Aktywność użytkownika

    • nie uważasz, że m.in. AIDS to napiętnowanie niewierności? @Weeman86:

      Kolejny, który uważa, że Fukushima, trzęsienia ziemii i inne katastrofy są karą boską. Oto dlaczego należy natychmiast wyprowadzić religię ze szkół. #

      +1
    • "Najwięcej do powiedzenia o aborcji mają Ci, którzy zdążyli się urodzić.."

      Żenada... Mniej Korwina słuchaj.

      Myślę, że w Polsce sprawa aborcji jest rozwiązana mądrze.

      O tak, bardzo... Jak to dobrze, że do Czech blisko.

      To mnie zawsze bawiło, że Wykop podejmuję walkę z korporacjami/rządem które wykorzystują obywateli.
      Walczy z systemem wstań>jedz>pracuj>pieprz się>idź spać - a ludzie nie widzą, że ta cała proaborcyjna szopka i polityczna poprawność jest sponsorowana właśnie przez ten system.


      O tak, człowiek obarczony niechcianym dzieckiem jest mniej bezbronny wobec rządu/korporacji, niż człowiek bez tego balastu...

      Gdy muzułmanie wykonują zabójstwa honorowe na żonach, to jest barbarzyństwo i zacofanie.
      A gdy 'matka' zamawia aborcję na dziecku w imię wygody/wpadki, to nazywamy prawem do wolności.


      Na jakim dziecku? U nas nawet nie można 1 miesięcznego zlepka komórek "zabortować".

      Chciałbym kiedyś zobaczyć rozmowę tych wszystkich postępowych ludzi z tym "płodem", tudzież "zarodkiem".

      A gdzie widzisz problem? pokaż całość #

      +1
    • @Weeman86: A trąd był skutkiem czego? A dżuma? Ospa prawdziwa?
      Czasem myślę, że bez chorób i katastrof religie nie mogłyby istnieć. #

      +2
    • @Weeman86: Sposoby zarażenia HIV są zasadniczo znane (i wbrew temu, co Ci się wydaje nie obejmują tylko stosunków seksualnych). Ale to mało istotne. Istotny wydaje mi się Wasz (religiantów) stosunek do tej sprawy. Gdyby nie choroby nie mielibyście żadnego uzasadnienia dla swoich dziwacznych zaleceń "moralnych". Zawiść Was bierze, że ludzie korzystają z życia, podczas gdy Wy kisicie się w oparach swojej "moralności". pokaż całość #

      -1
    • @ZamknijSieZamknijSie: No a gdzie są teraz obrońcy "świętego" prawa własności? W końcu ich teren, to mogą jeździć jak chcą... ;) #

      0
    • pokaż pozostałe komentarze (4)

    • w Ciężarówka przejeżdża po protestujących w USA   400  159

    • @scyth: Sorry za podpinkę - nie umiesz baranie dać normalnego filmu? Dlaczegóż uważasz, że każdy lubi takiego "full screena"?!
      http://www.youtube.com/watch?v=0MslPe0w_H4 #

      -6
    • @scyth: Wiesz przecież, że nie Ty... :)
      Ehh ten przycisk "Odpowiedz"... #

      0
    • @fabek: Fullscreenowe filmy kradną focus - dlatego są złe. Dlatego zastanawia mnie, czemu w tej formie to zapostowałeś?
      A klnę, bo to nie pierwszy raz na wykopie. #

      0
    • pokaż pozostałe komentarze (2)

    • w Nie trafił...   525  132

    • @Cymes: A mnie ten 1984 brzmi podejrzanie. W tym roku ZSRR raczej był już na kolanach, a nie szykował się do ataku na Zachód. #

      0
    • @Cymes: Nie żartujmy. W owym czasie istniała równowaga strachu. Czego by o przywództwie radzieckim nie powiedzieć, to nie byli eschatologiczni fanatycy gotowi podpalić świat, żeby tylko "nie przegrać". #

      0
    • Stany za to zostały pod koniec XX wieku same na placu boju i stojąc na czele NATO zaczęły rozdawać karty i realizować swoją wizję sprawiedliwości.

      @eaxene: Trzeba być niesamowicie naiwnym, by wierzyć w to, że JAKIEKOLWIEK państwo realizuje wizję sprawiedliwości.
      Państwa działają zgodnie z interesem rządzących w nim elit To uniwersalna zasada - działa zarówno w przypadku ZSRR, jak i USA, Francji i innych. pokaż całość #

      0
    • @eaxene: Nie chodzi tutaj o różne interpretacje pojęcia sprawiedliwości. Chodzi o to, że cele imperialne są z definicji zaprzeczeniem sprawiedliwości - nawet w ocenie obywateli danego imperium (a także głównych architektów jego polityki).
      Chęć pomocy też nie mieści się w słowniku geopolityki - chyba że chęć niesienia pomocy aliantowi (a nie jakiejś ludności).
      Działania imperium mogą być za to cywilizowane przez jego populację - protesty antywojenne itp.
      pokaż całość #

      0
    • @eaxene: Nie pamiętam jaki teoretyk geopolityki to powiedział, ale wydaje się to oczywiste przy pierwszym przyjrzeniu. Z logiki działania imperiów wynika, że mogą się one jedynie angażować militarnie tam gdzie mają interes. Inaczej wytracają cenne zasoby i mogą dać się wyprzedzić innemu imperium.
      A że przy okazji jakiejś wojny imperialnej można obalić jakiegoś Hitlera, czy Saddama to inna sprawa.
      Odrzucanie poglądów anarchistyczno-wolnościowych w dyskusji bądź co bądź zwykłych ludzi wydaje mi się nierozumne. My nie mamy interesu, by dawać się urabiać kierownikom politycznym państwa; przeciwnie mamy interes, by być podejrzliwymi. Nie potrzeba zresztą anarchisty, by to zauważyć, skoro zauważył to Goering:

      "Oczywiście zwykli ludzie nie chcą wojny: Ani w Rosji, ani w Anglii, to samo tyczy się Niemiec. Jest to zrozumiałe. Jednakże to przywódcy państwa decydują o jego polityce i jest zawsze prostą sprawą, pociągnięcie ludzi za sobą, czy jest to demokracja, czy dyktatura faszystowska, czy parlament, czy dyktatura komunistyczna. Głos lub brak głosu, ludzie zawsze mogą być przekonywani do popierania swoich przywódców. To jest łatwe. Wszystko, co trzeba zrobić to powiedzieć ludziom, że zostali zaatakowani oraz zarzucić pacyfistom brak patriotyzmu i narażanie kraju na niebezpieczeństwo. Działa to w taki sam sposób w każdym państwie."
      Dlatego zawsze trzeba urabiać opinię publiczną. I dlatego zwykli obywatele (tacy jak Ty i ja) powinni o tej diagnozie pamiętać i się "nie dawać". Bo my na wojnach nie mamy NIC do zyskania.
      Działania USA (i innych państw) mogą być przygodnie sprawiedliwe (np. by zadowolić własną populację). Natomiast to co stanowi rdzeń imperialny działań musi być niesprawiedliwe. Imperium polega na tym, że egzekwuje swoją wolę poza swoimi granicami (np. wojny opiumowe nie doprowadziły do likwidacji Chin, ale do poddania ich populacji woli [kierowników] imperium Brytyjskiego). Taka egzekucja woli sprawia, że wola mieszkańców danego terytorium przestaje mieć znaczenie (np. Irakijczycy powinni móc chcieć, by złoża ropy były państwowe i służyły wszystkim obywatelom; nie mogą jednak tego chcieć, gdyż tak zażądali Amerykanie - nieograniczoną prywatyzację [czyli przekazanie złóż Zachodowi]). I to jest niesprawiedliwe - obywatele powinni móc decydować, na co przeznaczane są dochody z bogactw danego państwa.
      pokaż całość #

      0
    • @eaxene: Masz rację - teoretycznie imperium nie musi być "złe". Możemy sobie wyobrazić kierowników imperium, którzy za cel postawią sobie wyeliminowanie ubóstwa na świecie, oświatę wśród mas, wyeliminowanie chorób itp. Problem w tym, że historia nie potwierdza istnienia "dobrych" imperiów. Nawet komunizm - który w warstwie deklaratywnej ma same szczytne idee - wyprodukował imperium, które zachowuje się zgodnie z przewidywaniami. Zatem może to Ty teoretyzujesz?
      Natomiast każde imperium produkuje zestaw uzasadnień swojego panowania - Brytyjczycy i Francuzi cywilizowali ciemnych Murzynów, Amerykanie niosą demokrację, ZSRR niósł egalitaryzm i wyzwolenie z wyzysku.
      Właściwie mogę sobie wyobrazić tylko jedną sytuację, w której imperium mogłoby zacząć się zachowywać inaczej - gdy podbije cały świat. Wówczas zechce ono rozwijać wszystkie swoje terytoria (a nie wyzyskiwać jedne prowincje dla dobra innych). Ewentualnie takie, które wybije wszystkich "obcych" i skolonizuje cały świat (podobnie jak USA zrobiły po wybiciu Indian - rozwijały wszystkie stany).
      pokaż całość #

      0
    • pokaż pozostałe komentarze (5)

    • w Jeden niedopałek uratował świat?   198  34

    • @Noyclah: Tylko w jakim świetle stawia to "naszą" "elytę" prawną? Sędzia nie widzi problemu nie poddania kontroli sądów sprawy ograniczenia praw obywatelskich. Interesujące.
      A może on jest po prostu wykluczony cyfrowo i nie rozumie "tych spraw"? #

      +1
    • @JWRJWR: Myślę, że nikt nie zarzuca mu braku wiedzy prawniczej. Raczej to iż w Polsce nie ma stanowisk niepolitycznych i że jego wypowiedź właśnie taka jest (polityczna)...
      To trochę ironia historii, że niedługo na wolny Internet będziemy wykupywać "karnet" w Rosji lub Chinach. #

      +1
    • pokaż pozostałe komentarze (1)

    • w Prezes Trybunału Konstytucyjnego popiera ACTA. - Ewaryst Fedorowicz   356  38

    • @highlander: A masz coś więcej niż swój chłopko-roztropnizm, by ją oceniać? #

      0
    • @highlander: O ile znam matematykę, lemat to takie małe twierdzenie - wymaga dowodu. Pewnie chodziło Ci o aksjomat.
      Nie będę się zagłębiał w dyskusję, czy Środa jest głupia, czy to może ty jesteś nie za mądry. Zastanawiam się tylko, jakie masz kompetencje, by ją oceniać (pod względem naukowym, czy filozoficznym). Inna sprawa, że nawet ludzie z tytułami potrafią gadać głupoty, ale nikt nie proponuje odbierania im tytułów. Inaczej cały zastęp profesorów z Radia Maryja mógłby zostać pozbawiony tytułów. pokaż całość #

      +1
    • pokaż pozostałe komentarze (1)

    • w Odbierzmy tytuł naukowy Środzie.   1518  252

    • @pies_harry: Wierzyć bardziej prywatnym tyraniom (bo tym są korporacje), niż (przynajmniej teoretycznie) odpowiadającym przed ludźmi instytucjom państwowym - bardzo rozsądne...
      Korporacje odpowiadają przed udziałowcami (a i to w ostatnich latach się "wyrodziło" - rozproszony akcjonariat nie ma nic do powiedzenia; decyduje kadra zarządzająca); wobec populacji danego kraju nie mają ŻADNYCH zobowiązań. pokaż całość #

      +1
    • @shape_shifter: Gimbus? #

      0
    • @pies_harry: Małe, słabe i niegroźne - a to dobre. WIele z nich jest większych i silniejszych od niejednego państwa.
      Czy chcesz powiedzieć, że jak Google oleje nasz sprzeciw wobec polityki prywatności, to upradnie?!
      NIE. Nikt (właśnie poza UE i rządem USA) nie może ich zmusić do zmiany decyzji.
      Teoretycznie na instytucje państwowe mamy wpływ. Myślisz, że protesty w sprawie ACTA ruszyłyby kogokolwiek z korporacyjnych proponentów tego traktatu? pokaż całość #

      0
    • Co do pierwszego pytania, nie upadnie, ale straci znaczącą ilość użytkowników usług społecznościowych. Jeśli serio chcą konkurować z Facebookiem, muszą liczyć się ze zdaniem potencjalnych użytkowników.

      Szczerze wątpię. Ludzie pewnie będą to akceptowali bez czytania. Potem dopiero zaczną wychodzić babole.

      Czy mamy wpływ na Google? Bardzo niewielki. Ale mamy większy niż żaden.

      Ale mniejszy niż na instytucje publiczne (przynajmniej potencjalnie).

      Ilość użytkowników usług na świecie jest dla tej firmy ważna. Owszem - przy głosowaniu przy takiej ilości głosujących - jednostkowy wpływ jest pomijalny. Tyle, że przy kwestiach takich jak polityka prywatności dotyczy już znaczącej ilości głosujących.

      Skoro nie mamy wpływu, to cieszmy się, że instytucje publiczne mogą coś na nich wymusić.

      Sprzeciw w skali Polski Google może sobie swobodnie ignorować, ale sprzeciwu w skali świata już nie.

      Którego to sprzeciwu nie będzie. Ludzie pewnie nawet tego nie zauważą. Dopiero jak się okaże, że szef/współmałżonek/Urząd skarbowy dowiedział się o nich czegoś, czego nie chcieliby mu ujawnić, pojawi się rozczarowanie i wściekłość - ale znowu jednostkowa.

      A jaki wpływ mamy na instytucje państwowe? Jaki wpływ mamy na ZUS, PZPN czy KRRiTV? Strzelam, że żaden.

      Nie chodzi o to, byś miał bezpośredni wpływ na ZUS, czy KRRiTV. Ale za pomoc wyborów politycznych możemy kształtować ich politykę (np. wygra PiS, to TV Trwam dostanie koncesję bez szemrania, wygra PO, to pojawią się kłopoty). Gdyby zaś demokracja była realnie funkcjonująca, a nie z lekka fasadowa, z jaką mamy u nas do czynienia, to nasza wściekłość na niektóre rzeczy mogłaby realnie wpływać na rzeczywistość. Wściekłość na korporacje prowadzi tylko do stwierdzenia - może pan iść do konkurencji (nawet jeśli na rynku nie ma sensownej konkurencji).

      Przeciwko PZPN są praktycznie wszyscy zainteresowani. I co? I nic.

      O ile wiem PZPN nie jest instytucją państwową. Co więcej nawet gdyby był, to afera z zarządami komisarycznymi pokazuje, że w tej instytucji nawet to co chce rząd nie musi przejść - misie z FIFy pogrożą palcem i nawet rząd musi się wycofać.

      Dalej - jeśli chodzi o jakąkolwiek korporację - Google, Microsoft, Intel (że wymienię tylko pierwszych z brzegu gigantów z branży IT) - zawsze przysługuje nam prawo nieprzyjęcia warunków. Jeśli nie zgadzasz się z umową - rezygnujesz z usługi lub produktu. Naszym wielkim szczęściem jest, że nikt nas póki co nie zmusza do korzystania z tych usług. Nie odpowiadają Ci warunki Microsoft? Korzystasz z produktów konkurencji. Nie akceptujesz polityki prywatności Google? Ustawiasz sobie wyszukiwarkę domyślną na DuckDuckGo albo Bing. Zakładasz skrzynkę pocztową np w Opera Mail.

      Gorzej jeśli wszyscy wprowadzą podobne regulaminy - przecież po coś te zmiany Gugiel wprowadza (a skoro są dla nich opłacalne, to pewnie dla Yahoo, Bing, czy yandex również byłyby opłacalne). W przypadku Microsoftu wybór jest jeszcze mniejszy - większość oprogramowania działa w ich systemie.
      Na tak zmonopolizowanym rynku regulacja państwowa (wszelkie UOKiKi, UKE itp.) jest jedyną formą wyrównywania szans użytkownika i korporacji.
      Z lekka ironizując można powiedzieć, że na wszystko możesz się nie zgodzić - m.in. na warunki przedsiębiorstwa wodociągowego - zawsze przecież masz alternatywę w postaci mycia się Nałęczowianką.

      Czy możesz zrezygnować z oferty ZUS? Czy możesz nie zgodzić się na warunki KRRiTV? Czy masz cokolwiek do powiedzenia w sprawie RPP?

      Nie chodzi o anarchię w postaci "każdy robi co chce". Natomiast na instytucje masz wpływ (albo potencjalnie możesz mieć) - poprzez wybory, ale też i protesty. Protestami żadna korporacja się nie przejmie.
      Nie chcesz ZUSu, to przekonaj ludzi i będzie można go zlikwidować. Korporacji nie zlikwidujesz, choćbyś miał 99% poparcia.

      Te instytucje decydują o naszym życiu. Decydują o naszych pieniądzach. Nie mamy na nie wpływu, a ich funkcjonowanie, zarobki czy pensje prezesów nie zależą w najmniejszym stopniu od naszego poparcia czy zadowolenia.

      A na pensje prezesów banków, czy innych firm to masz wpływ? Spekulują, podejmują decyzje, które mogą zrujnować wiele osób (albo i całe państwa), eksternalizują koszty itp. ale pozostają poza JAKĄKOLWIEK kontrolą.

      Czy zła instytucja państwowa upadnie? Nie ma takiej możliwości. Mogą jej co najwyżej zmienić nazwę.

      Instytucja publiczna zwykle jest powołana dla jakiegoś celu publicznego. Jeśli przestanie swoje zadania wypełniać, to można ją zlikwidować (przynajmniej jeśli demokracja nie jest fasadą). pokaż całość #

      0
    • A co do ostatniego pytania związanego z ACTA - tu z tematu wielkich korporacji przechodzimy do tematu mafii. Mafie są faktycznie ponadpaństwowe. Nie odpowiadają przed nikim. To one rządzą rządami. Ale akurat mafia dlatego jest mafią - bo ściśle współpracuje z rządem. To wynika z jej definicji. Tym różni się od zwykłych bandytów. Bandyta jest wyjęty spod prawa. Mafia stanowi prawo.

      To jakieś myślenie magiczne. Korporacje są gut, ale te z nich, które cośtam robią nazwiesz mafią i uważasz, że załatwiłeś problem. Problem w tym, że nie podajesz żadnego sposobu odróżnienia "mafii" (w Twoim rozumieniu) od zwykłej korporacji.
      Pozwól zatem, że zostanę przy nieufności wobec wszystkich korporacji - bez dzielenia na mafie i nie-mafie.

      Czytałem kiedyś taką opinię rosyjskiego biznesmena - że biznesmen nie jest członkiem mafii tak długo, dopóki nie podpisuje kontraktów rządowych. W momencie, kiedy zaczyna się współpraca z rządem - to już jest mafia. Może ten gość nie był jakimś szczególnie wiarygodnym źródłem, ale coś w tym jest. Spójrz na naszych polskich super-biznesmenów. Rządowe kontrakty, gigantyczne holdingi - to bardzo nowoczesna mafia. Goście nie noszą broni, wprost brzydzą się przemocą. Grzeczni, mili, kulturalni, wręcz nieskazitelni. Oni tylko trzymają łapki na większości kasy :) Ale w skali świata to zwykłe płotki.

      To tylko Twoje nieempiryczne rozważania. Ta Twoja mafia nie ma żadnych realnych cech.

      Wracając do Google - czy uważasz, że oni mogą mieć większą siłę przebicia od np rządu USA? No :) A wiesz dlaczego? Mimo wszystko - nie są źli.

      Używasz jakiegoś dziwnego języka. Co to znaczy "mieć więszą siłę przebicia od rządu USA"?

      Owszem, na temat ich zła powstało mnóstwo zabawnych i ciętych anegdot, ale znów, przy takiej MAFIAA czy RIAA to harcerzyki. Myślę, że całe zło Google wynika raczej z ich strachu przed rządem USA. Google jest olbrzymem, ale tego olbrzyma ktoś trzyma za jajka :)

      Google jest korporacją jak każda inna. I nawet w prawie jest zapisane, że korporacja musi działać dla zysku; nawet niespecjalnie może się angażować w akcje, które są obliczone na przyniesienie strat (jest oczywiście furtka pod nazwą "robienie PR", "zdobywanie zaufania" itp., ale w ogólności działanie na szkodę spółki jest przestępstwem).
      Dlatego nie rozumiem wiary, że ta akurat korporacja będzie jakościowo lepsza. pokaż całość #

      0
    • pokaż pozostałe komentarze (4)

    • w UE mówi "stop" Google   277  44

    • @TakieKurnaZycie: Po co przytaczasz takie tezy bez odpowiedniego "uźródłowienia". Takie coś to każdy może sobie napisać. #

      0
    • @ngi_: Ciekaw jestem, co jest mądrego w tych słowach? Ja tam nie widzę w nich nic prawdziwego. Nie dziwne, że Kościół nigdy nie chce, by debatowano nad tym, co w danej chwili mówi. Mogłoby wyjść, że jego stanowisko z racjonalnego punktu widzenia jest nie do obrony. Dlatego jego przekaz zawsze jest jednokierunkowy (czy to na mszy, czy w Sejmie).
      Wróćmy do meritum:

      1. Kościół od wieków sprzeciwiał się prawom człowieka. Teraz nagle stał się ich piewcą. To pokazuje dowodnie, że moralność jest jednak względna. To czego bronił Leon XIII w XIX jest nie do obrony w XXI wieku.
      2. Albo jestem nienormalny, albo potrzeby religijne nie są "zakorzenione w sercu każdej istoty ludzkiej"
      3. Nie istnieje żadna stała (historycznie) moralność, więc o czym tu mowa? Każda moralność jest względna; jest konstruktem społecznym.
      4. Nikt nie twierdzi, że prawda nie istnieje. Kościół natomiast pojęcia prawdy używa w bardzo specyficznym znaczeniu - prawdą jest tożsama z systemem ich wierzeń. I każdy kto mu się sprzeciwia nazwany zostaje przeciwnikiem "prawdy".
      pokaż całość #

      0
    • pokaż pozostałe komentarze (1)

    • w Historia III RP   294  42

    • @botnaizi: To chyba nie o to chodzi, co jest ważniejsze. Chodzi o to, że ustawę ratyfikującą taką umowę będzie można zaskarżyć do TK. Wówczas sama ratyfikacja będzie nieważna.
      EDIT: Prawo unijne może ma pierwszeństwo przed Konstytucją, a może nie. Ale ACTA (na razie) nie jest dyrektywą Komisji Europejskiej. #

      0
    • w Rybiński: Wpiszmy wolny internet do Konstytucji   694  43

    • @lkzb: Można zostawić dziecko, bo dzisiaj w Polsce nie istnieje pojęcie wypadku, tylko zawsze musi być ktoś winny, by podbijać statystyki wykrywalności. #

      +1
    • w Odnaleziono ciało Madzi z Sosnowca   1359  824

    • @trance: Chyba zbyt dosłownie go zrozumiałeś. ;) Ale i tak genialne... #

      0
    • @Qster: Samej utraty wydajności dysku nie będzie, ale jakieśtam obciążenie procesora się pojawi... #

      -2
    • @amz: A co ja powiedziałem? Będzie obciążenie proca - tyle; natomiast dzisiejsze procesory są wystarczająco szybkie, by nie było spowolnienia transferów dyskowych. #

      0
    • pokaż pozostałe komentarze (2)

    • w Masz dość obawiania się policji?   852  596

    • @loopack: Naprawdę porzuciłbym ten polonocentryczny punkt widzenia. To nie jest tak, że możemy się temu traktatowi przeciwstawić sami. To na poziomie UE trzeba uwalić. Nasi politycy, nawet gdyby byli zdolni do takiej niezależności od USA, sami nic nie mogą zrobić.
      A idą w zaparte właśnie dlatego, iż Boni jest kompetentny - usiłują sprawę zatachlować, by nie stracić w sondażach, ale też nie chcą podpaść rządowi USA. pokaż całość #

      0
    • @Lilac: I dlatego niepopularne prawa wprowadza się podpisując traktaty międzynarodowe. Tak było z NAFTA i tak może być z ACTA. #

      0
    • pokaż pozostałe komentarze (1)

    • w The Anonymous odkrywają kruczek prawny w ACTA   1961  74

    • @aom: Zbieranie podpisów pod wnioskkiem o referendum to jest właściwa odpowiedź - w 20 stopniowym mrozie demonstracje będą raczej nieliczne. A to da asumpt do twierdzenia, że sprzeciw zamiera. Mam wrażenie, że referendum jest jedyną możliwością - ale tylko możliwością (w końcu potrzeba odpowiedniej frekwencji, by jego wynik był wiążący) - uwalenia ACTA.

      Problem jednak w tym, że Polska to zbyt mało znaczący kraj. Jeśli w innych krajach ACTA przejdzie, to będzie tak jak z referendum w Irlandii - pojawi się nacisk na rząd, by jednak układ ratyfikował.
      Pan Boni może się zarzekać, jak to niedopatrzyli sprawy konsultacji; minister Sikorski może gadać jak to premier kazał przeprowadzić prawdziwe konsultacje. Prawda jest jednak oczywista - gdy coś przepycha się 1. w tajemnicy, 2. w postaci traktatu międzynarodowego zamiast prawa lokalnego, to chodzi o pominięcie obywateli w procesie decyzyjnym - gdyż podejrzewa się, że obywatele będą temu przeciwni oraz o zabetonowanie takiego stanu na przyszłość (traktat wypowiada się trudniej niż zmienia lokalne prawo).
      Nie jest to oczywiście wymysł naszego rządu - tak chcieli procedować Amerykanie. A Amerykanom nasze rządy nie odmawiają. Istnieje jakieś takie chore przekonanie (tzw. konsensus w sprawach polityki zagranicznej), że jak się będziemy dobrze podlizywali, to będziemy poważnie traktowani (i w razie niebezpieczeństwa będziemy bronieni). A prawda jest niestety taka, że będziemy "bronieni" tylko jeśli to będzie zgodne z interesem Stanów Zjednoczonych. Jeśli Amerykanie uznają, że nie mają interesów geopolitycznych w tej części świata, to choćbyśmy nie wiem co robili, to nie kiwną palcem.
      pokaż całość #

      +3
    • @aom: Dobra propaganda tak działa - poprzez dobór tematów. Możemy 100 lat rozprawiać, czy (i kto) się zamachnał w Smoleńsku, natomiast o rzeczywistych podstawach funkcjonowania świata się nie mówi. Pan Tomasz Lis daje panu ministrowi Boniemu pół programu, by mógł uprawiać propagandę, że to tylko pomyłka w komunikacji, natomiast przeciwnicy ACTA wypowiadają się poprzez trzymany przez Lisa mikrofon. Żaden z dziennikarzy nie zająknie się, że pan minister duby smalone bredzi, że po to się wprowadza wszelkie "szybkie ścieżki legislacyjne", tajne obrady itp., gdyż nie chce się udziału ludzi - kropka (tu nie ma żadnego wiarygodnego wyjaśnienia). Czemu nikt nie zapyta, dlaczego w ogóle rząd się zgodził na udział w tajnych negocjacjach. To dziennikarze - bez naszych protestów - powinni te trudne pytania zadawać politykom. Ale nie zadają - bo każdy chce utrzymać pracę. pokaż całość #

      +1
    • pokaż pozostałe komentarze (1)

    • w Protestanci zapowiadają kolejne protesty przeciwko ACTA   508  43

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika osmin

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu po prawej stronie.