Powodzenie tych misji leży już na samym etapie przygotowania. W USA mają bazę na pustyni oddającą w dużej mierze warunki panujące w Afganistanie. Mają tam nawet ludzi robiących za Afgańczyków którzy zajmują się głównie utrudnianiem żołnierzom życia, kombinowaniem jak ich porwać itd.
W Polsce na misję może się dostać praktycznie każdy. Jak patrzę jakie typy z mojej mieściny tam pojechały to normalnie radość bierze, że przez chwilę ich chociaż tu nie będzie i będzie spokój. Jeden taki wrócił i teraz ciągle policja interweniuje bo wszystkich chce powybijać w domu jak mu się sprzeciwiąją. Kasę przewalił na chlańsko i sportowe auto. Słyszałam też o takim z opisanym syndromem, skończył się już okres jego misji, ale stwierdził, że zostanie jeszcze miesiąc za kogoś tam, to sobie dorobi. Zginął podczas tego dodatkowego miesiąca.pokaż całość#