@poznaniak: Ta robota to jak wielka rodzina. A jak to w rodzinie nie pomóc swojemu? :-)
#
+28
@poznaniak: KFC ma dość luźną politykę wyliczania zejścia napojów (marketing we Wrocławiu tak wymyślił), więc Twój darmowy kubeczek pójdzie w koszty tak, że nawet manager produktu w danej knajpie tego nie zauważy ;-)
#
+26
@poznaniak: I właśnie odkryłeś ideę wielkiej dolewki
#
+106
@pepinoogorino: Użyłem nazwy, której oficjalnie używa właściciel - AmRest.
#
+54
@pepinoogorino: A czy pepinoogorino to jakaś wyrocznia, żeby decydować co jest restauracją, a co nie? Pozdrawiam, z mojej strony EOT.
#
+77
@aniolziom: Ostatni sposób, jaki ja pamiętam to... zatrudnić się :-) Za mojej kadencji pracownicy mieli zniżki 25% we wszystkich restauracjach należących do AmRest.
#
@PieTer20: Możliwe, że Cię zaskoczę - w KFC jest stosunkowo normalne żarcie :-) Mięso jest dostarczane 3 razy w tygodniu. Jest świeże - kurczaki są ubijane dzien wcześniej. Całe przygotowanie pod klienta odbywa się na miejscu - od marynowania do zapakowania w kartonik.
#
+35
@PieTer20: Nie wiem jak do McDonalda, bo nie znam ich od środka. Jak do domowego żarcia? Jeśli używasz na bieżąco Knorrów, Winiar i innych fixów Kamis, to raczej na równi - w procesie marynowania i panierowania używane są gotowe przyprawy i panierki, do produkcji których są używane naturalne przyprawy i również konserwanty. To jest jedyny "sztuczny" element tego jedzenia. Dalej ląduje to w oleju i jest ostatecznie ubierane w kanapkę albo podawane na talerzu.pokaż całość#
+24
@qwelukasz: Wyniosłem, przygotowałem, zjadłem, nie umarłem :-) Nic w tym trudnego. Jedyna różnica taka, że w restauracji są one smażone w głębokim oleju, a ja je smażyłem na patelni.
#
@iryss: Wszystko kwestia marynowania. Są na to zapisane standardy, ale każdemu może się zdarzyć dodać za mało marynaty, skonczyć marynowanie za wcześnie i wtedy kurczak traci na ostrości.
#
+13
@iryss: Nie jestem na bieżąco (już tam nie pracuję), więc na to niestety nie odpowiem.
#
+5
@d3v: Już tam nie pracuję, ale tak - bardzo lubiłem swoją pracę. Mimo ciężkiej harówki było naprawdę super, głównie ze względu na załogę.
#
+9
@Aqwart: Jeśli zobaczy to manager, to na pewno do Ciebie podejdzie i chętnie z Tobą pogada :P Tylko po cholerę Ci kilka ziemniaków ze skrzynki lub workaz KFC? :P
#
+12
@Aqwart: To naprawdę są zwykłe ziemniaki, takie same jak w sklepie. Ogarnij się student :P
#
+20
@mateuszo: Zarabiałem. Odchodząc miałem stawkę 11.50 za godzinę, miałem podpisaną umowę na 0.7 etatu. Było to już spory kawał czasu temu.
#
@Ratll: Nie pod stołem. Wszystko wyrobione ponad etat było wypłacane po normalnej stawce (więc nie były to typowe nadgodziny, ale który pracodawca dziś nie kombinuje ;-) )
#
+3
@Ratll: Owszem, 8h dziennie ale do wyrobienia w miesiącu ma nie np. 160 godzin, a 80.
#
+4
@Gluckverheisend: Nie, na pewno nie. To, jak bardzo pikantne jest mięso wychodzi w procesie marynowania, a ten ma miejsce z samego rana. Chociaż 20 minut przed zamknięciem jest już przekroczeniem pewnej masy krytycznej :P
#
+3
@Gluckverheisend: Każdy rodzaj mięsa jest marynowany osobno i z innymi proporcjami, więc grander longerowi nierówny :)
#
+1
@qwelukasz: Oczywiście, że mają obowiązek. Tylko wyobraź sobie sytuację, kiedy minutę przed zamknięciem restauracji masz już 99% posprzątane a nagle przychodzi klient i żąda (dosłownie) coś, czego nie ma na ladzie. Oczywiście to przygotujesz, ale złość i syf pozostaje.
#
+10
@siemor: Proporcje zna tylko szefostwo poza restauracją (tzw. góra) i serwisanci urządzen, ale Ci są stosunkowo rzadko i nigdy nie było okazji pogadać.
#
+6
@skud: Uważam, że jest. I uważam, że za te pieniądze można zrobić sobie normalne żarcie w domu w 30 minut :-)
#
@skud: Swojego czasu było takie danie, nazywało się Qurrito, niestety się skonczylo... Ostatnio próbowałem grillowanego Twistera (nazwy nie pamiętam) - mogę polecić, chociaż cena nie pociesza (jak całe menu zresztą).
#
@krupek: Pracę skonczyłem na stanowisku instruktora - drugi szczebel po przyjęciu się. Ogarniałem wszystkie stanowiska, jakie są w każdej knajpie, tj. kuchnia, serwis (przygotowanie kanapek, sałatek, itd.), kasy i drive.
Co do zysków restauracji: kiedy tam pracowałem pobiliśmy rekord Polski w przychodach jednej restauracji - ponad milion złotych w jednym miesiącu. Rekord dzienny za mojej kadencji to 83 tysiące złotych (raczej niepobity do dzisiaj).
Druga restauracja w moim mieście zarabiała w tym czasie jakieś 13 tysięcy dziennie. Najsłabsza (ulokowana w centrum handlowym!) nie wyciągała 4 tysięcy.pokaż całość#
@szczepqs:
1. Nie tylko Tobie się tak wydawało :-)
2. Od kierownika restauracji, a ostatecznie na zebraniu od kierownika regionu.
Uwierz mi, wiem o czym piszę :-)
#
+12
@szczepqs: Z Twoich luźnych założen wynika, że obroty były dzięciokrotnie wyższe niż przychody. A nie były :-)
#
+6
@krupek, @szczepqs: uwierzcie, że wiem, na czym polega opłacalność zjawiska jakim jest restauracja fast-food.
Pozwólcie mi skonczyć w następujący sposób: są w menu KFC produkty, których wartość hurtowa wynosi 7% tego, co płacicie w kasie.
#
+25
@szczepqs: Pytanie nie do mnie - tak daleko niestety nie zaszedłem :-)
#
+1
@krupek: Ja zwyczajnie mówię, co było przekazywane nam przez kierownictwo. Z palca tych danych nie wyssałem ;-)
#
+2
@sajganpl: Zwracam honor w takim razie. Na usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że to było dość dawno temu, a pamięć już nie ta ;-)
#
-1
@nunusmani: Dało się i nawet coś zostało za starych studenckich czasów. Ba, byli u mnie w załodze nawet tacy, którzy wyciągali więcej kasy niż najniższy stopien managerów ;-)
#
+1
@anas_lex: Trafiłeś - zalecenie odgórne. Firma zarabia na powiększeniach zestawów i dlatego kasjerzy zawsze je proponują. Ponowne powiększenie zostało Ci zaproponowane raczej ze zmęczenia lub braku doświadczenia - wszyscy kasjerzy powinni mieć wykute na pamięć procedury obsługi klienta, a tam wyraźnie jest napisane, kiedy proponować powiększenie. Możesz być pewny, że nikt nie zrobił Ci tego na złość ani dla uzyskania dodatkowej premii, bo sprzedał jedno powiększenie więcej.pokaż całość#
+28
@anas_lex: To normalny jak każdy inny punkt w procedurze obsługi klienta. Nie zwracaliśmy na to uwagi, bo nic w tym nie ma dziwnego. Albo trafiłeś na kogoś nowego albo zmęczonego :-)
#
0
@marwiec: Burger King jest od jakiegoś czasu pod skrzydłami tej samej firmy co KFC
#
+1
@wilkpiski: Nie, ponieważ przyjeżdżają gotowe do restauracji. I zaznaczam - to nie są płatki kukurydziane ;-)
#
@sin89: Nigdy w życiu. Każdy zawsze dostaje tyle samo.
#
+3
@cabis: Powiększenie powinno być proponowane do każdego zestawu. Są do tego odpowiednie wytyczne.
#
+1
@simono: Nie popijajcie zerwanych rano śliwek colą. W ogóle nigdy nie popijajcie śliwek colą :P
#
+13
@simono: Dystrybutory są zaprogramowane przez serwis. Nie znam procedur czyszczenia tego sprzętu, ale przez wszystkie rurki płynie tyle towaru, że ciężko się czemukolwiek osadzić ;-) Proporcje również są niezależne od nas, więc nie szukałbym winnych w knajpie ;-)
#
+2
@kaczmar119: Z mięsem sprawa wygląda o tak: http://www.kfc.pl/od_kuchni/dostawcy . Dostawcami warzyw są małe lokalne firmy. Bułki, frytki, sosy i napoje dostarczane są już przez jedną dużą , ale niestety zapomniałem jej nazwę.
#
0
@Mave: Z tego co pamiętam nie ma takich akcji promocyjnych w KFC. Ale są (lub były) inne typu "Zinger za grosze".
#
+3
@c2V4:
1. A bo to mało razy :-) Kontrole są regularne.
2. Wszystkie restauracje w Polsce (i generalnie w Europie Wschodniej) należą do firmy AmRest, która to jest wyłącznym franczyzobiorcą.
3. W pracy przysługuje jeden posiłek pracowniczy - dowolne danie z menu. Kosztuje to pracownika symboliczną złotówkę (a złotówka ta nie jest po to, żeby lokal wzbogacił się o te 40 zł dziennie tylko do zaksięgowania zejścia produktów)
4. Oficjalnie - przerwa pracownicza. Nieoficjalnie szło się czasem do magazynu ;-)
5. Nic mi o ty mnie wiadomo
6. Ja obstawiałem zazwyczaj tzw. "zetki", tj. zmiana numer dwa - od 16:30 do 1:00. Peak time przypadał na zakres 15:00 do 20:00.
7. Nie mieliśmy głównego zbiornika ;-) I na kuchni nie raczyliśmy nikogo specjałami szefa kuchni, bo po prostu nie za bardzo była możliwość. Irytujący klienci byli ewentualnie pacyfikowani przy kasie, jeśli trafili na kumatego kasjera ;-)pokaż całość#
+8
@trueno2: Przychodziły dwie panie, sprawdzały czystość (ale taką czy grzyba nie ma na ścianie, nie taką czy akurat trochę mąki się rozsypało na podłodze), czy chłodnia jest odpowiednio zabezpieczona, czy produkty są przetrzymywane w odpowiednich warunkach. Nigdy nie baliśmy się sanepidu, bo nie mieliśmy powodu - czystość na stanowiskach jest tam wpajana od pierwszej minuty pracy i każdy o to dba.pokaż całość#
+2
@andrzej194: Trafiło się, że przyszedł jakiś cwaniaczek w białych pantoflach, zamówił Longera (jeszcze wtedy za 2.99), a do zapłaty wyciągnął plik banknotów 100zł z tylnej kieszeni spięty spinką i zaczął się nim dość ewidentnie chwalić (przeliczanie i szukanie drobnych, rozumiesz). Koleżanka zirytowana po paru chwilach spytała czy nie boi się tak z taty wypłatą chodzić po ulicy i co będzie jak zgubi. Nagle znalazło się 3zł w monecie :-)pokaż całość#
@kinlej: A wiesz, że w całej mojej karierze widziałem "aż" dwóch?
#
+10
@zurawinowa:
1. Nie, każdy zestaw / kubełek ma określony skład, niezależnie od rodzaju mięsa.
2. Sosy przyjeżdżają gotowe, ale skład każdego z nich niej jest jakiś magiczny i w sytuacjach awaryjnych przygotowywaliśmy sosy sami (Biedronka była niedaleko ;-) )
#
+5
@Ikemis: Jak najbardziej poważnie. Sosy, które wędrowały do kanapek (caesar na ten przykład) czekały sobie przygotowane w plastikowych pojemnikach, takich w jakich podawane są sałatki. Jeśli zachodziła potrzeba podania sosu klientowi, było to robione nie do końca estetycznie, bo na papierowym talerzyku, ale lepiej tak jak wcale ;-)
#
+2
@kaluznikow: Jest ich naprawdę pełno na necie, mniej lub bardziej podobnych do KFCowego. Sos ceasar to nie jest żaden wynalazek.
#
Jak bym nic nie odpowiedział, to powiedziałbyś "tak, to PRowiec i dlatego nic na to nie odpisał" ? Nigga please...
#
+19
@p27tech: W takiej sytuacji zawsze wołaj managera - rekompensata gwarantowana. Jej forma jest różna: "wymiana" zamówienia, kupon do wykorzystania przy kolejnej wizycie...
#
+6
@p27tech:
1. Nie. Kontrola jakości produktów odbywa się: w ubojni, podczas dostawy do restauracji, podczas przygotowywania przez kucharza. Takie przypadki są pojedyncze.
2. Jak najbardziej.
3. Generalnie rzecz biorąc nie, chociaż bywali i cwaniacy, którzy próbowali coś kombinować.
4. Kiedyś trzech typków zamówiło sobie kubełek Hot Wings. Wyszli na ławki przed restaurację i zaczęli konsumpcję. Po zjedzeniu sporej części jego zawartości wpadli na genialny pomysł - "wrzucimy kawałek szkła do kubełka, powiemy, że coś takiego znaleźliśmy i zażądamy zwrotu kasy". Ich problem polegał na tym, że akurat na tych samych ławkach przed knajpą siedziała kierowniczka restauracji. Podeszła do panów, przedstawiła się i w kulturalny sposób poprosiła ich o nieodwiedzanie restauracji. Poza tym taki przekręt by się nie udał, ponieważ na zapleczu restauracji nie ma nic szklanego.pokaż całość#
+17
@gaska: My mówiliśmy że idziemy "do fabryki", "na fabryczną" albo "kurczakownia"
#
+2
@czarny-grigori: Potrzebujesz tylko marynaty i panierki z KFC :-)
#
+3
@czarny-grigori: Nie bardzo. Marynata i przyprawa to te rzeczy, których składu pracownicy nie znają i nie są w stanie ich przygotować "na kolanie" jeśli akurat się skończy.
#
+2
@mlek: To urządzonko to tzw. marynator. Powód korzystania z niego jest prosty - czas. Samo leżenie w marynacie trwałoby stosunkowo długo (liczone w godzinach), marynator kręci się za to 10 minut.
#
@mlek:
1. Jak najbardziej. Też nie pamiętam jak konkretnie się to nazywa (już trochę czasu tam nie siedzę), ale jeśli powiesz o tym obsłudze, to na pewno dostaniesz.
2. Ogólnie skarg jest bardzo mało, ale jeśli już są to w 99% jest to nieścisłość w zamówieniu (ktoś czegoś nie dał, dał źle, itp)
3. Nie
4. Na to pytanie nie odpowiem. Za mojej kadencji dostawy były tylko w Wawie.
5. Te są podobnież fajniejsze i "nasze, polskie" ;-) A ja i tak zawsze wolałem te z McD.pokaż całość#
+7
@Rzirzi: Jeśli mówimy o zamawianiu kubełka, to zawsze możesz powiedzieć, jakie duże kawałki chcesz dostać do kubełka. Polecam piersi - najwięcej mięsa. Jednak jeśli mówimy o powiększaniu zestawu, to niestety nie ma takiej możliwości - można tylko o "pałki".
#
0
@Arkadian: Też są. Przychodzą tajemniczy klienci i robią to samo, co robiłeś Ty.
#
+10
@iTommy: Po prostu jest gotowana - nic więcej :-) No i pamiętaj o maśle.
#
@nordland85: Jadam. Rzadko bo rzadko, ale jadam. Nie mam uprzedzeń :-)
#
+9
@starface: Nieprawda. Przynajmniej z tego co mi wiadomo.
#
+8
@wysocki: A oczywiście, że panierowałem :-) Ale dłonie od panierki nietknięte.
#
+6
@wysocki: Chodząc na basen też można dostać grzybicy. Może kolega po prosto miał zbyt delikatne rączki ;-)
#
+3
@wysocki: No to miał zbyt delikatne rączki. To nie od panierki, tylko od marynaty. Skoro tak szybko skończył swoją karierę, to prawdopodobnie obsłużył tylko stanowisko "marynator", a tam rzeczywiście mogą ręce przypiec - marynata jest cholernie ostra.
#
+6
@SuperZaxon:
1. Kanapki filet schodzi zawsze najmniej, jest smażona w najmniejszych ilościach, a jej przygotowanie i usmażenie zajmuje do pięciu minut dla wprawnego kucharza.
2. Kanapka filet, łagodny kurczak do kubełków. Kiedyś był jeszcze zestaw Kentucky, ale nie kojarzę czy jest nadal w menu
3. Mogę się tylko domyślać. Prawdopodobnie dlatego, że potem znajdowaliśmy go tony w śmieciach
4. Oficjalną procedurą jest interwencja managera. Ale o dziwo nie był to proceder powszechny i częsty.pokaż całość#
+4
@udarr: Rada jest jedna - trzeba sprawdzić od razu. Łatwo rozpoznać wizualnie ostre od łagodnych. Te pierwsze są smażone na kolor złoty, a łagodne są "nakrapiane" (widać w panierce dużo czarnych kropek - przyprawa).
#
0
@kaluznikow: Dokładnie tak samo. Każda potrawa ma swój określony termin przydatności. Jeśli nie zmieniły się standardy to było to:
- frytki i gotowe kanapki: 10 minut
- stripsy: 30 minut
- zinger / filet: 60 minut
- kawałki z kością (czyli wingsy i duże kawałki kurczaka): 90 minut
#
+3
@Aureos: Standardy są standardy. Chodzi o to, że przez te x minut, które podałem wyżej produkt zachowuje te same walory smakowe. Potem niby odbiega od normy i klient nie może tego dostać. O ile przy gotowych kanapkach jest to prawda, o tyle w przypadku mięsa nie do końca bym się z tym zgodził. Stripsy jadałem nawet i następnego dnia (były kiedyś takie piękne czasy, że to co zostało na ladzie po zamknięciu pakowaliśmy w opakowania i braliśmy do domu) - były jak najbardziej jadalne. Po prostu zimne.pokaż całość#
0
@Foradil:
1. Niestety nie jestem w stanie teraz powiedzieć, nie pamiętam
2. Różnie: od trzech do piętnastu minut
3. Olej jest wielokrotnie filtrowany w ciągu dnia. Do oceny czy kwalifikuje się do wymiany służy organoleptyczny tester przejrzystości ;-)
#
+4
@udarr, @Foradil: Źle się trochę wyraziłem. Przejrzystość sprawdzana jest testerem przejrzystości i SĄ na to standardy i procedury. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, ile razy jedna porcja oleju jest używana do smażenia. Nie oczekujesz chyba, że po każdym smażeniu olej będzie wymieniony na nowy ;-)
@mlek: si, zgadza się
#
0
@krwawy_row: A ja od momentu kiedy tam pracowałem wiem, że jeśli mam jeść w fast-foodzie, to wybiorę właśnie KFC
#
@trueno2:
1. Klient rzucający w obsługę własnymi brudnymi gaciami, bo zużył cały papier toaletowy z kabiny i i tak mu zabrakło :P
2. A bo to mało razy. Wycieczki szkolne, drużyny po meczach (młodzieżówka ofc), emeryci na wycieczkach. Nie ma standardu na takie napady. Albo wszyscy gęsiego w kolejce i każdy mówi swoje, albo (co częstsze) opiekun zbiera zamówienia od grupy i zamawia u jednego kasjera.
3. Za mojej kadencji nie zanotowałem przypadków jakiejkolwiek kradzieży
4. Radka Majdana - to na pewno :) Innych nie pamiętam
5. Zawsze porannych. O 6:30 rano tzw. magazyn suchy (sosy, tacki, sztućce, itp.), około 8 mięso i około 10 warzywapokaż całość#
@Thorgod: W kasie zawsze jest deficyt jednogroszówek. Kasjer powinien jednak wydać ten "brak" najniższą możliwą monetą (nawet jeśli najmniej to 10gr).
#
+2
@SzlachcicPolny: Nie zapodam, nie mam takich kompetencji ;-) A czy najzdrowszym? Nie wiem, nie pracowałem w innych. Ale na pewno w tym się nigdy nie bałem jeść.
#
@damiann69: Musiałbyś spytać konkretnie, bo mi żadne mroczne strony nie przychodzą do głowy.
#
0
@damiann69: Nie. Za mało we mnie odwagi, żeby lać do gorącego oleju.
#
+1
@vipperek: Napoje przygotowywane są na miejscu. W każdej restauracji jest maszyna (zwana "post-mix"), do której podłączane są syropy ze skoncentrowanym napojem. Automat miesza wszystko w odpowiednich proporcjach i podaje do nalewaka. Te "odpowiednie" proporcje powinny być takie same, jak dla butelkowego napoju. Jeśli nie są - serwisant dał ciała ;-)
#
pokaż pozostałe komentarze (91)