Biją Cię w autobusie? W Polsce nikt Ci nie pomoże

Pijak atakuje kobietę. Potem bije chcącego zainterweniować. Kto pomoże? Kierowca nie chce pomóc, ludzie niczego nie widzieli. - Proszę państwa, czy państwo tego nie widzą?- krzyczy pobity. - Nie - odpowiada jeden z pasażerów. Polacy jednoczą się wobec trąby powietrznej, ale wobec unicestwiania szumowin już nie?

Powiązane (4)

  pokaż (4) 
  • Reklamy Google

  • Marcin99_skc +33  

    Dobra, łatwo cwaniakować przez internet... powiem Wam, że wydaje mi sie, że też bym zareagował (napewno nie jak autor "prosze państwa, czy państwo to widzieli" tylko siłowo) ale jak sie jest na miejscu i nie jest pewnym, czy facet nie ma noża, to jest trudniej... pewnie, nie jest trudno zdjąć jednego menela,ale myśle, ze nie wytrzymałbym, nie reagując na zaczepianie kobiety...faceta nie wiem, musiałbym być na miejscu, ale biorąc pod uwagę, że facet może mieć kose, a ja moge za chwile stracić życie,nie był bym taki pewny...mówie szczerze, nie jestem z żelaza i chciałbym zobaczyć tych wszystkich internetowych supetr hero w akcji...

    pokaż komentarz
    Marcin99_skc
  • kabzior +36  

    Warto dodać, że "pijaczek" niekoniecznie oznacza 50 letniego dziadka 160 cm wzrostu wątłego. 25letni były skazaniec o wzroście 2m który zap$!!$$$a na budowie a jak sobie wypije to się robi agresywny, to też mógł być ten pijaczek. W artykule nie ma bliższych informacji. Jak pisze kolega - każdy jest kozak zza klawiatury.

    pokaż komentarz
    kabzior
  • Reinmar 0  

    @artisti: A chcesz się dowiedzieć co w nich było? Bo ja czytałem.

    A ja właśnie o tym pisałem w swoim komentarzu, gdzieś wyżej. Nie wyobrażam sobie jak miała by wyglądać reakcja choćby nawet i 20 pasażerów na pijanego "byłego więźnia" (patrz opis wyżej ;).
    Wiadomo że są sytuacje, w których naprawdę tylko cioty i renciści nie pomagają. Ale zdecydowana większość do takich nie należy. I łatwo zza klawiatury pisać, czego to byście nie zrobili, bo cieniasami nie jesteście w końcu, ale to może odejdźcie od tych klawiatur, bo was coś na ulicach brakuje.

    Eh... Życzę wszystkim, żeby ich nie spotykały żadne takie sytuacje w życiu. Bo łatwo w Polsce dostać kosą, albo na tzw. After party.

    pokaż komentarz
    Reinmar
  • MNFX +22  

    Pewnie zdarzą się akty bohaterstwa, ale
    a) rzadko i
    b) neikoniecznie dobrze ocenione przez ludzi

    Pamiętacie sprawe posła PiSu, który w obronie żony pobił sie z pijakiem w busie i za to miał siedzieć?

    pokaż komentarz
    MNFX
  • Reinmar +1  

    To jest sprawa z Wrocławia - http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,4763354.html
    Pijak zaczepiał żonę Jackiewicza, więc ten go popchnął, a pijak raczył sobie umrzeć. Sprawa toczyła się przez rok, bo żona trupa szukała jakichś spisków.
    Niby prosta sprawa, a nawet poseł musiał się rok męczyć.

    Jeśli chodzi o sam artykuł, to... ciężko mi ocenić jaką decyzję sam bym podjął. Na pewno bym się ruszył, kiedy już ktoś zareagował (chyba że kark miał 2m i 100kg - samobójcą nie jestem, ale rozumiem, że nie). Mi jednak osobiście najtrudniej byłoby być tym pierwszym. Właśnie z tego powodu, że nie wiedziałbym, czy ktoś mnie wspomoże. I myślę, że to jest meritum problemu.

    pokaż komentarz
    Reinmar
  • chromakowo +15  

    Kiedyś, gdy jechałem w Wawie autobusem linii 523 jeden facet zaczał się masturbować przy jakiejś kobiecie - kilku chłopaków solidarnie jak jeden mąż wykopało go z autobusu ;)

    pokaż komentarz
    chromakowo
  • Alpha_Male +9  

    ja raz pomogłem kobiecie, do której się przystawiał pijaczyna. z tym, że to nie był 25-cio letni koks, który wracał z imprezy, tylko jakiś stary piernik. ja nie umiem się bić, ani wtedy nie wyglądałem za dobrze (byłem dość chudy), ale nie przewidywałem, żeby gość miał duże szanse i faktycznie - oporu nie stawiał. na szczęście.
    gdyby to był jakiś dobrze zbudowany chłop, to nie wiem czy kalkulując swoje szanse postąpiłbym podobnie - chyba musiałbym przyjąć założenie, że ktoś pomoże mi, jak ja pomogę komuś.

    pokaż komentarz
    Alpha_Male
  • rog1201 +6  

    Czy na wykopie znajdę jakiegoś policjanta, albo kogoś znającego się na przepisach? Co mam zrobić gdy widzę, że jakiś menel zaczepia w autobusie, lub gdziekolwiek indziej jakiegoś człowieka? Ja bym po prostu do niego podszedł i go odepchnął (niekoniecznie przywalił tak by nie mógł wstać), ale czy coś mi za to grozi? Co jeśli ja go popchnę a ten z racji tego że jest pod wpływem przewróci się i złamie nogę?

    pokaż komentarz
    rog1201
  • wark +3  

    Policja (przynajmniej ci panowie z którymi miałem do czynienia) nie zna się specjalnie na przepisach - nawet mandat ze złego paragrafu próbowali mi wcisnąć :/

    W przypadku gdy nastąpi (udokumentowany) rozstrój zdrowia/naruszenie czynności narządu ciała trwające dłużej niż siedem dni - mamy przestępstwo ścigane z urzędu. Jeśli nie - tylko z powództwa prywatnego (chyba 300 zeta przy zgłaszaniu tego w sądzie).

    No ale nie jestem prawnikiem więc radzę się doinformować lepiej jeszcze ;)

    pokaż komentarz
    wark
  • efceka +1  

    IMHO to że był pijany będzie ew. w sądzie okolicznością z pewnością łagodzącą, niemniej jednak w ramach obrony nie możesz zadawać trwałych obrażeń, ani obrażeń rażąco większych, niż których Ty doznałeś. Gdyby np. napastnik był trzeźwy, włączył byś się do bójki, i on rozwaliłby Ci noc (nie łamiąc go), a Ty złamałbyś mu rękę w dwóch miejscach to już przekroczyłeś ramy obrony koniecznej i może być niewesoło. Tego typu porady polecam zasięgać na Internetowym Forum Policyjnym, wisi tam nawet dokładny wątek nt. obrony koniecznej.

    pokaż komentarz
    efceka
  • latarnik81 +6  

    A mi kiedys ktos pomógł..
    Wstawił się za mną..Chciało mnie skroić 6 klocków 2x2m..A ten Ktoś się postawił, tżz był duży ale sam jeden..!Na szczęście tamci wtedy odpuścili..Podziękowałem mu i jestem mu wdzięczny do dziś.
    Pamiętam o tym cały czas i jak bym mógł komuś pomóc to bym się postarał.
    Są też dobrzy ludzie na tym świecie:)

    pokaż komentarz
    latarnik81
  • yunantea +6  

    Ja w takiej sytuacji sie znalazłem że widziałem kobietę starsza leżącą na poboczu chodnika, już gdzieś z 100-70m, zanim doszedłem do niej. I co?
    Kobieta wzywała a raczej próbowała dać znak że cos z nia złego dzieje a ludzie sobie przechodzili jak by nic sie nie stało. Jak podszedłem i zapytałem sie czy wszystko w porządku, zadzwoniłem po karetkę, "pomagierzy"(gapiowie) znaleźli się po 10 min jak karateka przyjechała.

    Tu nie było zbója z nożem.

    To co ludzie prezentują to zwykła apatia i nie powinni sie dziwić jak im w przyszłości nie pomorze i zostawi na pastwę losu.

    pokaż komentarz
    yunantea
  • jeden_z_gapiow +4  

    Zdarzylo mi sie reagowac widzac poczatki agresji w miejscach publicznych, choc pewnie nie mialbym odwagi probowac samotnie uspokoic kilku solidnie wygladajacych nietrzezwych. Na szczescie sama reakcja wystarczala, zeby temperatura nieco opadla. Nie zdarzylo mi sie tez oberwac (moze dlatego, ze raczej mam "sluszny" wzrost i postawe). Wazne w takich sytuacjach jest tez nie nakrecanie agresji.
    Natomiast dziennikarz popelnil podstawowy blad. Krzyczac "Niech ktos pomoze!" nie uzyska reakcji. W takich przypadkach trzeba zwrocic sie do konkretnej osoby- "Prosze Pani- niech Pani potrzyma glowe lezacej osobie/zadzwoni", "Prosze Pana, wyglada Pan na twardziela- prosze mi pomoc.". W tlumie ktos/wszyscy=nikt.

    pokaż komentarz
    jeden_z_gapiow
  • Colicab +3  

    Nie - odpowiada jeden z pasażerów - to ja bym mu sprzedal pare buł. Skoro nikt nie widzi...

    pokaż komentarz
    Colicab
  • scapegoat -1  

    Coli to Ty ? Legenda pclaba.. ? :P .. jak zwykle trafne i bezkompromisowe rozwiązanie problemu :D

    pokaż komentarz
    scapegoat
  • Colicab -1  

    osz kurde czlowiek sie nie ukryje na tym swiecie :}

    pokaż komentarz
    Colicab
  • pukpuk +3  

    Ja byłam w jeszcze gorszdej sytuacji, pijany agresywny koleś wyskoczył z nożem do pasażera (nie kumpla). Muszę przyznać, że wkuliłam się w krzesło, patrzyłam w okno i modliłam się żeby mnie nie zauważył, liczyłam tylko, że KTOŚ INNY coś zrobi, np. kierowca. Myślę, że zrobiłam dobrze, bo tamtemu pewnie bym nie pomogła zbyt wiele a sama mogłabym mieć jeszcze większe kłopoty jakbym go zdenerwowała.

    Nie ma co tu mówić o znieczulicy. To strach raczej, bo mi faceta szkoda było, ale o siebie troszczę się bardziej niż o obcych ludzi.

    Uważam, że kierowcy autobusów i tramwai powinni być wyposażeni w odpowiedni sprzęt do komunikacji z plicją lub chociaż z centralą tak aby poinformować o zdarzeniu dyskretnie, powinni też mieć odpowiednio zabezpieczone drzwi żeby łobuz nie mógł zrobić kierowcy krzywdy. Bo przecież oni też się boją, też mają rodziny, czasem są to kobiety.

    Do tego, co najważniejsze, powinna być możliwość poinformowania policji SMSem. W takiej sytuacji w autobusie nie odważyłabym się zadzwonić na policję z komórki, bo by facet usłyszał i rzucił się na mnie, ale smsa dyskretnie w torebce można by napisać.

    pokaż komentarz
    pukpuk
  • efceka +57  

    Tylko nie dziwcie się, że pobita przez Was szumowina spotka się z Wami w sądzie w roli oskarżyciela.. Nasze prawo pod tym względem jest chore. Nie mogę bronić swojego domu, a już na pewno nie "bronią" niewspółmierną (lepszą), niż napastnika. O działaniach na ulicy nie wspomnę. Mimo, że coraz częściej - to jednak wciąż za rzadko sądy stoją za prawdziwymi poszkodowanymi - tymi, co się bronili. I nie mówię tu o przypadkach typu małoletni blokers zacznie Cię bić żądając oddania Twojego telefonu, a Ty poślesz go na tamten świat. Nie, podczas bójki oddasz takiemu napastnikowi, a ten, gdy przegra zapłakany złapie się maminej spódnicy a Ty tłumacz się na komisariacie, w sądzie, przed własnym szefem, etc..

    pokaż komentarz
    efceka
  • tomaszs -5  

    Skoro wszyscy się odwracają to taki menel świadków mieć nie będzie. Podaj przykład sprawy sądowej gdzie jakiś menel czy pijaczek wygrałby taką sprawę. Bo ja jeszcze takiej nie widziałem.

    pokaż komentarz
    tomaszs
  • shareowner +37  

    to nie jest (zawsze) prawda. ostatnio widziałem, jak takiego małoletniego blokersa policjanci zbili niedaleko mojej kamienicy. Sądy sądami, życie życiem - trzeba mieć szybki prawy prosty i silny lewy sierpowy :). Ale sytuacja, w której mężczyźni nie pomogą kobiecie napadniętej przez menela - to woła o pomstę do nieba. Taki menel nie powinien być w stanie po takiej akcji samodzielnie wyjść z autobusu.

    pokaż komentarz
    shareowner
  • efceka +13  

    @Tomaszs: Nie odniosłem się do tego konkretnego wypadku, tylko zwracam uwagę, że w Polsce na akcie bohaterstwa można się niekiedy solidnie przejechać, co smuci.

    pokaż komentarz
    efceka
  • tomaszs -9  

    Rozumię, dlatego proszę o przykłady. Bo ja tylko o tym słyszę że można się przejechać ale żadnych dowodów na to.

    pokaż komentarz
    tomaszs
  • efceka +19  

    Jakoś w zeszłym roku była głośna sprawa, wławymacz w nocy wkradł się do domu, bo rodzina wyjechała i został ochroniarz, jakoś po 50-tce. I przywalił włamywaczowi trzonkiem od siekiery za co mógł iść siedzieć, bo ochroniarz miał tylko nóż, wobec czego ochroniarz działał "narzędziem niewspółmiernym do narzędzia napastnika". Jak ktoś poda linka, to będę bardzo wdzięczny, próbowałem szukać, ale muszę lecieć do pracy.

    pokaż komentarz
    efceka
  • Marcin99_skc -2  

    Nie przesadzajmy, jeśli bijesz sie bez sprzętu, zostałeś pierwszy zaatakowany, tak jak w przypadku autora, masz cały autobus świadków, to nikt Cie za pobicie nie skaże, niemniej jednak, na wszelki wypadek zawsze lepiej sie szybko ulotnić.

    pokaż komentarz
    Marcin99_skc
  • ergo +4  

    Tylko zauważ, że pewnie przyjechałaby policja, zabrali cie na komisariat, a potem może nawet do sądu. Co z tego że sprawe byś wygrał, tracąc sporo nerwów oraz opuszczając przynajmniej dzień np. w pracy przez przesłuchanie.
    Piszesz ulotnić sie ? Dlaczego miałbym uciekać, tak jakbym ja był przestępcą, a potem sie denerwować czy ktoś z pasażerów mnie nie rozpoznał i wsypał. Takie uciekanie jeszcze więcej podejrzeń w sądzie by mi przyspożyło, a za 10 minut musze być np. na uczelni na zajęciach.

    pokaż komentarz
    ergo
  • garry_ +7  

    przykłady:
    http://www.bhp.org.pl/Article444.html
    http://www.poznan.po.gov.pl/index.php?idt=237

    pokaż komentarz
    garry_
  • jeanpaul +18  

    @tomaszs
    Przykladu sprawy menela ci nie podam, bo nie mam czasu na szukanie zrodla w internecie. Sam se mozesz przejsc sie do sadu i sprawdzic.
    Podam ci inny przyklad: http://pl.wikipedia.org/wiki/Samos%C4%85d_we_W%C5%82odowie
    w ktorym panstwo wystapilow obronie smiecia. Podobna systuacja byla gdy napastnik zaatakowal jakiegos starszego pana na ulicy. Ten wyrwal mu jego noz i tak dzgnal, ze przecial tetnice w pachwinie. Koles sie wykrwawil na smierc. Dzaidek mial sprawe za MORDERSTWO! To nie byla obrona konieczna bo dziadek wykroczyl poza dopuszczalne granice - wedlug sedziow. Inna glosna sprawa to jak koles napadl czlowieka w domu, ten jednak bronil sie i pogonil gnoja. Niestety ten uciekajac przez parkan nadzila sie na pret i pareset metrow wykrwawil. Facet mial sprawe.

    Polskie prawo niestety jest tutaj bardzo slabe jesli chodzi o ochrone orawdziwych ofiar. Przykladow jest bez liku.

    Edycja:
    O, garry znalazl jeden z podobnych przykladow.

    pokaż komentarz
    jeanpaul
  • Sh1eldeR +9  

    @efceka:
    Gadałem o tym nieraz ze studentem prawa -- na imprezie, po paru kielichach jest spora szansa, że jeśli ktoś zada studentowi prawa jurystyczne pytanie, to zapyta właśnie o obronę konieczną ;-).

    Pamiętam powiedzonko wzięte z wypowiedzi wykładowcy prawa, które z kolei oparte jest na przepisach: obrona konieczna musi być skuteczna. A żeby skutecznie odeprzeć atak, obrona musi być silniejsza od niego. Było na ten temat wiele sporów, ale ponoć teraz panuje tendencja, że sądy stosunkowo szeroko traktują obronę konieczną.

    Oczywiście nie ma co się dziwić, że przepisy mówią o przekroczeniu granic obrony koniecznej -- to, że jakiś knypek kogoś nie za mocno walnie po pijaku nie oznacza, że zaatakowany może wyciągnąć giwerę i wpakować mu 5 kulek.

    Ale jako że osoba broniąca się działa pod wpływem stresu, a cała akcja zaczęła się nie z jej winy, nawet przy przekroczeniu granic obrony koniecznej sąd może skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary (dla osoby, która przekroczyła granice obrony koniecznej), czy nawet może od kary całkowicie odstąpić (chyba).

    Sorry jeśli coś pokręciłem, na prawie sam się zupełnie nie znam, a większość z tego co tu opisałem mogłem usłyszeć po pijaku, więc... Jak ktoś potrzebuje bardzo rzetelnego info, to niech sobie to lepiej sprawdzi ;-).

    pokaż komentarz
    Sh1eldeR
  • gray +1  

    @tomaszs

    Skoro on nie ma świadków to ty też, natomiast on ma rozkwaszony nos a ty pozdzierane knykcie. I kto tu kogo pobił?

    pokaż komentarz
    gray
  • G0ryl +2  

    Sens cały jest w tym, że żadne ze stron bójki nie może zadać obrażeń, które trwają powyżej 7 dni. Jeżeli takie obrażenia występują, poszkodowany ma prawo pozwać do sądu. Cała sztuka polega na tym, żeby powstrzymać się od ciosów w twarz na rzecz obezwładnienia i sprowadzenia do parteru, a dopiero potem można wytłumaczyć drugiemu jego błędy na spokojnie i jeśli się ma tupet, wezwać policję (ale to nie jest dobre, bo nie należy skarżyć)

    pokaż komentarz
    G0ryl
  • Sonnyx +9  

    nie chodzi tylko o bicie, ale o ogólna znieczulice narodu... po operacji wycięcia krwiaka który powstał po tym jak mnie i kumpla zaatakowało 3 kolesi z czego 2 bokserów (ale to inna sprawa)wyszyłem sobie ze szpitala zaraz po zabiegu, szedlem z dziewczyna i drodze na przystanek (jakieś 5 merów od niego) zrobiło mi się słabo i po prostu zemdlałem, co mogła zrobić chuda dziewczyna która szła ze mną, jedynie złapała mi głowę, a na przystanku pełno ludzi i nikt się nie ruszył żeby nawet jej pomoc (widać było ze nie jestem ani pijany ani pod wypływem narkotyków, miałem tylko bandaż na czole po operacji), sam się ocknąłem po chwili i sam musiałem sobie dojść do przystanku (akcja działa się pod szpitalem)

    pokaż komentarz
    Sonnyx
  • tomaszs +2  

    No napewno warto uwrażliwiać ludzi na krzywdę innych. Tylko chciałbym zauważyć, że orzecznictwo jeżeli chodzi o obronę konieczną zmieniło się i nie było od kilku lat przypadku kiedy ofiara zostałaby nazwa przestępcą. Dlaczego warto o tym pisać? Między innymi dlatego, żeby człowiek nie bał się bronić siebie, rodziny i w miarę możliwości innych przed bandytami. Chociaż zazwyczaj zamiast bandytów to normalny człowiek ma do czynienia z agresją pijaczków ledwo stojących albo młodocianych, którzy uciekają jak się na nich głośniej krzyknie. Kropka.

    pokaż komentarz
    tomaszs
  • nekoko +3  

    Kórfa ale tchórzostwo i znieczulica. Nie rozumiem tego.
    Ja zawsze staram się reagować, mam już pare utarczek z dresami za sobą. Jakoś żyję jeszcze. Raz miałam nieprzyjemną sytuację ale jakiś chłopak stanął wtedy w mojej obronie co przywróciło mi chwilowo wiarę w ludzi.

    pokaż komentarz
    nekoko
  • northrop +2  

    Przypomniała mi się sytuacja, gdy przez okno zobaczyłem leżącego na twarzy człowieka. Był ubrany w marynarkę, itp. - na pierwszy rzut oka nie wyglądał na pijaka. Dlatego powiedziałem matce by zadzwoniła na pogotowie, lepiej żeby niepotrzebnie przyjechało do menela niż porządnemu obywatelowi miało coś się stać. Dyspozytorka niemiło odburknęła by ktoś zszedł i sprawdził (jakby wiedziała na którym piętrze mieszkam) i wtedy może wyśle.

    Co prawda w tym wypadku okazało się, że to naprawdę był to jakiś sztajmes przeklęty żulokrata. Tego właśnie w nich nie cierpię - wzmacniają społeczną znieczulicę.

    pokaż komentarz
    northrop
  • quile +33  

    od ponad 7 lat trenuje karate, mieszkam w Poznaniu

    kilka razy miałem sytuacje w autobusie gdzie broniłem kobietę, do której dosyć poważnie przystawiała się grupka podpitych dresów.

    Chłopaki mimo, że przypakowani nie mieli szans, jednak co mnie bardzo zasmuca w takich sytuacjach, inni ludzie w autobusie nie patrzą potem na Ciebie jak na bohatera, który pomógł bezbronnej kobiecie tylko jak na zabójce, bo kilkoma szybkimi uderzeniami powalił rosłych mężczyzn.

    pokaż komentarz
    quile
  • Kisiol_Ent +17  

    pewnie mysla ze zaraz im torebki pokradniesz :D

    pokaż komentarz
    Kisiol_Ent
  • garry_ 0  

    Tylko uważaj z tym karate, bo w niektórych sytuacjach może to być argument obciążający ciebie. Krążyło kiedyś info (nie wiem na ile prawdziwe) że osoba zajmująca się SW w świetle prawa rozpatrywana jest jako osoba z niebezpiecznym narzędziem w ręku. Regulowała kiedyś to jakaś ustawa w której była mowa, że tak samo jak z bronią palną (strzał ostrzegawczy) musisz uprzedzić napastnika że uprawiasz sztuki walki, a następnie stosować techniki adekwatne do zagrożenia. Nie mogę nigdzie tego znaleźć więc to chyba jaką ściema była.
    Ale warto to sprawdzić ;)

    pokaż komentarz
    garry_
  • Tramwajarz +17  

    Mój tata był motorniczym tramwaju i jedno wiem - to zawód, gdzy szybko może wysiąść psychika. Zawsze pomagał pasażerom. Raz tego pożałował i został pobity, ale potem sprawców złapano. Ale raz. Za to kilkadziesiąt razy udało się wyrzucić/aresztować/spacyfikować awanturnika. Tylko, że ojciec nie należał do milczków nigdy. Miał "mocną rękę: :)

    pokaż komentarz
    Tramwajarz
  • Lukaszeu07 +1  

    http://pl.youtube.com/watch?v=CjThLgFBRuw Centrum miasta, dzień i to samo :/

    pokaż komentarz
    Lukaszeu07
  • Ex3 +2  

    Codziennie przejeżdżam przez tą pętle. Nawet kojarze tego gostka w kapturze. Gdybym był świadkiem na pewno bym pomógł.

    pokaż komentarz
    Ex3
  • Reinmar 0  

    Oczywiście. Rzuciłbyś na niego klątwę. Albo sam kopnął dziadka, bo w zasadzie nie powiedziałeś komu chciałbyś pomagać.

    Nie obrażaj się - nie przeczę że byś pomógł, bo nie wiem jakiego masz skilla w zabijaniu, albo gdzie zgubiłeś instynkt samozachowawczy. Ale po prostu takie komentarze są nie na miejscu.

    pokaż komentarz
    Reinmar
  • Ex3 -2  

    @reinmar: Jedna rada odstaw world of warcraft, wyłącz kompa i wyjdź na dwór trochę się poruszać, pogadaj sobie z ludźmi na żywo.

    pokaż komentarz
    Ex3
  • khad +10  

    Hm, kiedyś z kolegami trafiliśmy na jakiegoś dresa, który lał swoją żonę w centrum miasta. Był z kolegą bez zębów, nas było trzech. Oczywiście próba uspokojenia go nie pomogła, więc jak się rzucił na kolegę to dostał w twarz i wydawałoby się, że koniec akcji, my sobie poszliśmy. Po 5 minutach zgarnęła nas policja za ROZBÓJ. Noc w areszcie, ciąganie po komisariatach i jakby nie to, że kolega, który tego wieczoru wybrał kasę z bankomatu, zatrzymał kwit, mogłoby być słabo. Policjant na odchodnym powiedział nam, żebyśmy się następnym razem mocno zastanowili zanim zaczniemy zgrywać bohaterów. Takie są realia w tym chorym kraju, jak chcesz już pomóc to zaj!$ gnojowi, patrz czy nikt nie widzi i sp%#!!%!aj gdzie pieprz rośnie. Bohaterstwa w tym chorym państwie nie ma.

    pokaż komentarz
    khad
  • krst +18  

    Nie wiem dlaczego zawsze każą iść do kierowcy po pomoc. Rozumiem, jakby tam siedział Pudzian, ale zazwyczaj za kierownicą jest pan z brzuszkiem. I co on zrobi?

    pokaż komentarz
    krst
  • mr_zaba +53  

    Moze sprzedac bilet:)

    pokaż komentarz
    mr_zaba
  • Akme +22  

    Kierowca może wezwać ochronę (+ policja).
    Sam nie musi nic poza tym robić.

    pokaż komentarz
    Akme
  • MNFX +6  

    >akme

    Paragraf 4 Zasad Porządkowych obowiązujących w komunikacji miejskiej KZK GOP:
    1. Kierujący pojazdem lub kontroler (konduktor) może odmówić przewozu osób nietrzeźwych oraz niebezpiecznych lub uciążliwych dla innych pasażerów.
    2. Osoby o których mowa w pkt. 1. obowiązane są na wezwanie kierowcy opuścić pojazd bez prawa zwrotu wartości biletu.

    pokaż komentarz
    MNFX
  • Akme +2  

    ZTM w-wa
    "11
    1. Osoby uciążliwe, zagrażające bezpieczeństwu lub porządkowi mogą być usunięte z pojazdu, przystanku lub ze stacji metra, bądź niedopuszczone do przewozu lub wejścia do strefy biletowej metra. Pasażerom tym nie przysługuje zwrot opłaty za ewentualny przejazd lub wejście do strefy biletowej metra."

    Najczęściej objawia się to wezwaniem ochrony na następny przystanek.

    Z uwagi na niejednolite regulaminy przewoźników masz rację, ale... ja też. : )

    pokaż komentarz
    Akme
  • M-J +13  

    kierowaca ma magiczne radyjo przez ktore moze sie umowic z pałkersami zeby stali na kolejnym przystanku. W razie wu może nawet zmienić trasę i jechać pod najbliższy komisariat.

    pokaż komentarz
    M-J
  • next -1  

    Wyobraź sobie, że kierowca reaguje. Na drugo dzień na jego linie wpada na 30 sek 5 zamaskowanych kolesi, którzy robią z twarzy kierowcy jesień średniowiecza.

    Kierowca powinien mieć "tajny" przycisk, który by oznaczał wezwanie pomocy, tak by nie musiał robić tego ustnie. Bo ja w sumie rozumie strach kierowców.

    pokaż komentarz
    next
  • 3andit +5  

    Rozumiem, że kierowcy też się boją, ale momentami to są straszne parówy. Miałem taka sytuację: rok temu wracałem z wydziałowego opłatka i nie da się ukryć byłem totalnie "zmęczony" dużo wypiłem a i miałem za sobą kilku godzinny trip po mieście.A do tego stelaż na cała nogę i kule bo byłem po rekonstrukcji więzadła. Czekałem na nocnik na dworcu centralnym w Wawie. W sumie oprócz mnie nikogo. Nagle podjeżdża autobus i widzę, że jest w nim tylko jeden koleżka który śpi. Kierowca podchodzi do niego i zaczyna go budzić, nie pamiętam dokładnie co zaszło w środku ale wychodzą obaj zaczynają się szarpać. Stwierdziłem, że i tak kierowcy mają do bani pracę na tych nocnikach to mu pomogę, będzie nas dwóch na jednego. Podbijam do nich, gdy Oni się szarpią i mówię do typa żeby zostawił kierowcę, ale bez agresji, tak po prostu na spokojnie. Nagle patrzę a kierowca, zostawia mnie z nim samego, "zmęczonego", o kulach, ze stelażem i ucieka. Przecież to trzeba być prawdziwym ch!!em, było nas dwóch, dlatego podszedłem, a ten sobie uciekł jak tylko nadarzyła się okazja. Gdyby nie to, że napastnik okazał się spoko kolesiem to bym tam leżał z czymś w bebechach na asfalcie brocząc we krwi.
    Dlatego nie bardzo liczyłbym na kierowców.
    Ale tak na prawdę to kto ma reagować odpowiednio w autobusie jak nie kierowca?! Często jest dużo ludzi, ale zdarza się, że taka dziewczyna siedzi sama i co wtedy!?

    Popieram pomysł przycisku alarmowego. Kiedyś była w Warszawie opcja, że kierowcy mieli telefony właśnie na takie sytuacje, ale pomysł upadł, bo drechy się dowiedziały o tym i okradali ich z tych telefonów ;/

    pokaż komentarz
    3andit
  • Dru +7  

    z 4-5 lat temu, Opole, przystanek Luboszycka, podchodzę na przystanek na którym stoi autobus z wybitą szybą w przednich drzwiach przez które przechodzi jakiś dres. Wyskoczył za nim kierowca (w miarę duży, ale bardziej że gruby niż zbudowany)- trochę się powyzywali trochę poszamotali. Za chwilę podjeżdża Van z którego wyskakuje 3 koksów - w 4 nap$!!%!!ają kierowcę po czym wsiadają i odjeżdżają... tłum dalej stoi wokół już teraz leżącego na chodniku kierowcy...

    pokaż komentarz
    Dru
  • firefoxus +6  

    warto nosić ze sobą gaz pieprzowy np. w plecaku, zarówno do obrony własnej jak i innych, znacznie skuteczniejsze niż wdawanie się w bójkę i odniesienie ran, albo i utratę zdrowia/życia..

    pokaż komentarz
    firefoxus
  • mentor777 +6  

    Kumpel kiedyś wyciągnął gaz na 3 napastników, a potem skończył z połową buteleczki na twarzy.

    pokaż komentarz
    mentor777
  • medevacs +2  

    LOL, weź psiknij gazem w autobusie... słyszałeś takie pojęcie jak "komora gazowa"?

    pokaż komentarz
    medevacs
  • firefoxus 0  

    a słyszałeś o czymś takim jak gaz pieprzowy w żelu? wiadomo że jak jest więcej niż jeden napastników to najlepiej uciekać ile w sił w nogach :) ale jak się zdecydowanie i szybko psiknie po oczach napastnikom to bez problemu można ich unicestwić na 20-30 minut, na pewno lepsze to niż nie mieć żadnej możliwości obrony

    pokaż komentarz
    firefoxus
  • nethaber +9  

    Pare lat temu gdy wracałem z uczelni tramwajem, zaczoł do mnie podskakiwać jakiś podchmielony gość. Starałem się nie zwracać na niego uwagi ale w końcu do mnie wystartował z pięściami. Lać się nie dam więc przeszedłem do ofensywy. Po chwili podleciał jego kumpel. Obaj nie wiedzieli, że ja rónież jechałem z kumplem i wywiązała się w końcu mała bitwa 2 vs.2. Troche ich obiliśmy i wysiedliśmy na przystanku bo nie chciałem mieć nic wspólnego z policją - znając życie to ja bym był uznany za napastnika bo w końcu oni bardziej ucierpieli. W trakcie tej bijatyki kobiety piszczały w niebogłosy, faceci się darli żeby przestać ale nikt nic nie chciał zrobić. Przecież nie ogłosze jednostronnego zawieszenia broni gdy na mnie ciągle lecą ciosy. Na szczęście taka sytuacja zdażyła mi się tylko raz. Dobrze, że byłem z kumplem, który bez wachania mi pomógł bo tak mogło by być krucho.

    pokaż komentarz
    nethaber
  • northrop +11  

    "w Polsce" - rotfl. Gdyby znał się trochę na psychologii to by wiedział, że tak jest praktycznie wszędzie na świecie. W Stanach zdarzało się, że ludzi mordowano lub gwałcono i nikt nie zareagował. W zdegenerowanej Rosji, gdzie króluje bandytyzm też każdy by się bał.

    Tu następuje dyfuzja odpowiedzialności. Można, zależnie od różnych czynników, próbować ją przełamać. Jeśli tłum był nastawiony niechętnie do pijaka to powinien poprosić jeszcze kogoś. Zwrócić się bezpośrednio - przepraszam pomoże mi Pan, tak PAN. Wtedy jest większa szansa, że ktoś jeszcze się przyłączy.

    Oczywiście nie zawsze się to uda - tak jak w podanej historii. Osłabienie więzi społecznych i pauperyzacja społeczna skutkuje czym widzimy.

    Natomiast cieszy, że pozbył się naiwności z pierwszego akapitu, dot. tzw. "społeczeństwa obywatelskiego". Teraz wie, że w tzw. "demokracji" on i ten Pijak mają takie samo prawo głosu.

    pokaż komentarz
    northrop
  • mathix +11  

    Prawda. Zadziałała reguła dowodu społecznego. Ludzie nie wiedzą jak się zachować w danej sytuacji więc obserwują siebie nawzajem. W ten sposób nikt nie inicjuje żadnego zachowania i pokrzywdzony zostaje sam.

    Jednak pomimo tego, że jest to nasz naturalny odruch nie powinniśmy mu się poddawać w takich sytuacjach. O sile osobowości świadczy to czy człowiek potrafi wyłamać się z tępego tłumu.

    pokaż komentarz
    mathix
  • clockyfan +16  

    Dobrze piszesz. Ja kiedyś przeczytałem w internecie, że samotna interwencja w takich sytuacjach to lekkomyślność. Warto podejść do paru osób (najlepiej dobrze zbudowanych mężczyzn) i poprosić o pomoc.

    Kiedyś sprawdziłem to: w tramwaju jechała kobieta z mężczyzną. Mężczyzna był pijany, wydzierał się, a w końcu zaczął grozić młodemu chłopakowi, który jechał z dziewczyną. Wstałem, podszedłem do dwóch chłopaków siedzących niedaleko i zapytałem, czy pomogą mi zrobić porządek. Zgodzili się i ruszyli za mną. Podeszliśmy do awanturnika i zagroziłem, że jak się nie uspokoi to na nastepnym przystanku wysiądzie. Spojrzał na nas i spotulniał. Potem próbował jeszcze coś zdziałać, ale uciszył go jeden z towarzyszących mi chłopaków.

    W tym konkretnym przypadku mężczyzna nie wyglądał na zbyt groźnego, ale tego do końca nie można być pewnym.

    Na kursie ratownictwa opisano jeszcze jeden ważny element pozyskiwania wsparcia: pytanie o imię. Jest to ponoć szalenie ważne, bo ludzie, gdy podadzą swoje imię to przestają czuć się anonimowi. Insktruktorzy mówili, by gdy na przykład jest wypadek i tłum gapiów przeszkadza, to podejść do jakiegoś rosłego mężczyzny, zapytać o imię i po czym powiedzieć: "Panie Tomku, potrzebuję pana pomocy. Proszę odsunąć tych ludzi tak, by nie przeszkadzali".

    Na koniec coś żartobliwego: działajmy kupą, bo kupy nikt nie ruszy. Warto o tym pamiętać.

    pokaż komentarz
    clockyfan
  • Reinmar +5  

    Chyba najbardziej wartościowe trzy komentarze pod tym wykopem.

    Co do sposobu "na imię", to kiedyś jacyś ratownicy opowiadali mi, że dobrze też podejść do zaczepianej osoby i powiedzieć (choć byśmy ją widzieli pierwszy raz w życiu) np. "cześć Marta". Instynkt napastnika podpowie mu, że znajomy danej osoby zrobi więcej niż przypadkowy przechodzień.

    Wracając jeszcze do dowodu społecznego, to pamiętam sytuację kiedy dwóch albo trzech knypków (~15 lat) zaczepiało ich rówieśniczkę. Sam nie pomyślałbym reagować, ale wśród pasażerów napotkałem wzrok kolesia, który rozumiał to co ja - że jeśli zdecydujemy się pomóc, to bedzie nas już dwóch. Na szczęście nie musieliśmy się ruszać.

    Druga sytuacja - gonił mnie dres po ciemnej uliczce (miałem z 15 lat). Odruchowo podbiegłem do 3-5 studentów stojących na przystanku i powiedziałem, że mnie ten dres napadł (miałem nad nim chwilę przewagi). Oni nic nie zrobili, po prostu stali, a ja obok nich. Dres podbiegł, zaczął mnie wypytywać gdzie mieszkam, że mnie podwiezie. Ale nic więcej nie zrobił.

    Szkoda tylko, że na sytuacje takie jak z filmiku z "powiązanych linków" nie działają żadne mądre słowa. Szczerze mówiąc prawie się popłakałem.

    pokaż komentarz
    Reinmar
  • cp_ +7  

    Ostatnio w nocy w Katowicach szedłem przez dworzec autobusowy. Jakiś pijaczek przyczepił się do kosza wyraźnie próbując go rozbić. Kopał, wierzgał sapał ale kosz nie dawał za wygraną. Najdziwniejsze było to że ludzie stojący na przystanku w chwili zaczęli bronić kosza i wyzywać pijaczka. Ten widząc tłumek wpatrzony w niego z nietęgimi minami dał spokój i poszedł sobie dalej.

    pokaż komentarz
    cp_
  • scapegoat +1  

    Szkoda ,że tym autobusem nie jechał Dexter :)

    pokaż komentarz
    scapegoat
  • lashiya +1  

    I dobrze że trafiło na wykop. Może po przeczytaniu tego krótkiego artykułu ktoś z was, kto do tej pory był "niewidomy" w podobnych sytuacjach, odzyska wzrok jak się coś podobnego wydarzy.
    Wiem co to znieczulica. Sama jestem normalna inaczej w tych sprawach - wielokrotnie zdarzyło mi sie reagować na akty brutalności , zwykłego chamstwa czy złodziejstwa. Trzykrotnie wzywałam policję na przystanek autobusowy, dwa razy do autobusu bo się młodzi "kibice" zaczęli panoszyć. Dwa razy zareagowałam, jak gówniarstwo (na oko 13 lat) zachowywało sie w arcyniegrzeczny sposób wobec kobiety około 40-50lat. Raz za łeb (późna godzina, odludne miejsce, trzy normalne osoby na przystanku) ściągnęłam trzech gnojków co po ulicy sobie rowerem jeździli bez zwracania uwagi na to że jadą środkiem czy po skosie. Raz zrobiłam awanturę kilkorgu młodocianym szykującym się do profanacji pomnika żydowskiego (późna noc, spacer z psem, daleko poza ludzkimi siedzibami). Raz uciszyłam wrzeszczących "LEGIA!!" pseudokibiców w autobusie - jednym zdaniem, podniesionym głosem. Raz na odlew przyłożyłam pijaczynie, co się do przyczepił w wulgarny sposób. Kilka razy głośno i wyraźnie kazałam jakiemuś prostaczkowi odsunąć się. Zawsze skutkowało. Wystarczy odrobina pewności siebie, żeby ten, co zachowuje się wbrew zwyczajowo przyjętym normom stracił tę pewność siebie. Ja nie mówię tu o otwartym rzucaniu się z parasolką na dryblasów po 2 metry którzy przestawiają śmietnik. Pewnie po krótkim zastanowieniu się bałabym się, ze mi kto krzywdę zrobi-ani ja "kark"budzący respekt ani wątła "barbie" budząca uczucia opiekuńcze w "karkach" Ot, zwyczajna "baba". Ale zanim pomyślę i zdążę się wystraszyć to już reaguję. Tylko raz spotkałam się z poparciem człowieka w takiej sytuacji - agresorzy zniknęli. Jestem całą sobą za popieraniem takiego sposobu myślenia. Nas jest zazwyczaj więcej niż agreosorów. To paranoiczne, ze jeden kretyn może sterroryzować autobus pełen normalnych.

    pokaż komentarz
    lashiya
  • mollari +1  

    uważaj tylko, żebyś sama nie stała się takim agresorem...

    ściągnęłam trzech gnojków co po ulicy sobie rowerem jeździli bez zwracania uwagi na to że jadą środkiem czy po skosie
    tak bardzo ci przeszkadzali?
    tamci się "zbyt panoszyli" inni "wrzeszczeli", jeszcze inni byli "arcyniegrzeczni" a jeszcze inni "szykowali się do profanacji". czy Ty aby nie przesadzasz z tą swoją "misją"? mówimy tutaj o obronie, nie o ataku. sytuacja analogiczna jak parę komentarzy wyżej a propos "starszego pana co zwraca grzecznie uwagę, że za głośno muzyka idzie"

    pokaż komentarz
    mollari
  • efceka +2  

    BTW. Akt zemsty (tj. atak następujący po/w chwili stałego oddalania się napastnika [nie licząc oddalenia się napastnika w celu uzyskania lepszej pozycji do ataku]) oraz tzw. obrona wyprzedzona tj. wyprzedzenie ataku napastnika i uderzenie jako pierwszy, wykraczają poza ramy obrony koniecznej.

    pokaż komentarz
    efceka
  • rabbuni +1  

    Wykreślić z tytułu fragment o Polsce! (właśnie za to zakopię)
    Trochę socjologii i dowiesz się, że to nie jest Polska choroba tylko normalne ludzkie zachowanie. Smutne ale normalne. Ja się nie dziwię, że instynkt przetrwania jest dzisiaj silniejszy od instynktu stadnego. Odkąd przestaliśmy żyć w społecznościach mocno powiązanych o silnych relacjach wewnętrznych (czyt. wioski, małe miejscowości, wspólnoty), a zaczęliśmy żyć jak "wolne elektrony" wszystko się zmieniło.

    Wiele przykładów z całego świata pokazuje, że w takich sytuacjach jest bardzo silne rozproszenie odpowiedzialności. Dlatego nie należy mówić "proszę Pastwa" tylko zwrócić się do konkretnej osoby z konkretną prośbą - szanse na wsparcie rosną.

    To co jest w artykule to prawda, niestety smutna prawda, ale nie jest to przykład jak chorym społeczeństwem są Polacy, tylko w ogóle ludzie. Przestańcie zakompleksieni Polaczkowie wytykać własne wady i twierdzić że jesteśmy najgorszym narodem świata bo już niestety wielu w to uwierzyło. Zapytajcie tych którzy wyjechali czy gdzie indziej jest o niebo lepiej. Może ludzie w Szwecji nie muszą zamykać domów na noc ale mają jeden z najwyższych wskaźników samobójstw w Europie. Może i Japończycy maja piękną kulturę i tradycję, może są bardzo honorowi ale umierają śmiercią karoshi.

    Jak mawiała poetka: "Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma."

    pokaż komentarz
    rabbuni
  • northrop +1  

    http://www.wykop.pl/link/94471/bija-cie-w-autobusie-w-polsce-nikt-ci-nie-pomoze#comment-497281

    pokaż komentarz
    northrop
  • rabbuni +1  

    Kurcze minusy się należą :( przyznaję nie czytałem tego posta wcześniej (ciekawe że napisaliśmy tak bardzo podobnie :) - może to prawda? :)

    Sorry za to:/

    pokaż komentarz
    rabbuni
  • Shaki -1  

    Nie rozumiem w jaki sposób dorosły mężczyzna może dostać od pijaka w twarz. Toż sam będąc wtedy jeszcze dzieckiem, widziałem jak takiemu menelowi raz przyłożyła moja babcia - Pijaczek chciał kilka zł na winko, a gdy spotkał się z odmową, i to wyrażoną w dosadnych słowach, zaczął się rzucać, próbował popychać itp. Nim zauważył co się w ogóle dzieje, dostał ciężką torbą w łeb i kiedy odchodziliśmy, dalej leżał na ziemi i nie wiedział co się stało.

    Inna sprawa że moja babcia jest tzw. "twardą babą ze wsi" i ma większe jaja niż co niektórzy faceci ;)

    W każdym razie, jak dla mnie autor artykułu albo jest tak zwaną "ciotą", albo zwyczajnie zmyśla. Ci autobusowi menele z zasady są w takim stanie, że ciężko im trafić butelką do własnej gęby, a co dopiero pięścią w twarz trzeźwemu, dorosłemu mężczyźnie. Gdyby taki ktoś podniósł na mnie ręke, lub na kogokolwiek w mojej obecności, to dostałby solidną lekcje, i przynajmniej kilka miesięcy w gipsie.

    pokaż komentarz
    Shaki
  • Tramwajarz +25  

    Menel menelowi nierówny. Raz może to być bezdomny dziadek a raz "koks" wracajacy z imprezy

    pokaż komentarz
    Tramwajarz
  • student_sgh -8  

    Menel menelowi równy. Nieważne czy 120-kilowy, czy 60-kilowy. Trzeźwy ma w bezpośrednim starciu z pijanym ogromną przewagę, chociażby przez zaburzone poczucie równowagi u tego drugiego. Obezwładnić takiego jest rzeczą prostą, jeżeli oczywiście obezwładniającym jest mężczyzna, a nie pipa w okularach która całe dnie siedzi i minusuje komentarze na wykopie.

    Swoją drogą, jeżeli dorosły facet krzyczy na cały autobus: "Ludzie ratujcie!", bo go jakieś ścierwo spoliczkowało, to hardkor. Ja bym nap$%%#!!ił jednemu i drugiemu. Jednemu za nieobyczajne wybryki w miejscu publicznym, a drugiemu za ciotowatość.

    pokaż komentarz
    student_sgh
  • kabzior +5  

    Kolejny mega mastah który wypisuje w komentarzach komu to by on nie wp%%$##$ił i jak to wszystkich nie załatwił. Nie marnuj czasu na wykopie na pisanie komentarzy człowieku, wyjdź z domu i wsiądź w autobus, albo przejdź się po ulicach - szybko znajdziesz kogoś kogo możesz uratować.

    pokaż komentarz
    kabzior
  • Berber +1  

    Też byłem świadkiem takich sytuacji... dlatego zapisałem się na krav mage... 3 miesiące temu jeden, który mnie zaczął pchać w autobusie skończył z obolałymi oczami (dosłownie, kto wie o co chodzi ten wie) i rozbitym czerwonym pijackim nosie.

    Umiesz liczyć - licz TYLKO na siebie

    pokaż komentarz
    Berber
  • Kisiol_Ent -2  

    w gta grales?

    pokaż komentarz
    Kisiol_Ent
  • MNFX +7  

    Niewątpliwie chciałbym być taki jak Ty :)

    pokaż komentarz
    MNFX
  • kamey +2  

    Wpakowałeś mu palce do oczu? ^^

    pokaż komentarz
    kamey
  • itus +3  

    Krav mage to jakaś nowa profesja w WoW?

    pokaż komentarz
    itus
  • Kisiol_Ent 0  

    w tibi :D

    pokaż komentarz
    Kisiol_Ent
  • jankow -1  

    Heja, kiedys jak jezdzilem do liceum (przez Krakowskie Przedmiescie/Wawa) to mialem podobna sytuacje... z tym, ze pijany mial kolege troche bardziej trzezwego i na zwrocenie im uwagi ostro zareagowali... od tamtej pory wiele sie zmienilo. Zaczalem uprawiac krav mage ale wciaz jedno pozostaje niezmienne. "W kupie sila", "Gdy ludzi kupa to i herkules dupa" itd. Wiem, na pewno, ze gdbymy mial dwoch kolegow, ktorzy by ze mna podrozowali to nigdy i niczego na pewno bym sie nie bal... teraz jezdze codziennie przez plac bankowy, czesto tam sie przewijaja roznego rodzaju drechy. jak myslicie, czy to dobry pomysl umowic sie wspolnie na podroz do pracy i z powrotem?

    pokaż komentarz
    jankow
  • dexterxx -2  

    Ale z chęcią bym go pobił ;-) Nie ma się gdzie wyżyć w dzisiejszych czasach...

    pokaż komentarz
    dexterxx
  • kamek1984 -3  

    Skomplikowana sytuacja. Akurat w tym momencie obowiązkowe było spacyfikowanie Pijanego. Braku działania akurat tutaj nic nie tłumaczy. Ja przeżyłem ostatnio coś mocniejszego i na szczęście nie zareagowałem. Starszy facet zwrócił uwagę grupie dresiarzy aby wyłączyli muzykę puszczaną na głos z komórki. Oni błyskawicznie i bez żadnych emocji obrzucili go obrzydliwymi (sic!) obelgami i zagrozili śmiercią. Gdy wychodziłem z autobusu kontem oka widziałem jak jeden z agresorów złapał górnej poręczy i glanował po twarzy bezbronnego faceta. Słyszałem jak jego głowa obija się o szybę... Zadzwoniłem na policję. Pamiętajcie - sprawdzajcie numery boczne autobusów...

    pokaż komentarz
    kamek1984
  • mollari +3  

    pracowalem kiedys na myjni autobusowej. wracając z pracy ( kolo godz 3 w nocy) zauważyłem grupke mlodych ludzi trzymających nogi na siedzeniu. zwróciłem im uwagę, żeby te nogi zdjęli. "a co cie to k%!$a obchodzi?" wyjaśniłem, że ja potem te siedzenia muszę prać. przyznali mi rację i grzecznie nogi zdjęli. bo miałem argument. ciekawe jaki argument miał ten "biedny", starszy pan. "nie słuchajcie głośno muzyki bo ja jestem stertyczałym dziadem który już nie odczuwa żadnej radości życia a wasz młodzieńczy entuzjazm gra mi na nerwach. a w ogóle to jestem stary i macie mnie słuchać bez gadania, bo tak"

    pokaż komentarz
    mollari
  • kamek1984 +8  

    tak, to nie jest przecież kraj dla starych ludzi...

    pokaż komentarz
    kamek1984
  • mollari +1  

    kamekk, sorry, ale jak widzę w autobusach te pełne miłości twarze starszych osób zabijające wzrokiem bo komuś telefon głośno dzwoni to mnie szlak trafia. tacy ludzie tylko szukają okazji żeby ponarzekać nad ich ciężkim losem, a wszyscy powinni im współczuć dla zasady. a ja mam to w dupie

    pokaż komentarz
    mollari
  • M-J +3  

    mnie też wk#%$ia jakaś wieśniarska muza puszczana w miejscu publicznym, ale nie zwracam nikomu uwagi, patalogicznego wieśniarstwa się nie wyleczy.

    pokaż komentarz
    M-J
  • mollari +2  

    M-J, dokładnie. mnie też wk%$!ia cała masa rzeczy, ale nie chodzę i nie wyładowuję swoich frustracji na ludziach dookoła (no, tzn staram się). takie zachowanie jak opisane wyżej to się nazywa po prostu upierdliwość

    pokaż komentarz
    mollari
  • Fuinethel +34  

    Heh żeby tylko się zaśmiali i pokazali jak pijaczka powininen prawdziwy facet potraktować. Najbardziej żałosne, że ten koleś był najbardziej męski z całego towarzystwa...

    pokaż komentarz
    Fuinethel
  • next +4  

    Nie zaczął byś się śmiać boś DU.PA. A czemu du.pa? Bo skoro sam nie zwróciłeś (-byś) uwagi, to bał byś się nawet zaśmiać.
    Po drugie, nie wiemy, czy ten kolega to 30-latek, czy tez może np: 17-latek wątłej budowy. Zaś pijak mógł być pijanym kakrkiem koło 100 kg. Byle cienias gdy jest sam nie gra szpanera. Dresy w kilku czują siłe przeważnie.

    Moja znajoma widziała kiedyś, jak w autobusie szajka 20-latków kieszonkowców okrada kolesia (bez jego widzy). Sama się zastanawiała co zrobić, ale zrezygnowała, bo ich było 6-ciu.

    pokaż komentarz
    next
  • Ex3 -7  

    Nie martw się. Nie raz zwróciłem uwagę. Jak by przy mnie ktoś uderzył kobietę na pewno bym zaaregował.

    A po drugie znamy się głąbie?? Dupą nie jestem.

    pokaż komentarz
    Ex3
  • kabzior +33  

    W ogóle jestem zdziwiony że w UK też macie takie sytuacje :-o

    pokaż komentarz
    kabzior
  • skrzydlic 0  

    Kiedy byłem w uk, widziałem sytuację, jak pod sklepem kłóciło się kilka osób. Przejeżdżająca obok na rowerze osoba od razu podjechała do pobliskiego radiowozu. Bójka się nawet nie zaczęła, a policja i tak już była na miejscu :).

    pokaż komentarz
    skrzydlic
  • Kisiol_Ent +11  

    w ogle w Uk to jest ho ho ho... . . .

    pokaż komentarz
    Kisiol_Ent
  • paul +3  

    No pewnie, jak jakis pijaczek zaczepia kobiete to Ty w tym momencie wyciagasz komorke, dzwonisz i spokojnie zglaszasz policji o zaistnialej sytuacji. Oczywiscie zanim przyjedzie policja pijaczek zdazy dana kobiete okrasc 3 razy i poprostu wysiasc na przystanku ale co tam, jest zgloszone.

    pokaż komentarz
    paul
  • jarzabek -1  

    proponuję jeszcze jednego bana dla pana mariana z lidla (bo jednego już dostał http://www.wykop.pl/ludzie/ZbyszekZLewarkiem )

    pokaż komentarz
    jarzabek
  • ZeNoN246 +2  

    Niech was nie zmyli jego nick. On nie pracuje w Lidlu tylko jest artystą w UK :P

    pokaż komentarz
    ZeNoN246
  • MarianZLidla +4  

    Zdarzaja sie niestety, najczesciej leja sie czarni albo pijani polacy. Czesto Policja jest juz zanim skonczysz opisywac sytuacje przez telefon. Nie zdarzylo sie czekac dluzej niz 2-3 minuty w Londynie.
    Jak mieszkalem w Polsce w akademiku widzialem bojke przez okno, byla noc wiec od krzykow spac nie moglem to i zadzwonilem. Powiedzieli ze nie ma radiowozow. Zadzwonilem za jakis czas powiedzialem ze po bojce jeden kolezka lezy na trawie i sie nie rusza, zeby przyjechali. Kazali mi zadzwonic za jakis czas i powiedziec czy jeszcze lezy i jak bedzie lezal to moze przyjada...
    Takich sytuacji podobnych do tej mialem w Polsce kilka...

    pokaż komentarz
    MarianZLidla
  • Lukaszeu07 +4  

    W Aglii widziałem motyw jak polski kierowca (dobrze zbudowany) wyszedł z kabiny do dwóch agresywnych pasażerów z pałką teleskopową i kazał opuscić autobus. Pierwsza osoba posłusznie wykonała polecenie, a druga się opierała to mu "pomógł" wysiąść po czym jakgdyby nigdy nic odjechał. Więc mam pomysł - kurs użycia pałki + samoobrona dla kierowców i motorniczych w Polsce.

    pokaż komentarz
    Lukaszeu07
  • pogop -1  

    Sczerze mówiąc tekst czytałem z przeświadczeniem, że mam do czynienia z opisem jakiegoś eksperymentu społecznego, takiego uświadamiającego, że koleś powie na koniec, że to była pokazowa scenka, by pokazać luziom jak są bierni w takich sytuacjach. Okazało się, że to była relacja z prawdziwych wydażeń. w sumie uważam, że takie akcje eksperymentalno-uświadamiajace powinny odbyć sie we wszelkich miejscach publicznych.

    pokaż komentarz
    pogop
  • mollari +3  

    taa, i wtedy nikt by już nikomu nie pomagał :)

    pokaż komentarz
    mollari
  • piotrus135 -2  

    nie tu mialo byc ;/

    pokaż komentarz
    piotrus135
  • cp_ -9  

    [..]

    pokaż komentarz
    cp_
pokaż 

Wykopali i zakopali (394 / 2)