Słowem wstępu



Witam. Zna ich każdy, wielu nie lubi, jednakże ogólnie uważani są za ludzi porządnych i uczciwych. Jacy są naprawdę? Wychowałem się w tej "religii" i postaram się podzielić się z Wami pewnymi kwestiami. Podkreślę iż moim zamiarem nie jest obrażanie czyichś wierzeń czy przekonań religijnych, a jedynie podzielenie się własnymi przeżyciami i opiniami wyciągniętymi z owych przeżyć.

A więc od początku:
Ochrzczony byłem w religii Katolickiej, jednakże całe dzieciństwo byłem wychowywany w rodzinie Świadków Jehowy, jako, że rodzice przeszli na owe wyznanie. Przez wiele lat chodziłem na zebrania (coś jak msza, składa się z modlitw, śpiewania i wykładów), studiowałem ich Pismo Święte i w końcu dałem się omamić - przyjąłem chrzest na jednym ze zgromadzeń (coś jak większe zebranie) mając ok. 12/13 lat - nie pamiętam. Warto podkreślić słowo "ich" ponieważ mają oni swoją Biblię (chociaż tak bardzo się tego wypierają). Ich Biblia polega na tym, że jest źle interpretowana - pozmieniana jest treść i prawie wszędzie wciśnięte jest imię Jehowa, które w oryginale występuje raptem kilka razy i to w formie Jahwe. Najlepszy przykład to wypowiedź Jezusa w obliczu śmierci, kiedy to zwrócił się do jednego ze złoczyńców wiszących obok niego mówiąc, że jeszcze dziś będzie z nim w raju. ŚJ postawili w innym miejscu przecinek i u nich ta wypowiedź brzmi "Zaprawdę mówię ci dziś, będziesz ze mną w raju." - nie wierzą oni bowiem, że człowiek po śmierci idzie do nieba, więc przeinaczają Pismo Święte pod swoje wymyślone poglądy. O ich naukach można by gadać dużo, ale ja nie o tym.

Im bardziej byłem starszy, tym bardziej zaczęło mi wiele rzeczy u nich nie pasować. Nauk innych religii oczywiście nie znałem ponieważ od dzieciństwa wmawiane mi było, że to jest religia prawdziwa. Cały czas szukałem sposobności i pretekstu do opuszczenia tejże "religii" - nie chciałem bowiem smucić rodziców (mój brat też odszedł od nich), jak i robić czegoś złego - za poważny grzech jest się automatycznie wykluczanym z organizacji.
W końcu poznałem dziewczynę, oczywiście będącą Katoliczką, no i miałem swój pretekst. Napisałem list do ich przywódców z Nadarzyna w którym napisałem iż chcę odstąpić od ŚJ. Już tydzień później na zebraniu zostało podane stosowne ogłoszenie, że zostałem wykluczony (tak to się u nich nazywa). Za sprawą mojej dziewczyny zacząłem chodzić do Kościoła Katolickiego i tylko upewniłem się w tym, że to czego nauczają ŚJ to jedne wielkie brednie. Mając chrzest Katolicki chciałem przyjąć kolejne sakramenty i udało mi się to z pomocą jednego księdza, który zapoznał mnie z podstawowymi naukami Kościoła - w końcu przyjąłem Pierwszą Komunię Św. i Bierzmowanie.

Świadkowie Jehowy, masoneria i satanistyczne treści w czasopismach.



Jakiś czas później szukałem czegoś w Internecie i natknąłem się na coś, co dodatkowo mnie utwierdziło w tym, że odejście od ŚJ było dobrą decyzją. Mianowicie znalazłem na YouTube filmik, w którym również ktoś, kto kiedyś był bratem (tak określa się członka organizacji) wspominał coś o powiązaniu masonerii ze ŚJ. Zainteresowany tematem zacząłem szukać w Internecie argumentów na ten temat i znalazłem. Okazuje się, że Charles Taze Russell - założyciel Badaczy Pisma Świętego (pierwotna nazwa Świadków Jehowy) był głęboko powiązany z masonerią, a wręcz pochodził z rodziny masońskiej. W pierwszych publikacjach Badaczy Pisma Świętego znajdowało się wiele masońskich symboli, jak również pierwsze spotkania BPŚ odbywały się w masońskich świątyniach. Russell czerpał także pieniądze od wolnomularzy (masonów) na swoją nową "religię". Mało tego, obok jego grobu znajduje się specyficzna piramida - również uznawana za symbol masoński, występowała również we wczesnych wydaniach czasopisma Strażnica (ang. Watchtower).
Oprócz powiązań z masonerią istnieje jeszcze jedna rzecz. Otóż w czasopismach wydawanych przez ŚJ (do dzisiaj) znajdują się ukryte znaki satanistyczne. Są one sprytnie zakamuflowane w obrazkach publikowanych w czasopismach.
Zainteresowanych tymi tematami odsyłam do poniższych linków:
Piramida
Publikacje
Cała prawda
Masoneria

Absurdy Świadków Jehowy i niedorzeczne wręcz postępowanie



ŚJ uważają, że ich publikacje pisane są pod wpływem Ducha Świętego, który jest nieomylny. Mimo to, w starszych wydaniach różnych czasopism możemy odnaleźć mnóstwo nieścisłości jak choćby to, że ŚJ kiedyś uznawali krzyż, który widniał nawet na okładce Strażnicy, a aktualnie twierdzą, że Jezusa powieszono na palu bo niby wtedy ludzie nie potrafili krzyża zrobić (lol!). To skoro Duch Święty jest nieomylny, a publikacje są pisane pod jego natchnieniem, to skąd te nieścisłości? Więcej znajdziecie w linku "Cała prawda".

Wyrzekanie się znajomych, a nawet najbliższych.
Zgodnie ze swoimi zasadami, ŚJ nie mogą utrzymywać jakichkolwiek kontaktów z osobami wykluczonymi z ich organizacji. Wyjątek może stanowić najbliższa więź rodzinna, jak mąż - żona czy rodzice - dzieci, jednakże i to leży w kwestii osobistego wyboru. I tak, moja znajoma, która również należała do ŚJ i mieszkała z matką przeżyła okropne chwile, kiedy została wykluczona. Matka z początku przestała ją utrzymywać, karmić itp., a z czasem wyrzuciła ją całkowicie z domu. Próbowała się także zabić.
Ja na szczęście nie miałem aż tak źle. Rodzice normalnie ze mną rozmawiają. Pomijając takie więzi, ŚJ są zmuszani do zrywania wszelakich kontaktów z tzw. odstępcami (osobami wykluczonymi) i w ten oto sposób rozpadają się chociażby wieloletnie przyjaźnie, pojawiają się problemy jeśli "odstępca" pracuje razem ze ŚJ itp. Czy to nie jest chore?

Szkalowanie innych religii.
Świadkowie Jehowy niby tak strasznie płaczą, jak to ich wszyscy nienawidzą i prześladują, podczas gdy sami nie mają szacunku do innych religii. Moja matka na przykład bardzo często rzuca wulgaryzmami w stosunku do mojego aktualnego wyznania i oczernia Kościół Katolicki. Wśród ŚJ na porządku dziennym są wyrażenia typu "babilony" (określające święta Bożego Narodzenia), "obłudnicy" (w stosunku do Katolików) bądź powiedzenia typu "idą się modlić do Szatana").

Reasumując...



Świadkowie Jehowy to "religia" fałszywa, powiązana z masonerią i okultyzmem. To "religia" pełna kłamstw i niedorzeczeń, gdzie nie wolno odzywać się do osób usuniętych z organizacji i gdzie matki wyrzucają swoje dzieci z domów. To "religia" całkowicie zmyślona, wyssana z palca i wreszcie... to "religia", w której zmarnowałem całe swoje dzieciństwo. Wyobrażacie sobie dzieciństwo bez atmosfery świąt, bez urodzin? Bo ŚJ nie obchodzą niczego, poza jednym swoim świętem. Nigdy nie miałem urodzin, tortu, nigdy nie dostałem prezentów i byłem tylko wyśmiewany w szkole i na podwórku przez rówieśników. Aha, no i oczywiście byłem zmuszany do chodzenia po domach i wciskania ludziom kitu. Stanowczo każdemu odradzam, najgorszemu wrogowi nie życzę wstąpienia do ŚJ.
Słowo "religia" w odniesieniu do ŚJ biorę w cudzysłów, albowiem pomimo zalegalizowania ich wyznania, jest to sekta, w wielu krajach zakazana - niestety u nas nie.

Jeśli macie jakieś pytania to z chęcią na nie odpowiem.

Statystyki zobacz

© copyright 2014 by Wykop.pl