Aktywność użytkownika

    • @buttbuddy:
      Jestem... sympatykiem wolnego rynku, a na dodatek informatykiem (programistą -- na sprzęcie się specjalnie nie znam, ale i tak lepiej niż przeciętny obywatel) i na pierwszy rzut oka zupełnie nie rozumiem, jak można uważać takie kantowanie za coś w porządku. I zwalać winę na kupujących. I tłumaczyć to istnieniem wolnego rynku.

      Wolny rynek i w ogóle liberalizm oznacza jak najmniejszą liczbę zakazów i ingerencji państwowej. Idzie to w parze z kapitalizmem.

      ALE, liberałowie (np. prawdziwi prawicowcy) mówią nie o państwie słabym, tylko silnym. Tyle że minimalnym, ograniczonym do kilku aspektów i w tych aspektach bezwzględnie kompetentnym.

      Jedna z zasad, lubiana zresztą przez kapitalistów, mówi: "umowa rzecz święta". Narzuconym przez państwo przywilejom pracowniczym mówią "nie!". W ogóle nie chcą, by państwo jakoś naciskało na umowy pomiędzy pracownikiem a pracodawcą, sprzedającym i klientem. Niech obie strony umówią się jak im się żywnie podoba.

      Ale gdy już się umówią, to MUSZĄ tą umowę wypełnić. Mogą ją zmienić jedynie za obopólną zgodą (chyba że w umowie jest napisane inaczej).

      Umawianie się na pendrive mający 128 GB pojemności, a dostarczanie takiego jednogigabajtowego -- czy ile one tam naprawdę mają -- bez dwóch zdań łamie warunki umowy. Jest niemoralne, ale także nielegalne. I tu już nawet państwo sprzyjające wolnemu rynkowi ma pełne prawo się wtrącić i oszusta np. ukarać wysoką grzywną.

      Wytłumacz mi: czego tu nie rozumiem? Gdzie jest tu miejsce na jakieś niedopowiedzenia, nieścisłości? Proszę Ciebie o wytłumaczenie mi swojego toku rozumowania, bo dla mnie sprawa jest całkowicie jednoznaczna.

      Obiecują pendrive'y o pojemności 128 GB. GB to "gigabajt". Okay, można to interpretować dwojako. Często pisząc "GB" i mówiąc "gigabajt" ma się na myśli "gigibajt", tj. z mnożnikiem 1024, a nie 100, ale tak naprawdę "gigibajt" powinien mieć skrót "GiB". Mniejsza jednak o to, bo różnica w pojemności rzeczywistej jest znacznie większa niż wynikałaby z nieodróżniania skrótów GiB / GB. Słowo "pojemność" chyba też jest jasne, co? Litrowa butelka, która ma gdzieś u góry zawór i wszystko powyżej litra się z niej wylewa, nie ma "100 litrów pojemności". Ma 1L pojemności. Jeśli więc pendrive akceptuje i 50 giga plików z powodu dziwnego systemu plików (nadpisującego wcześniejsze dane), a kość w pendrivie ma np. 1GB, to ma 1GB pojemności -- a nie, jak obiecuje sprzedawca, 128 GB.

      Jeśli tak to wygląda (nie wiem, czytałem tylko ten mały obrazek), to sprzedawca zwyczajnie kłamie i jest oszustem.

      A wolny rynek... widzisz. Na wolnym rynku można by było sprzedawać pendrive'y, które normalnie kosztują 400 zł, za cenę pięciokrotnie niższą. Np. żeby udupić konkurencję -- konsumenta to nie obchodzi. Można by tak robić, o ile towar byłby zgodny z umową.
      pokaż całość #

      +109
    • w A super pendrive'y 128GB w cenie 79zł mają się dobrze.   815  117

    • @Xanthia:
      Widzisz, akurat ten cytat o Danikenie bardziej świadczy o oszustwie lub przypadkowym zbiegu okoliczności, że na jakiejś świątyni było akurat 9 obiektów ("wszystkie 9 planet").

      Pluton przecież planetą nie jest (taką jak pozostałe 8).

      I nie chodzi tu o nomenklaturę. Plutona przemianowano na planetę karłowatą nie bez powodu. Jest mały i ma dziwną, eliptyczną orbitę, której nawet nie udało mu się za dobrze oczyścić z kosmicznego śmiecia.

      Pluton jest taką samą "planetą" -- planetą karłowatą -- jak CO NAJMNIEJ cztery inne obiekty w Układzie Słonecznym (praktycznie na pewno jest ich więcej). W tym Ceres, która jest znacznie łatwiejsza do zaobserwowania niż Pluton (i była znacznie wcześniej odkryta!), a z kolei taka Eris jest od Plutona większa.

      Nieco dziwne/zabawne, że ci niby starożytni opisali Układ Słoneczny dokładnie tak, jak go rozumieliśmy w ciągu tych zaledwie 80 lat od momentu znalezienia Plutona, ale do przemianowania go z planety na planetę karłowatą w świetle przytłaczających dowodów... I akurat w okresie tych 80 lat Daniken pisał swoje książki... Dziwny zbieg okoliczności, co nie?

      Ciekawe, czy teraz będzie szukał świątymi, w której zamiast 9 kręgów jest tylko 8. Coby pasowało pod nasze zrozumienie Układu Słonecznego. Bo na planety karłowate pewnie się nie porwie -- skoro teraz nie jesteśmy pewni dokładnej jej liczby (prawdopodobnie dobre 10), no to trzebaby uważać żeby znowu nie mieć pecha i nie zgadnąć źle -- bo przecież Starożytni nie powinni się mylić ;-)
      pokaż całość #

      +4
    • Ty pewnie jeszcze wierzysz w Niburu czy jak jej tam i sztuczną mgłę? :)

      @Xanthia: Ja? Co?

      Jestem astronomem-(bardzo)-amatorem. Proszę, nie mów mi nic o "Nibimbru" (jak w branży nazywamz ten... nie tyle obiekt, co bzdurę, na którą trzeba odpowiadać co i rusz na astro-forach). Danikena nie czytam i nie mam zamiaru i też go znam tylko z... dziwnych rzeczy, o jakie ludzie pytają na forach. I dobrze zresztą, że pytają. Lepiej pytać, niż wierzyć. O co Ci chodzi ze "sztuczną mgłą" to już zupełnie nie wiem.

      Co do tego, że "znano odległość Plutona od Słońca", to chyba nie rozumiesz mojego posta. Może nie wyraziłem się dość jasno.

      Skąd wiadomo, że znano? Czy starożytni napisali: "Pluton krąży po takiej i takiej orbicie"? Skąd pewność, że to oni, a nie że ktoś później to domalował? Starożytni NA PEWNO nie użyli słowa "Pluton", bo nazwa ta została nadana w XX wieku. Poza tym, te testy zawsze są mętne i nie mówią całkowicie, absolutnie jasno, że chodzi o ciała orbitujące Słońce.

      Teraz po prostu interpretuje się to, co napisali starożytnik, jako wypowiedź o Plutonie.

      Tymczasem dla mnie nieścisłe i bezsensowne jest to, że niby mieli widzieć o Plutonie, ale nie wspomnieli nic o Ceres, Eris i wielu innych ciałach, które też POWINNI znać, jeśli przez kilkaset lat znali Plutona. Który jest całkiem nieszczególny, jak na standardy Układu Słonecznego!

      Natomiast ten opis 9 plant odpowiada dokładnie temu, który trwał przez jakieś 80 lat w XX wieku. Mi to śmierdzi podciąganiem faktów (rysunków w świątymi) pod teorię (o 9 planetach).
      pokaż całość #

      +2
    • Określono wiek owych świątyń. A potem ktoś zauważył, że ich położenie odpowiada właśnie odległościom planet od słońca. Wniosek - ktoś znał te odległości na tysiące lat wcześniej przed Galileuszem, Koperkiem i Hubblem.

      @Xanthia:
      Czy jeśli znajdę w necie archiwalny rysunek sprzed kilku lat, na którym są jakieś prostokąty, których rozmiary z grubsza odpowiadają rozmiarom opakowań z detergentami, jakie trzymam w szafce w kiblu, to czy to znaczy, że ktoś przewidział ułożenie detergentów i u mnie w kiblu na kilka lat w przód?

      Wracając do Starożytnych: co to znaczy "położenie odpowiada"? W jakim sensie i z jaką dokładnością? Do ilu %? W szczególności, jak opisano orbitę Plutona, którego odległość od Słońca waha się od ok. 30 AU do 50 AU?

      Właśnie przeczytałem dokładnie... tu chodzi tylko o POŁOŻENI ŚWIĄTYŃ?! Czyli nikt ze Starożytnych nawet nigdzie nie napisał, że ma to jakikolwiek związek z "niebem"? A ludzie zinterpretowali sobie te dystanse jako dystanse pomiędzy planetami a Słońce...? O w mordę... Ponawiam pytania o dokładność i o to, jaką odległość wybrano dla Plutona. I jak ją powiązano z Plutonem i jakim cudem jednoznacznie świadczy ona o Plutonie, skoro świątynia stoi w jednym miejscu, a planeta może być niemal 2x bliżej/dalej od Słońca w zależności od punktu na orbicie.

      Coś mi się zdaje, że te odległości pomiędzy świątyniami "zgadzają się" z planetami tylko mega, mega z grubsza. I może to "zgadzanie się" liczono np. tak, że jeśli ta mała świątynia stoi 3000 metrów od tej dużej, to git, bo reprezentuje to 30 AU, a jeśli 5000m, to też git, bo będzie 50 AU. I w sumie jeśli stoi w dowolnym miejscu pomiędzy 3 a 5 km to git, bo Pluton też lata sobie gdziekolwiek pomiędzy tymi 30 a 50 AU, więc w którymś tam punkcie świątynia się z nim "spotka" ;).

      Polecam sprawdzić szafki u siebie w domu. Ułożenie skarpetek na suszarce. Książek na półce. Może też znajdziemy ułożenie, które z tą samą precyzją będzie odpowiadało odległościom pomiędzy planetami a Słońcem? A jak nie, to pomiędzy pulsarami, albo chociaż galaktykami jakimiś? No, znajdzie się coś, co da się podciągnać pod coś innego, szczególnie szukając po calym świecie.
      pokaż całość #

      +2
    • @Xanthia:
      Nie chodzi o to, żeby coś "twierdzić", bo stwierdzenie ot tak, czegokolwiek, jest guzik warte.

      Jeśli ktoś postuluje, że istnieje jakaś zależność, to niech poda mocne, suche fakty. Jakie są odległości tych piramid? Od czego? Pod jakim względem mają odpowiadać orbitom planet (i Plutona)? Z jaką dokładnością? Jakie są szanse -- matematycznie, a nie że "małe" lub popularne "jeden do miliona" -- że taka zależność jest dziełem przypadku/

      Zanim ktoś tego nie powie, to tak, jakby nic nie powiedział.

      Do rewelacji trzeba podchodzić krytycznie i naukowo, jeśli chcemy z nich odnieść realne korzyści (inne niż takie, że fajnie się czyta o kosmitach na Ziemi).

      Nie mam teraz ochoty gadać o blokach skalnych, bo aż tak mnie to nie interesuje, a nie jestem inżynierem budownictwa, więc żebym mógł coś sensownego powiedzieć, musiałbym wykonać trochę niskopoziomowych obliczeń (których być może tak z miejsca nie umiałbym zrobić).

      Zauważyłem nieścisłość z dziedziny, która jest mi jakoś tam bliska. Jeśli Cię interesują inne rzeczy, których nie możesz natychmiast wyjaśnić, gadaj z odpowiednimi ludźmi (np. inżynierowie budownictwa lub historycy) lub pomyśl/przelicz samodzielnie.

      Sęk w tym, że nawet osoba spoza danej dziedziny, która jednak rozumie naukowy sposób rozumowania, zauważy takie bardzo miękkie, mętne wyjaśnienia i pseudo-teoryjki, które tak naprawdę nie mają żadnej wartości.
      pokaż całość #

      0
    • Tak się

      @ArturVonFornal:
      Klucza do liter na tych dyskach nie ma, więc nie chodzi o to, by ktoś odszyfrował dłuższe teksty. Symbole, takie jak "e" (masa Ziemi) czy "kg" to zaś tylko symbole, używane na płycie w sposób relatywny. By ich używać nikt nie musi wiedzieć, że "e" to litera alfabetu.

      Ważniejszy jest system liczb.

      Oczywiście, nie można mieć pewności, że ktoś go zrozumie. W opowiadaniach coćby Lema czytamy o cywilizacjach, których matematyka, choć być może równoważna z naszą, działa inaczej i pozwala na bezproblemowe liczenie całek, różniczek, pierwiastków któregoś stopnia itp., ale za to dużo ciężej jest tam dodać dwie liczby rzeczywiste ;-).

      Taka sytuacja nie jest niemożliwa, ale wydaje się nie aż tak bardzo prawdopodobna. Matematyka jest być może najbardziej uniwersalnym językiem, jaki możemy wymyślić.

      Liczenie (tj. liczby), dodawanie i inne operacje po prostu się cholernie przydają gdy chcemy zbudować zaawansowaną cywilizację. A do takiej kierowane są dyski z Voyagerów. Jak zbudować rakietę kosmiczną, gdy nie potrafi się obliczyć siły grawitacji? Jak zbudować komputery sterujące bez tego wszystkiego?

      Zauważ, że na dyskach system liczbowy został zdefiniowany całkiem nieźle i to zaczynając od totalnych podstaw.

      Widać to na tym obrazku:
      http://www.laboiteverte.fr/wp-content/uploads/2011/12/images-golden-record-voyager-03.jpg

      Najpierw użyto trywialnego systemu "jedynkowego". Czyli pokazano jedną kulkę. Potem dwie. Potem trzy. Aż do sześciu. To system oczywisty, w zasadzie pokazuje po prostu obiekty (kulki, jabłka, kamyki) w poszczególnych liczbach. System jest jednak szalenie nieefektywny. Opierając się na systemie jedynkowym, zdefiniowano więc i inne.

      Trzeba się tylko domyślić, co oznacza znak równości (pomaga w tym ułożenie symboli).

      Liczby w systemie jedynkowym (od 1 do 6) przyrównano do liczb w systemie binarnym. Jako cyfr systemu binarnego nie użyto jednak jedynki i zera, tylko kreski pionowej (jedynka) i poziomej (zero). System binarny jest już znacznie praktyczniejszy pod względem abstrakcyjnym niż jedynkowy -- jednocześnie jest najprostszym takim systemem (dlatego korzystamy z niego w komputerach). I tak np. binarne "|--" to "100", czyli dziesiętnie "4" -- jak zdefiniowano dalej.

      Bo właśnie korzystając z systemu binarnego zdefiniowano system, jakim posługujemy się na co dzień -- decymalny, czyli dziesiętny. W podstawie liczbowej równej 10 nie ma naprawdę nic szczególnego, a używamy jej na codzień z przyczyn historyczno-biologicznych: mamy 10 palców u rąk ;-).

      Mając liczby, możemy zdefiniować podstawowe operacje matematyczne (na tym samym obrazku). Potem możemy ich użyć do zdefiniowania czasu, miar i wag (kolejne obrazki). Ponownie jednak nieważne są litery (choć liczby tak!). "g" czy "kg" to tylko symbol.

      Dalej, mając już miary masy i odległości, można powiedzieć coś o naszym systemie słonecznym czy nas samych. Np. tutaj mamy średnice kolejnych ciał niebieskich, począwszych od Słońca, oraz średnice orbit wokół Słońca (i w kolejnych wierszach: masy i długości dnia, przy czym ziemskie są traktowane jednostkowo): http://www.laboiteverte.fr/wp-content/uploads/2011/12/images-golden-record-voyager-05.jpg

      Trzeba oczywiście inteligencji, żeby to odszyfrować. Same liczby jednak bardzo pomagają. Jeśli zrozumieją nasz system (zdefiniowany całkiem dokładnie i od podstaw), to będą mogli zrozumieć o jakie wielkości tutaj chodzi. Jasne, nie piszemy nigdzie, że ten okrąg to Słońce, ale o czym może być obiekt o średnicy prawie 1.5 mln kilometrów? Jest to średnica zbliżona do średnicy innych gwiazd, wokół których mogło powstać życie. Średnice orbit też są logiczne i mieszczą się (oczywiście) w granicach wyznaczanych przez prawa fizyki. Da się domyśleć, że gdy piszemy o obiektach tej wielkości oraz takich i takich odległościach, to chodzi o układ planetarny. A o jakim układzie moglibyśmy pisać, niż naszym własnym?

      Jasne, być może obcy myślą zupełnie inaczej. Być może nigdy nie wymyśleli komputerów, rakiety pilotują sami, komunikują się telepatią i wszystko potrafią robić intuicyjnie, tudzież metodą prób i błędów. Może i wtedy by nie potrzebowali matematyki. A może i tak by potrzebowali.

      W każdym razie: bardziej uniwersalnego języka nie potrafiliśmy znaleźć.
      pokaż całość #

      +18
    • @greenape:
      @darokrol:
      Polecam film "Kontakt" (Contact, 1997). Tam odczytujemy wiadomość radiową z kosmosu, a niej plany budowy jakiegoś wielkiego urządzenia... Dobre hard sci-fi z dobrą obsadą, na podstawie książki legendarnego astronoma i propagatora nauki, Carla Sagana. #

      +12
    • @caly_marcin:
      To byś właśnie im wysłał?

      Ja, jakbym miał wysłać coś do pokazania jacy jesteśmy, próbkę naszych zwykłych możliwości... Coś innego niż tylko elektroniczne informacje, może i wybrałbym produkt dzisiejszego -- jakże zepsutego!! -- konsumpcjonizmu, globalizacji, chęci zysku itp. Wysłałbym im... smartphone'a. Może i iPhone'a, bo on jest chyba najpopularniejszy (obowiązkowy disclaimer: apple-fanem nie jestem, sam iPhone'a nie mam, bo wolę mieć klawiaturę Qwerty i otwarty system).

      Popularny kawałek technologii. Używają go miliony ludzi. Poszczególne elementy robione w wielu miejscach na świecie, jeśli uwzględnić nie tylko składanie w Chinach, ale wydobycie surówców, projektowanie i tak dalej. Umożliwia komunikację z kimkolwiek na Ziemi. Nie tylko audio, ale też video. Umożliwia nagrywanie rzeczywistości (dźwięk, obraz) i późniejsze odtwarzanie. Reaguje na to, jak go trzymamy. Mówi, gdzie jesteśmy, co się znajduje wokół nas i jak iść, by dojść do celu (choć Obcy musieliby się skapnąć, że GPS używa satelitów). No i jest oknem na Internet, globalną chmurę, która na wyciągnięcie ręki udostępnia być może większą część wiedzy, jaką posiada ludzkość.

      Ostatnio dajemy dupy jeśli chodzi o podbój kosmosu (na Księżycu nie było nas 40 lat... wtf :() i na pewno odnieśliśmy jak na razie porażkę jeśli chodzi o latające samochody czy hipersoniczne samoloty pasażerskie. Ale jeśli chodzi o informatyzację i takie urządzonka, jak smartfony, dajemy czadu. Poniekąd stanowią one (IMO) nasze najlepsze osiągnięcie jako całości cywilizacji, jeśli potraktować je jako wygodny, efektywny interfejs do Internetu, GSM-a i GPS-a (których samych w sobie przecież Obcym nie wyślemy...).
      pokaż całość #

      +2
    • pokaż pozostałe komentarze (6)

    • w Jak ocenią naszą cywilizację znalazcy złotej płyty z pokładu Voyagera?   325  136

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Sh1eldeR

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu po prawej stronie.