@juzwa
Zgadzam się. A takie rzeczy dzieją się nie tylko w dużych i średnich miastach - również w tych małych. W jednym z nich mieszkam i tak się składa, że moja mama jest pielęgniarką w miejscowym szpitalu na oddziale wewnętrznym. Zawsze powtarza, że święta to najgorszy okres w pracy, bo niby zdrowy rozsądek podpowiada, że będzie spokojnie, a to właśnie wtedy ludzie podrzucają niepotrzebnych rodziców, schorowanych dziadków do szpitala. Czasami sami nawet mówią, że chcą mieć spokój w domu. A jeśli z taką osobą się coś dzieje albo jest tak zdrowa, że ma być wypisana - nie odbierają telefonów, nie odwiedzają przez całe święta. A te osoby, mające po 80-90 lat siedzą w rogu sali i płaczą, bo nikogo nie interesują, jedynie ich renta. Szkoda słów. więcej...
Dla mnie to, czy deska jest opuszczona czy podniesiona nie robi różnicy. Po prostu jeśli jest podniesiona - spoko, ale jeśli znajduje się w pozycji horyzontalnej to nie robię wielkiego hałasu tylko ją podnoszę, naturalna kolej rzeczy.
I tutaj widać, że ten konflikt jest po prostu jednostronny. Bo dla kobiety jest tylko jeden argument - "Zrozum to, że w domu jest kobieta i deska ma być opuszczona!". I to jest cała istota tej, jak to nazwałeś, wojny.
Chciałbym, żeby płeć piękna też tak myślała jak ta brzydka i nie robiła o to awantur, bo to jest zwyczajna pierdoła :) więcej...
FiDO - ale czy ja powiedziałem, że nigdy nie opuszczam? Racja, zdarza mi się po prostu zapomnieć. Chodzi mi o sam fakt robienia awantury o taką głupotę.
Poza tym dla mnie większym niechlujstwem jest niemycie rąk po wyjściu z toalety, a nie podniesiona deska w klopie...
Sh1eldeR - oczywiście. Ale jeśli w promieniu metra, półtorej nic nie ma to znowu nie mówmy o takim niebezpieczeństwie. Na klawiaturze komputera znajdziemy więcej bakterii niż na muszli klozetowej... Nawet więcej jest na klamce przy drzwiach od toalety! Bo ludzie rąk nie myją... więcej...
No i widzisz. Tutaj dochodzimy do wniosku, że ludzie czasami zachowują się jak świnie i że w pewnych okolicznościach lepiej zostawić podniesioną deskę, a gdy chcemy wykonać jakąś większą robotę - opuścić, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto ją obleje. Nie mówię tutaj o domach czy toaletach dla zamkniętych grup jak biuro, tylko o tych ogólnodostępnych.
Cały problem w tym, że jak widzimy kobiety same nie wiedzą czego chcą. Nie pracuje, ale romantyczny, myśliciel, żyje beztrosko - źle, niezaradny, ciota, nieudacznik. Haruje jak wół, zarabia górę pieniędzy, ale za to ma mało czasu dla rodziny - pracoholik, jego wina, że rodzina się rozpada, itd.
Po prostu NIE DA SIĘ połączyć wszystkich najlepszych cech. Za dużo od nas kobiety oczekujecie. I jeszcze to opuszczanie deski w toalecie... więcej...
Obok mojego 'miasta' - Wieruszowa, też leży taka wieś zwąca się Mesznary (http://pl.wikipedia.org/wiki/Mesznary). Jej mieszkańców stanowi tylko jedna rodzina - chyba cztery czy pięć osób, właściciele pewnej dużej firmy produkującej nawozy. Willa (praktycznie cała ta miejscowość) otoczona jest trzymetrowym murem, pod pełnym monitoringiem, w nocy psy, droga do niej prowadząca jest również ślepa (de facto ta, która prowadzi przez posesję, zagrodzona i oznakowana jako wewnętrzna też w całości należy do gminy) a mieszkańcy są całkowicie niezależni od świata - własne ujęcie wody z przekopu rzeki, kolektory słoneczne, telefon satelitarny.
Zastanawia mnie to, jak muzułmanie, żydzi, czarnoskórzy i reszta potrafią sobie podporządkować cały świat. Jeśli coś będzie nie po ich myśli - RASISTA! ANTYSEMITA! I chociaż wydawać by się mogło, że to biali chrześcijanie stanowią mniejszość wśród tych grup na świecie, to jednak właśnie z nas robią katów, wrogów itd. My, Europejczycy dajemy im pracę, schronienie, jedzenie, a oni w zamian co? Wystarczy, że powiedzą jedno słowo, a Zachód spuści głowę, podkuli ogonek i pokornie powie: "Tak tak, zabijajcie sobie według szariatu, to wasze kulturowe prawo i może stać wyżej od naszego, krajowego." Mam nadzieję, że Polacy nie dopuszczą do takiej sytuacji jaka jest w Anglii, Francji, USA i innych krajach. więcej...
Ale te 400 zł mogłaby jakoś lepiej wykorzystać. Zamiast płacić jakiemuś kozakowi z Mercem albo Beemką, mogłaby iść do wypożyczalni, wziąć coś dobrego na jeden dzień (pewnie za mniej niż 400 zł) i powiedzieć facetowi: "Albo jedziemy tym samochodem albo jadę sama."
Jeśli Fiat albo Wartburg są nieźle odstawione to z chęcią bym takim pojeździł. Na jego miejscu to właśnie ja bym się za idiotkę wstydził, a nie ona za mnie.
"Ona swojego misia kocha, ale się go wstydzi." k#%$a. więcej...
Miałem zamiar dodać to wykopalisko ale mnie ubiegłeś :)
Zauważyłem, że Wirtualna Polska od dłuższego czasu 'żerowała' na informacjach z wykop.pl. Dopiero teraz faktycznie przyznała się, po raz pierwszy, że ta strona jest źródłem. Miły akcent :)
@dredzik - proszę cię... Tak się składa, że WP jest moją stroną startową i nieraz widzę, że na drugi dzień po wejściu na główną niektóre wykopy trafiają również na czołówkę Wirtualnej, m.in. film z nożownikiem w metrze, który przecież nie był pierwszej świeżości. Mógłbym tak wymieniać sporo.
Ale czy jeśli coś należy do wroga, to od razu trzeba to niszczyć? Przecież można by z tego zrobić jakieś hotele albo chociaż rezydencje dla prezydenta. Wykorzystać to i kasę trzepać. No ale nie, lepiej po prostu rozp$!%!!#ić i nic z tego nie mieć - chwilę rozrywki... Po prostu patrzę i płaczę.
Najgłupsze pytanie tego programu...
"No niestety, nie przyjąłem wszystkich, tj. namaszczenia chorych i kapłaństwa, a chrztu, bierzmowania i małżeństwa po raz drugi przyjąć nie można. Czuję się winny bo byłem tylko u komunii i spowiedzi :("
@HORrorNY - nie wiem czy to prawda, ale z tego co ja słyszałem, to ciało osoby skazanej na śmierć nigdy nie było oddawane rodzinie. Może to wynikało z tego, żeby nikt nie zarzucił wymiarowi sprawiedliwości jakichś uchybień albo właśnie braku humanitarności...
Myślałem, że epokę pojedynczych, mało śmiesznych zdjęć i białych pikseli mamy za sobą...
Zastanawia mnie tylko jedno - dlaczego Wykop (albo raczej Wykot) z kotem w roli głównej, bez względu na to, jak głupi będzie, zawsze znajdzie się na głównej?
@marciin88 - dokładnie! Jak słyszę, że połowa miejsc w sejmie powinna należeć do kobiet to mnie krew zalewa! Jeśli połowa społeczeństwa to kobiety, a na 460 miejsc w parlamencie tylko 94 zajmują kobiety, to mówi samo za siebie - kobiety nie głosują same na siebie, coś w tym musi być.
Ta niby 'demokracja parytetowa' (to samo sobie zaprzecza, jak można mówić o demokracji i jednocześnie narzucać jakieś ograniczenia?) jest bardzo niebezpieczna.
Przykład: wybieramy 100 osób, mających rządzić krajem, z ograniczeniem, że połowę mogą stanowić dowolni ludzie, a drugą - 'ludzie pracy, reprezentujący interesy najniższej klasy'. Do czego dochodzi? Że na 50 miejsc przeznaczonych dla dowolnych osób wszystkie zajmują osoby wykształcone, które mają jakiś plan, program, a drugie 50 (z przymusu) to zwykli idioci. Taka sytuacja może się wydarzyć, jeśli feministki dojdą do władzy. W Sejmie zasiądą jeszcze więksi idioci, bo miejsca osób inteligentnych, zajmą ludzie przypadkowi. więcej...
@Iudex - tak się składa, że właśnie skończyłem liceum, z profilem matematyczno-fizycznym i mam rozeznanie, kto na jaki profil idzie. Dlaczego najwięcej osób idzie na humanistyczny? Bo to są, przepraszam za słowa jeśli kogoś one urażą, zwykli życiowi nieudacznicy. Dlaczego? Bo idą tam tylko ze względu na to, żeby odbębnić trzy lata i mieć maturę. Do zawodówki przecież nie pójdą, bo to wstyd, do technikum tym bardziej - bo 'też wiocha i w ogóle 4 lata po 8 lekcji' (a po takiej szkole ma się zawód przecież), więc pcha się bydło na human. Na dwie klasy humanistyczne (ponad 50 osób), u mnie w szkole język polski albo historię na poziomie rozszerzonym zdawało góra 10 osób! A reszta? Geografie albo WOS na podstawach... Klasy mat-fiz, bio-chem, czy mat-geo to klasy, gdzie idą ludzie z planami na życie, którzy chcą coś osiągnąć. W takich klasach przedmioty wiodące zdaje na poziomie rozszerzonym 90-100%. To mówi samo za siebie. więcej...
@Pakus - dokładnie, całek i pochodnych nie ma już ani na maturze, ani w podstawie programowej. Jestem tegorocznym maturzystą, na początku trzeciej klasy nauczycielka zaczęła właśnie od pochodnych, przebiegu zmienności funkcji, wszyscy na to klnęli i ku****ali. Męczyliśmy się miesiąc z tym, napisaliśmy pracę klasową, po czym oświadczyła nam, że tego nie ma w programie ani na maturze. Wszyscy zrobili wielkie oczy, ale dodała, że studia rządzą się własnymi prawami i wykładowców nie interesuje to, że tego nie było - akurat na politechnice na początku jest powtórka z pochodnych. Teraz juz wiem, że dużo mi to pomogło i przed pójściem na studia wystarczy, że jedynie powtórzę i będę rozumiał. Inni będą się za to męczyć...
To właśnie ministerstwo nas krzywdzi, usuwa z matury co roku różne działy i zaczyna się kombinowanie - bo niby materiału jest mniej, ale zadań tyle samo i pojawiają się różne wymysły z tych samych działów, czasem łatwiejsze czasem trudniejsze. Dobre zdanie matury i przejście przez studia zależy w głównej mierze od nauczyciela - czy chce włożyć trochę siebie w naukę czy nie. więcej...
Przyznaję się, byłem 'niezorientowany' i po przejrzeniu zdjęć rzeczywiście nie wiedziałem, kim są te osoby (po prostu teatr czy muzyka klasyczna mnie nie interesują). Ale równie dobrze nie wiem kto to przytoczona niżej jakaś Żmuda-Trzebiatowska (nazwisko mi się obiło o uszy)... Dla mnie to, czy ktoś tańczy na lodzie albo na jakimś innym szambie z pawimi piórkami w dupie, czy nie, nie jest żadnym wyznacznikiem tego, czy można takiego delikwenta traktować jak gwiazdę. Liczy się autorytet, wkład w daną dziedzinę (nauki, sztuki, sportu, czegokolwiek) - to są prawdziwe gwiazdy. A nie jakieś wyfiokowane lafiryndy, świecące łechtaczką i sztucznym cyckiem... więcej...
Pokaż pozostałe komentarze (1)