Warszawa

  •  

    WC KWADRANS,
    23.III.2017
    Kilka dni temu Merkel była u Trumpa. Miło było patrzeć jak nagle zmalała, jak się przykuliła. To było dla niej nowe doznanie.
    W Europie, wszyscy jej czapkują, uznają jej wielkość i wielkość Niemiec, które reprezentuje. W Europie Merkel jest też otoczona stadem swoich pudelków - na przykład taki Tusk - i pudelki potakują, milą się, silą by dogodzić pani Kanclerz i całym Niemcom.
    Na wspólnej konferencji z Trumpem, Merkel była spłoszona. Nagle spotkała kogoś, dla kogo Niemcy wcale nie są najważniejszym partnerem handlowym, ani strategicznym. Nagle znalazła się w kraju dla którego, OBIEKTYWNIE patrząc, Niemcy są prowincją. Owszem - jakoś tam istotną, ale jednak prowincją i to popadającą w coraz głębsze kłopoty.
    Trump postawił warunki, Merkel grzecznie przyjęła, przytaknęła, dygnęła i odjechała. Warunki Trumpa były rozsądne: macie płacić więcej forsy do NATO, bo USA nie będzie tego interesu finansować samodzielnie. W końcu to są wasze granice, których my bronimy, nie? Merkel przytaknęła, potwierdziła, obiecala i odjechała. Jej wizyta w USA była w mediach sprawą marginalną i poświęcono jej tyle samo uwagi co wizycie jakiegoś faceta z Emiratów.
    Na marginesie dodam, że facet z Emiratów, ubrany w te tradycyjne arabskie suknie, był lepiej ubrany od Merkel w kubraku. I lepiej uczesany. I się uśmiechał. I był miły. I nie był spłoszony, jak ratler, tylko normalny.

    #opowiescicejrowskiego #cejrowski #usa #trump #ciekawostki #heheszki
    pokaż całość

  •  

    CHRZEŚNIAK III
    Wspominałem już kiedyś, że Szwagierka mnie nie cierpi, prawda? Nie cierpi mnie z powodu tego, co robię z moim chrześniakiem. Ja z kolei nie przepadam za nią z powodu tego co ona robi z moim chrześniakiem.
    Nasze stosunki są stabilne. Oboje kochamy mojego chrześniaka i oboje, byliśmy stanowczo przeciwni bym to ja zostawał jego ojcem chrzestnym. Odmawiałem kilka razy, a największym moim sojusznikiem była wtedy Szwagierka - wspierała mnie argumentami, a swojemu mężowi robiła wymówki i ciche dni; w tamtym czasie byliśmy jednomyślni i solidarni. Ostatecznie nie wyszło: ja zostałem ojcem chrzestnym a ona...
    Najpierw trzymała chłopaka zamkniętego w bogatym domu z kucharką i pokojówką. Ubierany był w odzierze markowe z tych samych sklepów, w których kupuje jego ojciec. Krawat zaczął nosić zaraz po zdjęciu śliniaka. Z bogatego i czystego domu poszedł prosto do szkoły, także bogatej, czystej, małej i elitarnej, gdzie spotyka takich samych jak on małych paniczyków. Nie jego wina, ale jego cecha.
    W tej szkole nie mówi się o takich rzeczach jak siusianie. Mamusie przyprowadzają wymuskane dzieci do wymuskanej szkoły. A potem ja dowiaduję się na prerii, że moja deska klozetowa jest trochę chropowata i kłuje biednego paniczyka w tyłek.
    - To nie siadaj - mówię.
    On mi na to, że mu się siku chce, więc musi.
    - To nie siadaj! - powtarzam.
    - To co? Bo nie wiem... Jak mam nie siadać, Stryjaszku? - i prawie się rozpłakał.
    Najpierw się wkurzyłem, a potem byłem już tylko zatroskany i starałem się w te krótkie ferie nadrobić ile się da.
    ***
    Jego ojciec, też nie chciał żebym to ja został ojcem chrzestnym. Nie chciał, ale... wykalkulował sobie, że tylko ja posiadam zestaw cech odwrotnych w stosunku do cech biologicznego ojca. Ojciec chrzestny ma zastępować ojca biologicznego, ma go uzupełniać wszędzie tam, gdzie rodzic biologiczny nie dorasta do funkcji. No i wyszło na mnie. Jestem przeciwną stroną tęczy. Ojciec biologiczny zapewnia spokój, ciszę, czystość i stabilizację. Ja - ojciec chrzestny - zapewniam rzeczy niepokojące, hałaśliwe, niehigieniczne i ekscytujące.
    ***
    Przed odlotem do Europy zatrzymałem się z chrześniakiem w hotelu niedaleko lotniska. Chrześniak chciał się "wysiurać" (niepokojące słowo, jego ulubione) w krzaki na parkingu, bo robienie tego na stojąco to dla niego umiejętność nowa i dziecko się zwyczajnie fascynuje, że potrafi. Ja mu na to, że w mieście nie powinien w krzaki: Jeśli w pobliżu jest toaleta idziesz do toalety, a tu jest miasto i toalety są wszędzie.
    Chrześniak na to: Aaa... miasto. Rozumiem, Stryjaszku, w mieście należy siurać w toaletach. A pluć wolno?
    ***
    Pluć też go musiałem nauczyć, bo ten chłopak naprawdę nic nie umiał. Pluć, gwizdać, nic! Szwagierka na razie nie dzwoniła w sprawie plucia, ale zadzwoni.
    Na kurs plucia poszliśmy do sąsiada - kowboja - który potrafi z odległości metra wcelować w muchę i ją zabić. Chwali się tą swoją sztuczką w naszej knajpie. Zabrałem chrześniaka na szkolenie i byłem potem bardzo dumny - chłopak ma wrodzony talent i opanował sztuczkę z muchą w czasie pierwszej czy drugiej lekcji, podczas gdy ja wciąż nie mogę.
    wc
    PS
    Czy ktoś z Państwa orientuje się, kiedy w Polsce pojawią się pierwsze wiosenne muchy? Wtedy przestanę odbierać telefon, bo szwagierka na pewno będzie dzwonić.

    Część pierwsza
    Część druga

    #cejrowski #pasta #ciekawostki wołam @Oralgutan: @ni-hu-ja: @JaakiMotyw: @jjczopek: @michalzpl: @Takezo: @pepkodziobak: @Shadow2k5:
    To może tag jeśli coś jeszcze się pojawi #opowiescicejrowskiego
    pokaż całość

  •  

    CHRZEŚNIAK 2017
    Odesłałem chrześniaka do domu po feriach.
    Do USA leciał w towarzystwie jednego z moich pracowników, z powrotem miał wracać podobnie, ale nastąpiła zmiana planów i musiałem go odesłać samego. Wsadziłem chłopaka w samolot i doleciał sobie do Polski z dwiema przesiadkami mając na szyi zawieszony specjalny "list przewozowy".
    Obsługa lotniska i stewardessy obchodzą się z takim dzieckiem jak z królem-niemotą. Usługują, podają, pomagają, a po lotnisku prowadzą jakby był ślepy i głupi - byle się nie zgubił i nie płakał.
    Chrześniak był zachwycony i nawet mi doniósł, że próbował w samolocie zamawiać koniak, a stewardessa z rozpędu prawie dziecku nalała (no bo skoro król prosi i robi minę niemoty...).
    Poinformował mnie o tym w trakcie lotu! Zadzwonił za moje pieniądze z telefonu zamontowanego w siedzeniu. NIKT z tych telefonów nie dzwoni, bo to kosztuje niewiadomoile, no ale król miał ze sobą moją kartę bankową (na wypadek "jakiegoś nieszczęścia"), więc ją wsadził do słuchawki i dzwoni znad Atlantyku:
    - Stryjaszku, podam Ci panią stewardessę do słuchawki, dobrze? Bo nie chce mnie obsłużyć...
    Gdy dowiedziałem się od stewardessy, że nie chodzi o katastrofę, lecz o koniak, oraz gdy sobie uświadomiłem, że moja karta bankowa właśnie robi się przezroczysta i za chwilę zniknie, poprosiłem Panią stewardessę, żeby w moim imieniu złoiła szczeniaka i na resztę lotu posadziła go na kiblu. Podziękowała mi bardzo wylewnie i nawet próbowała podawać swój numer telefonu (naziemnego). Na jej pytania o "złoić szczeniaka" odpowiedziałem "proszę zrealizować wszystkie swoje marzenia".
    Po 24 godzinach z przesiadkami chrześniak doleciał do Polski i zaraz potem zadzwoniła do mnie szwagierka...
    (ciąg dalszy może jutro..)

    #cejrowski #heheszki #samoloty #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    17.III.2017 - piątek
    CHRZEŚNIAKA CIĄG DALSZY...
    Szwagierka dzwoni. Myślałem, że się będzie wściekać na to że "nadałem jej dziecko jak paczkę", że puściłem bez opieki samolotami w dwiema przesiadkami, a przecież chłopiec miał wracać pod opieką któregoś z moich pracowników... Tymczasem szwagierka zaczęła wrzeszczeć coś zupełnie innego:
    - NAUCZYŁEŚ GO SIKAĆ NA STOJĄCO ????!
    No owszem, nauczyłem, bo chłopak powinien się kiedyś nauczyć. Tak rozumiem swoją rolę ojca chrzestnego. Nauczyłem, poleciał sobie z powrotem do Polski i... Kilka dni po powrocie wysikał się demonstracyjnie w szkole i nauczył wszystkich innych chłopców ze swojej klasy, a potem grupowo prześladowali inne klasy nieumiejące tego co oni.
    Zrobił się skandal. Dyrekcja robi wszytko, by rzecz nie wyciekła do prasy, a szwagierka kazała mi dzwonić do dyrektorki szkoły i się tłumaczyć.
    Poprosiłem o numer.
    Zadzwoniłem na sekretariat.
    Poprosiłem do numer telefonu do wuefmena.
    Opowiedziałem mu o co chodzi.
    Wuefmen powiedział żeby z dyrektorką absolutnie nie gadać, bo nie zrozumie, i podał numer do wicedyrektora, który jest mężczyzną.
    Wicedyrektor powiedział, że podzwoni po rodzicach sponsorujących szkołę - sami mężczyźni.
    W ciągu dwóch dni dyrektorka dostała oficjalny list od Ojców Sponsorów z serdecznym podziękowaniem dla Pana Cejrowskiego za przeprowadzenie tego nietypowego, ale jakże pożytecznego szkolenia.
    Uff...
    Uff, uff, ale.. przecież jest jeszcze coś, czego nauczyłem chrześniaka.
    (ciąg dalszy może jutro, a może wcale)

    #cejrowski #heheszki #ciekawostki wołam @pepkodziobak @Shadow2k5 @michalzpl
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Pani_Asia

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.