:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    Na kilka godzin przed moimi 25 urodzinami naszły mnie takie #feels jak nigdy w życiu...

    Mój ojciec jest marynarzem, twardym skurczybykiem. Służbistą o zapędach dyktatorskich. Kiedy byłam dzieckiem bił mnie i moją starszą o 8 lat siostrę. Kiedy przypływał i wracał do domu próbował wszystko poustawiać i "doprowadzić" do porządku. Przeprowadzał rewolucje w funkcjonowaniu domu. Nigdy nie był z niczego zadowolony, a najbarsziej kłócił się z moją matką o pieniądze.

    Moja matka miała i wciąż ma fioła na jego punkcie. To jej pan i władca, to jedyna miłość. Tylko on się dla niej liczy. Dla niego mogłaby zrobić wszystko. Dzieci są tylko dodatkiem.

    Kiedy miałam 11 lat moja siostra postanowiła, że "ucieknie" z domu, przestała się w nim pojawiać, nie chodziła do szkoły, nocowała u faceta za miastem. Odtąd moja matka zaczęła walczyć o to, by wracała chociaż na noc do domu. "Co sąsiedzi sobie pomyślą?!"

    Pamiętam dzień, w którym moja siostra przyszła od lekarza i oznajmiła że jest w ciąży. Matka zapytała się tylko "co z tym zrobisz?". Zachowała dziecko. Zaczęły się przygotowania do ślubu, o których ojciec dowiedział się będąc na kontrakcie przez SMSa. Nie było go na weselu.

    Widząc to jak moja matka strasznie się męczy, żeby jakoś utrzymać rodzinę w kupie postanowiłam że nigdy nie będę jej sprawiać problemów. Że zawsze będę w domu. Że skończę szkołę muzyczną tak jak rodzice chcieli. Zamknęłam się w sobie. Wiele razy płakałam z samotności, lecz wszyscy byli zbyt zajęci swoimi problemami by mnie dostrzec.

    W domu pojawił się komputer. Spędzałam w Internecie każdą wolną chwile. Mijały minuty, godziny, dni i lata. Poprawiałam sobie humor kabaretami, śmiesznymi filmikami. Robiłam wszystko, żeby nie myśleć. Oczywiście jak ojciec był w domu to nie mogłam bo "komputer to nie zabawka".

    Wszystkie rzeczy są dla mojego ojca ważniejsze ode mnie. Jak wraca pastuje bufet, podłogi, szoruje zlewozmywak i ciągle obwinia mnie o "zapuszczenie domu". Kupił nowy samochod - jechałam nim raz. Całą drogę siedząc na kocu bo w jeansach absolutnie nie można usiąść na jasnej skórze.

    Od 10 lat ma działkę za miastem, na której wybudował dom. Wypływa, wraca i po dwoch dniach jedzie na wieś. Nigdy go nie ma, a jak jest organizuje mi czas w 100%. Budzi, żebym zrobiła mu śniadanie a potem zapędza do roboty. Do czyszczenia sedesu, do polerowania klamek. A ja nie mam odwagi powiedzieć mu, że mam inne plany... Kiedy chodziłam do szkoły i zachorowałam powiedział mi, że nie muszę do niej wracać. I tak nic ze mnie nie będzie, a "sprzątaczki też są potrzebne".

    Dla mojego ojca ważniejsi są inni ludzie. Choćbym mówiła to samo to mnie nie posłucha. Choćbym nie wiem jak się starała jestem "nikim w tym domu". Zrobiłam mu kiedyś ciasto, poczęstował Kaszuba pracującego w tym drugim domu ze słowami "cóż, to nawet w połowie nie jest tak dobre jak robi pana żona, ale można zjeść".

    Moja siostra nie pracowała. Wszyskim zajmował się jej mąż. Mama pomagała finansowo i nie tylko. Kiedy siostra studiowała zaocznie, za kasę rodziców albo ja się opiekowałam młodym, albo mama. Kazała mu mówić "mamo" bo czuła się za młoda na babcię.

    U nas w mieszkaniu nie ma zdjęć dzieci. Rodzice ich nie akceptują. Cały czas krytykują ich zachowanie. "Nie dotykaj, masz tłuste ręce!" Fajnie dorasta się w domu, w którym ciąża jest gorsza od raka.

    Siostra zamieszkała w drugim mieszkaniu ojca. Nie płaci za wynajem. Zasponsorowano jej studia, samochód. Mama robiła jej zakupy, ja zajmowałam się dziećmi. Wszystko kręciło się wokół niej.

    Moja kobiecość została stłamszona. Ojciec wzdrygał się na widok reklam podpasek. Matka gdy zauważyła, że pomalowałam rzęsy wybuchnęła "no tak! malujesz sie, zaraz jakiemuś facetowi do łóżka wskoczysz!". Miałam 14 lat. Wszystkie zdjecia z tego okresu wygladaja tak samo. Włosy w kok, stare ubrania po siostrze. Bieda z nędzą. Czułam do siebie odrazę i niewiele się w tym temacie zmieniło.

    Kiedy zdałam maturę stwierdziłam - nie dam rady już dłużej udawać, że kocham muzykę. Nie poszłam na egzamin wstępny na Akademię muzyczną. Chciałam śpiewać, lecz nie dostałam się na wokalistykę jazzową.

    Wtedy poznałam pierwszego chłopaka. Śmieszny dobry facet. Podsunął mi pomysł, żebym poczekała z decyzją o studiach. Zrobiła sobie rok przerwy i wtedy postanowiła co dalej. Mamie się to, delikatnie mówiąc, nie spodobało. "No tak, masz chłopaka więc masz już cel w życiu! Pójdziesz na studia i koniec!".

    Wyjechałam więc do Torunia. Ojciec podwiózł mnie i moje rzeczy pod akademik i pojechał. Znów byłam zupełnie sama. Archeologia to jednak nie był mój konik... Poznałam tam kolejnego chłopaka. Na początku mi imponował, był miły. Ale najważniejsze, że mnie CHCIAŁ. Twierdził, że kocha. Ale pozwalał sobie na coraz więcej. Podnosił na mnie rękę, wyśmiewał, traktował z góry, wykorzystywał, robił wodę z mózgu, wmawiał że powinnam się leczyć. Poszłam za jego namową do psychiatry, powiedział co mam mówić. Dostałam psychotropy, ale fatalnie się po nich czułam.

    W połowie pierwszego roku rzucilismy studia, wrocilismy do Gdańska.
    Musiałam znów zamieszkać z rodzicami. Przejść piekło powrotu, wyzwiska. Czekając na nowy rok akademicki postanowiłam pójść do pracy w galerii. Ojciec zabronił, "nie będziesz nikomu podawać butów!". Nie posłuchałam.

    Jezdziłam codziennie do pracy, potem do chłopaka. Wracałam do domu ostatnim tramwajem po 23. I tak codziennie. Wszyscy mieli to w nosie.

    Rozstawałam się z nim 9 razy, plakał, przepraszał, groził a ja ulegałam. W końcu po kolejnej kłotni o bzdurę wyszłam i już nie wróciłam. Groził że coś sobie zrobi (raz po pijaku chciał się przy mnie rzucić pod samochód), ale byłam już pusta w środku.

    Po kilku tygodniach pożałowałam swojej decyzji, chciałam wrócić. A on moją słabość wykorzystał. Pisał, że jestem wampirem emocjonalnym, że nie zasługuję na miłość. Że to zło które mu wyrządziłam wróci. Że powinnam umrzeć.
    Zaczęłam na poważnie myśleć o samobójstwie. Nikt tego nie zauważył, a ja nie miałam odwagi nawet się pociąć.

    Minął rok, studiowałam gównokierunek na uniwerku. Trochę odżyłam. Zalogowałam się na badoo i tak trafiłam na M.

    Na początku było super, znów był ktoś kto mnie CHCIAŁ. Ale szybko zaczęło się "nie jesteś w moim typie", "kobieta jest wizytowką mężczyzny, zrób coś ze sobą! idź na solarium, biegaj!", "zawsze chciałem mieć kobietę jak Monica Belluci, a trafiło mi się coś takiego". Oglądał się za innymi kobietami, wciąż wzdychał do koleżanki.

    Dwa razy po kłotni wywiózł mnie daleko od domu i kazał "wypierdalać" z samochodu. A ja do niego wracałam.

    Kiedy nie mogłam już wytrzymać zerwałam. Płakał, przepraszał, przyznawał że mówił mi okropne rzeczy żebym nie poczuła się zbyt pewnie i nie odeszła. To mnie dobiłon i wypaliło.

    Wróciłam do dawnego życia: domu i Internetu. Tak się pocieszałam. Wtedy wkroczył ojciec. "Całymi dniami siedzisz przed komputrem, zobacz, wyglądasz jak świnia i lepiej nie będzie! Zrób coś ze sobą bo nikt cie nie bedzie chciał".
    Ostatnio wysmiewał się ze mnie jak ćwiczyłam w domu. Gdy przeczytalam ze trzeba zjesc cos po treningu zabronił mi "po to biegasz, żeby teraz znowu jeść?!"

    Z mama się nie dogaduje. Coraz częściej się kłocimy. Był taki incydent z rzucaniem zakupami i grożeniem "ja sie przez ciebie zabije", "wyjde z domu i nie wroce".

    Zawsze, za kazdym razem kiedy opowiadam o swoich problemach musi je umniejszac i dawac przyklad siebie jako osoby bardziej pokrzywdzonej. Więc przestałam z nią rozmawiać. Przychodzi do mnie tylki wtedy, kiedy muszę jej w czymś pomóc (najczęściej dotyczy to rozkazów od ojca).

    Boje sie ze jak sie wyprowadze to na ich starosc bede musiala wrocic i sie nimi opiekowac :/ co wzbudza we mnie dodatkowe poczucie winy.

    Obroniłam licencjat, ale na 3 roku dowiedziałam się że mieliśmy za mało godzin więc nie mamy uprawnień (pedagogicznych). Zmusiłam się, żeby iść na mgr. Nikt z Was pewnie nie wie, jakie spierd@%& są studia humanistyczne na ug. Zerowy poziom. A potem zero perspektyw.

    Kiedy moja siostra wróciła na studia namawiała mnie żebym jej pomogła napisać pracę. "bo tobie to tak wszystko łatwo przychodzi". Potem mama kazała mi jej pomóc. Nie ugiełam się. Obraziła się na mnie i kilka miesięcy nie odzywała. Ktoś kto powinien być mi najbliższy, bo przecież wychowywał się w takich samych jak ja warunkach jest jak obca osoba...

    W piątek na działkę mają przyjechać meble. Nie mogę pomóc mamie ich odebrać bo jestem w pracy. (Tak, jako muzyk instrumentalista, po 7 latach studiów smażę w food trucku hamburgery). Mama się za to obraziła, rzuciła mi paczkę z prezentem na urodziny na biurko. Gdy zapytałam dlaczego dzień wcześniej odparła, ze rano wychodzi i nie wie czy i kiedy wróci.

    Zaczęłam chorować. Ze stresu powypadały mi włosy. Jestem wrakiem człowieka. Prawdopodobnie nie będę mogła mieć dzieci.

    Czuję do siebie obrzydzenie. Do swojego ciała. Nigdy nie patrzę w lustro.

    Chciałam tylko zaznać w życiu miłości.

    Za kilka godzin są moje urodziny. Siedzę w pokoju sama.

    Tak kochane Mirki wygląda prawdziwy #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Prawie bym zapomniał co dziś w #pracbaza mnie się kolega zapytał.
    Dodam na wstępie, że starszej daty kolega to okazjonalny przeglądacz komentarzy na głównej, bezkontowiec (swoją drogą prawilny chłop, tylko frajerzy czytają artykuły).

    Ale wracając do tematu, gość wybił do mnie z pytaniem przez które lekko skisłem, choć w sumie nie było śmieszne. Dialog wyglądał mniej więcej tak:
    [H] - kolega
    [A] - ja

    H - co oznacza żeby lecieć w gorące?
    A - co?
    //Kolega podszedł do mojego komputera żeby mi pokazać jakiś komentarz gdzieś na wykopalisku ale nie mógł go znaleźć więc zaczął mi opowiadać, że widział jak ktoś gdzieś piszę o jakimś leceniu w gorące.
    A - Leć w gorące może oznaczać wykop z płomieniem na głównej albo gorąc wpis na mikroblogu (dla przykładu pokazałem mu zakładkę z gorącymi na mirko).
    H - A jak się w te gorące dostać?
    A - Nie wiem, nigdy nie byłem
    //Gość chwilę postał popatrzył z politowaniem na jakieś heheszki o współlokatorach i wypalił z pytaniem:
    H - ty a tutaj w tej zakładce masz okienko do pisania, jak coś tutaj wpiszesz to powinien ci się w tych gorących wyświetlić.

    Na początku skisłem bardzo ale potem mi się w sumie przykro zrobiło na widok 58 letniego chłopa który już tak słabo ogarnia nowe rzeczy.

    pokaż spoiler ps. ten wpis robię z poziomu gorących, może Heniek miał rację i to jest klucz do sukcesu?


    #truestory #coolstory #niecoolstory #mirko
    pokaż całość

  •  

    #feels #szatniacontent #chorujzwykopem

    Jestem chora i od dwóch dni nie wychodzę z domu. Zamiast tego turlam się spocona w pościeli, obcieram czerwony i suchy nos, (który zrobił się teraz nawet jeszcze większy niż zwykle) i z czułością myślę o tym, jak przyjemnie się chorowało będąc dzieckiem. Mama przynosiła mi wtedy w siatce cytrusy, a potem obierała te wszystkie pomarańcze, raz na dwie minuty sprawdzając ręką temperaturę mojego czoła. Co kwadrans przy moim łóżku materializował się kubek ciepłego kakao albo herbaty. I tak całymi dniami wylegiwałam się szczęśliwa, że nie chodzę do szkoły i mam czas na czytanie książek, oglądanie telewizji i parę wspólnych chwil z wiecznie pracującą mamą.

    Teraz grypa to kurwa. Kurwa-złodziejka. Zabiera mi bieganie, kino, spacery, twarze bliskich mi ludzi i święty spokój. Nie mogę się cieszyć z przymusowego lenistwa, bo nie ma mnie w pracy w ważnym momencie. Powinnam też załatwić parę spraw na mieście, a tak odwlekam to w nieskończoność. Nikt nie zadba o to, bym brała regularnie leki. Nikt nie sprawdzi mi czoła zimną dłonią i nie obierze jebanej pomarańczy. Mam 25 lat, spłacam kredyt, płacę podatki i już prawdopodobnie nigdy nie powiem: "Czy mogę dzisiaj nie iść do szkoły"?

    Damn.
    pokaż całość

    źródło: i0.kym-cdn.com

  •  

    Tak se myślę, że jakby Wipler pocisnął to

    Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
    W odpowiedzi na pytanie podczas kolejnego wystąpienia w TVN, najlepiej u Stokrotki, to plus 5% w wyborach jak nic. Jak myślicie, da radę go namówić? Doświadczenie medialne ma więc chyba by nie prychnął podczas recytacji a może nawet by to dobrze zagrał. Tak myślę że 2mln wyświetleń na yt jak nic. Korci mnie żeby spróbować go namówić ( ͡° ͜ʖ ͡°) #knp #wipler #4kuce Wołam @przemyslaw-wipler
    pokaż całość

  •  

    Hej Mireczki! Choroba mnie dopadła, więc dużo czasu na przemyślenia + żale na mirko #przegryw #friendzone i #tfwnogf skłoniły mnie do tego wpisu, może to jakiemuś Mirkowi otworzy trochę oczy.

    Zacznę od historii, która się teraz u mnie dzieje - krótko mówiąc zfriendzonowałam kolegę i sam sobie na to zasłużył. Gość jest przystojny (ciężko mi ocenić, bo jest dla mnie mameją ale powiedzmy, że 7,5/10), dobrze ubrany, dobrze wychowany, ścieżka zawodowa obrana tak, że gdybym się go uczepiła to za parę lat bym się mogła rozłożyć jak żaba na liściu i nic nie robić, bo bez problemu bym go ustawiła jak chcę. Dawałam mu szansę, bo obiektywnie był godny rozpatrzenia. Testowałam go na różne sposoby - nosił za mną torebkę (no litości, jak kiedyś będziecie za panną nosić torebkę to utnijcie sobie jaja i do niej włóżcie, na to samo wyjdzie), śmiał się z najbardziej żałosnych żartów jakie mi przyszły do głowy, zmieniał plany, bo ja tak chciałam, ubierał się jak chciałam, mogłam mu powiedzieć wszystko co mi ślina na język przyniosła i nigdy się nie obraził. I myślę, że to cechy wspólne wszystkich zfriendzonowanych. Wiem, że to podłe co robiłam, ale serio chciałam mu dać szansę, ale jest dla mnie kompletnie aseksualną sierotą. Tyle z mojej historii.

    Teraz przejdźmy do sedna. Kiedyś, chyba nawet na mirko, przeczytałam mądre słowa - że facet musi być od kobiety mądrzejszy, zabawniejszy, ładniejszy, bogatszy, rozsądniejszy, no cokolwiek, ale musi czymś dominować, bo my baby takie jesteśmy, że jak widzimy okazję to ją wykorzystujemy i pod pantofla wpadniecie szybciej, niż się zdążycie się zorientować. A tutaj się kończy szacunek. Prawda jest taka, że zawsze przegrywa ten komu bardziej zależy - zawsze się tym kieruję i nigdy w życiu żaden facet mnie nie zranił. Podstawą udanego związku są dwie, szczęśliwe same ze sobą, osoby, a nie sieroty, które szukają rozwiązania problemu złego samopoczucia w drugiej osobie i to szczęście od niej uzależniają. Nie wiem jak można żyć, wiedząc, że osią twojego życia jest jakaś inna osoba, dla mnie to absolutny przegryw. Co do friendzone to tak jak wyżej - wiem, że niektórym facetom się wydaje, że jak będą cierpliwie słuchać i głaskać po głowie to punktują i to prawda, ale punktujecie wtedy w roli takiego brato-friendzono-kolegi-geja. Nigdy nie bądźcie na każde zawołanie, bo to żałosne jak facet olewa swoje pasje, przyjaciół, plany dla laski. Najlepsze co działa na kobiety to
    1. Okazanie zainteresowania
    2. Totalne wyluzowanie, bycie zabawnym, aczkolwiek lekko zdystansowanym i zajętym swoim życiem
    3. Laska się zastanawia co jest grane
    4. Coraz częściej o Tobie myśli, bo niby ją to wkurza, że jesteś niezdecydowany, a tak naprawdę ją to kręci
    5 ????? Profit! :D

    Bo niby wiadomo, że faceci lubią gonić za króliczkiem, ale króliczek też lubi być goniony. Sama zauważyłam, że często mi się podobali faceci z wyglądu całkiem przeciętni, ale potrafili tak namieszać, że ciągle analizowałam ich zachowanie.

    Podsumowując - jak macie chociażby przeciętne twarze (bo jak brzydkie to nie wiem co doradzać), dopakujcie lekko na siłce, strzelcie sobie modną fryzurę, ubrania i zachowujcie się trochę nonszalancko, lekko zdystansowanie i przyjdziecie mi tu szybko dziękować za wyjście z #tfwnogf.

    Miejcie do cholery trochę szacunku do siebie, bo jesteście facetami! To wy macie być oparciem, synonimem bezpieczeństwa, rozsądku, siły i ogólnie pojętej męskości. Pamiętajcie, że wasze plany, hobby, przyjaciele, cele, edukacja, tradycje, marzenia są ważne i nigdy nie dajcie babie wejść sobie na łeb, bo jak już wcześniej pisałam, kolejne kroki to brak szacunku, włażenie na głowę, wejście pod pantofel i zastanawianie się kiedy to się stało.

    #przegryw #friendzone #tfwnogf #logikarozowychpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki (wołam tak dużo osób, bo jestem ciekawa waszego punktu widzenia, bo u bardzo licznej grupy znajomych się sprawdza w 100%, ciekawe jak u innych)
    pokaż całość

  •  

    Czy zaśpiewanie mojemu #niebieskiemupaskowi "Kocham Cię, kochanie moje, za dziewięć miesięcy będzie nas już troje" jest dobrym sposobem na przekazanie mu, że spóźnia mi się okres? xD

    #pytanie #niebieskipasek #rozowypasek #spiewajzwykopem #heheszki

  •  

    MACIE KURWA KREW NA RĘKACH #feuernabali USUNAL KONTO

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    Dwie świetne obrony Coupeta, najpierw efektownie wybronił lob swojego obrońcy, a potem zatrzymał strzał Rivaldo w meczu LM pomiędzy Lyonem a Barceloną, wówczas Katalończycy wygrali 2:0. Spotkanie rozegrano w październiku 2001r., ale warto przypomnieć te dwie parady.
    #pilkanozna #mecz #barcelona #lyon

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Reus, Galatasaray 0 - 3 BVB #golgif #mecz

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    #takietam

    bojowania ciag dalszy. podejscie numer 6

    brakuje jeszcze 24 plusow do zalozonej setki( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler nie wiem dlaczego to ciagle kasuja, przeciez nie narusza to regulaminu( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Ronaldo, LFC 0 - 1 Real #golgif #mecz

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    #pasta #dawnoniebylo
    Kiedyś w pracy zorganizowali bal przebierańców. Szef powiedział, że obecność obowiązkowa inaczej premii nie będzie. Sto złoty super premia kurwo. Każdy się zadeklarował, że przyjdzie, bo 100 zł to będą mieli na gaz do samochodu to też musiałem iść żeby nie wyjść na ostatniego przegrywa. Pojechałem od razu po pracy do wypożyczalni strojów żeby wybrać najlepszy zanim inni się obudzą a mi zostanie tylko myszka miki. Wbijam: Panie daj pan jakieś przebranie dla mnie. Muszkieter może być? Spoko biorę. Wziąłem i wyszedłem. Przez tydzień w pracy temat numer jeden, kto, za co się przebierze. Normalnie jak w podstawówce. Dziewczyny oczywiście króliczki playboya, jedna gruba powiedziała, że też chyba za to się przebierze, ale szybko dostała ripostę żeby się przebrała za komodę. Poryczała się i wzięła L4 na dwa tygodnie. Faceci oczywiście batmany, spajdermeny, kowboje itd. Nadszedł w końcu ten dzień, wbijam na party, heheszki, gruba jednak przyszła przebrana za Marilyn Monroł. Siedzimy sobie pijemy, nawet jedna blondynka przebrana za dee dee z dextera mnie pochwaliła za fajny stój muszkietera. Było lepiej niż się spodziewałem. Jednak cały czas miałem na oku jedną taką, co siedziała i piła soczek, taka 8/10. Pytałem się, kto to jest, ale nikt jej nie znał. Szefo powiedział, że to z góry kogoś przysłali. Alkohol szumiał już w głowie zdobyłem się na odwagę i podbijam.
    - Siema Anon jestem a ty?
    - Hehehe miło mi, Ewa
    Jakoś poszło. Jeden drink, drugi. Nagle znaleźliśmy się na parkiecie. Tańczymy w najlepsze. Nawet nie wiedziałem, że umiem tak dobrze tańczyć. Jeden kawałek za drugim, wolne szybkie i nagle drzwi od sali otwierają się z hukiem. Muzyka milknie a tam unosi się charakterystyczne
    MÓJ PRZYJACIELU!
    Każdy wtf, o co chodzi.
    ŻONY NIE DAŁEM!
    Patrzę na drzwi a tam pojawia się Krawczyk w takim stroju jak ja. Ewka cała czerwona na twarzy mówi pod nosem
    - Sorry Anon.
    Wtedy dotarło do mnie że całą imprezę bawiłem się z Ewą Krawczyk.
    ŻONĘ WZIĄŁEŚ SOBIE SAM!
    Krawczyk wściekły wbiega na sale w stroju muszkietera z wyciągniętą szpadą prosto na mnie. Niewiele myśląc wyciągnąłem swoją i zaczynamy walczyć. Szybko zrobiło się kółeczko. Walczymy jednocześnie próbując mu wytłumaczyć, że to nie tak jak myśli
    - Panie Krawczyk, ale ja nie wiedziałem, że to Pana Ewka
    A ten nic, walczy dalej. Pchnięcia, zamachy, uniki. Zacząłem się wycofywać bo życie mi miłe. Czuje coś wielkiego za sobą, wyłożyłem się jak długi potykając się o psa Krawczyka który sprytnie stanął pod nogami. Krzyczę z rozpaczą:
    - Poddaje się. Niech mnie Pan nie zabija
    Krawczyk spojrzał na mnie i odpowiada:
    Zatańczysz ze mną jeszcze raz,
    Ostatni raz,
    Nim skończy się ten bal.
    Podał mi rękę. Wstałem. Krzyknął muzyka i zatańczyłem z Krawczykiem. Był to najlepszy taniec w życiu. Po wszystkim wziął Ewkę na ręce i wyszedłem dumnie ze sali.
    pokaż całość

  •  

    #beksinski #beksinskinadobranoc #sztuka [rozdzielczość1110 × 1560]

    Dzisiaj rysunek, który o dziwo posiada nazwę RAA67 z 1967 r. Jak na Z.B przystało kompletnie nie związanego z dziełem. Był to okres gdy w większości skupiał się na figurze człowieka. W latach 50 mimo rozwijającej się twórczości fotograficznej coraz bardziej koncentrował się na rysunku. To właśnie w tym czasie poszukiwał własnej plastyki rysunków i obrazów inspirując się takimi artystami jak Picasso, Klee i Moore. Beksiński też miał swojego mistrza, a był nim Tadeusz Brzozowski. Wyrabiał też sobie metodę rysunku prowadzonego cienką kreską. Z.B niejednokrotnie wspominał o tym, że figura ludzka i głowa stanowią dla niego nieskończone dzieło improwizacji. Człowiek w jego sztuce jawi się w dziwaczny manekin, który swoją postawą wyraża zazwyczaj cierpienie lub samotność. Często te postacie są interpretowane przez ludzi jako trupy czy upiory. pokaż całość

    źródło: deerwith.it

  •  

    #gimbynieznajo
    Jedyny prawilny kolor obudowy.

    źródło: szara.jpg

  •  

    #humor ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    źródło: 11.jpg

  •  

    Gify z dzsiaj. Zapraszam na fanpage gole tam dodam za jakieś 10min. Jak coś się nie zgadza to piszcie. I tradycyjnie polecam wam zainstalować do waszych przeglądarek dodatek dzięki któremu jak najedziecie na odnośnik to wyświetli wam się gif do chrome będzie to Imagus a do firefoxa Thumbnail Zoom.

    Anderlecht 1 - 2 Arsenal

    1 - 0 Najar
    1 - 1 Gibbs
    1 - 2 Podolski

    Atletico Madryt 5 - 0 Malmo

    1 - 0 Koke
    2 - 0 Mandzukic
    3 - 0 Griezmann
    4 - 0 Godin
    5 - 0 Cerci

    Galatasaray 0 - 4 Borussia Drtmund

    0 - 1 Aubameyang
    0 - 2 Aubameyang
    Interwencja Subotica
    Strzal Aubameyanga
    0 - 3 Reus
    Szansa Reusa
    0 - 4 Adrian Ramos

    Bayern Leverkusen 2 - 0 Zenit

    1 - 0 Donati
    2 - 0 Kyriakos Papadopoulos

    LFC 0 - 3 Real

    0 - 1 Ronaldo
    0 - 2 Benzema
    0 - 3 Benzema

    Ludogorets 1 - 0 Basel

    1 - 0 Minev

    Olympiakos 1 - 0 Juventus

    1 - 0 Kasami

    [ #pilkanozna #golgif #mecz #ligamistrzow ]
    pokaż całość

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Co tam Mirki ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #taylorboners #taylorswift #ladnapani #oczyboners

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Usuwam konto. Także chciałbym coś napisać z serca.

    Droga administracjo oraz drodzy moderatorzy. Serdeczny chuj wam w dupę za syf który robicie z tego serwisu który kilka lat temu był "elitą" internetu. Serdeczny chuj w dupę również wam użytkownicy którzy żebrzą o plusiki, dla podlizywania się podpierdalacie każdego etc.

    Od jakiegoś czasu nic ciekawego tu nie ma. "Śmieszne koty", posty w których żebra się o plusy, wykopalisko zamieniło się w piaskownicę, gdzie bardzo rzadko trafia się jakaś fajna dyskusja. Wojna dzieci z #neuropa vs kuce z #knp. Długo by pisać.

    pokaż spoiler Przerzucam się na reddita.


    pokaż spoiler Pozdrowienia dla wszystkich użytkowników którzy próbują "naprawić" to co notorycznie jebie administracja oraz tych których nie można podpiąć do grona ludzi których miałem na myśli.
    pokaż całość

  •  

    #samochody #zycie #truestory
    Też się zastanawiacie czy kierowca za wami mrugnął światłami czy najechał na dziurę?

    źródło: auto-noca.jpg

  •  

    Jak powiedzieć, że ojciec ma hak do fiata uno ?

    pokaż spoiler Hakuna Matata


    #suchar #heheszki #humor

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Ronaldo, LFC 0 - 1 Real #golgif #mecz

    GFY

    odpowiedzi (8)

  • avatar

    Tak se myślę, że jakby Wipler pocisnął to

    Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
    W odpowiedzi na pytanie podczas kolejnego wystąpienia w TVN, najlepiej u Stokrotki, to plus 5% w wyborach jak nic. Jak myślicie, da radę go namówić? Doświadczenie medialne ma więc chyba by nie prychnął podczas recytacji a może nawet by to dobrze zagrał. Tak myślę że 2mln wyświetleń na yt jak nic. Korci mnie żeby spróbować go namówić ( ͡° ͜ʖ ͡°) #knp #wipler #4kuce Wołam @przemyslaw-wipler
    pokaż całość

    odpowiedzi (33)

  • avatar

    MACIE KURWA KREW NA RĘKACH #feuernabali USUNAL KONTO

    odpowiedzi (11)