Urzędnik będzie miał prawo najpierw odebrać dziecko, a dopiero po fakcie sąd będzie rozpatrywał tę sprawę i zatwierdzał odebrania. Jest to oczywiste naruszenie zasad rozdziału władzy, prawa do procesu i domniemania niewinności.
@myhau
pewnie ogromna większość pracowników socjalnych to porządni ludzie, ale:
1) samo prawo jest wadliwe, bo narusza podstawowe zasady, jakie powinno respektować praworządne państwo: zasad rozdziału władzy, prawa do procesu i domniemania niewinności
2) sędziowie mają państwową emeryturę, lepsze wynagrodzenie i prestiż w przeciwieństwie do pracowników socjalnych. Jasne jest więc, że stwarzamy większe zagrożenie i zgodnie ze statystyką będziemy wyrządzali więcej krzywd rodzinom więcej...
@JokerBonifacy
Nie takie znowu normalne - nie jest to błąd, ale autor lepiej by zrobił używając ogólnopolskiej formy: "obejrzenie", bo przecież nie było to celowe użycie regionalizmu w wypowiedzi w celu osiągnięcia jakiegoś efektu.
250K za ponad 4 lata to są grosze. Za 250M nie zgodziłbym się na pozbawienie kontaktu z dziećmi przez 4 lata. A może ktoś z Was by się zgodził?
Nie rozumiem przeliczania wolności na pracę - corobic75, ConanTheBarbarian - poza pracą i wykopem nie macie życia? To jest dopiero nolife
@gart
po pierwsze - pieniądz to pieniądz i sąd nie może tworzyć prawa, tylko osądzać zgodność z nim określonych czynów
po drugie - w artykule jest napisane, że bramka była pusta
@arctix
Ściągnij najpierw elementarz - ściągasz ile chcesz, płacisz za to, co uważasz za dobre - np. ściągasz 10 mp3, słuchasz i stwierdzasz, że tylko jedna jest ok i to jej autor dostanie kasę.
@juzwa
nie wszystko naraz - zamiast robić rewolucję, to lepiej wprowadzać zmiany małymi kroczkami. Jeśli już, to proponowałbym oddzielenie definicji od samych ustaw i wymuszenie, by każde zdefiniowane pojęcie było rozumiane tylko tak jak w definicji - bez wyjątków.
@famous
nie chodzi o to, żeby zdefiniować "idealnie", ale żeby uniknąć sytuacji, gdy to samo pojęcie jest różnie rozumiane w różnych ustawach, bo przygotowujący projekt nie znał innych ustaw i użył pojęć w innym znaczeniu. Potem wychodzi burdel, obywatel nie wie, jak stosować prawo, sąd niższej instancji nie wie, jak je stosować i wszyscy na tym tracą
@mathix
z tym wyszkolonym, to przesadziłeś. Policjant się może obronić, bo jest doświadczony albo bo jest opanowany (ma psychiczną przewagę), ale co komu dadzą takie policyjne szkolenia. Pewnie - jest trochę lepszy niż ktoś w ogóle nie szkolony, ale tylko trochę.
@realista1
może nie w koniecznie w szpitalu, ale też uważam, że kluczowe jest to, że wcześniej rozrabiał i nie dostał nauczki. Jak widać wandalizm i drobne przestępstwa wcale nie oznaczają niskiej szkodliwości społecznej czynu. Moim zdaniem za coś takiego powinien pójść do czegoś na kształt jednostki wojskowej - gdzie by go wychowali, jak rodzice nie dali rady Sprawiałby problemy - byłoby kogo wysyłać do Afganistanu, Iraku itp. więcej...
@Trepek
do KRUSu są dopłacane dużo mniejsze pieniądze niż do ZUSu.
Z blogu Gwiazdowskiego (http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=714 ):
A oto twardych liczb ciąg dalszy: w 1998 roku dotacje do ZUS i KRUS z budżetu państwa były na podobnym poziomie. Odpowiednio 12,7 mld zł i 11 mld zł. Stanowiło to w przypadku ZUS nieco ponad 9% budżetu państwa, a w przypadku KRUS niecałe 8%. W roku 2008 dotacja budżetowa do ZUS wyniosła już ponad 42 mld zł!!!!! Wzrosła więc ponad trzykrotnie i stanowiła już prawie 14% budżetu państwa! Dotacja do KRUS też co prawda wzrosła, ale tylko o niecałe 5 mld zł, a jej procentowy udział w budżecie państwa spadł do 5%! Który zatem system wymaga „reformy”??? więcej...
@szrum
Nie rozumiem, czemu uważasz, że rodzina, która dała pieniądze matce za dziecko zatraciła wartości moralne.
Procedury adopcyjne są długie i liczą się tylko względy formalne.
Na miejscu tej rodziny, pamiętając o tym, że chcą oni dziecka, mając do wyboru finansowo zmotywować dysfunkcyjną (bo inne nie sprzedają) matkę do oddania dziecka albo tego nie robić i rozpocząć procedurę adopcyjną, wybrałbym to pierwsze.
Celowo nie nazywam tej operacji od strony rodziny kupnem, bo nie uważam, żeby się to określenie nadawało. więcej...
Kolejny raz mamy decyzję urzędnika, a dopiero potem decyzję sądu. To państwo staje się coraz mniej praworządne.
A co jeśli sąd oceni negatywnie decyzję urzędnika? A dziecko będzie wymagało półrocznej terapii, bo będzie się wciąż bało, że je zabiorą od rodziców? Czy zapłaci za to urzędnik z własnej kieszeni? Czy przeprosi dziecko osobiście? Czy zamieści przeprosiny w ogólnopolskim dzienniku? Moim zdaniem to minimum, a i tak uważam to za bezprawie - zabrać rodzicom dziecku bez prawomocnego wyroku. Jeśli prawomocny wyrok można uzyskać ze zbyt dużym opóźnieniem, to trzeba przyspieszyć pracę sądu: stworzyć formularz zgłoszenia takiej sprawy (żeby nie pominięto istotnych kwestii) oraz listę wymaganych/uznawanych dowodów. Po ogłoszeniu wyroku w pierwszej instancji można po prostu spytać, czy rodzice zamierzają apelować, jeśli nie, to dziecko można by zabrać od razu bez czekania na uprawomocnienie. więcej...
Pokaż pozostałe komentarze (1)