•  

    pokaż komentarz

    k%%@a - to słowo powinno wyczerpać temat. Nie wiem skąd "nasza ekipa" rządząca bierze tak posrane pomysły.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Dziwne, że to jeszcze na głównej nie jest. Ja jestem przeciwny takim pomysłom, nawet pomimo tego, że mnie to nie dotyczy. Powszechna edukacja to dobro podstawowe i między innymi na nią idą podatki. Jak tak dalej pójdzie to wymyślą jeszcze płatne podstawówki. Ale taka logika zamiast ciąć wydatki podwyższają podatki.
      http://www.youtube.com/watch?v=4MrJ03LipsU - Wiem, że filmik jest polityczny ale wystarczająco mnie podenerwowali podwyższając podatki na buty i ubranka dla dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Dlaczego nietrafiony? Ja myślę, że nie taki zły. Dzięki temu mniej będzie studentów, którzy studiują po 10 lat oraz takich co biorą sobie przypadkowe studia.

      @Jarii: Edukacja to dobro podstawowe, ale już masowa produkcja bezrobotnych mgr filozofii już to nie dobro tylko zmora. A tak wydaje mi się, że jest uczciwie - jesteś zdolny to skończysz studia za darmo, jeśli chcesz sobie przedłużać młodość przez kilka lat, to dlaczego za publiczne pieniądze?

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii: Jeszcze wiekszym dobrem podstawowym jest jedzenie, też powinno być dla wszystkich za darmo?

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: Podam 3 argumenty:
      1. w wieku 18 lat ciężko jest być pewnym na 100% co chce się robić w życiu.
      2. studiując coś, może się okazać, że nie tak sobie to wyobrażałeś.
      3. zdarza się, że w Twojej przyszłej pracy, jaką chcesz wykonywać przydałaby Ci się wiedza np. z dwóch różnych dziedzin

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Wszystko prawda, ale życie to nie bajka :) Rozumiem, że ludzie robią takie błędy (ba, sam miałem podobne dylematy), ale mimo wszystko Ci ludzie są już dorośli i konsekwencje swoich złych wyborów powinni ponosić sami, a nie społeczeństwo.

      Poza tym, to brzmi tak, jak byśmy mieli ucinać komuś rękę za wybór złych studiów. A tak naprawdę pierwsze studia nadal masz "gratis" od państwa, więc nikt Ci nic nie zabiera, po prostu zaostrza warunki pomocy.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: ja w wieku 18 lat byłem gówniarzem, który nie bardzo miał pomysł, co chce w swoim życiu robić i myślę, że w dzisiejszym świecie mimo wszystko miałem do tego prawo, bo skąd tak naprawdę mógłbym wiedzieć jak wygląda praca farmaceuty czy speca od marketingu?

      Politycy wciąż podwyższają nam podatki (i to na to, co im akurat do łba strzeli), a mają tej kasy od cholery do dyspozycji, niech lepiej zaczną dobrze rozdzielać i pilnować realizacji budżetu ew. zmniejszać wydatki na inne resporty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: No sprawa podatków to już inna sprawa, ale niestety nie wygląda to tak, że mają "od cholery kasy do dyspozycji". Gdybyśmy mieli nadwyżkę to ok, lepiej "topić" kasę w edukację niż "topić" w rozbudowę aparatu państwowego. Ale niestety nasze finanse publiczne są w tragicznym stanie. Pewnie, to rozwiązanie tego nie zmieni, ale to zawsze lepsze niż "podnieśmy akcyzę".

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: podczas rządów PO o 10% zwiększyło się zatrudnienie urzędników. Wystarczyłoby niezatrudniać tych +10%, wejść lepiej w infromtayzowanie państwa, a pieniądze przeznaczyć np. na edukację. Efekt byłby lepszy.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: dokładnie. Państwo daje kasę na studia, żeby mieć z tego profit - wykształconych PRACOWNIKÓW. A nie po to, żeby ktoś sobie chodził do szkoły i się uczył bo to czyjeś hobby i fajnie jest postudiować.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: a co ze studentami, którym wykładowcy utrudniają życie? A co z pracami magisterskimi, które wymagają niejednokrotnie powtarzania tych samych badań bo wyniki wyszły niepokojące? Wtedy to nie wina studenta a zapłacić będzie musiał jak taki leser co ma wszystko w dupie i studiuje dla zabawy "x" lat...

      sam mam taką sytuacje, że kompleksy białkowe liczą mi się po miesiąc, albo dwa i często z errorem i w koło Macieju aż nie znajdę odpowiednich parametrów. Już się pogodziłem z tym, że zostanę po ostatnim semestrze na dziekance tylko z pracą magisterską (rozumianą jako dzieło).

      Mnie zastanawia dlaczego zamiast poprawić poziom nauki w Polsce, idzie się po najniższej linii oporu i obarcza studentów konsekwencjami. Gdyby system nie wspierał masowych studiów gdzie ministerstwo płaci za każdego studenta jako "sztukę", to nie było by wiecznych studentów bo uczelnią nie opłacało by się przyjmować każdego, a tym bardziej trzymać go nie wiadomo ile semestrów.

      Niestety mamy w rządzie ludzi, którzy sami mieli problemy z nauką lub zdobywali ją w wątpliwy sposób, a teraz po prostu zamiast podejść do problemu z pomysłem, walą babole prawne uciskające tych, których nie powinno się...

    •  

      pokaż komentarz

      No nareszic

      nna sprawa, ale niestety nie wygląda to tak, że mają "od cholery kasy do dyspozycji". Gdybyśmy mieli nadwyżkę to ok, lepiej "topić" kasę w eduka

      @Saper86: A moim zdaniem pomysł jest dobry i mam nadzieję, że powoli wszystko będzie zmierzać w stronę całkowitej prywatyzacji uczelni wyższych. Nie widzę powodu, żebym miał opłacać studia wyższe komukolwiek. Państwo powinno sponsorować tylko i wyłącznie najzdolniejsze jednostki i tylko i wyłącznie pod warunkiem pozostania w Polsce przez jakiś czas od momentu otrzymania dyplomu.

      studiując coś, może się okazać, że nie tak sobie to wyobrażałeś

      No cóż, to masz pecha.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Co powiesz o ludziach, którzy zapieprzają 40-50 godzin tygodniowo i płacą podatki, by ktoś nie czuł się rozczarowany kierunkiem, który chce studiować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: wolę płacić podatki na kogoś, kto zmienia kierunek studiów, bo uważa że w innym spełni się lepiej, niż na parlamentarzystę, który przegląda na nowiutkim ipadzie "wprost" w Sejmie

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Trochę do dupy porównywać wydatki na kilkuset osobową grupę ludzi do wydatków, z którymi związane jest kilkaset tysięcy osób.

      Naprawdę zapłacić jakieś niewygórwane czesne na piątym roku nie powinno być jakimś wielkim problemem.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: Jak ktoś chce poszerzać wiedze to bardzo dobrze. Jedynie nie można dopuścić do takiej sytuacji że ktoś bierze za to pieniądze. Tzn wszystkie stypendia, dodatki socjalne itp są na pierwsze studia, na dodatkowych ich już nie dostajesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: tylko, że nie wszystkich na to stać. Poza tym nie płacisz stricte na studentów, tylko na m.in. kadrę uczelni wyższych, lepsze wyposażenie sal itp. Celem płatnych studiów ma być odciążenie wydatków Skarbu Państwa na uczelnie wyższe i prawdopodobnie ulokowanie kasy w innych resortach, ponieważ kasa studentów zasilałaby konta uczelni. Oznacza to tyle, że płacić będziesz tyle samo, tylko Twoja kasa trafi gdzie indziej.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: A dla mnie problemem nie jest to że ludzie nie będą mogli studiować kilku kierunków, tylko to że te zaoszczędzone pieniądze i tak przejedzą jakieś urzędasy :/. Z drugiej strony sam nie wiem czy wole 10 bezrobotnych magistrów filozofii czy nowego merca dla rządu.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning:

      Masz rację z tymi magistrami filozofii. Sęk w tym, że takie ograniczanie studiowania za państwowe pieniądze nie rozwiąże problemu nadpodaży humanistów, tylko jeszcze go pogłębi, no bo przecież łatwiej jest skończyć jakiś prosty i przyjemny kierunek niż trudne studia techniczne. Efekt będzie taki, że to odstraszy ludzi od studiowania budownictwa, mechaniki czy elektroniki i też pewnej części uniemożliwi skończenie rozpoczętego kierunku. Humanistów nadal będzie za dużo a inżynierów mało.

      Generalnie sam jestem za tym, aby stopniowo zrzucać odpowiedzialność za szkolnictwo wyższe z państwa, ale wydaje mi się, że odpłatność wydłużonych studiów nie będzie dobrą drogą.

    •  

      pokaż komentarz

      @shiverr: Na pewno się zgadzam, że nie jest to sposób na uzdrowienie wyższych uczelni - tutaj jest wiele patologii i można by napisać referat o tym jak powinno być a jak jest.

      To nie jest żaden cudowny środek na rozwiązanie tego problemu, lecz moim zdaniem malutki kroczek w dobrą stronę (choć jeśli się na tym skończy to prawda-to niczego nie naprawi).

    •  

      pokaż komentarz

      3. zdarza się, że w Twojej przyszłej pracy, jaką chcesz wykonywać przydałaby Ci się wiedza np. z dwóch różnych dziedzin

      @Saper86: najpierw znajdź tą pracę, roczny staż albo praktyki a nie skończysz 3 kierunki i zero doświadczenia. Studia to nie wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      @bns: miałem tu na myśli prowadzenie własnej firmy w danej branży przykład: chcesz mieć firmę budowlaną, więc przyda Ci się i wiedza o materiałach i nowych technologiach w budownictwie oraz wiedza z prowadzenia własnej firmy czyli np. zarządzanie

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86:

      Poza tym nie płacisz stricte na studentów, tylko na m.in. kadrę uczelni wyższych, lepsze wyposażenie sal itp.

      To po co inwestujemy w kadrę akademicką, czy lepsze wyposażenie sal jak nie właśnie po to, by kształcić studentów.

      Celem płatnych studiów ma być odciążenie wydatków Skarbu Państwa na uczelnie wyższe i prawdopodobnie ulokowanie kasy w innych resortach, ponieważ kasa studentów zasilałaby konta uczelni. Oznacza to tyle, że płacić będziesz tyle samo, tylko Twoja kasa trafi gdzie indziej.

      Nie załamuj mnie, przecież właśnie o to chodzi, żeby te pieniądze trafiły gdzie indziej, najlepiej tam gdzie zostaną lepiej wydane. Nikt nawet nie sugeruje, że od nagle odejmie się od podatków to co zostanie pokryte przez nowe czesne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: fakt, mamy speców którzy zdecydowanie lepiej wykorzystają nasze pieniądze... serio w to wierzysz? Wolę, żeby pieniądze z moich podatków trafiały na wyposażenie labolatorium chemicznego, czy jeszcze czegoś innego, co może przynieść jakiś pożytek, niż żeby trafiły niewiadomo właściwie gdzie.

      Co do pierwszej częsći mojej wypowiedzi - napisałem stricte, czyli kasa z podatków nie leci bezpośrednio na studenta tylko na uczelnię, nie ważnie czy na studenta, który płacił będzie, czy na tego który będzie studiował za darmo

    •  

      pokaż komentarz

      @chanelzeg: Gdybyś po zjedzeniu jednej bułki wysrywał dwie to byłoby za darmo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Już lepiej, żeby za te pieniądze wynajeli kolejną ekipę sprzątającą miasto, czy postawili gdzieś kosze na smieci. Nie mówiłem o niewiaodmo jakich "wyższych celach". Po prostu wiele ludzi musi się poświęcić, by tylko ktoś mógł kilka razy zmienić kierunek za darmo zanim się zdecyduje. To jest nie fair, darmowa edukacja wyższa to już wystarczający profit.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: A ja wolę mieć dobrze wyszkoloną kadrę uczelni wyższej i uniwersytety na poziomie europejskim zamiast ekipy sprzątajacej miasto. Niestety do tego sprowadza się nasza dyskusja - od preferencji wyadawania naszej kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      w wieku 18 lat byłem gówniarzem, który nie bardzo miał pomysł, co chce w swoim życiu robić i myślę,
      że w dzisiejszym świecie mimo wszystko miałem do tego prawo,


      @Saper86: Nikt Ci nie zabrania popełniać błędów, mieć wątpliwości i samodzielnie dokonywać wyborów. Jednak jeśli chcesz abym za nie płacił, to musisz mnie przekonać, żebym dobrowolnie się na to zgodził, bo ja też mam prawo do samodzielnego dokonywania wyborów i do błędów, a przede wszystkim do zarządzania tym co wypracuję. Zmuszanie ludzi do pracy pod przymusem (na kogoś) to niewolnictwo. Pomyśl, czy postulując, żeby inni płacili za Ciebie w podatkach nie stajesz się zwolennikiem niewolnictwa – pracy pod przymusem,.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: No nie wiem. Poszedłem na Geodezję na Uniwersytet, bo nie wiedziałem, że jest na Polibudzie. I teraz planuje się przenieść i będę zaczynać od początku, bo jest taka różnica w przedmiotach. I będę musiał pod koniec studiów płacić, za to, że chciałem się przenieść na uczelnie bardziej techniczną...

    •  

      pokaż komentarz

      @Bazur: No sorry stary, ale jeśli nie wiedziałeś, że geodezja jest na polibudzie (jeśli się interesowałeś, to chyba wypadało sprawdzić), to jednak wyłącznie Twoja wina i Twój błąd.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning: Masz rację to jest moje niedopatrzenie, ale geodezja została otwarta dopiero w tym roku i wszyscy ludzie, których się pytałem, mówili, że jak na geodezje to uniwerek... Będę musiał teraz płacić za swoją głupotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bazur:
      Za frajerstwo sie placi, jak dla mnie z takimi bledami to ty moze w ogole sobie studiowanie odpusc:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kieper: Filozofie łatwiej zdać więc oni nie będą płacić tylko ludzie którzy chcieli pójść na rozszerzoną matmę i sobie nie dadzą rady.
      Beznadziejny pomysł nie było pracy to ludzie zmieniali kierunek a teraz co mają wziąć pożyczkę jak chcą zmienić?

    •  

      pokaż komentarz

      ale mam już 26 ECTS ponad normę, bo mam rozszerzony tok studiów

      @Platyna: I po to jest 30 dodatkowych ECTS, na inne kursy. Na jeden stopień student ma podstawę plus 30.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: To niech ci ludzie wnoszą protest do władz, a nie im przyklaskują k$%%a.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Nic nie stoi na przeszkodzie, by zainwestowac te pieniądze w uniwersytety, które i tak zdobędą dodatkowe oszczędności, bo nie będzie trzeba np. tworzyć dodatkowej grupy z jakiegoś przedmiotu, czy zatrudniać asystentów, by obsłużyć egzaminy kilkuset osób. Po prostu zwiększy się jakość, a nie ilość.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: No i widzisz.. Mądrze prawisz ale obrońcy systemu pilnują "wolności słowa"

    •  

      pokaż komentarz

      @Saper86: Podpinam się pod pierwszy komentarz — i bardzo dobrze, że takie plany są w Polsce.

      Sam studiuję w UK, gdzie od tego roku studia będą płatne, £9'000 za rok w większości przypadków (dla studentów spoza UE - jeszcze więcej). Dzięki temu, ludzie po pierwsze MYŚLĄ przed pójściem na studia, i wybierają kierunek z rozwagą (a nie studiują byle co, byle gdzie, dla samego papierka, jak w Polsce).

      Po drugie, przez to, że płacą - nawet, jeśli tak, jak w większości przypadków, kredytem - to studia traktowane są z większym szacunkiem. Jest świadomość tego, że kiedyś, prędzej czy później, za te studia trzeba będzie zapłacić, więc ludzie pojawiają się na zajęciach, korzystają z biblioteki, i generalnie wkładają w studiowanie wysiłek.

      W Polsce zaś, w przeważającej większości, ludzie przez większość studiów chleją, olewają wykłady, i zaliczają na "pan da trzy" - efektywnie robiąc ze szkolnictwa wyższego jeden wielki dowcip. Do tego jeszcze ciągną dwa kierunki "dziennie" (wtf?), i robią wielki raban i jakieś marsze i protesty, jak ktoś chce im choć ten drugi kierunek opodatkować. Nigga, please…!

      W UK masz +/- 20 godzin zajęć na uniwerku tygodniowo, większość roboty trzeba odwalić samemu, jest się z tego rozliczanym, a niezależnie od kierunku wywiązanie się ze swoich uniwersyteckich obowiązków to taki zapieprz, że ciężko jest dodatkowo znaleźć czas na pracę, choćby nawet na pół etatu - zresztą taka praca to jest max co jest przez Ministerstwo Edukacji zalecane, bo poświęcanie większej ilości czasu na pogoń za sosem negatywnie odbija się na wynikach w nauce. W Polsce zaś pojawiają się ewenementy, przy których Przodownicy Pracy z czasów socjalizmu, wyrabiający plan dwunastomiesięczny w tydzień, to pikuś — bo są wszak delikwenci, którzy studiują DZIENNIE, na DWÓCH kierunkach, i jeszcze do tego pracują — na PEŁEN etat! Fenomen, Panie - fenomen, na skalę światową.

      Na fakt, że większość polskich uniwersytetów przez to, że "fundowana" (ha, ha) jest przez państwo, ma solidne niedobory w kasach (co odbija się na dostępności materiałów i wyposażenia oraz niskich nakładach na badania i rozwój nauki), spuszczam już zasłonę milczenia. Szczerze — żenujące jest to podejście dużej części polskiego społeczeństwa, według którego studia powinny być darmowe. Pytanie tylko - PO CO takie studia, które raz że ma każdy, dwa że nic one nie dają, bo ani się na nie nie chodzi, ani nie ma możliwości zdobycia wiedzy, bo nie ma warunków, pieniędzy na rozwój?

      Równie dobrze można sobie kupić przez internet w jakiejś fabryce dyplomów z Afryki papier - proszę bardzo, tu lista:

      http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_unaccredited_institutions_of_higher_learning

      I tak, wiem, zaraz odezwie się paru mędrków, którzy będą się upierać że polskie polibudy są na zajebiście wysokim poziomie, a polscy informatycy są rozchwytywani na całym świecie — tyle, że fakty są takie: po pierwsze, są rozchwytywani jak cała polska siła robocza, bo są TANI. Po drugie - i tak przegrywają ze specjalistami z UK, na przykład, którzy są uczeni na dużo nowszym sprzęcie, dużo nowszych rzeczy, i - przede wszystkim - PRAKTYKI.

      Polskie uniwersytety to ewenement na skalę europejską conajmniej. Kapsuły czasu. Po przekroczeniu progów pozwalają przenieść się w złote czasy środka socrealizmu i PRLu. Jedyna metoda na przerwanie tego błędnego koła, to sprywatyzować ten cały burdel. Fakt. I tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      Ze studiami to jest różnie, studia to nie liceum i fakt że ktoś studiuje dłużej nie znaczy, że jest leniem albo że jest tępy; czasem tak wychodzi po prostu. Moim zdaniem lepiej dłużej studiować, ale nauczyć się czegoś konkretnego w trakcie (nawet kosztem powtarzania roku), niż skończyć politologię w 5 lat i nie umieć nic. Poza tym wygląda na to, że rząd małymi kroczkami (począwszy od wprowadzenia opłaty za drugi kierunek studiów) próbuje wprowadzić opłaty za wszelkie studia, w tym i dzienne stacjonarne, które to opłaty może i są na miejscu w bogatych krajach Europy zachodniej, ale u nas, gdzie bez stypendiów socjalnych i dorabiania w weekendy wielu młodych ludzi nie byłoby stać na studia, gdzie studiowanie, nawet "bezpłatne" wiąże się często z ogromnymi kosztami utrzymania w dużym mieście, doprowadzi do jeszcze większych nierówności w dostępie do edukacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @kosmokwak: Jeśli student pracuje, to wybacz, ale zwykle nie dlatego, że ma takie widzimisię i chce sobie wydać tę kasę na wycieczki do egzotycznych krajów, tylko po to, żeby się w ogóle utrzymać. To primo, secundo, nawet w Polsce na dobrych uczelniach wcale nie jest tak, że można sobie chlać i jakoś "prześlizgiwać" się przez studia - sama wiem, bo takie studia skończyłam. W czasie pierwszych trzech lat byłam w sumie na dwóch imprezach, poza tym zakuwanie dzień w dzień, a nie raz i w nocy. Tertio - może i Brytyjczyków stać na zapłacenie tych 9000 funtów rocznie + koszty utrzymania (sama mam rodzinę mieszkającą od wielu lat w UK i dwie studiujące kuzynki, którym rodzice płacą za studia); teraz wyobraź sobie, że mieszkasz w Polsce i musisz zapłacić 50,000 pln za studia rocznie + te minimum 1000 zł miesięcznie na utrzymanie; za trzy lata wyjdzie w sumie 186,000. Już widzę bank, który lekką ręką da komukolwiek taki kredyt, pomijając fakt, że nawet jeśli już skończysz te studia (przydałoby się mieć jeszcze magisterkę, ale to pomijam), to zaczynasz dorosłe życie z 200,000 pln w plecy. I jak się to ma do sytuacji ekonomicznej większości społeczeństwa w naszym kraju?

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: Nikt nie mówi, że studia w Polsce mają też kosztować 45'000 zł rocznie - koszta studiów w każdym kraju, gdzie się za studia płaci, są odpowiednie dla zarobków i, generalnie, ekonomii.

      W UK większość ludzi nie stać na zapłacenie £9k rocznie. Zapewniam Cię. Ale jest system kredytów. Przez to, że zapłacić trzeba, ludzie raz że studia szanują, dwa, że nie ma 'studiowania dla studiowania', byle gdzie i bez zastanowienia. Kredyt spłacasz przez wiele lat, po osiągnięciu pewnego, sensownego (do teraz £15'000 rocznie, od tego września zdaje się £23'000/rok) pułapu zarobków, i polega to na tym, że z każdego zarobionego funta odciągają ci dosłownie kilka pensów, więc nie jest to jakąś szczególną niewygodą.

      "Zakuwanie w dzień i w nocy" - to Twoje słowa. Kolejna przypadłość polskich uniwersytetów, wynikająca z niedofinansowania, któro - z kolei - jest spowodowane brakiem nakładów i pieniędzy w budżecie na placówki szkolnictwa wyższego, i któro możnaby łatwo rozwiązać sensownym (i choć minimalnym - przy ilości polskich studentów i tak dałoby to bajońskie sumy w ostatecznym rozrachunku) czesnym. W Polsce nie ma mozliwości nauki poprzez praktycznie zastosowanie wiedzy, toteż ładuje się jakieś kompletnie niepoważne ilości teorii i zmusza się ludzi do wyrycia jej na pamięć po to tylko, żeby zdać i zaliczyć materiał. Co to daje na dłuższą metę, skoro zaraz po zdaniu 3/4 informacji ulatuje, a teoria niewykorzystana w praktyce jest tak naprawdę zbędną, encyklopedyczną informacją, nie przedstawiającą żadnej wartości ani dla pracodawcy, ani też dla człowieka - tyle, że zaczyna sobie on z tego sprawę zdawać jak już dyplom uzyskany takim właśnie ryciem na pamięć uzyska, idzie w życie dalej, i próbuje jakoś to wykorzystać. Bo to mało ludzi z magistrem idąc do pracy, nawet związanej z wykształceniem, musi się doszkalać/uczyć praktycznie od nowa?

      Jaki jest sens studiowania za darmo, na nijak niewyposażonym uniwersytecie, gdzie 'nauka' w większości przypadków jest na sucho, czystej teorii, z kser przestarzałych książek, a pomoce naukowe to w większości czysta fikcja? Co Tobie to daje w życiu potem?

      Niestety polski system promuje edukacyjny absurd - ludzie generalnie lubią darmowe rzeczy, więc jeśli coś jest za darmo, to dlaczego z tego nie skorzystać? Jest to, poniekąd, zrozumiałe - jak dają, to żal byłoby propozycję odrzucić. Tyle, że w większości, to te studia nic nie dają. Zero praktyki, zero pomocy naukowych, biblioteki świecące pustkami i generalnie leserka w dużej ilości. Ci, którzy chcą się uczyć w Polsce, też by z systemu czesnego skorzystali, bo ich uniwersytety byłyby lepiej wyposażone, uniwersytety prowadziłyby badania, przez co kadra byłaby lepsza i spełniona, a biblioteki czy jakiekolwiek inne źródła pomocy naukowych pękałyby w szwach, nie przymierzając.

      Inna sprawa - nie każdy musi mieć studia. Czesne w końcu przerwałoby ten absurdalny, owczy pęd do edukacji obecny w Polsce, i hodowlę magistrów jak edukacyjną szalkę Petriego. Są szkoły zawodowe, technika jakieś, coś, które też dają ci zawód — co śmieszniejsze w tym wszystkim, coraz lepiej płatne w porównaniu do tego, co dostają magistrowie — i wprowadzenie opłat za studia wprowadziłoby jakąś równowagę w ilości ludzi uczących się zawodu a tymi, którzy studiują, co z kolei pomogłoby też i ekonomii. Mając przed sobą perspektywę wniesienia opłat za studia, każdy pomyślałby 3 razy, czy aby na pewno chce studiować i nie byłoby studiowania dla samego studiowania więcej. Dziś studia są za darmo - więc każdy korzysta, bo i czemu nie? Tylko, że te studia są niewiele warte.

      BTW: Co do tego, czy kogoś stać - ja musiałem swoje studia przerwać, po to, żeby sobie dorobić i móc na uniwersytet wrócić, i móc się skupić na nauce a nie nauce i 'studiowaniu' jednoczesnie (jako obywatelowi UE nie przysługuje mi kredyt na utrzymanie który dostają obywatele UK). I spoko, jakoś daję radę, a to byla moja własna decyzja o tym, żeby tutaj przyjechać, więc nie mam do nikogo pretensji. Tyle, że mnie serio krew zalewa, jak ja widzę jaki tutaj jest stosunek do studiów i ile wysiłku trzeba włożyć w to, żeby wyjść z dyplomem (zarówno od strony nauki jak i ogarnięcia rzeczywistości, jeśli akurat nikt Tobie studiów nie fundnie, a tacy też są), i jak zestawiam to sobie potem z sytuacją w Polsce, gdzie rozwydrzone bachorostudenciaki robią sobie jakieś protesty i marsze, jak ktoś chce im przynajmniej drugi dzienny kierunek opodatkować.

      Serio, poprzewracało się ludziom w głowach w tej Polsce - wykształcenie wyższe to nie szczepionka przeciw WZW typu B, nie każdy musi je mieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @kosmokwak: Ja się być może z Tobą zgadzam, ale nadal to co piszesz odnosi się do realiów w UK, a nie polskich. W dodatku mam wrażenie, że opierasz swoje wyobrażenia o studiach w Polsce na stereotypach/na tym co frustraci piszą na forach/na niusach o jakimś tam proteście, więc wybacz, ale jesteś trochę oderwany od rzeczywistości. Ja o swoich studiach (na Uniwersytecie Warszawskim) nie mogę powiedzieć złego słowa, ani na temat poziomu zajęć, ani ilości ćwiczeń praktycznych (uczysz się w domu teorii po to, żeby ją potem wykorzystać), ani bazy dydaktycznej, a już tym bardziej o wykładowcach. Studenci też byli wyłącznie na poziomie, przyszli na uczelnię, żeby się uczyć i rozwijać, a nie żeby zostać na siłę magistrem (co jest wyłącznie efektem ubocznym).

      Co do kwestii finansowych, w Polsce nawet mimo bezpłatnych studiów dziennych na studia nie stać każdego, a te przypadki o których piszesz, tj. ludzi którzy studiują dla papierka jest mnóstwo, ale na uczelniach prywatnych. Im jest w zasadzie wszystko jedno, czy studia będą płatne czy darmowe, bo czesne i tak zapłacą rodzice. Kiedy zaś wprowadzimy opłaty za studia na uczelniach publicznych, może się okazać, że wielu młodych, zdolnych ludzi z małych miejscowości/biednych rodzin nie stać już będzie w ogóle na studia, niezależnie od tego, czy będą w trakcie dorabiać czy też nie. Jesteśmy po prostu zbyt biednym krajem i taki zabieg zwiększyłby tylko rozwarstwienie społeczne. Moim zdaniem uczciwym sprawdzianem czy komuś zależy/czy się nadaje są egzaminy wstępne na studia.

      Po trzecie, wcale nie jest tak, że wprowadzenie czesnego poprawi kondycję finansową polskich uczelni. Sami politycy nie ukrywają, że opłaty za studia będą zamiast finansowania z budżetu państwa, a nie w dodatku. W rezultacie może się okazać, że uniwersytety/politechniki będą jeszcze biedniejsze, bo żeby być konkurencyjne względem małych, prywatnych "uczelni" nie mogą wprowadzić zbyt wysokich opłat, a wiele kierunków na uczelniach publicznych wymaga większych nakładów finansowych (porównaj studiowanie takiej psychologii z medycyną).

      Może i wykształcenie wyższe nie jest dla każdego, ale warunkiem jego uzyskania powinny być zdolności i chęć do pracy, a nie zamożność rodziców.

    •  

      pokaż komentarz

      @aleatoria: Znam przynajmniej jednego człowieka - fakt, że zdolnego - który poszedł na UW (tak!, tą wypasioną uczelnię!) tylko dlatego, że wypada iść na studia. Chciał na psychologię, ale się nie dostał, zaś na zarządzanie - przyjęli go. I w tym momencie ten człowiek ma już za sobą I stopień studiów, jest z dyplomem. I twierdzić, że "poszedł na studia z przypadku, bo tak" nie jest błędem. Z kolei z własnego podwórka wiem, że większość studentów tzw. pedagogiki trafiła na studia przypadkowo. Bo nie wiedzieli, na co chcą iść, więc poszli na to, co im wydaje się ciekawe. Tak, studiowałam na wygwizdowie, ale znam przypadki, kiedy studenci UAMu potrafili o swoim kierunku powiedzieć: w sumie to ja na początku nie wiedziałam, co to za kierunek dokładnie. Jak widać - miejsce i prestiż uczelni nijak mają się do tego, czy dana osoba trafi z powołania czy z przypadku na dany kierunek. W dodatku taka sytuacja jest trochę wynikiem tego, że nie tylko młody człowiek w wieku 16 czy 19 lat nie wie, co chce robić, ale w wyniku tego także, że młodzież wysyła się do liceów ogólnokształcących, które zawodu nie mają, a potem mamy stado zmarnowanych i rozczarowanych życiem ludzi, którzy żałują, że nie poszli do technikum. Może i by to zrobili, gdyby studia były płatne - wszak lepiej wybrać cokolwiek w technikum i mieć wcześniej zawód, niż kilkanaście razy próbować ów zawód zdobyć.
      Być może sporej ilości ludzi nie stać by było na studia. Weź jednak pod uwagę niż demograficzny, w wyniku którego taka ilość uczelni zajadle by wręcz walczyła o studentów, by przetrwać, najpewniej stosując jakieś fajne promocje. To doskonale widać na przykładach szkół policealnych, które często reklamowały się w stylu "I semestr bez opłaty!". Poza tym - od czego są stypendia i socjale dla biedniejszej części ludzi? I zaznaczyć muszę jeszcze, że dzisiejsi nastolatkowie, ci z biedniejszych rodzin, zdają sobie doskonale sprawę, że jeśli chcą studiować, to na studia muszą zarobić. Czyli najpierw planują uzbierać sensowną kwotę na wykształcenie wyższe. Bo wiedzą, że za darmo to nikt im nie da, jeśli sami czegoś nie wywalczą. A wierz mi - taka wartościowa świadomość wśród młodych ludzi nie jest rzadka. Że niby tak robią co bardziej inteligentniejsze osoby? To dobrze, bo właśnie studia powinny wykorzystywać inteligentów, a nie matołów.
      Warunki w Polsce do studiowania są rewelacyjne. Niestety, polegają one na tym, że nasze uczelnie są mało konkurencyjne wobec zagranicznych, a z tego, co mi wiadomo, to większość europejskich krajów stosuje nawet drobne opłaty za studia - opłaty te dyktuje rynek, oczywiście. Myślę, że nie ma co panikować, że wszystkie studia staną się płatne, bo dzięki temu podwyższy się jakość.
      Inna sprawa to sprawa tego, kto i w jaki sposób Polską rządzi, a zatem - jak się przepuszcza kasę obywateli na mercedesy. To jednak osobna sprawa IMO, bo ten problem wyszedłby wcześniej czy później i nie wierzę, że władza uczelni nic by nie robiła, by poprawić swoją sytuację.

    •  

      pokaż komentarz

      A ja wolę mieć dobrze wyszkoloną kadrę uczelni wyższej i uniwersytety na poziomie europejskim zamiast ekipy sprzątajacej miasto. Niestety do tego sprowadza się nasza dyskusja - od preferencji wyadawania naszej kasy.

      @Saper86: Wybacz kolego, ale polskie uczelnie wyższe są na bardzo niskim poziomie. Wśród 500 najlepszych uczelni na świecie znalazły się zdaje się 2 szkoły. Najlepszy okazał się bodajże UJ sklasyfikowany gdzieś w 3 setce.

      Poza tym jeśli wolisz coś mieć, to nie widzę problemów, żebyś to opłacał wraz z innymi entuzjastami z własnej kieszeni. Fajnie by było przeprowadzić taki eksperyment - podzielić kasę rokrocznie przeznaczaną na wyższe uczelnie pomiędzy Polaków. Ciekawe ilu faktycznie zwróciłoby ją państwu z dopiskiem "na uczelnie wyższe". Łatwo się mówi o "darmowych uczelniach wyższych", szkoda tylko, że "darmowy" to jest co najwyżej śnieg na zimę.

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze, ja już skończyłem studia i może będzie mniej konkurencji :D

  •  

    pokaż komentarz

    Hm... Tyle się mówi o tym by zmniejszać socjal i w ogóle, a jak przychodzi co do czego to wykopowiczom się nie podoba. Ja tam jestem na tak, jeżeli idzie o zmiany w polskim szkolnictwie wyższym w takim kierunku, chociaż ta metoda z ECTS to mi się średnio podoba :F

    [edit] A co z inżynierskimi kierunkami? Mam za 7 semestr płacić czy jak? :F

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Tylko, że to nie jest socjal, co innego płacić podatki na nierobów a co innego na tego co się uczy, bo w tym drugim przypadku inwestycja społeczeństwu ma się zwrócić. Zawsze uważałem, że socjal musi istnieć, żeby ludzie z głodu nie umierali, ale z drugiej strony nie mogą dostawać tyle, żeby nie opłacało im się pracować. Powiem tak przed tym całym licencjatem, to jednak wszystko takie było bardziej poukładane ale to moje zdanie. Rząd wymyślił bubel prawny a zapłacą za to młodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      inwestycja społeczeństwu ma się zwrócić
      @Jarii:
      Tylko przy założeniu, że ludzie będą wybierać studia racjonalnie, a wiemy dobrze, że tak nie jest, często wybierane są kierunki nieprzyszłościowe, do tego dochodzą ludzie studiujący coś dodatkowo "hobbystycznie".

      Ale brak możliwości zmiany nietrafionego kierunku czy powtarzania roku nie jest fair.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii: niedosc ze place na jego chlanie i imprezowanie (studia) to jeszcze smiec niepujdzie do uczciwej pracy tylko bedzie chcial od razu latwa w biurze, to ma byc dlamnie inwestycja??

    •  

      pokaż komentarz

      @batman666: Tobie radzę wrócić do podstawówki i nauczyć się pisać.

    •  

      pokaż komentarz

      @batman666: Dla ciebie to nie jest żadna inwestycja chyba, że jesteś pracodawcą. Ale podatki płacić musisz. Ale co wolisz: płacić na naukę czy na biurokrację?
      @fir3fly: Oczywiście masz rację. Ale nie jest powiedziane, że ma się to zwracać w każdym przypadku. Nauka to nie jest bilans zysków i strat. Nie mam tu na myśli kierunków humanistycznych, bo one też są potrzebne tylko całej nauki. Są badania nieperspektywiczne, które nagle okazują się zyskownymi, inne bardzo perspektywiczne okazują się niezyskowne. A ile mamy nagród Nobla? Same dziedziny humanistyczne, oprócz Skłodowskiej ale wtedy nie było Polski więc nie my dostaliśmy tą nagrodę. Problem nie tkwi w tym, że coś jest nie fair ale w tym, że tak mało wydajemy na naukę, a jestem przekonany, że te pieniądze z opłat za studia nie pójdą do uczelni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii:
      Jednak nie potrzeba nam aż tylu specjalistów od socjologii albo marketingu, rynek dawno nasycony, a tych ciągle się "produkuje".

      A ile mamy nagród Nobla? Same dziedziny humanistyczne, oprócz Skłodowskiej
      Niezupełnie link :). Co najwyżej "prawie same". Zresztą, nie traktowałabym tego jako szczególną zaletę.

    •  

      pokaż komentarz

      @fir3fly:
      Zapomniałeś dodać , że wielu wyjedzie za granice , więc inwestycja się nie zwróci:(

    •  

      pokaż komentarz

      @batman666: Nie ty płacisz za ich chlanie, tylko ich starzy, co najwyżej... Podatnik płaci za zajęcia dydaktyczne ze studentami.

      @Jarii: "...jestem przekonany, że te pieniądze z opłat za studia nie pójdą do uczelni. "
      Pewnie masz rację, państwo szuka oszczędności/zysku. Mi się ten pomysł średnio podoba. Jak nie zaliczę przedmiotu, ani komisa, to kto płaci za powtarzanie przedmiotu, może podatnicy? Coś mi tu śmierdzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Zmniejszać socjal i zmniejszać podatki. Jakoś nie słyszę, żeby wprowadzenie odpłatności miało wiązać się z obniżeniem podatków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarii: Problem leży jednak tutaj, że przeciętna płaca ledwo starcza na jedzenie...

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Czym innym jest zmniejszanie socjalu a czym innym łamanie prawa.

    •  

      pokaż komentarz

      [edit] A co z inżynierskimi kierunkami? Mam za 7 semestr płacić czy jak? :F

      @noxim: Nie. W ustawie jest wyszczególnione że studia 1 stopnia to 6 lub 7 semestrów. Ogólnie masz 300pkt na ukończenie magistra (360 w przypadku medycyny i czegoś jeszcze).

    •  

      pokaż komentarz

      @noxim: Spoko, ja i tak płacę, to tego pracuje. Płacąc czesne, do tego podatki łożę na dziennych z których większość nie nadaje się na studia.

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: a ja pracuję i studiuję na dziennych i łożę podatki na siebie tak? Trzeba było iść na dzienne a nie narzekać. I nie mów że się nie da bo istnieją kredyty studenckie a i pracę bardzo łatwo znaleźć będąc studentem.

    •  

      pokaż komentarz

      @anath0r: jak mozesz łożyć na mnie skoro ja sam płace za studia? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @LibertyPrime: mówię w pierwszej osobie :P

  •  

    pokaż komentarz

    Super. Trzeba skończyć z systemem, w której każdy głąb idzie na studia, a każdy komu się nie chce pracować wybiera kolejne kierunki by ciągnąć stypendia i nie nauczyć się czegokolwiek przydatnego na rynku pracy.
    Niemal każdy pracodawca woli człowieka z 2 latami doświadczenia niż 5 latami studiów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk:

      Trzeba skończyć z systemem, w której każdy głąb idzie na studia
      Tak, ALE od pewnego czasu na wielu stanowiskach wymaga się wyższego wykształcenia, nawet jeśli nie wydaje się to być konieczne.
      Przykłady: budżetówka (policja i sądownictwo), dwoje ludzi o średnim wykształceniu pracujący tam już od X lat, nagle muszą robić licencjat, bo tak ustawa nakazuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @fir3fly:
      Masz rację. Nie wrzucam każdego do jednego worka. Ale jest morze kierunków nie dających prawie żadnej wartościowej wiedzy, gdzie 10% to osoby z pasją, a 90% to osoby, które studiują by studiować, albo dla "samorealizacji" (które to słowo mnie absolutnie i totalnie irytuje - bo oznacza to, że mam w rzyci rzeczywistość a studia to ma być zabawa)

    •  

      pokaż komentarz

      na wielu stanowiskach wymaga się wyższego wykształcenia, nawet jeśli nie wydaje się to być konieczne.

      @fir3fly: wtedy kończysz studia w normalnym terminie i nie ma problemu, ew. jak jesteś mniej zdolny, płacisz za ostatnie lata inwestując w przyszłość.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning:
      Odpowiadałam na słowa Ragnarokka:

      Trzeba skończyć z systemem, w której każdy głąb idzie na studia

      Nie ma takiej potrzeby, aby każdy miał wyższe wykształcenie. Za to zaniedbuje się szkoły zawodowe, co już powoli odczuwamy.

    •  

      pokaż komentarz

      Niemal każdy pracodawca woli człowieka z 2 latami doświadczenia niż 5 latami studiów.

      @Ragnarokk: Zapomniałeś dodać że ten pracodawca nie potrzebuje człowieka z uprawnieniami itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @leniwiec_janusz:
      Czasem potrzebuje. Ale relatywnie rzadko.
      Pracuję jako programista, skończyłem informatykę, ale lepszy ode mnie jest kolega, który jest magistrem filozofii. To nie zawsze studia czynią kogoś przydatnego do pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @NapalInTheMorning:
      @NapalInTheMorning:
      Ludzie, prosze was. Tutaj ** osoby ktore przez 10lat robia studia 5 letnie nie straca!Tak naprawde jesli dac im pewne mozliwosci za co moga placic za a za co placi panstwo to by byli do przodu (oczywiscie nie mowie ze powinny stracic! Absolutnie, kto zawali rok osobiscie płaci za powtórki! ** [chyba ze! wypisze sie z listy studentów i wtedy moze znow bezpłatnie zaczac - i wtedy ta ustawa jest naprawde dobra! Nie ma takiego oszukiwania!]

      W**
      Widze w tym pewna niesprawiedliwosc poniewaz:
      jest sporo przedmiotow ktore maja mało godzin a "kosztuja" wiele ETCS i czasami na odwrot.
      Do tego troche chore jest ze studia magisterskie i licencjackie maja oddzielne limity ETCS. A jezeli ktos chce zrobic 2x licencjackie bez magistra?**o sam pomysl zly nie jest ale jak przyjrzec sie szczegolom to robi sie nieciekawie

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk: głąb który ciągnie stypendium ? pffffffffffff hahahaahahahahahhhahahahah jedyne jakie może mieć to socjalne bo chyba nie naukowe skoro jest głąbem, to raz a dwa, że żeby dostać socjalne to trzeba faktycznie przymierać głodem albo ukrywać dochody co jest karalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Purple:
      Jest mnóstwo beznadziejnych uczelni i jeszcze bardziej beznadziejnych kierunków, że wystarczy mieć wiedzę na poziomie liceum by mieć średnią pod 5.0. We Wrocławiu na studentów AE mówi się tramwajarze - jeśli nie wpadną pod tramwaj to skończą studia. Moja siostra tam studiuje i mając frekwencję rzędu 50% (jest zawodowym sportowcem, więc wybrała najlżejsze możliwe studia) jest najlepsza w grupie. A czym mniejsze miasto tym jest gorzej. Znajoma rodziców jest dziekanem na którymś z wydziałów Uniwerku w Szczecinie i tam są kierunki, że prowadzący z góry wpisuje 5.0 dla ludzi, których na oczy nie widział, bo ma ważniejsze zajęcia od uczenia głąbow, którzy sami też nie chcą się niczego nauczyć.
      Więc tak, głąb który ciągnie stypendium. Pffffffff. Hahaha.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk: no cóż ja miałem na myśli polibude, ty uczelnie tego typu które opisałeś troche nam się rozjechał temat ;) bo jak ja byłem na polibudzie stype miało 10 osób i to tyrających na książką dzień i noc stąd moje zdziwienie ;) poza tym nawet kończąc polibude ciężko o prace szukam 4 mich i nadal gówno mało kto się odzywa w ogóle ;/

    •  

      pokaż komentarz

      @Ragnarokk: Nie chcę Cię dołować, ale Szczecin wcale małym miastem nie jest - geograficznie zajmuje 3 miejsce, zaś ludnościowo - 7 miejsce. No, są większe miasta, jeśli idzie o ilość mieszkańców, ale pierwsza dziesiątka to i tak niezły wynik.
      Niestety, sytuacje, gdzie wykładowcy trochę olewają studentów (tzn. - przekazują im wiedzę, ale jej nie sprawdzają) jest więcej. Przykładowo szczeciński wykładowca, który prowadził z nami pewne ćwiczenia (studiowaliśmy w Gorzowie Wlkp.) stwierdził, że przepisze nasze oceny z ćwiczeń do ocen z egzaminu. A na ćwiczeniach mieliśmy tylko zajęcia grupowe i nie każdy mógł się poczuć nagrodzony sprawiedliwie.
      Ja nie wiem, z czego wynika takie traktowanie studentów. Z ciepłej posadki?

  •  

    pokaż komentarz

    ok. Ale zmniejszą przez chociaż jeden podatek? czy może te pieniądze przesuną na premie dla administracji?