Sprzedam wam jedną historyjkę sprzed paru lat uznaną przez kilku moich znajomych za nieco brutalny, ale zabawny numer.
Rzecz dzieje się w Irlandii. Zmieniałem lokum i miałem zamiar wynająć (i w końcu wynająłem) pokój w domu, który z kolei od Irlandczyka wynajęli Czesi i podnajmowali pokoje innym. Kiedy tam przybyłem mieszkała już trójka lokatorów. Wspomniani Czesi oraz Niemka. Z Berlina. Karen.
Bohumil zwany Bobem oprowadzał mnie po "włościach" zaczynając od kuchni. Karen ze znanych tylko sobie powodów postanowiła nagle wyręczyć Boba i z prawdziwie pruską gorliwością zaczęła mnie oprowadzać sama. Nie było wiele do oglądania. Po zwiedzeniu salonu, trafiliśmy do łazienki, gdzie Karen zademonstrowała mi zdobycze zachodniej cywilizacji w postaci bieżącej wody... jak komuś, kto może takich rzeczy w domu rodzinnym nie miał. W końcu przedstawiła mi ze szczegółami instrukcję obsługi prysznica. Pokiwałem z uznaniem głową, wszedłem do brodzika i zacząłem intensywnie opukiwać sitko.
Karen spojrzała pytająco. Wyglądała na zagubioną, więc szybko wyjaśniłem: They say one should be double careful when a German shows him a shower.
Poczerwieniały na twarzy Bohumil wybiegł z łazienki trzymając się za gębę. Karen nie zrozumiała.pokaż całość#
+41
@jaceks: Jadąc na Wyspy włączyłem sobie niechcący tamtejsze poczucie humoru, ale teraz już wróciłem i znów jestem poważny jak prawdziwy Polak-nie-burak.
#
pokaż pozostałe komentarze (1)