Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Po rannym mirkowani
    #heheszki #humorobrazkowy

    odpowiedzi (10)

  • avatar

    Przyszedłem trochę wcześniej na spotkanie z klientem i słyszę jak za drzwiami spiskują. Chcą więcej bajerow w aplikacji za ta sama cenę
    "Powiedz mu ze mamy kogo innego do tej roboty wtedy zgodzi się na 100%, bo już i tak zaczął robić"

    pokaż spoiler To będzie piękne

    odpowiedzi (164)

  • avatar

    Po komunii mojego chrześniaka poszliśmy na obiad.
    Jedyną osobą, która nie chciała jeść, był mój kuzyn.
    - Marku, czemu nie jesz kotlecika? - zapytała jedna z kuzynek, wachlując się nabitym na widelec rozłożystym schabowym.
    - Bo nie mam ochoty.
    - Marzenka?! Co się Markowi stało? Zawsze lubił sobie podjeść. Wystarczy na niego spojrzeć, he, he.
    - Narzeczona go zostawiła - ciotka obwieściła głosem przepełnionym mizerią.
    - Mamo, skończ, proszę...
    Protesty Marka na nic się nie zdały.
    - Niech wszyscy wiedzą, co to znaczy oszustwo. Okrucieństwo. Dewiacja - rozkręcała się ciotka Marzena, by za chwilę zaserwować nam wszystkim opowieść smutniejszą niż widok zakalca w gremialnie przekrojonej babce piaskowej.
    W skrócie: mój kuzyn miał dziewczynę. Zrobił jej dziecko, a ona zostawiła go dla innej dziewczyny, z którą - jak się później okazało - uprzednio zaplanowały całe to związkowo-rozpłodowe przedsięwzięcie.
    Nie zaskoczył mnie ich fortel, jak również fakt, że Marek nic nie podejrzewał.
    Zaskoczyło mnie zaś to, że istnieje na świecie ktoś, kto pragnął spłodzić dziecko z moim kuzynem.
    - Czuję się totalnie wydymany - przyznał Marek.
    Moim zdaniem, miał prawo. Dosłownie - i w przenośni.
    - Te lesbijki to są naprawdę zboczone - stwierdziła ciocia Mariola, każde ze słów soczyście zakąszając kiszonym. - Wiecie, co one takiego robią?
    Nadgryziony ogórek dzierżony w dłoni cioci sprawiał, że wcale nie miałam ochoty się dowiedzieć.
    - Ruchają się obcasami! - ciocia oznajmiła, z obrzydzeniem wpychając ogórka z powrotem do słoika.
    - Jestem bardzo zadowolona z Marka - powiedziała moja mama, dzwoniąc do mnie dzień po komunii.
    - Że tak się chłopak dobrze trzyma?
    - No co ty, Kasiu. Cieszę się, że jest płodny!
    - Myślę, że w zaistniałej sytuacji wolałby jednak nie być płodny.
    - E tam. Wiesz, pomyślałam sobie... - mama ściszyła głos bardzo tajemniczo.
    - Że?
    - Że skoro Marek miał takie przeżycia...
    - No?
    - To też byś mogła sobie z nim zrobić dziecko! Jak tak sobie myślałam, to w sumie nie jesteście taką bliską rodziną. Istnieje spora szansa, że miałabym zdrowego wnuka.
    Nie spodziewałam się, że własna matka będzie mnie namawiać do kazirodztwa.
    Z drugiej strony, poczułam się co najmniej jak członkini dynastii Habsburgów.
    - Nie chcę mieć dzieci - powiedziałam stanowczo.
    - Dziewczyno, to po co ty w ogóle żyjesz?!
    Żeby nie było, sama się nad tym czasami zastanawiam.

    #truestory #nunkunpisze
    pokaż całość

    odpowiedzi (162)