•  

    Czy podróże autostopem, spanie w lesie i nagrywanie to na yt ma jeszcze sens? Jest dużo takich youtuberów, mam zamiar stać się kolejnym. Dostałem plecak od kolegi z wojska, 100l Alpinus. Ciężko mi idzie znalezienie pracy, znam kilka języków, planuję uzbierać z 2k zł i wyjechać w stronę Skandynawii przez Estonię. Byłem już tam i mógłbym zrobić z tego coś ciekawego o tych krajach w formie bloga. Ruszać czy szukać dalej normalnej pracy? #podroze #youtube #autostop pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    pamiatka z wycieczki do japonii:), polecam wszystkim podroze za 1 usmiech po tym kraju, super przygoda i dlugo sie nie czeka;) gambare!

    #japonia #podroze #autostop

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #autostop jest spoko, wlasnie zaplacili mi za kolacje i hotel, po tym jak przewiezli mnie 500km. jutro pojade z nimi jeszcze kawalek zobaczyc jak pracuja, a potem jeszcze 2000km.
    Autostop w Argentynie: level Gruzja

    #podroze #coolstory

    pokaż spoiler troche cebula, ale po ostatnim tygodniu to nawet na waciki nie mam, wiec spadli mi z nieba (╥﹏╥)
    pokaż całość

  •  

    Mirki,

    dla chętnych podrzucam galerię zdjęć z wyprawy na Preikestolen - przylot samolotem do Haugesund, stamtąd autostop na Preikestolen i z powrotem. Trochę wiało, trochę padało, ale spać w namiocie jeszcze się dało, więc wypad typowo niskobudżetowy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Oto link:

    http://zbigniewwu.pl/portfolio-item/norwegia-preikestolen-08-2016/

    #podroze #podrozujzwykopem #autostop #norwegia

    #zwtravel - do obserwowania albo czarnolistowania - moje relacje, ciekawostki i zdjęcia z podróży :)
    pokaż całość

    źródło: zbigniewwu.pl

  •  

    Mirki, pijcie ze mno kompot, płynę jutro na Antarktydę!
    Jestem właśnie w Ushuai w Argentynie i od kilku dni polowałem na w miarę porządną ofertę last minute. Dwie godziny temu wyszedłem z agencji z potwierdzeniem, że embarking jutro o 15:30!
    Niezłe zakończenie 3 miesięcznego tripa po Ameryce Południowej (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #podroze #antarktyda #amerykapoludniowa także #autostop bo w sumie ostatnie 5000km to już tylko stopem pokaż całość

  •  

    Ostatnio mam mało czasu na pisanie pod #okonamaroko ( ͡° ʖ̯ ͡°) W ramach zadośćuczynienia łapcie zajawkę wideo.

    #podroze #narkotykizawszespoko #podrozujzwykopem #wykopjointclub #autostop

    źródło: youtube.com

  •  

    Czołem wszystkim!
    Dziś chciałbym zrobić małe #chwalesie #tworczoscwlasna #film: tym razem z trzytygodniowej podróży autostopem na południe Europy (Bułgaria, Rumunia, Serbia, Bośnia, Chorwacja, chwila w Budapeszcie). Jak zwykle wszystkie opinie i rady mile widziane :)
    #balkany #podroze #podrozujzwykopem #autostop pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Mirki,

    dziś załączam zdjęcia z ostatniej podróży. Wybrałem 30 fotek - nie są profesjonalne, sprzęt też nie urywał dupy, ale niektóre mi się podobają, i mam nadzieję, że Wam też jakieś podpasują.

    Zdjęcia z Argentyny, Chile oraz Brazylii, m. in. jeden z cudów świata - Wodospady Iguassu, oraz Pustynia Atacama w Chile.

    Zapraszam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    http://zbigniewwu.pl/portfolio-item/ameryka-poludniowa-2016/

    Dodaję zdjęcie poglądowe ;)

    #zwtravel <- zapraszam do obserwowania, ciekawostki, opisy oraz zdjęcia z moich podróży!

    #podroze #podrozujzwykopem #autostop #amerykapoludniowa

    i trochę #pokazmorde a bardziej #pokazplecy
    pokaż całość

    źródło: zbigniewwu.pl

  •  

    Dalszy ciąg relacji z autostopowego wypadu po afrykańskiej ojczyźnie haszyszu. Poprzednie wpisy pod #okonamaroko

    #podroze  #narkotykizawszekspoko @podrozujzwykopem #wykopjointclub #autostop

    Ayoub, którego francuska gramtyka ogranicza się do bezokolicznika w trzeciej osobie, zostaje niespodziewanie awansowany do roli tłumacza.
    - zapytaj go skąd zna tę odzywkę- rzuca z tajemniczym uśmiechem Ismail spod powiek zaciśniętych przez haszysz.
    - w zeszłym roku nauczyli mnie kumple z Taounate, a potem żmudnie szlifowałem w Ketamie.- bariera językowa i kilka zaciągnięć skrętem niestety uniemożliwiały bardziej rozbudowaną odpowiedź.
    Ismail tylko skinął głową mrużąc oczy jak kot i skoncentrował się na tlącej końcówce swojego jointa.

    Przypomniałem sobie, że wczoraj umówiłem się na spotkanie. Muszę kopsnąć się na skwerek pod szkołą, żeby odebrać zamówiony wczoraj hasz. Rzut beretem. Na kamiennej ławce siedzi dwóch chłopaczków.

    - Siema. Jak leci?- wymieniamy uprzejmości.
    Następnie wymieniamy kasę na towar. Za równowartość 8 zł mam czterocentymetrowy kawałek marokańskiej czekolady. Miękkie dragi nidy nie były specjalnie trudne do znalezienia, ale mam wrażenie, że jeżdżąc stopem jest to jeszcze prostsze. W trakcie transakcji minął nas policjant, ale wstaczyło przysłonić haszysz paczką fajek i nie było problemu. Wracam do piwnicy odwdzięczyć się Ismailowi za jointa!

    Bulgot oraz dym z jabłkowej sziszy chłopaków, falująca melodia arabskiego oraz krosna napierdalające niczym mechaniczne tam-tamy za ścianą sprawiły, że czas między pierwszym i drugim blantem zarówno pod względem konsystencji, jaki i przejrzystości przypominał gęsty kisiel. Niestety moja zdolność ograniania i logicznej komunikacji miały się jeszcze gorzej. Jeżeli jesteśmy już w kulinarnych klimatach, to zasługiwały najwyżej na ocenę 'cienki kleik ryżowy'...

    - Idą się chodzić, ok?- Ayoub chyba serio jest marokańskim wróżbitą Maciejem.
    - Tak, oui- w oparach haszyszu mówię językami jak amerykański kaznodzieja.

    Światło dnia początkowo razi w oczy jak jarzeniówka. Kilka wdechów świeżego powietrza i czuję się jak nowonarodzony. Szybkiej 'reaktywacji' sprzyja też rodzaj wypalonego haszyszu. To 'bildi/bildia'- jasny, lekki w smaku i działaniu haszysz wytwarzany z odmian konopi rosnących w górach Rif przynajmniej od VII w n.e. Bardzo ciężko o tę odmianę w Europie, ponieważ przegrywa z komercyjnymi wariantami. Stare odmiany uprawia się jedynie na kilku % pól, najczęściej w izolowanych osadach w górach. Zapomniałem dodać, dominująca genetyka to sativa, ta bardziej energetyzująca i orzeźwiająca.

    Minęliśmy rondo, przy którym stało ze 20 białych daci robiących za międzymiastowe taksówki i wspięliśmy się niespiesznym krokiem pod górę. Mimo, że rok temu spędziiśmy chwilę w Taounate,, to z różowym niezbyt orientujemy się meandrach wąskich uliczek z niskimi domkami w kolorze kawy z mlekiem. Pięć minut po opuszczeniu piwnicy Ismaila jesteśmy na miejscu. Z zewnątrz ciężko odgadnąć przeznaczenie lokalu. Mały szyld po arabsku i to, że przed wejściem musimy się jeszcze wspiąć na piętro, skutecznie gwarantują, że będziemy jedynymi bladymi twarzami. Mając 190 cm z małym hakiem muszę cholernie uważać na głowę. W wymuszonym pochyleniu widzę, że kafelki na schodach są wysypane trocinami. Wreszcie koniec wspinaczki. I rozczarowanie... Znów wylądowaliśmy w jakimś salonie bilarda. No dobra, może widoki z okien odrobine lepsze i jest mały (bezalkoholowy) ber, ale nie po to wlokłem tu swoje upalone nogi przez pięć minut!

    - icic, c'est la cafe du hashish [tutaj jest haszyszowa kawiarnia]- zamienia moją kiełkującą irytację w zaintrygowanie Ayoub.

    Podnoszę ciężkie powieki odrobinę wyżej, wchodzimy wgłąb pomieszczenia i wreszcie widzę! Z racji tego, że powieki są naprawdę ciężkie, to najpierw podłogę pod stopami, która również jest wysypana trocinami. Potem poziomuję wzrok. Towarzystwo, jak to w Maroku, wyłącznie męskie. I wszyscy palą haszysz. No dobra, chciałem celowo skłamać dla atencji... 1/4 towarzystwa nie paliła konopnej żywicy. Zamiast tego popalali 'kif' z długich fajek zwanych 'sibisi'- rzeczony kif to 9 części drobno siekanych zapylonych kwiatostanów konopi zmieszanych z 1 częścią siekanego dzikiego tytoniu. Siadamy na pufach w rogu. Góry Rif za oknami wyglądają jak wielkie babki wielkanocne. Choć akurat to skojarzenie może być wynikiem gastrofazy od wypalonych skrętów. Nasi znajomi z wczoraj zamawiają wszystkim szatańsko mocne espresso z bryłą cukru i przystępują do ponownego montowania sziszy. Spalanie to mają większe niż załadowany polonez pod górkę.

    - Nie kupuj więcej haszyszu- Ayoub sprowadza mnie na ziemię.
    - Dlaczego?- dopytuję
    - Mahdżub po twojej prawej jest dilerem, zadba o to, żebyś miał co jarać.

    O kurwens, tego się nie spodziewałem. Dopiero po takim preludium następuje oficjalne przywitanie z kolesiami okupującymi okoliczne pufy. Znajomy diler wręcza mi spory kawał haszu i nie czekając aż odłożę go na stolik podaje tłustego blanta. Wstaję i podchodzę do okna. Wypuszczając kłęby dymu patrzę na północ i myślę, czy w tym roku uda mi się zobaczyć proces produkcji haszyszu w Ketamie. Skręt gaśnie, ale tym razem powieki nie opadają. Espresso działa jak lewarki ;) Nagle po drugiej stronie sali ktoś nas woła. Nim zorientowałem się do końca w sytuacji, dostaję nabitą fajkę z kifem.

    - la fo- i tym razem rzucam zgodnie z tradycją.
    - la fo- odpowiada bezimienny dobrodziej.

    Przypalam maleńki gliniany cybuch. Patrząc w kropeczkę żaru wypuszczam pierwszy kłąb dymu. Dymem z kolejnego zaciągnięcia wydmuchuję zawartość cybucha na podłogę. A więc to po to wysypano trociny!

    @7Uras  @PoliteButcher, @tutajinnylogin @lesniok @Wiecznystulej @Sofa @peperone @Jerry664  @Soultronik, @Tekedo @n0xx @Yo-ghurt @Scot @TheSjz3 @czarmander @Igor007 @Usted @Theia @miehu @Staraagrafka @project @xhoax @filoop @4kroki @Nimranos @KurczakPozogi @nom_om @kwsap @Fundorr @Rimble @Svoher @revolta @klaudiabc @Tisser @qunio @Joluk @Simon420 @btwinnn @zaqwsxdsa @Dave025 @nglouriousbasterd @WhiteMamba @Typowy_polak @Catch_UP @rvsky @troglo_patol @Snuffkin @kokosanki @nuj-ip, @Jaracz_Joint @kacap- @dwade4
    pokaż całość

    źródło: mirko.jpg

  •  

    Następny wpis z cyklu #okonamaroko

    TL;DR

    pokaż spoiler autostopem w ojczyźnie haszyszu- wizyta u króla Taounate


    W samo południe mój organizm nie jest w stanie dłużej się oszukiwać, że jest jeszcze noc i bezlitośnie nakazuje podnieść się z łóżka. W sumie to i dobrze, nie po to bujam się taki kawał od domu, żeby hibernować przez większość wyjazdu.
    - lekkie śniadanie, prysznic na orzeźwienie i można zdziałać coś konstruktywnego- gadam do siebie w myślach, jednocześnie usiłując wcisnąć japonki na stopy w skarpetkach.
    Nowy znajomy to chyba marokański wróżbita Maciej, bo mówi, że mama właśnie zrobiła śniadanie! Głód z pewnością nam nie grozi, ale ciężko uznać posiłek za lekki:
    - miejscowa wariacja na temat naleśnika
    - okrągły płaski chleb, który robił za zapychacz i sztućce
    - okrągły płaski chleb, ale cieńszy i nie tak pulchny jak poprzednik, ten rodzaj smarowało się np. serem
    - serki topione
    - dżem
    - oliwa z oliwek, do której wrzucili trójkąciki serka topionego; szamane rękami za pomocą małych kawałków chleba
    - suszone, a następnie marynowane czarne oliwki; po zjedzeniu pestki po prostu wypluwa się na stół
    - no i nieodłączna herbata z miętą i toną cukru; siorbanie mile widziane
    Kiedy od mieszanki tłuszczu i cukru poczujecie, że nieuchronnie nadchodzi beknięcie, po prostu ryczycie jak na reklamie batonów Lion, a potem rzucacie z uśmiechem ‘dzięki Bogu’.
    Skoro wszystko je się rękami, pluje, beka itp. to stoły muszą być uwalone niczym pięty cygańskiego linoskoczka. Otóż nie! Marokańskie gospodynie znają sekretny sposób! Bałagan ich nienawidzi [ZOBACZ MEMY]. Na eleganckich obrusach zapobiegawczo rozłożono ceraty i po posiłku za pomocą ściery w 2 minuty pozbywają się kłopotów.

    Przed wyjściem na światło dzienne zaliczamy jeszcze kąpiel. Prysznic z bieżącą wodą o temperaturze na cienkiej granicy między ‘zamarzam’, a ‘da się przeżyć’. Dlatego gospodarze zagotowali wielki gar wody i za pomocą wiaderka oraz czerpaka przygotowałem sobie niezłe spa.

    Później to, co tak naprawdę stanowi większość egzotycznych podróży, a jednocześnie jest najrzadziej wspominane. Czyli błoga, ale jednak monotonia. Mimo całego uroku, chcąc być możliwie rzetelnym należy przyznać, że cała natura ‘ciepłych krajów’ (w tym mieszkańcy) żyje powoli i powtarzalnie. Spróbujcie sobie wyobrazić leniwca, który dynda na gałęzi drzewa gdzieś w dżungli. Udało się? No to niech wasz leniwiec pali codziennie jeszcze kilka jointów. Dopiero tak wychillowane stworzenie da metaforyczny obraz całej zakulisowej otoczki łażenia bocznymi drogami w tym kraju.

    Kluczymy pomiędzy autami. Jedna uliczka w górę, kolejna w dół. Po 10 zakręcie zaczynam się gubić. Ayoub chyba uznał, że nie posmakowało nam śniadanie. W pewnym momencie zniknął nam z oczu i za chwilę wrócił ze świeżymi frytkami i kanapkami na ciepło, przy których kebaby i hot dogi wymiękają (ale o marokańskiej kuchni będzie przy innej okazji). Po uporaniu się z porcją gościnności byłem przekonany, że jestem pierwszym facetem, który zaszedł w ciążę. Chuj, że spożywczą ;)

    Moje przypuszczenia okazały się błędne. Monotonne tło marokańskiego dnia, tak podobnego do wielu innych na poprzednich wyjazdach, a ja zapomniałem o tak prostej sprawie! Jeszcze kilkadziesiąt kroków, przejście przez rondo w centrum, które robi jednocześnie za duży postój międzymiastowych taksówek i dowiecie się, co miałem na myśli. ‘Salon gier- plejstejszyn dwa’- zapowiadało się niewinnie i pewnie dlatego nadal nie odświeżyło mi pamięci. Przybytek zajmował podziemia budynku mieszkalnego i w wielkim skrócie składał się z przedsionka, dwóch sal i królestwa. Podłogę pierwszej sali, poza grubą warstwą kurzu, pokrywały kafelki. Druga miała do zaoferowania tylko kurz. Dwa stoły do bilarda, piłkarzyki i chyba ze 20 kineskopowych telewizorów z PS2. Za drobną opłatą miejscowa młodzież mogła się zagrywać w PES 2016. Do wyboru było jeszcze kilka tytułów, ale 90% rozgrywek toczyło się w piłkę kopaną.

    Wejście do królestwa było ukryte w drugiej sali. Wydawało się, że wystarczy tylko przejść pomiędzy chłopakami, którzy na plastikowych krzesłach ogrodowych właśnie wcielali się w Ronaldo, czy tam innego Olisadebe, a mimo to żaden nie zbliżał się do drzwi. Zgodę musiał wyrazić sam król- Ismail.

    I tu wracamy do tego, o czym zapomniałem przez monotonię dnia. Już za chwilę przypomnę sobie, dlaczego gospodarz tak mnie tuczył.

    Król w milczeniu otworzył sezam. Po kilku wyszczerbionych schodach weszliśmy do środka. Znajomy zapach… Niestety oczy nie przywykły do gwałtownej zmiany światła, więc przez moment jestem ślepy. A potem widzę salę tronową w całej okazałości. Dla niewtajemniczonych może wyglądać jak zwykła komórka z dwoma rozlatującymi się fotelami, paroma krzesłami ogrodowymi i stertami gratów w każdym kącie. Ale było tam jeszcze plastikowe wiadro po farbie. A na nim berło Ismaila.

    Jeżeli doczytaliście do tego miejsca, to pewnie myślicie, że autor chyba nawdychał się kleju i zmyśla całą historię, a w najlepszym wypadku jest zwyczajnie jebnięty. Dajcie mi jeszcze chwilę, to wszystko wyjaśnię.

    Sam król był bardzo niepozorny. Wysoki gość w szeroko pojętym średnim wieku, o ziemistej cerze, który wyglądał, jakby skóra była na niego o 2 rozmiary za duża. Kamuflaż uzupełniała czarna pikowana kurtka, czapeczka, no i długie spodnie (na zewnątrz było ze 30 stopni). Dobra, raz jeszcze zerknijmy na wiadro po farbie. Tuż obok ogarka świecy (w królestwie nie było żarówki) leżało berło, które niewprawne oko wzięłoby za papierosa. Ale wtedy doznałem olśnienia i cała łamigłówka się rozwiązała! Słodko-ostry zapach, berło będące w istocie grubym skrętem… Ismail musi być królem haszyszu!

    Nasz gospodarz- Ayoub zabrał się do montowania sziszy, a w międzyczasie krótko przedstawił Ismaila, bo tamten mówił wyłącznie po arabsku. Król haszyszu zawiadywał salonem gier, a że zanotowanie na kawałku papieru godziny rozpoczęcia gry na konsoli nie zajmuje zbyt wiele czasu, to musiał jakoś sobie wypełnić tę codzienną monotonię. Postawił na jaranie blantów. Przynajmniej 2 razy w ciągu godziny przychodził do królestwa. Tam odłamywał kawałek haszyszu z kości, która leżała na wiadrze po farbie, kręcił jointa, palił całego i tak w kółko. Tym razem miało być inaczej. Znajomy z wczoraj mnie wrobił. Całe zamieszanie z tuczeniem na mieście po to, żebym teraz miał siły jarać z Ismailem xD

    Wręcza mi odpalonego jointa. W półmroku zadymionej piwnicy wyglądałoby to jak jakiś rytuał rodem z Diablo 2, gdyby nie mechaniczne krosna, które napierdalały na cały regulator za ścianą. To właśnie te monotonne elementy podróży, które tak często pomija się w relacjach ;)

    - la fo- wypowiadam magiczną formułę dla wtajemniczonych
    - la fo- ze zdziwieniem w oczach, ale i z uśmiechem na twarzy, odpowiada Ismail i patrzy jak zaciągam się skrętem…

    #podroze #autostop #narkotykizawszespoko #wykopjointclub #podrozujzwykopem #islam #truestory
    pokaż całość

    źródło: IMG_6227.JPG

  •  

    #sabbatical #chiny #blog #wyhasany #swiat #podroze #autostop #hitchhiking #polakpotrafi

    W czasie ostatnich trzech miesięcy zrobiłem sabbatical, tzn. wziąłem długi urlop od pracy (2,5 miesiąca). Wykorzystałem go na odbycie podróży stopem przez Białoruś, Rosję, Mongolię do Chin.

    W ostatnim z tych państw przydarzyła mi się niesamowita historia - wygrałem autko Weiwang. Jak do tego doszło, co z nim zrobiłem, znajdziecie w znalezisku poniżej.

    https://goo.gl/PN3WZP
    pokaż całość

    •  

      @akg_ Hashta polakpotrafi to ironia, że Polakowi się udało coś wygrać wśród setek milionów chińczyków. Pracuję jako inżynier u jednego z operatorów mobilnych. Mam świetnego menadżera, który zgodził się na taki urlop.

    •  

      @Leta prawo jazdy mam już zrobione jakiś czas temu, ale można je wyrzucić do śmieci będąc w Chinach. Tam rezydenci co najwyżej mogą jeździć na skuterze i to po tym jak zdadzą specjalne chińskie egzaminy. Obcokrajowcy mogą jeździć po Chinach jak zgodę wyda konsul, a zdarza się to bardzo rzadko. Przez miesiąc nie widziałem, ani jednego auta na niechińskich numerach. Jedynie na granicy mongolskiej, mongolskie UAZy kręciły kółko przewożąc ludzi na drugą stronę granicy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Mirki, parę ciekawostek z Ameryki Południowej, trochę o koce, plus jedno #coolstory i #truestory

    Przedwczoraj dojechałem do granicy Argentyna - Chile, ale późnym wieczorem, więc poszedłem spać, a następnego dnia od rana łapać w kierunku San Pedro de Atacama. Okazało się, że granicy nie można przekroczyć pieszo, więc trzeba było łapać przed przejściem, co znacznie utrudniało sprawę - dużo formalności, zabranie pasażerów wydłużało czas spędzony na przejściu. Do tego choroba wysokościowa (przejście jest na 4300 m. n. p. m.), palące słońce i cholernie zimny wiatr.

    I tak mijał czas powoli - pierwsza, druga, trzecia godzina... Było już po 18, a tu dalej nic, jedno auto na kilkanaście/kilkadziesiąt minut.

    I w końcu udało się - zatrzymał się Chilijczyk! Co się okazało w trakcie jazdy? Dwa miesiące temu zabierał z tego samego miejsca 3 osoby, wiózł ich również do San Pedro de Atacama, te trzy osoby oczywiście były z Polski, też miały samolot powrotny z Sao Paulo w Brazylii, i tak samo zostało im 10 dni podróży :)

    Ciekawostki z Andów:

    - masa dzikiej przyrody na wysokości ponad 4000 mnpm: dzikie flamingi, lamy, spotykałem również osły i jakieś antylopy - jedyne ślady ludzkiej działalności na tych terenach to zazwyczaj droga, plus mała wioseczka co 100-200 km
    - na wysokości nawet 6000 mnpm teraz nie ma śniegu :)
    - koka - bardzo popularny lek na chorobę wysokościową, najczęściej spożywany w formie liści (po prostu się je żuje), lub herbaty. Koka służy do produkcji kokainy, ale w formie naturalnej jest w sumie niegroźną używką, bardzo popularną na miejscu, a władze przymykają na to oko (ludzie porcje dla siebie przewożą przez granice, herbatę czy liście można dostać w większości sklepów/kawiarni) #narkotykizawszespoko
    - w Andach żyje się bardzo spokojnie i powoli. Miałem okazję znaleźć jedną niewiastę władającą angielskim, co nieco mi poopowiadała - generalnie jako jedyna wyglądała, że chciałaby podszlifować język i uciec stamtąd w świat, reszcie pasuje jak, jak jest ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    - cholernie polecam miejscowość Purmamarca w Argentynie - znajdziemy tak góry i skały w siedmiu kolorach, wszystko powstało naturalnie, więcej do poczytania tutaj https://en.wikipedia.org/wiki/Cerro_de_los_Siete_Colores
    - na pustyni Atacama w Chile znajduje się najczystsze niebo na świecie - brak wilgoci, chmur, świateł - to tutaj znajduje się masa obserwatoriów astronomicznych - miałem okazję kilka wczoraj zobaczyć na wysokości ok. 5000 mnpm, jakieś 100 km od granicy z Argentyną. Noc wygląda fenomenalnie - ja będę podziwiał pewnie dzisiaj około godziny 3 w nocy, bo wtedy zachodzi księżyc.

    Niedługo więcej, gdy wrócę i złapię dobry internet :)

    Załączam zdjęcie z podróży :)

    #podroze #podrozujzwykopem #autostop #chile #amerykapoludniowa

    #zwtravel - zapraszam do obserwowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Autostopowych opowieści z Maroka ciąg dalszy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Poprzednie wpisy pod #okonamaroko. Wracamy do historii, która rozwaliła nam plany na wieczór i wreszcie kompletnie zmieniła trasę całej wyprawy.

    Wesoła kompania wymieniła uprzejmości z właścicielem jadłodajni, po czym całe towarzystwo udało się pod markizę przed wejściem, żeby o czymś dyskutować gapiąc się w ścianę deszczu przysłaniającą ulicę.

    Ze strategicznego miejsca pod tylną ścianą knajpki obserwuję ekipę. Na pierwszy rzut oka najmłodszego i najstarszego dzieli jakaś dekada różnicy, ale w rozmowie zdaje się to nie mieć znaczenia. Zauważam, że kilkukrotnie zerkają w naszą stronę. Nuda i ciekawość to idealny koktajl na rozluźnienie przed pogawędką z nieznajomymi. Odcumowuję od stolika i płynę się przywitać.

    - Siema, jak leci?

    - Nie jest źle, właśnie rozjeżdżamy się do domów po niezłym wieczorze. Co robicie w Taounate?

    - Właśnie przyjechaliśmy z Fezu na stopa. To nasz drugi raz w Maroku.

    Dla potwierdzenia odpalam standardowy pokaz moich umiejętności lingwistycznych- garść niezwiązanych ze sobą słów i zwrotów po arabsku. Gdzieś pomiędzy 'szklanką', a 'przełęczą' litania zostaje niespodziewanie przerwana.

    - Macie tu jakichś znajomych?- zapytał jeden z młodszych gości o europejskiej urodzie.

    - W sumie tak, ale coś zaniemówili po naszym przyjeździe, więc przynajmniej tymczasowo nie.

    I teraz coś co zaskoczyło mnie nie mniej, niż przygoda z gangsterem z Fezu.

    - No to już macie. Zamieszkajcie ze mną. Ile chcecie, dzień, dwa, cztery, tydzień...

    O kurwa, nieźle. 'Znamy się' od jakichś 2 minut, jeżeli zaliczymy do tego przypatrywanie z daleka. Świeżo po akcji ze zbokiem jakoś niezbyt entuzjastycznie podchodzę do propozycji nieznajomych. Z drugiej strony właściciel knajpki jest jego wujkiem...- próbuję kalkulować we łbie.

    - Wsiadajcie do samochodu, pojedziemy was zameldować na komisariacie. Wiecie, profilaktycznie dla waszego bezpieczeństwa.- nowy znajomy najwyraźniej nie czekał na naszą decyzję.

    Poszedłem do różowego i szybko przedstawiłem sytuację. Podeszliśmy do grupki i dopiero zaczęliśmy się przedstawiać. Po drugim uścisku dłoni musiałem tymczasowo ochrzcić każdego Mohammedem, bo od nadmiaru wrażeń oraz dziwnych arabskich zlepków sylab i tak nie spamiętałbym tych imion. Potem jeszcze krótka chwila wahania, pożegnanie z właścicielem 'Snack Said', który uparł się, żebyśmy zjedli jeszcze po porcji frytek na koszt firmy i z 3 gośćmi ruszamy samochodem w środek ulewy.

    Po 3 minutach jazdy jesteśmy na miejscu. Budynek nie wyróżnia się niczym w dzielnicy 3 piętrowych klocków w kolorze cafe latte słabego niczym zarost hipstera. Co innego fragment pobocza służący za parking. Biały bus i terenówka z napisami 'Surete National' na drzwiach. W progu wita nas umundurowany policjant, kilka krótkich zdań do krótkofalówki i prowadzi nas po schodach. Na piętrze inny funkcjonariusz pyta o paszporty, narodowość, znajomość języków obcych itp. W międzyczasie Mohammed-z-którym-będziemy-mieszkać znika za drzwiami. Zdążyłem tylko zauważyć prawdopodobnego szefa przybytku, gdy z lewej strony odezwał się tubalny głos.

    - Dobry wieczór. Jak się macie i co porabiacie w Taounate?- zapytał dwumetrowy facet w granatowo-czerwonym dresie. Całkiem niezła angielszczyzna z nutą arabskiego akcentu, okiennice wychodzące na korytarz i kafelkami w geometryczne wzory rodem z tripu na kwasie na ścianach, podłodze oraz suficie sprawiły, że cała scena z boku musiała wyglądać niczym marokańskie Bollywood.

    Odpowiadam na pytanie. Potem: skąd jesteście, dlaczego nie macie zarezerwowanego miejsca na nocleg itp. Wreszcie stanowczym tonem mówi, że możemy iść do hotelu, który z pewnością będzie na europejską kieszeń.

    Zajebiście, właśnie po to bujamy się po tym kraju na stopa, jemy w miejscach przyprawiających Sanepid o zawał, żeby teraz wylądować w hotelu ze szwedzkim stołem na śniadanie i lasagną na obiad... Zresztą, pewnie jedna noc pochłonie cały budżet na 4-5 dni... To była najgorsza opcja. Teraz tylko może być lepiej. Mówię, że interesujemy się kulturą Maroka i jeszcze parę haseł, którym nie oprze się rzaden patriota, jakim z pewnością jest większość mundurowych na całym świecie.

    Podziałało. Teraz to my trafiamy do biura komendanta. Rozmowa również po angielsku, bardzo miło. Później ksero paszportów i możemy spadać. Kilka minut drogi i jesteśmy przed domem. Mohammed prowadzi nas drugie piętro bloku i puka do drzwi.

    Otwiera mama, tato śpi. Świeża herbata z miętą i szuflą cukru, drobna przekąska i... różowa dostaje do wdziania tradycyjną piżamę oraz chustę do zakrycia włosów na noc. Przydzielają nam miejscówki na łożach pod ścianami salonu. Wygląd i rozwiązania techniczne w sypialni to temat na inny wpis. Teraz najważniejsze, że jest sucho i że jutro z pewnością nie będzie nudno. Nawet fakt, że leżymy po przeciwnych stronach pomieszczenia, a w roli przyzwoitki pochrapuje koło nas gospodarz, nie jest w stanie zmyć rogala, który wciska się mi na pysk tuż przed tym, gdy sam zasypiam jak dziecko.

    **** Niestety nie mam zdjęć z wieczoru, więc poglądowo wrzucam fotkę z przejażdżki po alkohol na melinę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podroze #autostop #narkotykizawszespoko #wykopjointclub #podrozujzwykopem #islam
    pokaż całość

    źródło: foto.jpg

  •  

    #autostop #ukraina
    Zwiedzałem twierdzę w Kamieńcu Podolskim (upiekło mi się bo była akurat jakaś grupka z Rosji z przewodnikiem, a potem miałem plan, aby to samo zrobić w Chocimiu. Idę na wylotówkę, łapię... łapię... z pół godziny i nic - nikt nawet się nie zatrzymał.
    Obok jest cepeen - może mi pomogą. Gościu level 22 stoi obok dystrybutora i mówi, że bez problemu, oni na pewno mi złapią, że nawet sam się mam nie pytać. Gadają z pierwszym kierowca - nic... drugi, trzeci, czwarty - to samo.
    - U nas ludzie nie chcą za bardzo brać na stopa, bo się boją, aby w jakieś kłopoty nie wpaść. Teraz różni ludzie się tu kręcą.
    Pytam go czy on też był na froncie. Mówi, że tak i nawet widział śmierć swoich kolegów, a teraz, po powrocie, to zajął się pierwszą, lepszą robotą.
    W końcu jakiś kierowca się zatrzymuje i bierze mnie na stopa do Chocimia, gdzie kiedyś Polacy walczyli z kozakami, których Ukraińcy traktują jako swoich protoplastów.

    Poniżej zdjęcie z tej #podroze do Chocimia, a tu wideo: https://youtu.be/l_84oZlDdEA

    #pokazmorde #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: ukraina.jpg

  •  

    Odliczam już dni - 4 grudnia wylatuję z Chopina do Bangkoku i potem autostopem poniższą trasę. Zostaję tam miesiąc, bo na tyle można dostać wizę, więc na dzień wychodzi trochę ponad 100 km. Nie wszędzie są hostele, ale ponoć mnisi są życzliwi do przenocowania, więc o to się nie boję. Mam tylko nadzieję, że nie wybuchnie akurat jakaś wojna, bo ponoć na zachodzie kraju armia Mjanmy przygotowuje się do rozprawienia z rebeliantami mniejszości etnicznej Wa.

    Mój tag #autostopkarola
    #podroze #podrozujzwykopem #turystyka #azja #birma #autostop
    pokaż całość

  •  

    Mirki, mój brat poleciał do Azji pojeździć stopem po Chinach i uciekać przed zimą na południe. Nagrywa do tego filmiki chyba jak każdy teraz ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Chciałem mu trochę pomóc, bo nawet jakiejś dobrej krytyki nie może dostać, a wiadomo, że tu są najlepsi do tego ludzie.
    Dlatego sprawdźcie i dajcie znać co myślicie, co można poprawić lub jakie tematy chielibyście obejrzeć.

    Może wizyta w sklepie #xiaomi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #chiny #autostop #foodporn #tygryswazji
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Czas na kolejną historię spod tagu #okonamaroko :)

    Doczłapaliśmy się niedaleko drogi w kierunku Taounate, ale do wylotówki z Fezu był jeszcze kawał drogi.

    Przysiedliśmy na rondzie, gdzie policja akurat prowadziła wyrywkowe kontrole samochodów, i rozłożyliśmy się pod drzewem jaracandy (naturalnie występuje w Ameryce Południowej).

    Kolejny stop złapał się sam. Kobieta w fiacie panda zatrzymała się, zagadnęła co i jak, po czym powiedziała, że za ok. 20 minut będzie jechała w potrzebnym nam kierunku i możemy lecieć z nią.

    Cóż, skoro los wymusza lenistwo, to czas na jointa. ;) Niespiesznie kręcę gibona w cieniu drzewa, gdy niespodziewanie wyrywa mnie ze skupienia przechodzący gość. Rozumiem tylko 'mzjen', coś jak 'very nice' po angielsku. Do teraz nie wiem, czy chodziło mu o nasz sposób podróżowania, czy może o przepyszne migdały w łupinach, których wcisnął mi pół reklamówki.

    Poza spotkaniem z policją konną (chcieli tylko zapytać, czy wszystko ok i życzyć miłego pobytu) oczekiwanie na transport ciągnęło się niczym roztopiony ser na toście.

    Wreszcie przyjechała dobrodziejka w towarzystwie koleżanki, która okazała się nauczycielką religii. Podziwialiśmy rozpadające się fragmenty murów miejskich i w oka mgnieniu byliśmy już na rondzie, a przed nami została ostatnia prosta w kierunku gór Rif. Z obowiązkowym postojo-przestojem w Taounate.

    Bardzo szybko kierowcy ciężarówki zaproponowali podwiezienie praktycznie pod samo miasteczko. Po wejściu do kabiny od razu było czuć klimat Rifu- kierowca popalał w czasie jazdy sipsi. Jest to długa fajka z małym glinianym cybuchem, która służy do palenia kifu- drobno posiekanych kwiatostanów konopi i odrobiny dzikiego tytoniu. W oparach absurdu dyskutowaliśmy o świecie. Gość po arabsku, a ja jakkolwiek ;) Chwilami nawet mieszanka 3 języków w jednym zdaniu była niewystarczająca.

    Wylądowaliśmy na skrzyżowaniu w Ain Aicha, złapaliśmy na stopa taksówkę (kierowca wracał na postój) i wreszcie byliśmy w znajomym Taounate!

    Zeszłoroczny znajomy, po wiadomości, że jesteśmy jakoś stracił werwę do odpisywania. Szkoda, że niepotrzebnie ściągnął nas do miasta, ale jakoś sobie poradzimy.

    Po zwiedzeniu (za duże słowo, łącznie jakieś 30 minut chodzenia) centrum dostąpiliśmy zaszczytu obserwowania i odczuwania ulewy. Mało brakowało, a z nieba napierdalałyby żaby! Ulice zmieniły się w rzeki, a my bez namiotu.

    Los zesłał nam Omara, dla którego nie było rzeczy niemożliwych. Nocleg, zwiedzanie, hasz- wszystko miał lub był gotów załatwić.

    W końcu zawiózł nas skuterkiem do domu położonego 5 minut od centrum. I tu się dopiero zaczęło... Prosił, żebym kazał różowemu go pocałować. Negatywna odpowiedź niespecjalnie go zasmuciła.

    Padła propozycja spania we 3... Powiedziałem, że nie ma potrzeby i chętnie kimniemy się na podłodze. Spuścił z tonu i odpalił kompa.

    - patrzcie jakie fajne strony znam- wypalił cały w skowronkach

    Fajne strony okazały się ukrytymi kamerkami do podglądania śpiących ludzi, voyeurvilla itp.

    Omar bez krępacji opowiadał o tym, co go kręci, więc my musieliśmy się wykręcić.

    Niestety skurwiel nie chciał na wypuścić. Mówił, że będzie miał przesrane u ojca, że mamy wyjść jutro itp. Na co odparłem po polsku, że mam to w dupie i obetnę mu kutasa, jeśli nie posłucha. Z obłędem w oczach powtarzał, żeby zostać choć jedną noc, żeby różowa go przytuliła itp.

    Moje uszy więdły od słuchania tego pojeba, więc wreszcie go odsunąłem i wydostaliśmy się z pokoju. W przedpokoju powtórka- błagania dewianta, które uciąłem otwierając drzwi wejściowe.

    W zacinającym deszczu pomaszerowaliśmy do centrum, po dridze bezskutecznie szukając miejsca do spania.

    Naszym wybawicielem okazał się pan Said. Właścicel knajpki o wyszukanej nazwie 'Snack Said'. Zamówiliśmy po bagiecie z jajkiem, warzywami itp. Said po chwili rozmowy zaproponował spanie w knajpce. Zgodziliśmy się bez wahania. Wtem do knajpki wpadło chyba z 6 rozkrzyczanych młodzieńców i kompletnie pokrzyżowało nam plany noclegu i całej podróży.

    Jak? Tego dowiecie się w kolejnym wpisie ;) Teraz idę szamać kaktusy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu palę jointa w salonie gier pod tabliczką zabraniającą palenia haszyszu( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #autostop #podroze #podrozujzwykopem #wykopjointclub
    pokaż całość

    źródło:

  •  

    Autostopem po Maroku ciąg dalszy. Poprzednie wpisy pod #okonamaroko

    Dziś o tym jak nawialiśmy od gangstera.

    No więc zalegliśmy w przydzielonej nam sypialni i próbowaliśmy zmusić się do trzeźwego myślenia. Hurtowa ilość wypitego alkoholu + stres nie ułatwiały zadania.

    Ku naszemu przerażeniu najbardziej oczywista opcja, czyli wezwanie pomocy przez telefon nie wchodziło w grę. W sypialni akurat nie było zasięgu ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Ciężko myśleć słysząc zza ściany swoje imiona, haszysz, transport, securite i police...

    Tak naprawdę plan ucieczki napisało życie i mocne słowiańskie głowy:

    przed świtem najebany gospodarz gdzieś pojechał, a jego żona bez stymulacji rozmową zasnęła szybciej niż sołtys po dożynkach. To była szansa dla nas! Musieliśmy tylko zabrać bagaże i pokonać łącznie 3 pary drzwi...

    Ucieczka oknem odpadała, byliśmy na drugim piętrze, a w oknach kraty.

    Serce napierdalało mi jak po metrowej kresce fety, ale zacząłem ładować na grzbiet plecak. Nagle żona gangusa przestała chrapać. Zdjąłem go o z duszą na ramieniu modliłem się, żeby alkohol znów ją pokonał.

    Nasz plan okazał się mieć lukę- musiałem najpierw sprawdzić, czy drzwi wyjściowe są otwarte.

    Wyjście do kibla to dobry pretekst, ale dla wiarygodności musiałem się odlać. Ciężko nie narobić przy tym hałasu, zwłaszcza po pijaku i w kucanej toalecie. Nieopatrzność czuwała i odlew wyszedł perfekcyjnie.

    Drzwi pozamykane, ale zostawili klucz w zamku! ( ͡° ͜ʖ ͡°) Szybko wrzuciliśmy bagaże na grzbiety i wio do drzwi. Z wrażenia krew chyba miałem gazowaną. Różowy próbuje przekręcić klucz, a ja zabezpieczam ją na wypadek pobudki właścicielki. Pierwsze drzwi otwarte. Z drugimi poszło gorzej. Zbiegamy po schodach. Jak na złość drzwi od bramy ustępują opornie. Czujka naszego porywacza- strażnik samochodów, akurat gdzieś wybył. Zaczynamy kluczyć bocznymi uliczkami w kierunku przeciwnym do zadeklarowanego. Zamiast Ifrane udajemy się w stronę gór Rif. Kiedy dobiegliśmy w okolice jednostki wojskowej byliśmy już bezpieczni, więc po przerwie na ogarnięcie mogliśmy kontynuować podróż na północ. Nie wiedzieliśmy, że jeszcze tej samej nocy znów będziemy spierdalać z niewoli...

    Zaraz idę na wylotówkę do Ketamy- stolicy kradzionych aut, narkotyków, morderców itp., ale przede wszystkim miłych ludzi i haszyszu( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podroze #autostop #narkotykizawszespoko #wykopjointclub #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Jutro będzie o tym głośno... #rozowypasek poprosil swojego #niebieskipasek zeby zatrzymał sie swoim autem na uboczu w nocy bo musiala za potrzebą...
    Nie ma jej 5-10min i niebieski poszedl jej szukac, mija 15-20min i nie ma :( Dzwoni na policje... znalezli ja po kilku godzinach :( 48 ran kłutych :(

    pokaż spoiler usiadła na jeża ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    pokaż spoiler #samochody #heheszki #dowcip #autostop #takaprawda #suchar #niebieskiepaski #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    #okonamaroko, kolejna część historii rodem z Pruszkowa w latach 90 ;)

    Przepraszam za chaos i nieregularne wpisy, ale miejscowa młodzież nie pozwala mi się nudzić. Wczoraj pojechaliśmy w nocy po koks i wino do Ketamy- stolicy haszyszu i krainy rządzonej przez marokańską mafię, ale o tym będzie w swoim czasie.

    Pędziliśmy autostradą Meknes-Fez, a pasy w samochodzie służyły kierowcy za otwieracz do piwa. 4 butle zabrane z klubu z dziwkami ledwo starczyły, żeby dojechać na przedmieścia.

    - może łykniemy jeszcze wina? - rzucił kierowca i nie czekając na odpowiedź skręcił w kierunku meliny

    Kupno reklamówki browarów i 2 win nie zajęło mu dłużej niż wizyta na stacji benzynowej. Piliśmy browary i kręciliśmy się autem bez celu po Fezie. Odwiedziliśmy teściową kierowcy, zajechaliśmy do centrum po fajki i wreszcie udaliśmy się do domu właściciela.

    Tam standardowo- na stół wjechały orzeszki, owoce i inne przekąski. Żona naszego dobrodzieja zakryła włosy chustą tylko po to, żeby za chwilę palić fajki i walić wino z mężem xD Warto odnotować, że rzekomo nie mówiła słowa po francusku (zaraz zrozumiecie o co mi chodziło).

    Impreza jak każda, właścicel przechwalał się swoimi 6 samochodami, 3 mieszkaniami, szafą pełną Ralpha Laurena itp. Gdy miał już ostro w czubie, to zaczął szemrać coś do żony i ogólnie atmosfera gęstniała.

    Nagle nasz dobrodziej wypalił, że ma świetny pomysł na biznes. Musiałbym tylko zeznać, że wywróciłem się na chodniku, a on załatwi resztę: wpakują mi nogę w gips, dołożą do środka 2 kg haszyszu, polecę następnego dnia do Włoch i zostanę milionerem. Pod warunkiem, że znajdę na własną rękę nabywcę na 2 kilo towaru. W międzyczasie różowy miałby być zakładniczką w Maroku. A więc to takim transportem się zajmował...

    Była to propozycja z tych, które niełatwo odrzucić, ponieważ pomysłodawca podkreślił, że wycofanie= wycieczka 2m pod ziemię bez biletu powrotnego. Gdybyśmy nie zrozumieli, to każdorazowo używał jeszcze gestu imitującego strzelanie z pistoletu.

    Zrobiliśmy dobre miny do złej gry i poszliśmy do sypialni, gdzie do świtu obmyślaliśmy plan ucieczki. Dobrodziej i żona całą noc rozmawiali na nasz temat i dzwonili w różne miejsca, raz rozmawiali po arabsku, innym razem po francusku.

    W rozmowach ciągle padały: nasze imiona, haszysz, pieniądze, policja i bezpieczeństwo.

    Dokończę nast. razem. Wczoraj wróciliśmy do bazy o 5 nad ranem, niedawno wstałem i idziemy się spotkać z kumplem z zeszłego roku.

    Fotka z wczorajszej imprezy objazdowej.

    #podrozujzwykopem #autostop #podroze
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @Panda91: ile razy już tam byłeś? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Rok temu byłem tam z różowym parę dni, spałem na dziko i u rolników. Trzeba być ostrożnym, bo policja ci nie pomoże, ale generalnie największy problem to odmawianie ścieżek koksu i nadmierna gościnność miejscowych ;)

      W czasie poprzedniego tripa zaliczyłem Khlelfa, Ikkauen, Tlat Ketama, no i samo Issaguen.

    •  

      @Spearo: Ty powiedz cos o tym planie ucieczki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: sagan_
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    dzisiaj łapanie stopa z Budapesztu do Wiednia. Oby szybko poszło :)
    #autostop #dziendobry

  •  

    Stopowania po Maroku ciąg dalszy.

    Noc 1: pod drzewem oliwnym na przedmieściach Fezu. Strasznie zimno, więc nieprzespana.

    Dzień 1: Niebiesko-zielone miasto Moulay Idriss. Wizyta w ruinach rzymskiego miasta Volubilis (pic related).

    Potem Meknes i bezowocne łapanie stopa na bramkach autostrady. Wcześniej tego dnia podwiózł nas jakiś dziany gość, z którym wymienieliśmy kontakty i zapraszał nas do Fezu na noc. Zadzwonił zapytać jak idzie i przyjechał po nas autem. Tym razem mercem s klasą. Później pojechaliśmy z nim do klubu w klimatach Pruszkowa lat 90- dziwki, alfons w skórzanej kurtce przy barze, alkohol i barmanka częstująca blantami. Nowy znajomy ciągle stawiał kolejki i łącznie przewalił równowartość 100 euro. Najebany wsiadł za kółko, dał mi 4 browary i pognaliśmy autostradą do Fezu kontynuować zabawę...

    Dalszy ciąg później, bo właśnie piję figowy bimber i palę jointy z miejscową młodzieżą w Taunate- najzajebistszym mieście Maroka, u podnóża gór Rif. 5g # za równowartość 5 zł ( ͡° ͜ʖ ͡°) #okonamaroko #wykopjointclub #autostop #podrozujzwykopem #podroze
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Pierwsza samota próba #autostop w Holandii/N Niemczech zakończona sukcesem ʕ•ᴥ•ʔ żyję, jestem u hosta, pijcie ze mno kompot!
    #12podrozy #podroze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20161013_185833.jpg

  •  

    Trzymajcie kciuki, bo się trochę cykam, ale jadę zrobić niebieskimu niespodziankę na lotnisku ( ͡° ͜ʖ ͡°) jakby ktoś jechał od Enschede w te strony i widział dziewczynkę w szarym płaszczu, to proszę się zatrzymać!
    #autostop #12podrozy #podroze #podrozujzwykopem

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20161013_092407.jpg

  •  

    Salam alejkum Mirki i Mirabelki!

    Zaczynam dżihad!( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Rozpiszę się o przygodach z drogi do Maroka dopiero jak się tu trochę ogarnę. Póki co muszę załatwić jedzenie, picie, nóż, plan na dzis, no i bibułki #pdk Przez brodę byłem trzepany na każdym lotnisku...

    Marokańscy znajomi w ostatniej chwili polecieli w chuja z noclegiem i pomocną dłonią, więc pozostaje tylko polska kreatywność.

    #autostop #okonamaroko #podrozujzwykopem #podroze #wykopjointclub

    @4kroki @b4rt @beczak @bullets @chucka @Cockatrice @corrot @donjohn @feelbeats @Hardporecorn @heart @igloopoldebica @inercja @kaziiu @kotarskiandcompany @kudla99 @KurczakPozogi @lasiu @mg78 @mglistyPoranek @Migfirefox @mptw @mutare @nofink @ostatni_wolny_login @paprok @patrykard @ruber @sagu93 @Shapeshifter @smalczyk1 @sofa @Staraagrafka @su1k @tekedo @theia @tino @typowytypek @your_nightmare
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Mircy, za 2,5 h ruszam do Maroka i zamierzam zjechać kraj od pustyń na południu aż po plantacje marihunaen na północy. Postaram się znaleźć i porozmawiać z berberyjską kobietą z tradycyjnymi tatuażami na twarzach. Lecę tylko z bagażem podręcznym, więc zapalniczka, nóż, śpiwór i namiot zostają w PL. Spanie głównie na dziko i pełen survival. Prawdopodobnie będę wrzucał jakieś fotki na mirko. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany, to zawołam.

    Jeżeli ktoś ma jakieś rady/sugestie, to zachęcam do dzielenia się jak najszybciej, bo nie wiem, kiedy uzyskam dostęp do neta.
    #podrozujzwykopem #autostop #podroze #afryka i trochę #wykopjointclub, gdyby kogoś interesował temat marokańskiego haszu.
    pokaż całość

  •  

    Robione po 2 piwach jadąc na rowerze (prawie skończyło się wywrotką). Na zdjęciu mój host z CouchSurfingu :) Lublana, Słowenia #fotografia #fotografiaanalogowa #autostop #slowenia

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Umówiłem się dziś na skype'owy wywiad z Dawidem Fazowskim #faza #przezswiatnafazie Jeśli chcielibyście go o coś zapytać to możecie wpisać poniżej pytania.
    Wołać kogoś kiedy opublikuję wywiad?
    #podroze #podrozujzwykopem #turystyka #autostop

  •  

    Mirki, trzymajcie proszę kciuki. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to jutro wchodzę na pokład statku płynącego do... Tuvalu, najrzadziej odwiedzanego i jednego z najbardziej odizolowanych państw na świecie. Jak jednak do tego doszło?

    Ten kto pragnie załatwić jakąś sprawę na południowym Pacyfiku musi uzbroić się w trzy rzeczy: dobre buty, cierpliwość i masę czasu. To, że wyszukiwanie czegokolwiek za pomocą internetowego medium jest tu bardzo słabo rozwinięte zrozumiałem już dawno. A już w szczególności jeżeli mowa o rynku wszelakich usług oceaniczno-transportowo-przewoźniczych.

    Tuvalu zawsze było moim cichym marzeniem. Ekstremalnie odizolowane, zapomniane przez Boga wysepki powoli godzące się ze swoim nieuniknionym losem rychłego zniknięcia z powierzchni Ziemi pobudzają wyobraźnię. Wiedziałem jednak, że ze względu na horrendalne ceny biletów lotniczych spowodowane małą ilością zainteresowanych oraz brakiem jakiejkolwiek konkurencji na rynku, może to pozostać w sferze marzeń.

    Dlatego też zaraz po pierwszym lądowaniu na Fidżi zacząłem istne poszukiwanie igły w stogu siana. Ktoś tam gdzieś coś słyszał, kiedyś coś tam było ale w sumie to nic nie wiadomo. Po przemierzeniu doków wzdłuż i wszerz, masie fałszywych tropów, skrawkach przestarzałych informacji w Internecie, odwiedzeniu kilku agentów i dwóch ambasad oraz niezliczonej ilości telefonów, złapałem jednak jakiś trop. Ponoć statek pływający nieregularnie na Tuvalu co około 3 miesiące zatrzymuje się w Suvie i możliwe że będzie tu pod koniec września. Zawiesiłem więc na jakiś czas pomysł i udałem się na Wyspy Salomona i Kiribati.

    Po powrocie kilka dni temu na Fidżi postanowiłem z ciekawości odnowić swoje kontakty i... bingo! Statek stoi akurat w porcie, gotowy do odpłynięcia! Niesamowity fart. Po paru kolejnych telefonach dostałem zielone światło na boarding. Następne trzy dni mam spędzić na otwartym podkładzie łajby sunącej do Funafuti, głównego atolu Tuvalu. Jestem mocno podjarany, to może być piękne zwieńczenie mojej 2,5 miesięcznej wyprawy po Oceanii. Trzymajcie kciuki kumple a ja lecę po zapas konserw oraz wyposażyć się w słomkową matę na pokładowe dechy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jakby ktoś chciał kartkę to robię #rozdajo już teraz gdyż nie wiem kiedy będę miał następny dostęp do internetu. W kontakcie!

    #wanderlust - tag z mojej obecnej tułaczki po Oceanii i wyspach południowego Pacyfiku.

    #podroze #podrozujzwykopem #swiat #ciekawostki #zainteresowania #autostop #azylboners

    PS. zdjęcie tym razem nie moje.

    pokaż spoiler @inomoe @Krolowiec @MackaCthulhu @dominiksese @emipk505 @xyz23 @Balthum @Zabatrawiasta @Szarobury_drut_kolczasty @elbankiero @sorhu @Pijokot @anuszqa @pizzajestzajebista @miscyfion @predator82 @soszu @prosiack @efceka @Enzo_Molinari
    pokaż całość

  •  

    #podroze #amerykapoludniowa #autostop #chwalesie #oswiadczenie
    Mirki, śledzę wykop prawie od początku, a od niemal 8 lat mam tu konto. Choć nie jestem aktywnym użytkownikiem, to w ostatnich miesiącach zauważyłem, że to wykopowe spierdolenie zaczyna mnie dosięgać... ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Z tego powodu zmieniam swoje życie (przynajmniej na chwilę): robię gap year na studiach, rzucam pracę w #warszawa i właśnie jadę do Berlin, skąd jutro mam lot do Ekwadoru! W Ameryce Poludniowej spędzę 3 miesiące, przemierzając wspomniany Ekwador, a także Peru, Boliwię, Chile i Argentynę. Po hiszpańsku mówię tak se, ale dobrze mi z oczu patrzy, więc mam nadzieję że się uda wrócić na Wigilię ;) trzymajcie kciuki i dajcie ze 3plusy na otuchę ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    pokaż całość

    •  

      @DominoQ: Wrócisz, nie będziesz miał pracy i dziurę w życiorysie. Wszyscy pracodawcy będą myśleli, że siedziałeś w w więzieniu albo ośrodku dla narkomanów.

    •  

      @DominoQ: skoro trekking to polecam (bardzo, bardzo mocno) Torres del Paine w Chile. Sama spedzilam tam kilka dni i byly to zdecydowanie jedne z piekniejszych widokow mojego zycia! Ja zrobilam taka dosc podstawowa trase (4 dni), ale mozna tam spacerowac i kilkanascie dni. Na pewno nie pozalujesz! :)

      +: DominoQ
    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Autostop i bezpieczeństwo

    Niedziela, spokojny dzień po weselu, na które trafiłam zupełnym przypadkiem. W planach był łatwy autostop: Lublin - Wrocław. Co to dla mnie? Wstałam wcześnie, spakowałam się, podziękowałam za gościne i ruszyłam w drogę. Autostrada, stacja benzynowa, wyciągam kciuka. Zabrało mnie pierwsze przejeżdżające auto. Standard podczas samotnego autostopowania.

    Siedząc w aucie na początku nie miałam żadnych obaw. Zwykły kierowca, który co prawda zbyt komplementowal moją nieokreśloną urodę i który trochę za bardzo dopytywał się, czy nie boję się autostopować. Zdarzają się i tacy, żaden problem. Jechał szybko, ale w moim odczuciu nie za szybko.

    Rozmowa się klei i od słowa do słowa gość nagle zaczyna proponować mi narkotyki. I nie, nie proponował mi blanta. Zdecydowanie odmówiłam, pomimo kilkukrotnej namowy. To już był pierwszy zgrzyt. Wiecie, po takiej sytuacji w aucie zapada dość ciężka atmosfera.

    Jedziemy dalej. Nie wiem ile czasu minęło, ale rozmawiamy. Schodzi na tematy seksu. Kierowca ma żonę, która go zdadza. Pokłócił się z nią i najwyraźniej próbuje odreagować jadąc coraz szybciej. I nagle skręca w las. Tak bez słowa, po prostu jedzie.

    Cholera, serce waliło mi jak oszalałe. Już raz wcześniej wywieźli mnie do lasu i straszyli nożem. Nie chciałam tego przeżyć (lub nie) kolejny raz. Byłam tak oszołomiona, że jedyne na co wpadłam to żeby zapytać się 'czemu skręciliśmy?'. Uzyskałam odpowiedź, że 'zobaczysz'. Sekundy mijały mi jak minuty. Nawet nie miałabym się czym bronić. Zatrzymaliśmy się gdzieś na odludziu. Szybka akcja, kierowca sypie sobie dwie kreski, wciąga je, wycofuje i wraca na trasę.

    Chciałam wysiąść, ale zabrakło mi języka w gębie. Cieszyłam się, że nic mi nie zrobił złego, a z drugiej strony, damn, gość na narkotykach prowadzi auto. I jedzie 180km/h. A autostradę minęliśmy już dawno temu. Wbija mnie w siedzenia samochodu. Staram się o tym nie myśleć. Ale z tyłu głowy ciągle męczy mnie niebezpieczeństwo tej sytuacji. Wyprzedzamy po raz kolejny. I znowu i znowu. Widzę jak ledwo nadążamy chować się na prawy pas drogi.

    Dojeżdżamy na miejsce, żyję, nie uczestniczyłam w żadnym wypadku. Wysiadam z auta z miękkimi kolanami. Nauczka na przyszłość: czas nauczyć się więcej asertywności.

    Autostopowicze, Mirki i Mirabelki, uważajcie na siebie! Bądźcie czujni. I uczcie się odmawiać dalszej jazdy na stopa.

    #podroze #autostop
    pokaż całość

  •  

    Ile motocykli można zmieścić na trzech metrach? W #iran całkiem sporo.

    Ciekawostka: motocykle o dużych pojemnościach są tutaj zakazane, gdyż są zbyt szybkie by mogła dogonić je policja. 90% to 125, największy jako widziałem to 220 cm^3. W komentarzach kilka zdjęć.
    #iran #autostop #podroze #motocykle

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Damian Słaboń - jeden z dobrych graczy hokeja w Polsce, ale i tak go znasz tylko jako Faza Fazowski za podróżowanie na stopa....

    pokaż spoiler xD


    #faza #fazowski #autostop

  •  

    Ludzie to kurwy.

    pokaż spoiler Nie będzie TL;DR, bo warto przeczytać.


    Na promie z Norwegii do Danii poznałem młodą Holenderkę, czasu mieliśmy dużo, bo prom płynie całą noc, długo rozmawialiśmy, wypiliśmy sporo piwa i wypaliliśmy sporo papierosów. Śliczna. Wracała z miesięcznego pobytu w Norwegii po swój samochód i wkrótce chce jechać do Norwegii na dłużej. Zachwalałem jej Polskę, myślę, że dobrze ją jej sprzedałem.
    Dziewczyna bardzo interesująca, mega-inteligentna, skromna, idealny przykład na to, że takie #rozowepaski jeszcze nie wyginęły. Chciała szukać na promie jakichś kierowców tirów, z którymi mogłaby się zabrać w stronę domu, ale wszyscy już chyba spali, więc zaproponowałem jej, że chętnie podwiozę ja pod Hamburg, a dalej ona odbije sobie na Zachód, a ja w kierunku Polski (najchętniej zawiózłbym ją pod same drzwi, #yolo , ale nie miałem tyle czasu, poza tym z Danii zabierałem jeszcze parkę ze Stanów z blablacar).

    Mniej więcej w połowie trasy utknęliśmy w potężnym korku na autostradzie, bo był wypadek. Korek z gatunku tych, że wychodzi się z samochodów i czeka w słoneczku na pasie zieleni. Było bardzo miło, towarzystwo holendersko-amerykańsko-polskie, #heheszki i w ogóle nie przeszkadzało nam to, że nie jedziemy. Widziałem, że jest trochę ciężarówek na Holenderskich blachach, więc zaproponowałem tej mojej, żeby się przeszła i popytała. Ale spróbowała w dwóch-trzech i wróciła mówiąc, że nie znalazła nic interesującego. Super!, będzie z nią jeszcze można spędzić te dwie godziny.

    Ale wysiadł z tira przed nami jakiś Polak i przyszedł ze mną pogadać. Typowy kierowca, chłopek-roztropek, w średnim wieku, raczej mało atrakcyjny, ewidentny przykład na to, że trudy utrzymania higieny są sporym mankamentem w tym zawodzie. Popytałem go kurtuazyjnie, jak to jest z jego godzinami jazdy w takich korkach, streścił mi, co tam mówią o korku w CB radiu, chwile pogadaliśmy i okazało się, że on jedzie do Holandii. Spytałem go, czy by nie wziął mojej koleżanki, i on i ona się dogadali (z moją pomocą, bo angielski miał na poziomie szóstoklasisty). W momencie, kiedy przepakowywała swoje bagaże, korek ruszył, więc nie zdążyliśmy się nawet wymienić telefonami (na szczęście znałem jej instagrama) i pojechała.

    Dzisiaj dodaliśmy się na fb i pytam, jak jej minęła dalsza podróż.
    To, co mi opisała, zwaliło mnie z nóg, załączam fragmenty. Jestem, kurwa, wściekły, w Norwegii spędziła miesiąc, jechała wieloma stopami, spała u wielu CSów, a tu się trafił taki zjeb. Człowiek stara się przedstawić Polskę w jak najlepszym świetle, a później takie coś.

    Nie dziwota, że tak nas później traktują za granicą. Nie dziwota, że Polak ma u dziewczyny z Zachodu -10 na starcie.
    Jest mi wstyd, i jako Polakowi, i jako mężczyźnie.
    I jeszcze głupio, że to tak właściwie ja załatwiłem jej tę podwózkę...

    #gorzkiezale #podrozujzwykopem #autostop i jeszcze mój trochę zaniedbany ostatnio tag #nordvegen (choć trochę off-top)
    pokaż całość

  •  

    Jak tam Mirki? nadal wakacje w apartamentach z wifi, klimą i dżakuzi? Nawet mi Was nie żal... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #mojewakacje #autostop #namiot

    źródło: DSCN0770.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #autostop

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0