Powiązane (2)

  pokaż (2) 
  • Reklamy Google

  • jeden_z_gapiow +10  

    Wiele moznaby dodac, ale nic ujac temu tekstowi. Niestety w branza HR w Polsce to najczesciej rozliczenia, finanse i strach pred szefem z mikrym dodatkiem odpowiedniego podejscia do ludzi i ich rekrutacji.

    pokaż komentarz
    jeden_z_gapiow
  • dusty1981 +8  

    Całkowicie się zgadzam, obecnie siedzę w mojej pierwszej poważnej pracy po studiach jaką udało mi się znaleźć, siedzę żeby zdobyć doświadczenie i mieć co wpisać do CV i tylko dlatego bo póki co za 1400 na rękę nie da się normalnie wyżyć nie mówiąc o myśleniu o własnym kącie czy zakładaniu rodziny! W tym kraju nic się nie zmieniło i nie zmieni jeszcze przez długie lata. Pracodawcy stoją na stanowisku że mogą zdzierać dowoli z pracowników nie myśląc o tym że kapitał ludzki to najcenniejszy kapitał, politycy nie robią nic żeby sytuacja na rynku pracy uległa poprawie.
    Od kilku miesięcy rozglądam się za lepszą pracą , straciłem mnóstwo czasu i trochę pieniędzy łażąc na wszelkiego rodzaju durne rekrutacje, CV mam dopieszczone , znam języki, mam dobre wykształcenie i chęć do rozwoju i nauki i co? Jak mówię że chciałbym zarabiać na początek powyżej 2000 netto a potem z czasem podwyżki to patrzą się jak na wariata ! Tylko po znajomości można liczyć na posady za lepszą kasę. Ten kraj jest chory, przeżarty korupcją, nepotyzmem, kretynizmem rządzących. Coraz bardziej dojrzewam do decyzji o wyjeździe o emigracji stąd na zawsze bo wiem że jeśli stąd wyjadę to już nigdy nie będę chciał wrócić do tego padoła łez. W Polsce ciężką pracą co najwyżej można się garba dorobić i jest to niestety jakże smutna prawda!

    pokaż komentarz
    dusty1981
  • cukiereczek2007 +1  

    Kiedyś dawno temu, kiedy byłam na studiach zaocznych, dowiedziałam się, że zarabiam najmniej ze wszystkich. Marne stanowisko miałam. A i tak się dorobiłam. Tyle, że dzisiaj z rentą 614 złotych miesięcznie nie tylko nie martwię się z czego ja będę żyć ale i zwiedzam sobie Polskę i Europę co jakiś czas, nie mówiąc o tym, że mam gdzie mieszkać. Sekret tkwi nie w tym ile się zarabia, ale jak potem się te zarobione pieniądze przerabia. :)

    pokaż komentarz
    cukiereczek2007
  • feuer-fest 0  

    wystarczy tylko zarobic troche wiecxej, niz sie wydaje na bieżączkę. Nawet 100 PLN miesięcznie inwestowane przez 20 lat to niezły kapitalik ;)

    pokaż komentarz
    feuer-fest
  • cukiereczek2007 0  

    feuer-fest to zależy ile ta bieżączka wynosi :)

    pokaż komentarz
    cukiereczek2007
  • feuer-fest 0  

    Wszystko jedno, ile. Trzeba tylko zarabieć więcej, niż bieżączka :P Niezaleznie czy bieżączki masz 1.5k czy 10k :D Nadwyżki się inwestuje, jakie by nie były.

    pokaż komentarz
    feuer-fest
  • feuer-fest +4  

    Dlatego ja się przerzuciłem z rodzimych pracodawców na zachodnich. Niestety mało jest zawodów, w których ludzie moga sobie pozwolić na zatrudnienie w USA równocześnie pozostając w Polce :) Pozostając na studiach jako programista PHP cięzko jest wyciągnąć powyżej 5000/rękę, zwłaszcza poza Warszawą.

    Nawet firmy takie jak IAI, które wydawałoby się sa dość porządne, oferują "2500 na początke na umowie zleceniu a potem się zobaczy". 2500 na początek to w miarę rozgarnięty webdeveloper zarobi na 3 małych zleceniach które zajmą mu dwa tygodnie :/ Oni myślą że jak ktoś nie skończył polibudy to już 50zeta na godzine nie przystoi. Na zachodzie nie zwracają na to uwagi zupełnie. Pomijam już właśnie to niesamowicie drażniące ukrywanie pensji w ogłoszeniach. Tak więc sorry, rodzimi pracodawcy ;)

    Albo przyśle jeden z drugim takiego mejla: "Witam, znalazlem pana na google, zapraszamy do pracy w [tu nazwa firmy], gdyby byl pan zainteresowany prosze zlozyc aplikacje". Zero informacji, zero grzeczności, zero polotu. Jak miałem konto na goldenline to przysłali mi mejla w ktorym zwracali się do mnie per "pani". WTF

    pokaż komentarz
    feuer-fest
  • adamssson +1  

    jak znalazłeś zlecenia z tak daleka? mozemy sie skontaktować jakoś na prv?

    pokaż komentarz
    adamssson
  • alecc -2  

    Właśnie, znam biegle niemiecki, dobrze angielski, i zawsze się zastanawiałem jak, jako programista znaleźć pracę za granicą pozostając w Polsce.

    pokaż komentarz
    alecc
  • feuer-fest +2  

    Ściezka mojej kariery - www.mjaworski.pl :)

    Do stycznie tego roku była to freelancerka/własn działalność na polskim rynku., Trwało to jakieś 1,5-2 lata. Z kasą bywało różnie, chociaż bywały naprawdę dobe miesiące, więc ogólny rozrachunek był OK. Ale nie powalający, zwłaczcza w porównaniu do czasu, jaki trzeba było temu poświęcic.

    W styczniu jeszcze nie znałem Joomli. Bo w Polsce o Joomli nie mówi się wcale albo źle, nasze rodzime agencje nawet do najmniejszej stronki wciskają swojego CMS. Poszedłem do firmy zwanej mamboassistance, parę miechó robiłem jako zwykły klepacz, potem awansowałem na main dev. Jak tylko podszkoliłem się (w 3 miesiące znałem joomlę/oscommerce/virtuemart/cb biegle i mam na myśli BIEGLE) i nawiązałem trochę kontaktów to zwolniłem się z tamtej firmy i zaczłąem szukać zleceń na własną rękę (25$/h spokojnie można wyciągnąć). W międzyczasie jeden z klientów dla którego pisałem integrację Joomla z API constantcontact.com tak polubił moją pracę, że zatrudnił mnie na etat (lead programming engineer). W dodatku rozkręcam z kolegą z UK inny mały około-joomlowy biznesik, w którym już na starcie zatrudniliśmy programistę z Ukrainy, z którym współpracowaliśmy przy okazji innych projektów.

    Tak więc w moim przypadku przeskoczenie "granicy" nastąpiło w momencie poznania Joomli. Inaczej byłbym skazany na robienie stronek polskim pożal się boże biznesmenom ("1500 zlotych, co tak drogo, nie daloby sie bez fakturki?") albo robienie fulltime dla innych pozal sie boze biznesmenow (na początek 2500 na umowe zlecenie a jak pan skonczy studia za 4 lata to moze wtedy samozatrudnienie, bo umowa o prace to odpada, no chyba ze za najnizsza krajowa, hłe hłe").

    Joomla w Polsce jest bardzo niedoceniana, co innego w USA. Tam 1000$ za custom component (3-4 dni pracy) każdy da lekką ręką (jesli pracujesz bez pośredników). Przy kursie dolara 2 PLN masz z tego 2k - podatki... A w grudniu wybieram się do USA na CMS Expo, największą imprezę w tej branży, żeby nawiązać trohcę kontaktów :D

    pokaż komentarz
    feuer-fest
  • feuer-fest 0  

    widze ze mi firma hostingowa zrobiła zonka z CV...

    pokaż komentarz
    feuer-fest
  • le_banana 0  

    No właśnie też się zdziwiłem popołudniowym komunikatem Apache.

    Chwilowy Wykop Efect? :-)

    pokaż komentarz
    le_banana
  • feuer-fest -1  

    dreamhost effect ;) czyl "sorry we have pointed you domain to some else account by mistake"

    pokaż komentarz
    feuer-fest
  • piotrb 0  

    2 rzeczy:
    Ja mam trochę inne (lepsze) doświadczenia, również co nieco mógłbym powiedzieć patrząc od tej drugiej strony, a też pochodzę z grodu Gryfa ;)
    Programiści PHP zarabiają mało w Polsce chyba głównie dlatego, że konkurencja jest duża, nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że za duża.

    pokaż komentarz
    piotrb
  • parsiuk +4  

    Ten artykuł to jak dla mnie dobra odpowiedź na: http://www.wykop.pl/link/90370/7-grzechow-glownych-cv

    Niby zupełnie o czym innym ale jak czytałem zadęty artykuł o procesie rekrutacji, o błędach kandydatów, o tym jaka to Pani jest ważna to przed oczami stawała mi każda firma w jakiej pracowałem, czy w której chciałem pracować. I tu komentarz dla pikpok85: Nie, nie "aplikowałem" do kopania rowów. Chociaż taka była moja pierwsza praca przed studiami, żeby sobie na te studia zarobić. Zahaczyłem się o kilka większych firm (nie tylko w Polsce) i wiem o czym mówię.

    pokaż komentarz
    parsiuk
  • kompi +2  

    a kto o zdrowych zmysłach odpowiada na takie d!!#$ne ogłoszenia. Jak widze ogłoszenia zaczynające się od słów "Prężnie rozwijająca się firma..." albo jeszcze bardziej prostackie nazwy stanowisk które w 90% można nazwać "szukam frajera", akwizytora itp. , nie mówiąc już o tym ze nie ma nazwy firmy, adresu itp. - spam nic więcej.

    pokaż komentarz
    kompi
  • anuska +1  

    tysiące ludzi odpowiada, trzeba się kilka razy naciąć, żeby nabrać doświadczenia...

    pokaż komentarz
    anuska
  • kompi +1  

    dlatego jestem za tym aby to jakąś ustawą wymusić, zeby ogłoszenia o pracę były bardzo szczegółowe i było wymagane podanie dane firmy, adresy, kwoty wynagrodzeń, jaka umowa, na jaki okres, i zakres obowiązków. Takie ogłoszenie było by podstawą do ewentualnego oskarżenia ogłoszeniodawcę w przypadku kiedy rzeczywistość okaże się inna. Teraz jest pełno takich frajerów którzy szukają pracowników, praktycznie zero informacji, kandydat zapierdziela setki kilometrów czasami marnując swój cenny czas i pieniądze po to aby dowiedzeić sie ze ma być akwizytorem, z własnym samochodem i paliwem i zarobie dopiero kiedy coś sprzeda, na umowe zlecenia a czasami bez umowy. wg mnie jest to narażenie drugiej osoby na straty finansowe i powinno być karane.

    pokaż komentarz
    kompi
  • rt_of_vnt 0  

    kompi - tu nie potrzeba ustawy tylko czasu. Polska gospodarka rynkow jest ciągle "młodą" gospodarką rynkową. Im mniej jest tego typu regulacji prawnych tym lepiej - jednak musi to iść w parze z rosnącą świadomością działania wolnego rynku u obywateli. Mietek z Głuchodupek widząc w wybiórczej piękne ogłoszenie o pracy w harakterze managera od spraw sprzedaźy (czyli pewnie jakiś akwizytor) wyśle swoje zgłoszenie. Im więcej takich nieświadomych "mieciów" jest tak, długo te ogłoszenia będą.
    W UK dla przykładu zawsze (99%) jest napisane ile płacą: http://www.washijb.jobcentreplus.gov.uk/Internet/jobResults.do?action=page&target_page=2

    pokaż komentarz
    rt_of_vnt
  • medevacs 0  

    @kompi - jakbyś był pół roku bez pracy to też odpowiadał na wszystkie ogłoszenia jak leci. Niestety, jak się jest zdesperowanym to się tak robi.

    pokaż komentarz
    medevacs
  • MarianZLidla +1  

    Kiedys zrobilem maly test, powybieralem jak leci oferty dt programistow ze stron typu jobpilot.pl, pracownicy.it itd. wysylajac maila o mniej wiecej takiej tresci:

    "Witam,

    Zanim wysle CV, chcialbym sie dowiedziec jakie oferujecie wynagrodzenie przy zalozeniu ze spelniam wymagania znajdujace sie w ofercie pracy.

    Pozdrawiam,
    Imie i nazwisko"

    Wyslalem takich listow kilkadziesiat. Dostalem dwie odpowiedzi, jedna to byla "Z takim podejsciem, to nie masz u nas czego szukac" i druga co mnie zaskoczylo podano mi minimalne zarobki, reszta firm nie raczyla odpowiedziec.
    Chcialem na ten temat napisac artykul, ale niestety w zasadzie nie bylo z czego.
    Moglbym wymienic firmy ktore nieodpisaly... ale dalem sobie spokoj, szkoda zachodu ;)

    pokaż komentarz
    MarianZLidla
  • rt_of_vnt +1  

    I tu się mylisz. Właśnie powinieneś podać. To jest coś jak wkładanie dłuuuugiego kija w gniazdo os. Będą latały wściekłe nie wiedząc z kąd pochodzi zagrożenie :-)

    pokaż komentarz
    rt_of_vnt
  • parsiuk +1  

    Dawaj! Jak będzie trzeba to chętnie pomogę i sam trochę maili powysyłam... :P

    pokaż komentarz
    parsiuk
  • cukiereczek2007 +1  

    Nie rozumiem tylko, dlaczego niektóre firmy wymieniają pracowników na nowych (świeża krew). Przecież nowy pracownik zawsze się przez jakiś czas wdraża do pracy.
    A poza tym takie nieuczciwe metody mogą sprawić, że potem nikogo naiwnego nie znajdzie do roboty i biznes już nie będzie się kręcił.

    pokaż komentarz
    cukiereczek2007
  • chromakowo +9  

    Bo czasem okres wdrażania trwa krótko i opłaca się zapłacić mniej świeżemu pracownikowi. Słyszałem historię o właścicielu baru, który codziennie zatrudniał nowego kelnera na jednodniowy okres próbny (za darmo). Pod koniec dnia stwierdzal, że kelner sie nie nadaje i następnego dnia zatrudniał innego. Tak miał darmowych kelnerów przez całe wakacje.

    pokaż komentarz
    chromakowo
  • dx0ne +4  

    @chromakowo:
    ale był ludzką świnią

    pokaż komentarz
    dx0ne
  • chromakowo 0  

    @dx0ne
    Są ludzie i ludziska. Trzeba zawsze uważać, bo można się naciąć :/

    pokaż komentarz
    chromakowo
  • rt_of_vnt +3  

    Eh tam ... dobrze kombinuje. Zaoszczędził pewnie z 5000 zł, a ci "kelnerzy" mają darmowy kurs i doświadczenie: jak nie dać się "sfrajerzyć" takiemu cwaniakowi.

    pokaż komentarz
    rt_of_vnt
  • chromakowo +1  

    Podobno najlepiej uczyć się na błędach, chociaz dobrze jest, gdy są to cudze błędy :)

    pokaż komentarz
    chromakowo
  • MarianZLidla +20  

    Tak, przez d$$$%ne dzialy HR kilku firm w Polsce, tylko stracilem kilka godzin z zycia i pieniedzy na dojazdy.
    Wszystko bylo pieknie. Rozmowa konczyla sie na 'To kiedy chcialbys zaczac?'. No to mowie... 'chwila, jeszcze nie przedyskutowalismy zarobkow'.
    No tak i gosciu pyta sie, 'to ile chcialbys zarabiac ?' no to sobie mysle, dobry jestem, nie bede zdzierac, niech sie na mnie poznaja jak pracuje i mowie, ze 4000 netto. Pan od HR zbladl i mowi 'Przeciez jestes studentem ? nie mozesz zarabiac tyle co profesor'. Dopilem kawke i wyszedlem ;) I tak kilka razy.

    Dziekuje Ci boze, ze juz nie mieszkam w Polsce.

    pokaż komentarz
    MarianZLidla
  • Prezz +22  

    Dziekuje Ci boze, ze juz nie mieszkam w Polsce.

    Wnioskuje po Twoim nicku, że teraz masz 4000 netto w Lidlu za granicą?

    pokaż komentarz
    Prezz
  • adamssson +16  

    @Prezz

    Jakie to ma znaczenie gdzie ma te 4000? Sam spotykam się z sytuacjami gdzie ludzie śmiganiem na zagranicznym zmywaku zarabiają więcej niż ja jako inżynier na ziemi ojczystej. Szanuje ich wybór i jestem pewien że w Polsce nie mieliby lepiej. Radze ci naucz się szanować decyzje których sam być może nie jesteś w stanie podjąć.

    Polskie HR to żenada. Trudno mówić tu w ogóle o zarządzaniu zasobami ludzkimi.

    pokaż komentarz
    adamssson
  • yco79 +4  

    Taka jest niestety gorzka prawda, bo w Polsce specjalistów się nie docenia a za granicą docenia się nawet zwykłego pracownika. Poza tym "nasze ceny już dawno wyprzedziły ich ceny", nawet najbardziej podstawowe produkty są droższe niż w zachodniej europie, i jak tu wyżyć z wypłaty czterokrotnie niższej?
    Każdemu kto wyjechał przykleja się tę samą etykietkę "pracuje na zmywaku", tym czasem z kraju wyjeżdża wielu specjalistów, którzy pracują w swojej dziedzinie, a nawet poszerzają swoją wiedzę i umiejętności (i daje się mu możliwości)... gdyż im się w Polsce po prostu nie opłaca.
    Co do przejrzystości ofert pracy na zachodzie - potwierdzam, chociaż często firmy rekrutacyjne nie podają nazwy oferenta, ale dużo dokładniej określają jakich ludzi szukają, jakie pieniądze wchodzą w grę. Na rozmowę ludzie zapraszani są w przeciągu kilku dni (telefon jest najczęściej już w dzień otrzymania CV) i tam dowiadujemy się wszystkiego, nawet tego czy będziesz zaproszony na kolejny etap czy możesz szukać czegoś innego. W Polsce nie dowiesz się niczego przez miesiąc a później dostaniesz standardową odpowiedź: to my do pana zadzwonimy... i nadal nie wiesz nic.

    pokaż komentarz
    yco79
  • adamssson +17  

    @padprizee

    Spróbuj zapłacić patriotyzmem za jedzenie w Biedronce.

    Życze powodzenia

    pokaż komentarz
    adamssson
  • Prezz 0  

    @adamssson

    Spokojnie, to tylko taka mała dygresja do nicka była. Oczywiście, że szanuje każdego wybór co do pracy. Niestety jest to prawda, że za granicą na popularnym zmywaku ludzie zarabiają więcej niż w Polsce inżynierowie. Niestety również wszystko to co w artykule jest napisane jest prawdą.
    Koleżanka teraz aplikuje do pracy w policji (pracownik cywilny). Ogłoszenie właśnie na kariera.pl - zakres obowiązków opisany dokładnie; wymaganie tylko jedno - wykształcenie średnie. W kontakcie wpisana cała lista dokumentów (cała masa oświadczeń - trzeba biegać na policję, do US itp.) ale brak informacji o płacy! Podziwiam ją, że ma w ogóle ochotę na nie odpowiedzieć...

    pokaż komentarz
    Prezz
  • Slavo -4  

    Prezz, pojedziesz, wrócisz i będziesz całkiem inaczej śpiewać.

    pokaż komentarz
    Slavo
  • dancios +2  

    brak widelek placowych denerwuje najmocniej. wlasciwie caly artkul dobrze splentowal. kopiemy!

    pokaż komentarz
    dancios
  • pukpuk 0  

    W Wielkiej Brytanii, o której mowa w artykule wcale nie jest tak świetnie. Owszem zdecydowana więksość ogłoszeń zawiera informacje o wynagrodzeniu a do tego osoby rekrutujące są doskonale przygotowane do rozmowy z pracownikiem. Zdecydowanie za bardzo! Niezależnie czy są z agencji rekrutacyjnej, czy z działu HR czy też szefem dziełu, który rekrutuje, wszyscy mają dokładnie tą samą wiedzę - jakby jedną książkę wszystkim wciskali jak biblię. Każdy zadaje dokładnie te same pytania i oczekuje dokładnie tych samych odpowiedzi. Oczekują, że praca na zmywaku za najniższą krajową to szczyt marzeń kandydata i ma on odpowiadać, że zamierza związać się z firną na całe życie. A jak tylko spróbuje odpowiedzieć, że chce tą pracę bo potrzebuje pieniędzy to uznają, że ma za niską motywację i przyjmą innego kłamczucha. Tutaj owszem firma podaje informacje o sobie ale za to nikt nie sprawdza pracownika. Liczą się jakieś referencje, które najlepiej jest mieć pozmyślane od znajomych, bo lepiej wyglądają niż prawdziwe i tak nikt nie sprawdzi. Nie sprawdza się umiejętności i wiedzy bo motywacja jest najważniejsza. Liczy się tylko jak ktoś umie nakłamać (sprzedać się) a nie co naprawdę sobą reprezentuje. No i przede wszystkim trzeba się wszystkiego dowiedzieć o firmie. Nie ważne, że nie zamierzasz być dyrektorem strategicznym tylko sprzątaczką, ważne, że musisz wiedzieć wszystko co się da o firmie łącznie z jej wynikami finansowymi, bo w "podręczniku biblii" napisali, że jak ktoś się nauczy o firmie to znaczy, że ma dużą motywację żeby tam pracować. A ja się pytam po co?
    Jak widać za dużo wiedzy nt. rekruatcji też nie jest korzystne. Ludzie powinni więcej myśleć a rozmowę z kandydatem traktować jak rozmowę z człowiekiem, z którym będziemy pracować a nie tylko odchaczanie kolejnych prawidłowych odpowiedzi na standardowe pytania.

    pokaż komentarz
    pukpuk
  • MarianZLidla 0  

    Masz chyba jakis kompleks kolego albo pecha w zyciu albo pomylily ci sie kraje.

    pokaż komentarz
    MarianZLidla
  • rt_of_vnt -1  

    Popieram MarianaZLidla ...

    pokaż komentarz
    rt_of_vnt
  • lavinka -1  

    Firmy rekrutujące w Warszawie to jakaś porażka. Totalna prowizorka. Właśnie brat przechodzi z nimi niezłe cyrki. Szkoda słów. Nie mają żadnej bazy danych pacowników. Wszystko robią na chybił trafił. Robią w jajo tak samo potencjalnych pracowników jak i firmy, dla których pracują. Przez telefon często nei chcą podać ani wysokości wynagrodzenia,ani miejscowości w jakiej firma jest(czasem są pod Warszawą). I się dziwią,że potencjalny pracownik nie wie czy chce przyjąć taką posadę czy nie. Tragedy. Czasem po naciskach udaje się wyciągnąć rodzaj umowy, czas pracy, miejsce i takie tam. Ale nie wszędzie i nie za każdym razem.

    pokaż komentarz
    lavinka
  • orjed 0  

    W Polsce się na tym znają. Każdy chce zarabiać dużo, więc mu się dużo proponuje ;P

    pokaż komentarz
    orjed
  • ponton 0  

    Ukrywanie wynagrodzenia w ogłoszeniach, chowanie się za firmą rekrutującą, nieuczciwe podbieranie pracowników, zbieranie informacji o pracownikach w serwisach społecznościowych, to tylko część błędów które popełniają firmy szukając pracowników.

    Dlaczego to jest błąd? W takich serwisach bardzo dużo można się dowiedzieć o pracowniku, czego on sam nie powie.

    pokaż komentarz
    ponton
pokaż 

Wykopali i zakopali (240 / 2)