Brzytwa_Ockhama
Dziś w #memologiastosowana Zbigniew Stonoga

Mirki
Od jakiegoś czasu śledzę memy i myślę, że Zbigniew Stonoga ma wiele wspólnego z Fryderykiem Nietzschem. Co dokładnie? Wola i chęć działania które cechowały Stonogę były motorem napędowym jego internetowej sławy.
Warto w tym miejscu zrobić rozróżnienie tej sławy: Przed Improwizacją, Po Improwizacji. Otóż przed Improwizacją Stonoga był -można napisać - szanowany za to co robi.
Stonoga walczył z nieludzkim fiskusem, policją i rządem, dorzucił oliwy do afery taśmowej (9 czerwiec 2015) i zrobił dużo szumu wokół siebie nawet poza internetem. Może się wydać nam dzisiaj dziwne, że tego czasu Stonoga był dla wielu z nas - postacią bohaterską (nie patetyzuje, było tak, przypomnijcie sobie)
Dlaczego Stonoga był tak szanowany?
Przede wszystkim dlatego, że używając zdrowego rozsądku i wielu wulgaryzmów prostował sprawy na które zwykły człowiek nie miał siły, dlatego, że Zbigniew Stonoga jest bogaty i może mówić co myśli.
Przez wiele miesięcy więc Stonoga dzielił rolę z Kukizem ponieważ jego głos to nie był głos jednej osoby. To był głos wielu zbuntowanych, raczej młodszych ludzi którzy są zmęczeni dzisiejszym establishmentem polityczno-medialnym, z tego też powodu mamy nowe, rosnące w siłę partie polityczne i organizacje.
To było przed Improwizacją.
Na scenie jednak mógł być tylko jeden buntownik - Kukiz i Stonoga sromotnie przegrał wybory parlamentarne.

To co cechowało Stonogę - Wola i chęć działania - upadło w jednym momencie (filmik po paru mocniejszych)
A ludzie lubią duże upadki, z przytupem dlatego, "zaprzeczenie sobie" Stonogi było tak mocno oglądane, ponieważ było irracjonalne i - nie można zaprzeczyć - zabawne.
Do tego dochodzi jeszcze Jan Paweł 2 na ścianie. Tym bardziej, że Zbigniew nie wydawał się jakoś bardzo religijny.

Chodzi o to, że Jan Paweł 2 wzmocnił jeszcze bardziej paradoks semantyczny - różnice między źródłami informacji. JP2 jako "strażnik świętości" wysłuchiwał historii upadłego Fryderyka Nietzschego - kiedyś pełnego woli i chęci działania, dzisiaj smutnego i rzucającego wszędzie bluzgi o Kukizach popierdoleńcach i Żydach Petrów.
Śmieszność zaś zwykle wynika z niezapowiedzianego paradoksu - kiedy siedzimy poważnie z kotem i mówimy: Kurczak rządzi a kot mówi - Heil Stalin - irracjonalności i braku "czystości i prostoty" semiotycznej.
Taki też Stonoga, wyjaśniony, jest znacznie ciekawszy niż teraźniejszy. Tamten bowiem Stonoga miał rolę w teatrze kultury naszego świata.
#przemyslenia #stonoga
OBSERWUJ #memologiastosowana
Jutro o internetowej sławie Jana Pawlacza 2
+5
Tanczacy_Pyl_Tego_Swiata
Plusujcie Tommy'ego Angelo !
To właśnie on jak nikt inny nauczył wielu młodych mężczyzn, że w życiu trzeba umieć odnaleźć balans.

Trzeba umieć zachować pewnego rodzaju równowagę, tak równowaga to dobre słowo. Bo facet, który chce mieć za dużo, ryzykuje, że straci absolutnie wszystko. Ale z drugiej strony facet, który zbyt mało chce od życia, może w ogóle nic nie dostać.

#mafia #cytatywielkichludzi #przemyslenia
+56
rales
#przemyslenia #takaprawda #telewizja
Fajnie jakby w szóstym sezonie #hellskitchen zrobili taki jakby finał finałów, gdzie zmierzyły by się ze sobą najlepsze trójki edycji 1-5.
Wiem, że to nierealne i że już castingi do VI edycji się odbyły, ale jakby coś takiego zrobili to miazga.
Tanczacy_Pyl_Tego_Swiata
Dziś trochę z innej beczki, niemniej również z podróży ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Kiedyś sporo jeździłem na stopa. Mimo, że przymuszony do tego brakiem samochodu i prawa jazdy to potrafiłem odnajdywać w takich przejażdżkach jedyny w swoim rodzaju urok. Podróżując w ten sposób wiele razy odkryłem pewną tendencję. Ludzie mają niewymuszoną skłonność do otwierania się ze swoim życiem takim nowo poznanym w spół towarzyszom jazdy.
Obie strony mimo, że tego nie podkreślają wiedzą dobrze, że osoba obok jest tylko jedną kliszą na tle ich całego życia. Tworzy się w tym momencie swobodna relacja, podczas której nie musimy pokazywać siebie przez pryzmat dłuższej w perspektywie znajomości. Możemy być sobą, nic nie zaszkodzi, nie zależy nam też na niczym w tym przypadku.

Poznałem w ten sposób całą masę nietuzinkowych postaci. To otworzyło mi oczy i w pewien sposób powstrzymało tak popularne niejednokrotnie patrzenie na ludzi jak na szarą bezimienna masę. Takie chwilowe, często tylko godzinne znajomości ujawniły przede mną niezliczone bogactwo ludzkich osobowości. Wszystkie barwne, prawdziwe i każda ze swoją indywidualną fabułą.

Mały, biały, japoński samochodzik zwalnia i zatrzymuje się na poboczu. Wsiadam. W środku post mc'donaldowa stajnia Augiasza. Do tego butelki po energetykach i kubki po kawach. Kierowca - roztrzepany młody facet z modną fryzurą i w źle dobranej, schodzonej marynarce. Nie muszę pytać czym się zajmuje. To, że jest przedstawicielem handlowym ma wypisane na wszystkich kartach swojego outfitu.

Jedziemy, palimy papierosy, rozmawiamy. Opowiadam mu o swoich przeżyciach, przygodach i podróżach. O tym jak rzuciłem wygodne życie w mieście i zacząłem się krzątać po świecie. Gość nerwowo odpala kolejnego papierosa i zaczyna się otwierać. Mówi z przejęciem o tym jak nienawidzi swojej pracy, jak go to dusi. Jak bardzo mi zazdrości podejścia i jak bardzo chciałby też tak spróbować. Pytam go o pasje. Gość jak na zawołanie, podekscytowany podwija rękawy swojej koszuli i pokazuje mi wytatuowane przedramiona. Mówi, że sam się tatuuje. Uwielbia to, widzę błysk w oczach. Prawdziwa, pełnokrwista postać schowana pod służbowym uniformem.

Gadamy dalej o pasjach i spełnianiu marzeń. Widzę, że gość autentycznie potrzebował wyrzucić to wszystko z siebie. Potrzebował spowiednika, kogoś komu mógłby wylać swój żal, pretensje które ma do siebie i komu mógłby opowiedzieć o swoich prawdziwych planach na głos. Nie tylko w swojej głowie.

Zamiast mnie wyrzucić przy moim zjeździe na autostradzie, zjeżdża z niej i odwozi praktycznie do miasta. Dziękuje mi za rozmowę a ja widzę, jak taka prosta dyskusja potrafiła obudzić w nim chęć do życia i chęć do zmian.

Mam nadzieje, że ten gość jest gdzieś tam teraz i ma swój salon tatuażu. I jest szczęśliwym człowiekiem.

Historie o marzeniach. To chyba je najczęściej słyszałem od kierowców. Historie niespełnionych planów.

Dziś sam gdy tylko mogę (i pacjent nie wydaje się przesadnie podejrzany) to biorę na stopa. Mam do dziś wielką słabość do tych krótkotrwałych znajomości.

#autostop #podroze #mirekwdziczy #przemyslenia
+99
Gother
Życie to jedno wielkie okrucieństwo. Codziennie w wyniku głodu, chorób, wypadków, tortur giną tysiące ludzi. Wciąż mnóstwo osób żyje w biedzie, bez dostępu do szkół i szpitali. Życie zwierząt też nie jest lepsze. Silniejsi pożerają słabszych, miliony zwierząt żyją w ciasnych klatkach tylko po to by zostać przeznaczonym na ubój. Nawet w bogatych krajach ludzie cierpią na choroby psychiczne, wydaje im się że życie nie ma sensu. Gonią za karierą i pieniędzmi, nie mają czasu dla siebie. Miliardy dramatów ludzkich, gwałtów, mężczyzn i kobiet zabitych na bezsensownych wojnach. Przez tysiące lat ludzkiej cywilizacji przelały się rzeki krwi, zginęli ludzie tacy jak wy. Mieli marzenia, rodziny. O nich już nikt nie pamięta. W czasie ostatnich setek milionów lat życia na Ziemi, zmarło straszną śmiercią zapewne biliony zwierząt potrafiących odczuwać ból, emocje, przejawiających choć odrobinę inteligencji. Jak tak się zastanawiam to nawet szkoda mi tych wszystkich zbrodniarzy i morderców. To bardzo często ludzie, którzy mieli fatalne dzieciństwo, które odbiło się na ich psychice, albo zostali zaślepieni jakąś ideologią lub chcieli się zemścić za krzywdy im wyrządzone. Każdego można przeobrazić w potwora. Nic nie dzieje się bez przyczyny, mam wrażenie że większość ludzi nie ma kontroli nad sobą. Za wszystko odpowiadają nasze emocje, wydzielanie hormonów, stres na które nie mamy wpływu. To gdzie się urodzisz, czy będziesz ładny, podatny na stres nie zależy najczęściej od ciebie. Wszystko jest loterią. To czy zachorujesz na raka w wieku 20 czy 100 lat, w wielu przypadkach nie masz na to wpływu, bo wszystko jest zapisane w twoich genach. Jak jesteś uzależniony od narkotyków, papierosów, wykopu czy czegokolwiek innego, to bardzo trudno jest to rzucić. Twoja świadomość nie ma na to wielkiego wpływu, bo mózg zabrania ci rzucać nałogu. A jak tak pomyślę nad tym że w naszym wszechświecie może istnieć miliardy planet, na których rozwinęło się życie, to coś we mnie pęka. W tej chwili niezliczona ilość istot może być poddawana straszliwym torturom i umierać w cierpieniu. A co jeśli wszechświat nie ma końca, albo restartuje się co x miliardów lat? To by znaczyło że cierpienia przeżywać będzie nieskończona ilość istot przez całą wieczność. Prawie jak w piekle.

Pamiętajcie, że macie bardzo wiele. Większość z was posiada dom, jedzenie, dostęp do wody i kochającą rodzinę. Nawet jak jesteście zadłużeni, mieszkacie w domu pomocy społecznej, a wasza rodzina zmarła lub takowej nigdy nie mieliście, to pomyślcie, że i tak miliony ludzi mają gorzej, a ci co żyli dawniej mieli jeszcze gorzej. Jeśli brakuje wam czegoś w życiu, to spróbujcie coś zmienić, pokonać swoje słabości. Życie jest zbyt krótkie, żeby żałować, bo i tak z każdego zostanie proch. Przeżyjcie swoje życie jak najlepiej i zawsze pamiętajcie, że jest wielu ludzi, którzy zamieniliby się z wami miejscami.

#feels #przemyslenia #gorzkiezale
+4
crystaldragon
Skończyłem oglądać właśnie komedię o tym jak Hitler powrócił do współczesnych Niemiec. Film jest po prostu nieśmieszny, lubiłem borata więc ten typ humoru powinien mnie bawić. Dowcipy są suche i mocno przewidywalne. Od początku filmu widz wie że tylko się wydurniają, w boracie można było wczuć się w zagranicznego korespondenta.
Pomijając już poprawność polityczną, ignorancja historyczna scenarzystów jest niepokojąco wysoka. Wiem że to powinna być głupkowata komedia ale pamiętajmy że wg. badań połowa młodych Niemców nie wie że Hitler był dyktatorem. Młoda osoba po tym filmie będzie miała niezgodne z historią wyobrażenie 3 rzeszy. Czytając pozytywne komentarze pod tym filmem o fuhrerze zarówno Polskie,angielskie jak i niemieckie jestem w szoku. Chyba tak działa inżynieria mas społecznych, wkroczyliśmy w ere popnazizmu.

Film oceniam 4/10

#film #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #przemyslenia #polityka #4konserwy
+4
GOTOVE
Wiecie co? Lubię swój stary samochód. Kupiłem go całkiem niedawno, wymieniam zużyte części, a jedyne co po niemal 25 latach było zepsute to alternator. Nie jest to żaden wyjątkowy model, ot stara Toyota. Podobają mi się takie samochody. Ktoś powie, że nie stać mnie na lepszy. Po części ma rację, po części jednak ja spełniam swoje marzenia z dzieciństwa. Inwestuję w niego pieniądze i wkładam serce, doprowadzając go do dobrego stanu. W jakiś dziwny sposób ten samochód wyrył w moim życiorysie szczególne miejsce. Nawet jeśli kiedyś spełnię swoje najdroższe motoryzacyjne marzenia, będę z czystą satysfakcją wspominał wieczorne bezcelowe przepalanie swojego T19 w dobrych rytmach. I tylko czarnych blach żal.
#toyota #oswiadczenie #przemyslenia #samochody
+4
Szajwus
Kaszanka z grilla to coś dla czego warto żyć. To coś dla czego codziennie wstaję rano.
#kaszanka #grill #przemyslenia
+57
Brzytwa_Ockhama
Mirki
Od dłuższego czasu śledzę memy i myślę, że deformacje twarzy są nieodzowną częścią świata internetowego.
Już u Mario Bros musieliśmy zaakceptować pikselowe twarze nie mówiąc o Tomb Raider czy GTA: San Andreas. Wszystkie te twarzy były kanciaste, nie ostre i "dziwne"
A zarazem w drugą stronę (tj. nie dążąc do realizmu) manipulujemy zdjęciami za pomocą photoshopa, robimy przeróbki zakładając psi nos, naświetlamy zdjęcia i robimy mlg.
W tym momencie widzę dwie drogi deformacji twarzy w necie - ta która dąży do jak najbardziej realistycznej - np. w grach typu Fifa i Wiedźmin - to odpowiednik naturalizmu w rzeźbie która jest powszechnie szanowana jako coś kunsztownego - i ta druga droga gdzie człowiek sam deformuje swoją twarz robiąc to dla "złamania formy", "poszukiwania czegoś nowego", podświadomego lub świadomego funu, to wszystko może się ze sobą łączyć.
Można więc powiedzieć, że im więcej ludzi deformuje swoją twarz lub inny - obiektywny obiekt - tym bardziej internet oddala się od marzenia naturalistów - opisu 100 % ostrego jak zwierciadło czy lustro -

P.s. Będę próbował codziennie wstrzelić się w godzinę 17 i napisać do #memologiastosowana jeden wpis
Dawajcie mi info o rzeczach o których chcielibyście przeczytać.

#przemyslenia #semiotyka #filozofia (dajcie znać filozofowie czy chcielibyście to czytać w tym tagu) #tagujetogowno OBSERWUJCIE #memologiastosowana
+7
Tanczacy_Pyl_Tego_Swiata
#mirekwdziczy - pamiętnik mirka włóczykija.

Bezpośrednia kontynuacja odcinka, w którym to szczęśliwie w moje sidła wpadła ryba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Oraz kontynuacja opisu całego tygodnia, który zafundowałem sobie całkiem niedawno i po powrocie postanowiłem przelać jeszcze gorące wspomnienia na papier.

ŚRODA 1100

A więc wracam do obozu jako zwycięzca. Trzeciego dnia mej wyprawy udało się złapać rybkę.
Przekraczam "bramy" mojego nowego domu niczym Cezar bramy Rzymu.
Gdyby w mojej osadzie mieszkali inni ludzie, matki pokazywałyby mnie teraz swoim dzieciom mówiąc:
Zobacz - kiedyś to możesz być ty.
ŁOWCA xD
Ściskam w dłoni mały posiłek. Zasiadam przy okręgu, w którym zaraz rozpalę ogień. Zdzieram nożykiem łuski z ryby.
Czytałem, że tak się robi ( ͡° ͜ʖ ͡°). Teraz żebym nie spartaczył tego... nie filetowania xD... Patroszenia! Kurwa łowca, kucharz, wszystko w jednym. Człowiek orkiestra. Wbijam nóż w rybie podbrzusze i przecinam pod skórą na całej długości. Wyciągam łapami flaczki, kierwa trochę się rozwaliły : / . No nic. Łapy wycieram o spodnie i rybkę pyk patykiem przebijam.
Ogień rozpalony, rybka nad płomieniami. A jeszcze łeb odciąłem i wrzuciłem do tej menażki co w niej gotowałem ślimaki. Ponoć z głowy ryby to rosół się robi. I się zrobi ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Ale jestem już głodny seryjnie. Umęczony już lekko i wysuszony głodowaniem, rozsiadam się wygodnie w oparciu o drzewo i czekam na ucztę.

Muszę wam się przyznać, że na co dzień, jeżeli chodzi o jedzenie to jestem takim mieszczuchem marudą xD Mamunia odkrawała tłuste części mięska żeby mały Tomy chciał cokolwiek zjeść. Do dziś tak robię, wiecie. Ą, Ę. Sushi, wytrawne restauracje, delektowanie się, slow food xD Ach my ludzie ery dostatku. Tak się zmanierowaliśmy. W dziczy nie ma zmiłuj. Nawet szczególnie nie rozważam tego. Jak już pisałem wcześniej głód jest dominującym uczuciem mej wędrówki i to on dyktuje zasady. Myślenie o tym, że ślimaki mogą być nieapetyczne w ogóle nie ma miejsca. Jeśli coś wygląda jak jedzenie to rzucasz się na to jak lis w kurnik.

Tak też robię z rybą. To nie jest jedzenie. To jest pożeranie. Trzęsącymi się dłońmi, wyrywam kawałki białego mięska kontrolując się tylko na tyle żeby nie połykać małych ości. Kawałek spada na ziemie, nie ma czasu, dmucham tylko raz i wsysam ową część razem z paproszkami i ziemią. Oblizuje KAŻDĄ ość. Każdy miękki kawałek sprawdzam pod kątem zdatności do spożycia. Obgryzam mikre płetwy.

Teraz łeb... Wyciągam go pospiesznie palcami z bulgoczącej wody. Studzę go przerzucając kilka razy między dłońmi.
Nigdy ne jadłem rybich oczu. Nie zastanawiam się nawet sekundy. Obejmuje oko ustami i wsysam, drążąc językiem w oczodole. Ale śmieszne xD Wiecie jak smakuje gałka? Albo źrenica, chuj wie... Pierwsza myśl to jak te draże - korsarze ze sklepików szkolnych. Tylko odpowiednio mniejsze i oczywiście nie słodkie. Ale twardość i "faktura" ta sama. Chrupie sobie rybie oczy kiwając głową z uznaniem nad tym przewrotnym odkryciem. ( ͡º ͜ʖ͡º)

Łeb generalnie (co trochę obleśne) wylizuje cały, szukając odrobiny mięsa. Kurwa jestem już zwierzęciem. Rozłupuje czachę żeby sprawdzić czy coś się tam nie kryje. No nie wiem... Wciągam tylko rybie "policzki", wyglądają jak mięso.

Na sam koniec bulion. Żeby to bulion był jeszcze. Nie wiem nawet ile miałbym go gotować, nigdy nawet w domu zwykłego rosołu nie ugotowałem xD Po prostu rybi łeb popływał trochę w wodzie i pokrzywach. Smakuje jak ciepła woda tylko ma takie oka z tłuszczu. Chuj, wypijam. Jestem "syty".

Głód chociaż trochę zabity. Ciepły posiłek i ciepły bulion zrobiły robotę, maskując na chwilę uczucie nicości w żołądku.
Mogę się z powrotem oddać niespiesznej kontemplacji na życiowe tematy...
Więc kładę się.
Przeliczam ile mogła mieć kalorii ta ryba.
Ze 150? 200? Max...
Jeszcze tylko 3 tysiące i dzienne zapotrzebowanie spełnione xD
Czuję, że organizm przechodzi w tryb wegetacji.
Mam ochotę leżeć, "czekać na pomoc".
Zapadłbym się w tej bezsilności.
Ale wiem, że jestem tu z własnej woli a do domu relatywnie blisko.
Myślę co by było gdyby to był real.
Czy też miałbym taki beztroski humor.
Przymykam oczy.
Wsłuchuję się w las.
Zasypiam.

#survival #przemyslenia #pamietniczek #gotujzwykopem
+50
Saute
Boże ciało - sroże ciało. Dziś jest ważniejszy dzień, Miraski.

Nie zapomnijcie dzisiaj o swoich Mamach. A jutro o ojcach!

Każdy ma różne relacje ze swoimi rodzicami, niektórzy lepsze, niektórzy gorsze(jak ja). Ale to jednak rodzice i nawet zwykłe życzenia wystarczą, żeby jakoś uczcić ten dzień.

Bo jak to śpiewał klasyk:

pokaż spoiler "_Prawdziwa dama to Twoja Mama! Szanuj Ją dzieciak do końca świata, do końca świata!_" (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


Dobrego dnia, Miraski. A na dobry dzień:

Spięty - "Zapisz się do optymistów"

#muzyka #dziendobry #dzienmatki #oswiadczenie #przemyslenia #sautepoleca
+1
kucyk
Mireczki, też tak macie, że znajomi z Facebooka zostali zepchnięci do tej samej grupy frajerów co ci z głównej? Jak już czasami coś napiszę, to i tak kasuję przed wysłaniem komentarza, po prostu wiem, że oni tego nie zrozumieją, że karuzela śmiechu nawet nie drgnie, oni po prostu nie dorośli do portalu ze śmiesznymi obrazkami i nigdy nie dorosną.
Totalnie zaprzestałem udzielać się na tym masońskim portalu na rzecz mirkobloga, a platformy stworzonej przez Zuckenberga używam właściwie tylko w celu stalkowania innych i śledzenia ich smutnego jak pizda życia.

#oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #przemyslenia
+12
rybak_fischermann
Ilekroć czytam nowe doniesienia z Syrii, czuję się niczym angielski dżentelmen, który w 1939 roku omawia przy herbatce przebieg II wojny światowej. Niby widać ogrom zniszczeń i kolejne ofiary, zaś na mapie można zaznaczyć przebieg działań, to później wychodzisz z domu do całkiem innego świata, a wojna pozostaje gdzieś daleko (...) póki cię bezpośrednio nie dotyczy.

#syria #wojna #przemyslenia
+14
pyzdek
hej mirasy, czy uświadomiliście sobie fakt autentyczny, że to całe gadanie o tym, iż dawniej było wszystko lepiej, muzyka była lepsza jest fałszywe, ponieważ zachodzi selekcja - marne utwory zdechły, natomiast w zbiorowej pamięci popkultury przetrwały tylko naprawdę dobre kawałki?
#przemyslenia #muzyka
Valarin
Nie słyszałam tej piosenki od wieków. Wszystkie wspomnienia wróciły na dobranoc. Na szczęście pełno dobrych

#muzyka #przemyslenia #feels
+9
Pokaż następne