•  

    Ej, a znacie tą #creepy historię?

    Jest noc.
    W typowym starym domu śpi rodzina: rodzice, córka, syn i dziadek.
    Godzina 3:00 budzi się matka słysząc kapanie wody, odgłos dobiega z piwnicy więc schodzi sprawdzić co to... mija 15 minut ale ona nie wraca.
    Godzina 3:15 budzi się ojciec słysząc to samo więc schodzi do piwnicy i też już nie wraca.
    Godzina 3:25 budzi się córka, słyszy kapanie i schodzi do piwnicy i tyle ją widziano.
    Godzina 3:33, syn obudzony nieustającym kapaniem również decyduje się zejść na dół ale już się nie pojawia.
    Godzina 3.40 budzi się dziadek. Nie ma nikogo, była by kompletna cisza gdyby nie to... kapanie. Ubiera bambosze, i niepewnym krokiem schodzi schodami do piwnicy.
    Odchyla drzwi a tam...

    pokaż spoiler cała rodzina próbuje zakręcić cieknący kran xD


    pokaż spoiler #dowcip #suchar #heheszki

    #creepystory
    pokaż całość

  •  

    #creepypasta #creepy
    Zacząłem niedawno nową pracę jako magazynier. Pensja, którą zaproponował mi szef była na tyle godziwa, abym w końcu wyprowadził się od moich staruszków. Małe mieszkanie na obrzeżach miasta wystarczyłoby mi na dość długi czas, więc wprowadziłem się tam niezwłocznie. Magazyn jest mały, jak na dość znaną firmę, dlatego jego kompletacją i składowaniem zajmuje się zwykle ja i inny, podeszłego wieku pracownik o imieniu Hektor. Hektor był dosyć dziwną osobą, nawet trochę mnie niepokoił. Dziwnie się zachowywał, mianowicie chodzi mi tu o jego częste napady drgawek dłoni. Mówił, że zawsze tak ma, kiedy się czegoś przestraszy albo kiedy się przepracuje. Gdy napady się pojawiały usuwał się na zaplecze, potocznie nazywanym przez nas kantorkiem.
    Jednego razu pomagał mi w przenoszeniu małych, lekkich i zapakowanych pudeł, toteż nie sądziłem, że może się coś stać. Tuż przy końcu naszej pracy, kiedy przechodziliśmy obok widlaków i przewoźników, Hektor zatrzymał się i powiedział, że źle się czuje, po czym poszedł na zaplecze. Widziałem jego drgające chaotycznie dłonie, a także jego zmęczony wzrok. Chciałem go zatrzymać i zapytać się czy coś się stało, ale rzucił na odchodne tylko “Nie przejmuj się, to zajmie tylko chwilę”. Nigdy nie miałem z tym jakiegoś większego problemu, ale fakt, że stary człowiek się czegoś przestraszył, a ty nie wiesz czego, potrafi zaniepokoić. Pytałem się szefa o tą przypadłość, kiedy przyszedł sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Usprawiedliwiał to podeszłym wiekiem i przeżyciami z przeszłości. Cóż, mało mi powiedział, zbyt mało by dowiedzieć się o co może chodzić. Co dziwne o sprawach porządkowych nigdy nie gadał ze mną, to znaczy szef. Zawsze zamykał się w kantorku razem z Hektorem, a po jakichś 20 minutach wychodził.
    Pewnego dnia przyszło do nas dosyć dużych gabarytów pudło do przechowania na kwartał. Pomyślałem, że to dziwne, bo zwykle ten okres czasu nie wynosił więcej niż miesiąc, a nasz mały magazyn nie łapie się na taki duży okres czasu przechowywania ze względu na nieopłacalność. Mój kolega z pracy powiedział, że od czasu do czasu dostajemy takie zlecenia. Firma, która nam to przysyła jest w innej części kraju, do tego płaci więcej niż wynosi stały koszt przechowania. Cóż, tak czy inaczej, zabrałem wraz z Hektorem owe pudło. Niczym się nie wyróżniało, prócz wielkością. Zabraliśmy je do chłodni, tak jak zalecano nam w dokumentach przesłanych wraz z paczką. Produkty spożywcze, jak się domyślałem, chociaż na tak długi okres czasu? W każdym razie, wydało mi się to dziwne.
    Tuż po przeniesieniu pudła, Hektor udał się z drżącymi dłońmi na zaplecze. Poszedłem za nim, gdyż najzwyczajniej w świecie nie miałem niczego innego do roboty. Minąłem parę regałowych korytarzy, w jakiś nieokreślony dla mnie sposób woń owego magazynu mnie uspokajała. Była taka… sam nie wiem jak to nazwać. Jakby było w nim wszystko idealnie. Idealna temperatura, wilgotność, cisza, szum powietrza wydobywający się z wentylacji. Z czasem nawet polubiłem swoją pracę, była stosunkowo prosta, a i otoczenie nie zagrażało mojemu zdrowiu. W każdym razie, zastałem Hektora siedzącego na krześle przy grzejniku z butelką whisky w dłoni. Zamknąłem drzwi. “Oszalałeś!? Chcesz się schlać w robocie!?” zapytałem z oburzeniem. Nie odpowiedział mi. Siedział w ciszy, z własnymi myślami. Po chwili jednak podniósł butelkę, napełnił szklankę. Gdy wypił zawartość zapytałem ponowiłem pytanie, ale odpowiedział mi tylko “Nie przejmuj się młody, wracaj do roboty”.
    Z czasem zauważyłem, że poruszam się po magazynie szybciej niż zazwyczaj. Gdy przechodziłem obok poszczególnych korytarzy stworzonych z kilkudziesięciu metalowych półek i regałów zaczynałem przyspieszać, odczuwać strach przed zgubieniem się w nich. Po kilku tygodniach niepokój przerodził się w strach, a jeszcze później w prawdziwą grozę. Bałem się, że na końcu korytarza światło nade mną trafi szlag i zostanę sam w ciemności. Pożarty przez wszech ogarniający mnie mrok, zamknięty w klatce wykreowanej w ogarniętej strachem wyobraźni. Czas spędzony między półkami zdawał się nie mieć końca. Słyszałem tompnięcia nagich stóp za sobą. Nie były to pojedyncze odgłosy, lecz horda stąpających za mną niewidzialnych widm. Czułem na sobie ciężar ich wzroku, przytłaczały mnie swą mocą, ale gdy tylko się odwracałem niczego nie zauważałem. Z przyjemnością usuwałem się na zaplecze i gdy nadażała się okazja, piłem whisky razem z Hektorem.
    Cóż… sądzę, że domyślał się, dlaczego z porządnego pracownika zamieniałem się powoli w przygniecionego swoim własnym umysłem człowieka. Często byłem przy Hektorze, a on ze mną. Byliśmy jak żołnierze otoczeni przez krąg ognia, walczący ze swoim niewidocznym oponentem. Gdy tylko widzieliśmy mrugające światło na końcu regałowego korytarza oboje wiedzieliśmy, że nie powinniśmy tam iść. Rozumieliśmy się bez słów, często unikaliśmy rozmów na temat owych wydarzeń. Wystarczało jedno spojrzenie i już oboje wiedzieliśmy co się dzieje. Jednakże koszmary w pracy przenosiły się także do naszych domów, wpływały na nasze rodziny. Czuliśmy się tacy bezbronni. Lampy w magazynie często się psuły, jak i w naszych domach, zwłaszcza jarzeniówki. Często widywałem cienie w kątach pokoju, dziwne odgłosy za oknem. Przypominały pukania w ścianę… nie, bardziej jakby ktoś zaczął mieszkać w moich ścianach, w moim domu. Moja dziewczyna przyznała się, że nie chce u mnie przesiadywać, ponieważ czuje się obserwowana. Najwyraźniej ta klątwa przerzucała się także na wszystkich bliskich nam osób. Podobnie jak ja, zaczęli mieć koszmary. Opowiadali mi, że śni im się ciągle ten sam sen.
    Moja dziewczyna śniła o tym, że jest w dużym pomieszczeniu. Nie może zobaczyć podłogi, jej głos jest wyciszony, tak jakby była w próźni. Dusi się. Jak opisywała, mogła zobaczyć samą siebie, ale jest jakby otoczona przez gęstą i czarną jak smoła mgłę. Wszystko co jest dalej niż 1 metr jest niedostrzegalne. Słyszy zbliżającą się zgraję zjaw za sobą, ich tupot nagich stóp. Ucieka gdzie się da, byle dalej od tego. W momencie gdy głosy zamieniają się w krzyki, budzi się. Heh. Szczęściara… Ja miałem gorzej. Krzyki nie ustawały, czułem się jakby były tuż za moimi uszami. Ja się nie budziłem, nie mogłem się wybudzić! Z czasem i mój krzyk dołączał do tego chóru. Często błagałem by przestały, by powiedziały to czego ode mnie chcą. Czułem jak moje uszy zalewają się szkarłatem, a ciecz lądująca wraz ze smarkami na ziemie utwarza napis.
    Wtedy się budzę. Już spokojny, już szczęśliwy. Szczęśliwy, że to ustało… Przynajmniej na tą noc.
    Minęły równo trzy miesiące od czasu dostarczenia tej dziwnej paczki. Kopnął mnie zaszczyt wywiezienia jej z chłodni. Wykonałem polecenie, które wydał mi szef, jednak… sam nie wiem, pech czy może szczęście chciało aby paczka akurat w tej chwili zaczęła przeciekać dziwną substancją i uderzać nasze nozdrza ohydnym fetorem.
    Postawiłem paczkę, odjechałem i wysiadłem z wózka widłowego. Obserwowaliśmy przeciekający pakunek wraz z szefem i dwoma pomocnikami. Widziałem strach w oczach pozostałych. Patrzyli ze zgrozą na powiększającą się kałużę rdzawej cieczy. Zauważyłem dziurę. Miała mniej więcej 6cm średnicy. Lampa na końcu korytarza pękła, wybudzając nas z transu. Szef uderzony aktualną sytuacją rozkazał Hektorowi wywóz pakunku.
    Osłupiał, ale i tak poszedł w stronę wózka. Po drodze usłyszałem jak szeptem wytoczył w stronę szefa parę, soczystych obelg. Bordowa ciecz nadal ciekła z paczki, kroki Hektora wytwarzały głośne echo w magazynie. Wsiadł do wózka, podrapał się po głowie, przekręcił kluczyk i ruszył w stronę kartonu.
    To była godzina zero. Czas, w którym wszystkie sekrety zostały odkryte na światło dzienne. Co od śmierci się zaczęło, śmiercią się zakończy.
    Starzec zwolnił po czym złapał się za klatkę piersiową. Zrobił się czerwony jak burak. Opadł na dźwignie, a wózek gwałtownie ruszył. Jedna z płóz przedziurawiła na wylot paczkę. Przerażony szef podbiegł do wózka i wyciągnął mojego współpracownika, rozkazał zadzwonić natychmiastowo na pogotowie i policję. Wyciągnąłem komórkę i wpisałem numer, wtedy niespodziewanie inny pracownik krzyknął “UWAGA!” wskazując na karton. Ciężar był zbyt duży, a materiał przesiąknięty krwią. Jeden z rogów urwał się ukazując poćwiartowane szczątki ciał. Szkarłat wylał się z pakunku tak obficie, że gdybym nie cofnął się o dwa metry w tył, dosięgnąłby mnie. Świat się zawalił pod moimi stopami. Patrzyłem na tą makbrę. Niewidzialny demon śmierci przywoływał moją uwagę, swymi niewidocznymi dłońmi. Zaciskałem coraz mocniej telefon w dłoni przy uchu. Słyszałem głos kobiety wydobywający się z drugiej strony, zaniepokojony i nerwowy. Krzyki pracowników…
    Od tej tragedii minęło 5 miesięcy. 5 miesięcy terapii, 5 miesięcy ciągłych pytań, 5 jebnych miesięcy… 5!!! A ja nadal pamiętam ją tak dobrze, jakby wydarzyła się zaledwie minutę temu. Okazało się, że firma, która nam to wysłała nie wiedziała o jaką paczkę chodzi. Aczkolwiek nie mogli zaprzeczyć dziwnym odejściom pracowników, a także ich ciągłych zaginięć. Nie zgadniecie na jaki adres mieliśmy przesłać pakunek. W środku naszego miasteczka umiejscowiony jest mały, dobrze prosperujący sklep mięsny. To byłby ogromny skandal, gdyby paczka została tam dostarczona. 12 zwłok, tyle odnaleźli śledczy, 9 rozpoznano. Nie znaleziono sprawcy. Firma splajtowała, nasz magazyn zamknięto. Teraz mam nową pracę, nowe miejsce zamieszkania, nową tożsamość.
    Ale wiecie co z tego jest najgorsze? Że to nie była pierwsza taka paczka. Hektor zginął tamtego dnia na zawał, więc nie mogłem go zapytać o coś konkretniejszego. Szef zniknął bez śladu tuż po tym jak zadzwoniłem na policję. Jebny sukinsyn. On coś musiał wiedzieć na ten temat. Jestem tego pewien! Jak inaczej wyjaśnić to, że paczka w ogóle się tam dostała? To przez niego do dziś nie mogę zapomnieć o tym zdarzeniu, to przez niego do dziś pamiętam napis, który pojawiał się w moim śnie, utworzony z krwi z moich uszu…
    "Wolność"
    pokaż całość

  •  

    O skurwesyn( ͡º ͜ʖ͡º)dobry śmieszek #samochody #audi #motoryzacja #tuning #creepy #sztuka

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Czy chce ktoś usłyszeć historie co sie przed chwila odjebalo jak byłem ze znajomymi w opuszczonym budynku na Woli?
    #creepystory #creepy #urbanexploration

  •  

    Resident 7 przy tym to bajeczka, szkoda, że anulowali
    #gry #creepy

    źródło: youtube.com

  •  

    Ten kudłaty skurczybyk do dzisiaj powoduje ciary.
    #twinpeaks #creepy #seriale

    źródło: killerbob.JPG

  •  

    Przed chwilą miałam wrażenie że ktoś puka mi w okno w moim pokoju

    pokaż spoiler Mieszkam na drugim piętrze ( ͡° ʖ̯ ͡°)


    #creepy #bojesie #pomocy #smutnazaba

  •  

    Komu komu szydełkowego dzidziusia? To chyba służy do straszenia niegrzecznych dzieci, innego powodu stworzenia tego dzieła nie potrafię wymyślić :-D
    #szydelkowanie #handmade #rekodzielo #creepy

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Prosektorium w opuszczonym szpitalu poradzieckim w #legnica
    #opuszczone #opuszczonemiejsca trochę #creepy

    •  

      @Sheena1: O ile mnie pamięć nie myli, to jest on w posiadaniu grupy zabużan (nie wiem czy go kupili czy dostali w ramach rekompensaty za mienie zabużańskie). Przez pewien czas na pewno był tam jakiś cieć, ale czy teraz jest to nie wiem.

      +: Sheena1
    •  

      @Sheena1: Rok temu był ale dało się z nim dogadać nawet otworzył nam drzwi do szpitala i poinstruował jak się dostać w różne miejsca. Jak tam byłem to w prosektorium została już sama lampa ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #gif #creepy #rozowepaski

    GIF

    źródło: i.imgur.com (1.95MB)

  •  

    Mircy jaka dzisiaj sytuacja mi się wydarzyła:
    Od ostatnich dwóch miesięcy staram się spacerować codziennie. Jako, że mieszkam nad morzem często spaceruje sobie wieczorami plażą (te świeże powietrze nad Bałtykiem coś wspaniałego (。◕‿‿◕。) i czasami zahaczam o kawałek lasu. Dzisiaj niestety akurat też zahaczyłem. Spacerując sobie spokojnie i wdychając świeże powietrze nagle zobaczyłem gdzieś w odległości około 300-400 metrów ode mnie w prawo pomarańczowe malutkie światełko. Myślę sobie oho - jakiś kompan dotlenia się razem ze mną i świeci sobie drogę tak by coś było widać. Idąc tak sobie dalej, coraz bliżej oświetlonej ulicy, zbliża się upragniony koniec ścieżki, rozglądając się w lewo i w prawo nagle na moich oczach gaśnie to malutkie światełko. Hmmm, po krótszym zastanowieniu - pewnie wyłączył bo widać oświetlenie i jako tako naszą leśną ścieżkę. Zaniepokoiło mnie to jednak i po kilku chwilach odwróciłem się za siebie. Zobaczyłem jakby kawałek białego prostokąta na mniej więcej wysokości klatki piersiowej i nic więcej. Lekko się wystraszyłem i bardzo mocno przyspieszyłem kroku (prawie trucht). Odwróciłem się za jakiś czas i po raz drugi znowu to zobaczyłem, ale tym razem było to zdecydowanie większe coś na kształt bluzy noszonej przez kogoś. Nic więcej poza bluzą nie było widać a jako, że było zdecydowanie większe od ostatniego razu porusza się szybciej niż ja. Od tego momentu nawet nie wahałem się przez sekundę - wykręciłem na setkę prędkość niewiele gorszą od Bolta. Nie odwracałem się więcej za siebie ani nie patrzyłem na boki. Po dotarciu do oświetlonej ulicy, zwolniłem i przestraszony stałem wypatrując cały czas na przeklętą ścieżkę. Ciekawy będąc któż to mnie mnie tak wystraszył, czekałem ponad 5 minut. W tym czasie nie zobaczyłem żywej duszy ani nie usłyszałem żadnego szmeru. Wiem jedno po tym wydarzeniu samemu prędko ponownie nie wrócę do lasu.

    #creepy #creepystory #truestory
    pokaż całość

  •  

    Kiedys, gdy zamykalem oczy, to widziałem różne rzeczy, typu jakies potwory, trupy, ogólnie dla ludzi straszne rzeczy. Przejebana sprawa, gdybym miał jakaś słaba psychikę, to wyciąłbym sobie te zasłony na oczy XD miał ktos cos podobnego? Z czego to sie mogło brać? #sny #creepy

  •  

    Dobranoc Mirki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #horror #creepy #dobranoc #krainagrzybow

    źródło: youtu.be 18+

  •  

    Ale powiem wam szczerze, ze nie wiem jak Daniel czy Lukasz moga bez zmruzenia oka egzystowac w takim srodowisku - moze ich psychika stworzyla sobie alternatywna rzeczywistosc a my jestesmy tylko projekcja ich umyslu..?

    #danielmagical #creepy

  •  

    Przypomniała mi się wczoraj jedna dziwna rzecz. Miałem naście lat i byłem w skansenie w Biskupinie (nie pamiętam dokładnie kiedy, bo byłem tam kilka razy). Wokół stali i chodzili ludzie pojedynczo oraz w grupach. Ja stałem sam i chyba na kogoś czekałem. Zauważyłem wtedy dość bladą dziewczynę o długich ciemnych włosach. Przykuła moją uwagę, bo również stała sama i miała dziwne, niepokojące spojrzenie. Nie wiem, czy to przez odległość, czy wzrok mi płatał figle, ale wydawało się, że jej oczy są całkowicie czarne. Wówczas mnie zauważyła i się uśmiechnęła, ale tak jakoś karykaturalnie, a jej usta wydawały się bezzębne. Jej twarz przypominała klasyczną maskę komediową (pic rel). Jakoś nie miałem ochoty odwzajemniać, rozglądałem się tylko za kimś znajomym i zastanawiałem się, czy tylko ja to widzę i czy mi czasem nie odbiło. Dziewczyna na zmianę poważniała i uśmiechała się, przy czym każda zmiana na twarzy była błyskawiczna. Trwało to najwyżej parę minut, w końcu z odrętwienia wyrwało mnie wołanie. Postanowiłem, że lepiej nikomu o tym nie mówić.
    Albo coś ze mną nie tak, albo to było #creepy ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    coś a'la kraina grzybów ale o nogach (✌ ゚ ∀ ゚)☞ tak, wyrwanych z dupy
    bardzo zabawne, polecam
    #creepy #polskiyoutube #krainagrzybow #heheszki

    źródło: youtu.be

  •  

    #creepy #creepystory #leczna #lublin #ciekawostki
    W nawiązaniu do swego dawnego posta. W skrócie znalazłem miejsce gdzie odprawia się czarne msze.

    Zdobyłem zdjęcia z lata ubiegłego roku, dobry znajomy był tam parę tygodni po tym jak ja tam byłem: http://imgur.com/a/vG7vU
    Widać, że to miejsce żyło. Jest kilka nowości.

    Wybrałem się tam jeszcze parę tygodni temu i była zimowa przerwa albo już miejsce zostało "spalone" i znaleźli sobie inne. http://imgur.com/a/9SMIE Pozrywane obrazki z drzew, brak świeżej obecności.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 17549028_649572821895364_2076244956_o.jpg

  •  

    A ty kiedy ostatnio sprawdzałeś swój kosz na śmieci... ʕ•ᴥ•ʔʕ•ᴥ•ʔʕ•ᴥ•ʔ

    ʕ•ᴥ•ʔʕ•ᴥ•ʔʕ•ᴥ•ʔʕ•ᴥ•ʔʕ•ᴥ•ʔʕ•ᴥ•ʔ

    #windows #creepy #humorobrazkowy

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Tak patrzę, patrzę i się zastanawiam, co jest dziwnego w tym zdjęciu, a tu kurwa w tle jakieś oko się gapi spod kołdry
    #creepy

    źródło: IMG_2463.JPG 18+

  •  

    Zdjęcie, które niedawno zostało odkryte w sklepie ze starociami.
    Z tyłu widnieje tylko jedna informacja: 1922 rok.

    #fotografia #ciekawostki #creepy

    źródło: jhhzSsV.jpg

  •  

    #truestory #creepystory
    Ta historia pojawiała się już na wykopie, jednak zawsze była przedstawiana jako #creepy, ale według mnie nie do końca słusznie. Zbliża się trzecia rocznica tych wydarzeń dlatego pobawiłem się w #csiwykop i zebrałem wszystkie informacje jakie znalazłem, które starają się wytłumaczyć historię w logiczny sposób. Jednak najpierw chciałbym przypomnieć jak historia zazwyczaj jest przedstawiana.
    Otóż 1 kwietnia 2014 roku zaginęły dwie holenderskie studentki (Kris Kremers i Lisanne Froon), które spędzały w Panamie swoje wakacje. Załączone zdjęcie to jedno z ostatnich zdjęć jakie wykonały. Fragmenty ich kości znaleziono 10 tygodni później, ale zacznijmy od początku:
    1. W dniu zaginięcia dziewczyny wybrały się samotnie szlakiem El Pianista idącym przez dżunglę. Początkowo miały iść z przewodnikiem, ale do samotnej wędrówki namówiło je dwóch mężczyzn spotkanych dzień wcześniej. Zabrały ze sobą smartfony, aparat fotograficzny, okulary przeciwsłoneczne, kilka dolarów i psa. Nie zabrały żadnych ciepłych ubrań, kurtek. Wieczorem pies wrócił do hotelu, gdzie spały sam.
    2. Prowadzone poszukiwania nie przyniosły rezultatów, dopiero 10 tygodni później przypadkowa kobieta znalazła kilka kilometrów od szlaku plecak należący do jednej z dziewczyn. Zawartość plecaka to między innymi: telefony dwóch dziewczyn, ich aparat fotograficzny oraz... ich staniki.
    3. Analiza znalezionych telefonów komórkowych wykazała, że próbowano z nich dzwonić na telefony alarmowe 112 i 911 już 1 kwietnia, czyli w dniu zaginięcia dziewczyn, niestety nie było zasięgu. Telefon Lisanne był aktywny do 5 kwietnia, próbowano z niego dzwonić na numery alarmowe jednak bez skutku. Telefon Kris był aktywny aż do 11 kwietnia, jednak przez ostatnie kilka dni ktoś wprowadzał zły PIN. Łącznie z numerem alarmowym próbowano połączyć się 88 razy.
    4. Aparat fotograficzny zawierał normalne zdjęcie ze szlaku wykonane w dniu 1 kwietnia, następnie był wyłączony aż do 8 kwietnia kiedy to w środku nocy w ciągu 2 godzin wykonano nim 90 tajemniczych zdjęć. Zdjęcia przedstawiają głównie mrok, czarną otchłań, jakieś krzaki - nic sensownego.
    5. Niedaleko miejsca gdzie znaleziono plecak dziewczyn, znaleziono również fragmenty ich kości - stosunkowo niedużo - miednicę Kriss oraz stopę Lisanne, co "ciekawe" stopa była jeszcze w bucie. Podobno niektóre kości były wybielone roztworem fosforu, tak jakby ktoś chciał je "rozpuścić".

    I teraz postaram się wyjaśnić wszystkie te tajemnicze wydarzenia w sposób logiczny na podstawie informacji zebranych z internetu:
    1. Słowo dżungla faktycznie brzmi dosyć dziko, jednak należy mieć świadomość, że szlak na który poszły dziewczyny to... jeden z najpopularniejszych szlaków turystycznych w kraju. Codziennie chodzi nim przynajmniej kilkadziesiąt turystów, z czego znaczna część bez przewodnika. Szlak ten zaczyna się jakieś 2 km od centrum miasta - nic dziwnego, że dzień wcześniej inni turyści namawiali dziewczyny do zaoszczędzenia pieniędzy na przewodniku. O odległości od miasta niech świadczy fakt, że pies wrócił do hotelu na własnych nogach już tego samego dnia. Brak ciepłych ubrań też jest oczywisty ze względu na fakt, że średnia temperatura w Panamie w kwietniu to +28*C. Co się w takim razie stało z dziewczynami? W oficjalnym raporcie można wyczytać, że kilku śledczych wskazało niezależnie to samo miejsce jako miejsce upadku do wąwozu. Co więcej miejsce to pokrywa się z miejscem ostatnich zdjęć ze szlaku wykonanych znalezionym 10 tygodni później aparatem - dziewczyny prawdopodobnie zwyczajnie spadły ze skarpy, a pies wrócił do domu.
    2. Staniki dziewczyn znajdowały się w ich plecaku ponieważ dziewczyny je zwyczajnie ściągnęły podczas podróży ze względu na wygodę. Ta czynność jest podobno oczywista według dziewczyn, a jedyne wątpliwości wzbudza w facetów.
    3. Podczas upadku do wąwozu jedna z dziewczyn (Lisanne) prawdopodobnie złamała między innymi nogę w kostce. Wąwóz ten miał strome zbocza i nie dało się z niego wydostać. Brak zasięgu spowodował, że dziewczyny zaczęły iść wzdłuż rzeki w celu wezwania pomocy. Świadczą o tym liczne próby dzwonienia na numer 112 i 911 - początkowo dziewczyny dzwoniły na europejski 112, ale potem zorientowały się, że w Panamie obowiązuje amerykański 911. Niestety brak zasięgu spowodował, że były zdane same na siebie. Prawdopodobnie ze względu na złamanie Lisanne straciła przytomność lub zmarła z wykrwawienia około 9 kwietnia, dlatego Kris korzystając z jej telefonu wpisywała zły PIN.
    4. Dnia 8 kwietnia w nocy prowadzone były poszukiwania dziewczyn. Dziewczyny prawdopodobnie zobaczyły używane podczas poszukiwań flary i dlatego starały się na nie odpowiedzieć przy użyciu lampy błyskowej - to tłumaczy dlaczego zdjęcia są bez sensu - dziewczyny błyskały lampą na wszystkie kierunki przez 2 godziny do czasu, gdy skończyła się bateria.
    5. Idąc z biegiem rzeki dziewczyny doszły w głąb dżungli, gdzie żyły dzikie zwierzęta, które w nocy zaatakowały, rozszarpały i rozwlekły po okolicy ciała dziewczyn. To tłumaczy dlaczego odnaleziono tylko fragmenty kości. Do stopy (należącej do Lisanne) w bucie żadne zwierzę nie zdołało się dostać, a jej oderwanie od reszty nogi było ułatwione ze względu na złamanie w kostce. Fosfor zawarty jest w moczu zwierząt, stąd jego ślady na resztkach kości.

    Dodatkowo zakładając, że wykluczymy udział osób trzecich to zazwyczaj pojawia się kilka dodatkowych pytań:
    6. Jakim cudem dziewczyny szły kilka dni bez wody? - Dziewczyny szły korytem rzeki, miały wody pod dostatkiem.
    7. Dlaczego dziewczyny oddalały się od miasta? - Szlak, którym dziewczyny podróżowały biegł wzdłuż rzeki od samego miasta. Dziewczyny były pewne, że idąc korytem rzeki dotrą dosyć szybko do miasta (odległość była nieduża). Niestety pech chciał, że szlak biegnie wzdłuż dwóch bardzo podobnych rzek - dziewczyny wpadły do rzeki płynącej w stronę przeciwną, oddalającą się od miasta.
    8. Jakim cudem smartfony wytrzymały aż tyle czasu bez ładowania? - Przez większość czasu były wyłączone, uruchamiano je tylko na chwilę w celu próby wezwania pomocy i od razu wyłączano.
    9. Dlaczego dziewczyny nie próbowały dzwonić do rodziny i nie próbowały wysłać sms'a? - Skoro nie było zasięgu dzwonienie do rodziny nie miało sensu. Należało maksymalnie oszczędzać baterie w telefonach, żeby móc wezwać pomoc gdy pojawi się zasięg. Telefony prawie cały czas były wyłączone, więc sms i tak by się nie wysłał.
    10. Jeżeli to był wypadek to dlaczego dziewczyny nie zrobiły sobie zdjęć z jakimiś obrażeniami, żeby było widać co im się stało? - Oszczędzały baterie na wypadek potrzeby użycia lampy błyskowej do wezwania pomocy.
    11. Czym są dziwne, czerwone wstążki przywiązane do patyka na jednym ze zdjęć, kto i w jakim celu je tam przywiązał? - Są to kawałki reklamówki, dziewczyny przywiązały je do patyka ze względu na ich intensywny kolor i używały jako flagi żeby wezwać pomoc.
    12. Dlaczego dziewczyny po drodze nie pozostawiły “śladów” dzięki, którym ekipa poszukiwawcza mogłaby je odnaleźć? - W korycie rzeki znaleziono spodenki jednej z dziewczyn, w dobrze widocznym miejscu na kamieniu, moim zdaniem to właśnie jeden z takich śladów.
    pokaż całość

    źródło: panama.png

  •  

    on czeka
    patrzy
    tam, za oknem na skraju ciemności

    #creepy #gownowpis

    źródło: i.redd.it

  •  

    Mirki śpicie tam? Chciałbym wam opowiedziec jedna z najbardziej #creepystory jaka wydarzyła mi sie w zyciu, najbardziej #creepy jeśli chodzi o starsze lata, dorosłośc ;) trapi mnie to od łikendu i zadaje sobie pytania odnośnie zaistniałej sytuacji, postanowilem się z wami nią podzielić i troche spuścic z krzyża bo nadal mam dreszcze jak o tym pomyśle.

    A wiec sytuacja miała miejsce w ten łikend, wracałem koło 2 do domu z miasta (trzezwy) i w pełni ogarniający. Wszedlem do bloku, wcisnąłem 10te i udałem sie winda w strone chaty. W zamyśle miałem wejść do domu po jakieś hajsy bo mi brakło na szlugi i zejść do nocnego (1min od domu). Wysiadlem na pietrze, przekrecilem zamek i wszedlem do domu na luzaku. Szybki siur, kasa do kieszeni i fiu po szlugi. Gdy wyszedlem z drzwi zobaczylem kogoś kogo najwyraźniej spłoszyłem (miedzy 10-11 jest przejscie na druga klatke) bo zobaczylem tylko jak ktos szybko wbiega na góre i ucieka. Wkurwilo mnie to wiec postanowilem wyrzucic troche z siebie bluzgow w kierunku korytarza ( tak wiem cisza nocna - nie myslalem wtedy ) gdzie znajdowała sie dana postać. Udawałem nawet że wbiegam po schodach ale po chwili stanalem poniewaz kroki jegomościa ucichły. Postanowilem nie wchodzic na góre z braku informacji o połozeniu gostka w momencie gdy kroki ucichly. Mowie pierdole te szlugi, obczaje przez okno kto wychodzi z klatki i dopiero wtedy wyjde. Wygladalem jak jebany łeb gdzies 5 min a tu nic, zadnego cienia, otwartych drzwi ( mam widok na obie klatki przez które mogł wyjsc ). Chuj wie kto to, moze sasiad, ide po szlugi. Ale cos mnie wzielo zeby najpierw przed wyjsciem popatrzec przez lipko, chociazby ze wzgledów bezpieczenstwa ;) ubralem sie jak do wyjscia, pogasilem swiatla i podszedlem do lipka... przypatrywalem i probowałem cos dosłyszeć, a raczej upewnić sie że moge wyjsc... Nie żebym był obsrany ale wole to ja sie czuć jak u siebie i stałem tam max 1 minute. Gdy już miałem wychodzić postać nagle wyłoniła sie zza schodów, w postawie skradającej sie. Nawet ją widząc nie słyszałem jak szła, robił to bardzo cicho. Wszystko to trwało może 4 sekundy max. Wiecie co robi osobnik nieznajomego pochodzenia? w pozycji skradającej sie podchodzi powoli do moich drzwi! tak kurwa do moich drzwi!!! ja oko w lipku, ciemno za soba wiec pewny kamuflażu widze jak skurwiel skrada sie pod moje drzwi a gdy juz znajduje sie pod nimi kitra sie w prawym rogu i nasłuchuje... Widze jego prawa strone tułowia jak pochyla sie nad drzwiami. Wiecie kurwa co ja czułem w tej chwili? Ja pierdole, w zyciu nie czulem takiej (?) niepewnosci, nie czulem sie jak u siebie w domu... Odrazu zaczelo mi serce szybciej bić i probowałem uspokoić oddech nie ruszając sie nawet o centymetr spod lipka. Widocznie mi sie to udawało bo ten skurwiel tam stał dobre 45 sekund ( wydawało sie jakby tam był z 5 min )... Mowie ja pierdole czy on jest jebniety, co za kurwa koles no przeciez mnie zaraz pojebie!! i jak stałem tak zapierdolilem łokcia na drzwi ( w miejscu gdzie przystawial glowe ). Huk możecie sobie wyobrazac że był przekonkretny. Jak zajebałem tak odrazu uslyszałem odwrot więc wybiegłem z mordą na korytarz. Kiedy ja bylem na korytarzu ja slyszalem jego bieg ok. 2 pietra niżej, pobiegłem niecałe piętro w dół i co ? jego kroki cichną, gościu przestaje biec i znowu postanawia to rozegrać taktycznie. W między czasie ja zamiast nasłuchiwać - cisne śmiecia. Ale jaki byłem kozak tak w momencie gdy przestaje być go słychac - przestaje go gonić. różnica max 2.5 pietra między nami. Probuje nawet na szybko pare schodkow zbiegnac na dół go spłoszyć ale skurwiel chyba wie co robie bo nadal cichutko bez ruchu jest na korytarzu.... i uwierzcie mi ze bez oddechu chwile stałem i nic nie słyszałem... Jakby nie było, juz nigdy moja jak nigdy dotąd bezpieczna klatka nie będzie taka jak dawniej... Zdażali się bezdomni, ale nigdy zaden z nich nie uciekał. To było dziwne w chuj, do teraz kminie. A adrenalina jakiej dostałem stojąc przy drzwiach łeb w łeb można by powiedzieć od typa, nie do opisania. Zupełnie inna, z uczuciem niepokoju, jednym słowem - chujowa.
    Gośćiu ubrany w beżowy dzins, bezowo granatowy sweter, blond włosy, bardzo wysoki. Japy nie dostrzegłem w lipku. Dawno nie miałem ochoty tak sie z kims spotkać, ale tak na otwartej przestrzeni bez schodow i korytarzy - chuj wie czy wlasnie teraz nie nasluchuje gdzies znowu, tu czuje sie bezpiecznie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    trochę #carboners trochę #youngtimer
    ale przede wszystkim #creepy jak sam skurwol

    pokaż spoiler serio troszkę się go boję

    źródło: i.ebayimg.com

  •  

    Myślicie o tym czasami? O smierci. Czy nie przeraża was, że nie ma zadnego dowodu, ze cos jest potem? I pewnie nie ma nic, bo jakis naukowiec juz by to udowodnil. Mamy XXI wiek. A z ta zagadka czlowiek zmaga sie od poczatku swego istnienia. Ni chuja, zeby cos bylo wiecej. Lekarze czasem widza, ze ktos schodzi, potem sie budzi, mowi o tunelach, swiatlach. Aktywnosc mozgu podobno przed smiercia wytwarza takie obrazy, a naprawde to te tunele, to gowno prawda. Zbigniew Religa, czlowiek ktory widzial wiele smierci, na pytanie, czy jest cos potem, odpowiedzial - nic nie ma. "doświadczenia lekarskie utwierdzają mnie, że boga nie ma". Nawet bedac krok od smierci (rak terminalny) powiedzial dziennikarce: "Wiem, gdzie będę. W ziemi." A poza tym chyba smierc nie jest taka straszna. Codziennie dobrowolnie godzisz się na nieistnienie, codziennie chodzisz spać i swiadomosc ci gasnie. Ze smiercia jest tak samo. Nie ma cie, nie ma swiadomosci, nic. Tylko, ze sie nie obudzisz, bo to na wieki ten brak swiadomosci. Tak jak cie nie bylo w 1888 roku, tak cie nie bedzie w 2088. Trudno to sobie wyobrazic. Tak samo trudno sobie wyobrazic, ze w tym rzeczonym 2088 zarowno ty, jak i twoje dzieci bedziecie juz tylko kopczykiem/nagrobkiem. Tyle jest warta walka o stanowisko w korpo, o dom, kredyt na dom, lepszy samochod. Gowno to warte. #creepy #przemyslenia #takaprawda #smierc pokaż całość

    •  

      @profumo: ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @profumo: skoro uważasz, że nic nie ma, to dlaczego miałoby to cię przerażac? Przecież nic, niebyt to zero uczuć, emocji, a w tym również tych złych, czyli bólu, lęku, smutku, nienawisci. W porównaniu do niektórych religii chyba jest to w pewnym sensie bezpieczniejsze wyjście niż np. Piekło,gdzie te złe emocje by dominowały. Zresztą jakby tak pomyśleć to właśnie ta wizja że coś tam jest po śmierci napawa między innymi strachem, dlatego człowiek się 'stara'. Chociaż oczywiście ma to swoją dobra stronę, motywacyjna. Bez wizji konsekwencji człowiek się rozleniwia. Nie ma marchewki, nie ma kijka i ujawnia się czlowiecza natura i niekoniecznie w tę dobrą stronę. Chociaż to już nie dotyczy tego tematu. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Ależ ten filmik za 1 razem był dla mnie nie do obejrzenia. Z 8 lat temu chyba, jak go odpaliłem, to po 10 s się pozbierać nie mogłem z tego uczucia, że ktoś mnie obserwuje i chce zajebać. Masakra jaki mocny był ten filmik i cała seria z kanału typa. Najgorzej, że popełnił samobójstwo 3 lata temu jakoś.
    #youtube #creepy #creepystory

    źródło: youtube.com

  •  

    #duchy #creepy

    Nocna zmiana ochroniarza w kostnicy do przyjemnych nie należy.

    źródło: youtube.com

  •  

    Latem 2003 roku, wydarzenia w północno – wschodniej części Stanów Zjednoczonych z udziałem dziwnej, podobnej do człowieka kreatury, wywołały krótkotrwałe zainteresowanie lokalnych mediów, zanim sprawa została zapomniana. Kiedy w tajemniczych okolicznościach zostały usunięte różnego rodzaju konta internetowe związane z tymi zdarzeniami, większość informacji została bezpowrotnie utracona.
    Samozwańczy świadkowie, głównie z wiejskich obszarów stanu Nowy Jork, opowiadali historie o tajemniczych spotkaniach z istotą niewiadomego pochodzenia. Ich odczucia wahały się od skrajnie traumatycznych wrażeń strachu i dyskomfortu, po prawie dziecinnie figlarne oraz osobliwe.

    We wczesnych miesiącach 2006 roku, dzięki współpracy udało się zgromadzić prawie dwa tuziny dokumentów datowanych od XII wieku po teraźniejszość, obejmujące cztery kontynenty. W prawie wszystkich przypadkach historie były identyczne. Byłem w kontakcie z grupą zbierającą informacje i udało mi się zdobyć kilka fragmentów książki, którą zamierzali wydać.

    Notatka samobójcy: 1964
    „Teraz, kiedy już przygotowuję się do odebrania sobie życia, czuję, że koniecznie muszę złagodzić wszelkie poczucie winy oraz bólu, które wywołuję swoim czynem. Nie jest to wasza wina, ani nikogo innego, niż Jego. Pewnego razu obudziłam się i po prostu czułam jego obecność. Innego dnia obudziłam się i ujrzałam jego kształt. Kiedy obudziłam się następnym razem, słyszałam jego głos i spojrzałam w jego oczy. Nie potrafię już spać bez obawy, co przeżyję następnym razem, kiedy otworzę oczy. Nie mogę więcej się budzić. Żegnajcie.”

    W tym samym drewnianym pudełku zostały znalezione dwie puste koperty zaadresowane do Rose i Williama oraz jeden osobisty list bez koperty:
    „Droga Linnie,
    Modliłam się za Ciebie. Mówił Twoje imię.”
    Notatka w dzienniku (przetłumaczony z języka hiszpańskiego): 1880
    „Przeżyłem największy terror. Przeżyłem największy terror. Przeżyłem największy terror. Widzę jego oczy, kiedy zamykam moje. Są puste. Czarne. Zobaczyły mnie i przeszyły. Jego wilgotna ręka… Nie mogę spać. (niezrozumiały tekst).”
    Dziennik pokładowy: 1691
    „Przyszedł do mnie w śnie. Poczułem coś w łóżku przy moich stopach. Zabrał wszystko. Musieliśmy wrócić do Anglii. Nie powinniśmy byli wracać tu na żądanie Rake’a. ”

    Świadek: 2006
    „ Trzy lata temu, 4. lipca właśnie wróciłam z rodziną z wycieczki do wodospadu Niagara. Wszyscy byliśmy wyczerpani po wielogodzinnej podróży, więc wraz z mężem położyliśmy dzieci do łóżek i powiedzieliśmy im, że powinny spać.
    Około czwartej w nocy obudziłam się myśląc, że mąż wstał i poszedł do ubikacji. Skorzystałam z jego nieobecności i przeciągnęłam kołdrę na swoją stronę, ale tylko go obudziłam. Przeprosiłam go więc i powiedziałam, że wydawało mi się, że go nie ma. Kiedy się odwrócił, aby spojrzeć mi w twarz, dyszał i podciągnął swoje nogi tak szybko, że o mały włos nie zrzucił mnie z łóżka. Później mnie chwycił za ramię i nic już nie mówił.

    Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się już do ciemności, udało mi się zobaczyć, co wywołało tę dziwną reakcję. W łóżku przy moich stopach siedział jakiś goły mężczyzna, albo duży bezwłosy pies, ewentualnie coś w tym rodzaju. Miał twarz odwróconą od nas. Jego pozycja była nienaturalna i niepokojąca, jakby właśnie został potrącony przez samochód lub też coś podobnego. Z jakiegoś powodu nie byłam nim specjalnie przerażona. Raczej obawiałam się o jego zdrowie… Założyłam więc w tym momencie, że powinniśmy mu pomóc.

    Mój mąż, siedzący w pozycji embrionalnej, wpatrywał się w swoje ręce i nogi, czasem tylko odrywał od nich wzrok i zerkał na mnie lub na kreaturę.
    W nagłym zrywie potwór zaczął się dziwnie poruszać, uderzał rękami powietrze a następnie przypełznął brzegiem łóżka do mojego męża, aż znalazł się niecałą stopę od niego. Trwał tak w całkowitej ciszy przez pół minuty (być może było to tylko 5 sekund, a tylko tak się wydawało) wpatrując się w twarz mojego męża. Potwór położył dłoń na jego kolanie i szybko uciekł na korytarz, a stamtąd w kierunku sypialni naszych dzieci. Krzyknęłam głośno i podbiegłam do włącznika światła. Miałam nadzieję, że w ten sposób go zatrzymam i powstrzymam przed skrzywdzeniem dzieci. Gdy znalazłam się na korytarzu, światło z naszej sypialni pomogło mi zobaczyć, jak kuca i garbi się jakieś dwadzieścia stóp ode mnie. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Cały był pokryty krwią. Włączyłam światło i ujrzałam moją córkę, Clarę.
    Potwór zbiegł po schodach, a ja wraz z mężem spieszyliśmy się, by pomóc córce. Była mocno zraniona i powiedziała ostatnie już słowa w swoim krótkim życiu: „To jest Rake.”

    Mój mąż wjechał do jeziora, ponieważ spieszył się, by dowieźć córkę do szpitala. Nie przeżył.
    W naszym małym miasteczku wszelkie informacje i plotki roznoszą się z prędkością światła. Najpierw chciała pomóc policja, lokalna prasa również się tym zainteresowała. Jednak moja historia nigdy nie została zbadana, ani opublikowana.
    Przez kilka miesięcy wraz z synem Justinem mieszkaliśmy w hotelu w pobliżu domu moich rodziców. Gdy już zdecydowaliśmy się wrócić, zaczęłam szukać odpowiedzi na wszystkie te tajemnicze pytania. W pobliskiej miejscowości znalazłam mężczyzną, który przeżył prawie to samo co ja. Skontaktowałam się z nim i zaczęliśmy wymieniać się wrażeniami. Wiedział o dwóch innych osobach w stanie Nowy Jork, które również widziały stwora zwanego „Rake.”

    Polowanie na informacje w Internecie i pisanie listów w celu uzyskania niewielkiej kolekcji kont internetowych, które mogły dotyczyć tajemniczej kreatury, zajęło całej naszej czwórce dobre dwa lata. Żadne z nich nie dawało jednak żadnych szczegółów, historii, czy informacji. W jednym z dzienników znalazła się notka dotycząca potwora, zajmująca trzy strony, jednak więcej wzmianek już nie było. Jeden z dzienników pokładowych nie mówił nić o samym spotkaniu, natomiast wspominał, że załoga została przez potwora zmuszona do powrotu. Był to ostatni wpis w tym dzienniku…

    Wiele było natomiast takich przypadków, że jedno spotkanie z tą istotą było początkiem całej serii spotkań z tą samą osobą. Wiele osób wspominało, że potwór do nich mówił. W tej grupie była moja córeczka. To doprowadziło nas do myśli, że być może Rake odwiedzał nas już wcześniej, jeszcze przed pierwszym spotkaniem.
    Zainstalowałam więc sobie magnetofon cyfrowy w pobliżu łóżka i włączałam go na noc przez dwa tygodnie, aby wszystko rejestrował. Żmudną pracą było wsłuchiwanie się w odgłosy przewracania się w łóżku każdego dnia po przebudzeniu. Pod koniec drugiego tygodnia byłam już przyzwyczajona do rozmytych dźwięków własnego snu, więc dawałam ośmiokrotne przyspieszenie. Nadal jednak zajmowało to godzinę.

    Pierwszego dnia trzeciego tygodnia zdawało mi się, że wśród zwyczajnych dźwięków wyłapałam coś innego. Odszukałam ten moment i usłyszałam przenikliwy głos. To był Rake. Nie byłam w stanie słuchać tego fragmentu na tyle długo, abym mogła chociaż zacząć zapisywać, co mówi. Nie chciałam też, aby ktoś inny tego słuchał. Jedyna rzecz, której byłam pewna, to że słyszałam to już wcześniej. Zdawało mi się, że było to wtedy, gdy potwór podchodził do mojego męża w tamten pamiętny dzień. Właściwie, nie pamiętam, abym wtedy cokolwiek słyszała, ale nagrany szept sprawiał, że dokładnie przypominałam sobie ten moment.

    Wyobrażałam sobie, co musiała wtedy czuć i myśleć moja córka. Sprawiało to, że byłam przygnębiona.
    Nie widziałam Rake’a odkąd zniszczył moje życie. Wiedziałam jednak, że bywał w mojej sypialni, gdy spałam, jeszcze długo po tamtym dniu. Wiem i boję się, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że obudzę się i będę musiała spojrzeć mu w twarz.”

    #creepypasta #creepystory #creepy

    P.S

    czytanie creepypast o tej porze nie jest dobrym pomysłem (╯︵╰,)

    P.S 2

    Właśnie szukam filmiku po którym miałem przez tydzień koszmary(lvl 16 wtedy). Znajdę to wrzucę, jak nie to może lepiej bo chyba nie chcę go sobie przypominać xDD
    pokaż całość

  •  

    Był taki okres w historii Anglii, że trumny były budowane z dziurami, do których przymocowane były dwumetrowe miedziane rury i dzwonek. Rury pozwalały oddychać tym, którzy zostali omyłkowo uznani za zmarłych i pogrzebani.

    W pewnym małym miasteczku, Harold, miejscowy grabarz, usłyszał pewnej nocy dźwięk dzwonka. Poszedł zobaczyć, czy to nie dzieciaki udające duchy albo wiatr. Tym razem nie były to jednak dzieciaki czy wiatr. Harold usłyszał głos spod ziemi błagający o wykopanie.

    - Ty jesteś Sarah O'Bannon? - spytał Harold.
    - Tak! - potwierdził zduszony głos.
    - Urodziłaś się 17 września 1827 roku?
    - Tak!
    - Na nagrobku jest napisane, że zmarłaś 20 lutego 1857 roku.
    - Nie, ja żyję, to pomyłka! Wykopcie mnie!
    - Przykro mi, proszę pani - powiedział Harold, przydeptując dzwonek i zatykając rurę ziemią - ale jest sierpień. Czymkolwiek jesteś, możesz być cholernie pewna, że nie żyjesz i już stąd nie wyjdziesz.

    #creepypasta #creepystory #creepy
    pokaż całość

  •  

    Myśliwy, po całym dniu polowania, znajdował się w środku ogromnej puszczy. Robiło się ciemno i całkowicie opadł z sił. Zdecydował się iść w jednym kierunku, dopóki nie upewni się co do swojego położenia. Po paru godzinach znalazł chatkę na małej polanie. Ponieważ było już bardzo ciemno zdecydował, że zostanie w niej na noc. Podszedł do chatki. Drzwi były otwarte. W środku nikogo nie było. Myśliwy położył się na znalezionym łóżku, decydując, że wszystko wyjaśni właścicielowi chatki rano.

    Rozejrzał się po wnętrzu chatki. Zaskoczony spostrzegł na ścianach kilka portretów, namalowanych z dbałością o najmniejsze szczegóły. Wszystkie portrety bez wyjątku wyglądały, jakby się mu przyglądały. Ich twarze wykrzywione były w grymasach nienawiści i złości. Myśliwy poczuł się dziwnie. Starając się za wszelką cenę zignorować portrety, odwrócił twarz od ściany i wykończony zapadł w głęboki sen.

    Rano myśliwy zbudził się. Odwrócił się i zamrugał w nieoczekiwanym świetle słońca. Spostrzegł, że w chatce nie ma żadnych portretów, tylko okna.

    #creepy #creepystory #creepypasta
    pokaż całość

  •  

    Zdjęcie niemieckiego żołnierza z oderwaną ręką. II wojna światowa, obszar okupowanej Polski.

    #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #creepy #wojna

  •  

    Nowa deska do prasowania, fituje? #wnetrza #creepy #gif #heheszki

    GIF

    źródło: 1489380311134887765.gif (2.19MB)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #creepy

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1