A gdzie tu naciaganie?
Jak dla mnie to artykul powinien miec tytul "Kolejny pieniacz".
Sony postepuje zgodnie z prawem, chca mu w ramach reklamacji dac lepszy telewizor, niz ten ktory mial... A klient co? Uznal, ze przez prawie 5 lat uzywal telewizora, a teraz jeszcze dostanie za niego 18 tys. Pieniacz i nic wiecej. O co on chce sie sadzic, skoro ewidentnie nie ma racji? Nawet nie ma takiego przepisu, ktory nakazywalby sprzedawcy zwrot pieniedzy w tej sytuacji, bo to bylby skrajny d!!%$izm.
Chcial zaszalec i wydac 18 tys? No to zaszalal... Ma prawo do naprawy lub wymiany sprzetu, na sprzet o niegorszych parametrach. I ten warunek Sony spelnia. Nic tu do rzeczy nie ma ile ten telewizor kosztowal 5 lat temu. Jak tak cwaniakuje, to rownie dobrze Sony mogloby mu zaproponowac, ze oddadza mu tyle ile taki sprzet jest wart teraz... ciekawe co by wtedy powiedzial cwaniaczek. Pewnie nie kupilby za to nawet takiego TV jak mu oferuja.więcej...
Dobre... zasrani hipokryci... Ciekawe jak sie teraz zyje muzulmanom w USA ;) Poza USA tez ich wcale nie gnebia ;) I wcale nie przymykaja oczu na to co robi z nimi Izrael, bo o Izraelu przeciez zlego slowa powiedziec nie mozna.
@Ryu: Wiesz, sa takie przypadki, kiedy dobro ogolu, czy bezpieczenstwo panstwa staje sie wazniejsze od jednostki i w Europie taki czas chyba nadchodzi... Odbieramy im ich prawa? Przeciez w obecnej chwili oni maja ich wiecej niz my...
A co do USA, to moze nie zabraniaja nosic elementow odziezy, ale my za to nie stosujemy tortur przy przesluchaniach itd. Co gorsze?
A co dobrowolnego noszenia, to poczytaj inne wykopy, moze zrozumiesz... Jestem przekonany, ze gdyby nie przymykanie oczu na przemoc w tych spolecznosciach, to wiekszosc tych kobiet z pewnoscia nie nosilaby tych szmat dobrowolnie... Ale poki europejskie sady uznaja, ze nie beda sie wtracac, bo prawo Koranu daje mezczyznie wladze nad kobieta, to ta "dobrowolnosc" jest ich jedynym wyborem.więcej...
@Ryu: A gdzie ja cos napisalem o chrzescijanstwie? Jak ich wolnosc religijna zagraza ogolnemu dobru Europy? No daruj, ale jesli immamowie w meczetach jawnie nawoluja do nienawisci i przemocy, to co to jest wedlug Ciebie jesli nie zagrozenie?
Albo zajrzyj chocby do wykopu o tym, ze domagaja sie pelnego prawa szariatu w UK... To nie jest zagrozenie dla naszej kultury?
My ograniczamy ich prawa? W pierwszej kolejnosci to oni sami ograniczaja prawa czlowieka i to znacznie drastyczniej, niz my. Chcesz podyskutowac o tym, to powiedz, co sie stanie z kobieta nalezaca do ich srodowiska, ktora postanowi ubierac sie i zyc jak europejka? więcej...
@Ryu: To zacznijmy od tego: w jaki konkretnie sposob ograniczamy im podobno prawo do religii?
Jesli chodzi o ten szwajcarski zapis o zakazie budowy minaretow, to akurat odnosnie immamow, tak, ograniczy im to mozliwosc nawolywania do przemocy. Poza tym zwroc uwage, ze mozna by to potraktowac na zasadzie wzajemnosci powiedzmy. W krajach arabskich nie masz prawa wybudowac kosciola, wiec czemu u nas nie zabronic im budowy? Zreszta nie zakazali im budowy meczetow, tylko samych minaretow, kwestia architektoniczna w zasadzie, moze chca zachowac spojnosc architektury?
Przestanmy udawac, ze pada, jak nam pluja w twarz. A pluja i to otwarcie. I nie chodzi tu wlasnie o jednostki, tylko o ogol zjawiska, a niestety zaczyna sie robic bardzo nieciekawie.
Ja generalnie jestem za tym, zeby panstwo sie jak najmniej wtracalo w zycie obywateli i jak najmniej ich ograniczalo, ale sa jakies granice... Pomysl o islamie jako o spojnym systemie politycznym, spolecznym, religijnym, a nie samej religii, bo tym w istocie jest. I albo to ograniczysz, albo za 20-30 lat bedziesz stukal glowa o ziemie pare razy dziennie, w ramach dobrowolnosci... więcej...
@Ryu: Wybacz ale chyba zbyt szybko zachwyciles sie ta krotka riposta... Nie rozumiem zupelnie, skad taki wniosek?
Szkoda, ze nie zauwazasz, ze tu wchodzi w gre cale nasze byc albo nie byc. Badz nadal tak tolerancyjny, a moze juz za pare lat przekonasz sie, jak Ci sie za to odwdziecza ci, wobec ktorych jestes tak wyrozumialy... bo chyba cos Ci umyka w tym wszystkim.
A poza tym, to jesli chcialbys zauwazyc, z ich strony tak to wlasnie wyglada. Jak ich wkurzasz, to Cie moga nie tylko pobic, ale zabic. Kobieta zle sie ubrala? Zabic. Corka spotyka sie z nie-muzulmaninem? Zabic. Itd. Faktycznie, idealy godne obrony.
@GlobalneOcieplenie: Tobie w zasadzie moge tylko napisac to samo... Daj im prawa teraz, zobaczysz jaki porzadek zaprowadza Ci tu za pare lat i ciekawe co wtedy bedziesz mowil, o ile w ogole bedziesz jeszcze mial odwage cokolwiek powiedziec.
Poki co, powiedz mi moze, dlaczego bardzo toleranycjne (a wrecz przeginajace z nadawaniem praw i tolerancja) wobec nich do tej pory kraje, nagle budza sie i z przerazeniem dostrzegaja, co sobie wyhodowaly? więcej...
@GlobalneOcieplenie: Tylko tu nie chodzi teraz o bycie beneficjentem, tylko o bycie w ogole... Ja nie wyobrazam sobie zycia w Europie rzadzonej przez immamow, moze Tobie takie zycie odpowiada, nie wiem... A jesli nic z tym nie zrobimy, to bedziemy przez nich rzadzeni, bo albo ta wladze dostana albo wezma sobie sila, ku temu to wszystko zmierza.
Powiedz mi jedno, odnoszac sie do wprowadzanych ograniczen odwolales sie do faszyzmu, nazizmu itd. Dlaczego wiec gloszenie tych ideologii jest zakazane? Przeciez to ograniczanie naszych praw...
Dla mnie islam w takim wydaniu jak jest prezentowany obecnie, to nie jest religia, tylko cala ideologia, rownie niebezpieczna jak nazizm czy faszyzm i ze wzgledu na to nalezy sie przed nia bronic, bo skonczy sie to tak samo zle. więcej...
@Ryu: Wydaje mi sie, ze zasadniczo mamy zbiezne poglady. Roznica tylko taka, ze dla mnie np. zakaz noszenia burek, to nie jest ograniczanie wolnosci religijnej. Spojrz na to z innej strony. Wiekszosc tych kobiet robi to, bo jest do tego zmuszana, wcale nie jest to dobrowolne. Moga albo nosic burki, albo zostac skatowane lub zabite.
Jesli wprowadzony bedzie zakaz, to los tych kobiet ma szanse sie zmienic, bo zaden brodacz nie bedzie im mogl nakazac ich noszenia (no chyba, ze w domu). To jest wlasnie szansa, na pomoc w wyzwoleniu sie spod wplywow radykalow, a nie ograniczenie wolnosci. To jest rowniez sposob na asymilacje tej spolecznosci. Niestety to co bylo robione dotad (tworzenie gett, zostawianie samopas itd) bylo fatalnym rozwiazaniem. I sadze, ze teraz nie ma prostych srodkow, zeby to odkrecic, jesli nadal beda sie cackac to nic sie nie zmieni.więcej...
@kulpak dokladnie... Policjanta na dolek, zeby nie mogl sie kontaktowac z partnerem, ale prokuratorki z mamusia to juz nie, one musza miec wolna reke na kombinacje...
Ludzie niejasnosci?? Gosc do tej pory zbieral pochwaly, zadnych skarg... Czyli sadzicie, ze przekrecal tak ludzi i ani jedna osoba sie nie poskarzyla?
A tutaj nagle, UWAGA: WIEDZAC ZE MA DO CZYNIENIA Z RODZINA PROKURATORA, zdecydowal sie zrobic na nich walek ???? Musialby byc k@#$a mocno uposledzony...
A jaki powod mieli ci ludzie, zeby go oskarzyc? Prawdopodobnie coreczka postanowila pokazac, kim to ona nie jest i ze zaden pies nie bedzie jej mamusi mandatow wlepial. Albo i mamusia taka sama jak corcia i sama wyszla z inicjatywa. Akurat w tej sprawie to dla mnie niejasnosci nie ma, bo jak napisalem, skoro mamusia sie wczesniej pochwalila kim jest, to tylko skonczony kretyn zrobilby na niej przewalke i to dla marnych 100 zl jeszcze... Nie kpijcie ludzie.
A na miejscu policjantow, to bym sie zmobilizowal i niech wszyscy przestana wlepiac mandaty do wyjasnienia calej sprawy. Jakby sie nagle okazalo, ze nie ma lamiacych przepisy kierowcow i kasa ucierpiala na ladna sumke, to by sie pani prokurator tez po d...ie dostalo. więcej...
Praca polegajaca na dziurkowaniu dokumentow za 1500zl to dla wielu ludzi w tym kraju jest blogoslawienstwo, a nie kara... Taka osoba powinna isc na bruk dyscyplinarnie i niech wtedy sobie znajdzie prace... Mysle, ze nawet w warzywniaku za tys. zl moglaby nie dostac.
Tu nie chodzi o dzialanie w czasie interwencji, tylko o to, jak postepuja wiedzac juz w czym problem... Postanowili najwyrazniej isc w zaparte i pokazac, kto jest gora.
To juz jest chyba przesada... Panu komisarzowi pogratulowac dobrego samopoczucia, widac myslenie ciezko mu przychodzi i jeszcze do niego nie dotarlo w czym problem... Moze niech idzie na badania psychiatryczne. Najlepiej razem z interweniujacym funkcjonariuszem, ten powinien leczyc wybujale ego, widac poczul sie urazony i postanowil pokazac kto tam rzadzi.
Tez nie jadam masla. Kiedys nie wyobrazalem sobie kanapki bez jakiegos smarowidla. Teraz biore sobie razowe pieczywo, wrzucam miecho, ser warzywa i wcinam. I wreszcie czuje smak produktow, a nie smak masla... Nie wspomne juz, ze zmiana trybu zywienia jest wyraznie odczuwalna w samopoczuciu i na wadze ;)
Ciekawe tez, ile osob faktycznie uzywa masla, a ile jakichs tanszych substytutow, margaryn itp? Ja teraz jesli juz uzywam tluszczu, to oliwy z oliwek, na pewno zdrowsza, a wszelkie utwardzane margaryny itp. wprost przeciwnie.
Wracajac do wyliczen, to wszystko fajnie, poza jednym "ale". Wiele osob nie stac, badz zwyczajnie przemysla 2 razy, zanim kupia 3 kanapki i wydadza 10zl lub wiecej. Wiec w praktyce czesto wyglada to tak, ze w domu zrobia sobie 3 kanapki do roboty, a kupujac gotowe, kupia jedna, byle tylko zabic glod. I oszczednosci z robienia samemu biora w leb ;) więcej...
Jesli alternatywnie pracowalby w tym czasie, to oczywiscie robienie kanapki byloby jego strata. Sadze jednak, ze w tym przypadku jest to raczej wybor miedzy 5 minutami snu, a 5 minutami robienia kanapki :)
Liczy sie tylko pod warunkiem, ze w tym czasie rzeczywiscie bys pracowal i zarobil to samo lub wiecej. Jesli nie, to nadal jest to Twoj zysk. Mozna do tego podejsc podwojnie. Zrobiles kanapke, praca jest warta cena kanapki gotowej - cena uzytych produktow, czyli roznice zarobiles "sam dla siebie". Lub tez zaoszczedziles ta roznice, bo nie wydales tych pieniedzy. Wychodzi na jedno, masz wiecej w kieszeni.
Gdybys nie robiac kanapki wykonywal w tym czasie inna czynnosc zarobkowa i zarobil wiecej, to faktycznie, wypadaloby uwzglednic czas poswiecony na robienie kanapki jako strate. więcej...
No niestety ludzie juz przesadzaja z tym liczeniem kosztow swojego czasu. Takie liczenie ma sens tylko wtedy, gdyby robiac kanapki rezygnowali w tym czasie z pracy. Zas znakomita wiekszosc zrobi to kosztem 5 minut snu, wiec nie traci nic (bo spiac nie zarabia), a zyskuje oszczedzone pieniadze.
A zakupy i tak sie robi, na obiad itd. W dodatku mozna je zrobic sobie popoludniu na kilka dni (pieczywo razowe jest swieze przez kilka dni, wiec nic nie bedzie czerstwe). więcej...
To wez pod uwage, ze leniuch$#ac nie zarabiasz... Wstac 5 minut wczesniej i zrobic kanapke, to dla Ciebie zbyt duzy wysilek? Wywod mozna by strescic: lepiej sie byczyc niz pracowac. Teraz wiesz, czemu wielu ludzi nigdy nie ma pieniedzy? Pomijajac Twoj konkretny przypadek, bo moze Cie stac, wiele osob, ktore nie maja kasy, ma nadal podobny tok myslenia. W efekcie wciaz im brakuje i "nie wiadomo co sie z tymi pieniedzmi dzieje".
Czas zakupow? Zakupy i tak musisz zrobic, no chyba ze zdecydowales sie na totalny outsourcing i wszelkie posilki spozywasz poza domem ;) Jesli nie, to robiac zakupy do obiadu mozesz przy okazji kupic produkty na kanapki. Ser, wedlina itd. spokojnie moze polezec pare dni. Ja np. jadam chleb ciemny pelnoziarnisty, tez spokojnie moze lezec pare dni i nie czuc, zeby sie starzal, wiec zrobienie zakupow raz na kilka dni nie stanowi problemu. A zrobic kanapke rano to 2-3 minuty, zaden problem... więcej...
Wiesz, bo chodzi o oszczedzanie z rodzaju: rusz dupe i zrob cos samemu, zamiast przeplacac, a nie o oszczedzanie typu truj sie najtanszym gownem, jak sadze... Ja stosuje od jakiegos czasu ta sama zasade. Wole sobie przygotowac w domu posilek z dobrych, zdrowych produktow, a i tak wyjdzie mi taniej, niz kupic gotowe, gdzie cholera wie, co wlasciwie wladowali.
A ceny zapewne sa inne w kazdym miescie itd. Warzywa zima sa ogolnie dosc drogie. więcej...
Widzisz, akurat smieszne jest to, ze to wlasnie on propaguje postawe "wez sie do roboty", a niektorzy wola spac dluzej, niz zrobic sobie te glupie kanapki. Czym dluzej zyje i obserwuje, tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze ktos kto nie potrafi szanowac zlotowki, nie potrafi tez szanowac i wiekszych pieniedzy, przez co nigdy ich mial nie bedzie.
A ludzie, ktorzy osiagaja naprawde wiele, to wlasnie ludzie, ktorzy potrafia ciezko pracowac i nie trwonia kasy na bzdety. Mysle, ze ludzie ktorzy doszli do naprawde duzej kasy, to czesciej beda ludzie typu wstane 5 minut wczesniej i zrobie sobie kanapke, niz ci z postawa pospie 5 minut dluzej i kupie gotowe, "bo mnie stac".
Tu kanapki, tam cos innego i okazuje sie, ze w skali roku to nie jest tysiac zl, a kilka tysiecy, ktore mozna w cos np. zainwestowac. Tym sposobem wiele osob doszlo od niczego, do kasy. Za to znam tez wiele osob, ktore maja dobre roboty w duzych firmach itd. a i tak zyja od pierwszego do pierwszego i nic nie sa w stanie odlozyc... więcej...
Wedlug Ciebie. Prawo do opinii masz. Natomiast dla mnie glupie i prymitywne moga byc rownie dobrze Twoje wywody na temat, na ktorym sie najwyrazniej nie znasz. Nie lubie pseudointelektualnych natchnionych gadek, a facet ktory twierdzi, ze brzydzi sie wszelka przemoca, nie ma dla mnie nic wspolnego z meskoscia, tak jak dla Ciebie sportowcy nie maja nic wspolnego z czlowieczenstwem. Idac tym tropem, to nie wiem w jaki sposob w ogole zyjesz? Obecnie w zasadzie mozna uznac, ze wszystko sluzy wyciaganiu pieniedzy, z jedzeniem i cala reszta wlacznie, wiec co? Rezygnujesz ze wszystkiego, bo to sluzy wyciaganiu pieniedzy?
Jesli MMA, to i kazdy inny sport sluzy zapewne temu samemu? A porownania z bojkami pod blokiem sa po prostu zenujace. Boks oceniasz tak samo? Rownie dobrze moglbys powiedziec, ze np. sprinterzy na olimpiadzie tez sie nie roznia niczym od dzieci biegajacych na podworku, w koncu kazdy glupi biegac potrafi itd...
MMA to bardzo trudny i wymagajacy sport, a filmik ktory tu zostal zamieszczony, to bardzo wczesne poczatki, wtedy bylo to tylko widowisko, majace na celu udowodnic, jaki styl walki jest najskuteczniejszy, w uproszczeniu. Dzis wyglada to zupelnie inaczej i zupelnie inny jest poziom sportowy. A walki "freakow" od czasu do czasu sie trafiaja, zeby przyciagnac gawiedz, ktora nie zna sie na tej dyscyplinie i zwiekszyc ogladalnosc i popularnosc tego sportu. więcej...
Tym postem tylko i wylacznie pokazales, ze masz zerowe pojecie o tej dyscyplinie...
To nie jest sport? Przytocz mi wiec definicje sportu prosze i wskaz, ktorych warunkow MMA nie spelnia...
Boks jest sportem bo byl od poczatku nastawiony na uszlachetnianie? Hahah, dobre... To moze poczytaj jak wygladaly historyczne poczatki boksu, gdzie goscie lali sie na gole piesci, a walki toczyly sie generalnie dopoki ktorys nie padl... Identyczna ewolucje przeszlo MMA, ale skad mozesz o tym wiedziec... Przy czym jesli wspominasz cos o parkinsonie, to wiedz, ze w MMA walke mozna wygrac nie zadajac zadnego ciosu, jesli zawodnik oberwie i nie kontaktuje, to rowniez jest zakonczona, a w boksie musza sie lac po lbach poki ktorys nie padnie, a wtedy go ocuca, dadza pare sekund i musi obrywac dalej... Ciekawe, ktory z tych sportow jest bardziej wyniszczajacy...
Ojej, mam Cie zalowac, bo doswiadczyles przemocy? Trauma... Dla mnie przemoc i sila jest elementem meskiej natury, czy Ci sie to podoba czy nie, a ze Ty sprowadzasz to do skrajnosci to nie moj problem, widze ze lubisz popadac w przesade. Najpierw sam ostro jedziesz po kims, a pozniej sie obruszasz, ze ktos moze miec zastrzezenia do Twojego swiatopogladu?
Co ja do czego porownuje? Twoim zarzutem bylo, ze MMA sluzy do wyciagania kasy, wiec Ci pokazuje, ze wszystko w zasadzie temu sluzy. Jedzenie? Ile jest produkowanego zarcia, ktore nie jest ani zdrowe, ani pozywne, a sluzy tylko kreowaniu popytu i wyciaganiu kasy? Nie zartuj sobie, komercja dotyczy kazdej strefy zycia obecnie, wiec zarzut jest bzdurny.
O tym, co wedlug Ciebie decyduje o zwyciestwie w mma, to juz nie chce mi sie rozpisywac, bo nawet nie wiem w ktorym miejscu zaczac prostowac te bzdury...
Ci ludzie trenuja po wiele godzin dziennie. Smieszy mnie, ze sportowcem jest dla Ciebie bokser i zapasnik, ale czlowiek, ktory musi umiec i boksowac i znac elementy zapasnicze, do tego dzwignie, kopniecia i wiedze jak te wszystkie elementy skutecznie laczyc w calosc, to juz zul spod budki z piwem... Zerowa logika. Czlowiek, ktory musi opanowac tyle elementow jest dla Ciebie niewyszkolonym prymitywem... Nie mowiac juz ile techniki i strategii wymaga ta dyscyplina, bo przeciez to elementy, ktore Twoim zdaniem tam nie istnieja... Smieszne, ze to wlasnie dobrzy technicznie stratedzy sa na szczycie drabinki, a nie tepe osilki...
Ale podejrzewam, ze co by nie napisac, Ty i tak wiesz swoje... W koncu byc ignorantem i nie chciec sie niczego dowiedziec, a zamiast tego myslec stereotypami to powod do dumy.
Eh, te poczatki UFC ;) No tylko tak dla scislosci, to ja bym tego chyba nie okreslal jako MMA, wtedy to bylo jeszcze Vale Tudo, praktycznie zero regul i zawodnicy nie trenowali przekrojowo, wiec takie troche naciagane to MMA, no ale w zasadzie mozna by to okreslic poczatkami dyscypliny ;)
Robisz z siebie pajaca, tyle ci powiem. Niby sie nie interesujesz i znac sie nie chcesz, ale komentujesz. Czytac ze zrozumieniem potrafie, stwierdzam tylko po raz kolejny fakt, ze nic o tej dyscyplinie nie wiesz, jak sam zauwazyles, wiec po co komentujesz piszac bzdury?
O komercjalizacji to ty zes zaczal, wiec czego sie czepiasz? Zastosuj sie do tego, co sam napisales... Nie podoba sie, to nie ogladaj, nie komentuj i rob sobie co chcesz.
Nie chcesz poruszac watku swoich przezyc z przemoca, to po cholere zaczynasz? Znow sam sobie przeczysz, wtracasz cos, a pozniej pretensje, ze sie ktos do tego odniosl.
Co do strategii, to ci napisalem, ze jest jej wiecej niz w calej masie dyscyplin, co maja do tego warcaby? Masz powazne problemy z logika i racjonalnymi argumentami... albo sam nie umiesz czytac ze zrozumieniem.
Nie mam kolegow pod budka z piwem i nie sil sie na ocene mojego towarzystwa panie bajkopisarzu psychologu internetowy z bozej laski... Mam wyzsze wyksztalcenie, dobra prace i na jakosc towarzystwa nie narzekam, dziekuje za troske.
A co do boksu, to jak ci napisalem "madrzejsze zasady" to takie, ze kolesie musza sie obijac po lbie az padna, a nawet wtedy ich postawia na nogi i kaza walczyc, co prowadzi wlasnie do mikrourazow i parkinsona, ale przeciez niewygodne argumenty pomijasz, bo ty wiesz swoje i koniec. Ignorancja w pelnej krasie, tylko tyle ci powiem. Wypowiadac sie o czyms, nie majac o tym pojecia i jeszcze sie tym chwalac...
"Nie wiem jak sie gra w szachy, ale widzialem w telewizji i to jest glupie i prymitywne, siedza i bawia sie jakimis figurkami... Nie znam sie i znac nie chce, ale to rozrywka dla d%$$#i". Tak mozna by strescic twoja postawe.
Bajki o zabijaniu, czyli twoje fantazje o tym, jak to w jakims kraju moga sie na zawodach MMA zabijac i nikt nie wie... Lecznicze dzialanie? Juz ci napisalem, ze boks ktorego akceptacja nie sprawia ci takich problemow ma o wiele gorsze skutki dla zdrowia.
A czemu sie nie dam obic? Ja sporty walki trenowalem prawie cale swoje zycie, mam sie dobrze, jeszcze raz dziekuje. więcej...
Fedor raczej predko sie z nimi nie dogada i nie chodzilo bynajmniej o MŚ w Sambo, bo na to sie juz dawno zgodzili. Tak naprawde to nie wiadomo do konca o co biega, M1 chcialoby chyba wspolorganizowania gal, a na to UFC sie raczej nie zgodzi. Poza tym Fedor twierdzi, ze nie podoba mu sie ogolne podejscie UFC do zawodnikow, ze chca z nich robic swoja wlasnosc itd.
No fakt, jest mistrzem, ale ja zgadzam sie z Pantokrator, mial tak ustawionych zawodnikow, zeby ulatwic mu wygrane. Walczyl z samymi zapasnikami/parterowcami, samemu bedac zapasnikiem znacznie od nich ciezszym i silniejszym. Zostal mistrzem, nie walczac do tej pory z ani jednym dobrym uderzaczem, nie wspominajac juz nawet o zawodniku z dobra stojka i parterem.
Z tego co widzialem do tej pory, mam wrazenie, ze Brock nie blyszczy w stojce, wrecz momentami wyglada jakby sie bal w niej walczyc. Jego pas jest poki co jedynie zasluga jego medialnosci i zyskow ktore zapewnia. Powinien zostac lepiej przetestowany, zanim bedzie mozna o nim z czystym sumieniem powiedziec, ze jest mistrzem, taka jest moja opinia.
Mysle, ze z racji sily i rozmiarow moglby sprawic Fedorowi klopoty, jednak mowienie o tym, jak to Lesnar z pewnoscia by Fedora zabil jest gruba przesada poki co. więcej...
A Ty co robisz jesli nie powielanie stereotypow? Skad wiesz kto jaki jest i czy siedzi tylko przed komputerem?
A akurat co do tego konkretnego wykopu, to Twoja historia mogla by rownie dobrze robic za jego potwierdzenie, ciekawe czy on by sie z Toba ozenil, gdybys byla brzydka? Bo akurat o tym jest ten wykop... dla facetow kobieta musi byc ladna, wtedy zaczynaja zwracac uwage na zalety typu inteligencja/poczucie humoru itd. a kobiety zwracaja uwage na wszystkie skladowe mniej wiecej po rowno powiedzmy. Wiec zastanow sie, w ktorym momencie Twoje przezycia przecza temu wykopowi?
PS. To, ze facet zwraca uwage najpierw na wyglad nie jest rownoznaczne z tym, ze kazdego mozna sobie okrecic wokol palca... więcej...
Ja to sie ogolnie dziwie serwisom, ktore sie zgadzaja na wyswietlanie takich reklam u siebie. Ja np. na takie serwisy przestaje wchodzic, kiedy robi sie to zbyt wkurzajace (a robi sie szybko). Na produkt reklamowany tez leca bluzgi, wiec efekt osiagaja zdecydowanie odwrotny do zamierzonego, owszem zwracaja uwage, ale uwage pt. "teraz na pewno tego nie kupie".
Moze i zasada "niewazne czy mowia zle, czy dobrze, wazne zeby mowili" sprawdza sie w showbiznesie, ale w handlu to chyba tak nie za bardzo... więcej...
Zadziwiaja mnie niektorzy... Moze ktorys chociaz napisze, ze co te minusy, bo autentycznie nie kumam...
Za durny komentarz taki Kisiol zbiera plusy, bo on ma 4-5 zakladek "bo on je czyta", a ja to tylko obrazki ogladam na pewno... Niektorzy uzywaja internetu m.in. do pracy, a nie tylko do obijania sie w pracy, wiec ja np. mam otwarta mase zakladek z informacjami o aktualnych problemach, ktorymi sie zajmuje i do ktorych musze szybko wrocic, a nie szukac od nowa, czy grzebac po ulubionych. Ale taki Kisiol uwaza, ze to on jest zapewne madrzejszy, bo sobie odpali 4 stronki i czyta... Akurat efektywne wyszukiwanie informacji w necie nie polega na czytaniu wszystkiego od deski do deski, bo to nie ksiazka, tylko na umiejetnosci szybkiego przejrzenia strony i oceny, czy jest przydatna, czy nie, wiec nie wiem czym tu sie chwalic...
Ze sie odpali artykulik i czyta dla zabicia nudy w pracy? Jak dla mnie to jeden krok dalej od tych, co maja ustawiony Onet na startowej i czytaja tylko to co znajda na glownej, bo to dla nich caly internet.
Dziwi mnie, ze niektorym w glowie sie nie miesci, ze mozna pracowac z wieksza iloscia zrodel jednoczesnie... No coz, nie kazdy musi umiec wszystko... Wiec pozdrawiam minusujacych :) więcej...
To jest naturalna rzecz, nie trzeba tu "zadnego adblocka w mozgu" i nic takiego sobie nikt nie wytworzy. Juz od dawna wiadomo, ze tradycyjna reklama stracila swoja moc oddzialywania i stala sie wlasnie "niezauwazalna". Dlatego pojawiaja sie takie swiecace/grajace gowna, ktorych nie da sie nie zauwazyc, chyba ze masz zatyczki do uszu, jesli cos ci nagle sie rozwyje na cale mieszkanie... Tego sie nie da zignorowac. Nie rozumiem tylko celu, bo to nie przyciaga, a drazni. więcej...
lobo piszesz dyrdymaly ;) Nie ma czegos takiego w prawie. Mozesz byc sadzony za pobicie, czy za przekroczenie obrony koniecznej itd. zaleznie od sytuacji, ale nie ma czegos takiego, ze jesli trenujesz to jest to traktowane jak uzycie niebezpiecznego narzedzia. Ktos kiedys ta bzdure wymyslil i sobie teraz krazy...
@flooder "wasc" sam czytaj jak umiesz... Gdyby byl taki przepis, to zostalby po prostu zastosowany. Biegly stwierdzil, ze piesci moga byc nie mniej grozne od noza, nigdzie tam nie napisano, ze wedlug prawa sa rownoznaczne z niebezpiecznym narzedziem. I jak widac w dopisku Golota byl oskarzony o pobicie, a nie o pobicie, czy napasc z uzyciem niebezpiecznego narzedzia... Ot takie drobne niescislosci...
Wiec nie sil sie na takie szczeniackie docinki, a jak chcesz faktycznie pokazac, ze nie mam racji, to wskaz mi konkretnie przepis, ktory mowi, ze piesci boksera sa uznawane za niebezpieczne narzedzie, zamiast cytowac artykuliki tego typu. więcej...
To jak? Dostal ten Golota wyrok za pobicie z uzyciem niebezpiecznego narzedzia, czy nie?
Biegly wyraza opinie, nie wydaje wyrokow... Nie wiem czy z twoja glowa wszystko w porzadku, ale nie slyszalem, zeby opinia bieglego byla rownoznaczna z wyrokiem. Moze gdybys interesowal sie troche tym tematem, a nie tylko komentowal z doskoku, to wiedzialbys, ze taki przepis to bzdura.
I masz racje, za narzedzie moze byc uznany przedmiot. Reka to czesc ciala o ile mi wiadomo. więcej...
Blaised wybacz, ale akurat bron, to jest juz bardzo wyraznie sprecyzowana w przepisach. O ile pojecie "niebezpiecznego narzedzia/przedmiotu" faktycznie jest dosc szerokie, o tyle bron jest konkretnie wyszczegolniona i wiadomo co nia jest, a co nie jest. I na tej liscie, jestem calkowicie pewien, nie znajduje sie szkolenie w sztukach walki itp.
Mysle, ze sad moze uznac wyszkolenie za jakas okolicznosc przemawiajaca na niekorzysc oskarzonego, ale z pewnoscia nie bedzie zrownane z bronia itd. Nie ma przepisu, ktory by na to pozwalal.
A ze naszym genialnym sadom wydaje sie, ze jak ktos pochodzil rok czy dwa na rekreacyjne treningi karate, to jest w stanie bez uszczerbku na zdrowiu natluc 5 koksow, to nic nie poradzimy... Widac sedziowie wychowali sie na filmach z Bruce Lee. więcej...
Masz racje, od jego smierci Tyson nie byl juz soba, prywatnie i na ringu. Duzo w upadku dopomogla tez "kochana" zona, ktora doila go i wykorzystywala ile wlazlo. Ten gosc mial ciezkie zycie i zryta psychike, a niestety otaczali go ludzie, ktorzy chcieli tylko wycisnac go i wyrzucic.
Jesli juz to chyba "obaj" bo nie kojarze, zeby ktorys byl dziewczynka :>
Mysle, ze konfrontacja wygladalaby tak, ze Fedor sprowadza na glebe i wygrywa przez GnP lub poddanie.
Proponuje, zeby ten pan przedstawil zestawienie, ile osob zachorowalo na swinska grype i jakie koszty zostaly poniesione, w stosunku do kosztu szczepionek.
I niech nastepnie wytoczy proces swoim rodzicom, bo pewnie to oni sa winni jego glupoty.
@wrocmann
Szkoda, ze podobnie jak laska, nie pojales sensu.
Ten tekst nie byl o tym jak poderwac laske i nie chodzilo o efektywnosc metody.
Chodzilo o to, ze kolesiowi wydawalo sie, ze poznal fajna dziewczyne, ktora krotko mowiac wyszla na dziwke, sugerujac, ze za przyjemnosc dalszej konwersacji z nia musi zaplacic drinkiem oraz kiedy stwierdzila, ze nie kupujac jej tego drinka zaprzepascil swoja szanse na seks z nia.
I bardzo dobrze, tez bym olal taka panne, nie czuje sie w obowiazku placenia za zabawe takich lal. Gdybym sam zaoferowal drinka to co innego, ale takie wymuszanie jest zenujace, dziwne ze kobieta nie spalila sie przy tym ze wstydu... więcej...
Ale to jest tylko Twoja logika... Jesli nadrzednym celem randek jest seks, to masz racje. Jesli jest spotkanie kogos, z kim zechcesz sie zwiazac, to jego zachowanie bylo jak najbardziej logiczne.
Seks jest elementem zwiazku, ktory nie tylko do tego seksu sie sprowadza. Jesli mozesz sie zwiazac z byle kim, byle uprawiac seks, to jestes wyjatkowo niewybredny...
Po pierwsze to nie jest o PUA, tylko do dziewczyn, zeby zrozumialy, kiedy robia z siebie dziwki w oczach faceta.
Po drugie czemu niby mialyby sie nie ukazywac? I co z tego, ze kazdy moze przeczytac? Kogos zal sciska, ze wywalal kase na jakies szkolenia, wierzac, ze posiadl jakas wiedze tajemna, a teraz sie to robi popularne i ogolnodostepne?
@AdaBe ja nie komentowalem realiow, poza tym takie egzemplarze zdarzaja sie wszedzie, a biorac pod uwage zmiany w obyczajowosci, to i u nas coraz czesciej. Mnie nawet jakas smarkula stojaca za barem latem na plazy zapytala, czy dostanie napiwek, zanim raczyla w ogole ruszyc d...e i podac mi piwo o ktore poprosilem.
Co do przejmowania sie tekstami, to zauwaz, ze ja nic nie napisalem o wyzywaniu dziewczyn od dziwek, tylko o tym, ze na takie wychodza przed facetem, taka subtelna roznica. Nie powiedziec czegos, to nie znaczy nie pomyslec.
@LegionPolski wiekszosc to ma PUA gdzies, wiec nie wiem jakie samobojstwo? Jakos nie widze tych mas negatywnych komentarzy ;) więcej...
Tak tak... Tak Ci zalezy, zeby byly ukryte i zeby ludzie nie czytali, ale dajesz nawet pozycje, ktore warto przeczytac... Niezla sciema, tylko troche zbyt oczywista jak na moj gust.
Szkoda, ze praktycznie zadnego odzewu nie bylo, co? ;) Na samym poczatku, to nawet za wystawianie materialow do sieci od razu straszyli pozwami i kazali usuwac, a teraz to juz wiekszosc ksiazek, materialow audio itd. mozna spokojnie sciagac skad popadnie ;) Nowy sposob na zwiekszenie popytu?
Nie ma to jak zrobic wokol czegos szum, ze takie tajemnicze i nikt znac nie powinien, a jednoczesnie walnac najlepiej linka jeszcze do materialow ;) A po wiecej przyjdzcie na szkolenie... ;) więcej...
@dominium mialem ten sam pomysl juz wczesniej, zrobic akcje, zeby np. przez 2 miesiace ludzie nie kupowali muzyki, filmow itd. Niestety mysle, ze jest to nie do wykonania. A szkoda, bo to by ich szybko nauczylo.
ale jesli ktos jest w stanie zlozyc falszywe oskarzenia i poslac kogos do pudla, za zmyslony gwalt, to nazwanie takiej osoby pie......na su.ka wcale nie jest przesada. Bo trzeba sie wykazac wyjatkowa podloscia, zeby zrobic cos takiego... Co mogl jej ten chlopak zrobic, zeby zasluzyc sobie na pare lat pudla i zszargana opinie??
@moods: pakiet Adobe CS4 Web Premium mozna dostac w przeliczeniu za jakies 2000zl, w Polsce 8000zl.
Windows 7 Ultimate Box mozna trafic w okolicach 500zl, u nas ile? 1500 czy wiecej?
moods gdzie zawyzylem? Ten pakiet kosztuje 8k w hurtowni, na ceneo i allegro tez chyba nie taniej?
Toldi nie kazdy moze zamienic, bo to wszystko nie jest w pelni kompatybilne. Do prostych zastosowan domowych wystarczy, jak ktos musi zrobic cos do pracy, to juz nie kazdemu.
A i system do domu, do gier itd. to jednak Linux nie jest najlepszym rozwiazaniem...
Problem to jest w tym, ze nawet przy naszych zarobkach, gdyby ceny byly porownywalne z zachodem, to juz z polowa osob jadacych na piratach moglaby sie przesiasc spokojnie. więcej...
Fakt, z Windowsem nieumyslnie zawyzylem, mozna dostac za niecale 1100zl. Tylko z tego co sie orientowalem na takim e-bay mozna Ulti Box En kupic nawet za niecale 500zl. W sklepach wiadomo, ze drozej.
Co do Linuxa... Nie ustepuje Windowsowi, no moze za wyjatkiem gier... Fajnie. To teraz pomysl, jaki procent komputerow domowych jest kupowany z mysla o graniu rowniez?
A co do pracy, to sorki, firma zapewnia zwykle oprogramowanie do pracy w firmie. Ale jak przychodzi zabrac robote do domu i trzeba cos szybko zrobic, to jestes w czarnej dupie. A wiele osob robi cos tam jeszcze po godzinach. W dodatku ile wiecej osob zdecydowaloby sie np. na zakup pakietu Adobe do robienia zlecen od czasu do czasu nawet, gdyby kosztowal on 2 tys. zl, jak w USA, a nie 8 tys. jak u nas? Najpierw daja zaporowe ceny, a pozniej krzycza jakie u nas piractwo... więcej...
To poszukaj, ciekawi mnie czy znajdziesz :)
Te prawo dotyczy tylko sklepow internetowych i innych, w ktorych kupujesz towar poza lokalem (znaczy nie mozesz go wczesniej zobaczyc).
I nie dotyczy to oprogramowania i plyt ogolnie. Tak jak wyzej, chyba mozna oddac o ile nie zostalo rozpakowane, nie jestem tego pewien.
@MarekD obawiam sie, ze to nie takie proste niestety...
Firmy i tak beda korzystac z drogiego, legalnego softu, bo ten soft mimo wszystko nie jest dominujacy bez powodu, tylko dlatego, ze daje najlepsze mozliwosci. A firme stac na to, bo bardzo szybko to odpracuje.
Jedyna szansa jest wlasnie to, ze ludzie nie beda znali tego oprogramowania. Tylko tutaj znow "ale"... Na uczelniach tez beda nadal uczyc na tym sofcie, bo po 1) stac ich, po 2) musza przygotowac studentow do wymogow rynku. Uczelnie maja oprogramowanie w ramach takich chocby MSDNAA itd. Wiec czesto studenci moga je nawet legalnie instalowac w domu i uczyc sie. Nawet jesli nie, to firmy i tak oferuja duzo tansze oprogramowanie na licencji edukacyjnej. Jesli taki student powaznie mysli o znalezieniu pracy, to jako grafik np. i tak sobie kupi ta licencje studencka Photoshopa z kilkaset zl itp. Studia kosztuja tak czy inaczej.
Wiec stety/niestety wyeliminowanie wiodacych firm z rynku przez wolne oprogramowanie to poki co tylko mrzonki. Jestes z tych co wierza, ze np. dla powaznej firmy graficznej gimp jest tak samo dobry jak Photoshop i niczym mu nie ustepuje w srodowisku produkcyjnym? więcej...
@MarekD
Troche to dziwne co piszesz... Jakos na wiekszosci uczelni ludzie chetnie korzystaja z MSDNAA i innych mozliwosci instalowania oprogramowania... Poza tym, chcesz mi powiedziec, ze np. ktos na specjalnosci grafika komputerowa, czy multimedia, nie zainteresuje sie profesjonalnymi programami, tylko bedzie sie bawil jakims gimpem? I co? Pojdzie pozniej do pracy i bedzie przekonywal pracodawce, zeby wywalil z firmy tego durnego Photoshopa?
Wiem, ze to juz taki oklepany przyklad, ale najprostszy...
Zaden potencjalnie przyszly informatyk na Twojej uczelni nie uznal, ze np. umiejetnosci administrowania systemami Windows przyda mu sie moze w pracy? Sorki, ale jakas niezwykla ta uczelnia... więcej...
Elfik32 tylko roznica taka, ze jak sie trzyma zdrowych nawykow to sie nie spasie.
A akurat powiedzenie czegos wprost i bez ogrodek moze komus pomoze sie obudzic.
Zaloze sie, ze 90% otylych albo i lepiej to osoby nie dbajace o siebie i o to co jedza, a nie z chorobami powodujacymi tycie, bo to jest malenka czesc. Wiec zdecydowana wiekszosc jest sama sobie winna temu jak wyglada, czym predzej to sobie uswiadomia tym lepiej, moze cos zmienia. Bo trzeba tylko chciec, nic wiecej. Wszystko inne to tylko wymowki, bo zdrowe zywienie nie jest ani drozsze, powiedzialbym nawet ze tansze wbrew pozorom, ani bardziej czasochlonne, bo rowniez jest odwrotnie. Wiec obiektywnie, nie wiem co stoi na przeszkodzie, zeby o siebie zadbac, poza lenistwem.
@dagax i co? Myslisz, ze jej dogadalas? Jesli chcialas jej wytknac chamstwo, to zauwaz, ze twarz itd. to jest cos na co nie mamy raczej wplywu. Gruba dupa, to poza choroba jak pisalem, wynik lenistwa... Wiec jesli chamstwem jest czepianie sie wygladu, to zgadnij w ktorym przypadku... więcej...
Oczywiscie, ze dla ich dobra.
Po pierwsze to jest dyskusja ogolna i nikt tu nikogo nie wytyka i nie obraza osobiscie, no moze poza osobami zamieszczajacymi zdjecia konkretnych osob ;)
Moze ktos to przeczyta i sie akurat zastanowi nad soba, nie doznajac nieprzyjemnosci uslyszenia tego w twarz.
A Ty wierzysz, ze lepiej udawac, ze wszystko jest super i ze ktos swietnie wyglada? To jest dla czyjegos dobra? więcej...
Ja tam zawsze jestem wrogiem poprawnosci politycznej i uwazam, ze lepiej uslyszec przykra prawde prosto w oczy, niz zyc w nieswiadomosci, ale moze niektorzy maja zbyt delikatna konstrukcje psychiczna, zeby dowiedziec sie prawdy o sobie... W tym przypadku psychika bylaby odwrotnie proporconalna do budowy...
A niektorzy nie dosc ze sa zbyt leniwi, zeby zadbac o siebie, to jeszcze od malego krzywdza swoje dzieci... bo przeciez przyjdzie weekend, to po co zrobic obiad, lepiej zasuwac do McDonalda, kupic Happy Meal, niech sie dzieciak tuczy i wyrabia sobie nawyki zywieniowe od malego, a co... Pozniej to sie bedzie nazywalo "sklonnosciami genetycznymi"... Owszem, do glupoty.
Dagax jest takie powiedzenie "kazda potwora znajdzie swego amatora", brzydkie tez znajduja ;) Natomiast tak jak nie smialbym sie z osoby otylej z powodu choroby, tak samo nie smieje sie z czyjejs twarzy, zreszta to juz kwestia gustu, czy ktos sie komus podoba czy nie.
Owszem otyli zasluguja na szacunek, natomiast glaskanie po glowce i mowienie samych milych rzeczy wcale nie jest dobre. A zony nigdy bym nie wyzwal w zaden sposob bo nie o to chodzi, zreszta nikogo nie wyzywam. Jak juz zauwazylem wczesniej, dyskusja tutaj jest anonimowa i ogolna. A kobieta po ciazy tez moze wrocic do dobrej figury tak poza tym.
Nie trawie wypowiadanego z duma prawie "a, roztylam sie po dzieciach", podczas gdy owo roztycie po dzieciach, oznacza zwykle "przestalam sie przejmowac co jem i ile i nie chce mi sie wziac za siebie". więcej...
No moze i okolicznosci niewazne, tylko utyc 30kg w tak krotkim czasie to jednak trzeba sie postarac, ciaza bywa swietna wymowka... Znam kobiety, ktore w ciazy zywily sie prawie samymi slodyczami, chipsami i innym swinstwem. I takie, ktore prawie nie przytyly, a pare miesiecy po ciazy wrocily do dawnej figury, bo po prostu sie zdrowo i racjonalnie odzywialy, zamiast "teraz jem za dwoje" i ladowac w siebie co popadnie.
Zostawiajac juz ciaze w spokoju, jest to tylko kolejny przyklad, ze wymowki co do tycia sa rozne, ale zwykle nie maja nic wspolnego z chorobami i obciazeniami genetycznymi. więcej...
A mnie smieszy, jak niektorzy swieci, w odwecie za wyrazenie swojego zdania o problemie ogolem, uznali za uzasadnione zaczac jechac po kims personalnie, z linkowaniem zdjec i krytykowaniem wygladu wlacznie...
Naprawde to co robicie jest gorsze od tego co zrobila platyna, wiec dziwie sie, ze jestescie tacy dumni... Porazka.
I dokladnie sie zgadzam.
Dodam tylko, ze jak dla kogos kobieta wazaca 60kg przy 160cm wzrostu jest gruba, to niech sie zacznie leczyc, bo moze chuda to ona nie jest, ale na pewno nie jest otyla.
A co do zywienia grubasow w pelni sie zgodze, starczy jesc tylko tyle ile trzeba i uwazac co sie je, nawet te wszystkie herbatki sa zbedne, bo to bardziej marketing, a ich dzialanie to jakies znikome procenty. Jak ktos ma duza nadwage, to nie zrobia mu w zasadzie roznicy.
Strata pieniedzy i tylko dodatkowy argument dla osob, ktore twierdza, ze sie nie odchudzaja, bo nie maja kasy/czasu. więcej...
@naivny no i dokladnie o to chodzi, o picie ogolnie, a niekoniecznie herbatki ;) Wiec rownie dobrze mozna pic wode mineralna, ktora jest tania i nie trzeba jej przygotowywac wiec zawsze jest pod reka. Ale jak ktos lubi herbatki to oczywiscie nie ma problemu.
A osoby ktore mowia, ze malo jedza i nie chudna, to niech najpierw sprawdza co to znaczy malo jesc, bo ich malo moze nie miec nic wspolnego z rzeczywistym. W dodatku nie tylko malo, ale jeszcze co... Bo opierdzielic 300g surowki, a 300g czekolady to delikatna roznica ;) więcej...
Przeciez wiadomo, ze na wykopie wypowiadaja sie same modelki i modele, a nie ujawniaja sie tylko i wylacznie dlatego, zeby nie zaszkodzic swojej karierze ;)
@wh00kiers
Wedlug mnie, to wlasnie takie zalozenie, ze dla otylej osoby odchudzanie to rewolucja w zyciu, jest po pierwsze bledem, po drugie wpycha w poczucie bezsilnosci, bo taka osoba z gory mysli, ze nie da rady, ze bedzie musiala przejsc pieklo, znalezc czas na tysiac nowych zajec itd.
A prawda jest taka, ze jak kobieta wazy 150 kg i nie jest to wina ewidentnej choroby, to wystarczy tylko banalna zmiana diety i ograniczenie porcji i bedzie chudla i to szybko, nawet nie ruszajac d...y z domu. A jak juz zobaczy efekt, to bedzie dodatkowa motywacja.
Pozniej trzeba juz tylko odrobiny silnej woli i rozumu, zeby pozostac przy zdrowych nawykach.
I powiedz tak szczerze, jaki procent kobiet wazy 150kg? To juz jest naprawde skrajna otylosc... Wiekszosc osob otylych to mysle jest przedzial 80-120kg i to liczac zarowno kobiety jak i mezczyzn. więcej...
A to jest kolejna wazna sprawa... Tabletki i operacje. Ile to razy w necie natykam sie na dyskusje pan, polecajacych sobie jakies tabletki na odchudzanie, dostepne na recepte itd. I jednoczesnie obzerajace sie w roznych McDonaldach. I te wieczne dyskusje "dzieki tabletkom schudlam 5kg, ale pozniej znow przytylam".
Nie mowie juz nawet o osobach decydujacych sie na operacje... Ostatnio wlasnie slyszalem przy okazji rodzinnych spotkan swiatecznych, jak to czyjas kolezanka zrobila sobie jakas operacje zoladka i teraz ma ciagle problemy, w dodatku musi stale przyjmowac jakies suplementy, bo jej organizm przestal wchlaniac cos tam z pokarmu itd... Oczywiscie zastosowanie diety rowniez bylo dla niej zbyt duzym wyzwaniem i chciala pojsc na latwizne...
Jak mozna byc tak bezmyslnym, zeby ingerowac w swoj organizm chemia, czy chirurgicznie, nie probujac najprostszych metod, jak dieta? Albo babki odchudzajace sie dietami cud przez tydzien i wracajace pozniej do starych nawykow... Dieta nie dziala, bo po niej znow przytylam...
Prosta zmiana w zywieniu, odrzucenie tuczacych produktow i zmniejszenie porcji, to nie jest zadna rewolucja w zyciu, mozna to zrobic z dnia na dzien, bez zadnych nakladow finansowych, ani straty czasu. Wrecz w obu tych przypadkach jeszcze sie oszczedzi... Tylko tak trudno odmowic sobie przyjemnosci pochloniecia kolejnej torby chipsow albo tabliczki czekolady, prawda? więcej...
A czy ktos napisal, ze genetyka to bzdura? Natomiast genetyka nie jest nie do przeskoczenia. Nawet jak ktos ma sklonnosci do tycia, to moze bez problemu schudnac i utrzymac prawidlowa wage, przez prawidlowe odzywianie i ewentualnie wiecej ruchu. Po prostu nie bedzie mogl sie bezkarnie objadac tak jak Ty. Jak ktos twierdzi, ze jest gruby przez geny i nie ma na to wplywu, to szuka sobie wymowki. />
więcej...
@Sh1eldeR walka z wiatrakami... Widac, ze baby potrafia byc wyjatkowo wredne i zawistne.
"Chamstwu trzeba się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom"
Po prostu kolejna Pani, ktora uwaza, ze posuwajac sie o krok lub dwa dalej w chamstwie wychodzi na ta dobra... Szkoda, ze nie widza jakie to zenujace.
@wh00kierskolejny raz napisze to samo, bo pisalem juz wczesniej i nijak sie do tego nie odnosisz, tylko wciaz powtarzasz to co wczesniej...
"Co miałaś powiedzieć? Kobieto, granie na czyichś kompleksach to nie jest motywowanie! Jedni się może i zmotywują porażką, ale na znaczną większość działają tylko sukcesy."
Na wielu dziala tez krytyka... Akurat jesli faktycznie ktos ma kompleksy na tym punkcie, to dawka krytyki powinna taka osobe pobudzic do dzialania. Jesli nic z tym nie robi, to widocznie kompleksow nie ma. Co wedlug Ciebie ma byc w takim razie tym bodzcem poczatkowym? Bo wedlug mnie krytyka moze tu podzialac o wiele lepiej. Skoro wszyscy ich beda zapewniac jak pieknie wygladaja, to jak do cholery ma to ich niby zmotywowac do zmiany wygladu?? Bo nie widze w tym zadnej logiki...
"A najtrudniej jest zacząć, bo jak ma niby ruszyć dupe osoba, której 2 minuty biegu sprawiają tyle wysiłku ile maraton zdrowej osobie? Porządne odchudzanie jest cholernie trudne, wymaga olbrzymiego poświęcenia, diametralnej zmiany stylu życia"
Po raz kolejny smiem zaprotestowac... Takie tlumaczenie to tylko usprawiedliwianie bezczynnosci. "Bo to tak trudno zaczac", wiec nie zaczynam w ogole...
Na sam poczatek spokojnie starczy zmiana diety i nie jest to ZADNA rewolucja w stylu zycia. Jest to wrecz banalnie proste do zrobienia, trzeba tylko zechciec. Jak ktos jest bardzo otyly, to duzo wagi zrzuci nawet sie nie ruszajac, dopiero te koncowe kilogramy beda trudniejsze i bedzie trzeba dorzucic trening. Wiec przestan biadolic o bieganiu na dzien dobry...
"i nie da się tego zrobić z dnia na dzień bo wiem z doświadczenia, że takie nagłe zmiany kończą się zwykle po dwóch dniach spaleniem tego słomianego zapału."
Dlaczego rzutujesz swoje doswiadczenia na innych? Dla Ciebie sie nie da i konczy sie slomianym zapalem, a kto inny z powodzeniem to zrobi i sie nie podda...
"Ale to jest możliwe, mało tego, prawie każdy może tego dokonać, najlepiej jeśli ma pomocną dłoń. A nazywanie osób otyłych grubasami z wolami u szyi nie jest wyciąganiem pomocnej dłoni."
Moze to bylo za mocno powiedziane, ale krytyka jest wyciaganiem dloni. Pokaz mi lepszy sposob zachecenia do zmian, bardzo o to prosze... Dla mnie to osoba ktora utwierdza kogos, ze dobrze wyglada i czestuje kolejnymi porcjami "przysmakow" dziala na szkode tej osoby, a nie ta, ktora mowi "chlopie/kobieto ale sie utuczylas... zrob cos z tym, bo sobie zdrowie zruinujesz".
"Może źle napisałem - zazwyczaj przyczyną otyłości jest obżeranie się, ale są tysiące przyczyn obżarstwa. Nie Ci oceniać, czemu druga osoba dużo je."
A jakie to jest te tysiace przyczyn obzarstwa? Dla mnie to sa tylko i wylacznie zle nawyki zywieniowe i lakomstwo. Ze slabosciami charakteru nalezy walczyc, a nie robic sobie z nich wymowki. Czlowiek po to ma rozum, zeby sie rozwijal, a nie uwstecznial i sam sobie szkodzil. więcej...
To ze umiescila swoje zdjecia w sieci, to przyzwolenie na to, zeby wymyslac jakies obelgi? Super... I myslicie, ze wykazujecie sie wieksza tolerancja niz ona? Przescigacie sie tylko w podlosciach i ublizaniu komus, swietny sposob na pokazanie "wyzszosci moralnej" :)
A co do wczesniejszego "kazdy ma jakies wady", to dyskusja o nadwadze wynikajacej z lenistwa i obzarstwa, a personalne ublizanie komus z powodu twarzy, to troche inny kaliber jak dla mnie... Zwlaszcza, ze robia to osoby, ktore same pozostaly anonimowe, Platyna przynajmniej miala odwage sie pokazac i chocby za to plus.
PS. Kolejne minusy z zerowym uzasadnieniem :) Po tej dyskusji widac, ze napisanie posta pokazujacego, ze mozna schudnac nie jest tu mile widziane :) Pewnie niektorzy sie boja, ze faktycznie musieliby zaczac cos ze soba robic... Zeby dostac plusy, nalezy pisac "schudniecie jest za trudne i ponad ludzkie sily" ;) więcej...
@Sh1eldeR
"Czasami można go naprawić w 2 minuty, czytając jakiś artykuł na necie, czy rozmawiając z jakąś osobą. Ale dopóki to nie nastąpi, to nie ma co być optymistycznym i sobie mówić, że jesteśmy tylko 8 tygodni od schudnięcia. Bo możemy być równie dobrze 8 lat od tego, albo i 100 lat (z pomocą robaczków w grobie). Jedyna opcja, żeby coś udowodnić, to po prostu coś zrobić. Jest to bardzo wdzięczna opcja."
Bardzo trafnie. To chyba dagax napisala wlasnie. I tak to wyglada "moge schudnac" to juz nie musze... To tak samo jak kazdy jeden alkoholik powie, ze on moze przestac pic w kazdej chwili... Az przychodzi na mysl reklama Zywca "Prawie robi roznice". Bo roznica miedzy teoria i praktyka jest dokladnie taka jak napisales. Teoretycznie mozna schudnac w pare tygodni, w praktyce mozna byc grubym przez 20 lat... Swietny przyklad oszukiwania samego siebie.
PS. Pozdrawiam frustratow minusujacych za wskazowki jak mozna schudnac ;) Nie bojcie sie, nikt Was nie zmusi ;) więcej...
Dagax mam nadzieje, ze stwierdzenie, ze jest to trudny termin bylo ironia... bo trudny to on moze byc najwyzej dla kogos, kto zdawal nowa mature ;) Z Twojego wczesniejszego posta moglo rownie dobrze wyniknac, ze jest to stwierdzenie faktu i odparcie ataku, ktory odebralas personalnie.
Widac nie zrozumialas tego, co napisal Sh1eldeR. Dopoki nie schudniesz, to "moge" pozostaje czysto teoretyczne. Wiec poki nie schudniesz to "moge" jest warte tyle samo co "nie moge". A "moge, ale nie chce" byloby tylko dowodem niemocy i usprawiedliwiania sie przed samym soba, typowe dla osob uzaleznionych zreszta.
Dlaczego uwazam, ze kazdy krytykujacy jest otyly? Nie uwazam, nigdzie tak nie napisalem... A to na koncu mojego posta, to taka drobna docinka. Bo niewazne co sie napisze, czy merytorycznie, czy nie, leca minusy, przy zerowej polemice. Wyglada na to, ze jakikolwiek glos przeciw opcji "grubym trzeba wspolczuc" nie jest tolerowany i tyle... Takie dziecinne "zakrzyczenie" kogos, kiedy nie ma sie nic konkretnego do powiedzenia. Aplikacja maksymy "od sily argumentow mocniejszy jest argument sily" ;) więcej...
"Zarzuciłeś komuś w tym temacie, że jest śmieszny bo się sili na psychologa a nie dostrzegasz, że sam z premedytacją się na to silisz i kompletnie nie próbujesz analizowac tego co inni piszą."
Zarzucilem bawienie sie w psychologa komus, kto idiotycznie uproscil, ze mowienie o czyjejs otylosci, to dowod niedowartosciowania, kompleksow, zlosliwosci itp itd. Bardzo plytka analiza niestety, tak jakby ludzie mieli tylko jedna motywacje... A jesli ktos jest przekonany, ze krytyka moze byc konstruktywna to co?
Ja nie probuje analizowac? Przeciez w wielu miejscach zwracalem sie nawet do konkretnych osob i prosilem o odniesienie do konkretnych argumentow, liczac na polemike i co? I nic... Trudno cos wnosic, kiedy druga strona nie argumentuje. Mowisz, ze wh00kiers juz wszystko napisal, to moze chociaz Ty mi napiszesz, czemu uwazasz, ze to jego argumenty sa prawdziwe? Bo ja moge dac przyklady, ze sie myli miejscami.
"Wychodzisz z założenia, że wystarczy chcieć"
Bo to prawda. Wszystko sie rozbija tylko i wylacznie o "chciec". Powiedz, co innego stoi obiektywnie na przeszkodzie? Podobno chciec to moc...
"a najlepszą motywacją jest osmarowanie kogoś"
Nie napisalem, ze najlepsza, ale w tym przypadku moze byc skuteczna. Prosilem o pokazanie innych sposobow na zmotywowanie, nie doczekalem sie...
"a każdy musi być szczupły dla własnego dobra (bo to zdrowe)"
Nie kazdy musi i nie kazdy jest jak widac. Ale tak, byloby to dla czyjegos dobra i tak, jest to zdrowe.
"I rozwijasz to na prze-długie, nic nie wnoszące posty"
jak ktos zacznie polemizowac, to moze cos w koncu wniosa...
"w których posługujesz się przejaskrawieniem"
Dlaczego uznajesz to za przejaskrawienie? To jest w wielu przypadkach autentyczny scenariusz niestety...
"ludzie tyją bo leża i jedzą w mcdonalds"
Zapytaj otylych ilu z nich a) pracuje ciezko fizycznie b) cwiczy c) zdrowo sie odzywia (przy czym powinna wystapic kombinacja c+a i/lub b). Przekonasz sie, ze to prawda. McDonalds jest tu symbolem niezdrowego zarcia, a nie akurat nazwa konkretnej firmy, ktorej zarcie kupuja, ale to myslalem, ze bedzie oczywiste...
"a to można przecież z dnia na dzień zmienić, nieprawdaż?"
A co stoi na przeszkodzie, poza psychika?
"Bo gdyby tylko zaczęli jeść domowe jedzenie i zażywać trochę ruchu to zaczną w cudowny (dla tych osób) sposób tracić na wadze]. Bo jest tak jak Ty piszesz i kropka."
Bo tak jest... A od czego niby sie chudnie? Chudniesz gdy dostarczasz organizmowi mniej kalorii niz spalasz. Ograniczenie jedzenia obcina kalorie, ruch dodatkowo podnosi spalanie, zdrowe jedzenie w zasadzie nie byloby konieczne, mozna by spozywac po prostu malo kalorii, ale organizm by sie wykonczyl z powodu braku niezbednych skladnikow odzywczych. Przy duzej otylosci spalanie bedzie poczatkowo na tyle duze, ze nawet bez ruchu wystarczy do chudniecia po obcieciu kalorii.
Jesli sie z tym nie zgadzasz, chetnie podyskutuje...
Pamietaj, ze wszedzie zaznaczam, ze nie pisze o otylosci wywolanej stanami chorobowymi, takie osoby potrzebuja pomocy lekarskiej, tylko to jest autentycznie niewielki procent, chociaz wymawia sie tym (a czesciej sklonnosciami genetycznymi) znacznie wiecej osob.
PS. A fast foody wyjatkowo sie przyczyniaja do tycia, bo jak sporo innych produktow gotowych (wypieki itp) sa robione z uzyciem tluszczu typu trans, ktory jest najbardziej niezdrowym rodzajem tluszczu, na zachodzie juz obowiazkowo podaje sie jego zawartosc w produktach i odpowiada rowniez za odkladanie sie tluszczu w okolicy brzucha, co sprawdzono doswiadczalnie. więcej...
No i wlasnie tak sie konczy proba dyskusji i argumentacji... Zero odzewu, kolejne minusy... Wciaz podobna ilosc, wiec pewnie od tych samych osob... Albo za to, ze im wczesniej cos wytknalem albo cholera wie za co... Bo zaden nie napisze chocby zdania z czym sie nie zgadza w tym konkretnym poscie. Po prostu temu gosciowi trzeba dac minusa i tyle :) Uroki wykopu...
Ch.... tam, ze to dziala, ze sa na to i przyklady i dowody, przeciez to nie moze byc proste, to nie moze byc kwestia chcenia, to nie moze nie wymagac wywrocenia zycia do gory nogami, nie moze byc tanie, nie moze byc malo absorbujace czasowo, bo wtedy nie mozna by sie uzalac nad soba... I jak by to wygladalo, ze tak latwo schudnac, a ktos tyle czasu nic z tym nie zrobil... Uznalismy, ze otylych trzeba zalowac, wiec teraz nie damy sie przekonac, ze jest wyjscie... Wiemy swoje i juz... Bo chyba tylko tak to moge zrozumiec... Skoro nikt nawet nie napisze, na jakiej podstawie sie nie zgadza.
Ja mam to gdzies, szczerze mowiac, to nie ja w srednim wieku bede biegal po lekarzach i uskarzal sie na cala game dolegliwosci, nie ja bede wiecznie zmeczony, nie mnie beda komentowac za plecami itd. Faktycznie, nie ma sensu komus pomagac, jak ktos nie chce. Niektorzy wola sie uzalac, ich wybor. Zycze dobrego samopoczucia grubaskom ;) A reszta niech ich dalej utwierdza, ze sa fajni i akceptowani, zeby mogli sie dalej ruinowac bezstresowo :) więcej...
"Cała dyskusja rozpoczęła się od chamskiego pojazdu po otyłych, i przeciw temu w dużej mierze oponowali tak wh00kiers jak i Sh1eldeR."
Ok, w tym sie zgadzam, chamstwo nie jest konieczne. Mi chodzilo bardziej o argumenty wh00kiers'a dotyczace trudnosci w chudnieciu.
"Ty z kolei założyłeś, że o chorych nie piszemy (nie mi oceniać gdzie czyje przyczyny otyłości leżą)"
Ja tez nie oceniam, przeciez nie cisne nikomu po nazwisku... Kazdy sam wie, czy lekarz mu stwierdzil chorobe powodujaca otylosc, czy sie obzera. I niech kazdy sam sobie oceni, czy chce cos z tym zrobic... Ja za nikim po ulicy biegal nie bede. Obiecuje ;)
"ale wszystkich innych można pojechać za lenistwo. Tylko jak działa taka motywacja?"
Jak dziala moim zdaniem? Tak, ze jakas czesc sie obrazi, trudno skoro sa bezkrytyczni wobec siebie, moze jeszcze im sie kiedys odmieni. Czesc popatrzy na siebie i pomysli "kurcze, jak mi zwracaja uwage, to moze juz faktycznie przeginam" i wezmie sie do roboty. Pierwszym to nie zaszkodzi, poza chwilowo urazona duma, drugim pomoze, bilans jak dla mnie na plus.
"No więc zauważyłeś wcześniej, że bulimia i anoreksja to choroby wywołane zaburzeniami psychicznymi, ale jak na ostre traktowanie osób otyłych (Tobie chodzi o te ponad 1XX kg, większości o każdą ponad 60kg) zareaguje reszta kobiet? Bo widzisz, na świecie wcale nie jest lansowa moda na otyłość (poza koncernami spożywczymi) ale właśnie na osoby do przesady szczupłe (prasa, TV, internet). Z tego względu młode dziewczyny stosując profilaktykę głodzą się mimo braku jakichkolwiek ku temu powodów. Właśnie szczucie osób którym coś gdzieś tam się boczki zarysowały wywołują u nich zaburzenia psychiczne, które każe im walczyć z każdymi oznakami otyłości (np fałdy skóry, bo przecież wszystko powinno być super płasko)."
No ja z pewnoscia nie do takich osob adresowalem swoje posty. Moda jest lansowana przez kreatorow mody, media itd. a nie przez takie posty na wykopie. Mysle, ze wiekszosc osob zdaje sobie sprawe, gdzie zaczyna sie znaczna otylosc i potrafi to jednak zdroworozsadkowo ocenic z grubsza. To im ma to pomoc, a nie laskom wazacym 50kg i chcacym schudnac. Zreszta takich obrazonych na lekarza, co nie dal recepty na tabletki i tak jest pelno w necie.
"przez osobę otyłą zostanie odebrane jako typowo chamskie i nawet jeśli zmotywuję do podjęcia próby to przy nieudanej próbie (chyba każda ingerencja w przyzwyczajeni (nałogi) ma fazę dołka w której wątpimy w osiągnięcie celu) wywoła co najwyżej depresję?"
Jesli ktos zacznie stosowac diete i zacznie chudnac, to raczej nie bedzie mial powodu do depresji i wtedy poczuje sie naprawde zmotywowany. Kopniak ma byc tylko na poczatek na obudzenie, poki jeszcze nie ma czego chwalic.
"Chodzi o to, że o otyłości jako pewnym problemie można mówić ale należy być ostrożnym (najlepiej gdy motywacją w tym względzie zajmie się najbliższe otoczenie które zapewni ciągłość motywacji i zabezpieczenie przed dołkami i rezygnacją) aby nie wywołać niepożądanych skutków ubocznych i zwyczajnie nie wyjść na chama."
Ok, tylko widocznie niektorym najblizsze otoczenie nie zapewnia tej motywacji, skoro latami sa otyli? Poza tym, wlasnie jak zaczna probowac, to moze wtedy i otoczenie zadziala. Tak czy inaczej najbardziej wartosciowa motywacja, bedzie wewnetrzna potrzeba. Slowa krytyki to moze byc tylko punkt zapalny, ale tego wlasnie wielu osobom brakuje.
"I trochę inna sprawa na którą też już ktoś zwrócił uwagę. Niektórym odpowiada taki stan rzeczy, odnajdują się w swoim ciele i nie planują zmian. Spróbuj się teraz postawić w sytuacji takiej osoby gdy nagle ktoś ją nazywa ni z gruszki ni pietruszki świńskim ryjem albo mówi, że ma problem (na rozluźnienie bo mi się skojarzyło=>> http://www.youtube.com/watch?v=woW1tvVV0pE). Nie widzę specjalnej różnicy między czepianiem się czyjejś otyłości, rozmiaru piersi, urodą itd. dla mnie jest to zawsze atak osobisty i wpędzanie w kompleksy. "
Jesli ktos sie dobrze z tym czuje, to czyjas uwaga nie wpedzi go w kompleksy i tak czy inaczej zostanie jaki byl. Co innego, jesli ktos tylko sobie wmawia, ze dobrze sie czuje. Ale trudno raczej czuc sie dobrze przy takiej masie (no chyba, ze ktos jest gora miesni i wazy te 110-120kg, tylko wtedy to nie jest otylosc).
Wiele osob po prostu sie tym nie przejmuje, chociaz nie poprawia to samopoczucia, ale przy jakims dodatkowym bodzcem sa w stanie sie zmobilizowac i to zmienic. Szczerze, duzo znasz mocno otylych osob, ktore swietnie sie z tym czuja i nie widza zadnego problemu? Ja niewiele.
"Inna sprawa. Jak można mówić że osoba z "X-em podbródków ma świński ryj" i nie obrażać tym jedno więcej...
"Inna sprawa. Jak można mówić że osoba z "X-em podbródków ma świński ryj" i nie obrażać tym jednocześnie osób które mają tak z powodu choroby?"
Ja nie jestem za tak mocnymi slowami, osobiscie uwazam, ze krytyka powinna byc wywazona, nie chamska. Natomiast co do wartosci samej krytyki to jestem za, tylko musi byc konstruktywna.
"Bo ty im mówisz że to ich nie dotyczy i jest okej? (Psychika ludzka tak nie działa. wg mnie oczywiście). Ja też sile się na psychologa ale każdy próbuje zrozumieć związek przyczynowo-skutkowy postępowania innych. Stwierdziłeś, że tamta próba określenia psychiki Platyny była śmieszna itd ale próbując zrozumieć to co ona piszę w kolejnych postach trochę taki obraz się właśnie przedstawia."
Wiesz, ja sie moze nie unioslem, bo sam bywam czasem gruboskorny i przesadze gdzies z ostra ocena, chociaz z drugiej strony tez nie wymagam, zeby ze mna sie cackac i nie zalamuje sie, jak mi ktos pojedzie.
"To nie jest tak, że ja nie zgadzając się z Tobą podsuwam tym ludziom paczkę ze słodyczami, choć uważam że każdy powinien sam wybrać jakie życie chce prowadzić i co jest dla niego najważniejsze (wygląd, a może tak coś innego? zdrowia nikt nie szanuje w dzisiejszych czasach), na co chce marnować swoją energię i czas."
Hmm, czy nikt nie szanuje zdrowia, to bym nie powiedzial. Z pewnoscia nie jest to powod do dumy tak czy inaczej. Nie skaczesz w ogien bo ktos tak zrobil...
Ty nie podsuwasz tacki ze slodyczami, wiele innych osob tak. Ja nie widze tego, jako lepsze zachowanie niz krytyka. Jak czlowiek jest otyly to nie jest to tylko kwestia wygladu, ale zdrowia, energii, ogolnego samopoczucia... Naprawde ciezko znalezc zalety pozostawania w takim stanie ;) Zmuszac nikogo nie mozna, ale jesli mozna jakos pomoc, to chyba warto.
"Trochę znów wyszło, że Ty piszesz swoje a ja swoje bo się nie ustosunkowałem do tego co chciałeś. Moja wina, sory za to ;)"
Spoko i tak dobrze podyskutowac ;) Ja po prostu znam przyklady, ze takie diety dzialaja i wcale nie sa super wymagajace, dlatego dziwi mnie, jak wszyscy zgodnie twierdza, ze to takie niewykonalne, a na pewno utwierdzanie ludzi w tym przekonaniu nie wyjdzie im na dobre. więcej...
"W życiu niczego nie możemy być pewni, bo nikt z nas nie jest wróżką. Dzisiaj ty komentyjesz osoby otyłe, a za kilka lat ktoś może właśnie tak podsumować ciebie!"
Moze niescisle sie wyrazilem. Owszem, nie moge tego wiedziec, moge zachorowac. Natomiast zdecydowanie zmniejsze takie ryzyko (w przypadku silnej otylosci wiele dolegliwosci to praktycznie kwestia czasu tylko).
"każde swoje życiowe niepowodzenie zwalają na otyłość: jestem beznadziejny bo jestem gruby, nie mam dziewczyny/przyjaciół bo jestem gruby, źle się uczę/ nie mam dobrej pracy bo jestem gruby itp."
No to chyba nalezy przerwac ta spirale? Czy raczej zaklety krag.
"Twierdzisz, że skoro ty schudłaś 30 kg to i inni mogą...gówno prawda! Gdyby to było łatwe to wszyscy bylibyśmy ładni, szczupli i zgrabni. Życie to nie tylko biel i czerń, proste wybory, piękne idee i spełniające się marzenia- więc to, że ty mogłaś nie oznacza, że może też ktoś inny!"
Poza osobami ewidentnie chorymi, praktycznie kazdy moze... To jest latwe, tylko co z tego, skoro tylu osobom sie nie chce albo juz na wstepie jak widac neguja skutecznosc takich dzialan? To jest wlasnie kolejne bledne myslenie "to nie moze dzialac, bo jakby dzialalo, to wszyscy byliby chudzi". Moze by i byli, wiekszosc nie jest, bo nie sprobowala... Bo niektorzy nie potrafia dostrzec powiazan miedzy swoimi dzialaniami i skutkami. Zamiast wziac sie za siebie, bo w perspektywie kilku miesiecy beda szczupli i energiczni, wola zjesc kolejna czekolade, hamburgera itd. bo i tak sa grubi, wiec co za roznica... Brak myslenia perspektywicznego. Bardziej do nich przemawia chwilowa natychmiastowa przyjemnosc, niz zapracowanie sobie na cos wiecej, ale w jakims okresie czasu. więcej...
"Ale są też tacy, którzy starają się, jedzą mało i zdrowo, ćwiczą i wciąż nie chudną. Pewnie napiszesz, że to niemożliwe, bo oczywiście chudnięcie jest proste i szybkie, trzeba nie jeść w McDonaldzie i tyle. Gówno prawda."
/>
Jesli czlowiek jest zdrowy, to jest to gowno prawda moim zdaniem. Moze najwyzej robic cos nie tak.
"[...]opis diety[...]Jem tyle, ile wiem, że muszę. Nic więcej."
Znaczy liczylas sobie konkretniej ile jesz? Kalorii, w tym bialka, wegli, tluszczu? Bo "ile musze" to pojecie wzgledne i kazdy uzna inaczej...
"I uwierz, przejście na dietę i całkowita zmiana trybu życia WCALE nie jest łatwa i nie przychodzi od ręki."
No akurat w nic wierzyc nie musze...
"Wyobraź sobie, że przez całe życie pijesz kawę słodką i ją uwielbiasz, ale nagle postanawiasz sobie, że nie, koniec z cukrem. To nie jest proste. Na pewno masz taką jedną rzecz, którą uwielbiasz. Wyobraź sobie, że musisz z niej zrezygnować. Pewnie napiszesz, że na pewno byś zrezygnował, bo zdrowie jest najważniejsze itd. Nie wierzę, że zrobiłbyś to ot tak. Bo nie zrobiłbyś. Możesz sobie wmawiać, że to wszystko jest łatwe. Ale nie jest."
I znow te zalozenia? Tylko, ze ja to zrobilem, a nie "zrobilbym". Tez jestem osoba z genetycznymi sklonnosciami do tycia, moj ojciec cale zycie byl posiadaczem pokaznego brzucha, ja mam ten sam typ budowy i nieraz tez mowilem, ze ja to nawet malo jedzac nie chudne i swiecie w to wierzylem. Jak bylem mlodszy wyczynowo uprawialem sport, wiec waga byla w normie, ale pozniej to bywalo tak, ze przytylem 5-7 kg w ciagu miesiaca... A jak zaczynalem sie troche ruszac (treningi, silownia) i mniej jesc, to przez kilka miesiecy spadalo 3-4 kg.
W ostatnich latach nie pomogl glownie siedzacy tryb pracy, zero ruchu i zamilowanie do slodyczy... Przestalem sie miescic w kupione rok wczesniej garnitury itd. Nie mam kompleksow, wiec mi to nie przeszkadzalo, ale ruszac sie bylo coraz ciezej i samopoczucie tez sie pogorszylo. W koncu przyszedl moment, ze powiedzialem sobie - dosc, przeginasz.
Diete zaczalem wlasnie tak, z dnia na dzien. Kilka dni poszukalem i poczytalem o odpowiednim zywieniu, wybralem sobie co mi pasuje i z dnia na dzien zrezygnowalem z codziennej czekolady i wszelkich innych dobroci (a duzo tego bylo) i zmienilem diete. 1000 kalorii dla ponad 90kg faceta, to raczej malo, a ja czasem nie zjadlem pewnie nawet tego, a czasem troche wiecej. Ale jakos nie mialem problemu z utrzymaniem diety, bo nie robilem nic na sile, tylko rozumialem co i dlaczego robie. Nie tesknie za slodyczami, bez ktorych dnia sobie nie wyobrazalem. Bywaly i takie okresy, ze przez tydzien waga ani drgnela, ale jakos mnie to nie zrazilo. Nadmiarowe 20kg zniknelo w 3 miesiace (to jesli ktos uwaza, ze to niemozliwe). Co wiecej moj ojciec, ktory przez prawie 60 lat swojego zycia byl gruby, w dodatku ma problemy z cukrem, przeszedl na podobna diete prawie w tym samym czasie (przypadkiem, nawet sie nie widzielismy). Tez w 3 miesiace ok 20kg spadlo, a zawsze wazyl +/- 100kg.
Tylko, ze swoja dzienna porcje jedzenia, to ja bym wczesniej pewnie dal rade zjesc na sniadanie. Ale za to nic przez te 3 m-ce nie cwiczylem, bo nie mialem czasu. Na sniadanie jajecznica z 2 jajek, plaster poledwicy i gorzka kawa, obiad to moze z 1/4 piersi z kurczaka (albo i mniej) na parze + surowka z lekkim sosem, pozniej kawa i jablko na kolacje, tak wygladalo moje przykladowe menu dzienne. Do tego witaminy i mineraly w kapsulkach, zeby sie nie wykonczyc. Przez pierwszy tydzien myslalem, ze zaczne chodzic po scianach z glodu, pozniej zoladek sie uspokoil i nie bylo juz problemow. Z czasem dolozylem sobie kromke pieczywa pelnoziarnistego i jakas wedline na drugie sniadanie np. Wtedy wolniej chudlem ale nie chodzilem glodny. Do tego wszystkiego do picia tylko mineralka w sporych ilosciach, przyspiesza chudniecie i zabija uczucie glodu.
Na diecie jestem caly czas, kontroluje stale wage i jakos nie ciagnie mnie do starych nawykow, bo tak sobie postanowilem. I schudnac sie dalo. A znam i osoby potezne, ktore w ok. pol roku pochudly nawet ponad 40kg. Zakladajac nawet, ze ktos nie jest w stanie sie zmusic do az tak ostrej diety itp itd. inne rozne czynniki, to nawet schudnac nie 20, ale 10kg w te 3-4 m-ce to i tak warto. 2kg na miesiac to jest absolutnie bezpieczne, zalecane mozna powiedziec, chudniecie.
Zeby nie bylo, ze mam szybka przemiane materii, bo naprawde nie mam, to przeciwienstwem moim jest moj brat, ktory robi co moze zeby przytyc i jedzac do oporu, cwiczac, przez 10 lat przytyl moze z 10kg albo i nie.
"Dla wielu ludzi samo przejście na dietę jest straszne. Dla innych bycie na tej diecie przez spory czas, bez większych rezultatów jest o wiele straszniejsze i więcej...
"Dla wielu ludzi samo przejście na dietę jest straszne. Dla innych bycie na tej diecie przez spory czas, bez większych rezultatów jest o wiele straszniejsze i przygnębiające."
Tak, znam i osoby ktore sie odchudzaja, katuja sie ta swiadomoscia, chodza glodne caly dzien, a pozniej ida zjedza byle co i dziwia sie, ze nie chudna.
A generalnie to, ze okresowo waga sie zatrzymuje to norma, moze zniechecac, ale to jest wlasnie kwestia psychiki, czy ktos oleje sprawe, czy potrafi wytrwac. Ukladajac prawidlowa diete i trzymajac sie jej, sorki, po prostu nie wierze, ze zdrowy czlowiek nie jest w stanie schudnac, jeszcze cwiczac dodatkowo.
Dlaczego twierdze, ze schudniecie bylo proste? Ja od momentu podjecia decyzji nie odczulem odchudzania jako obciazenia psychicznego, nie mialem mysli typu "wale to, wracam do zarcia". Fizycznie, pewnie byla wymagajaca, zwlaszcza poczatkowo, ale korygowalem na biezaco, wprowadzalem zmiany i szlo dobrze, nie czulem sie zle, wrecz powiem, ze kondycja sie poprawila itd. Problemem byl tylko moment zapalny, zeby podjac decyzje. Chociaz sporo osob nie wytrzymuje psychicznie i rzuca takie diety po tygodniu czy dwoch, ale to juz tylko kwestia psychiki i silnej woli, nie fizycznej niemozliwosci schudniecia. więcej...
@marsnigdyniebyltakblisko
Wczoraj sie rozpisalem po nocy, ale pare rzeczy odnosnie Twojego chudniecia...
1) Czy bylas u lekarza i upewnilas sie, ze nic Ci nie dolega, co mogloby wywolywac nadwage?
2) Co oznacza "jem ile musze"? Czy to znaczy dopoki sie nie najem, czy moze kiedy mniej wiecej zaspokoje glod, czy kiedy poczuje sie glodna, czy moze do okreslonej liczby kalorii, czy aby nie zemdlec? Pojecie "ile musze" jest totalnie nieprecyzyjne i zostawia duze pole do manipulacji, a jak czlowiek nie ma scisle okreslonego celu, to sam siebie bedzie probowal oszukac, a to porcja troche wieksza, a to "zjem bo nie wytrzymam" chociaz nie powinien itd.
3) Czy masz rozplanowane posilki? Pory, sposob laczenia ze soba produktow, liste produktow zakazanych (maczne, makarony itd.)? Czy np. pieczywo pelnoziarniste, czy "byle nie jasne" i w jakich ilosciach itd? Sklad posilkow? Bialka, wegle, tluszcze? Jakie wegle, jakie tluszcze itd?
4) Czy liczysz kalorie, czy idziesz na zywiol? Jak sie ma odrobine wprawy, to mozna kalorie juz oceniac "na oko", o ile sie to robi uczciwie. Ale diety "nie trzeba liczyc kalorii" moim zdaniem nie dzialaja. Moga byc zoptymalizowane pod katem gospodarowania energia i spalania, ale niekontrolowane porcje i tak gdzies sie ulokuja. Ja nawet przy tak ostrej diecie jaka sobie ustalilem, przekonalem sie, ze starczy czasem zjesc kromke pieczywa i troche wedliny wiecej, zeby nastepnego dnia waga byla w tym samym miejscu, zamiast spasc. Jesc zdrowo to podstawa, ale zeby chudnac, trzeba jeszcze ostro przyciac kalorie.
4)Czy eksperymentujesz z dieta? Zmieniasz pewne rzeczy i obserwujesz jak to sie odnosi do wagi? Bo robienie przez 8 miesiecy czegos, co jest nieskuteczne, chyba mija sie z celem? Z doswiadczenia, przekonalem sie np. ze starczy zbyt malo pic i juz wszystko zwalnia, dorzucic za duzo pieczywa, czy nieznacznie zwiekszyc porcje i waga stoi itd. I to na podstawie codziennych porownan, co zjadlem, co zrobilem, ze spadla/utknela. Mysle, ze bez dostrojenia diety idealnie do potrzeb nic z tego nie wyjdzie. A to nie jest trudne, ani czasochlonne, trzeba sie tylko interesowac tym, co sie robi, nie odwalac panszczyzne i traktowac diete jako zlo konieczne. Ja swoja diete autentycznie polubilem i dobrze sie z nia czuje, wiem ze teraz dokladnie odpowiada moim potrzebom. Chce dac sobie troche luzu, to jem tak, zeby nie byc glodny, ale wiem, ze waga stanie w miejscu, pozniej przytne i znow poleci, w ten sposob nie czuje sie zmeczony dieta.
5) Cwiczenia. Napisalas, ze cwiczysz jak masz czas i sily. Czyli mozna zalozyc, ze w miare nieregularnie. Pytanie jak intensywnie? Bo wiadomo, ze osobom otylym ciezko cwiczyc bardzo intensywnie. Jakie to sa cwiczenia? Czy to jest silownia? Czy cwiczenia aerobowe? Czy zrobienie paru brzuszkow i przysiadow w domu? Bo co prawda kazdy ruch jest dobry, ale nie kazdy powoduje takie samo spalanie. Jesli przy nieregularnych/malo intensywnych cwiczeniach jesz wiecej na to konto, to prawdopodobnie bardziej Ci to przeszkadza w odchudzaniu, niz pomaga. Czy jesz roznie zaleznie od tego czy i ile danego dnia cwiczysz? Cwiczenia na odchudzanie moim zdaniem maja sens, jesli przede wszystkim jest duzo aerobow i jest to dlugi trening, spalanie tluszczu nie zacznie sie od razu tylko po dluzszym cwiczeniu. Jesli pod katem treningu dokladasz sobie za duzo kalorii z pozywienia, to tez efektu nie zobaczysz... Najlepiej poprzegladac tabele kalorii i ile spala srednio organizm przy typowych czynnosciach. Cwiczenie to nie jest wbrew pozorom cos, co jakos ekspresowo i magicznie spala ogromne ilosci kalorii.
Odpowiedzi na te pytania moga Ci pomoc w ustaleniu rzeczywistych przyczyn powolnego chudniecia. więcej...
Widze, ze ile osob tyle sposobow ;) Ja zaczalem stosowac diete, a raczej zasady zywienia powiedzialbym, ktora po wertowaniu zasobow netu wydala mi sie najrozsadniejsza i najlepiej udokumentowana.
Nie wiem, u mnie akurat nie bylo fazy adaptacji. W pierwszym tygodniu stosowania diety schudlem 3 kg, w kolejnym to samo, pozniej 2 i tak coraz mniej, proporcjonalnie do zmniejszonej wagi organizmu.
Tez uwazam, ze z owocami nie mozna przesadzac, chociaz niektorzy twierdza, ze mozna je jesc do oporu, dlatego jedno jablko w formie kolacji zupelnie mi wystarcza :)
Organizm nie spali tluszczu jesli nie musi, tez sie nie mozna nie zgodzic. Dlatego uznalem, ze najlepiej maksymalnie obciac kalorie, wtedy musi, bo skads energie musi czerpac, powietrzem zyc nie bede ;)
Ja polubilem gotowanie na parze, bo jest szybko i beztluszczowo. Z ta golonka to bym uwazal w trakcie odchudzania, chociaz raz na jakis czas to nie zaszkodzi. Ja tam np. wychodze sobie ze znajomymi na piwko co jakis czas i tez od tego nie tyje.
Pozostale rady jak najbardziej, winko tez sobie popijam czasem, chociaz to akurat dodatkowe kalorie, a pozytywne skutki przewazaja nad negatywnymi podobno dopiero od wieku sredniego w gore, takze co kto lubi :)
Jesli chodzi o wazenie, to tu mam totalnie odwrotna metode... Wazylem sie nawet 2-3 razy dziennie, ale dzieki temu dogralem sobie diete praktycznie co do detalu i wiem jak zareaguje jedzac to czy tamto, na co moge sobie pozwolic i jak to sie odbije. Bo poza tym to faktycznie nie ma roznicy, czy sie czlowiek zwazy 2 razy w ciagu dnia, czy miesiaca. Wazac sie czesto niektorzy moga sie przestraszyc, ze nastepnego dnia waza wiecej niz poprzedniego, wazac sie raz na miesiac takie obserwacje ich omina ;)
Filozofii to ja sobie wielkiej nie dorabialem. Po prostu stwierdzilem, ze czas schudnac, bo a) to lepiej wyglada b) jest zdrowsze. Jasno okreslony cel, ile schudnac, jak to zrobic i jazda, mi to wystarcza akurat :) Przy czym zalozylem sobie zrzucenie od 18 do 23 kg, 1,5-2kg miesiecznie uznalbym ze dobry wynik, czyli rok odchudzania byl do zaakceptowania, a ze spadlo 20kg w 3 miechy to sam sie nie spodziewalem, ale nie placze ;) Jakby mi ktos powiedzial rok temu, ze tyle zrzuce w takim czasie, to bym go wyslal do psychiatry, bo "ja to moge malo jesc, a i tak nie chudne" ;)
Co do zywienia to jeszcze mi sie przypomnialo, unikac raczej tluszczu zwierzecego, ale nie tluszczu ogolnie. Najlepiej uzywac oliwy z oliwek, zdrowa, a tluszcz tez jest potrzebny. Ja osobiscie uzywam do smazenia jajecznicy i do surowek ;) Lepiej obciac weglowodany, zwlaszcza proste, niz tluszcz. więcej...
I bardzo dobre wyniki daje podobno dieta nielaczenia, czy jak tam ja zwa, czasem dieta bez wyrzeczen itp. ja tam sie nie stosuje jakos szczegolowo, ale mniej wiecej podobnie komponuje posilki, wiec moze cos w tym jest...
>Na początku tak. To było zwykłe amatorskie liczenie kalorii przez około 4-5 miesięcy, bez
>zajmowania się każdym składnikiem danego produktu. Duże ograniczenie wielkości każdego
>posiłku.
Tzn. co rozumiesz przez "zajmowanie sie kazdym skladnikiem produktu"? Ja zawsze liczylem dla wszystkiego co jem oddzielnie, a z gotowych produktow nie korzystam zupelnie (poza przyprawami typu "Vegeta") i wedlina i pieczywem pelnoziarnistym. Przy czym spozycie pieczywa i wedliny to po 1 kromce/plasterku dziennie na 2-gie sniadanie lub wcale. Tez nie uwazam tego za "profesjonalne liczenie" ;) Ale dosc dokladne. Wszystko inne szykuje sam, mieso, warzywa itd. Jak mam zrobic sos do salatki, tez robie, nie kupuje w torebce itd.
Do tego oczywiscie trzeba dosc dokladnie okreslic ilosc porcji (poczatkowo, pozniej sie oko wyrabia). Dla faceta przy odchudzaniu zalecaja min. ok 1500 kcal, ja sie wyrabialem w max 1000, wazac 93kg. Nie wiem ile Ty wazysz (bo moze masz niewiele do schudniecia) i jaki pulap kalorii sobie zalozylas... Wlasnie zrobilem sobie obiad, wiec nawet go zwazylem ;) Cale 80g piersi z kurczaka na parze i troche surowki, najwiekszy posilek dnia ;) Miesa na 3 kesy ;)
> Potem poszłam do dietetyka, bo coś wydawało mi się nie tak, za mało się działo.
>Ułożył mi dietę, powiedział kiedy jeść, co jeść, w jakich ilościach, proporcjach itd.
Powiem Ci, ze ja dietetykow olalem, uznalem, ze pojde jak bedzie koniecznosc, bo jednak jestem zdania, ze nikt dokladniej nie pozna mojego organizmu niz ja sam, skoro moge wszystko kontrolowac na biezaco. A z dietetykami tez roznie bywa, juz sie naczytalem, jak dietetyczka dala dziewczynie takie porcje np. ze jej sie dzienne zarcie w garsci prawie miescilo, cwiczyc nie mogla bo mdlala i nie chudla, to dietetyczka jej kazala zmniejszyc ilosc kcal... Czasem to jednak dziala w druga strone i okazuje sie, ze organizm zaglodzony i trzeba dojesc. Tak czy inaczej nie kazda dieta dziala. Probowalas tych diet nielaczenia, czy jak tam? Z tego co wiem, polecaja je czesto lekarze, stosuja w sanatoriach itd. Z osob, ktore je stosowaly bo musialy (w tym osoby chore) praktycznie kazdy dosc szybko schudl. Ja sam mysle, ze zblizenie mojej diety do tych zalozen tez moglo miec wplyw na tempo chudniecia. Oczywiscie drastyczne obciecie kalorii tez...
>Okresowo - dobra. Ale chyba nie czytasz uważnie. 5 kg w ciągu 8 miesięcy - to jest
>okresowe zatrzymanie wagi?
A jakie modyfikacje wprowadzilas przez te 8 miesiecy? Ja diete caly czas korygowalem na biezaco, przestoj w spadku wagi, to od razu probowalem co zmienic, dodac, odrzucic, zmienic ilosc... Jesli cos nie dziala, to moze szukac przyczyn w metodzie, a nie w sobie? Widocznie Twoj organizm nie reaguje tak jak bys chciala na to, co mu aplikujesz... Ja korygowalem non stop, czasem okazywalo sie, ze pomagalo odjecie plastra poledwicy od sniadania albo kromki chleba lub wypicie litra mineralki wiecej, ale rozwiazanie zawsze sie znajdowalo.
>Z moją psychiką jest w porządku, dziękuję. Od 8 miesięcy jestem na diecie, nie chudnę,
>ale nadal na niej jestem.
Wiec po co sie katowac, skoro cos nie tak? Ja szukalbym rozwiazan, moze innych diet, moze ilosci, moze zrezygnowal z konkretnego produktu... Ja swoja diete oceniam po efektach. Jak cos nie dziala - wypad.
>Nie wierz. Piszę jak jest, coby Ci udowodnić, że nie wszystkim chudnięcie wychodzi od ręki.
>Jak chcesz - nie wierz i żyj ze swoimi przeświadczeniami.
Jak na razie przekonany jestem tylko do tego, ze moze jeszcze nie dobralas wlasciwej dla siebie metodyki, a nie, ze Twoj zdrowy organizm zyje powietrzem, to bylby prawdziwy ewenement... (to nie jest zlosliwosc, po prostu energia nie bierze sie z niczego).
>A to nie jest w jakiś sposób ze sobą powiązane? Co z tego, że ktoś może schudnąć, skoro
>psychika mu na to nie pozwala?
Roznica taka, ze psychika to kwestia motywacji, moze silnej woli, a moze kogos, kto bedzie Cie pilnowal i nie pozwoli latwo odpuscic. Jesli problem lezy w organizmie (rozregulowana gospodarka hormonalna, tarczyca, czy inne problemy) to jest juz o wiele trudniej i trzeba do lekarza.
> 2) 3) 4)
Dieta nie jest zle zaplanowana ale cos nie dziala... Wiec co? Dlaczego od razu uznajesz, ze to niezdolnosc Twojego organizmu do chudniecia, a nie bledna metodyka? Moze jednak wielkosc porcji? A moze co innego, nie wiem...
>Nie o to mi chodziło. Chodziło o to, że ćwiczę 2/3 razy w tygodniu i zawsze gdy mam siłę i
> czas. Gwoli ścisłości - nie jestem otyła. Mam nadwagę. Nie mam problemów z poruszaniem
> się, nie mam problemów ze schylaniem, nie mam problemów z bieganiem. więcej...
To ile tej nadwagi? Wczesniej napisalas, ze schudlas 5kg i ze z Twojej nadwagi to niewiele... Czym mniejsza waga, tym trudniej zbic i tym wiecej wysilku trzeba. Ja w tej chwili chudne bez porownania wolniej, niz na poczatku, chociaz porcje te same, to waga juz prawie stanela w miejscu.
> Uwierz mi, wiem, że wyciskanie na ławeczce i brzuszki nie pomogą schudnąć.
> Nie jestem idiotką.
A dlaczego idiotka? Czy ktos, kto nie zna sie na cwiczeniu jest idiota? Skad mam wiedziec o czym wiesz, a o czym nie wiesz...
>Nie pisz mi, żebym poprzeglądała tabelki. Znam je, widziałam je wiele razy.
Jak nie bede pisal, to sie nie dowiem czy wiesz. Sama nic o mnie nie wiedzac zalozylas, ze na pewno bym z niczego nie potrafil zrezygnowac itd... Rozmowa przynosi o wiele lepsze rezultaty, niz robienie zalozen ;)
Sorry, nie pomogły.
Kto wie, moze jeszcze pomoga... A jak nie to stracisz najwyzej pare minut :> więcej...
Dam Ci przyklad jak to jest z poszczegolnymi osobami, metabolizmem, sklonnosciami i dietami ustalanymi przez osoby trzecie...
Zliczylem sobie wszystko co dzis zjadlem z tabel kalorii, zaokraglajac raczej w gore. Jak wspominalem, dla faceta zalecaja min. 1400-1500 kcal przy odchudzaniu, chociaz wiele osob stosuje pewnie diety 1000 kcal. Mi dzisiejsze posilki lacznie wyszly 600 kcal .. Zalozmy nawet duzy margines bledu, zrobmy 700... Wedlug standardowych zalecen powinienem sie chyba wykonczyc, bo jade tak dluzszy czas. Raz zjem mniej, raz wiecej, fakt ze prace mam lekka, ale w 1000 kcal to sie mieszcze spokojnie, nawet jak chce zjesc wiecej, tylko wtedy juz bardzo wolno mi spada waga. Zeby zjesc te 1400, musialbym jesc 2x tyle, a wtedy to jestem pewien, ze waga by mi w dol nie poszla na 100% albo sporo cwiczyc. Po prostu mam zwalona, powolna przemiane materii, bo dziwnym trafem czuje sie bardzo dobrze... Zakladam, ze dietetyk by mi takie porcje odradzil? więcej...
"W sumie myślę, że czas zakończyć ten wątek. Ciebie nic nie przekona, że ludzie są różni i niektórzy chudną ot tak, inni nie."
Aha, no ok, skoro wiesz ze nie przekona... Bo akurat mialem napisac, ze ok, niektorzy maja ciezej. Chociaz nie twierdzilem i wczesniej, ze kazdy schudnie 20kg w 3 miesiace.
" Będziesz mi wmawiał, że jednak robię coś nie tak. A to wykop, a nie portal o dietach."
Wiesz, bo jednak uwazam ze cos musi byc nie tak... Co Twoj dietetyk na to? Nie wyslal Cie na jakies konkretniejsze badania, nie wymyslil nic nowego? Bo nie, nie chudnac zjadajac te 700kcal to juz nie jest normalne raczej. I nie, nie sadze ze powinnas zjadac jeszcze mniej. Tylko gdzie jest rozwiazanie, bo jakies byc musi?
A prace mam lekka, w sensie za biurkiem, nie dzwigam itd. ale czasem spedzam np. 5h za kolkiem np. Wiec tez nie siedze caly dzien w domu nic nie robiac. Tak czy inaczej czasem jednak musze zwiekszyc porcje bo zaglodzenie organizmu tez nic nie daje.
Co do katowania, to nie, dla mnie dieta nie jest katowaniem, ale Ty pisalas jakie to dolujace itd. Taka dieta jak stwierdzilem wczesniej nie jest wedlug mnie problemowa. Katowac to ja sie musialem, kiedy trenujac musialem np. przy wadze 63kg zbic 5kg w 3-4 dni, zeby zmiescic sie w kat. wagowej. Tak, to byla katorga, dieta to przy tym spacer w parku.
"W ogóle mam wrażenie, że traktujesz mnie jak 13-latkę, która jednak jest za głupia na wszystko, na niczym się nie zna, wszystko robi źle i trzeba jej to uzmysłowić. Nie pomagają mi ni trochę te pytania Twoje, a jedynie irytuje mnie coraz bardziej Twoje podejście. Świetnie, że schudłeś, bla, bla, cieszę się, że u Ciebie poszło łatwo, u mnie nie poszło i zrozum, że może przynajmniej 5% tych osób, o których Platyna się tak ładnie wyraziła próbuje, stara się, ale nie da rady."
Wiesz, mnie z koleii dziwi, zeby nie napisac rowniez irytuje, podejscie jakbym Cie atakowal, podczas gdy probuje prowadzic normalna rozmowe... Nie wiem skad co chwile sugestie, ze traktuje Cie jak idiotke, jak 13-latke itd. Normalne pytania i proby dialogu traktujesz jako ataki na Ciebie... Niewiele pisalas na poczatku szczegolow, wiec skad mam zgadywac co wiesz, a czego nie wiesz? Rozumiem, ze powinienem byl po prostu przyjac zalozenie, ze wiesz absolutnie wszystko i tyle?
Zauwaz, ze nie pisalem wczesniej o swoich doswiadczeniach w ogole. Poczulem sie wywolany do tablicy, gdy napisalas swoj pierwszy post i zaczelas pisac w stylu "nie wiesz o czym piszesz", "wiem nie dalbys rady tego", "nie umialbys tamtego" itd. Wybacz ale sama potraktowalas mnie na dzien dobry jak idiote, ktory nic nie wie. I stad sie cala dyskusja wywiazala, nie mialem sie tu zamiaru wcale chwalic ile schudlem, a cala dyskusja mialem nadzieje po prostu pomoc. Teraz wychodzi, ze na Ciebie naskoczylem, ze sie chwale ze mi sie udalo itd... No super, w takim razie przyjmuje gratulacje, dziekuje wlasnie na nie czekalem i juz Cie nie atakuje.
Co do Platyny to i ona i ja chyba pisalismy o osobach, ktore schudnac nie moga z powodu jakiejs choroby/zaburzen. Ty piszesz, ze jestes zdrowa... i dlatego jest to dziwne.
Dobra, niewazne, mozemy to zakonczyc, bo nie warto ciagnac dyskusji, skoro jest ona irytujaca. więcej...
biuna to, ze akurat Ty tyle wazysz, to niczego nie dowodzi. Ile wzrostu?
Moja zona przy takiej figurze wazy w okolicach 55-58kg, jakby miala wazyc 44, to mialaby chyba ciezka anoreksje... A ta grubsza na obrazku tez raczej nie ma 110kg przy wzroscie 150, bo by sie w kadrze nie zmiescila:P wiec wszystko to kwestia skali.
Moze i mozna, rozni ludzie rozne maja organizmy i uwarunkowania, wiec dla pojedynczych przypadkow moze tak byc.
Tylko nie nalezy tego uznawac za norme, bo to sie konczy tak, ze pozniej tlumy nastolatek wpedzaja sie w jakies anoreksje... bo zdecydowana wiekszosc z nich takiej wagi nie uzyska zachowujac zdrowie. Chociaz tez mi trudno uwierzyc, mam znajoma, ktora ma z 160 i wazy tyle samo i wyglada przerazliwie chudo, na pewno chudziej niz dziewczyna na tym zdjeciu ;) więcej...
Dla mnie otylosc (poza szczegolnymi przypadkami) to nie choroba tylko lenistwo. Anoreksja, bulimia itp. juz tak, bo to sa powazne zaburzenia.
Otylosc to zwykle tylko niechlujstwo i bezmyslne zarcie czego popadnie. Oczywiscie efekty tego sa juz chorobowe, ale tu za leczenie wystarczy zwykle opamietanie i zdrowa dieta.
@yevaud
Nie preferuje zadnej skrajnosci. Anoreksja i bulimia to dla mnie prawdziwe choroby, bo sa efektem zaburzen psychicznych, kobieta moze byc workiem kosci a obsesyjnie wydaje jej sie, ze jest za gruba, ona w lustrze widzi grubasa. To sa autentycznie przypadki, gdzie trzeba leczyc psychike, zeby przywrocic ja do porzadku.
W przypadku otylosci zwykle nie wystepuja takie zaburzenia psychiki. Jest to wynik czystego niedbalstwa i lenistwa. Czlowiek nie patrzy w lustro i nie mysli "Boze, jestem za chudy... musze jesc, jesc...". Po prostu zre slodycze i tluste zarcie bo lubi, widzi jak wyglada, ale ma to gdzies. I tutaj akurat wystarczy dieta, nie jest potrzebny zaden lekarz psycholog itp. co najwyzej troche motywacji.
I to jest wlasnie roznica, chociaz dla Ciebie pewnie malo odkrywcza. więcej...
Tak dla sprostowania, to najwyrazniej nie rozrozniasz 2 typow otylosci.
1 to otylosc wywolana choroba (hormony itd.). I to jest choroba. Ja o tej otylosci nie pisze.
2 to otylosc wywolana lenistwem i obzarstwem. I to nie jest choroba. W tym przypadku to otylosc jest przyczyna chorob, a nie ich skutkiem. Czyli odwrotnie niz bulimia/anoreksja, ktore sa skutkiem zaburzen psychiki, a nie ich przyczyna. Jesli sadzisz, ze do leczenia anoreksji wystarczy dieta, to widocznie nie masz pojecia o czym piszesz niestety...
A jak nie wierzysz, idz do jakiegos lekarza i popytaj, czy ktorys rozsadny uzna obzarstwo za chorobe i jak potraktuje na dzien dobry pacjenta, po stwierdzeniu ze jego tusza nie jest wina choroby... Bo niejeden go opier....li i przywola do porzadku z dieta, a nie bedzie sie nad nim uzalal jaki on biedny i chory. więcej...
>najwyrazniej nie rozrozniam typow otylosci tylko ewentualne rozne jej przyczyny, ale jestem
>pewien ze jak podeprzesz sie jakimis badaniami na istnienie 2 typow otylosci to przyznam Ci
>racje
Mowiac o typach mialem na mysli wlasnie przyczyny, co chyba bylo wyraznie widac w tym co napisalem, a rozroznilem na typy, zeby rozdzielic otylosc ktorej podlozem jest choroba od tej, ktorej przyczyna jest obzarstwo. Ty wczesniej bez tego rozgraniczenia uznales otylosc za chorobe i na tym oparles swoja odpowiedz. Wiec jeszcze raz napisze, otylosc w wyniku obzarstwa nie jest choroba, tylko prowadzi do rozwiniecia chorob.
>twierdzisz ze nie istnieja czynniki psychologiczne otylosci ? odwazna teza :)
czynniki psychologiczne, a zaburzenia psychiczne to sa dwie rozne rzeczy, wiec nie przekrecaj prosze mojej wypowiedzi. Czynnikiem psychologicznym to moze byc lenistwo, ale nie jest to zaburzenie psychiczne.
>a moze masz jakis pomysl na segregacje otylych na tych "cacy" i "be", tych drugich
>oczywiscie j!#alibysmy na kazdym kroku - dla ich dobra ma sie rozumiec
Tylko ja nikogo na ulicy nie obrazam, chocby dlatego, ze nie wiem kto dlaczego jest otyly. Tutaj jest dyskusja o zjawisku ogolem i na jej podstawie kazdy sam sie moze nad soba zastanowic.
>czyli gdybym dal anorektykowi papu w odpowiednich ilosciach to by nie przytyl ? ;)
Nie przytylby, bo by tego Twojego papu nie zjadl. Czepiasz sie, ze dla mnie otylosc nie jest choroba, a sam widocznie nie widzisz roznicy miedzy choroba psychiczna a lenistwem...
>wszyscy ciagle pisza ze potrzebna jest silna wola, jesli to ma byc argument to rozumiem ze
>anorektykom silna wola w ogole by nie pomogla :)
Idz i wylecz np. schizofrenika silna wola, przeciez starczy mu powiedziec, ze to co mu sie wydaje to nieprawda, a on juz silna wola wyjdzie z choroby...
Nie, sama silna wola anorektykowi nie pomoze, konieczna jest terapia.
>konczac temat, sprawa sprowadza sie do pytania czy w ogole mamy prawo mowic
>komukolwiek jak ma wygladac "dla jego dobra".
To moze postawmy jeszcze pytanie, czy w ogole mamy prawo mowic? Mamy wolnosc slowa, kazdy mowi co chce. Co najwyzej ktos inny moze to odebrac jako chamskie itp. ale to nie odbiera prawa do mowienia. Natomiast to czy komus powiesz, czy nie, ze zle wyglada to juz Twoja sprawa. Ja rownie dobrze moge powiedziec, ze glaskanie po glowce i podtykanie kolejnych porcji slodyczy jest znecaniem sie nad kims, a Ty to uznasz za dobroc. Jesli ktos dzieki krytyce wezmie sie za siebie, to tak, moim zdaniem bedzie to dla jego dobra i to sie da obiektywnie potwierdzic, chocby poprzez stan zdrowia, w przeciwienstwie do udawania, ze wszystko jest super.
>Moim zdaniem zajmijcie sie soba ludzie :) Moze macie brzydkie ryje tak bardzo, ze za chwile
> wykop zacznie mowic o Waszej silnej woli do gromadzenia pieniedzy na operacje plastyczna
> - oczywiscie "dla waszego dobra", a tak naprawde zeby poczuc sie lepszym od was bo oni
>urodzili sie z ladnym ryjem albo operacje juz zrobili :)
Wiesz, ryj to moze Ty masz... Ja tam sie swojego wygladu nie wstydze. I chcialbym zauwazyc, ze poki co, to nie widzialem w tym watku, zeby ktos z krytykujacych otylosc wstawil czyjes zdjecie i pojechal personalnie. Natomiast ze strony "opozycji" to i owszem... Wiec czemu mi zarzucasz cos, czego nie robie? Wyszukiwanie czyichs zdjec, zeby kogos obrazac, zakrawa dla mnie na klopoty z psychika. więcej...
Nawet lekarze czesto nie mowia, ze otylosc jest choroba, tylko przyczyna chorob.
Kolejny raz pisze, pomijam otylosc spowodowana hormonami itd.
Jak zauwazylas, otylosc powoduje choroby, sama nia nie jest. Wielu lekarzy potrafi opieprzyc takiego delikwenta i powiedziec mu wprost, zeby mniej zarl.
Smieszne jest zwalanie wszystkiego na chorobe... Powiedz mi, jak nazywa sie jednostka chorobowa, ktora sprawia, ze czlowiek lubi jesc slodycze, fastfoody, ze nie chce mu sie ugotowac samodzielnie obiadu itp itd. ?
Pewnie, najwygodniej sie wytlumaczyc choroba... Ja nie jestem leniwy i zaniedbany, tylko chory, wiec musicie mnie zalowac i glaskac po glowce... Taka postawe, to mozna jeszcze zrozumiec u dziecka, a nie doroslego czlowieka.
A co do osob otylych to zabawne, bo to wlasnie Wy je uwazacie za slabe i godne pozalowania i sie nad nimi litujecie. Bo ja wprost przeciwnie, nie uwazam, zeby to byl powod do litowania sie nad kims, tylko traktuje ich jak doroslych ludzi i licze na to, ze uswiadomienie im problemu im pomoze. więcej...
Taaa... Bo Ty jak sie nad nimi rozczulasz i litujesz i uwazasz, ze sa tacy slabi, ze az niezdolni do osiagniecia czegokolwiek, to wlasnie okazujesz im szacunek i traktujesz jak doroslych prawda? W dodatku uwazasz, ze maja tak slaba psychike, ze jak im powiesz cos przykrego, to sie rozplacza i zalama, jak dzieci...
Owszem, nie kazdy potrafi sobie zdac sprawe z wagi (tu nawet doslownie) problemu. Owszem, kazdy widzi, ze jest gruby, tylko czasem nie uswiadamia sobie jak duzy jest to problem, dopoki nikt mu na to nie zwraca uwagi. więcej...
Szkoda, ze wciaz nie odrozniasz dyskusji w internecie o otylosci, od zaczepiania obcych ludzi na ulicy i mowienia im, ze sa grubi... Po prostu taka dyskusja nie ma sensu, bo caly czas sugerujesz mi, ze bede latal po ulicy i wyzywal ludzi...
Mi jakos znajomi/rodzina mowili, ze sie roztylem i to tylko byl dodatkowy argument do przemyslenia, czy nie czas sie juz wziac za siebie... O matko... mam nieodwracalnie uszkodzona psychike... Jak dobrze, ze mi to uswiadomiles... Tylko co ja teraz zrobie?? więcej...
Nie bardzo wiem jak to rozumiec... To teraz satysfakcja z tego, ze mozna komus pomoc juz tez jest niemile widziana? To co? Pomoc i jeszcze przeprosic? Chyba kazdy normalny czlowiek sie cieszy, jak komus pomoze? Czy satysfakcja wyklucza troske? Poza tym jak tu sie troszczyc o obcych, anonimowych ludzi? W takim przypadku to co najwyzej mozna udzielic rady w dobrej wierze, a czy ktos skorzysta, czy nie, to juz jego sprawa... I tak to wyglada tutaj na wykopie.
Nie jestem jeszcze psycholem, zeby biegac z poczuciem misji i "pomagac wszystkim otylym". A co do znajomych i rodziny, to nie, nie jestem psychologiem, ale chyba mam przynajmniej minimum wyczucia, zeby znajac kogos wiedziec, czy moge do niego powiedziec "wez spaslaku rusz dupe i zacznij cwiczyc", czy co najwyzej delikatnie zasugerowac zartem np.
Tak, ja moge uslyszec to pierwsze i mnie to nie rusza, nie jestem dziewczynka, zeby sie poplakac, bo ktos powiedzial, ze mi brzuch urosl i wole byc traktowany jak dorosly facet, niz jak placzliwa 15-latka. Ale to nie znaczy ze sam tak do kazdego mowie.
Wkurza mnie tylko, jak ktos gada tak, jakby kazdy z nadwaga byl jakas spasiona ciota, o psychice ktora zalamie sie od jednego slowa. I tak, wierze w konstruktywna krytyke.
A jak ktos jest tak bardzo przewrazliwiony na punkcie swojej wagi, jak niektorzy uwazaja, to niech w ogole nie wchodzi w takie tematy jak ten, bo juz samo to moze go przygnebic pewnie.
Kto nie chce, ten nie czyta, a na niektorych moze lektura podziala mobilizujaco, innym co najwyzej sprawi chwilowa przykrosc, od tego sie nie umiera. więcej...
Widzisz, ja mam wrazenie, ze przede wszystkim zaszlo pewne nieporozumienie.
Ja osobiscie nie jestem jakis przeczulony na punkcie wulgarnosci w pewnych okolicznosciach, natomiast nie bylo moim zamiarem popieranie tego.
Jak napisalem, jestem za konstruktywna krytyka i uwazam, ze ta metoda moze sie sprawdzic.
Natomiast jesli spojrzysz, to moj pierwszy post nie byl z poparciem dla wyzywania otylych. Odezwalem sie, bo zobaczylem w komentarzach, jak niektore panie zaczely linkowac do zdjec Platyny i naprawde chamsko cisnac jej po wygladzie... Uwazam, ze to co one zrobily, bylo gorszym gatunkiem chamstwa, niz anonimowe wyrazenie zdania, nawet wulgarnego momentami, o otylosci.
I nagle wyszlo praktycznie na to, jakbym to ja pisal jakies chamskie komentarze, czego chyba nie zrobilem. Bo osmielilem sie wystapic przeciw chamstwu, tyle ze po drugiej stronie barykady.
Ja tez mam nadzieje, ze nikt nie bedzie na podstawie moich postow wyzywal ludzi w innych tematach. Ale nie moge odpowiadac za innych wykopowiczow... więcej...
A no ciekawe...
Czyli psychoterapia jest potrzebna temu, co potrafi sie na siebie wk....ic i przywolac sie do porzadku, a nie temu co doprowadza sie na wlasne zyczenie do ruiny i nie potrafi sie zmusic, zeby cos z tym zrobic? Bo mi sie zdawalo zawsze, ze umiejetnosc prawidlowej samooceny i odrobina silnej woli, to raczej przydatne rzeczy...
Problemem tutaj jest Twoja interpretacja. Ty interpretujesz czyjes dzialania jako wynikajace z potrzeby dowartosciowania i dopieprzenia komus. Ale czy wlasnie taka jest motywacja danej osoby, to sobie mozesz tylko zgadywac. Bo ja np. moge komus zwrocic uwage, ze sie roztyl, w dobrej wierze, ze zauwazy problem i sobie pomoze. Nie musze sie od nikogo czuc lepszy.
Hehe, no ciekawe za co tutaj minus, pewnie po calosci bo jak juz raz pojdzie to musi w kazdej wypowiedzi :>
Zapewne internetowe wrozki wiedza lepiej ode mnie, jaka jest moja motywacja do okreslonych dzialan... Qwa zawodowi psycholodzy to przy was wysiadaja, bo pewnie nie potrafia tak predko ocenic czlowieka :>
Ale jasne, zna jedna mozliwa interpretacje i wie, ze to na pewno czyjes kompleksy itp itd. Smiech :)
Jeszcze raz napisze, dla mnie to osoby, ktore otylym podtykaja zarcie, czestuja slodyczami w kolko, z tekstami "no wez... no jednego przeciez, oj nie gadaj ze nie zjesz... no przeciez dobrze wygladasz" itd. to wlasnie sa chorzy sadysci, czerpiacy przyjemnosc ze znecania sie nad kims. I potrzebujacy sie dowartosciowac czyims kosztem, bo tak komus utrudniaja pozbycie sie problemu, bo sami sie czuja lepiej, widzac ze ktos wyglada gorzej, lecza swoje kompleksy, pod plaszczykiem uprzejmosci i w duchu sie ciesza.
Fajna interpretacja? :) Tez potrafie... więcej...
8 i 6 lat? Gdyby zgwalcili obywatelki Polski to dostaliby pewnie rok albo zawiasy... I tak dziwnie wysoki wyrok za gwalt, wiec pewnie wypadaloby sie cieszyc.
Karta to dla mnie zadna rewelacja, moze byla potrzeba przetestowania itp.
W przypadku karty graficznej to juz co innego, bo karte mozna po wlozeniu np. podkrecic programowo i w efekcie uszkodzic, co nawet moze nie byc zauwazalne na pierwszy rzut oka.
Przy tego typu zakupach warto sie juz upewnic, ze sprzet jest fabrycznie zapakowany przez producenta (ma nienaruszone plomby na opakowaniu itp.). Problem w tym, ze czesc sklepow i tak otwiera towar, np. zeby nakleic jakies stickery w celu ulatwienia identyfikacji przy gwarancji itp. Najlepiej zeby robili takie rzeczy dopiero przy kliencie, kiedy mial mozliwosc przekonania sie, ze towar byl fabrycznie zapakowany, inaczej klient nigdy nie ma gwarancji co sie wczesniej dzialo ze sprzetem. Czy jest nowka, czy byl raz uzyty do testow, czy moze katowany przez pol roku przez kogo popadlo.
Co do poznawania to sie zgadzam, nie da sie zapoznac z produktem czytajac ulotki. Mozna by jednak wykorzystywac do tego egzemplarze wystawowe, a nie sprzedawane jako nowki. Wiem, ze nie zawsze sie da, bo nie kazdy produkt jest wystawiany na polke rozpakowany itd. więcej...
Wedlug Ciebie uczciwy sklep to taki gdzie nie przyjmuje sie zwrotow? Interesujace ;)
A co ze sklepami internetowymi np? One sa ustawowo zobowiazane do przyjmowania zwrotow, wiec sa nieuczciwe? ;)
Kaczorra bo niektorzy madrzy wciaz chcieliby sie powolywac na rekojmie, ktora nie obowiazuje przy sprzedazy konsumenckiej od chyba 2002 roku ;) Nie wszyscy sie szybko ucza ;) Nie ma to jak nie znac swoich praw i jeszcze isc do kogos z morda, ze "mi sie nalezy" ;)
WojciechW niedokladnie... Bo niezgodnosc z umowa obowiazuje przez 2 lata, ale zaklada sie, ze towar byl wadliwy w momencie zakupu tylko przez pierwsze pol roku (lub rok, nie pamietam). Po tym czasie to juz klient musi udowodnic, ze wada istniala w momencie zakupu.
Dlaczego trudno mu udowodnic zamiar bezposredni? Gosc zna sie dobrze na sprzecie, a napisal, ze sie nie zna, tak trudno mu bedzie ta wiedze udowodnic biorac pod uwage jego dzialalnosc na forum pclab i purepc? Nie sadze... Czyli juz ta informacja miala wyraznie na celu wprowadzenie kupujacego blad.
Dalej, jesli nie potwierdzi sie wersja, ze odziedziczyl ten sprzet wraz z wynajetym lokalem, to jest kolejna przeslanka do udowodnienia oszustwa, bo przez pomylke tego nie napisal, tylko w jakims celu...
Nastepnie, skoro sprzedawany sprzet byl przez niego uzytkowany i uszkodzony przez mocne OC, o czym sprzedajacy wiedzial, to pisanie "nie znam sie, nie wiem, nie umiem sprawdzic" jest rowniez jawnym oszustwem. Sprzedajacy byl swiadom, ze sprzet nie dziala, a mimo to udawal, ze istnieje taka ewentualnosc, jednak wedle jego wiedzy rownie dobrze moze byc sprawny, co bylo bzdura...
Mozecie go bronic, ale jak dla mnie, to takie gnidy nalezy tepic. Udaje szanowanego forumowicza, wiele osob mu ufa, a robi takie walki... Wstyd... i glupota, tak sobie zwalic reputacje dla paru marnych zl :) więcej...
Od kiedy to w ramach marketingu mozna stosowac klamstwa? Przyklad z gra i procesorami to zupelnie co innego, to ze zalecaja quada jeszcze nic nie mowi. Natomiast czy widziales powiedzmy, zeby ktos sprzedawal piwo bezalkoholowe jako 5%?
Relatywizm moralny panowie? Ktos oszukuje, to sie nie czepiajcie chlopaka, w koncu kazdemu wolno oszukiwac?
Powiem krotko, pi......le wszystkich, ktorzy stosuja takie "sposoby na sprzedaz". Pomowienie? Mysle, ze sa spore szanse, ze sad rowniez przychylilby sie jednak do wersji, ze bylo to oszustwo, bo wprowadzanie w blad bylo tu ewidentnie celowe.
Nie probujcie rozmywac tego co zrobil, tekstami w stylu "sklepy Was w nie takie bambuko robia", bo jakby Cie ktos okradl chocby na ulicy, to mialbym Ci napisac "nie rob afery, nie takie kwoty kradna..." ?
O ile w jakis sposob rozumiem, ze fakt bronienia wynika z tego, ze jest to znajomy, to obiektywnie to co zrobil bylo warte potepienia, ze tak to ujme i na pewno nie nalezy tego uznawac za normalne i "w porzadku". Tak postepuja oszusci, a nie uczciwi ludzie. więcej...
Jak dla mnie to chodzi o kase i o nic wiecej. Polski dystrybutor nie zarabia na licencjach kupionych za granica, wiec probuje jakos naciagnac fakty i straszyc nielegalnoscia, zeby wiecej sprzedac. Oczywiscie oficjalnie tego nie potwierdza, bo ta nielegalnosc to bzdura. Chodzi tylko i wylacznie o to, ze nie zarobi na tym polski oddzial.
Zal tylko czytac, ze zdawaloby sie tak powazna firma tak sie zachowuje. Po czesci jest to wina samego Adobe, bo skoro daja chore ceny na polskie wersje produktu, to co sie dziwic, ze ludzie kupuja za granica? Tez bym tak kupil, po pierwsze taniej, po drugie sa duze ilosci roznych materialow, poradnikow itp. najczesciej w jezyku angielskim i latwiej sie nimi poslugiwac majac ta wersje jezykowa, niz tlumaczyc sobie pozniej drugi raz z polskiego na angielski, nie mowiac juz o skrotach klawiszowych itd.
A prawda wlasnie taka, ze co najwyzej Adobe Polska moze odmowic supportu, bo produkt nie oni sprzedali, tylko tu znow mamy przeciez support ze zrodla z ktorego kupilismy i po problemie, no chyba ze ktos "don't speak english" ;) więcej...
Ale o czym dyskusja? Przeciez chodzi wlasnie o to, ze licencja Adobe niczego nie zakazuje, tylko polski dystrybutor wymysla sobie bzdury, zeby wymusic na klientach kupowanie u nich i straszy jakimis wydumanymi konsekwencjami. Rownie dobrze polski dystrybutor zalozmy BMW moglby wmawiac, ze jak ktos kupil auto w Niemczech to w Polsce jest zlodziejem.
Co z tego, ze przygotowanie polskiej wersji jest drozsze? Wiec polska wersja jest drozsza, ale czy ktos mnie moze zmusic do jej zakupu? Jesli wole miec program po angielsku, to sobie kupuje wersje angielska i mam w dodatku taniej... A polski sprzedawca sie wscieka, bo wolalby zebym nie znal angielskiego i musial kupic u niego, ale to nie moj problem... Tak to wlasnie wyglada, szkoda ze firma nie potrafi sie dogadac z wlasnymi kanalami dystrybucji i wypracowac jakis wspolny front. więcej...
Dokladnie tak samo uwazam. Co ma wykupienie znaku towarowego do mojego zakupu produktu w USA?
A juz powolywanie sie na jakies ustawy o eksporcie broni i technologii wojskowych to chyba smiech na sali? Od kiedy to taki Photoshop jest okreslany jako oprogramowanie do "strong cryptography"? Komus na mozg padlo?
@NotMe:
Ale ja rozumiem, ze w ramach tej ustawy o eksporcie technologii militarnych i broni chodzi o oprogramowanie sluzace do celow kryptograficznych, czyli konkretnie do szyfrowania jakichs danych itd. A nie o fakt, ze oprogramowanie korzysta z kryptografii np. do przesylu hasla, czy cos, bo to o taka kryptografie chodzi w przegladarkach, itp. Gdyby tak bylo, to pewnie nie daloby sie kupic zadnego oprogramowania poza USA... bo kazde do czegos tam jakiegos szyfrowania uzywa.
Po prostu goscie powoluja sie na jakas ustawe, ktora totalnie ich nie dotyczy, dla mnie to bzdura i robienie wody z mozgu. więcej...
Podejrzewam, ze gdyby takie firmy bez skrepowania sprzedawaly oprogramowanie do UE, lamiac ustawe o handlu bronia, to w USA zrobiliby im z d....y jesien sredniowiecza ;)
Dodatkowo dziwi mnie, ze pan z Adobe byl 2-krotnie proszony o zacytowanie tej "regulki z opakowania produktu" i 2-krotnie sie wymigal... Czemu ten cytat to byl az taki problem dla niego? Chyba powinien miec to zawsze pod reka, biorac pod uwage, ze ma udzielac tych informacji klientom, a tu cisza, tylko "prosze sobie zobaczyc"?
Zgodnie z tym, co zacytowales:
"Current status
As of 2009, non-military cryptography exports from the U.S. are controlled by the Department of Commerce's Bureau of Industry and Security. Some restrictions still exist, even for mass market products, particularly with regard to export to "rogue states" and terrorist organizations. Militarized encryption equipment, TEMPEST-approved electronics, custom cryptographic software, and even cryptographic consulting services still require an export license."
to wyglada na to, ze obecnie jest mniej wiecej tak jak napisalem, ze zniesli bzdurne wymogi i ograniczyli je praktycznie do oprogramowania faktycznie sluzacego do kryptografii i celow militarnych oraz ograniczaja eksport do wrogich regionow, a nie UE... więcej...
Nasunela mi sie na mysl jeszcze jedna kwestia.
Jesli licencja oprogramowania nie ogranicza mozliwosci korzystania z niego poza USA, to nawet gdyby jego sprzedaz do UE naruszala jakies amerykanskie ustawy o handlu bronia itp. to jest to tylko zlamanie prawa USA, wiec moze za to odpowiadac najwyzej sprzedawca w USA, kupujacego w UE amerykanskie prawo nijak nie obowiazuje. Co innego gdyby zapis o zakazie sprzedazy widnial w licencji. więcej...
No ale to oznacza tylko tyle, ze czesci pakietu nie moga byc sprzedawane, czy uzywane oddzielnie, a nie ze pakiet nie moze byc odsprzedany w ogole, czyli generalnie zadne ograniczenia... Kupiles caly pakiet, to nie mozesz pozniej sprzedac samego Photoshopa itd.
Przeciez wyraznie autor juz napisal panu z Adobe, ze radzil sie prawnika i pytanie powstalo rowniez w skutek jego opinii... Wiec po co 10 razy za cos placic? Porada prawna tez Ci nie zagwarantuje odpowiedzi tak/nie, co najwyzej doda kolejna opinie, ktora nikogo nie wiaze prawnie.
"Nie wszyscy mają aż takie ambicję żeby być prezesem albo ścigać się w tym wyścigu. Jeżeli za 8h prostej roboty wystarcza mi na wszystko i jeszcze zostaje, to czemu nie? Odrzucenie typowo polskiej ambicji osiągnięcia więcej niż sąsiad może być receptą na szczęście."
A wziales pod uwage, ze nie kazdy chce byc prezesem albo scigac sie w wyscigu szczurow? I ze nie kazdemu chodzi o osiagniecie wiecej niz sasiad? Ja np. bardzo chcialbym potrafic wykonywac tego typu prace, ale chociaz zadne z powyzszych mnie nie dotyczy, to zwyczajnie nie moge.
Dlaczego? Bo kiedy mam sie przez dluzszy czas zajmowac czyms prostym, powtarzalnym i bezstresowym, to dostaje zajoba. Po prostu nie potrafie wylaczyc myslenia, czuje ze nie robie nic kreatywnego, ze mnie to nudzi, czuje sie zdolowany i zmeczony psychicznie, zwyczajnie chce mi sie tym rzygac po paru dniach.
Wiec moge tylko zazdroscic komus, kto potrafi dzien w dzien stac przez 8h przy tasmie w fabryce, dzieki samej tylko mysli, ile na tym zarobi... Ja wiem, ze bym nie potrafil i moze dlatego nie potrafie sie przekonac do wyjazdu, bo pracy w zawodzie pewnie bym tam predko nie znalazl. więcej...
Tak, teraz niech przez 2 lata badaja kto i jak zawinil, bo przeciez glupota i skrajne olanie pacjentki przez panie pielegniarki wcale nie jest tu widoczna... No ale trzeba czasu, zeby wykombinowac, jak tu rozmyc odpowiedzialnosc.
Prawdziwe sk.....synstwo. Zeby jakis palant obrazal czlowieka, pozniej jeszcze bral sie do rekoczynow wobec kobiety, a na koniec to on jest pokrzywdzony, a "winni" ukarani...
Niech wyp......la do siebie, jak mu tutaj ludzie Hitlera przypominaja, mi nie bedzie na pewno brakowac "wielkiego artysty".
A najbardziej wk.....ia mnie to, ze kazdy Zyd moze powiedziec i zrobic wszystko co mu sie podoba, bez zadnych konsekwencji. Natomiast na Zyda nic nie mozna nawet powiedziec. więcej...
Pokaż pozostałe komentarze (5)
Pokaż pozostałe komentarze (5)
Pokaż pozostałe komentarze (5)
Pokaż pozostałe komentarze (3)
Pokaż pozostałe komentarze (5)
Pokaż pozostałe komentarze (5)
Pokaż pozostałe komentarze (4)
Pokaż pozostałe komentarze (41)
Pokaż pozostałe komentarze (2)
Pokaż pozostałe komentarze (1)
Pokaż pozostałe komentarze (6)