnie stanowe prawo jazdy. Uratowalo mi w Polsce dupe, duuuzo razy ;)

      Ferrari/Lambo spokojnie mozna wypozyczyc. Stawki to ~300-500/ 4h z limitem 50-150 mil. Do tego depozyt w gotowce na jakis 1000-2000 dolarow. My pozyczylismy Gallardo Spyder w trojke pojechalismy za miasto i kazdy sie pokrecil troche. Urywa leb.
      Ale moga nie wypozyczyc komus ponizej 25 roku zycia.
      Oprocz tego bylo cos takiego jak "The Drive" - mozna bylo za $10 strzelic chyba 3 kolka dookola specjalnie przygotowanego toru. Wybor fur byl b.duzy. Od Corvette (manual/automat) przez jakies pontiaci, cadillaci i inne.

      Strony nie moge znalezc ale wygaldalo to tak:
      http://www.youtube.com/watch?v=vlCLQTsoAzk

      Oprocz tego wypozyczalem regularnie motocykle i raz skuter wodny. Warto tez wziac zwykle auto z wypozyczalni np. mustanaga w cabrio (~$70-80/doba z pelnym ubezpieczniem i underage fee) lub wranglera 4.0 manula, ktorego nikt niechcial przez manualna skrynie brac ($50/doba) i polatac dookola po pustyni.

      B.milo wspominam tez grupowe wyjazdy Grand Caravanem czy Fordem Econoline.

      Od strony motoryzacyjnego zajoba spelnilem sie w 100%

  •  

    pokaż komentarz

    Największy napiwek jaki dostałeś w życiu?

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Co to za system, który daje Ci pewną wygraną w ruletkę? Jeżeli mówisz o progresji, to sory, ale nie ma uja żeby tym wygrać.

  •  

    pokaż komentarz

    Jakie jest wg Ciebie najlepsze kasyno?

  •  

    pokaż komentarz

    Ja niedawno przeprowadziłem się do Miami. Dopiero zaczynam szukać pracy, ale Twoja AMA trochę mnie pocieszyło. Mam nadzieję, że też szybko jakąś robotę znajdę i też AMA zrobię:) Na razie mam bloga na wczesnym etapie rozwoju, jakby ktoś chciał poczytać http://eddy305.blogspot.com/ Z tego co mówisz LV jest podobne do Miami tzn. też bardzo imprezowe miasto. Pełno turystów, chociaż już jest w sumie po sezonie. No i bardzo podobne do GTA Vice City. Farquart podrzuciłeś mi dobry pomysł na wpis.

    •  

      pokaż komentarz

      @Eddy: o!
      Po robocie przejrze. Wygalda b. zachecajaco! :)
      Nie wiem jak wygaldaja realia na wschodzie, ale same miasta sa podobne wiec mysle,ze duzej roznicy nie bedzie.
      My mielismy Meksykancow, Wy macie Kubanczykow. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Mam identycznie marzenie przejechania przez route 66 na motocyklu. Udało Ci się ?

    •  

      pokaż komentarz

      @WymieOjca: Tak. Sportsterem 1200 (wiem, ze to taki baby harley). Calej oczywiscie nie, ale od polowy Kalifornii do odrobine za granice z Nowym Meksykiem. Kalifornijski kawalek jest biedny. Wszedzie cepelnia. Posustawiane manekiny , stara graty, ale wszystko sztucznie i malo autentycznie. Dopiero od polowy Arizony jadac przez zadupia poznaje sie prawdziwy kliemat zachodu. Opuszczone stacje benzynowe, opuszczone motele, nawet ghos towns. Kijowe motele jak z horrorow przy drodze za 15-20$. Truck stopy. Fajnie bylo i polecam jesli ktos bedzie mial okazje.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Skoro mowisz o dobrym biurze W&T mogłbyś jakieś polecić?

  •  

    pokaż komentarz

    Mam pytanie odnośnie samego Work&Travel, czy mógłbyś przybliżyć jak działa ten system? Bo czytając twoje wypowiedzi wygląda to zupełnie inaczej, niż u mojego znajomego, który również był na W&T. Nie rozmawiałem z nim dużo na ten temat, ale z tego co mówił to wyglądało tak, że pojechał tam na jakies 2 czy 3 miesiące pracy, a potem 2 tygodnie wolnego na zwiedzanie, zabawę itp. I to biuro załatwiało mu pracę, której musiał się do końca trzymać, praca nie była ciężka ale zarobki były na tyle niskie, że po tych 2 tygodniach zwiedzania wrócił praktycznie z niczym i miało to charakter raczej poznawczy, żeby jechać, zobaczyć jak tam się żyje, podszkolić język, a nie zarobić pieniądze zmieniając pracę na własne życzenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Narssist: No i wszystko zalezy od wyboru biura. Rowniez bylem swiadkiem dramatycznych czasami sytuacji, gdzie przyjezdzali do nas ludzie bez kasy na zycie. Szczegolnie mialo to miejsce na Alaskach innych zadupiach. Stawki bazowe wysokie, ale co z tego jak np. zacznie padac i nie ma nowcyh dostaw. Siedzisz w baraku za ktory placisz, zyc musisz a nie zarabiasz. Wyjechac specjalnie tez nie ma jak i gdzie , bo dookola tzw. czarna dupa.
      Trzeba dokladnie zapoznac sie z oferta biura. Przejrzec opinie o nim i na chlodno przekalkulowac co nam sie oplaca. Dla rownowagi powiem,ze byly na W&T laski, ktore dostaly posade coctail serverek i dostawaly po $200-$300 napiwku za wieczor.
      Wszystko zalezy odrobine od szczescia, ale bardziej od samozaparcia w dazeniu do celu. Gdyby ktos byl powaznie zainteresowany to dysponuje w LV paroma namiarami, ktore potrafia zalatwic jakies tam zajecie. Wracajac do biura.
      Oferuje ono przewaznie kilka opcji np. job hunting - oni zalatwiaja Ci tylko wize (a wlasciwe rekomendacje) i pracy szukasz na wlasna odpowiedzialnosc. Jest to tansze, ale z reguly biura niechca puszczac w ten sposob osob jadacych po raz pierwszy albo slabo znajacych angielski. Oni jako Twoj sponsor poniekad odpowiadaja za Ciebie. W drugim zalatwiaja Ci prace - jesli ktos oferuje Ci konkretne stanowisko to juz powod do podejrzenia. Pracy faktycznie nie mozna rzucic (strsza cofnieciem wizy), ale.... moga Cie zawsze wywalic. Ja poprostu poszedlem do menadzera, wyjasnilem jak sprawa wygalda,ze dostalem lepsza prace, lepiej platna i chcialbym,zeby mnie wywalil. Podziekowal za szczerosc i sie dogadalismy,ze jeszcze 2 dni przez weekend i od poniedzialku nie pojawie sie 2 dni w pracy i mnie wywali. Zalatwione bez problemow.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Proszę jednak coś więcej o Tijuanie ;) Czy rzeczywiście tylko tequila sexo y marijuana? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @iamtheone: W Tijuanie bylem tylko jeden dzien, wiec za duzo nie powiem. Byl to za to bardzo intensywny dzien. ;)
      Samo miasto jest brzydkie i praktycznie w calosci wyglada tak:

      http://img221.imageshack.us/img221/2769/picture0228ui.jpg

      Ulice sa brzydkie, czasami szutrowe, chalupy jak widac. Zbudowane baz ladu i skladu i polaczone drutami i czym tylko sie da.
      Miasto zyje tak naprawde z USA i wszystkiego co nielegalne. Narkotyki wszelkiej masci dostepne z ulicy. Duza przestepczosc - nas probowac obrobic 2 razy. Raz kieszonkowcy a raz normalny napad - pomoglo tylko to,ze jestesmy z Polski - kraju Papieza - serio :)
      Przyjezdza tam masa amerykanskich nastolatkow,zeby sie odpowiednio zabawic - w Meksyku wystaczry 18 lat do picia - w USA 21. Padaja oni czesto ofiarami kieszonkowcow i zwyklych napadow. Klub na klubie go go. Naciagaczy pelno. Prowadza Cie na sile do klubu. Tam dostajesz kilka shotow tequilli i juz jestes bardziej podatny na wszystko ;)
      Seksturystyka kwitnie. Podobnie jak w Tajlandii mozna zobaczyc staruchow z mlodymi dziewczynami za reke. Ale najlepsze zostawiam na koniec.... Pelno jest erotic shows.. a krolem erotic shows jest donkey show > google ;)

  •  

    pokaż komentarz

    A jak Amerykanie traktują Polaków? Z tego co napisałeś wynika, że cenią nas za pracowitość i inicjatywę. Trochę odbiega to od stereotypu powielanego w polish jokes.

    •  

      pokaż komentarz

      @olrajt: Bo na zachodzi praktycznie Polakow nie ma. Polish jokes praktycznie nie wystepuja. Oni smieja sie z Meksykancow. ;)
      Wschod to troche inna bajka. Tam teren jest gesciej zaludniony, tzw, biala ameryka gdzie meksykow sie poprostu nie lubi i nie sa oni az tak potrzebni. Bialych jest duzo wiec kazdy musi znalezc sobie zajecie i nie potrzebuja taniej sily roboczej. W takim Chicago jest podobno 1,5mln Polakow i to oni (razem z Rosjanami i reszta "wschodnioeurpejskej ekipy" pelnia role ) Meksykow. Zreszta nie ma co ukrywac,ze wchodnia emigracja to w miazdzacej wiekszosci b.prosci ludzie, nie umiejacy mowic po angielsku, wykonujacy tylko podstawowe prace.
      Na zachodzie na natomiast wciaz jestesmy traktowani troche jak ciekawostka. Przewaznie mlodzi, piekni , wyksztalceni wyoknujemy rpace za ktore rzadko ktory bialy by sie wzial. Za to nas tam szanuja. Kolor skory tez ma b.duze znaczenie. Juz jakby z autmatu jestesmy lepiej traktowani z tego powodu,ze jestesmy biali. U nas np. nie bylo np. ani jednego czarnego kelnera. Meksykow bylo 2 na wsumie 10 osob. Pozniej jak awansowalem do tzw. managmentu to pytam szefa patrzac jak wywala CVki z czarnymi czemu to robi. Odpowiedz byla krotka, ale dajaca do myslenia:

      They can't fit in - Nie moga sie wpasowac.

  •  

    pokaż komentarz

    Powiem szczerze ze bede próbował wybrac sie do stanów w nastepne wakacje przez projekt W&T. móglbyś coś wiecej przybliżyć jak ta całą maszyne ruszyć zeby za rok ogladać LV albo Kalifornie ? ile to kosztuje? jak i gdzie należy to załatwiac ?

  •  

    pokaż komentarz

    Ile kosztowało Cię miesięczne utrzymanie? Jedzenie, mieszkanie, alkohol i inne przyjemności ;)

  •  

    pokaż komentarz

    No dobra, pisałeś że dostałeś kilka propozycji na sex.... skorzystałeś ? ;D
    Jeśli nie to dlaczego ?

  •  

    pokaż komentarz

    1. Pisalem wyzej. Z platna miloscia nie ma problemu. Za darmowa zreszta tez.
    2. Tak, nie ma co ukrywac. Cos co z daleka wygla na marmury z bliska okazuje sie sklejka oklejaona jakims badziewiem. Pierwsze wrazenie jest ok, ale jak tym wszystkim atrakcja przyjzysz sie blizej to widac, ze jest to zrobione "po amrykansku". Ma wygaldac i byc proste w dzialaniu i dosc tanie. Cos jak ich samochody. Cale kasyno np. w konwencji srednioweicznego zamku (Excalibur) w srodku plastikowe konie, gruba i brzydka baba w informacji przebrana za ksiezniczke.

    3. Na ulicach jako tako nie. Bezdomnych sa przeganiani z centrum. Poza centrum wystepuja, a samo Las Vegas jest dla nich praktycznie rajem. Darmowe praktycznie jedzenie, niezly kliemat. Masa miejsc gdzie mozna bezpiecznie pomieszkiwac. Spotkalem natomiast Polaka, ktory przegal tu w Polsce wszystko i pojechal do LV odrabiac dlugi i sie odebrac. Tam wpadl tam w szpony nalogu,ze przgrywa regularnie cale pensje. Pracuje jako kierowac busikow (shuttle) i z kazdego paychecka oplaca sobie mieszkanie, a cala reszte przepuszcza w kasynach. Jak sprzatalem pokoje to w jednym z nich mieszkal Joe. Koles mieszkal u nas w hotelu 3 miesiace(!) i gral non stop tylko z przerwami na krotki sen. Nawet jadl przy automatach. Prawo stanowe wymaga natomiast,zeby w kazdym kasynie byl punkt albo telefon na infolinie do "responsible gambling". Takie AA dla graczy.
    Sam natomiast sprobowalem i hazard jest b. zarazliwy.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger:
    dzięki za odpowiedź. super że dalej odpowiadasz mimo iż jest od dawna na głównej. oby wiecej takich AMA :)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: w Vegas byłem w plecy, w Reno na plusie, a Tahoe 2 kasyna na krzyż i spacer w górach,
    obserwowałem kiedyś jak odchodzi stare Vegas - wysadzenie Stardust.... szkoda, to historia

    •  

      pokaż komentarz

      @urbanus: Zgadza sie. Aczkolwiek jest jeszcz troche starych kasyn na przedmiesiach. Las Vegas ma naprawde fajny klimat jesli pozna sie je blizej. Nie jest to miejsce gdzie mozna by na stale zapuscic korzenie (jesli ma sie odrobine chociaz ambicji), ale pomieszkac , zobaczyc i wrocic na pewno warto. Zreszta LV to fajna baza do wypadkow wlasnie w gory czy na inne szlaki. Tutaj tez mamy wielee do nauczenia sie od Amerykanow. Infrastruktura, kempingi, czystosc a przy tym dostepnosc niektorych terenow. Prkatycznie wszedzie idzie dojechac autem jesli ktos leniwy. I co ciekawe... Ja linka szlakow przeszedlem, ale na zadnym nie spotkalem nigdy nkogo czarnoskorego ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Tak sobie czytam, co napisałeś i się zastanawiam, jak to się ma do tego kryzysu w USA, o których mówią media: 10% bezrobociu, kartkach na żywność i miasteczkach namiotowych. Zależy od stanu? Nie chce im się pracować/przekwalifikować? Media wyolbrzymiają?

    •  

      pokaż komentarz

      @olrajt: Nie dalej jak miesiac temu odwozilem wspomniana wczesniej znajoma z SF. W Kalifornii wszystko ok. Tzn oczywiscie, ze narzekaja,ze musza placic te ~3zeta za litr paliwa, ze mieszkanie znow zdrozalo o $20/miesiac , ale to tak naprawde czcze gadania. Nie wyobrazam sobie sytuacji,zeby amerykaninowi nie starczalo od pierwszego do pierwszego. Stac go na auto, mieszkania, wypoczynek (chociaz im sie niechce podrozowac), weed, konsole. Kraj leniuchow i tyle.
      A te kartki na zywnosc to tzw food stamps albo ebt card. bylo jest i bedzie. Nazywa sie inaczej co wybory, ale zasilki w duzej mierze trafia do wspomnianych tez wczesniej gangster wannabe i reszty ludzi ghetta. Czyli tzw ameryki kategorii D

      http://getdangoodman.com/ghettomyspace/archives/13420 ;)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: przejechałeś się w końcu tym harleyem po Route 66 ?

    Mam marzenie żeby zwiedzić Stany, NY, LA, Miami itp zobaczyć jak to wygląda naprawdę, tyle amerykańskich filmów i seriali się naoglądałem że strasznie mnie tam ciągnie. Masz dla mnie jakieś rady w jakim okresie tam najlepiej przylecieć i gdzie? Myślałem o wypożyczeniu auta, ale to driveaway o którym pisałeś też wydaje się dobrym pomysłem. Gdzie się zakwaterować.
    Ogólnie to chyba można coś zwiedzić i jakieś ciuchy, sprzęt elektroniczny kupić dużo taniej. Powiedzmy że Ty pewnie sobie tam nakupowałeś sporo sprzętu itp skoro tam mieszkałeś a jak później z transportem tego do Polski, cła, podatki?

    •  

      pokaż komentarz

      @kuba: Przejechalem kawalek - patrz wyzej. Oprocz tego zajebista wycieczka byl wyjazd Harleyem (juz Road King) po Pacyfi Highway.

      Najlepszy czas to wedlug mnie mimo wszystko wakacje lub wrzesien. Zachod momentami bedzie b. goracy, ale powinno byc ok. Zakwaterowanie to juz zalezy od zasobnosci portfela. Mozna tanie motele (np. Motel 8) albo wynajac mieszkanie na tydzien (100-200$) albo spac w aucie lub po kempingach (w bardziej turtstycznych miejsach). W miastach mozna probowac rozbijac sie w RV parks.
      Ciuchy i elektronika jest duzo tansza. Jak przywozisz sam, rozpakowane to praktycznie nie ma szans, zbey sie przyczepili do czegokolwiek. Jak ladujesz gdzies w Unii to ze swoimi bagazami wychodzisz przez bramki, wiec male szanse,zeby celnik Cie akurat wzial na kontrole. Tym bardziej jakis niemiecki lub ogolnie zachodni. Bo i po co? Oni tam nie jezdza po koszulki Tommego czy laptopy Vaio. A u nas w Polsce przewaznie przylatujesz z unii (lotow bezposrednich malo) wiec tylko pokzujesz dowod osobosty. Bylem kilka razy i nikt sie nigdy do nieczego nie przyczepil.
      Jak dobrze zakombinujesz idzie nawet paczke nadac sobie w taki sposob,ze cla nie dowala.

  •  

    pokaż komentarz

    pojechałeś na WT, czyli byles studentem, tak? da sie pojechac bez bycia studentem do roboty?

  •  

    pokaż komentarz

    nie czytalem wszyskiego, ale niech zgadne: WORK AND TRAVEL?

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger:
    "Kraj wielkich mozliwosci i bardzo malo ambitnych ludzi."
    To mnie zaintrygowało. Mało ambitnych? Mam nadzieje, ze tej opini nie wyrobiłeś sobie patrząc na tlko na wykolejeńców żyjących w LV?

    •  

      pokaż komentarz

      @Cor7ez: Oczywiscie, ze nie... Aczkolwiek w tej grupie spolecznej widac to chyba najlepiej. Bo praktycznie kazdemu z nich przy odrobinie tylko wiekszym nakladzie pracy zyloby sie nieporownywalnie lepiej. Wspomniana wczesniej polska kolezanka wyszla za maz za goscia, kory mial 35, nie mial pracy, konta w banku, karty kredytowej, paszportu ani samochodu. O_o
      Zyl sobie z wellfare'u i foodstampow i raz po raz (jak trzeba bylo kupic nowa konsole) dorabial sobie cos na czarno.
      Na szczescie wspomniana dziewczyna go wyciagnela, bo znudzilo jej sie samej z&^%ac i teraz mala swoj domek, psa i auto. Niby niewiele, ale bez odrobiny polskiej ambicji nic by z tego nie bylo. To moze troche rpzeryswoany przyklad. Ale po moich wspolpracownikach rowniez to bylo widac. To byl juz tzw. managment. Wmiare dobre i latwe zarobki, firmowe lunche, wakacje, dobre auta (rzadko amerykanskie gowna) czesciej Subaru, Saa, BMW, Audi, Porsche. Robia swoje, niewychylaja sie, trwonia wszystkie swoje pieniadze na bierzac (zero oszczednosci!) i ciesza sie zyciem. Nas Polakow to odrobine przeraza, ale nich normalna sprawa. Chociaz jakby sie tak nad tym dobrze zastanowic to moze takie podejscie nie jest wcale takie zle? Zamiast wyscigu szczurow latwe i przyjemne zycie bez zachlannosci i obawy o jutro. W sumie tez bym tak chcial ;)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Wikipedia twierdzi, że to może być urban legend. Widziałeś na własne oczy?

    •  

      pokaż komentarz

      @olrajt: Na wlasne oczy finalu nie widzialem. Bylo to tak. Oczywiscie miejscowy naciagacz zaprowadzil nas do klubu ("club disco amigo" - jak go okreslal). Strzelilismy po kilka luf tequilli, coco jumbo przestalo grac i rozpoczal sie show. Najpierw jakas Pani palila papierosa za pomoca nie tego otworu co zwykle. Pozniej inna seniorita strzelala do tarczy za pomoca jakies dmuchawki - nie musze tlamczyc czym strzelala. Ucieklismy gdzie pieprz rosnie po tym. A show mial jeszcze kilka punktow, gdzie oslawiony donkey byl ostatnim.

      Zreszta jest mase firm, ktore robia tzw adult tours po Tijuanie. np.
      http://tijuanasextours.com/

      Ze tylko zacytuje ostrzezenie:

      Tijuana can be intimidating

      It is important to note that Tijuana and Mexico in general, is much different than the United States. Tijuana can be intimidating, both physically and financially. Crime and muggings are not uncommon and we hope to give you advice here to help keep you safe. Barkers and hustlers also try to get dollars out of unsuspecting tourists. The goal of this site is to provide enough info by text, photos and our tours so that a even a first time visitor can have a great and safe time.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: rozumiem. czyli majac takie stanowe prawko jest tam prawdziwe zdjecie, imie i nazwisko oraz adres jakis w LV? a jak to sie ma np do kanarow czy SM? trzeba takim wtedy po angielsku gadac? :D przytocz prosze jakas hipotetyczna sytuacje :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kuba_P: Dokladnie tak. Ja tam raz wyciagnalem i udawalem,ze nie rozumiem co mowia. Imie i nazwisko mam wybitnie polskie, wiec chlopaki do siebie mowili:
      - no, ale po polsku napisane <moje nazwisko>
      - pewnie starzy go nie nauczyli

      Odpuscili temat.
      Zdjecia z foto radarow gdzie trzeba wskazac sprawe tez podobno ;) zganiaja na amerykanow. SM za picie w miejscach publicznych odpuszczala temat. Korzysci jest sporo wiecej. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Jak przedłużyłeś wizę na rok? Rozumiem że wyjechałeś z wizą J-1, która była ważna około 4miesiące (czerwiec-wrzesień). Czy pracowałeś cały czas legalnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @piekary: Wyjezdzalem z J1, ktora pozniej byla przedluzana (zmieniana?) na chyba H1 - nie pamietam dokladnie, a sprawdzic nie mam jak , bo nie mam tego paszportu. Zalatwial to w duzej mierze pracodawca piszac listy pochwalne i wypelniajac setki formularzy. Byla to ta wizya uprawniajaca do internship - stad tez,zeby speclnic jakies tam warunki byla moja wycieczka po roznych departamentach hotelu.
      Pracowalem caly czas legalnie.

      Jesli zaskarbisz sobie zaufanie pracodawcy to zrobi dla Ciebie baaardzo wiele. Duzo wiecej niz w Polsce. Szanuja tam poprostu ludzi, ktorzy chca pracowac i ktorzy swoja prace wykonuja tak jak sie powinno. Tam jest bardzo duza rotacja pracownikow i ktos kto kilka miesiecy pracuje w jednym miejscu jest poprostu skarbem.

      Zreszta sposobow na przedluzenie sobie legalnie pobytu jest kilka. Trzeba by je zweryfikowac jak to wygalda aktualnie, ale np. u nas wystarczylo np. zlozyc podanie o jakas tam wize. Wyznaczaja Ci termin spotkania (jesli wniosek formalnie jest ok) i wtedy mozesz przedlozyc zwolnienie lekarskie czy inny dokument. Mozna sobie ktorys tydzien kupic za to. Ekstremalny przypadek o jakim slyszalem to ... rosjanin (a jakze! ), ktory staral sie o wize nazyczenska z kolega(!). Pojechali do jakiegos dziwnego stanu i wzieli slub. Pozniej zaczely sie cyrki z imigracyjnym, ale do czasu jak mu odmowili GC to juz zalatwil co chcial.

      Przypomniala mi sie jeszcze jedna wazna rzecz: J1 pozwala na jednokrotne wejscie na teren USA, czy jakos tak. Pojechalismy do Meksyku i malo brakowalo bysmy zostali tam na dluuzej. To,ze nas wpuscili zawdzieczamy tylko Pani z imigracyjnego o imieniu Dolores! Warto o tym pamietac, bo mozna nie miec tyle szczescia.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: W zasadzie to po obronie można. Trzeba się postarać o wizę wcześniej (koło lutego-marca) i pozałatwiać wszystkie formalności jeszcze przed obroną, a wyjechać zaraz po.
    Wyjazd do Vegas na ślepo to ryzyko? Lepiej wyjechać do Vegas bez pracy i szukać na miejscu (tańsza opcja), czy lepiej coś nagrać przed wyjazdem?

    •  

      pokaż komentarz

      @piekary: Wedlug mnie ryzyko niewielkie. Przy odrobinie samozaparcie znajdziesz prace w dzien/dwa. Oczywiscie nie bedzie to szczyt marzen, ale sie utrzymasz spokojnie. W wolne dayoffy szukasz czegos lepszego. W sklepach w centarch handlowych, w sieciach fast food zatrudniaja prkatycznie od reki. Na drugi dzien przychodzisz.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: A jak kwestia wizy, łatwo dostać? Czy trudno bylo Ci znalezc prace? Czy to praca Ciebie szukała?

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Olałeś studia czy wyjechałeś już po obronie?
    Czy w okresie wakacyjnym trudniej znaleźć pracę? W lipcu, sierpniu i wrześniu dużo turystów, stąd moje pytanie.
    H1 o której piszesz to formalność, czy trudno ją zdobyć?

    To o czym piszesz w ostatnim akapicie to prawda. Miałem ten sam problem po wyjeździe do Kanady. Trzeba na to uważać. J-1 ma swoje ograniczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @piekary: Dziekanka. Po obronie nie mozna juz, bo wtedy przestaje sie by studentem. Biura zreszta jakos sie asekuruja i biora tylko do IV roku studentow. Z ta wiza to niestety za wiele nie pomoge. Bylem w LA cos tam zalatwiac. Raz sam. Raz z szefem. Wypelnilismy stos papierow i sie udalo. On mial zajecie i chetnie przyjal wyzwanie, bo problemy dnia codziennego zaczyly Go nudzic. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: napisales: "Uratowalo mi w Polsce dupe, duuuzo razy ;)". moglbys jasniej? masz dwa prawa jazdy? polskie i te stanowe?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kuba_P: Wedlu polskiego prawa obywatel Polski posiadajacy tylko jedno, polskie obywatelstwo nie moze miec 2 dokumentow prawo jazdy jednoczesnie. Wiec oczywiscie, ze nie mam ;>
      Aczkolwiek moglo sie okazywac b.pomocne. Wszelkiej masci kanary, straz miejska za picie piwa, nawet zdjecia z fotoradoarow.
      Ogarnicza Cie tylko wyobraznia. Nie mowiac juz o tym,ze taki dokument, ktory kazdy legalnie przebywajacy z USA moze dostac za jakas smieszna oplata ulatwia znaczaco zycie. Przy szukaniu roboty juz na starcie deklasujesz wszystkich innych nieposiadajacych go - niezaleznie od kwalifikacji. ID Card i social security (taki ichniejszy NIP) b. ulatwiaja job hunting.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Ograniczenie w sensie takim, że jeśli nawet znalazłbym lepszą ofertę pracy to możemy zmienić, ale trzeba podać jakiś konkretny powód opierając się na dokumencie.
    Wystarczy, że biuro gwarantuje ubezpieczenie czy nie bardzo?

    Angielski znamy, tylko wiadomo, jest to nasz pierwszy taki wyjazd i może w sumie masz rację mówiąc, że lepiej mieć ten pewny start a dopiero po większym obeznaniu szukać czegoś lepszego.
    Rozmowy o pracę wyglądają podobnie, czy znacznie się różnią? Jak szukałeś pracy to po prostu wchodziłeś gdzie Ci pasowało i pytałeś?

    •  

      pokaż komentarz

      @Skinner: Na jakim niby dokumencie masz sie tam podeprzec? Ale jak masz podac konkretny to pisze sie jasno: kasa. I tyle. Jesli juz biuro daja taka mozliwosc to znaczy,ze sie pewnie da bez wiekszych problemow. Mnie tam straszyli, ze nie ma mowy. Ze wize odbiora, ze deportacja. Poczytalem chwile i okazalo sie, ze gowno. Nic mi nie moga zrobic jak mnie wywala.

      Biuro nas ubezpieczalo za dodatkowa kase. Na szczescie nie bylo potrzebne ubezpieczenie, aczkolwiek bez niego jechac odrobine nierozsadnie. Jeden pechwy krok i plyniesz na reszte wyjazdy , bo trzeba na dentyste robic ;)

      Jak pierwszy wyjazd to jechac na pewniaka gdzies i w kazda wolna chwile szukac roboty - jesli ta zapewniona jest do dupy. Wyrobic sobie spokojnie local ID , poczekac na social security i jazda. W pierwszej roboci musialem dlugo dojezdzac i postanowilem,ze nastepna musi byc pozbawiona tego upierdliwego procederu. Wozil nas co prawda pracodawca za prawie darmo, ale w sumie 2,5h codziennie w dupe. Wiec kilka wersji CVek (zaleznie od branzy ;)) , sociala, local ID i w droge. Pracy szukalem na zasadzie spierali. Najpierw po najblizszych miejscach i stopniowo coraz dalej. Atakowalem wszystko. Wchodzilem i pytalem sie czy zatrudniaja. Ew. prosilem o rozmowe z menadzerem. Nie wiem czy dlatego,ze bylem bialy czy dlatego,ze polakiem przyjmowano mnie przewaznie bardzo milo. W 2 dni wolnego roznioslem kilkadziesiat CVek. W niektorych miejscach zaproponowano mi prace od zaraz, ale to jakies subway'e czy inne pizzerie, wiec poprosilem o dwa dni do nayslu. Zadzwonili tez z wiekszych kasyn. Do dwoch najbardziej interesujacych umowilem sie na interview na popoludnia na nasteopne dni. Pozniej w nastepne dwa dni wolnego poszedlem do kazdego z niej na dzien probny. Do wyboru mialem pozycje "bar back" - czyli pomoc barmanska w beach barze w Mandalay Bay albo food server w Westinie. Wybralem to drugie i nie zaluje.

      Zreszta jakiejkolwiek roboty bym z tych ofert nie wybral to nie zginalbym z glodu. Na pewno pomoglo mi to,ze byl to poczatek sezonu (czerwiec wczesny) i wszedzie wisialy kartki "We're hiring!"

      Aha. Bybylm zapomnial. Czesc pracodawcow robi drug testy.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Ciekawy link ;)

    A kontynuując temat, jak to jest, że byłeś w stanie odłożyć 10 tys. $, a większość amerykanów ma długi? Czy to dlatego, że tam kartę kredytową dają do hamburgera? Rozumiem jeszcze niespłacony kredyt studencki czy za mieszkanie, ale zdaje się, że większość długów to typowo konsumenckie.

    •  

      pokaż komentarz

      @olrajt: Wiesz co? Nie mam poejcia. Zastanawialem sie nad tym wielokrotnie. Fakt, ze nie mialem dzieci pewnie pomagal. Nie chorowalem, ale z drugiej strony moi koledzy tez nie chorowali. Kredyt na dom mial z tego co wiem tylko nasz menadzer. Reszta wynajmowala. Auto nie kosztuje wiele. A z drugiej strony oni wiecznie cos kupowali. Mieli po 2 konsole. Dziesiatki gier. Jak jeden kupowal o cal wiekszy telewizor, drugi tydzien pozniej juz mial 2 cale wiekszy i tak w kolko. Auta tez fajne. Nowe albo 2-3 letnie. Poprostu rozpuszczali na bierzaco wszystko co dostali. To tez pewnie dlatego,ze tam palca co tydzien. Jakby mieli placone co miesiacto by sie pewnie nauczyli gospodarowac pieniedzmi. Ja naprawde zylem nie odmawiajac sobie niczego. Przed samym wyjazdem bylem zdzwiony jak zobaczylem swoje konto savings. Wydalem to pozniej na dokonczenie studiow i kupilem auto, bo stare musialem sprzedac przed wyjazdem. :)

  •  

    pokaż komentarz

    @ejkejej: moja dziewczyna jechała na W&T prawie nie znając języka - nauczyła się w trakcie, więc jeśi chcesz jechać a obawiasz się o umiejętność komunikacji, to nie martw się.

    •  

      pokaż komentarz

      @merlin: Amen - szczegolnie na zachodzie. Wschod to biala, dumna Ameryka. Nie ma mozliwosci specjalnie,zeby nie mowic po angielsku. Na zachodzie nikogo nie dziwi,ze ekspedietka w sklepie czy kelnera nie mowi po angielsku. Sa przyzwyczajeni i spokojnie wytlumacza nawet na migi.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Ja ze znajomymi jesteśmy na etapie wybierania miasta docelowego.
    Także przydałaby nam się pomoc kogoś obeznanego w temacie.
    Głównie chodzi właśnie o to, którą opcję wybrać, czy tą pierwszą czy ostatnią.
    Nie chcielibyśmy zostać jakoś strasznie ograniczeni przez biuro przy opcji B.

    Pisałeś też wyżej, że 3500 starczyłoby.
    Z tego co czytałem to koszt samego biura bez przelotów to 1800 zł, dochodzą przeloty i jeszcze minimalne środki które trzeba wziąć to min. 475 USD.
    Chyba ciężko się w tym zmieścić...

    •  

      pokaż komentarz

      @Skinner: Ale biuro ma ograniczenia? Bo moze sie okazac,ze moza warto by bylo doplacic te kilka stow za w miare pewny start.
      Zweryfikujcie wszystko 100x. No i ubezpieczcie sie, bo wizyta np. u dentysty moze byc bardzo kosztowna.
      Bedzie Wam ciezko naklonic kogokolwiek do podpisania Wam czegos w ciemno, bo chyba wczesniej na W&T nie byliscie.
      Jak pisalem,ze przelot kosztowal nas 3500 + biuro 2k + kieszonkowe. Mozna duzo taniej. Ale mysle, ze te 5k w wersji z praca i dobrym polaczeniem lotniczym trzeba liczyc.

      Jesli znacie angielski to ja bym na Wszym miejscu ruszyl w ciemno na job hunting. Warunek to wybrac miasto z duzym turystycznym ruchem w sezonie,zeby bylo gdzie sie zaczepic. LV jest moim zdaniem idealne. No i chate na poczatek - nawet taka jak z linka wczesniej. te $300 na od biedy 4 osoby to luz.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: No pierwszy raz przeżyć w hotelu z amerykańcami, krzywda?

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: A jeśli już po studiach? Mam zamiar wylecieć do Kanady w ramach Youth Mobility Program, a przy okazji zwiedzić stany. Orientujesz się może (albo ktoś inny), na ile łatwo jest dostać wizę do USA w Kanadzie?

    •  

      pokaż komentarz

      @olrajt: Z turystyczna nie powinno byc problemu. Ja wlasnie zlozlem podanie o swoja ,zeby w przszlym roku jechac. Nie przyznaja ich juz tak z automatu jak studenckie, ale podobno nie ma jakis strasznych problemow.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Dużo lokalsów spędza czas w kasynach czy im się raczej przejadło?

    •  

      pokaż komentarz

      @olrajt: Dosc duzo. Ciezko mi stwierdzic procentowo, ale relatywnie duzo? Co innego moga robic? Mlodzi to jeszcze chodza na imprezy. Ale ktos kto ma dzieci i rodziny juz po klubach nie biega (z reguly;)) . Chodza sobie pograc w pokera, ew. inne table games. Jak juz graja na slotach to przewaznie na tych "analogowych"Czesto zamiast prepaid'a nosza ze soba plastikowe kubeczki z cwiartkami. :)

      Najczesciej przesiaduja w malych kasynach gdzie czuc jescze kliemat starego Vegas (u nas podwiedziano by czuc PRL albo komune ;)) - Elis Island, Terribles. :)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Przed wejściem do MGM stało kilka dziewczyn. Na moich oczach podszedł do niej jeden gośc o coś zapytał i zaraz weszli do hotelu

  •  

    pokaż komentarz

    @frytex: Dokładnie. Mnie trochę rozśmieszały automaty 1 centowe. Babice siadały tam rano i wychodziły wieczorem.
    Ciekawe też jest to że za 2 noce dla 4 osób w MGM za 240 dolarów. Mniej niż w Hotelu Tychy xd

    •  

      pokaż komentarz

      @Celinka95: Hehehe... penny slots sa wlasnie dla babc co lubia sie oglupiac. Z wnuczka sie smieja,ze caly dzien gra w Xboxa a robia dokladnie to samo. Sami tez czesto gralismy w penny slots, ale to z uwagi na darmowy alkohol. :)

      Co do ceny nclegow. To juz kogos probowalem wyzej przekonac,ze sa wrecz smieszne w porownaniu z warunkami europejskimi. Nie wierzyl chyba za bardzo ;) A cene wyrwaliscie dosc dobra. :)
      Zamawialiscie z wyprzedzeniem?

  •  

    pokaż komentarz

    bigger: Miałeś wcześniej jakieś plany? Pojechałeś tam sam, czy z kimś?

    BTW W wakacje byłem w LA, i teraz żałuję, że nie skoczyłem do LV na jeden, dwa dni, bo to rzut beretem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Malbuk: Zalezy o jakich planach mowisz. Zawsze chcialem "tam" pojechac i zobaczy jak to wszystko wygalda na prawde. Pozniej byla kwestia uzbierania kasy (w koncu pozyczylem) . Kwestia wyboru miejsca docelowego, biura i pojechalem z kolega, ktory zdecydowal sie w ostatniej chwili. A z LA to chwila. Jezdzilismy na weekendy czasami autem. :)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Nie wiem jak z zarobkami, ale od wygranych musisz zapłacic w Polsce podatek 30%.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Na dokumencie: Change of Employer Policy

    W tym biurze ubezpieczenie jest wliczone w cenę i obejmuje koszty leczenia (do 100 000 USD), utratę bagażu, odpowiedzialność cywilną, itd.
    Dopiero jak ktoś chce zostać dłużej niż 4 miesiące to musi dopłacić dodatkowo.

    Dzięki wielkie za odpowiedzi, powiedz mi jeszcze jakie miasta na pierwszy raz brałbyś pod uwagę?
    New York, Los Angeles (słyszałem, że drogo i ciężko o pracę), Miami, Las Vegas, czy po prostu skupić się na ofercie pracy i wybrać to co odpowiada, chociaż lepiej mieć obrany kierunek wcześniej.
    Bo nie wiem czy jeżeli ktoś wybiera opcje B, to deklaruje kierunek czy po prostu idzie na ten targ organizowany przez biuro, wybiera ofertę i ląduje w danym mieście.

    •  

      pokaż komentarz

      @Skinner: A widzisz, bo zapomnialem Ci chyba napisac.

      Uzyskanie samemu wizy J-1 w momencie kiedy sie o nia ubiegalem bylo praktycznie niemozliwe. Trzeba bylo pozyskac tzw. sponsora - naszym byl BUNAC. Nie wiem czy cos sie w temacie zmienilo. W kazym razie pomoc biura w zalatwianiu wizy byla b. dobra. Samemu temat opanowac nie jest latwo. Nie wspominajac juz o ty,ze jesli w aplikacji wizowej jest blad to wniosek automatycznie zostaje odrzucony. Biuro bierze to na siebie, kompletuje dokumenty, sklada je, umawia Cie na wizyte w ambasadzie. Z nami caly czas byl pracownik, wszystko tlumaczyl i instruowac jak sie co mowic i robic. Przy przylocie do LA tez na miejscu czekal pracownik, ktory wzial nas do urzedu gdzie zalatwialismy sobie social security number. Ja dodatkowo nie jestem z Warszawy i dojazdy i zalatwianie zabieralyby mi za duzo czasu. Biuro w tym przypadku spisalo sie na medal i uwazam,ze nie warto byloby oszczedzac, bo to tylko pozorne oszczednosci.

  •  

    pokaż komentarz

    masz może jakieś ciekawe zdjęcia ?

    •  

      pokaż komentarz

      @timetopretend: No kilka mam. Moglbym postawiac tylko nie wiem co ze soba zrobic. Czy powycinac? Zagwiazdkowac? Na swoja picase niechce wrzucac. Zna ktos jakas dobra (w miare anonimowa) galerie gdzie mozna wrzucic kilka fot i dodac podpisy?

  •  

    pokaż komentarz

    @Narssist: Z tego co czytałem masz kilka opcji W&T. Opcje A, B i D.
    W opcji A, sam sobie szukasz pracy przez internet, koniecznie twój pracodawca musi wypełnić specjalny formularz, że będzie u niego pracować. W tej opcji możesz zmienić pracodawcę.
    Opcja B - biuro samo Ci znajduje pracę, lub wybierasz na targach, tutaj nie możesz samodzielnie zmienić pracodawcy tylko na jakiś warunkach biura.
    Opcja D - na miejscu znajdujesz swojego pracodawce.
    Wszystkie z opcji różnią się ceną, ostatnia najdroższa.

    Wyczytałem to tutaj

    @bigger: Która opcja jest najlepsza? Chyba pierwsza, tylko trzeba się postarać o ten formularz, bo opcja D jest o połowę droższa z tego co widziałem, mam rację?

    •  

      pokaż komentarz

      @Skinner: Dokladnie tak jak piszesz. Z tym,ze wersja B jest najdrozsza. Zalatwiaja za Ciebie wszystko - czesto nawet trnsfer z lotniska i zakwaterowanie. Ale za to cyrograf. A i D wedlug mnie dobra za 2gim razem. Za pierwszym mimo wszystko proponowalbym jechac na gotowe. A zawsze ta prace idzie w jakis tam sposob zmienic ;)

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Masz jeszcze te CVki gdzieś zapisane? Mógłbyś mi podesłać? A co do drug testów, można jakoś ominąć, oszukać? Oczywiście pytam tylko z czystej ciekawości i teoretycznie:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Eddy: Nowy York odradzam. To jakies moje osobiste spostrzezenia. Bardzo drogie miasto jesli chodzi o utrzymanie. Wysokie podatki, no i calkiem subiektywnie to Nowy York nie zrobil na mnie wrazenia specjalnego. Wyglada jak kazda inna, eurpejska stolica tylko,ze z nadwaga. Wszystko jst wieksze. Ludzie na ulicach tez europejscy. Dosc malo dziwakow czy grubasow - w porownani chocby z LA. Ludzie chwalili sobie jescze obie Caroliny, ale tam np. problem z alkoholem jest ;)
      LA ma specyficzny klimat. Wieeelkie, brudne miasto. Pelno dziwolagow. Transport publiczny prawie nieistnieje, wiec trzeba szukac roboty gdzies blisko. Pozatym zajec dosc duzo. Szczegolnia nad Oceanem. W Miami bylem tylko przejazdem, wiec nie wiem. Las Vegas polecam :)

      CVek juz nie mam. Ale pogoglaj (resume) i znajdziesz mnostwo.

      Drugtesty jak to drugtesty. Wykonuje zewnetrzne labolatorium i tu nic nie zrobisz. Aczkolwiek weedu nie wykrywa za bardzo. Tzn znam kilka osob, ktore popalali a przeszli drug testy.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeździliście, czyli tylko z kumplem, z którym pojechałeś, czy z mieliście jaką większa ekipę? :)

    Ten W&T wymaga jakiegoś wykształcenia? I są jakieś ograniczenia, co do długości pobytu i pracowania na miejscu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Malbuk: Jezdzilem z kumplem, z laskami z W&T i kumplami z pracy. Zaleznie od tego jak sie ukladaly day offy.
      Co do W&T to bys musial sprawdzic aktualne, bo z roku na rok to sie zawsze odrobine zmienia. Musisz byc tylko studentem. nawet mozna sie rok wczesniej zapisac na studia - tez tak ludzie robili. Dlugosc pobytu jest jakos tam ograniczone (5 miesiacy? ) a legalna rpaca miesiac krocej.

  •  

    pokaż komentarz

    Odwiedziłeś Reno?, - poprawiło się, czy zupełnie umarło?

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: tzn? jest tam jakaś tabliczka na skrzyżowaniu flamingo i koval?

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: W takim razie banknoty muszą byc tylko na wierzchu.
    W jednym "zlepku" powinno byc 100 banknotów czyli 10.000 dolarów.
    100 takich jest potrzebnych do kwoty 1.000.000 dolarów.
    A co do 10.000.000 w małych nominałach to rzeczywiscie musiałyby byc chyba w wielkich walizkach wakacyjnych a nie neseserach.

    •  

      pokaż komentarz

      @lobo1981: No nie wiem. Pomacac nie moglem, ale na orginalnym zdjeciu widac,ze to paczki po $5000, wiec potrzeba 200 takich paczek, wiec mysle, ze moglby sie zgadzac. Chociaz nie liczylem, bo szklo ;)

  •  

    pokaż komentarz

    1. Zrób AMA
    2. Idź spać
    3. (...)
    4. Profit!
    A na poważnie bardzo podobają mi się Twoje odpowiedzi, całkiem rzeczowe są :)
    Powiedz, czy ciężko dostać wizę i jak wygląda procedura.

  •  

    pokaż komentarz

    @bigger: Zaproponowano? Piszesz tak jakbyś nie skorzystał?