:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    A na widowni studenciory michy ciesza a sami wyciagaja kasiore od rodzicow :P

    •  

      pokaż komentarz

      @lekarz_od_oczu:
      No ale za siedzenie na widowni też się im płaci. Więc jednak starają się coś sami dobobić.

    •  

      pokaż komentarz

      @lekarz_od_oczu:

      Raczej cieszą michę z głąba, który w wieku 23 lat ma wykształcenie podstawowe ; ]

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaslm: czy po studiach, czy po podstawówce, jak nie ma chęci do pracy i zarabiania na siebie to wykształcenie nic nie zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @JacekiPlacek:
      no wiesz za coś cytrynówe trza kupić a i na nową koszulę na podryw też pare groszy się przyda ziom!

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaslm: Koleś mówi to jeszcze tak jakby to nie była jego winna, że ma jedynie wykształcenie podstawowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @lekarz_od_oczu: Wolę być przez te 3-4 lata na utrzymaniu rodziców i zdać studia techniczne z zajebistym wynikiem, rzetelnie poświęcając czas na naukę niż pracować w tygodniu i ledwo co prześlizgiwać się z semestru na semestr na studiach zaocznych.

      Ale zaraz znajdzie się parę wielkich mądral którzy zaczną krzyczeć, że szkoła to tylko ogłupia i w ogóle beee.

    •  

      pokaż komentarz

      @kobiaszu: Nie ma znaczenia czy mieszkasz z rodzicami czy nie, trzeba lubic to co sie studiuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @kobiaszu: O patrzcie kolejny, co myśli że z wynikiem 5 na koniec studiów :) zdobędzie zajebistą pracę, bo się rzetelnie uczył :( już to zbyt wielu przerabiało i wielu będzie Cię próbowało nawrócić, że tu Polska i to i tak nic nie zmieni, ale ja nie mam zmiaru tego robić, przekonasz się za te 3-4 lata że ciągnięcie pieniążków od rodziców w celu rzekomych "rzetelnych studiów dziennych" było bez celowe (przedłużasz sobie jedynie dzieciństwo bo rodzcie Ci na to pozwalają SAD BUT TRUE :( ), ponieważ nie masz żadnego doświadczenia w zawodzie, i wtedy zobaczysz czy kolega na dwójkach i trójkach z doświadzceniem zawodowym, czy Ty z piątką - kto zdobędzię lepiej płatną pracę.. A założe się że już na drugim/trzecim roku będziesz na uczelni może 2/3 razy w tygodniu a resztę czasu będziesz miał wolnego, ALE BROŃ BOŻE nie pojdziesz do pracy.. bo przecież jak sam piszesz wolisz się rzetelnie uczyć przez 3 czy 4 lata :) bo to przecież otwiera Ci wyśmienitą przyszłość. Dobry.. boże.. żeby to było takie proste.

      ps. Nie mówię, że szkoła ogłupia i że nie jest potrzebna.

    •  

      pokaż komentarz

      @clickPLUS: No ale na pierwszym roku to raczej nikt takiego studenta w branży nie zatrudni, bo do czego on może się przydać, ewentualnie do całkiem przyziemnych zadań, które raczej w doświadczenie zawodowe nie za bardzo się wliczą. 2/3 dni na uczelni na drugim/trzecim roku na studiach technicznych? Nie znam takiego przypadku, no chyba, że odpuszczając dość dużo zajęć, ale tak planowo to nie za bardzo, wszyscy moi znajomi z drugiego roku politechniki mają zajęcia przez co najmniej 4 dni zajęcia.
      No i można studiować dziennie poza domem, nie ciągnąć kasy od rodziców i nie pracować w ciągu roku akademickiego. Mówiąc oczywiście o pracy nie związanej z kierunkiem studiów, bo jak jest możliwość jakiejś pracy, nawet całkiem drobnej, ale w branży to warto.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysiulek: Ja będąc na studiach technicznych już na 1szym roku miałem 4 dni zajęcia tylko w tygodniu i nie tylko ja ale cały wydział, a w czasie kolejnych lat "rzekomo" trzeba przyjść na uczelnie.. ale tak jak piszę.. PRZYJŚĆ, bo są to wykłady które nie są obowiązkowe (wykłady były obowiązkowe jedynie na 1szym roku)a więc:4 dni zajecia z czego 1 dzien to są wykłady na które zwyczajnie w czasie kolejnych lat studiów nie muszą chodzić.

      Aha i jeszcze podam Ci najprostszy przykład z życia (bo mówisz że nikt nie zatrudni w zawodzie, nie chodzi o pracę w zawodzie, TYLKO O PRACĘ). Moje znajome ubiegały się ostatnio o pracę jedna miała jak kolega @kobiaszu pisał "super świadectwo z wyróżnieniem i pracę napisaną na 5" a druga miała 3, pracodawca kazał im wypisać na kartce wszystkie prace jakimi się zajmowały (WSZYSTKIE), no i ta z trójkami wypisała: praca w szklarni, sprzątaczka itd itp. a ta druga nic i wiesz która dostała pracę? ta która już pracowała, dlaczego? mam Ci tłumaczyć dalej?

    •  

      pokaż komentarz

      @clickPLUS: No jeżeli chodzi o pracę tak w ogóle to rozumiem, myślałem, że masz bardziej na myśli coś bardziej konkretnego. A tak, pizzeria, kino, call center, owoce w wakacje, jest dużo możliwości. Trzeba to też wypośrodkować, czyli żeby przez pracę nie zawalać studiów. Są różne kierunki, różne plany, różnie się to układa. Dobrą opcją jest wakacyjna praca za granicą, ładnie można wyjść na tym finansowo, dobrze to potem wygląda dla pracodawcy, że pracował w ogóle, że za granicą to znaczy że obrotny i sobie radzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @clickPLUS: To kwestia głupoty a nie doświadczenia. W takim przypadku pisze się o pracy wykonywanej w domyśle na czarno więc bez referencji. Sprzątanie, korepetycje - pasuje jak znalazł.
      Bonus jak to coś technicznego na czym się znasz, bo w razie pytania wyglądasz wiarygodnie. Jak kiedyś robiłem zlecenia programistyczne to zawsze miałem kilka lat doświadczenia w technologii, nawet jeśli w rzeczywistości miałby to być mój pierwszy projekt ;)
      Jeśli chodzi o pieniądze/zlecenie/pracę trzeba kombinować.

      Poziom mistrzowski to fałszywe referencje tzn. znajomy który odbierze telefon jako szef firmy w której pracowałeś np. Duże pole do popisu. To już wymaga więcej wysiłku. Za to 5 lat doświadczenia można zdobyć w kilka dni. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @koszernyrozum: Rozumiem, że uważasz że tamten pracowdawca poprosił o telefon do jej byłego szefa aby to potwierdził? (cóż za pomysł "A niech mi Pani przyniesię umowę z tamtej pracy... albo nie, poda pani telefon i ja zadzwonie! to bardziej wiarygodne!") Nie piszę w żadnym wypadku o pracy na czarno, dziewczyna musiała pokazać umowy o pracę (jakiekolwiek by nie były). Na krzywy ryj to chyba nikt by nie uwierzył. No chyba że znasz takich pracodawców co uznają za pracę "dawanie korków" oraz "umyłem mamie samochód i mi zapłaciła" hhehehe.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Ale zaraz znajdzie się parę wielkich mądral którzy zaczną krzyczeć, że szkoła to tylko ogłupia i w ogóle beee.

      @kobiaszu: Szkoła - tak, dobre studia - nie.

      Nie ma znaczenia czy mieszkasz z rodzicami czy nie, trzeba lubic to co sie studiuje.

      @LubieRZca: Zależy po co studiujesz - żeby się rozwijać czy żeby mieć dobrą pracę i zarobki - bo to się może rozmijać. Tak samo mogę sobie zarzucić wyświechtanym hasłem w stylu "trzeba lubić to co się robi" - tak, no pewnie - wszyscy się zgodzą i w ogóle przyklasną po czym się okaże że 90% się przyzna że pracuje w maku, KFC, na magazynie, albo w nudnym biurze. Piękne słówka pięknymi słówkami, do celów trzeba dążyć, a życie życiem. I pobożne życzenia tego nie zmienią.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lk_hc: Prawdę rzeczesz, może, ale nie koniecznie. Na początku trzeba się pomęczyć i porobić za murzyna, ale jeśli się naprawdę czegoś chcę, to można, tylko że większość ludzi jest zbyt leniwa i zbyt szybko się poddaje, nawet nie próbując.

    •  

      pokaż komentarz

      Na początku trzeba się pomęczyć i porobić za murzyna, ale jeśli się naprawdę czegoś chcę,

      @LubieRZca: Dlatego też w treści mojej wypowiedzi znalazły się słowa "do celów trzeba dążyć" żeby znów nie wyszło że ja z tych co uważają że nic się nie da i w ogóle to "wina wszystkich w okół tylko nie mnie".

  •  

    pokaż komentarz

    powiedzcie że to jakieś wyreżyserowane science-fiction

    •  

      pokaż komentarz

      @trance: Wyreżyserowane- tak. Science fiction- nie. Raczej tragikomedia:)

    •  

      pokaż komentarz

      @trance:Musi być reżyserka bo po jakiego grzyba zgodziłby się występować w tym programie? Nie wierzę w to.

    •  

      pokaż komentarz

      @evenstar: Stary bejsbolem go przymusił:P

    •  

      pokaż komentarz

      @trance: Ty weź science-fiction nie obrażaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @Orteus: szczerze mówiąc nie wiem jaka jest odpowiednia suma, zeby zgodzić się na takie upokorzenie w telewizji. Nie dość, ze wychodzi na totalnego nieroba, to jeszcze chama bo widzi, że tata ma problemy finansowe i gówno z tym robi. Po prostu żaaaałooosne!

    •  

      pokaż komentarz

      @evenstar: Żałosne to jest Twoje oglądanie seriali w których nikt nie ma problemów finansowych. Sory, ale dzisiaj to każdy ma jakieś problemy inne niż - z kim się dymała dżenifer lopez.

    •  

      pokaż komentarz

      @domofon: są zbyt naturalni na reżyserke.patrz jak grają w ''dlaczego ja" i innych annach mariach wesolowskich

    •  

      pokaż komentarz

      @kulawy85: hmm, wg. mnie oni sa dosc sztuczni, by nie byc aktorami, zobacz tez "Pamietniki z wakacji".

    •  

      pokaż komentarz

      @evenstar: Można to potraktować jako zabawę. Trochę dystansu nie zaszkodzi. Sam bym chętnie zagrał takiego nieroba, a bywają ciekawsze role. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Snejk: nieprawda, wielu ludzi ma dobrze płatną pracę, a o problemy finansowe oglądają np. w tv.

    •  

      pokaż komentarz

      @argothiel: To znaczy zabawa zabawą - jeśli to nie jest prawda i tylko jako rodzina robią sobie jaja dla zarobku, a tak na serio nie maja takich problemów, syn pracuje czy coś - to ok, pewnie, ze to rozumiem;D ale jeśli to wszystko co mówią to prawda i rodzina zgodziła się na takie wystąpienie to trochę się dziwie

    •  

      pokaż komentarz

      @Bennny: O nie, każdy ma problemy finansowe. Nawet powiem ci, że bogatsi mają większe. Biednemu brakuje 200zł do pierwszego, a bogatszemu brakuje 200 tys. do zakupu nowego merca i będzie musiał zadowolić się toyotą. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: do pierwszego to zazwyczaj brakuje 6 zł, no chyba, że chodzi o dni miesiąca;p Sprawdziłem!

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: to nie są problemy finansowe, tylko problemy ze swoją pazernością. A ludzi, którzy dobrze zarabiają, wiodą wygodne życie i stać ich na swoje pasje i potrzeby jest w Polsce sporo. Sam taki jestem i wielu moich znajomych też.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bennny: to nie są problemy finansowe, tylko problemy ze swoją pazernością

      whyy sssoo sssiriousss, myy preciousss?

    •  

      pokaż komentarz

      @kulawy85: Na zmywaku w Londynie też pewnie TVN ma kamery zainstalowane tak na wszelki wypadek?

    •  

      pokaż komentarz

      @evenstar: A co takiemu za różnica? Dostanie pieniądze za godzinę siedzenia w studio. A są ludzie, którzy się tym szczycą. Że są... hm... Alternatywni.

    •  

      pokaż komentarz

      @DaveVinci: dlatego mówię, że to dla mnie jest dziwne, widocznie dla nich nie, czego zrozumieć nie potrafię ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @evenstar: oj tam, oj tam. A Springera oglądałeś kiedy?

    •  

      pokaż komentarz

      @Willy666: a buziaka to ja za co otrzymałam?:-D

    •  

      pokaż komentarz

      @evenstar: w ramach zadośćuczynienia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Snejk: aktorzy grający w serialach nie mają kłopotów finansowych więc przy ich poziomie byłoby cieżko wczuć się w rolę. Trochę zrozumienia człowieku, każdy orze jak może...
      Tak na prawdę wynika to z tego, że klientelą tych szopek są ludzie mający problemy z pieniędzmi którzy nie chcą oglądać im podobnych w TV, która podobnie jak alkohol służy zapomnieniu o codzienności.

    •  

      pokaż komentarz

      @Snejk: problemy z finansami mają ludzie, którzy nie planują swojego budżetu. Jeśli zarabiam 1500 zł na miesiąc, to nie kupuje sobie dziennie piwka, nie baluje w restauracjach, czy nie wożę się taksówkami na dyskoteki.

      Za robotę trzeba się wziąć jeśli ma się ochotę na używki i przyjemności - wstyd by mi było prosić się o papierosa czy pożyczać pieniądze na alkohol.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      a bogatszemu brakuje 200 tys. do zakupu nowego merca i będzie musiał zadowolić się toyotą. ;)

      @kubako: Albo 200 tys. do spłaty kredytu wziętego na maszyny - choć pewnie wszyscy sąsiedzi myślą że on to bogaty i jedyny jego problem to ta Toyota miast Merca - k#%$a co za płytkie rozumowanie.

      problemy z finansami mają ludzie, którzy nie planują swojego budżetu.

      @zakaz_palenia: I ##!$ - 90% problemów finansowych Polaków rozwiązane - człowieku... aż mi brak słów trochę na te twoje wynurzenia. Albo gówno wiesz o życiu albo nie masz wyobraźni. Owszem planowanie finansowe jest bardzo ważne, ale k#%$a - co ty piszesz. Ludzie nie chorują? Ludzie nie dojeżdżają do pracy (to może czasem nawet pół pensji pochłaniać), ludziom nie rodzą się dzieci? No ale tacy geniusze jak ty zaraz mi tu sypną genialnymi receptami: wyzdrowieć, zmienić pracę, antykoncepcja - c'nie?! Przecież to takie proste. Ja p$@$!%$e http://goo.gl/aBQqD wy i wasze olśniewające rozwiązania w stylu: "Jeśli masz mało pieniędzy to oznacza, że musisz więcej zarabiać" - jakie to życiowe - w szczególności powiedziane do niewykształconej kobiety pracującej fizycznie np. - która nie pozwoliła sobie na żadne przyjemności od 7 lat bo wychowuje dziecko i na nic jej nie stać, ale gdzie tam, przyjdzie @zakaz_palenia: i powie jej że ma zacząć planowanie finansowe które opiera się w dodatku głównie na tym aby przestała jeździć taxówkami na imprezy, pić gorzałę i jeść w restauracjach. I to w dodatku jako prawdę oświeconą. Brak słów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lk_hc: Daruj sobie wycieczki osobiste, za swoją niedojrzałość możesz obwiniać tylko siebie. Wszystko da się przewidzieć, a odkładając sobie nawet kilka groszy na czarną godzinę, sprawi, że nagłe choroby, zepsuty samochód, inne nagłe wydatki nie będą stanowiły takiego problemu. Zawsze w ostateczności można wziąć kredyt i potraktować go jako zastrzyk gotówki - ale do tego potrzeba chęci (i oczywiście umiejętności) do pracy.

      Niewykształcenie i brak chęci do pracy skądś się bierze. Jeśli było to spowodowane zwykłą głupotą i lenistwem do obowiązków, to dlaczego miałbym teraz żałować bezrobotną matkę z dzieckiem, która przez 7 lat sobie żadnych przyjemności nie zafundowała? Dzieci same się nie robią i wkurza mnie kiedy ktoś mi mówi, że nie ma teraz czym dzieci nakarmić - chyba logiczne jest, że ilość dzieci powinna być zależna od warunków rodziny. Wielu moich znajomych ma tylko jedno dziecko, mimo, że chcieliby mieć gromadkę maluchów - ale wiedzą dobrze, że NIE STAĆ ICH NA TO.

      Czytając Twój komentarz mam wrażenie, że obwiniasz za złą sytuację wszystkich wokół, siebie pomijając. Każdy jest kowalem własnego losu, jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, umiesz liczyć licz na siebie - tyle mądrych złotych myśli, ale większość i tak woli praktykować - mądry Polak po szkodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      Czytając Twój komentarz mam wrażenie, że obwiniasz za złą sytuację wszystkich wokół

      @zakaz_palenia: Moja sytuacja jest akurat zupełnie w porządku (nie mieszkam z rodzicami bynajmniej).

      Ja się odnoszę do dyrdymałów przedstawianych jako prawdy oświecone i to w dodatku pisanych z jakimś takim zagadkowym poczuciem wyższości.

      Wszystko da się przewidzieć
      Ta, no pewnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: co za płytkie rozumowanie.

      @Lk_hc: Dżizas, co za ludzie. Nie gorączkuj się tak, bo ci żyłka pęknie ;) Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem, i jeszcze raz, i tak do skutku - aż zrozumiesz. A jak to nie pomoże, możesz zajrzeć do mojego profilu.
      I naprawdę nie musisz przed moim żartami bronić przedsiębiorców, bo bronisz mnie przede mną samym.. lol :P

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: No i przeczytałem, no i co? Wciąż brzmi to jak przejaw stereotypowego postrzegania przedsiębiorcy jako pazernego chama złodzieja albo jak licha ironia.

      EDIT: Minęło 10 minut - przeczytałem jeszcze raz i wciąż bez zmian.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lk_hc: Wciąż brzmi to jak przejaw stereotypowego postrzegania przedsiębiorcy jako pazernego chama złodzieja

      No toś pojechał. Dawno nie czytałem tak dalekiej nadinterpretacji. Co ma wybór tańszego samochodu, do bycia chamem i złodziejem?

      Zresztą nieważne. http://troll.me/images/futurama-fry/not-sure-if-troll-or-stupid.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      Co ma wybór tańszego samochodu, do bycia chamem i złodziejem?

      @kubako: Sugerowanie że wybór tańszego auta to problem finansowy i życiowy dylemat przedsiębiorcy na miarę tego jaki mają ludzie nie mogący wysupłać pieniędzy na jedzenie to wyjątkowo niewybredna próba kpiny z "wielkich problemów" biznesmena. To jest dla mnie tak oczywiste, jak mało rzeczy napisanych pod tym wykopem i ktoś kto czyni takie porównania nie zdając sobie z tego sprawy, tak na prawdę chyba nie za bardzo wie co pisze i co chce przekazać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lk_hc:
      Po pierwsze zgadzam się, że większym problemem jest brak chleba, niż wymarzonego samochodu. Na tym polega żart, że właśnie gorszy może brak 200zł niż 200000zł, mimo, że to 1000x więcej. Nie chodzi tu o kpinę z przedsiębiorcy tylko z relatywizmu liczb. Jeśli nie zrozumiałeś dowcipu, cóż, dla mnie był zabawny, i jak widzę dla paru osób też.

      edit: Podobny dowcip był w klasycznym filmie Barei "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" - gdzie facet w serwisie samochodowym przekonuje klienta, który czeka ponad miesiąc, że poczekanie jeszcze jednego dnia to dla niego różnica 2,7%, a dla innego, który przyjechał 8h temu, 1 dzień czekania to będzie 300%...

      Po drugie, jak już rozpatrujesz to na poważnie, to nie wiem czemu wg Ciebie problemem nie może być brak kasy na jakąś zachciankę. Człowiek ma to do siebie, że chce rozwijać swoje hobby czy jakość życia. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia.
      Jak ktoś lubi grać w gry, to problemem dla niego jest to, że nie może sobie kupić jakiejś drogiej karty graficznej za 2000 i stać go tylko na słabszą za 500. Mój znajomy lubi latać samolotem, nie stać go na Cessnę za 300k, więc kupił Ultra Lighta za 50k. To nie jest problem do załamywania rąk i rwania włosów z głowy, ale w jakimś stopniu jest to dla niego problem finansowy - wolałby mieć 300k na większy samolot, wtedy nie miałby problemu. Za to pewnie wówczas stwierdziłby, że fajnie byłoby mieć parę baniek, kupić dom z kawałkiem pola i wyasfaltować sobie pas startowy. Dla jakiegoś Kulczyka to pewnie nie problem, ale za to Kulczyk chciałby mieć jakąś rafinerię, stację telewizyjną czy co tam chcą mieć bogacze, i też go nie stać, więc jest to dla niego problem. (jak w tym dowcipie - żona Kulczyka do męża: kochanie, kupiłeś arbuza, czy Airbusa, bo nie dosłyszałam ;))

      Ogólnie nie widzę w tym nic złego. Nie każdy musi mieć problemy życiowe, niektórzy dobrze sobie radzą i mają problemy w rodzaju nieosiągalnych zachcianek.
      Piszesz, że przedsiębiorca to ma problemy ze spłatą kredytu, a ja patrzę przez pryzmat prymitywnych stereotypów. Tak jak pisałem, sam jestem przedsiębiorcą, ale nie mam problemów finansowych związanych z prowadzeniem firmy. Nie muszę postrzegać w związku z tym siebie jako chama, złodzieja i prostaka, dlatego, że moim problemem nie jest spłata rat, czy zakup chleba, tylko brak kasy na pewne prywatne pomysły, które chciałbym realizować i przekraczają mój aktualny budżet. Co więcej, na samego siebie chyba nie można mieć spojrzenia stereotypowego (szczególnie w pejoratywnym znaczeniu), więc Twój zarzut jest z deczka nietrafiony ;)
      Tym bardziej, że mnie osobiście wkurza i dotyka postrzeganie przedsiębiorców jako złodziei i wyzyskiwaczy. Ale akurat ja nigdzie nic takiego nie zasugerowałem.

      Pomijam już fakt, że stereotypowo czy nie, to akurat są też tacy ludzie, dla których najważniejszy będzie samochód i pokazanie się. Brak pieniędzy na lepszy samochód jest dla nich dużym problemem. Wiem, bo pracowałem kiedyś u takiego gościa.

      PS. Równie dobrze mógłbym napisać, że Ty masz wyimaginowany problem, bo "nie możesz wytrzymać na cholernym etacie, który chcesz rzucić w diabły". Co to za pseudoproblem, skoro są na świecie ludzie pracujący w niewolniczych warunkach, albo nie mający pracy i umierający z głodu. W porównaniu do nich to robisz z siebie wygodnickiego pazerniaka. Oczywiście stereotypowo ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Równie dobrze mógłbym napisać, że Ty masz wyimaginowany problem

      @kubako: Co z tego, że ty wymyślisz sobie że ja mam problem, skoro ja tak tego nie nazywam i nie uważam aby tak było - właśnie m.in. mając na uwadze że problemy to mają znacznie poważniejsze ludzie na całym świecie. Reszta twojego wywodu to permanentna pomyłka pojęć: problemy finansowe i zachcianki - to tak za grubsza. Jest pewna zasadnicza różnica pomiędzy potrzebami podstawowymi (jak wyżywienie) a innymi - wyższymi - którą ty postrzegasz tylko czysto teoretycznie. Dlaczego? Pewnie nigdy nie zaznałeś prawdziwego niedostatku i głodu. Jaka to różnica? Z głodu można umrzeć - a z powodu braku nowego samolotu - nie.

  •  

    pokaż komentarz

    Chłopak stworzony do celów wyższych, a stary się czepia.

  •  

    pokaż komentarz

    I dobrze ojciec gada!

    - Ile on ma rąk?
    - Dwie.
    - No i #%#@, ja też mam dwie

    W samo sedno. A lesera niech zleje tym bejzbolem bo zasłużył.

  •  

    pokaż komentarz

    "Jeśli czujesz że ktoś rzucił na Ciebie klątwę zadzwoń" - nie no ja wysiadam...

  •  

    pokaż komentarz

    Po co pracować lepiej balować.

    Normalnie polski Paulo Coelho.

  •  

    pokaż komentarz

    Żal mi tego ojca, musi być naprawdę zdesperowany ze powiedział to wszystko publicznie.

  •  

    pokaż komentarz

    brakuje tylko kultowego tekstu z chłopaków - "Nadszedł moment kiedy musisz wziąć sprawy w swoje ręce i opuścić ciepły k#@@idołek" ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Do pewnego momentu rodzicie mogą dokładać (jak się człowiek uczy....), ale żeby nie iść do pracy i nawet sobie nie dorobić?
    Co to za argument, że nie zarabiam, bo w robocie muszę się wysilić/ rączki zmoczyć? A jeśli już zajęcie/ atmosfera nie pasuje - można poszukać czegoś innego. Lub czasami zacisnąć zęby. Z nieba piniądz nie spadnie.

    Btw, ojciec boskimi tekstami rzuca. I ma rację.

    •  

      pokaż komentarz

      @yagodah: Ok, koleś trochę przegina ale moim zdaniem tylko dlatego, że jego ojciec ma trudną sytuację materialną. No i przegiął również kiedy ukradł babci telefon. Ale poza tym?

      Ja mam trochę inny pogląd na to wszystko. Przede wszystkim nie szanuję ludzi, którzy kiedy tylko skończą szkołę średnią albo i nawet wcześniej robią wszystko by wyrwać się z domu jak najdalej od rodziców. Podejmują się beznadziejnie płatnych prac w których są wykorzystywani w imię czego? W imię tego że mogą sobie wynająć jakąś marną kawalerkę albo pokój w mieszkaniu studenckim, a resztę miesiąca przetrwać na zupkach chińskich i tanich piwach z biedronki i cotygodniowym zachlawaniu się i wyżalaniu jak to oni mają ciężko.

      Harują po kilkanaście godzin dziennie nie mając czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, na podróże, poznawanie świata, nauki historii. Stają się robotami których najbardziej nienawidzę, którymi najłatwiej jest manipulować, bo po prostu nie mają oni czasu na samodzielne myślenie. Nie - takiego modelu świata chciałbym się ustrzec w przyszłości i pewnie mi się uda bo to jest raczej model, który obecny był od zarania dziejów ale powoli odchodzi w zapomnienie w rozwiniętych krajach.

      Moim zdaniem o ile rodzice mają pieniądze, chęć utrzymywania dziecka i mieszkania razem z nim czy płacenia za jego mieszkanie to nie powinno być to w żaden sposób uznawane za złe - niezależnie od wieku dziecka 20, 25, 30 , 35 - to bez różnicy. Jeżeli im to sprawia przyjemność a ich dziecko czuje się z tym dobrze to nie powinno być takiej presji społecznej jak teraz żeby ten stan zmienić.

      Inaczej sprawy się mają kiedy rodzice zaczynają nie wyrabiać finansowo wtedy należy im koniecznie pomóc za wszelką cenę i pamiętać o tym co się od nich dostało kiedy oni będą już starsi i będą potrzebowali środków min. na leczenie. Co prawda został tu przedstawiony taki przykład w którym właśnie ojcu zaczęło brakować pieniędzy więc cały mój wywód może wydawać się bez sensu bo dotyczy innej sytuacji, ale chciałem ogólnie wyrzucić moje niezadowolenie dotyczące presji społecznej na jak najszybsze usamodzielnienie, znalezienie pracy, znalezienie mieszkania, męża (żony) itp. W większości przypadków taka presja nie prowadzi do niczego dobrego o ile nie jest poparta rzeczywistą sytuacją i problemami które trzeba rozwiązać.

    •  

      pokaż komentarz

      @mardock:
      Trollujesz czy serio masz taki "przemyślany" i "oparty na doświadczeniu" obraz rzeczywistości?
      Przy założeniu, ze to jednak opcja b:
      ciekawe, ilu "zwykłych" ludzi poznałeś, że wypowiadasz się o nich z pogardą. Bo moim skromnym zdaniem, jeśli czasem ich posłuchasz, to jednak możesz się czegoś nauczyć. Fakt, chyba rodzice dalej Cię w zupełności utrzymują, bo o pewnych sprawach wydajesz się nie mieć pojęcia.
      Wiele osób równocześnie uczy się i sporo czasu spędza w pracy, bo samo nie spadnie, a ich rodzice niekoniecznie mają tyle pieniędzy, by zapewnić im byt na odpowiednim poziomie w obcym mieście. Oczywiście, fajnie by było mieć czas na wszystko, ale cóż... life's brutal, czasami trzeba coś poświęcić, by nie wcinać tynku ze ścian. A kto chce i ma zainteresowania, i tak, pomimo mniejszej ilości czasu, będzie się rozwijał. Zresztą, zainteresowania kosztują. :D

      Ja mam trochę inny pogląd na to wszystko. Przede wszystkim nie szanuję ludzi, którzy kiedy tylko skończą szkołę średnią albo i nawet wcześniej robią wszystko by wyrwać się z domu jak najdalej od rodziców. Podejmują się beznadziejnie płatnych prac w których są wykorzystywani w imię czego? W imię tego że mogą sobie wynająć jakąś marną kawalerkę albo pokój w mieszkaniu studenckim, a resztę miesiąca przetrwać na zupkach chińskich i tanich piwach z biedronki i cotygodniowym zachlawaniu się i wyżalaniu jak to oni mają ciężko.

      A znasz ich pobudki? A gdziekolwiek pracowałeś? Czy miałeś do czynienia z ludźmi pracującymi tam, gdzie zwykle pracują studenci? Właśnie! Studenci, osoby uczące się! Patrz, tyrają za grosze, coby odciążyć domowy budżet i jeszcze mają zainteresowania. I zdradzę Ci pewien sekret: ci ludzie myślą! Przy czym są często sympatyczni i normalni. Znam i takie, które się nie uczą - niejeden z nich też się czymś interesuje. No, ale oczywiście nie zapominajmy, że nie spędzają całego czasu na nauce i podróżowaniu. W związku z tym to na pewno idioci.

      Zgodzę się, że to wybór rodziców, czy chcą kogoś utrzymywać. Chociaż niektórym to więcej krzywdy robi niż pomaga. Praca jednak trochę uczy życia.

      A wracając do bohatera linka:

      Ok, koleś trochę przegina ale moim zdaniem tylko dlatego, że jego ojciec ma trudną sytuację materialną.
      Jakby nawet nie miał, to i tak ma prawo oczekiwać, że jego syn nie będzie nic nie robiącą piz.dą. Wybacz, ale śmiać mi się chce z gościa, który nie umie zarobić nic, bo mu każda praca nie pasuje. Każda ma swoje plusy i minusy, zawsze prędzej czy później można znaleźć inną.

    •  

      pokaż komentarz

      @mardock: Prawda. Sam z miłą chęcią "uciekłem" z domu na studia, gdzie chciałem jak najszybciej zacząć pracować i napisać rodzicom, że ich kasy nie potrzebuje. Efekt jest taki, że jakoś się udało, doświadczenie już spore, choć dopiero co inż kończę, kasa przyzwoita, ostatnie wakacje to fajny autostopowy wypad do Chorwacji. Kasy w domu raczej nie brakuje, ale mam szczerą satysfakcję, że przez większość roku żyje za swoje.

      A robotem też nie jestem, w pracy staram się trzymać luz do granic przyzwoitości, nie męczę się tam. Oby tylko ta sielanka się nie skończyła

    •  

      pokaż komentarz

      @yagodah:

      Fakt, chyba rodzice dalej Cię w zupełności utrzymują, bo o pewnych sprawach wydajesz się nie mieć pojęcia.

      Tak też myślałem, że tutaj padnie tego typu zarzut, typowe podejście widoczne często w dyskusjach politycznych w których obrońcy PO wszystkie osoby krytykujące ich partię wyzywają od PISiorów - widoczne jest również w Twoim myśleniu - "skoro znam tylko taki model świata to nie ma możliwości żeby istniało coś innego poza tym modelem który znam".

      Ja zamierzam swoim rodzicom kupić za kilka lat mieszkanie albo dom, a jak coś się nie uda to przynajmniej wykupię im polisę ubezpieczeniową lub w inny sposób postaram się w bardzo poważny sposób zabezpieczyć ich przyszłość, a mam 26 lat a nie pracowałem do 23 roku życia, a mieszkam z rodzicami ile tylko mogę i kiedy mogę i brałem od nich pieniądze do 24 roku życia na mieszkanie, studia, życie i nie miałem z tym żadnych problemów

      Life is brutal jak piszesz i nie każdemu życie może ułożyć się tak jak u mnie, ale ty kompletnie nie rozumiesz co chciałem przekazać

      A kto chce i ma zainteresowania, i tak, pomimo mniejszej ilości czasu, będzie się rozwijał. Zresztą, zainteresowania kosztują. :D

      I zdradzę Ci pewien sekret: ci ludzie myślą! Przy czym są często sympatyczni i normalni. Znam i takie, które się nie uczą - niejeden z nich też się czymś interesuje. No, ale oczywiście nie zapominajmy, że nie spędzają całego czasu na nauce i podróżowaniu.

      Większość zainteresowań, które szanuję kosztują niewiele albo nic tj. większość sportów, normalnych sportów które nie istnieją po to żeby pokazać jak bardzo jest się alternatywnym, film, muzyka - tu trochę trudniej ale zasoby internetu wystarczą, żeby podołać z kosztami bez większych problemów, książki - tutaj są biblioteki, każdy rodzaj nauki, polityki - tu również wystarczą biblioteki i internet.

      Jeżeli masz na myśli zainteresowania takie jak imprezy, alkohol, które większość wspaniałej pracującej, samodzielnej braci studenckiej wyznaje jako najciekawszy element ich życia to rzeczywiście muszą się oni liczyć z kosztami żeby się porządnie nayebać. I tutaj właśnie dochodzimy do sedna tego co chciałem przekazać a czego ty nie rozumiesz - bardzo duży % ludzi, zwykle są to studenci opuszczają rodziców, wyjeżdżają do jak najbardziej egzotycznych miast jak najdalej od swojej miejscowości rodzinnej tylko po to, żeby być jak najdalej od rodziny, od znajomych a motywacją zazwyczaj nie jest nauka samodzielności, bo bardzo duża część z tych osób nawet kiedy podejmują pracę to nadal w dużym stopniu ze względu na swoje zarobki muszą liczyć na pomoc finansową rodziców. Motywacją jest tutaj możliwość wyszalenia się, życia pseudopełnią życia, świadomością że nie ma tutaj nikogo znajomego, nikogo z rodziny kto by mógł Cię kontrolować, kogoś komu mogłoby się nie spodobać Twoje zachowanie.

      Na końcu chciałbym pokazać pewną subtelną różnicę pomiędzy dwoma typami ludzi których opisuję. Pierwszy z nich to ludzie którzy rzeczywiście idą do pracy, ponieważ potrzebują pieniędzy - zaniedbują przez to swoje wykształcenie, a poświęcają się dla dobra swojej rodziny lub kiedy nie mają rodziny i sami muszą siebie utrzymywać to dla dobra swojej przyszłości i ewentualnie swoich przyszłych dzieci. Tacy ludzie zasługują na ogromny szacunek mimo, że przez to często stają się w wielu dziedzinach poznania świata analfabetami, ale rzeczywiście oni musieli to poświęcić dla ważniejszych rzeczy.

      Drugi typ to ludzie, którzy posiadają rodziców, dla których utrzymanie swoich dzieci nie stanowi problemu, jednak samym dzieciom to nie wystarcza, szukają one tylko okazji żeby zerwać się z łańcucha, dowieść światu jacy oni są wspaniali, samodzielni, jak potrafią poradzić sobie w innym mieście, czasem w innym kraju. Ludzie tacy niszczą swoje więzy rodzinne, zapominają o dawnych znajomych, zachłystują się nowym wspaniałym życiem, żyją chwilą. I może nie byłoby w tym za wiele szkody, ale ten typ o którym piszę to ludzie którzy chcą zerwać z przeszłością za wszelką cenę a kiedy 10 - 20 lat po studiach zwrócą się do nich o pomoc schorowani rodzice to ich dzieci pomogą im bardzo niechętnie lub kompletnie się odwrócą, bo przecież one utrzymały się same nie brały kasy od rodziców od kiedy tylko miały siły i możliwości żeby pracować więc jakim prawem teraz zwracają się inni o pomoc do nich.

      Wiem że tutaj w tej wypowiedzi jest sporo uogólnień, ale ja niestety poznałem dużo, za dużo ludzi, którzy jak do tej pory są na najlepszej drodze żeby całkowicie powielić drugi typ o którym pisałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @mardock:

      Ja zamierzam swoim rodzicom kupić za kilka lat mieszkanie albo dom, a jak coś się nie uda to przynajmniej wykupię im polisę ubezpieczeniową lub w inny sposób postaram się w bardzo poważny sposób zabezpieczyć ich przyszłość.

      Jeśli to prawda (bo każdy tak może napisać), to najzwyczajniej w świecie pochwalam i życzę powodzenia. :-)

      Jeżeli masz na myśli zainteresowania takie jak imprezy, alkohol (...)

      Trudno nazwać to zainteresowaniami. Trudno więc, bym miała to na myśli. Dopiero Twoje zdanie mi przypomniało, że są na świecie ludzie, którzy w polu "zainteresowania" potrafią wpisać "imprezy". :D

      bardzo duży % ludzi, zwykle są to studenci opuszczają rodziców, wyjeżdżają do jak najbardziej egzotycznych miast jak najdalej od swojej miejscowości rodzinnej tylko po to, żeby być jak najdalej od rodziny, od znajomych (...) Motywacją jest tutaj możliwość wyszalenia się, życia pseudopełnią życia, świadomością że nie ma tutaj nikogo znajomego, nikogo z rodziny kto by mógł Cię kontrolować, kogoś komu mogłoby się nie spodobać Twoje zachowanie.

      Co to znaczy bardzo duży? Większość, mniejszość? Trudno to i Tobie, i mnie tak naprawdę określić. Ludzie wyjeżdżają także z powodów rodzinnych, bo jakieś miejsce wywarło na nich bardzo pozytywne wrażenie i po prostu chcą tam mieszkać, niektórym nawet się zdarza ze względu na uczucie do jakiejś osoby. Albo po prostu dostali się na wymarzony kierunek w mieście A, które jest daleko.
      Czy rozłąka musi niszczyć więzy rodzinne? Czasami paradoksalnie je wzmacnia. Człowiekowi mija okres buntu, doświadczenia uczą go doceniać lojalność rodziców. Rodzicowi mija okres strachu o dziecko - zachowania, które z niego wynikają niekiedy potrafią prowadzić do zbędnych konfliktów. Poza tym skoro syn/ córka sobie radzi, to nie ma o co się jednak aż tak bać.

      Koszty zainteresowań? Jeśli Ci do ich realizacji potrzeba sprzętu, lektury - to trudno mówić o ich braku. Osobiście naprawdę wolę mieć swoje książki. Ebook to jednak często nie to samo, co papier, bez readera czy tabletu go ze sobą nie zabierzesz w wiele miejsc. Jest jeszcze o wiele więcej przykładów.

      (...)

      Jeeezu, jaki długaśny wpis (przygadał kocioł garnkowi;). Oczywiście przeczytałam cały, nie mam jednak siły i czasu nań szczegółowo odpisywać. W skrócie: Twoja poprzednia wypowiedź miała bardziej negatywny wydźwięk i można ją było odebrać jako jedno wielkie jechanie po osobach, które nie daj boże nie spędzają czasu tylko na nauce (życie..). Dlatego dzięki za doprecyzowanie. Jak obydwoje wiemy - ludzie są różni, a co za tym idzie - tak samo jest z pobudkami ich działań.

  •  

    pokaż komentarz

    Czym się różni ten młodziak od Waldka który w Sejmie już kilka kadencji se siedzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @baphomet: pan Waldemar ma ulubione na wykopie wyższe techniczne wykształcenie (i prawie doktorat, ale go chyba nie obronił), więc gdyby nie siedział w sejmie, pewnie by go gdzieś do kopania rowów przyjęli.

      Poza tym miałem okazję kiedyś być na jego wykładzie na politechnice: facet nawet kojarzy takie pojęcia jak na przykład sprawność cyklu Carnota, czyli dlaczego silnik spalinowy nie będzie miał wyższej sprawności niż jakieś 20%. Ogólnie inżynieryjnym żargonem posługiwał się sprawnie i z sensem. Mówił też o makroekonomii, ale akurat na tym się mniej znam, więc ciężko mi ocenić jakość jego wypowiedzi na ten temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @baphomet: Z tego młodziaka może jeszcze być jakiś pożytek.

  •  

    pokaż komentarz

    no do ch**a ile można czekać? Wykop.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedys zrozumie gdy tata oczy zamknie i zdany bedzie sam na siebie

  •  

    pokaż komentarz

    synuś ewidentnie udaje Greka...

  •  

    pokaż komentarz

    Kura mac! Wykształcenie podstawowe i on by chciał pracę jak prezes, a to rączki mokre bo naczynia a to poimprezować .. Wcale się nie dziwie ojcu..zapiedala całe życie i też by chciał odpocząć a musi zapieprzać bo taki nierób siedzi na dupie.

  •  

    pokaż komentarz

    "Ewa macie tu bejsbola?"

  •  

    pokaż komentarz

    ja kolesia trochę rozumiem bo robiłem chwilę na zmywaku i to nie było takie dłuższe mycie naczyń, tylko zap$%#$!$ przez 8h stojąc non stop dosłownie w saunie, bo woda musi być cały czas gorąca żeby tłuszcz dobrze odchodził, jak tylko trochę się ostudzi i przestanie parzyć w ręce (i to przez rękawiczki) to musisz ją zmienić (bo jak szef zobaczy że nie stoisz w parze - op$%#$!$) a nie trwa to pięciu minut tylko trochę dłużej - w tym czasie pojawia się 30 nowych garów do zmywania w tym 5 przypalonych (i dostajesz ponownie op$%#$!$ że nie nadążasz)
    jeszcze dodatkowo czasem się rura czymś zapcha i musisz robić za hydraulika (z op$%#$!$em w tle)
    no i oczywiście zmywanie to nie był jedyny obowiązek zmywacza
    a znajomy robił jeszcze w dodatku na zmywaku bez odpływu - woda po prostu leciała na podłogę i przy każdym spuszczaniu trzeba było ją spychać do kanalików (trochę się na to żalił ale jak tak pomyślę to miał nawet lepiej z tym niż z zabawą w mario)

    ja tam wytrzymałem niewiele ponad tydzień...
    ale mnie to przynajmniej zmotywowało do dalszej nauki

  •  

    pokaż komentarz

    Chciałbym zobaczyć odcinek za 10 lat i sprawdzić jak im się ułożyło życie i czy mieli rację.

  •  

    pokaż komentarz

    Zastanawia mnie tylko jedno: Dlaczego rodzice go nadal utrzymują, już nie mam na myśli wyrzucenia z domu, tylko po co dostaje pieniądze na ubrania, wyżywienie i internety?

    Obejrzałem do końca- brawo:)

  •  

    pokaż komentarz

    rzucisz "k!#%a" albo "chuj" i jakie to smieszne...

  •  

    pokaż komentarz

    Mam takiego jednego właśnie za ścianą, ma akurat 22 lata i robi to samo. MA jakieś cudowne nawrócenie, bo pracuje już 2 tydzień na budowie. Ale miał kiosk ruchu i narobił ojcu długu na 13 tys. zł Wyprowadził sie na 5 miesięcy do matki , żeby wrócić bez pokory i nadal robić syf w domu i nie pracować.

  •  

    pokaż komentarz

    Jakbym swojego starszego widział. Dobry człowiek. Inna sprawa, że ja zap#@@!@#am od 15 roku życia więc nawet o trawkę się nie czepia ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Było kiedyś jakieś AMA z cyklu "byłem w Rozmowach w toku" ? Bo jestem ciekaw jak dokładnie wygląda formuła programu, czy te historie są totalnie z dupy wzięte, czy też nie.

  •  

    pokaż komentarz

    Czyżby humanista? ;-)

  •  

    pokaż komentarz

    0:07 - 0:12
    Jej mina mnie zabiła.

  •  

    pokaż komentarz

    Stary zaciskasz zęby, wypad synusiowi z domu robisz i po problemie. Życie jest proste...

  •  

    pokaż komentarz

    Pewnie był wychowywany bezstresowo.

  •  

    pokaż komentarz

    "W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z jego wykształceniem!" (F.Kiepski):D

  •  

    pokaż komentarz

    to jest takie "Dlaczego ja?" / "Trudne sprawy" w formie tok-show... nie wiem czym tu się podniecać.
    Za miesiąc chłopak będzie grał sfrustrowanego i bogatego biznesmena, któremu nie staje nawet jak mu robią loda po viagrze...

  •  

    pokaż komentarz

    Podsumowanie ojca na samym końcu bezcenne

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wydaję mi się, żeby to było reżyserowane. Kasa im była potrzebna, to pomyśleli że mogą iść :) A tak naprawdę to widać, że ten młody gość lubi wypić, zajarać albo i lepsze narkotyki. Jak już oddaje telefon do lombardu, to nie jest z nim dobrze.

  •  

    pokaż komentarz

    jezeli czujesz, że ktos rzucil na Ciebie klatwe, zadzwon 12 652 8444 , JA p%$@#@#E. skąd ona tych debili bierze ? sami się zgłaszają czy łapanki po zadupiach urządza? czy moze to wszystko fake ?

  •  

    pokaż komentarz

    ja bym obejrzał następnego elementa, wygląda mi na typowego osiedlowego jaracza maryśki.

  •  

    pokaż komentarz

    winra rodzicow 100%
    dziekuje dowidzenia

  •  

    pokaż komentarz

    Stare przysłowie mówi: "Kto nie chce pracować, niechaj i nie je".

    Bezczelne nieroby.

  •  

    pokaż komentarz

    Ojezuś, co ja właśnie obejrzałem? To nie może być prawdziwe. Nie może!

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem jak to możliwe. Gdyby ojciec odciął dopływ gotówki gówniarzowi to by w końcu do pracy poszedł. Lodówki też nie uzupełniać. A jak nie pomoże, to niech ginie!

  •  

    pokaż komentarz

    A stary też nie lepszy co to za chłop jak jego zarobki nie wystarczają żeby opłacić rachunki, z Londynu przyjechali i gdzie ta kasa, pewnie prze***ali.

  •  

    pokaż komentarz

    Zajebisty jest ten program - chyba sobie jednak kupię tv.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja jestem zdania takiego :}
    jak ktoś chce się uczyć to rodzice są za obowiązani pomóc mu finansowo
    jeżeli ktoś kładzie lage na edukacje to niech pracuje przez pierwsze lata mogą mu rodzice coś tam pomóc ale gim kończy się w wieku 16 lat on ma 23 lekka przesada

    sam mam kolege z wyk. podstawowym pracuje od gim. z wujkiem na budowie dziś ma 19 lat i 3 raz samochód zmienia :}

    •  

      pokaż komentarz

      jak ktoś chce się uczyć to rodzice są za obowiązani pomóc mu finansowo

      @Heningerr: O nie nie - obowiązani to na pewno nie są. Mogą chcieć (tak jest najczęściej), czuć taką potrzebę i tak czynić ale nie są obowiązani Odkąd kończysz 18-lat nikt nie jest obowiązany dawać ci pieniędzy. No chyba że za pracę.

  •  

    pokaż komentarz

    Widać po nim, że taki lalusiowaty jest i lewe rączki do pracy ma. I do tego to "wykształcenie podstawowe" . Rzeczywiście nic tylko posadzić go jako prezesa.

  •  

    pokaż komentarz

    0:24 - kolega na halloween się przebrał (lewy górny róg, zielona koszula)

  •  

    pokaż komentarz

    Przypomniał mi się odcinek "Tylko matoły chodzą do szkoły". Polecam http://www.youtube.com/watch?v=zQAOQ2FWjW4

  •  

    pokaż komentarz

    Nie rozumiem problemu... wywal go z domu i tyle... o co w ogóle chodzi?

  •  

    pokaż komentarz

    no, i w ogóle, wiadomo... no bo to film, wiadomo no.... bo wiadomo.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiepsko ma chłopak, znaleźć robotę ma jeszcze czas, nie dojrzał po prostu jeszcze do tego, ja go rozumiem. sam nie pracowałem do 29r życia. Odrzucało mnie na sama myśl o pracy, lecz "przegryzłem się" i znalazłem robotę.

  •  

    pokaż komentarz

    macie bejzbola tu ewa? hahahahahhaa

  •  

    pokaż komentarz

    brechtać mi sie chce jak czytam wasze komentaze
    bo widać że taki laluś bo wuidać to lub tamto

    a do tych programów ludzie się zgłaszają żeby dostać kasę i za tą kasę odgrywają przygotowane wcześniej role

    czy na prawdę ktokolwiek z was myśli że taki syn poszedł by z ojcem do TV i pokazał swoją gębe w TVN żeby go widzieli wszyscy koledzy i wszystkie laski i żeby się potem z niego zbijali

    jeśli ktos tak z was myślał to równie dobrze może tam zająć jego miejsce

    "Kazik myślał że to wszystko, to prawda" BUHAHAHHAHAHAHAHAHAHHAHHa

    znajomy poszedł do programu "dlaczego ja" i odegrał rolę jakiegoś ćwoka zakały i dostał za to kilka stówek
    było na prezenty na święta

    Jesteście bardziej naiwni niż ustawa to przewiduje
    nic dziwnego że politycy robią ten kraj w chu%a raz za razem

  •  

    pokaż komentarz

    przychodząc do studia dostał kasę więc tak jakby przyszedł do pracy. Przychodząc do tej pracy opowiada, że nie chce iść do pracy...hm:)

  •  

    pokaż komentarz

    Lepiej palić trawkę pod blokiem czy jako urzędas wydać pozwolenie na budowę domów na terenie zalewowym?

  •  

    pokaż komentarz

    "Jeśli czujesz, że ktoś rzucił na Ciebie klątwę, zadzwoń (...)"
    ahahaha :D
    jak ja sie ciesze ze tv nie ogladam :]