:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    k%%@a - to słowo powinno wyczerpać temat. Nie wiem skąd "nasza ekipa" rządząca bierze tak posrane pomysły.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Dziwne, że to jeszcze na głównej nie jest. Ja jestem przeciwny takim pomysłom, nawet pomimo tego, że mnie to nie dotyczy. Powszechna edukacja to dobro podstawowe i między innymi na nią idą podatki. Jak tak dalej pójdzie to wymyślą jeszcze płatne podstawówki. Ale taka logika zamiast ciąć wydatki podwyższają podatki.
      http://www.youtube.com/watch?v=4MrJ03LipsU - Wiem, że filmik jest polityczny ale wystarczająco mnie podenerwowali podwyższając podatki na buty i ubranka dla dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Dlaczego nietrafiony? Ja myślę, że nie taki zły. Dzięki temu mniej będzie studentów, którzy studiują po 10 lat oraz takich co biorą sobie przypadkowe studia.

      @Jarii: Edukacja to dobro podstawowe, ale już masowa produkcja bezrobotnych mgr filozofii już to nie dobro tylko zmora. A tak wydaje mi się, że jest uczciwie - jesteś zdolny to skończysz studia za darmo, jeśli chcesz sobie przedłużać młodość przez kilka lat, to dlaczego za publiczne pieniądze?

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii: Jeszcze wiekszym dobrem podstawowym jest jedzenie, też powinno być dla wszystkich za darmo?

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: Podam 3 argumenty:
      1. w wieku 18 lat ciężko jest być pewnym na 100% co chce się robić w życiu.
      2. studiując coś, może się okazać, że nie tak sobie to wyobrażałeś.
      3. zdarza się, że w Twojej przyszłej pracy, jaką chcesz wykonywać przydałaby Ci się wiedza np. z dwóch różnych dziedzin

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Wszystko prawda, ale życie to nie bajka :) Rozumiem, że ludzie robią takie błędy (ba, sam miałem podobne dylematy), ale mimo wszystko Ci ludzie są już dorośli i konsekwencje swoich złych wyborów powinni ponosić sami, a nie społeczeństwo.

      Poza tym, to brzmi tak, jak byśmy mieli ucinać komuś rękę za wybór złych studiów. A tak naprawdę pierwsze studia nadal masz "gratis" od państwa, więc nikt Ci nic nie zabiera, po prostu zaostrza warunki pomocy.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: ja w wieku 18 lat byłem gówniarzem, który nie bardzo miał pomysł, co chce w swoim życiu robić i myślę, że w dzisiejszym świecie mimo wszystko miałem do tego prawo, bo skąd tak naprawdę mógłbym wiedzieć jak wygląda praca farmaceuty czy speca od marketingu?

      Politycy wciąż podwyższają nam podatki (i to na to, co im akurat do łba strzeli), a mają tej kasy od cholery do dyspozycji, niech lepiej zaczną dobrze rozdzielać i pilnować realizacji budżetu ew. zmniejszać wydatki na inne resporty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: No sprawa podatków to już inna sprawa, ale niestety nie wygląda to tak, że mają "od cholery kasy do dyspozycji". Gdybyśmy mieli nadwyżkę to ok, lepiej "topić" kasę w edukację niż "topić" w rozbudowę aparatu państwowego. Ale niestety nasze finanse publiczne są w tragicznym stanie. Pewnie, to rozwiązanie tego nie zmieni, ale to zawsze lepsze niż "podnieśmy akcyzę".

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: podczas rządów PO o 10% zwiększyło się zatrudnienie urzędników. Wystarczyłoby niezatrudniać tych +10%, wejść lepiej w infromtayzowanie państwa, a pieniądze przeznaczyć np. na edukację. Efekt byłby lepszy.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: dokładnie. Państwo daje kasę na studia, żeby mieć z tego profit - wykształconych PRACOWNIKÓW. A nie po to, żeby ktoś sobie chodził do szkoły i się uczył bo to czyjeś hobby i fajnie jest postudiować.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: a co ze studentami, którym wykładowcy utrudniają życie? A co z pracami magisterskimi, które wymagają niejednokrotnie powtarzania tych samych badań bo wyniki wyszły niepokojące? Wtedy to nie wina studenta a zapłacić będzie musiał jak taki leser co ma wszystko w dupie i studiuje dla zabawy "x" lat...

      sam mam taką sytuacje, że kompleksy białkowe liczą mi się po miesiąc, albo dwa i często z errorem i w koło Macieju aż nie znajdę odpowiednich parametrów. Już się pogodziłem z tym, że zostanę po ostatnim semestrze na dziekance tylko z pracą magisterską (rozumianą jako dzieło).

      Mnie zastanawia dlaczego zamiast poprawić poziom nauki w Polsce, idzie się po najniższej linii oporu i obarcza studentów konsekwencjami. Gdyby system nie wspierał masowych studiów gdzie ministerstwo płaci za każdego studenta jako "sztukę", to nie było by wiecznych studentów bo uczelnią nie opłacało by się przyjmować każdego, a tym bardziej trzymać go nie wiadomo ile semestrów.

      Niestety mamy w rządzie ludzi, którzy sami mieli problemy z nauką lub zdobywali ją w wątpliwy sposób, a teraz po prostu zamiast podejść do problemu z pomysłem, walą babole prawne uciskające tych, których nie powinno się...

    •  

      pokaż komentarz

      No nareszic

      nna sprawa, ale niestety nie wygląda to tak, że mają "od cholery kasy do dyspozycji". Gdybyśmy mieli nadwyżkę to ok, lepiej "topić" kasę w eduka

      @Saper86: A moim zdaniem pomysł jest dobry i mam nadzieję, że powoli wszystko będzie zmierzać w stronę całkowitej prywatyzacji uczelni wyższych. Nie widzę powodu, żebym miał opłacać studia wyższe komukolwiek. Państwo powinno sponsorować tylko i wyłącznie najzdolniejsze jednostki i tylko i wyłącznie pod warunkiem pozostania w Polsce przez jakiś czas od momentu otrzymania dyplomu.

      studiując coś, może się okazać, że nie tak sobie to wyobrażałeś

      No cóż, to masz pecha.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Co powiesz o ludziach, którzy zapieprzają 40-50 godzin tygodniowo i płacą podatki, by ktoś nie czuł się rozczarowany kierunkiem, który chce studiować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: wolę płacić podatki na kogoś, kto zmienia kierunek studiów, bo uważa że w innym spełni się lepiej, niż na parlamentarzystę, który przegląda na nowiutkim ipadzie "wprost" w Sejmie

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Trochę do dupy porównywać wydatki na kilkuset osobową grupę ludzi do wydatków, z którymi związane jest kilkaset tysięcy osób.

      Naprawdę zapłacić jakieś niewygórwane czesne na piątym roku nie powinno być jakimś wielkim problemem.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: Jak ktoś chce poszerzać wiedze to bardzo dobrze. Jedynie nie można dopuścić do takiej sytuacji że ktoś bierze za to pieniądze. Tzn wszystkie stypendia, dodatki socjalne itp są na pierwsze studia, na dodatkowych ich już nie dostajesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: tylko, że nie wszystkich na to stać. Poza tym nie płacisz stricte na studentów, tylko na m.in. kadrę uczelni wyższych, lepsze wyposażenie sal itp. Celem płatnych studiów ma być odciążenie wydatków Skarbu Państwa na uczelnie wyższe i prawdopodobnie ulokowanie kasy w innych resortach, ponieważ kasa studentów zasilałaby konta uczelni. Oznacza to tyle, że płacić będziesz tyle samo, tylko Twoja kasa trafi gdzie indziej.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: A dla mnie problemem nie jest to że ludzie nie będą mogli studiować kilku kierunków, tylko to że te zaoszczędzone pieniądze i tak przejedzą jakieś urzędasy :/. Z drugiej strony sam nie wiem czy wole 10 bezrobotnych magistrów filozofii czy nowego merca dla rządu.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning:

      Masz rację z tymi magistrami filozofii. Sęk w tym, że takie ograniczanie studiowania za państwowe pieniądze nie rozwiąże problemu nadpodaży humanistów, tylko jeszcze go pogłębi, no bo przecież łatwiej jest skończyć jakiś prosty i przyjemny kierunek niż trudne studia techniczne. Efekt będzie taki, że to odstraszy ludzi od studiowania budownictwa, mechaniki czy elektroniki i też pewnej części uniemożliwi skończenie rozpoczętego kierunku. Humanistów nadal będzie za dużo a inżynierów mało.

      Generalnie sam jestem za tym, aby stopniowo zrzucać odpowiedzialność za szkolnictwo wyższe z państwa, ale wydaje mi się, że odpłatność wydłużonych studiów nie będzie dobrą drogą.

    •  

      pokaż komentarz

      @shiverr: Na pewno się zgadzam, że nie jest to sposób na uzdrowienie wyższych uczelni - tutaj jest wiele patologii i można by napisać referat o tym jak powinno być a jak jest.

      To nie jest żaden cudowny środek na rozwiązanie tego problemu, lecz moim zdaniem malutki kroczek w dobrą stronę (choć jeśli się na tym skończy to prawda-to niczego nie naprawi).

    •  

      pokaż komentarz

      3. zdarza się, że w Twojej przyszłej pracy, jaką chcesz wykonywać przydałaby Ci się wiedza np. z dwóch różnych dziedzin

      @Saper86: najpierw znajdź tą pracę, roczny staż albo praktyki a nie skończysz 3 kierunki i zero doświadczenia. Studia to nie wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      @bns: miałem tu na myśli prowadzenie własnej firmy w danej branży przykład: chcesz mieć firmę budowlaną, więc przyda Ci się i wiedza o materiałach i nowych technologiach w budownictwie oraz wiedza z prowadzenia własnej firmy czyli np. zarządzanie

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86:

      Poza tym nie płacisz stricte na studentów, tylko na m.in. kadrę uczelni wyższych, lepsze wyposażenie sal itp.

      To po co inwestujemy w kadrę akademicką, czy lepsze wyposażenie sal jak nie właśnie po to, by kształcić studentów.

      Celem płatnych studiów ma być odciążenie wydatków Skarbu Państwa na uczelnie wyższe i prawdopodobnie ulokowanie kasy w innych resortach, ponieważ kasa studentów zasilałaby konta uczelni. Oznacza to tyle, że płacić będziesz tyle samo, tylko Twoja kasa trafi gdzie indziej.

      Nie załamuj mnie, przecież właśnie o to chodzi, żeby te pieniądze trafiły gdzie indziej, najlepiej tam gdzie zostaną lepiej wydane. Nikt nawet nie sugeruje, że od nagle odejmie się od podatków to co zostanie pokryte przez nowe czesne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: fakt, mamy speców którzy zdecydowanie lepiej wykorzystają nasze pieniądze... serio w to wierzysz? Wolę, żeby pieniądze z moich podatków trafiały na wyposażenie labolatorium chemicznego, czy jeszcze czegoś innego, co może przynieść jakiś pożytek, niż żeby trafiły niewiadomo właściwie gdzie.

      Co do pierwszej częsći mojej wypowiedzi - napisałem stricte, czyli kasa z podatków nie leci bezpośrednio na studenta tylko na uczelnię, nie ważnie czy na studenta, który płacił będzie, czy na tego który będzie studiował za darmo

    •  

      pokaż komentarz

      @chanelzeg: Gdybyś po zjedzeniu jednej bułki wysrywał dwie to byłoby za darmo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Już lepiej, żeby za te pieniądze wynajeli kolejną ekipę sprzątającą miasto, czy postawili gdzieś kosze na smieci. Nie mówiłem o niewiaodmo jakich "wyższych celach". Po prostu wiele ludzi musi się poświęcić, by tylko ktoś mógł kilka razy zmienić kierunek za darmo zanim się zdecyduje. To jest nie fair, darmowa edukacja wyższa to już wystarczający profit.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: A ja wolę mieć dobrze wyszkoloną kadrę uczelni wyższej i uniwersytety na poziomie europejskim zamiast ekipy sprzątajacej miasto. Niestety do tego sprowadza się nasza dyskusja - od preferencji wyadawania naszej kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      w wieku 18 lat byłem gówniarzem, który nie bardzo miał pomysł, co chce w swoim życiu robić i myślę,
      że w dzisiejszym świecie mimo wszystko miałem do tego prawo,


      @Saper86: Nikt Ci nie zabrania popełniać błędów, mieć wątpliwości i samodzielnie dokonywać wyborów. Jednak jeśli chcesz abym za nie płacił, to musisz mnie przekonać, żebym dobrowolnie się na to zgodził, bo ja też mam prawo do samodzielnego dokonywania wyborów i do błędów, a przede wszystkim do zarządzania tym co wypracuję. Zmuszanie ludzi do pracy pod przymusem (na kogoś) to niewolnictwo. Pomyśl, czy postulując, żeby inni płacili za Ciebie w podatkach nie stajesz się zwolennikiem niewolnictwa – pracy pod przymusem,.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: No nie wiem. Poszedłem na Geodezję na Uniwersytet, bo nie wiedziałem, że jest na Polibudzie. I teraz planuje się przenieść i będę zaczynać od początku, bo jest taka różnica w przedmiotach. I będę musiał pod koniec studiów płacić, za to, że chciałem się przenieść na uczelnie bardziej techniczną...

    •  

      pokaż komentarz

      @Bazur: No sorry stary, ale jeśli nie wiedziałeś, że geodezja jest na polibudzie (jeśli się interesowałeś, to chyba wypadało sprawdzić), to jednak wyłącznie Twoja wina i Twój błąd.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: Masz rację to jest moje niedopatrzenie, ale geodezja została otwarta dopiero w tym roku i wszyscy ludzie, których się pytałem, mówili, że jak na geodezje to uniwerek... Będę musiał teraz płacić za swoją głupotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bazur:
      Za frajerstwo sie placi, jak dla mnie z takimi bledami to ty moze w ogole sobie studiowanie odpusc:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kieper: Filozofie łatwiej zdać więc oni nie będą płacić tylko ludzie którzy chcieli pójść na rozszerzoną matmę i sobie nie dadzą rady.
      Beznadziejny pomysł nie było pracy to ludzie zmieniali kierunek a teraz co mają wziąć pożyczkę jak chcą zmienić?

    •  

      pokaż komentarz

      ale mam już 26 ECTS ponad normę, bo mam rozszerzony tok studiów

      @Platyna: I po to jest 30 dodatkowych ECTS, na inne kursy. Na jeden stopień student ma podstawę plus 30.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: To niech ci ludzie wnoszą protest do władz, a nie im przyklaskują k$%%a.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Nic nie stoi na przeszkodzie, by zainwestowac te pieniądze w uniwersytety, które i tak zdobędą dodatkowe oszczędności, bo nie będzie trzeba np. tworzyć dodatkowej grupy z jakiegoś przedmiotu, czy zatrudniać asystentów, by obsłużyć egzaminy kilkuset osób. Po prostu zwiększy się jakość, a nie ilość.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: No i widzisz.. Mądrze prawisz ale obrońcy systemu pilnują "wolności słowa"

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Podpinam się pod pierwszy komentarz — i bardzo dobrze, że takie plany są w Polsce.

      Sam studiuję w UK, gdzie od tego roku studia będą płatne, £9'000 za rok w większości przypadków (dla studentów spoza UE - jeszcze więcej). Dzięki temu, ludzie po pierwsze MYŚLĄ przed pójściem na studia, i wybierają kierunek z rozwagą (a nie studiują byle co, byle gdzie, dla samego papierka, jak w Polsce).

      Po drugie, przez to, że płacą - nawet, jeśli tak, jak w większości przypadków, kredytem - to studia traktowane są z większym szacunkiem. Jest świadomość tego, że kiedyś, prędzej czy później, za te studia trzeba będzie zapłacić, więc ludzie pojawiają się na zajęciach, korzystają z biblioteki, i generalnie wkładają w studiowanie wysiłek.

      W Polsce zaś, w przeważającej większości, ludzie przez większość studiów chleją, olewają wykłady, i zaliczają na "pan da trzy" - efektywnie robiąc ze szkolnictwa wyższego jeden wielki dowcip. Do tego jeszcze ciągną dwa kierunki "dziennie" (wtf?), i robią wielki raban i jakieś marsze i protesty, jak ktoś chce im choć ten drugi kierunek opodatkować. Nigga, please…!

      W UK masz +/- 20 godzin zajęć na uniwerku tygodniowo, większość roboty trzeba odwalić samemu, jest się z tego rozliczanym, a niezależnie od kierunku wywiązanie się ze swoich uniwersyteckich obowiązków to taki zapieprz, że ciężko jest dodatkowo znaleźć czas na pracę, choćby nawet na pół etatu - zresztą taka praca to jest max co jest przez Ministerstwo Edukacji zalecane, bo poświęcanie większej ilości czasu na pogoń za sosem negatywnie odbija się na wynikach w nauce. W Polsce zaś pojawiają się ewenementy, przy których Przodownicy Pracy z czasów socjalizmu, wyrabiający plan dwunastomiesięczny w tydzień, to pikuś — bo są wszak delikwenci, którzy studiują DZIENNIE, na DWÓCH kierunkach, i jeszcze do tego pracują — na PEŁEN etat! Fenomen, Panie - fenomen, na skalę światową.

      Na fakt, że większość polskich uniwersytetów przez to, że "fundowana" (ha, ha) jest przez państwo, ma solidne niedobory w kasach (co odbija się na dostępności materiałów i wyposażenia oraz niskich nakładach na badania i rozwój nauki), spuszczam już zasłonę milczenia. Szczerze — żenujące jest to podejście dużej części polskiego społeczeństwa, według którego studia powinny być darmowe. Pytanie tylko - PO CO takie studia, które raz że ma każdy, dwa że nic one nie dają, bo ani się na nie nie chodzi, ani nie ma możliwości zdobycia wiedzy, bo nie ma warunków, pieniędzy na rozwój?

      Równie dobrze można sobie kupić przez internet w jakiejś fabryce dyplomów z Afryki papier - proszę bardzo, tu lista:

      http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_unaccredited_institutions_of_higher_learning

      I tak, wiem, zaraz odezwie się paru mędrków, którzy będą się upierać że polskie polibudy są na zajebiście wysokim poziomie, a polscy informatycy są rozchwytywani na całym świecie — tyle, że fakty są takie: po pierwsze, są rozchwytywani jak cała polska siła robocza, bo są TANI. Po drugie - i tak przegrywają ze specjalistami z UK, na przykład, którzy są uczeni na dużo nowszym sprzęcie, dużo nowszych rzeczy, i - przede wszystkim - PRAKTYKI.

      Polskie uniwersytety to ewenement na skalę europejską conajmniej. Kapsuły czasu. Po przekroczeniu progów pozwalają przenieść się w złote czasy środka socrealizmu i PRLu. Jedyna metoda na przerwanie tego błędnego koła, to sprywatyzować ten cały burdel. Fakt. I tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      Ze studiami to jest różnie, studia to nie liceum i fakt że ktoś studiuje dłużej nie znaczy, że jest leniem albo że jest tępy; czasem tak wychodzi po prostu. Moim zdaniem lepiej dłużej studiować, ale nauczyć się czegoś konkretnego w trakcie (nawet kosztem powtarzania roku), niż skończyć politologię w 5 lat i nie umieć nic. Poza tym wygląda na to, że rząd małymi kroczkami (począwszy od wprowadzenia opłaty za drugi kierunek studiów) próbuje wprowadzić opłaty za wszelkie studia, w tym i dzienne stacjonarne, które to opłaty może i są na miejscu w bogatych krajach Europy zachodniej, ale u nas, gdzie bez stypendiów socjalnych i dorabiania w weekendy wielu młodych ludzi nie byłoby stać na studia, gdzie studiowanie, nawet "bezpłatne" wiąże się często z ogromnymi kosztami utrzymania w dużym mieście, doprowadzi do jeszcze większych nierówności w dostępie do edukacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @kosmokwak: Jeśli student pracuje, to wybacz, ale zwykle nie dlatego, że ma takie widzimisię i chce sobie wydać tę kasę na wycieczki do egzotycznych krajów, tylko po to, żeby się w ogóle utrzymać. To primo, secundo, nawet w Polsce na dobrych uczelniach wcale nie jest tak, że można sobie chlać i jakoś "prześlizgiwać" się przez studia - sama wiem, bo takie studia skończyłam. W czasie pierwszych trzech lat byłam w sumie na dwóch imprezach, poza tym zakuwanie dzień w dzień, a nie raz i w nocy. Tertio - może i Brytyjczyków stać na zapłacenie tych 9000 funtów rocznie + koszty utrzymania (sama mam rodzinę mieszkającą od wielu lat w UK i dwie studiujące kuzynki, którym rodzice płacą za studia); teraz wyobraź sobie, że mieszkasz w Polsce i musisz zapłacić 50,000 pln za studia rocznie + te minimum 1000 zł miesięcznie na utrzymanie; za trzy lata wyjdzie w sumie 186,000. Już widzę bank, który lekką ręką da komukolwiek taki kredyt, pomijając fakt, że nawet jeśli już skończysz te studia (przydałoby się mieć jeszcze magisterkę, ale to pomijam), to zaczynasz dorosłe życie z 200,000 pln w plecy. I jak się to ma do sytuacji ekonomicznej większości społeczeństwa w naszym kraju?

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: Nikt nie mówi, że studia w Polsce mają też kosztować 45'000 zł rocznie - koszta studiów w każdym kraju, gdzie się za studia płaci, są odpowiednie dla zarobków i, generalnie, ekonomii.

      W UK większość ludzi nie stać na zapłacenie £9k rocznie. Zapewniam Cię. Ale jest system kredytów. Przez to, że zapłacić trzeba, ludzie raz że studia szanują, dwa, że nie ma 'studiowania dla studiowania', byle gdzie i bez zastanowienia. Kredyt spłacasz przez wiele lat, po osiągnięciu pewnego, sensownego (do teraz £15'000 rocznie, od tego września zdaje się £23'000/rok) pułapu zarobków, i polega to na tym, że z każdego zarobionego funta odciągają ci dosłownie kilka pensów, więc nie jest to jakąś szczególną niewygodą.

      "Zakuwanie w dzień i w nocy" - to Twoje słowa. Kolejna przypadłość polskich uniwersytetów, wynikająca z niedofinansowania, któro - z kolei - jest spowodowane brakiem nakładów i pieniędzy w budżecie na placówki szkolnictwa wyższego, i któro możnaby łatwo rozwiązać sensownym (i choć minimalnym - przy ilości polskich studentów i tak dałoby to bajońskie sumy w ostatecznym rozrachunku) czesnym. W Polsce nie ma mozliwości nauki poprzez praktycznie zastosowanie wiedzy, toteż ładuje się jakieś kompletnie niepoważne ilości teorii i zmusza się ludzi do wyrycia jej na pamięć po to tylko, żeby zdać i zaliczyć materiał. Co to daje na dłuższą metę, skoro zaraz po zdaniu 3/4 informacji ulatuje, a teoria niewykorzystana w praktyce jest tak naprawdę zbędną, encyklopedyczną informacją, nie przedstawiającą żadnej wartości ani dla pracodawcy, ani też dla człowieka - tyle, że zaczyna sobie on z tego sprawę zdawać jak już dyplom uzyskany takim właśnie ryciem na pamięć uzyska, idzie w życie dalej, i próbuje jakoś to wykorzystać. Bo to mało ludzi z magistrem idąc do pracy, nawet związanej z wykształceniem, musi się doszkalać/uczyć praktycznie od nowa?

      Jaki jest sens studiowania za darmo, na nijak niewyposażonym uniwersytecie, gdzie 'nauka' w większości przypadków jest na sucho, czystej teorii, z kser przestarzałych książek, a pomoce naukowe to w większości czysta fikcja? Co Tobie to daje w życiu potem?

      Niestety polski system promuje edukacyjny absurd - ludzie generalnie lubią darmowe rzeczy, więc jeśli coś jest za darmo, to dlaczego z tego nie skorzystać? Jest to, poniekąd, zrozumiałe - jak dają, to żal byłoby propozycję odrzucić. Tyle, że w większości, to te studia nic nie dają. Zero praktyki, zero pomocy naukowych, biblioteki świecące pustkami i generalnie leserka w dużej ilości. Ci, którzy chcą się uczyć w Polsce, też by z systemu czesnego skorzystali, bo ich uniwersytety byłyby lepiej wyposażone, uniwersytety prowadziłyby badania, przez co kadra byłaby lepsza i spełniona, a biblioteki czy jakiekolwiek inne źródła pomocy naukowych pękałyby w szwach, nie przymierzając.

      Inna sprawa - nie każdy musi mieć studia. Czesne w końcu przerwałoby ten absurdalny, owczy pęd do edukacji obecny w Polsce, i hodowlę magistrów jak edukacyjną szalkę Petriego. Są szkoły zawodowe, technika jakieś, coś, które też dają ci zawód — co śmieszniejsze w tym wszystkim, coraz lepiej płatne w porównaniu do tego, co dostają magistrowie — i wprowadzenie opłat za studia wprowadziłoby jakąś równowagę w ilości ludzi uczących się zawodu a tymi, którzy studiują, co z kolei pomogłoby też i ekonomii. Mając przed sobą perspektywę wniesienia opłat za studia, każdy pomyślałby 3 razy, czy aby na pewno chce studiować i nie byłoby studiowania dla samego studiowania więcej. Dziś studia są za darmo - więc każdy korzysta, bo i czemu nie? Tylko, że te studia są niewiele warte.

      BTW: Co do tego, czy kogoś stać - ja musiałem swoje studia przerwać, po to, żeby sobie dorobić i móc na uniwersytet wrócić, i móc się skupić na nauce a nie nauce i 'studiowaniu' jednoczesnie (jako obywatelowi UE nie przysługuje mi kredyt na utrzymanie który dostają obywatele UK). I spoko, jakoś daję radę, a to byla moja własna decyzja o tym, żeby tutaj przyjechać, więc nie mam do nikogo pretensji. Tyle, że mnie serio krew zalewa, jak ja widzę jaki tutaj jest stosunek do studiów i ile wysiłku trzeba włożyć w to, żeby wyjść z dyplomem (zarówno od strony nauki jak i ogarnięcia rzeczywistości, jeśli akurat nikt Tobie studiów nie fundnie, a tacy też są), i jak zestawiam to sobie potem z sytuacją w Polsce, gdzie rozwydrzone bachorostudenciaki robią sobie jakieś protesty i marsze, jak ktoś chce im przynajmniej drugi dzienny kierunek opodatkować.

      Serio, poprzewracało się ludziom w głowach w tej Polsce - wykształcenie wyższe to nie szczepionka przeciw WZW typu B, nie każdy musi je mieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @kosmokwak: Ja się być może z Tobą zgadzam, ale nadal to co piszesz odnosi się do realiów w UK, a nie polskich. W dodatku mam wrażenie, że opierasz swoje wyobrażenia o studiach w Polsce na stereotypach/na tym co frustraci piszą na forach/na niusach o jakimś tam proteście, więc wybacz, ale jesteś trochę oderwany od rzeczywistości. Ja o swoich studiach (na Uniwersytecie Warszawskim) nie mogę powiedzieć złego słowa, ani na temat poziomu zajęć, ani ilości ćwiczeń praktycznych (uczysz się w domu teorii po to, żeby ją potem wykorzystać), ani bazy dydaktycznej, a już tym bardziej o wykładowcach. Studenci też byli wyłącznie na poziomie, przyszli na uczelnię, żeby się uczyć i rozwijać, a nie żeby zostać na siłę magistrem (co jest wyłącznie efektem ubocznym).

      Co do kwestii finansowych, w Polsce nawet mimo bezpłatnych studiów dziennych na studia nie stać każdego, a te przypadki o których piszesz, tj. ludzi którzy studiują dla papierka jest mnóstwo, ale na uczelniach prywatnych. Im jest w zasadzie wszystko jedno, czy studia będą płatne czy darmowe, bo czesne i tak zapłacą rodzice. Kiedy zaś wprowadzimy opłaty za studia na uczelniach publicznych, może się okazać, że wielu młodych, zdolnych ludzi z małych miejscowości/biednych rodzin nie stać już będzie w ogóle na studia, niezależnie od tego, czy będą w trakcie dorabiać czy też nie. Jesteśmy po prostu zbyt biednym krajem i taki zabieg zwiększyłby tylko rozwarstwienie społeczne. Moim zdaniem uczciwym sprawdzianem czy komuś zależy/czy się nadaje są egzaminy wstępne na studia.

      Po trzecie, wcale nie jest tak, że wprowadzenie czesnego poprawi kondycję finansową polskich uczelni. Sami politycy nie ukrywają, że opłaty za studia będą zamiast finansowania z budżetu państwa, a nie w dodatku. W rezultacie może się okazać, że uniwersytety/politechniki będą jeszcze biedniejsze, bo żeby być konkurencyjne względem małych, prywatnych "uczelni" nie mogą wprowadzić zbyt wysokich opłat, a wiele kierunków na uczelniach publicznych wymaga większych nakładów finansowych (porównaj studiowanie takiej psychologii z medycyną).

      Może i wykształcenie wyższe nie jest dla każdego, ale warunkiem jego uzyskania powinny być zdolności i chęć do pracy, a nie zamożność rodziców.

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: Znam przynajmniej jednego człowieka - fakt, że zdolnego - który poszedł na UW (tak!, tą wypasioną uczelnię!) tylko dlatego, że wypada iść na studia. Chciał na psychologię, ale się nie dostał, zaś na zarządzanie - przyjęli go. I w tym momencie ten człowiek ma już za sobą I stopień studiów, jest z dyplomem. I twierdzić, że "poszedł na studia z przypadku, bo tak" nie jest błędem. Z kolei z własnego podwórka wiem, że większość studentów tzw. pedagogiki trafiła na studia przypadkowo. Bo nie wiedzieli, na co chcą iść, więc poszli na to, co im wydaje się ciekawe. Tak, studiowałam na wygwizdowie, ale znam przypadki, kiedy studenci UAMu potrafili o swoim kierunku powiedzieć: w sumie to ja na początku nie wiedziałam, co to za kierunek dokładnie. Jak widać - miejsce i prestiż uczelni nijak mają się do tego, czy dana osoba trafi z powołania czy z przypadku na dany kierunek. W dodatku taka sytuacja jest trochę wynikiem tego, że nie tylko młody człowiek w wieku 16 czy 19 lat nie wie, co chce robić, ale w wyniku tego także, że młodzież wysyła się do liceów ogólnokształcących, które zawodu nie mają, a potem mamy stado zmarnowanych i rozczarowanych życiem ludzi, którzy żałują, że nie poszli do technikum. Może i by to zrobili, gdyby studia były płatne - wszak lepiej wybrać cokolwiek w technikum i mieć wcześniej zawód, niż kilkanaście razy próbować ów zawód zdobyć.
      Być może sporej ilości ludzi nie stać by było na studia. Weź jednak pod uwagę niż demograficzny, w wyniku którego taka ilość uczelni zajadle by wręcz walczyła o studentów, by przetrwać, najpewniej stosując jakieś fajne promocje. To doskonale widać na przykładach szkół policealnych, które często reklamowały się w stylu "I semestr bez opłaty!". Poza tym - od czego są stypendia i socjale dla biedniejszej części ludzi? I zaznaczyć muszę jeszcze, że dzisiejsi nastolatkowie, ci z biedniejszych rodzin, zdają sobie doskonale sprawę, że jeśli chcą studiować, to na studia muszą zarobić. Czyli najpierw planują uzbierać sensowną kwotę na wykształcenie wyższe. Bo wiedzą, że za darmo to nikt im nie da, jeśli sami czegoś nie wywalczą. A wierz mi - taka wartościowa świadomość wśród młodych ludzi nie jest rzadka. Że niby tak robią co bardziej inteligentniejsze osoby? To dobrze, bo właśnie studia powinny wykorzystywać inteligentów, a nie matołów.
      Warunki w Polsce do studiowania są rewelacyjne. Niestety, polegają one na tym, że nasze uczelnie są mało konkurencyjne wobec zagranicznych, a z tego, co mi wiadomo, to większość europejskich krajów stosuje nawet drobne opłaty za studia - opłaty te dyktuje rynek, oczywiście. Myślę, że nie ma co panikować, że wszystkie studia staną się płatne, bo dzięki temu podwyższy się jakość.
      Inna sprawa to sprawa tego, kto i w jaki sposób Polską rządzi, a zatem - jak się przepuszcza kasę obywateli na mercedesy. To jednak osobna sprawa IMO, bo ten problem wyszedłby wcześniej czy później i nie wierzę, że władza uczelni nic by nie robiła, by poprawić swoją sytuację.

    •  

      pokaż komentarz

      A ja wolę mieć dobrze wyszkoloną kadrę uczelni wyższej i uniwersytety na poziomie europejskim zamiast ekipy sprzątajacej miasto. Niestety do tego sprowadza się nasza dyskusja - od preferencji wyadawania naszej kasy.

      @Saper86: Wybacz kolego, ale polskie uczelnie wyższe są na bardzo niskim poziomie. Wśród 500 najlepszych uczelni na świecie znalazły się zdaje się 2 szkoły. Najlepszy okazał się bodajże UJ sklasyfikowany gdzieś w 3 setce.

      Poza tym jeśli wolisz coś mieć, to nie widzę problemów, żebyś to opłacał wraz z innymi entuzjastami z własnej kieszeni. Fajnie by było przeprowadzić taki eksperyment - podzielić kasę rokrocznie przeznaczaną na wyższe uczelnie pomiędzy Polaków. Ciekawe ilu faktycznie zwróciłoby ją państwu z dopiskiem "na uczelnie wyższe". Łatwo się mówi o "darmowych uczelniach wyższych", szkoda tylko, że "darmowy" to jest co najwyżej śnieg na zimę.

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze, ja już skończyłem studia i może będzie mniej konkurencji :D

  •  

    pokaż komentarz

    Hm... Tyle się mówi o tym by zmniejszać socjal i w ogóle, a jak przychodzi co do czego to wykopowiczom się nie podoba. Ja tam jestem na tak, jeżeli idzie o zmiany w polskim szkolnictwie wyższym w takim kierunku, chociaż ta metoda z ECTS to mi się średnio podoba :F

    [edit] A co z inżynierskimi kierunkami? Mam za 7 semestr płacić czy jak? :F

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Tylko, że to nie jest socjal, co innego płacić podatki na nierobów a co innego na tego co się uczy, bo w tym drugim przypadku inwestycja społeczeństwu ma się zwrócić. Zawsze uważałem, że socjal musi istnieć, żeby ludzie z głodu nie umierali, ale z drugiej strony nie mogą dostawać tyle, żeby nie opłacało im się pracować. Powiem tak przed tym całym licencjatem, to jednak wszystko takie było bardziej poukładane ale to moje zdanie. Rząd wymyślił bubel prawny a zapłacą za to młodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      inwestycja społeczeństwu ma się zwrócić
      @Jarii:
      Tylko przy założeniu, że ludzie będą wybierać studia racjonalnie, a wiemy dobrze, że tak nie jest, często wybierane są kierunki nieprzyszłościowe, do tego dochodzą ludzie studiujący coś dodatkowo "hobbystycznie".

      Ale brak możliwości zmiany nietrafionego kierunku czy powtarzania roku nie jest fair.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii: niedosc ze place na jego chlanie i imprezowanie (studia) to jeszcze smiec niepujdzie do uczciwej pracy tylko bedzie chcial od razu latwa w biurze, to ma byc dlamnie inwestycja??

    •  

      pokaż komentarz

      @batman666: Tobie radzę wrócić do podstawówki i nauczyć się pisać.

    •  

      pokaż komentarz

      @batman666: Dla ciebie to nie jest żadna inwestycja chyba, że jesteś pracodawcą. Ale podatki płacić musisz. Ale co wolisz: płacić na naukę czy na biurokrację?
      @fir3fly: Oczywiście masz rację. Ale nie jest powiedziane, że ma się to zwracać w każdym przypadku. Nauka to nie jest bilans zysków i strat. Nie mam tu na myśli kierunków humanistycznych, bo one też są potrzebne tylko całej nauki. Są badania nieperspektywiczne, które nagle okazują się zyskownymi, inne bardzo perspektywiczne okazują się niezyskowne. A ile mamy nagród Nobla? Same dziedziny humanistyczne, oprócz Skłodowskiej ale wtedy nie było Polski więc nie my dostaliśmy tą nagrodę. Problem nie tkwi w tym, że coś jest nie fair ale w tym, że tak mało wydajemy na naukę, a jestem przekonany, że te pieniądze z opłat za studia nie pójdą do uczelni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii:
      Jednak nie potrzeba nam aż tylu specjalistów od socjologii albo marketingu, rynek dawno nasycony, a tych ciągle się "produkuje".

      A ile mamy nagród Nobla? Same dziedziny humanistyczne, oprócz Skłodowskiej
      Niezupełnie link :). Co najwyżej "prawie same". Zresztą, nie traktowałabym tego jako szczególną zaletę.

    •  

      pokaż komentarz

      @fir3fly:
      Zapomniałeś dodać , że wielu wyjedzie za granice , więc inwestycja się nie zwróci:(

    •  

      pokaż komentarz

      @batman666: Nie ty płacisz za ich chlanie, tylko ich starzy, co najwyżej... Podatnik płaci za zajęcia dydaktyczne ze studentami.

      @Jarii: "...jestem przekonany, że te pieniądze z opłat za studia nie pójdą do uczelni. "
      Pewnie masz rację, państwo szuka oszczędności/zysku. Mi się ten pomysł średnio podoba. Jak nie zaliczę przedmiotu, ani komisa, to kto płaci za powtarzanie przedmiotu, może podatnicy? Coś mi tu śmierdzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Zmniejszać socjal i zmniejszać podatki. Jakoś nie słyszę, żeby wprowadzenie odpłatności miało wiązać się z obniżeniem podatków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii: Problem leży jednak tutaj, że przeciętna płaca ledwo starcza na jedzenie...

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Czym innym jest zmniejszanie socjalu a czym innym łamanie prawa.

    •  

      pokaż komentarz

      [edit] A co z inżynierskimi kierunkami? Mam za 7 semestr płacić czy jak? :F

      @noxim: Nie. W ustawie jest wyszczególnione że studia 1 stopnia to 6 lub 7 semestrów. Ogólnie masz 300pkt na ukończenie magistra (360 w przypadku medycyny i czegoś jeszcze).

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Spoko, ja i tak płacę, to tego pracuje. Płacąc czesne, do tego podatki łożę na dziennych z których większość nie nadaje się na studia.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: a ja pracuję i studiuję na dziennych i łożę podatki na siebie tak? Trzeba było iść na dzienne a nie narzekać. I nie mów że się nie da bo istnieją kredyty studenckie a i pracę bardzo łatwo znaleźć będąc studentem.

    •  

      pokaż komentarz

      @anath0r: jak mozesz łożyć na mnie skoro ja sam płace za studia? ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Super. Trzeba skończyć z systemem, w której każdy głąb idzie na studia, a każdy komu się nie chce pracować wybiera kolejne kierunki by ciągnąć stypendia i nie nauczyć się czegokolwiek przydatnego na rynku pracy.
    Niemal każdy pracodawca woli człowieka z 2 latami doświadczenia niż 5 latami studiów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk:

      Trzeba skończyć z systemem, w której każdy głąb idzie na studia
      Tak, ALE od pewnego czasu na wielu stanowiskach wymaga się wyższego wykształcenia, nawet jeśli nie wydaje się to być konieczne.
      Przykłady: budżetówka (policja i sądownictwo), dwoje ludzi o średnim wykształceniu pracujący tam już od X lat, nagle muszą robić licencjat, bo tak ustawa nakazuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @fir3fly:
      Masz rację. Nie wrzucam każdego do jednego worka. Ale jest morze kierunków nie dających prawie żadnej wartościowej wiedzy, gdzie 10% to osoby z pasją, a 90% to osoby, które studiują by studiować, albo dla "samorealizacji" (które to słowo mnie absolutnie i totalnie irytuje - bo oznacza to, że mam w rzyci rzeczywistość a studia to ma być zabawa)

    •  

      pokaż komentarz

      na wielu stanowiskach wymaga się wyższego wykształcenia, nawet jeśli nie wydaje się to być konieczne.

      @fir3fly: wtedy kończysz studia w normalnym terminie i nie ma problemu, ew. jak jesteś mniej zdolny, płacisz za ostatnie lata inwestując w przyszłość.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning:
      Odpowiadałam na słowa Ragnarokka:

      Trzeba skończyć z systemem, w której każdy głąb idzie na studia

      Nie ma takiej potrzeby, aby każdy miał wyższe wykształcenie. Za to zaniedbuje się szkoły zawodowe, co już powoli odczuwamy.

    •  

      pokaż komentarz

      Niemal każdy pracodawca woli człowieka z 2 latami doświadczenia niż 5 latami studiów.

      @Ragnarokk: Zapomniałeś dodać że ten pracodawca nie potrzebuje człowieka z uprawnieniami itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @leniwiec_janusz:
      Czasem potrzebuje. Ale relatywnie rzadko.
      Pracuję jako programista, skończyłem informatykę, ale lepszy ode mnie jest kolega, który jest magistrem filozofii. To nie zawsze studia czynią kogoś przydatnego do pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning:
      @NapalInTheMorning:
      Ludzie, prosze was. Tutaj ** osoby ktore przez 10lat robia studia 5 letnie nie straca!Tak naprawde jesli dac im pewne mozliwosci za co moga placic za a za co placi panstwo to by byli do przodu (oczywiscie nie mowie ze powinny stracic! Absolutnie, kto zawali rok osobiscie płaci za powtórki! ** [chyba ze! wypisze sie z listy studentów i wtedy moze znow bezpłatnie zaczac - i wtedy ta ustawa jest naprawde dobra! Nie ma takiego oszukiwania!]

      W**
      Widze w tym pewna niesprawiedliwosc poniewaz:
      jest sporo przedmiotow ktore maja mało godzin a "kosztuja" wiele ETCS i czasami na odwrot.
      Do tego troche chore jest ze studia magisterskie i licencjackie maja oddzielne limity ETCS. A jezeli ktos chce zrobic 2x licencjackie bez magistra?**o sam pomysl zly nie jest ale jak przyjrzec sie szczegolom to robi sie nieciekawie

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk: głąb który ciągnie stypendium ? pffffffffffff hahahaahahahahahhhahahahah jedyne jakie może mieć to socjalne bo chyba nie naukowe skoro jest głąbem, to raz a dwa, że żeby dostać socjalne to trzeba faktycznie przymierać głodem albo ukrywać dochody co jest karalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Purple:
      Jest mnóstwo beznadziejnych uczelni i jeszcze bardziej beznadziejnych kierunków, że wystarczy mieć wiedzę na poziomie liceum by mieć średnią pod 5.0. We Wrocławiu na studentów AE mówi się tramwajarze - jeśli nie wpadną pod tramwaj to skończą studia. Moja siostra tam studiuje i mając frekwencję rzędu 50% (jest zawodowym sportowcem, więc wybrała najlżejsze możliwe studia) jest najlepsza w grupie. A czym mniejsze miasto tym jest gorzej. Znajoma rodziców jest dziekanem na którymś z wydziałów Uniwerku w Szczecinie i tam są kierunki, że prowadzący z góry wpisuje 5.0 dla ludzi, których na oczy nie widział, bo ma ważniejsze zajęcia od uczenia głąbow, którzy sami też nie chcą się niczego nauczyć.
      Więc tak, głąb który ciągnie stypendium. Pffffffff. Hahaha.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk: no cóż ja miałem na myśli polibude, ty uczelnie tego typu które opisałeś troche nam się rozjechał temat ;) bo jak ja byłem na polibudzie stype miało 10 osób i to tyrających na książką dzień i noc stąd moje zdziwienie ;) poza tym nawet kończąc polibude ciężko o prace szukam 4 mich i nadal gówno mało kto się odzywa w ogóle ;/

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk: Nie chcę Cię dołować, ale Szczecin wcale małym miastem nie jest - geograficznie zajmuje 3 miejsce, zaś ludnościowo - 7 miejsce. No, są większe miasta, jeśli idzie o ilość mieszkańców, ale pierwsza dziesiątka to i tak niezły wynik.
      Niestety, sytuacje, gdzie wykładowcy trochę olewają studentów (tzn. - przekazują im wiedzę, ale jej nie sprawdzają) jest więcej. Przykładowo szczeciński wykładowca, który prowadził z nami pewne ćwiczenia (studiowaliśmy w Gorzowie Wlkp.) stwierdził, że przepisze nasze oceny z ćwiczeń do ocen z egzaminu. A na ćwiczeniach mieliśmy tylko zajęcia grupowe i nie każdy mógł się poczuć nagrodzony sprawiedliwie.
      Ja nie wiem, z czego wynika takie traktowanie studentów. Z ciepłej posadki?

  •  

    pokaż komentarz

    ok. Ale zmniejszą przez chociaż jeden podatek? czy może te pieniądze przesuną na premie dla administracji?

  •  

    pokaż komentarz

    Czegoś nie rozumiem. Przecież już się płaci za kursy poprawkowe i wszelkie nadprogramowe akcja. Po co jeszcze dodatkowa opłata?

    •  

      pokaż komentarz

      No właśnie też nad tym myślę. Nie zdałeś przedmiotu to płacisz i powtarzasz. Co się zmieniło? Chyba że chodzi o możliwość studiowania tylko jednego kierunku za darmo.

    •  

      pokaż komentarz

      @push3k:
      Tutaj jest rozwiazany problem gdzie studenci po I roku ktorzy nie zaliczyli wielu przedmiotow wypisuja sie z listy studentow i jeszcze raz podchodza do rekrutacji i nie musza placic za poprawki.

      Any way, czemu 7 semestr platny? Wtf?

    •  

      pokaż komentarz

      @Mattiopl: Czy ja jeden mądry zrozumiałem, że nie idzie o żaden konkretny semestr tylko o każdy nadprogramowy?

    •  

      pokaż komentarz

      @push3k:
      Gdzie widzisz cos o nadprogramowych? Twoim zdaniem 7 semestr licencjackich jest ponad programowy? Kazdy ponadprogramowy? Przeciez jest napisane ze masz 30 punktow na ponadprogramowe zajecia.
      Tutaj w sumie nie jest podział na semestry ale na przedmioty a średnio wypada 30ETCS/semestr (przynajmniej u mnie to sie zgadza).
      Moze nie do konca zrozumialem jak to bedzie działac ale wydaje mi sie ze nie jestes taki mądry bo ty tez do konca chyba nie zrozumiales :/

  •  

    pokaż komentarz

    Ostatnio poznałem rozwiązanie brytyjskie i wydało mi się tak genialne, iż muszę się z wami podzielić. Tam każdy na studia dostaje kredyt. a kredyt musi zacząć spłacać dopiero wtedy, kiedy jego dochody przekroczą dwukrotność minimalnej pensji.

    Jak wiadomo studia są po to, żeby po ich zakończeniu zarabiać sporo więcej. Więc jak ktoś zarabia sporo więcej to może już zapłacić za studia. Kolejnym plusem takiego rozwiązania jest fakt, że odpadają wszystkie kierunku studiów, które nie dają konkretnych uprawnień. Bo ludzie nie będą chcieli w nie inwestować swoich pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Całkiem dobre rozwiązanie. Jeśli studia pozwoliły by mi naprawdę godnie zarabiać, to ja chętnie zapłaciłbym za nie nawet 2 razy więcej.
      Niestety przy polskim rynku pracy ten pomysł jest nierealny.

    •  

      pokaż komentarz

      @pakeroso: To jest nie realne przy polskim szkolnictwie :-) Bo student kończący studia nie ma uprawnień, a więc ma małe szanse na duże zarobki. Jednak jak już napisałem taki system promowałby kierunki po których jest zatrudnienie. To uczelnie musiałyby kombinować żeby ich oferta dawała jak najszersze kwalifikacje. A jak komuś powinie się noga to przecież nie musi płacić.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem, o co ten krzyk. Układ jest jasny. Punktów starcza na skończenie studiów licencjackich i magisterskich. W dodatku wystarczy ich też na zmianę kierunku po jednym semestrze, więc jak ktoś się natnie na coś, czego jednak nie chce studiować, to może zmienić kierunek. Jak ktoś chce skończyć jeszcze jedne studia, to musi za nie zapłacić. Życie łatwe nie jest, a takie rozwiązanie przynajmniej da trochę odetchnąć prywatnym uczelniom, których poziom nieraz jest wyższy niż publicznych.

  •  

    pokaż komentarz

    Dobra kto z wykopowiczów skończył studia dzienne na państwowej uczelni, a teraz jest za wprowadzeniem płatnych studiów? Niech pierwszy rzuci kamień, a później odda na rzecz państwa równowartość kosztów swojego kształcenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeżeli państwo mnie przestanie na każdym kroku okradać, to bardzo chętnie zapłacę.

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystkie studia powinny być płatne. Wiele ludzi zamiast przedłużać sobie dzieciństwo zdobyłoby zawód w krótszym czasie (technika, czy nawet zawodówki) i przysłużyło by się społeczeństwu i swojej rodzinie znacznie lepiej niż licencjaci historii czy magistrzy socjologii. Studia to nie obowiązek.

    •  

      pokaż komentarz

      @konferansjer: Zgadzam się z Tobą, ale nie do końca. Studia to nie obowiązek. Nie patrzyłbym jednak na nie ze względu na społeczeństwo. Każdy powinien kierować się swoim dobrem, a nie patrzeć na resztę. Oglądając się ciągle na to "biedne społeczeństwo" nie osiągnie się nic. Tak czy siak to tylko IMHO. (wychodzę z założenia, że jeżeli chce "zrobić sobie dobrze" to nie pójdę do roboty, ani nie będę kształcił się tam gdzie nie będzie mi się to opłacało. Społeczeństwo jest IMHO w stanie sobie poradzić samo, bez planowania jego przyszłości w ten sposób. Brakuje inżynierów? To dobrze, bo na pewno jacyś się znajdą. Zacznie być ich za dużo? Zostaną sami najlepsi. I tak dalej i tak dalej :P)

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: I tu się zgadzam. Od lat panuje dziwna moda na studiowanie "modnych i przyszłościowych" kierunków (dawniej psychologia, prawo czy informatyka, teraz, przykładowo, budownictwo) i oglądania się na to, co potrzebuje "społeczeństwo". Z czasem ta taktyka przynosi więcej szkód niż pożytku - przepełnienie rynku pracy, zmniejszenie zarobków i frustracja, bo przecież "skończyłem/am takie a takie studia a teraz roboty nie mogę znaleźć!".

      Młodzi ludzie zapominają odpowiedzieć sobie na "jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Co lubisz robić?".

      "Społeczeństwu" nie potrzeba setnego "przymusowego" inżyniera nienawidzącego swojej roboty, kolejnego frustrata z kasą ale i poczuciem zmarnowanego życia. Oczywiście połączenie "przyjemnego" z "pożytecznym" bywa bardzo trudne (a czasem wręcz niemożliwe), ale gdy się uda, to "społeczeństwo" może zyskać o wiele więcej.

      A co do "obowiązku studiowania" - cóż, tu mam inne zdanie. Polskie warunki są, jakie są - nawet sprzątaczki muszą mieć wyższe wykształcenie. To durne wymagania pracodawców doprowadziły do dzisiejszej sytuacji, gdzie studia to wręcz konieczność dla kogoś, kto nie chce przez całe życie zapieprzać na hali montażowej za minimalną krajową.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: zgadzam się z Tobą w 100% i mogę dodać od siebie jedynie to, że było mi cholernie ciężko wybrać studia. Dostałem się na weterynarię (końcówka listy, ale jednak), ale z niej zrezygnowałem. Dlaczego? Bo odpowiedziałem sobie na "jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Co lubię w życiu robić". Aktualnie studiuję gastronomię - sztukę kulinarną (3,5 letnie, inżynierskie, pierwsze takie w kraju) i póki co czuję, że się spełniam, a i roboty po tym wiele jest (nie tylko przy garach w kuchni) ;).
      Odnośnie tej "obowiązkowości" - na studia trzeba iść po liceum(ewentualnie mieć jakieś kursy i kwalifikacje porobione). Dzisiaj średnie wykształcenie po LO nic nie daje. Niestety. (pomijam kwestię nepotyzmu w urzędach :P)

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Inżynierów nie brakuje i nigdy nie brakowało, brakuje dobrych inżynierów i tego żadne kierunki zamawiane nie zmienią.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1 @noxim pisząc o społeczeństwie miałem na myśli to, czego brakuje na rynku, czyli za co inni są w stanie zapłacić. Jeżeli na terminy remontu czeka się kilka miesięcy, na byle montaż drzwi wejściowych czy okien kilka tygodni, elektrycy liczą za montaż instalacji w setkach PLN od mkw to po cholerę poświęcać 5 lat życia na zostawanie magistrem odlewnictwa czy magistrem farmacji dla setnej do osiedlu apteki.

    •  

      pokaż komentarz

      @konferansjer: Tyż racja. I ta tendencja jest IMO bardzo korzystna - w tej chwili od legionu kiepskich informatyków czy socjologów z "przymusowego powołania" bardziej nam się przyda paru elektryków, murarzy czy hydraulików. Niby są to zawody dla "nietęgich umysłowo" ale za to mogą dostarczyć masę satysfakcji, której zawody skoncentrowane na dostarczeniu "wirtualnych dóbr" dostarczyć szans nie mają - mniej stresu, więcej zabawy (zwłaszcza dla "złotych rączek"). Trzeba jednak skoncentrować się na obalaniu stereotypów krążących wokół szkół zawodowych i techników - powszechnie przecież uważa się je za "śmietniki", do których trafiają ci głupsi. I jeżeli tego nie zmienimy, to nadal będziemy musieli liczyć się z "uczelnianym boomem".

      Ergo - płatne studia dzienne to durny pomysł i zamiast niego politykierzy powinni się skupić na poprawie "wizerunku" szkół zawodowych. Sam mam paru znajomych, którzy świetnie sprawdziliby się jako, przykładowo, mechanicy (bo tego typu prace sprawiają im przyjemność), ale pod presją otoczenia (rodzina, znajomi) poszli na studia, skończyli je i teraz użerają się z robotą, której nie cierpią.

    •  

      pokaż komentarz

      @konferansjer: Nie powinny. Za moje studia musiałbym płacić 12000 (dwanaście tysięcy) złotych ZA SEMESTR, za inny kierunek na moim wydziale 15000 na semestr. Nie stać mnie na to i obecnie wykładacie dla mnie wszyscy na moje studia. Ale potem to ja będę pracował dla was i to wy będziecie z mojej wiedzy korzystać. Wszyscy bez wyjątku.
      Gdybyśmy mieli płacić za swoje studia, to ich poziom drastycznie by się obniżył i szli by na nie tylko bogaci, niekoniecznie zdolni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: czego ty sie uczysz?! osadnictwa kosmicznego? :O

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: Z tego co wiem kierunki zamawiane przyciągnęły dużo większy element niż wcześniej, więc to jest cholerny niewypał.

    •  

      pokaż komentarz

      @dasho: Medycyny. To nie żart, takie są ceny na płatnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: Jak cie nie stać na takie studia to nie studiuj, albo zarób na nie. Jak my skorzystamy na tym, że teraz studiujesz za nasze pieniądze? Co zrobisz dla każdego, kto dołoży cegiełkę do twojej edukacji? Kursy językowe, kursy specjalistyczne, kursy prawa jazdy też mają być darmowe? Edukacja powinna być opłacana przez innych (bo to kłamstwo że jest darmowa - jest płatna w podatkach) tylko do ukończenia maksymalnie technikum. Ja za swoje studia zapłaciłem łącznie ok. 25000 (2 kierunki), w międzyczasie pracując, żeby zarobić na czesne, którego na szczęście część pokryło stypendium naukowe. Było ciężko, nie miałem czasu na balowanie po akademikach, ale dało się.

    •  

      pokaż komentarz

      @konferansjer: Ja za swoje studia zapłaciłem łącznie ok. 25000 (2 kierunki), w międzyczasie pracując, żeby zarobić na czesne,

      Moje studia trwają sześć lat+ rok stażu (za półdarmo). W najlepszym przypadku po ukończeniu studiów i uzyskaniu prawa do wykonywania zawodu mam 26 lat. W dodatku są to studia, na których trzeba dzień w dzień siedzieć nad książkami. Niektórzy siedzą do 20, inni do 2 w nocy- zależnie od zdolności. Świątek, piątek czy niedziela- nie ma że boli. Nie wiem, jak w takich warunkach wyobrażasz sobie zarobienie na te studia. Mam iść na budowę po ukończeniu liceum i odłożyć studia? No to policzmy: studia trwają 12 semestrów, każdy po 12 tysięcy złotych, czyli musiałbym zarobić 144 tysiące złotych, żeby w ogóle myśleć o studiowaniu. Załóżmy, że zarobię średnią krajową (haha, dobre sobie...): jakieś 2,5 tysia na rękę. Czyli musiałbym pracować 58 miesięcy, prawie pięć lat! Oczywiście przy założeniu, że cały czas żyję na koszt rodziców. I co, dalej dobry pomysł? Jasne, są ludzie, którzy studiują na Wydziale Gier i Zabaw i mają po 10 godzin zajęć w tygodniu+ 3 godzinki siedzenia nad książką w weekend, ale są i studia, które wymagają pełnego zaangażowania.

      żeby zarobić na czesne, którego na szczęście część pokryło stypendium naukowe.

      :) Jest takie słówko na "hipo...." i nie jest to hipopotam. :)

      Jak cie nie stać na takie studia to nie studiuj, albo zarób na nie.

      A chciałbyś, żeby leczył cię lekarz, który dostał dyplom z litości i za górę pieniędzy? Bo ja nie. Jeżeli biedni a zdolni nie będą studiować medycyny, to siłą rzeczy na ich miejsce wskoczą słabsi, ale bogaci.

      Jak my skorzystamy na tym, że teraz studiujesz za nasze pieniądze? Co zrobisz dla każdego, kto dołoży cegiełkę do twojej edukacji?

      To jakby trochę oczywiste...

      Było ciężko, nie miałem czasu na balowanie po akademikach, ale dało się.

      Co ty nie powiesz?...

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: Wiem, o które słowo na "hipo-" chodzi :) Ale tutaj akurat kierowałem się zasadą, że jak się tych środków nie wykorzysta w dobrym celu (znacznie lepszym niż stypendia socjalne dla wszystkich kombinatorów, ale w celu motywacji do nauki), to ministerstwo przeznaczy je na inne, mniej przydatne - nie tylko mnie - cele. I tak widzę właśnie edukację - płatna dla wszystkich, tania/darmowa dla najlepszych. Wśród lekarzy też na pewno było wielu takich, którzy prześlizgiwali się między semestrami z najniższymi notami.

      Chciałbym, żeby leczyli mnie dobrzy i odpowiedzialni lekarze, ale niestety nie spotkałem ich w życiu za wielu, dlatego od długiego czasu leczę się sam. W zeszłym miesiącu nie wykupiłem 14 już w ciągu 3 lat recepty na antybiotyk, bo żaden z lekarzy nawet nie wspomniał o teście CRP a słyszałem ciągle 'gardło jest czerwone, ma pan powiększone migdały, jest gorączka to koniecznie trzeba antybiotyk, to może być grypa!'. Dzięki temu dziś żyję i choruję znacznie mniej, a organizm walczy z paskudstwami sam, także sorry ale dla mnie lekarze nie są najlepszym przykładem dobrze inwestowanych podatków. W dzieciństwie lekarz na pogotowiu tak mi złożył złamaną kość w ręce, że dziś nie ma pełnej funkcjonalności. Od niego i innych takich 'specjalistów' nie odzyskam tego, co płace w podatkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @konferansjer: Sorry ale dla mnie lekarze nie są najlepszym przykładem dobrze inwestowanych podatków. W dzieciństwie lekarz na pogotowiu tak mi złożył złamaną kość w ręce, że dziś nie ma pełnej funkcjonalności.

      To kto w takim razie jest? Najlepsi na danym kierunku? Czy w takim razie studenci Rzutu Ryżem i Biegu z Sezamem też powinni dostawać stypendia naukowe? Przecież są "najlepsi"...

      Jeszcze raz powtórzę: medycyna/stomatologia to studia cholernie drogie, z dużymi wymaganiami i konkurencją (bodaj koło 18 osób na miejsce, na stomie jeszcze więcej). W dodatku trzeba sobie kupić podręczniki, fartuchy, stetoskop itp., które każdego roku kosztują niemałą kasę. Gdyby były 100% płatne, to pewnie z 3/4 ludzi, z którymi studiuję nie byłoby na nie stać. Studiowaliby zatem tylko bogaci, wśród których oczywiście też są zdolni, ale są też tacy, którzy obecnie nie mają szans się dostać. I wtedy mógłbyś trafiać na samych lekarzy, którzy grypę "leczą" antybiotykiem, a ciśnienie mierzą na szyi. Już teraz na 1 roku są ludzie (głównie na płatnych, gdzie próg jest niższy), którzy nie mogą tego wszystkiego ogarnąć. Pomyśl, co by było, gdyby dostali się dużo gorsi, ale mający mnóstwo kasy. Albo przyjmowaliby 200 osób, ale kończyłoby 20, albo musieliby zmniejszyć wymagania.

      A ja z kolei znam masę lekarzy, którzy porządnie wykonują swoją robotę i znają się na rzeczy. Często "partactwo" lekarza wynika też z tego, że nie jesteśmy jednakowi albo że pacjenci kłamią. Zresztą jak masz złego lekarza, to go zmień.

      Żeby nie było- to samo tyczy się ratowników, pielęgniarek i generalnie całej służby zdrowia- moim zdaniem powinni studiować najlepsi, nie najbogatsi. Od tego zależ nasze życie. To samo z prawnikami, tyle że tu jest ten cały problem z aplikacjami za znajomości. I potem mamy wyroki, w których to pobity zaatakował twarzą nogę policjanta.

    •  

      pokaż komentarz

      @konferansjer:
      Studia powinny być płatne , ale nie dzisiaj. Dopiero jak poziom życia w jakimś stopniu będzie konkurencyjny z krajami europejskimi , to nie widzę przeciwwskazań.

    •  

      pokaż komentarz

      @konferansjer: gdybym iwedział jak będzie cięzkko znaleźć prace po studiach to wolałbym pójść do zawodówki ale mając te 15 lat człowiek raczej nie wie co chce robic w zyciu a jak wiadomo rodzice pchaja na studia..

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: Rozumiem twoją frustrację, ja skończyłem swoje studia zgodnie z zamiłowaniem a z pracą średnio nie ma laboratoriów, brak miejsc czy koniec roku. Najważniejsze to robić swoją robotę dobrze i to nie ważne czy jesteś piekarzem czy metalurgiem. I ja się z twoim zdaniem zgadzam, trzeba płacić na najlepszych a nie na najbogatszych bo to się społeczeństwu zwróci i to nie zależnie od dziedziny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii: Ja się nie frustruję, nie widziałem jeszcze bezrobotnego lekarza. ;) A zdaniem ludzi, którzy twierdzą, że wszyscy studenci to nieroby się zbytnio nie przejmuję, skoro na własnym przykładzie wiem, że to nieprawda. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Elektryczny_skrzyplocz: I bardzo dobrze, od siebie dodam, że jeszcze biednego lekarza też nie widziałem ;-)

  •  

    pokaż komentarz

    Chciałbym żeby w końcu rząd jasno powiedział że są kierunki sensowne i kierunki bezsensowne. Bo jeżeli ktoś chce być np. inżynierem po telekomunikacji i informatyce jednocześnie i nie studiować kierunków równolegle (co byłoby dużym obciążeniem ze względu na poziom trudności) to idiotyzmem ze strony państwa byłoby to mu utrudniać finansowo z powodu korzyści jakich można oczekiwać po takim absolwencie. Ale już ktoś po psychologii + filozofii nie przedstawia praktycznie żadnej wartości na rynku pracy i powoduje jedynie straty. Gdyby tylko wprowadzić jasne rozgraniczenie między takimi kierunkami, taka ustawa miałaby sens (gdyby faktycznie była zgodna z Konstytucją).

    •  

      pokaż komentarz

      @Wap30: Próżne gadanie. Jak ktoś jest zdolny, to sobie poradzi po każdym kierunku. Rzeczywiście świat będzie lepszy, jeśli będą po nim chodzić tylko informatycy i operatorzy dźwigów. Gratuluję przełomowych pomysłów!

    •  

      pokaż komentarz

      @Kartofello: Teoretycznie zdolny człowiek sobie może i poradzi, tylko że w praktyce to absolwenci kierunków technicznych (a przynajmniej nie-humanistycznych) przynoszą zysk, tworzą dochodowe firmy, obsadzają potrzebne gospodarce stanowiska. Poza tym jeżeli jesteś zdolny i wiesz o tym to poradzisz sobie na każdym kierunku, więc bardzo mały odsetek zdolnych wybiera mało ambitne kierunki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wap30: Aha, filozofia i psychologia nie są ambitnymi kierunkami. Jasne, czasy są ciężkie, mało kogo stać, żeby studiować dla własnego rozwoju. Ale większość osób, które znam sobie doskonale radzi. Może nie zakładają firm, ale są dziennikarzami, kuratorami, itp. Większość ma za sobą jeszcze jakąś podyplomową dokrętkę. Jeśli studia humanistyczne będą płatne, to rzeczywiście ograniczy liczbę studentów. Może będziemy wtedy bogatsi, ale czy mądrzejsi? Przy okazji, jasne, że jakość takich studiów w wielu ośrodkach jest marna i produkują one frustratów, ale to jest kwestia akredytacji dla takich jednostek. Przy czym nie neguję sensu wprowadzenia ograniczeń dla drugich, trzecich i piątych kierunków studiów. To też jest często niezła patologia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wap30: Wymagasz czegoś takiego od historyków, filozofów i politologów przy władzy?:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wap30: za kilka lat informatyka też może być bezsensowym kierunkiem, biorąc pod uwagę to, że jest wykładana prawie wszędzie i jej absolwentów będzie też przybywać. Wiele kierunków technicznych jest równie przydatnych, co europeistyka, w dodatku znam wielu magistrów inżynierów po dziennych studiach na renomowanych uczelniach (nawet takich ze stypendiami naukowymi), którzy pojechali na zmywak do UK albo pracują fizycznie w rodzimych miasteczkach. Kolejnym mitem jest to, by studia techniczne były cięższe niż humanistyczne - po prostu wymagają innego umysłu.

    •  

      pokaż komentarz

      @leniwiec_janusz: No. Zlikwidujmy wszystkie humanistyczne kierunki, z historią, filozofią, politologią, prawem i socjologią na czele.
      Za paręnaście lat rządzić nami będzie pan Stefan, który wie, jak zbudować stodołę czy pod jakim kątem ułożyć łopatę kopiąc dół, aby kopało się najefektywniej, ale nie będzie wiedział nic o historii kraju, którym rządzi, nic o błędach swoich poprzedników, nic o obowiązującym prawie czy potrzebach społeczeństwa, któremu przewodzi.
      Panie w przedszkolach i szkołach będą uczyć Wasze dzieci, nie mając odpowiedniego przygotowania i wykształcenia pedagogicznego.
      Chcecie wywalać religię ze szkół, a zamiast niej wprowadzać etykę. Kto ma jej uczyć? Czyż nie pan/pani po studiach filozoficznych?
      Skończy się tv, radio, artykuły w prasie czy Internecie, bo przecież dziennikarstwo też nie przynosi dochodów w ogóle, jest niepotrzebne gospodarce.
      Brawo panowie, cudowny pomysł. Wykształcajmy samych matematyków, budowlańców i informatyków. Polska kultura zaraz zniknie w tym ogromie innych, który nas zalewa, ale przynajmniej będziemy mieć ładne drogi.

      @Wap30: Chcesz, by panowie politycy mówili młodzieży, na jakie studia po maturze mają iść, dobrze rozumiem?

      Ale już ktoś po psychologii + filozofii nie przedstawia praktycznie żadnej wartości na rynku pracy i powoduje jedynie straty.
      Źródło?

      Zrozumcie w końcu, że w każdym kraju potrzebni są ludzie o różnym wykształceniu. Niekoniecznie aż tylu, ilu teraz rok w rok kończy studia, ale mimo wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bennny: Z tym innym umysłem się nie zgadzam. Niby jestem ścisły, a czytam jak najęty od książek dot historii przez politykę po filozofii kończąc.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wap30: kierunki zamawiane teoretycznie są tymi "sensownymi", jednak taka chemia na UJ - kierunek zamawiany a i tak większość absolwentów skończy w szkołach jako nauczyciele, bo nie ma w polsce na tyle rozwiniętego przemysłu aby było potrzebnych tylu a tylu magistrów chemii. To samo z inżynierami technologii chemicznej.

    •  

      pokaż komentarz

      @leniwiec_janusz: można być i jednym i drugim, to nawet znacznie lepiej, większość ludzi skupia się jednak tylko na jednej stronie.

    •  

      pokaż komentarz

      @ju_q: Nie mówię, że to nie potrzebne kierunki. Potrzebne są ale ograniczona ilość absolwentów. A rządzić powinni raczej ściśli pomijając ministerstwo administracji i sprawiedliwości:)
      Społeczeństwo wie czego chce, więc należy im dać wolną rękę w dążeniu do tego, a nie uszczęśliwiać na siłę jak w socjalizmie.
      Kultura powinna jak każdy inny biznes finansować się z wpływów z biletów. Skoro nie jest w stanie na siebie zarobić to trudno.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bennny: Mnie się zawsze pytali na studiach czego ja nie na ekonomii/stosunkach międzynarodowych czy innej filozofii się nie znalazłem tylko gdzie jest elektryka z mechaniką połączona:)

    •  

      pokaż komentarz

      @ju_q: Masz rację- teraz rządzi nami historyk Tusk i historyk Komorowski, z ogromną wiedzą o błędach swoich poprzedników i historii kraju którym rządzą. Efekty są faktycznie co najmniej zadowalające. Co do tego że coś się skończy - jasne że nic się nie skończy bo nikt nie mówi o likwidacji czegokolwiek- tylko o tym że są kierunki bardziej i mniej potrzebne a rząd kompletnie to ignoruje przy czym te bardziej potrzebne są z zasady trudniejsze- to znaczy też, że trudniej jest studiować dwa takiego typu równolegle a mimo to one i studenci tych kierunków są traktowani dokładnie tak samo. Idiotyzm takiego traktowania widać też idealnie przy stypendiach rektorskich- na kierunku na którym z 200 osób zostaje mniej niż połowa może przyznać mniej stypendiów (10% z liczby studentów) niż drugi gdzie zostaje stan początkowy, więc trudniej jest z takim samym miejscem na liście uzyskać stypendium na trudniejszym kierunku gdzie "czystki" są poważne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wap30: Kpina. Mam nadzieje że to żart. Problemem jest, że marzeniem ludzi po administracji jest praca w administracji państwowej, a nie zakładanie swoich firm lub pomoc prawna firmom prywatnym - w końcu oni najlepiej powinni znać się na meandrach prawa.

    •  

      pokaż komentarz

      @lammy: I zostaną nauczycielami w gimnazjum pisząc kredą po starej tablicy H+O. Póki nie będzie konkretnych środków na instytuty badawcze przyszłe Koperniki i Skłodowskie "zginą marnie"

    •  

      pokaż komentarz

      @Wap30:

      są kierunki bardziej i mniej potrzebne a rząd kompletnie to ignoruje
      A cóż rząd ma zrobić? Wyobrażasz sobie, że pan premier czy innytakiktoś przychodzi do liceum i mówi: 'droga młodzieży, idźcie na studia na budowę maszyn, bo takich ludzi potrzebujemy!'? Myślisz, że ktokolwiek liczyłby się z tym? No proszę Cię...

      te bardziej potrzebne są z zasady trudniejsze
      Źródło? Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Z jakiej zasady są trudniejsze? Dla Ciebie? Jeśli dla Ciebie są trudniejsze, to nie znaczy, że dla wszystkich.

      studenci tych kierunków są traktowani dokładnie tak samo
      A jak chcesz, by byli traktowani?

  •  

    pokaż komentarz

    - 90 pkt ECTS – na studiach II stopnia (magisterskich),
    WTF? Przecież na większości uniwerków magisterskie to 4 semestry, czyli 120 ectsów.

  •  

    pokaż komentarz

    Argumenty są takie:

    1. Koniec wiecznego studiowania. To jest prawdziwy argument i to jest problem. Ale rozwiązanie z drugim kierunkiem płatnym jest bardzo radykalne. Można by ukrócić taką praktykę poprzez uniemożliwienie zaczynania kilka razy studiów, a za którymś razem należałoby po prostu zapłacić. To nie znaczy, że drugi kierunek miałby być płatny.

    2. Nie ma problemu z ludźmi, którzy zaczynają "nieracjonalne", "bezsensowne", "nieprzydatne" kierunki, bo pięć razy się zastanowią zanim na nie pójdą. Mówimy głównie o kierunkach humanistycznych, które są teraz uważane za wielkie zło. To nie jest prawdziwy argument, bo wbrew pozorom uniemożliwienie humanistom studiowania dwóch kierunków skazuje ich na bezrobocie. Większość studentów kierunków humanistycznych studiuje kilka kierunków, dzięki czemu stają się elastyczni, więcej umieją i maja większe szanse na rynku pracy. Kto podejmuje się dwóch kierunków? W znakomitej większości właśnie humaniści. Lepiej jest wyłożyć na nich trochę pieniędzy, dzięki czemu lepiej sobie radzą na rynku, niż kazać im płacić za studia.

    Kontrargumentów mogę wymyślić całą masę. Czy te drugie kierunki obecnie i wieczne studiowanie tak bardzo obciąża budżet? Nie. To nie są wcale wielkie sumy, ale łatwiej tak oszczędzać, niż wywalić połowę urzędników. Na pewno ta ustawa przyczyni się do pogłębiania się kryzysu uniwersytetu. Rząd się tym nie chwali, ale ta ustawa jest robiona pod presją i zaleceniem Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To jest pierwszy krok do całkowitej odpłatności za studia, co jest zgodne z neoliberalną logiką - studenci mają stać się tanią siłą roboczą, która będzie aktywna na rynku pracy od jak najwcześniejszego okresu, dodatkowo związana jakimś kredytem już teraz kredyty studenckie stają się coraz bardziej popularne. Czerpiemy z modelu brytyjskiego. Od strony prawnej ustawa jest niekonstytucyjna, bo jest niezgodna z dotychczasową wykładnią trybunału, ale na niego i tak bym nie liczył. Sad, but true. Przydługi post, ale musiałem, musiałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @fredo: Chciałbym, żeby TK uchylił tę ustawę. Blokowanie możliwości nieodpłatnej edukacji chętnym jest fatalnym pomysłem, a pseudoargumenty ministerstwa są żałosne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Michal1992: nie ma co liczyć na TK. Niby wykładnia jest taka, że opłaty można pobierać za jakieś dodatkowe elementy edukacji, czyli nie same studia, ale TK jest z politycznego nadania. Oprócz tego nie ma żadnej gwarancji, że zrobią to w ciągu tego roku, dwóch lat, a może stu.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale to przecież żaden "news", była już mowa o tym jakiś czas temu. Za to szkoda, że na te tematy piszą i wypowiadają się osoby niekompetentne - łącznie z ministrami ;( Np. w jednym artykule: "Minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka podkreśla, że takie działanie zlikwiduje wiecznych studentów, którzy co roku zaczynają nowe kierunki [...]", natomiast art. 170 p. 3 ustawy o szkolnictwie mówi " Student lub absolwent pierwszego kierunku studiów stacjonarnych w uczelni publicznej ma prawo podjąć studia na drugim kierunku studiów stacjonarnych w uczelni publicznej bez wnoszenia opłat." - opłaty są pobierane na kolejnych latach.

    Ponadto w ustawie piszą o tym, że "Uczelnia publiczna może pobierać opłaty za świadczone usługi edukacyjne". Szkoda, że żaden dziennikarz nie zadał sobie trudu i nie sprawdził, które z nich planują pobierać opłaty, jakiej wysokości planują je robić itd. Zważywszy na to, że idzie "niż", to może się okazać, że uczelnie się nie odważą wprowadzać opłat...

  •  

    pokaż komentarz

    Niech wprowadza całkowitą odpłatność, nie ma problemu ale w zamian chcę odczuwalnej obniżki podatków, np. VATu

  •  

    pokaż komentarz

    Widzę, że niektórzy już się cieszą, że państwo zmniejsza socjal - szkoda tylko, że nadal będzie nam podp#!$!#$ać z kieszeni tyle samo albo i więcej a dostaniemy oczywiście mniej. W końcu z czegoś trzeba będzie opłacić ten milion urzędnikow do którego za jakiś czas dobijemy.

    Nie mówiąc już o tym, że ostatnie lata poświęcono na rozwalenie szkolnictwa zawodowego, dzięki czemu ci co na studia nie pójdą zostaną robotnikami niewykwalifikowanymi i będą się chyba mogli zajmować tylko kopaniem dołów.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie każdy za pierwszym podejściem potrafi wybrać słuszny kierunek, czasami do pewnych wniosków trzeba dojść empirycznie - wyciągając wnioski z własnych potknięć i niepowodzeń. Wszyscy Ci którzy chcą się poczuć bardziej elitarnie tylko dlatego, że mniej osób może studiować.. - kij wam w oko !

  •  

    pokaż komentarz

    Blablabla, oczywiście w większości wypowiadają się szczęśliwcy z Polibudy lub podobnych, po których mogą być na 99%, że praca będzie. Uwierzcie, BARDZO chciałabym móc pójść na polibudę - ale jestem głąb i to głąb straszny. Nie to, żebym się nie uczyła, bo uczyłam się ZAWSZE. I wzorów, i działań. I umiałam. A ze w praktyce potem zastosować nie umiałam...no niestety. Tym też sposobem poszłam na etnolingwistykę, która wydawała mi się być spełnieniem oczekiwań - i języki na wysokim poziomie (m.in. japoński, który studiowałam), i językoznawstwo, i element etno (który BARDZO cenię, jest niezwykle interesujący i, wbrew pozorom, przydatny). Bardzo szybko się okazało, że "etno" tylko z nazwy i z "etno" ma niewiele wspólnego. Bardzo byłam rozczarowana, ale za nic w świecie nie chciałam rezygnować z nauki japońskiego i angielskiego na tak wysokim poziomie...zaczęłam więc drugi kierunek - etnologię i antropologię kulturową. Z połączenia obu powstał świetny twór, to, co chciałam. Świetnie sobie radziłam na obu kierunkach, niczego nie zawalałam, wyciągałam to, co najlepsze. Z etnolingwistyki zrobiłam licencjat i wracać już nie chcę. Teraz robię licencjat z etnologii (tu na pewno magisterka się pojawi, może nawet doktorat). I teraz zabijcie mnie - myślę o licencjacie z trzeciego kierunku. Dlaczego? Bo chcę się na etnologii specjalizować w sytuacji koreańskiej (nie jest to oparte na kanwie obecnych wydarzeń, interesuję się od dawna). Uważam więc, że licencjat z koreanistyki pomógłby mi w tym niesamowicie - to nie tylko nauka języka, ale również kultura, literatura, geografia, historia - wszystko. Są kursy językowe, powiecie. Są. Ale nic się nie równa z poziomem akademickim. Poza tym, nie ma również tej dodatkowej strony - kultury, literatury (...) . Ja rozumiem, że taka ustawa ma zapobiec pojawianiu się wiecznych studentów. Sama takich znam. Ale znam też takich, którzy dwa kierunki wybierają świadomie, mają w tym cel i korzystają z wiedzy z obu. Nie wiem, ile będzie wynosić opłata za koreanistykę, nie wiem, czy będzie mnie stać.

    Inna też sprawa, że 18-latek często nie jest pewien, czego tak naprawdę chce i dorasta do tego wraz z wiekiem i zdobywaniem życiowej mądrości.

    Spodziewam się komentarzy takich, jak zwykle - za pasję trzeba płacić, nie od razu Rzym zbudowano, co mnie obchodzi twoje widzi-mi-się.

    Odpowiadam od razu - to nie tylko moja pasja. To moja przyszłość.

  •  

    pokaż komentarz

    Oczywiście byłby to dobry pomysł, gdyby w parze z nim szły takie pomysły jak redukcja biurokracji czy obniżka podatków (no bo skoro jedna usługa, która była darmowa staje się płatna to mniej hajsu w budżecie potrzeba). No ale prócz tego, że żadnych obniżek i redukcji nie będzie to jeszcze pewnie MEN pod koniec roku kupi kilka limuzyn, iPady dla wszystkich i jakiegoś F16 do kompletu, żeby czasem za rok nie dostać mniej pieniędzy.

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze, studenci, którzy płacą za swoje studia zaoczne czy wieczorowe wiedzą, że nie ma nic za darmo i każdy ponadprogramowy semestr oznacza dodatkową kasę dla uczelni (poza tą którą i tak się płaci), nie widzę powodu, dla którego część studentów miałaby być uprzywilejowana i uczyć się za darmo kiedy ich koledzy z innych trybów muszą utrzymywać cały uniwerek.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: Studenci którzy płacą mają generalnie w dupie, tym bardziej, że mają okrojony materiał.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: nikt im nie bronił iść na dzienne a nie teraz płaczesz, że oni muszą płacić a dzienni nie!

    •  

      pokaż komentarz

      @leniwiec_janusz: Płacisz i masz? Hej, nie ma tak dobrze. Na UAMie, na zaocznej pracy socjalnej, w pierwszym roczniku, który ją studiował (nie mylić z pedagogiką pracy socjalnej czy socjologią w tej dziedzinie!) bardzo dużo osób miało problemy z zaliczeniem przedmiotu o zdrowiu (już nie pamiętam, jak się zwał, ale o tym był). Podejrzewam, że przynajmniej część tych, którzy w pierwszym terminie nie zaliczyli egzaminu, dostało warunki - mówię o studentach zaocznych.
      Co do okrojonego materiału - tak naprawdę nie są to jakieś znaczące cięcia dla wiedzy studenta. Właściwie ta okrojona wiedza jest okrojona o parę tematów, eliminując przy okazji stratę czasu na naukę bzdet, nad którymi dzienni się męczą. Przypominam, że sporo wiedzy nabywanej w czasie studiów okazuje się zbędna.
      Generalnie ja rozumiem, że w Polsce jest bieda, niektórych nie stać nawet na przetrwanie itd. Jednak często jest tak, że to właśnie dzieci z najbiedniejszych rodzin są znacznie bardziej zaradni i ogarnięci, niż dzieci z bogatych domów. Przedstawiciele tych pierwszych, jak choćby moja sąsiadka z naprzeciwka, doskonale sobie radzą z życiem: biorą się do jakiejkolwiek pracy, by zarobić na papier itd. Z kolei bardzo często studenci z bardziej zamożnych rodzin mają problem, by znaleźć jakąś pracę, bo zbyt wiele wymagają od pracodawcy. Że im da od razu po licencjacie stanowisko dyrektora? A w życiu.
      Tak w sumie, gdybym była pracodawcą, to wolałabym zatrudnić studenta zaocznego, niż absolwenta po dziennych - wiem bowiem, że taki student jest w stanie pogodzić ze sobą bardzo wiele obowiązków i umie się dobrze zorganizować.
      Jestem za tym, by edukacja na etapie edukacji wyższej była płatna, ponieważ:
      a) ostrożniej by się wybierało studia,
      b) podatnicy płaciliby mniej kasy.
      W opisywanym tekście sposób na ograniczenie darmowej edukacji nie jest może rewelacyjny - w świecie pewnie się znajdzie wiele lepszych przykładów. Jednak jak dla mnie, to się idzie w dobrym kierunku... ale to może dlatego, że jeśli się wybiorę na studia, to zaoczne, bo nie chcę tracić czasu na dziennych. Więc zasadniczo mało mnie to obchodzi, czy edukacja wyższa będzie w całości płatna czy niepłatna.

  •  

    pokaż komentarz

    Co kto by nie sądził na temat czy studia "powinny" czy "nie powinny" byc płatne, to faktem jest że póki co konstytucja gwarantuje prawo do bezpłatnej nauki. Więc jeżeli szanowni państwo (p)osłowie chcieli wprowadzic odpłatność za studia, to zabrali się do tego od d... strony, bo NAJPIERW powinni zmienic konstytucję usuwając z niej zapis o prawie do bezpłatnej nauki.
    Ale takich to geniuszy mamy w PL przy władzy. Nie od dziś zresztą.

  •  

    pokaż komentarz

    W sumie to dobrze, ale dla mnie osobiście się nie uśmiecha, gdyż chciałbym zmienić studia na medycynę, gdy to będzie działać zabraknie mi punktów na ostatni rok, co będzie oznaczało 22 tysiące do zapłacenia, chyba już zacznę odkładać...

    Dobrze z tego względu iż widzę jaki ogrom studentów na AM idzie na kierunki "zastępcze" tylko po to aby przezimować tam, a i tak z zamiarem rzucenia studiów i pójścia na medycynę. Najgorsze jest to dla osób które chciałyby studiować przez 5 lat farmację lub analitykę, a nie ma dla nich miejsc, zabraknie im 1pkt gdyż ktoś kto i tak zrezygnuje po zimowej sesji lub później zajmuje miejsce...

  •  

    pokaż komentarz

    Nie zgadzam się z tym że edukacja to dobro powszechne, może podstawowa, ale na pewno nie wyższa. Zobaczcie do czego doprowadziła społeczna misja edukacji: przejście ścieżki od pierwszej klasy do magistra traktuje się jak obowiązek dla normalnego obywatela, i to zarówno społecznie jak i zawodowo, merytorycznie taki model jest niewydolny, każdy poziom edukacji wypuszcza głąbów, byle tylko kasa docierała do uniwerku/szkoły za kolejnego ucznia/studenta a statystyki szły w górę.

    Zgadzam się, że w tej chwili zupełne odcięcie od publicznego finansowania raczej odpada bo promuje bogatszych, ale w przyszłości kwestię można rozwiązać odpowiednimi stypendiami naukowymi(od których się w tej chwili odchodzi) lub konkursami co trochę wyrównuje szanse, są działające mechanizmy na świecie, a wiadomo jak komuś będzie zależało to i tak uzbiera pieniądze.
    Nie można ze wszystkich ludzi robić magistrów, bo nie wszyscy(wszystkie zawody) tego potrzebują, abstrahując od tego że jest to teraz wymagane społecznie, każdy ma być "wykształcony". Skoro na każdym kroku wymagane są studia i przechodzi przez spora większość społeczeństwa to nadal jest to swego rodzaju "nauka podstawowa" - bo dla wszystkich.

    Teraz studenci pracują, pracujący studiują żeby na rynku pracy wszyscy mieli równo, tylko wg mnie raczej równo kiepsko. Wiadomo zdolni się wybijają, cwaniaki też, ale tacy powinni się też odnaleźć w płatnym systemie, reszcie było by łatwiej przez specjalizacje zawodową zamiast studiów lub posiadanie dyplomu, który faktycznie coś znaczy.

    Jeśli chodzi o wydawanie publicznych pieniędzy, to wiadomo jedno z wielu miejsc na których można oszczędzi parę budżetowych groszy.

  •  

    pokaż komentarz

    Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 listopada 2000 r. (sygn. SK 19/99) wskazał, że upoważnienie do pobierania opłat za zajęcia dydaktyczne dotyczy tych form działalności dydaktycznej, które są poza zakresem podstawowej działalności publicznej szkoły wyższej. A do tej należy prowadzenie bezpłatnych studiów stacjonarnych. Kazimierz Ujazdowski liczy na to, że Trybunał uzna przepisy za niezgodne z ustawą zasadniczą. Studenci wówczas odetchną z ulgą.

    Nauka na stacjonarnych studiach licencjackich w uczelni publicznej będzie bezpłatna tylko przez sześć semestrów. Prawnicy twierdzą jednak, że wprowadzenie odpłatności łamie konstytucję. Naszemu rządowi to nie przeszkadza...

    @Xanthia dzięki za wprowadzający w błąd opis, zakop.

    PiS stara się tylko na siłę jakoś zablokować ustawę, to jest dosyć zrozumiałe, żeartykuł w konstytucji dotyczy edukacji podstawowej, a nie kogoś kto po 5 latach studiów, jeszcze potrzebuje parę lat więcej, by zostać magistrem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Nie czytasz ze zrozumieniem. Przepis jest niezgodny z konstytucją, ale to gdybanie czy i kiedy zostanie uznany oficjalnie. Tymczasem nasz rząd ma to w dupie i przepis wprowadza. Poza tym wiesz dobrze, że często na 6 semestrach się nie kończy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xanthia: Gdzie jest niby napisane, że jest niezgodny z konstytucją i tylko czekają na oficjalny werdykt?

    •  

      pokaż komentarz

      Przepis jest niezgodny z konstytucją, ale to gdybanie czy i kiedy zostanie uznany oficjalnie

      @Blackbull: Czy Ty czytasz ze zrozumieniem czy nie? Drugi raz to samo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xanthia: Poproszę jeszcze dwie kopie Twojego komentarza.

      Pytałem, gdzie to jest napisane w artykule, a nie w Twoim komentarzu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull:

      Zdaniem prawnika Mateusza Pilicha wprowadzenie częściowej odpłatności za studia dzienne jest niezgodne z konstytucją. – Ustawa zasadnicza gwarantuje każdemu prawo do bezpłatnej nauki – podkreśla Pilich.
      http://www.rp.pl/artykul/131023,787242.html

    •  

      pokaż komentarz

      @Xanthia: Przecież jest tylko napisane, że tak jest zdaniem jednego prawnika i posłów PiSów, w których interesie jest, by tak było. Przecież nie po to skarżyli tę ustawę.

      W następnym akapicie jest napisane, że Trybunał kiedyś stwierdził coś zupełnie innego. Konstytucja mówi o bardziej "podstawowej edukacji", a nie o zapewnieniu każdemu zrobienia magisterki nawet, jeżeli i tak ostatecznie podejmie pracę w wykończeniówce.

      Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 listopada 2000 r. (sygn. SK 19/99) wskazał, że upoważnienie do pobierania opłat za zajęcia dydaktyczne dotyczy tych form działalności dydaktycznej, które są poza zakresem podstawowej działalności publicznej szkoły wyższej. A do tej należy prowadzenie bezpłatnych studiów stacjonarnych.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem, czy ktoś uświadomił posłów albo dziennikarza, że studia inżynierskie trwają 7 semestrów...

  •  

    pokaż komentarz

    Nic z tego nie rozumiem- przecież cały czas musimy płacić za powtarzanie niezaliczonego przedmiotu, powyżej limitu. Może chodzi o to , że chcą aby dziekanowie, niektórzy cwaniaki jakich mało, rozliczali się z państwem z urobku na żakach.

  •  

    pokaż komentarz

    Prawnicy twierdzą jednak, że wprowadzenie odpłatności łamie konstytucję. Naszemu rządowi to nie przeszkadza...

    To dlatego, że ten rząd jest konstytucją ]:->

  •  

    pokaż komentarz

    A najbardziej zapewne popierają ten pomysł oraz pomysł aby wszytskie studia były płatne ci co już swoje studia, może nawet kilka kierunków, dawno pokończyli "za darmo".

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo dobry pomysł....a właściwie krok w dobrym kierunku.

  •  

    pokaż komentarz

    Płatność za studia powyżej iluś tam lat istnieje od zawsze - nie wiem czy istnieje jakaś uczelnia w Polsce które tego jeszcze nie posiada.

  •  

    pokaż komentarz

    No i to jest dobra droga, z tym że póki co to są tylko półśrodki. Studia powinny być całkowicie płatne i do tego powinien istnieć rozsądny system stypendiów dla zdolnych ale biednych. Teraz jest za dużo studentów, ludzie nie patrzą co studiują, tylko biorą bo bezpłatne, bo jak dają to trzeba brać, a potem jeszcze jakiś kierunek, i jeszcze jeden. I jaką wartość potem ma to wykształcenie wszyscy widzimy - kilkaset tysięcy absolwentów rocznie i spory procent bezrobotnych wśród nich. O tym, że większość z tych ludzi nie zasługuje na miano elity (a powinno), już nie wspominam. Kiedyś matura miała większe znaczenie niż dzisiaj wykształcenie wyższe - niedługo trzeba będzie chyba wprowadzić IV stopień studiów, żeby to miało jakiś sens.
    Przy okazji oczywiście należałoby zmniejszać podatki do niezbędnego minimum.

  •  

    pokaż komentarz

    Nic nie łamie konstytucji, bo tam jest zapis, że szkolnictwo wyższe jest bezpłatne a są płatne studia...

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    A teraz przykład z autopsji (na podstawie mojej uczelni):
    Student matematyki idzie sobie na informatykę, na której 3/4 przedmiotów ma przepisane. W efekcie wszyscy płacą za kolejne, nic nie wnoszące w jego życie studia.
    Następnie ten student idzie sobie na jakąś edukację techniczno-informatyczną, na której już 95% przedmiotów przepisuje, a my po raz kolejny płacimy za jego "studiowanie" i przedłużenie sobie młodości.

    Więc jak widać pomysł jest dobry.

    •  

      pokaż komentarz

      @kotles: pomysl jest do dupy ? a czemu to ? bo jakby wziasc przyklad lekarza to on ma doslownie przesrane studia, dodatkowo po ukonczeniu musi zdobyc doswiadczenie (nikt mu nie da ciac pacjenta jak jego ostatnie ciecie bylo na zmarlej swini), a i tak po studiach w tym kraju pensje wiekszosci lekarzy sa do dupy
      @Blackbull: to popatrz na budzety obu jednostek - studenta i "parlamentarzysty" - ten pierwszy jak ma 1-1,5k to jest szczesciarzem, ten drugi ma ponad 10k na reke i $##% wie ile jeszcze profitow, a i tak mu malo....
      @Kieper: no dokladnie - u mnie na wmii sa ludzie, ktorzy normalnego zycia nie maja praktycznie (2-3 kierunki) i nie mowie tu o obibokach tylko o ludziach ze srednia powyzej 4,5
      @breeder: patrz na kierunki techniczne - tam trzeba byc alfa i omega w pewnym stopniu z pewnych dziedzin, a i tak na koncu 955 spoleczenstwa wymaga od nich rzeczy (jeszcze techniczne) niemozliwych
      @leniwiec_janusz: ja bym sie raczej "specjalistow" nie obawial :P, ktorzy pisza jednoczesnie w kilku jezykach (rekami i nogami) :P
      @pakeroso: no to od dzis jestes moim rektorem skoro wymagasz na kierunku technicznym nauczania humanistycznego... dawaj propozycje!

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrish: przydałoby się więcej przedmiotów humanistycznych na uczelniach technicznych, bo często ich absolwenci -pochłonięci cyferkami na studiach- mają później problemy z wysłowieniem się i z umiejętnościami miękkimi. Nie mówię już nawet o tym, że zazwyczaj horyzonty absolwenta uczelni technicznej są często bardzo wąskie, w przeciwieństwie do humanisty. A najlepszym przykładem niech będą dowcipy o informatykach - skądś się one wzięły.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bennny: wole byc wysmiewany po studiach i z praca niz po studiach i bez pracy ;p

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrish: Tu nie chodzi o sprawiedliwość, ale o skalę. Co innego wydać 2 grosze pochodzące z podatków na jednego obywatela, a co innego 2 złote.

      Do tego w teorii ma to usprawnić pracę posłów, czyli generalnie jest to inwestycja. Niestety w praktyce pewnie będzie inaczej, mimo to założenia są całkiem ok.

    •  

      pokaż komentarz

      @pakeroso: Ja studiowałem na 2 uczelniach ten sam kierunek, uwierz mi nawet tam są dwa różne programy, przez chwilę studiowałem też 2 różne kierunki i na początku wydawało mi się, że z 70-80% mi przepiszą, jak się okazało może i przedmioty się podobnie nazywały, ale ich zakres był inny, a im dalsze semestry tym się bardziej rozchodziły wspólne drogi, zrezygnowałem, bo nie miałem czasu i ochoty, aż tyle się uczyć. Więc takie gadanie o identycznych kierunkach, to tylko gadanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: jest cos takiego jak urlop zdrowotny na studiach - zalozmy, ze w ciagu 3 lat p$@%$@%nie cie przypadkowe auto i nie dasz rady wyciagnac (czasami prof to !%@#e, a czasami ponad ludzie i potrafia zrozumiec), a pkt leca

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrish: Tak może być, jednak w większości ludzie, którzy studiują kilka lat więcej, to ci wiecznie niezdecydowani, którzy zmieniają kierunek trzy razy lub zwyczajnie olewają studia i mają problemy z zaliczeniem semestru.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: to tak z ciekawosci - jak maja zaliczyc ci ktorzy polowe rzekomego limitu* maja o wiele wczesniej niz w polowie (a studia 2-stopniowe)... swoja droga studia niech beda platne, ale niech k%$@a zrobia stypendia jak powinny byc, a nie od czasu do czasu widac gorzkie zale w internecie ludzi

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrish: Imo diabeł tkwi w szczegółach, może się okazać, że opłata ze semestr to będzie coś koło 300 zł, lub coś innego, co całkowicie zmieni sytuację. Już nie pierwszy raz może byc tak, że przepis wchodzi w życie, ale nic się nie zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: powiedz to tym co przepisy tworza - ktos nie potrzebuje stypendium, a ciagnie i potem brakuje dla tych "naprawde potrzebujacych"...

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrish: Wiadomo, ze wystarczy wprowadzić ograniczenie w dochodach, np. 1,5k na osobę, ale nikt nie zwraca uwagi na takie szczegóły.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: jest ograniczenie (504 pln bodajze), ale wiesz jak to w tym kraju jest, sam nie zjem i innemu nie dam...

    •  

      pokaż komentarz

      @ketrish: Może na stypendium socjalne, co do naukowego i sportowego nie byłbym wcale pewien.

  •  

    pokaż komentarz

    Całkiem to niegłupie.

  •  

    pokaż komentarz

    No widzę, że plan wyniszczenia kraju idzie całkiem sprawnie.
    - coraz niższe realne pensje,
    - coraz większe rozwarstwienie społeczeństwa: już niedługo będzie klasa oligarchów i biedaków niczym na wschodzie.
    - demobilizacja społeczeństwa: PKP jest kpiną, autostrady drogie, benzyna bardzo droga, możliwość obrotu nieruchomościami niska (wysokie ceny, niska zdolność kredytowa, podatek przy sprzedaży nieruchomości szybciej niż po 4 latach),
    - "pokaż mi człowieka a znajdę na niego paragraf" jako myśl przewodnia polskiego prawa,
    - policja albo bije demonstrantów albo stoi z fotoradarami; ewentualnie złapie jakieś płotki z 2g narkotyku, podczas gdy rekiny świata przestępczego kryją się pod parasolami polityków.
    - korupcja jest już tak bezczelna, że wychodzą afery dotyczące wysokich rangą polityków na światło dzienne, po czym cichną, ulegają przedawnieniu (np. Karnowski, Ryszard Olszewski - ostatnio na wykopie, kradną na potęgę i nie ponoszą żadnej kary)
    - stopniowe podwyższanie kosztów życia na każdy możliwy sposób,
    - od lat pogarszające się świadczenia państwa w stosunku do obywateli: np. służba zdrowia (kto miał chorych w rodzinie przyzna mi rację, że warunki są nieludzkie i uwłaczające godności); sądownictwo i rozprawy ciągnące się latami.
    - "świetna i przemyślana" polityka prorodzinna
    - o emeryturach obecni 20 i 30 latkowie powinni chyba zapomnieć. Nie wierzę w ogóle, że dostanę z Państwa jakiekolwiek pieniądze... o ile w ogóle dożyję do 67.

    Teraz przyszedł czas na utrudnianie zdobywania wykształcenia. Już niedługo, studia znowu będą tylko dla najzamożniejszych i dla tych z kasty rządzącej, co by władza i majątek na pokolenia zostawały w rodzinie. Studia w końcu zrobią płatne (tak wieszczę), ale podatków przecież nie obniżą mimo, że wydatki z budżetu będą niższe...po co?
    Właściwie czemu tylko studia mają być płatne? Niech rodzice płaca za wszystkie etapy edukacji... ale to nie jest na rękę Machinie Rządowej bo mieliby za małą władzę nad tym i nie mogliby kontrolować zarobków nauczycieli ani wymyślać jakie podręczniki i program nauczania stosować.

    •  

      pokaż komentarz

      @MichasQGP:
      1. Pensja w Polsce w ciągu ostatnich 10 lat wzrosła, w dodatku nie trzeba już mieć znajomości by znaleźć pracę jak to dawniej często było.
      2. Ludzie sprytni i zaradni stają się bogatsi, ich dzieci stają się jeszcze bardziej bogate itd. Tak dzieje się w każdym normalnym państwie, tylko u nas komunizm zmieszał wszystkich w jedną masę. Elity są potrzebne, by pokazać obywatelowi, co może osiągnąć, to działa motywująco.
      3. Tu się zgodzę.
      4. Mamy niezawisłe sądy, wolną prasę, możemy odwoływać się do międzynarodowego trybunału, a zasada trójpodziału władzy jest wciąż zachowana. Jest bardzo dobrze.
      5. Policja wykonuje także bardzo wiele innych działań, tylko o nich nie mówią media.
      6. Korupcja jest w każdym kraju, ciężko ją zmierzyć.
      7. Koszty życia rosną w każdym kraju (co jest mniej lub bardziej skorelowane z pensjami).
      8. Mamy też dostęp do prywatnej służby zdrowia, publiczna też z resztą nie jest taka zła.
      9. Chiny mają jeszcze gorszą politykę prorodzinną, a mimo to rodzi się tam masa ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bennny: heh. przyznaje że w poprzednim komentarzu mnie poniosło. Kumulacja negatywnych informacji z ostatnich dni wyszła

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze! Sześć semestrów to i tak wystarczająco dużo darmowej nauki.

    Nie każdy musi mieć magistra czy inżyniera.

    A odpowiadając na niemal pewne zarzuty - za swoje studia płacę sam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elder_One: czyli wg Ciebie osoba uboga nie ma prawa być już magistrem ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Cham: Socjalne? No powiedzmy, że na akademik + jedzenie starczy (nie słyszałam, by ktoś z moich znajomych dostał więcej niż 550zł).

      Naukowe? Hmmm... niech mu zabraknie kilku setnych do progu, nie dostanie nawet na bilet miesięczny.

      Nie ma tylko czarnego i białego koloru : )

    •  

      pokaż komentarz

      @pakeroso: Prawa nikt mu nie odbiera. Jeżeli jest naprawdę zdolna i zaradna, to znajdzie sposób na sfinansowanie studiów. Jeżeli nie, cóż, nie każdy musi być magistrem, potrzebni są przecież ludzie w zawodach, stanowiskach nie wymagających tego stopnia naukowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @pakeroso: a kto mu zabiera prawo do bycia magistrem? Każdy ma prawo, a jeśli chce i jest zdolny to uzbiera fundusze.

      Jak jest dobry to w czasie tych bezpłatnych 6 semestrów nabierze odpowiedniego doświadczenia by móc pracować i opłacać pozostałe 4 semestry nauki - to raz.

      A dwa to dalej funkcjonują przecież stypendia socjalne.

      Dziwnym trafem w wielu krajach studenci potrafią zarobić na swoje studia, więc dlaczego nie w Polsce?

    •  

      pokaż komentarz

      @Elder_One: widać, że nie wiesz, o czym mówisz. Powiedz komuś, kto nie ma co na dupę założyć, żeby sobie na studia odłożył. Niech jeszcze ma jakieś problemy zdrowotne i zechce studiować w obcym mieście, to już w ogóle abstrakcja.
      Stypendia socjalne, to kwota rzędu 300 zł, więc nawet przy bezpłatnych studiach za taką kasę to można sobie co najwyżej bilet miesięczny i 2 bułki kupić.

      Najpierw porównaj stopę życia Polaków do pozostałej części Europy, a potem zastanów się dlaczego w wielu krajach Europy nie trudno zarobić na swoje studia. Zauważysz, że studia nie są wiele droższe niż u nas, a zarobki kosmicznie większe.

    •  

      pokaż komentarz

      @pakeroso: Po pierwsze może, bo można stworzyć system darmowych kredytów jak w wielu krajach, a po drugie to biedna osoba nie może wielu rzeczy. Wszystkie mamy jej zapewnić? Edukacja kosztuje i to durzo. Jeśli się ją finansuje to dla rozwoju, a nie dla powszechnej szczęśliwości więc mi do cholery powiedz na co komu ta banda bezużytecznych magistrów? Studia to nie obowiązek. Można zostać milionerem i po zawadówce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: Całe szczęście na Twoją edukację "durzo" nie poszło, milionerze po "zawadówce".

      Wprowadźmy też płatne licea i technika, nie każdy musi mieć średnie wykształcenie, skoro można zostać milionerem i po zawodówce.

      Całe życie płacę i będę płacił niemałe podatki, więc chociaż te marne 6 semestrów powinno się moim dzieciom od państwa należeć.

    •  

      pokaż komentarz

      @pakeroso: no tak wtopa z "dużo" szkoda tylko, że nie mając argumentów musiałeś jeszcze dołożyć zwykłą literówkę. Zapewniam cię, że moja edukacja kosztowała sporo kasy z twoich podatków, a z wdzięczności mam zamiar płacić podatki za granicą, więc jak chcesz to płać.

      Dzieciom może się należeć edukacja ale dzieci nie studiują. Studiują dorośli ludzie którzy mogą pracować, wziąć kredyt, dostać prezent od rodziców, albo zupełnie dobrze funkcjonować w społeczeństwie bez studiów. Nawet lepiej, bo trafią na rynek pracy 5 lat wcześniej zamiast tracić czas na bezużyteczny kierunek studiów,

  •  

    pokaż komentarz

    Ehh bardzo mi się to nie podoba...

  •  

    pokaż komentarz

    Kilka faktów:

    1. Prawie wszyscy wykopowicze to gimnazjaliści, licealiści i studenci.
    2. Prawie wszyscy wykopowicze chcą wolnego rynku i zerwania z opiekuńczym państwem.
    3. Żaden wykopowicz nie chce, żeby ewentualne zmiany z pkt. 2. sprawiły, żeby dostał mniej pieniędzy od państwa.

  •  

    pokaż komentarz

    Mam nadzieje ze nie ma tam mowy o studiach inzynierskich bo wtedy by byla katastrofa:/

  •  

    pokaż komentarz

    Mam nadzieje ze nie ma tam mowy o studiach inzynierskich bo wtedy to bedzie porazka :/

  •  

    pokaż komentarz

    Mam nadzieje ze nie ma tam mowy o studiach inzynierskich bo wtedy by byla katastrofa:/

  •  

    pokaż komentarz

    W artykule jest informacja o tym, że dotyczy to osób, które zaczęły studia w tym roku akademickim (to jest 2011/2012). Wcześniej była mowa o 2012/2013 - http://www.rp.pl/artykul/680647,785289-W-2012-r--pierwsze-oplaty-za-studia-dzienne.html . Mógłby to ktoś sprostować?