Aby obejrzeć film, trzeba się zarejestrować, niemniej tu pomocny może być BugMeNot: http://www.bugmenot.com/view/theauteurs.com
Przed obejrzenie widać też informację, że wyświetlanie rozpocznie się po obejrzeniu kilku reklam: osobiście nie uświadczyłem żadnej.
Jest to oczywiście film niemy, ale z jakim klimatem! :) więcej...
Pierwszy raz przeczytałem o Panu Karpińskim naprawdę dawno temu, właśnie na Wykopie. Niesamowita historia, niesamowita postać. Cóż tu więcej napisać... Nasuwa mi się tylko, zupełnie, jak za pierwszym razem: co by było gdyby...
"Już po publikacji naszego tekstu redakcja serwisu grono.net poinformowało nas, że zajmie się tą sprawą. Forum zostało już usunięte, a komentarze pod tymi zdjęciami znikną w najbliższym czasie, a ich autorzy otrzymają odpowiednie sankcje."
Poziom dyskusji na tym forum był żenujący, ale słowa "usunięte" i "sankcje", za cholerę mi tu nie pasują. Bo niby za co? No ale to grono, czego ja wymagam? Poza tym w innym wypadku media pewnie by ich zlinczowały (adminów). A podobno mamy wolność słowa... więcej...
Wg. mnie i tak wygląda lepiej, niż przeciętny polski bezdomny.... U nas to dopiero jest rozpacz.
Poza tym to USA, dlatego jestem nieco krytycznie nastawiony do takich, rzekomo przypadkowych odkryć.
@fledgeling: Nie jestem fanem ebooków a w tym co piszesz jest nieco racji. Tyle, że książka w wersji elektronicznej = automatyczne pojawienie się 100 kopii więc wykasowanie nic nie da. Zabezpieczenia np. Amazona jeśli będzie potrzeba (a nawet i bez niej) zostaną złamane.
Także te "słowa" raczej nie znikną, bardziej bałbym się sytuacji gdzie ludzie w zalewie informacji nie będą mieli czasu na ich czytanie (już teraz wolą RSS i Twittera). Ciekawi mnie za to co zrobi Google. Z wywiadów z Brinem wynika, że mają dobre intencje, co wraz z ich technologia wyszukiwania, daje pewne nadzieje. Ale wiadomo teoria nie raz rozmija się z praktyką.
Pomijam tu kwestie ze ebook w mojej opinii to nie to samo ci książka. Co nie zmienia faktu, że i tak myślę, że ludzie przyzwyczają się do technologii e-papieru. Taka chyba kolej rzeczy. więcej...
Z trzech wymienionych nie czytałem tylko "Amerykańskich Bogów", przeczytałem zaś "Księgę Cmentarną", "Chłopaki Anansiego" i "Gwiezdny Pył". Dwie ostatnie uwielbiam, z czego "Gwiezdny pył" chyba nie wszystkich zachwyci tak bardzo jak mnie.
Reasumując ze swojej strony polecam "Chłopaków Anansiego" ;)
Otóż to! I szkoda, bo na wykop też dostają się tylko znaleziska piętnujące polskich kiboli, tu akurat doprawione nutką patriotyzmu. Niemniej dalej mamy (koniecznie!) stwierdzenie "Czyli jednak można kibicować bez inwektyw, z poszanowaniem przeciwnika i wdzięcznością historyczną. Respekt dla kibiców z Bredy!" Jakby w Polsce były tylko burdy i kibole na trybunach. />
Osobiście już się do tego przyzwyczaiłem. Każdy narzeka na media a tak naprawdę nie znając do końca sytuacji powiela stereotypy. Wiadomo "kibol" sprzedaję się najlepiej. więcej...
Niby na Wiki Libre.fm jest napisane, że jeżeli ściągniesz wtyczkę do Foo z podanego adresu (a nie tą klienta Last.fm) to będą one działały niezależnie.
Problem w tym, że mają te same nazwy ;) Nic to pomyślałem, i tej dla Libre.fm zmieniłem, nazwę na foo_audioscrobbler2.dll (drugą zostawiłem), dodałem wpis w HOSTS, wpisałem w foobarze login/pass do Libre.fm (@martwypies: Ty chyba o tym zapomniałeś). I co? Działa! Wysyła przesłuchane tracki do Libre.fm
I super, ale... no właśnie jest parę ale. Po pierwsze klient Last.fm nie włącza się automatycznie przy starcie Foobara. Można ręcznie, i niby widzi odgrywane tracki (pokazuje info, pokazuje scrobbled), ale nie wysyła ich na Last.fm
Wydaje mi się, że to oczywiście wina zmiany w HOST, po prostu robimy przekierowanie, zamiast do Last.fm wszystko leci do Libre.fm. Inaczej się chyba nie da. Jedno albo drugie. Przynajmniej na Windows ;)
Niestety te niedopowiedzenia przez telefon (np. przy podpisywaniu nowej umowy) to niestety standard. Także, najlepiej wybrać się do salonu, ew. zdecydowanie nie podpisywać umowy kurierowi przed dokładnym jej przeczytaniem.
A z Orange faktycznie przydało by się zrobić porządek. Ale co się dziwić, w końcu dowodzi nimi nie kto inny a TPSA.
Najśmieszniejsze jest to, masa ludzi uważa Bobby'ego McFerrina za autora jednej piosenki tzn. "Don't worry, be happy". Jeszcze większa część nie zdaje sobie z tego nawet sprawy uważając, że jako pierwszy napisał ją i wykonał Bob Marley.
A to przecież to takie nadużycie, artysta jedyny w swoim rodzaju.
Zawsze wydawało mi się, że tępisz na Wykopie takie "znaleziska". Już sam tytuł ni z gruszki, ni z pietruszki. Jakoś nie pasuje mi ten wykop do Ciebie fanzonun, ale co tam.
W każdym razie kawałek znany z soundtracku do "Między słowami" Sofii Coppoli.
Ale jaki sens ma dodawanie teledysków? Pomyśl co by się działo z Wykopaliskiem, gdyby każdy tak robił. Czym ten klip wyróżnia się pośród innych, że zasługuje na wykopanie?
Od razu nasuwa mi się historia Timothy Treadwella - on w podobny sposób badał przez wiele lat niedźwiedzie grizzly. Niestety skończyło się to tragicznie.
W.Herzog zrobił na podstawie nakręconych przez niego taśm świetny dokument "Grizzly Man", polecam:
Pokaż pozostałe komentarze (1)