•  

    Pamiętacie #blablacar i wkurw na opłaty?:)

    Ostatnim razem nasze wysiłki nad ulepszeniem serwisu okazały się nietrafione. Z Twoją pomocą uświadomiliśmy sobie, że za bardzo skomplikowaliśmy płatności za rezerwacje i kontakt z kierowcą. I za to chcemy Ci podziękować!

    Dlatego stworzyliśmy BlaBlaPass. Zamiast płacić za każdą rezerwację przejazdu, zapłać jednorazowo 1 zł i rezerwuj nielimitowaną liczbę przejazdów przez 6 miesięcy. Jeśli zarezerwujesz przejazd i okaże się nieodpowiedni, zawsze możesz zarezerwować inny.

    Wspólne przejazdy są prostsze niż kiedykolwiek. Kiedy następnym razem będziesz rezerwować przejazd, przekierujemy Cię na stronę, na której możesz kupić BlaBlaPass. W ramach małego podziękowania za bycie aktywnym członkiem naszej społeczności do 20 czerwca oferujemy Ci BlaBlaPass w specjalnej cenie 1 zł.

    Szerokiej drogi z BlaBlaCar
    #wygryw #transport #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Mirki, spójrzcie na to. Jakiś czas temu wypatrzyłem kilka podobnych otwieraczy do piwa, w różnych częściach świata (no dobra, Europy). Zgadnijcie w jakim mieście ten otwieracz był na tyle drogi, że nie zdecydowałem się go kupić? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #poznan #podrozujzwykopem

    Cena w Barcelonie, Wloszech czy gdziekolwiek indziej to od 2 do 5 euro. W Poznaniu to juz 10 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No i pytanie, czy ktoś nie będzie może w najbliższym czasie w Izraelu i w Pradze i mógłby przywieźć mi taki sam otwieracz do Polski? Oczywiscie zwracam koszt wysylki i zakupu, a takze dorzucam na jakies dobre piwo :)
    pokaż całość

  •  

    5 rzeczy, które kochają nosić brazylijczycy

    Pisząc każdy kolejny tekst o brazylii i ludziach tutaj mieszkających przyświeca mi jeden cel – oddać prawdziwego ducha tego kraju. Często nie jest łatwo, bo Brazylia jest tak zróżnicowanym miejscem, że nie da się prosto podsumować mentalności tylu milionów osób, które potrafią być od siebie BARDZO różne. Na szczęście jest kilka rzeczy, które łączą brazylijczyków z każdego miejsca w tym spieczonym słońcem kraju i dziś zajmę się jedną z nich, tą, która rzuca się w oczy właściwie od pierwszych minut po wyjściu z samolotu – sposobem ubierania się brazylijczyków.
    Oto 5 rzeczy, które na pewno zobaczysz na tutejszych ulicach,

    1. Japonki. Jest duża szansa, że znasz markę Havaianas. Jeśli nie – przedstawię ją w kilku słowach. Havaianas to brazylijska BARDZO popularna tutaj (ich produkty są w prawie każdym sklepie, często nawet w niezbyt dużych marketach) firma produkująca japonki. Sukces na rynku odnieśli dzięki reagowaniu na szybko zmieniające się trendy (np. kiedy brazylię pochłania boom na star wars, po wejściu nowej części do kin – havaianas wypuszcza kolekcję star wars). Oferują naprawdę duży przekrój grafik i co najważniejsze – są tanie. Może nie w polsce, gdzie poniżej 100 złotych ciężko jest dorwać parę, ale tutaj w brazylii ich cena zaczyna się od 10 reali i w podstawowych modelach havaianasów chodzą nawet bezdomni. Zresztą używają ich tu wszyscy – łącznie ze mną, od prawie dwóch lat miałem na nogach buty może ze 4 razy.

    2. Dzwony. Przed przyjazdem do brazylii dzwony widziałem głównie na zdjęciach z epoki PRL. Okazało się, że tutaj to naprawdę popularny kształ damskich formalnych spodni (męskich na szczęście nie widziałem). Wysyp dzwonów na ulice miasta można zaobserwować głównie z rana i po południu, kiedy brazylijki idą do pracy, a potem z niej wracają. Najpierw widok ten wywoływał we mnie mieszane uczucia, ale teraz przyznam, że niektóre nawet fajnie podkreślają kształty.

    3. Koszulki piłkarskie. Nie widziałem nigdy przedtem tylu osób ubranych w koszulki piłkarskie. Najdziwniejsze jest, że nie zawsze te koszulki kojarzą się z jakąś konkretną drużyną, często są za to pełne logówek banków, firm motoryzacyjnych itp. Można powiedzieć, że to ich strój narodowy. Widać je głównie na biedniejszych dzielnicach.

    4. Koszulki z nadrukami sublimacyjnymi. Brazylijczycy uwielbiają pokazywać innym co lubią lub w czym uczestniczą. Dlatego z każdego ważnego dla nich wydarzenia muszą przynieść jakąś pierdołę i często są to właśnie robione w ograniczonym nakładzie koszulki z nadrukami sublimacyjnymi, na których może być dosłownie wszystko. Kubuś puchatek reklamujący karnawał ? Norma. Joker z Batmana, mówiący z jakiej dokładnie dzielnicy jest mijany akurat chłopak ? Częsty widok. Ten rodzaj ciuchów potrafi być tak różnorodny i niecodzienny, że trzeba po prostu tutaj przyjechać i zobaczyć, żeby zrozumieć o co chodzi.

    5. Wycięcia w różnych dziwnych miejscach. Tylko tutaj spotkałem się z taką manią wycinania w ciuchach dziur. Głównie mam tu na myśli damskie bluzki, które często wyglądają jakby producenci prześcigali się w próbach odsłonięcia jak największej ilości ciała, jednocześnie próbując przyciągnąć uwagę wzorem i komplikacją wycięcia. Ciężko to ładnie przedstawić bez zdjęć, ale wyobraźcie sobie bluzkę gdzie całe plecy zajmuje „utkany” z kilku sznurków koliber. Zresztą dużą część kobiecej garderoby dotyka podobny trend, łącznie z bielizną, która naprawdę potrafi tutaj działać na wyobraźnię (do tego jeszcze wrócę).

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki

    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

    •  

      @rider3031: @miguel1726: Łącząc tematy bezpieczeństwa i japonek to jedyna "nieprzyjemna" sytuacja jaka mnie spotkała podczas pobytu w Brazylii to kradzież moich japonek ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zostawiłem je na chwilę na plaży i odszedłem, kiedy sobie o nich przypomniałem i wróciłem po nie - już ich nie było. RIP Quicksilver. Co ciekawe skradziono mi je nie na jakiejś dużej czy turystycznej plaży, gdzie cały czas jest się obserwowanym a w miejscowości gdzie bogaci lokalsi jeżdżą sobie na dacze ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @Gibbon: quicksilvery tutaj maja wziecie ! Ta i inne firmy kojarzone jako "surferskie" sa tutaj bardzo modne i zwykle drogie.

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    Mirasy z #krakow gdzie na dworcu wydają maski gazowe? Podobno gdzieś obok punktu ostrzenia maczet?

    A tak na serio to Kraków jest chyba jednym z pierwszych odwiedzonych przeze mnie dużych miast w krajach rozwiniętych w którym rozkłady komunikacji publicznej nie są zsynchronizowane z mapami Google. Krakowiacy, co z tym Waszym magistratem? Pod tym względem jesteście za Nigerią, Wenezuelą czy Białymstokiem (nawet nie wspominając o krajach jak Chiny czy Japonia w których dane map nie są oficjalnie udostępniane przez krajowego zarządcę, a rozkłady owszem).

    #wanderlust - tak z moich podróżniczych tułaczek.

    #podroze #podrozujzwykopem #krakow #polska #google #mapy #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Przedsiębiorczość i lenistwo brazylijczyków

    Wspominałem już o tym, ale warto powidzieć jeszcze raz - brazylijczycy są narodem leniwym. Jeśli potrzebujemy tutaj załatwić coś na jutro, powinniśmy zacząć nad tym pracować tydzień temu, a leżący na chodnikach i odpoczywający pracownicy służby oczyszcznia miasta są widokiem standardowym. Nawet godziny otwarcia mniejszych sklepów często są wyznaczane przez właścicieli rzutem monetą.

    Naprawdę ciężko czesem znaleźć jakąkolwiek prawidłowość w działaniu brazylijczyków. Życie tutaj to jeden wielki spontan i trzeba o tym pamiętać, jeśli się chce w brazylii funkcjonować i nie chodzić wściekły z niemocy. Autobus nie przyjechał ? Trudno, czekaj na następny. Załatwiając jakąś urzędową sprawę, okazało się, że potrzebujesz innych dokumentów niż podane na stronie internetowej ? Standard. Chcesz w placówce banku B wpłacić pieniądze na konto w banku A ? Nie da rady, bo nie. Tak często wygląda brazylia i brazylijski pozbawiony logiki sposób załatwiania spraw.

    Większość tego typu rzeczy wynika z chaosu i leniwstwa mieszkańców brazylii i wszystko to byłoby naprawdę łatwe do podsumowania i wytknięcia, gdyby nie jedna zasadnicza rzecz. Brazylijczycy mają to do siebie, że zaskakują. Zawsze kiedy ma się wrażenie, że znalazło się szufladę, w którą można włożyć większość z nich, nagle okazuje się, że oni w żadnym wypadku się w niej nie mieszczą. Tutaj też, pisząc o tych ludziach „leniwi” z jednej będzie to racja, bo naprawdę jeśli brazylijczyk nie ma ochoty pracować – końmi się go nie zapędzi do roboty. Z drugiej jednak strony, jeśli już coś go zmotywuje do pracy, można się zdziwić jakie pokłady przedsiębiorczości i energii tkwią w tych ludziach.

    Mieszkając tutaj od około dwóch lat w oczy rzuciła mi się jedna rzecz – ilość różnych mikrobiznesów jakie tutaj powstają. Idąc favelą dosłownie co kilka metrów można zobaczyć wypisane na drzwiach lub tabliczkach wiszących na bramach teksty mówiące o tym, że w tym miejscu można kupić domowej roboty lody, obok – naleśniki, dalej – piwo, a jeszcze kawałek dalej ktoś oferuje usługi krawieckie. I tak cały czas, czasem mam wrażenie, że każdy tutaj ma swój mikrobiznes, często założony we własnym garażu. Co na to policja i służby ? Nic, nie wiem jak ma się sprawa pod względem prawnym, ale nikt tutaj nie robi nikomu kłopotu z takich rzeczy.

    Troche wyższą szkołą jazdy niż „mikrobiznes” jest posiadanie swojego „mikrobaru”. Takich lokali tutaj jest pełno, gdybym musiał strzelać to powiedziałbym, że można je spotkać co około 100 metrów. Mikrobar wygląda jak oddzielona od reszty, otwarta na ulicę część domu, przerobiona na małą salkę z ladą, stołem (najczęściej jednym), krzesłami i grającą głośno muzyką. Co do reszty wystroju to naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć – taki tutaj jest rozstrzał, że jeden bar potrafi mieć ściany z nagich cegieł, podczas gdy inny – normalny wygląd lokalu. W miejscu takim asortyment, który widać nad ladą to najczęściej kilka-kilkanaście butelek różnych tanich alkoholi i jakieś ciastka. Przechodząc obok podobnych miejsc zauważyłem jedną prawidłowość – dzień w dzień, siedzi w nich ta sama ekipa składająca się ze znajomych właściciela. Często przychodzi mi na myśl, że taki bar to raczej sposób spędzenia wolnego czasu niż zarobienia pieniędzy, bo poza tymi kilkoma ludźmi nikt tam nie przychodzi. Zresztą nawet obok mojego domu mieści się zakład fryzjerski (połączony z domem), gdzie widuje klienta może raz na tydzień. Pozostały czas fryzjer – sąsiad siedzi sobie na murku przed zakładem i patrzy na ulicę.

    Co jeśli nie można otworzyć swojego baru, a nie ma się ochoty iść do normalnej pracy ? Brazylijczycy ładują wtedy do torby czekoladki, cukierki, wodę w butelkach lub różne małe gadżety elektroniczne (cały przekrój rzeczy za dolara z aliexpress jak kabel-port usb do telefonu, karta pamięci, słuchawki lub ostatnio modna soczewka podczepiana do telefonu tworząca efekt rybiego oka) i idą sprzedawać do metra lub autobusów. W metrze sprawa jest prostsza (bo wystarczy przejść się po wagonach pełnych ludzi), ale obarczona lekkim ryzykiem ponieważ ochrona metra stara się łapać obnośnych sprzedawców (chociaż często przymykają na to oko, nawet gdy kogoś złapią jest raczej puszczany). Kiedy jedziecie metrem w brazylii i nagle usłyszycie gwizd i czyjś poniesiony głos mówiący „Ola pessoal” po czym widzicie człowieka machającego wam przed nosem słuchawkami albo czekoladkami, nie przerywając swojego monologu – to właśnie jest obnośny sprzedawca. Zawsze są mili i nigdy nie robią problemów, za to czasem ich nagabywanie ociera się wręcz o wymiar artystyczny, bo zdarza im się układać rymowanki lub odgrywać scenki (O nie, w tamtym wagonie obok jest ochrona metra, muszę pozbyć się towaru zanim zarekwirują, więc sprzedam wam dziś za pół ceny !) rzucając przy tym dowcipami.

    W trochę gorszej sytuacji są sprzedawcy używający autobusów. Mimo, że taki sprzedawca nie ponosi ryzyka wpadki, bo nie ma kto go łapać, a i często są wpuszczani przez bileterów lub kierowców bez płacenia tylnymi drzwiami (w brazylii wchodzi się z przodu autobusu po czym przechodzi obok biletera, który sprzedaje nam przejazd i wpuszcza do tylnej części odgrodzonej bramką), to z moich obserwacji wynika, że nie jest to zbyt efektywna metoda zarabiania. W metrze spotkać można dużo więcej potencjalnych klientów.

    Metro i busy to nie jedyne miejsce, gdzie brazylijczycy decydują się zostać rekinami obwoźnego biznesu. Każdy kto był w brazylii na jakiejś ulicznej imprezie (np. W czasie karnawału lub nawet zwykłego weekendu) widział na pewno dużo ludzi wyposażonych w wózki, na których stoją styropianowe skrzynie wypełnione lodem i różnymi alkoholami. To tutaj standard, i nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek zgromadzenia gdzie zakbrałoby charakterystycznych styropianowych skrzyń. Najciekawsze jest to, że sprzedawcy stojący przy skrzyniach zawsze mają czytniki kart płatniczych. To w ogóle tutaj warte odnotowania, prawie wszędzie się da zapłacić kartą, nawet w największej melinie i często kupując coś od człowieka stojącego wprost na ulicy.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki #ladnapani

    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

    •  

      @miguel1726 Mirku, spytam nieco spoza tematu: orientujesz się jak wygląda temat sprowadzenia samochodu z Brazylii do Polski? Poza tym, że są droższe niż u nas.

    •  

      @peacemaker23: powiem ci szczerze, ze nie mam zielonego pojecia jak tutaj wyglada temat sprowadzania aut, ale znajac tutejsze ceny i brazylijskie podejscie do spraw importu/eksportu moze to byc NAPRAWDE nieoplacalne. jesli zalezy ci na tym temacie wyslij mi prywatna wiadomosc i zobaczymy co da sie z tego tematu wyciagnac.

    • więcej komentarzy (43)

  •  

    Mirki, zapraszam na spacer po opuszczonym wesołym miasteczku w Japonii. Byłem tam we wrześniu ubiegłego roku i w końcu coś skleiłem. Park był zrobiony na wzór Disneylandu (początkowo miał być Disneylandem, ale finalnie Japończycy nie dogadali się z Waltem Disneyem i stwierdzili, że podróbka też spoko sprawa).

    http://www.wykop.pl/link/3665975/zwiedzanie-opuszczonego-wesolego-miasteczka-w-japonii-nara-dreamland/ - może nie zginie gdzieś w wykopalisku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rzucijedz #ciekawemiejsca #podroze #podrozujzwykopem #urbanexploration #japonia #urbex
    pokaż całość

  •  

    Poprawka: Drohobycz

    #lwow #kresy #turystyka #podroze #majowka #ukraina #polska #lwowfaq #podroze #podrozujzwykopem

    Trochę historii

    Lwów to nie tanie chlanie, żarcie i nadzieja na erotyczne przygody ale przede wszystkim kawał polskiej historii. Bez Lwowa historia Polski a nawet szerzej Rzeczypospolitej jest nie pełna. Warto przypomnieć, że Lwów był 3 miastem II Rzeczypospolitej.

    Dlatego też garść informacji.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lw%C3%B3w

    "Założony ok. 1250 przez króla Daniela I Halickiego, który nazwał miasto Lwowem na cześć swojego syna Lwa. W latach 1349-1370 w składzie Królestwa Polskiego, 1370-1387 w składzie Królestwa Węgier, od 1387 do 1772 ponownie w składzie Królestwa Polskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów, od 1434 był stolicą województwa ruskiego Korony. Miasto posiadało prawo do czynnego uczestnictwa w akcie wyboru króla[2]. Od pierwszego rozbioru (1772) pod władzą Austrii, jako stolica Królestwa Galicji i Lodomerii – kraju koronnego w składzie Austro-Węgier, aż do ich upadku (1918). W okresie zaborów był jednym z najważniejszych ośrodków nauki, oświaty i kultury polskiej oraz centrum politycznym i stolicą Galicji.
    W listopadzie 1918 przedmiot zbrojnego sporu terytorialnego odradzającego się państwa polskiego i Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, proklamowanej przez ukraińskich polityków Galicji Wschodniej. Od 23 grudnia 1920[3] do 16 sierpnia 1945 stolica województwa lwowskiego II Rzeczypospolitej, największe miasto Małopolski Wschodniej. Jedno z sześciu wielkich miast II Rzeczypospolitej, obok największej z nich Warszawy, Łodzi, Poznania, Krakowa i najmniejszego Wilna.
    W okresie II wojny światowej pod okupacją sowiecką, niemiecką i ponownie sowiecką[4]. W konsekwencji decyzji mocarstw wielkiej trójki zapadłych na konferencji jałtańskiej znalazł się w granicach USRR, a ludność polska została wysiedlona przez władze sowieckie[5]. Od 1991 w granicach niepodległej Ukrainy.
    Lwów jako miasto wieloetniczne rozwijał się do wybuchu II wojny światowej we współistnieniu wielu różnych narodowości: oprócz dominujących liczebnie Polaków Lwów zamieszkiwali Żydzi, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy, Czesi, Rosjanie i in.”

    Parę przewodników o Lwowie:

    Lwów i okolice. Przewodnik
    http://www.empik.com/lwow-i-okolice-przewodnik-majka-jedrzej,p1108766232,ksiazka-p

    Lwów. Dzieje miasta
    http://www.empik.com/lwow-dzieje-miasta-czarnowski-ryszard-jan-wojdecki-eugeniusz,p1107801149,ksiazka-p

    Lwów
    http://www.empik.com/lwow-koprowski-marek,p1065446307,ksiazka-p

    Ciekawe miejsca w sieci:

    http://www.lwow.home.pl/
    http://www.sztetl.org.pl/pl/city/lwow/
    http://wikitravel.org/en/Lviv

    Co trzeba mieć aby przejść przejechać granicę:

    1. Paszport (!!!! - kiedyś wysadziła nasza Straż Graniczna ludzików którzy myśleli że można na dowód)
    2. Ubezpieczenie medyczne
    3. Kasę w gotówce

    Kiedy jedziesz samochodem:
    1. Zieloną kartę
    2. Dowód rejestracyjny samochodu (dodatkowo
    3. Ubezpieczenie

    Język

    Po polsku we Lwowie mówimy po polsku. Znajomość języka polskiego jest można powiedzieć, że powszechna. Kiedyś widziałem kolesi którzy chcieli przystawać do Ukrainek po angielsku, ale one nie zrozumiały ich ni w ząb (chcieli zaszpanować że anglojęzycznego kraju są). Pewnie poszło by im lepiej jak by to było po polsku a tak dupa. Jeżeli chcesz czytać napisy na ulicy, to warto poznać trochę cyrylicę. Ukraiński do polskiego jest podobny więc bez problemu można się zrozumieć. Osób rosyjskojęzycznych jest mało.

    Jak dojechać:

    Dojechać można na różne sposoby, jak kto chce i jak może. Więc mamy następujące wersje:

    1. Na piechotę
    Jedziemy do Przemyśla, tuż przy dworcu autobusowym na Stefana Czarneckiego znajduje się cudowne miejsce z busikami do Medyki. Płacimy ze 2 PLN i wsiadamy do autobusiku. Po około 20 minutach lądujemy w Medyce. Wysiadamy i dziarsko maszerujemy do przejścia pieszego. Przechodzimy na drugą stronę i udajemy się albo na marszrutki które są tutaj https://goo.gl/maps/pyMMGRpFNGm albo idziemy na pociąg https://goo.gl/maps/4SfTBPPXnUS2 .

    2. Samochodem poprzez przejścia graniczne w Medyce, Krościenko, Korczową, Budomierz, Hrebenne. Szacunkowe czasy oczekiwania sprawdzasz tutaj https://granica.gov.pl/index_wait.php?p=u&v=pl&k=w . Jeżeli jedziesz przez Hrebenne warto odwiedzić Żółkiew, a jeżeli przez Krościenko koniecznie zobacz Chyrów oraz Sambor.
    Benzyna jest często mocno chrzczona, stan dróg fatalny a korki i walka o miejsce parkingowe zawzięta. Samochód to nie jest dobry pomysł.
    No generalnie sprawa z zakupem paliwa trochę przypomina wróżenie z fusów ale od początku. Jak możesz to tankuj jedynie na stacjach sieciowych. Ponieważ chrzczenie paliwa jest dość powszechne więc na sieciówce będzie dużo pewniej. Więc jak już jesteśmy na miejscu to wróżymy ile nam paliwa potrzeba i z tą wieścią udajemy się do Pana na stacji. Tak więc podajemy Panu ile chcemy kupić, płacimy i idziemy do dystrybutora. Tankujemy i to by było na tyle.

    Dodatkowe informacje:
    http://roadtripbus.pl/samochodem-na-ukraine/

    3. Możesz pociągiem Bardzo wygodna i przyjemna opcja. Powiedzmy sobie szczerze wersja najlepsza z możliwych. Ostatnio jeździ ukraiński pociąg bardzo nowoczesny na tracie Przemyśl – Lwów (do Kijowa). Wszystkie pociągi jadą przez Przemyśl. Sprawdź więc dokładnie na PKP jak to wygląda.

    4. Autobus, wersja często wybierana ale czy najlepsza to dyskusyjne. Nie lubię klaustrofobii autobusowej. Zaletą ich natomiast jest to że kursują często. Jeżeli znasz datę wyjazdu to kup bilet nawet miesiąc wcześniej ponieważ bywają bardzo zatłoczone i może brakować biletów. Korzystam z tej wyszukiwarki https://www.busradar.pl/ . UWAGA !!! Przy płatności może przekierować Ciebie na czeskie albo niemieckie systemy płatnicze, wszystko w porządku tak ma być. Autobus przybywa do Lwowa na Stryjski albo pod dworzec kolejowy. Stryjski jest dla marszrutek daleko dystansowych a pod dworcem stoją marszrutki lokalne.

    5. Samolot – nie byłeś w Radomiu to czas aby tam się pojawić aby polecieć do Lwowa samolotem. Cena w jedną stronę jedyne 149PLN, więc nie poraża. Ale wrażenia z lotniska w Radomiu, niezapominane. Opcja druga to lotnisko Chopina w Wawa i polecisz LOTem. Ryanair będzie latał z Wrocławia oraz Krakowa do Lwowa. Więc ja ktoś będzie chciał to już od października zapraszamy na pokład.

    Telefony komórkowe

    Potrzebujesz telefonu bez SIM-locka, kartę kupujesz tuż za granicą albo w kiosku. Wsadzasz nowego SIMa do telefonu i tankujesz tak za 100 UAH. Tym sposobem masz neta itd. Osobiście preferuję Kyivstar http://business.kyivstar.ua/en/kr-620/mm/ .

    Poruszanie się po mieście

    Więc tak jak już dociągnąłeś się do miasta to zostaw ten samochód i zapomnij o nim. Korki niemiłosierne, miejsc do parkowania nie ma za wiele i nieznane reguły gry. Tak więc najlepiej zwiedzać na piechotę miasto.
    Bilet w tramwaju lub marszrutce kupujesz u kierowcy podając mu 2 UAH a kasujesz w dziurkaczu.
    Taksówki to już cała opowieść. Generalnie ludzie dorabiają do swoich pensji na taksówce więc masz jakieś 70% szans że będziesz jechał taką bez licencji. Więc ceny są bardzo umowne. Targuj się zanim wsiądziesz do środka i tak na cenie ciebie naciągną. Jeżeli chcesz taką z licencją to w hotelu poproś o taksówkę następnie poproś pana o wizytówkę i dzwoń do niego kiedy będzie Tobie potrzebna.

    Marszruta

    Warto powiedzieć parę slow o marszrutach. Uważam ze są one kwintesencja Ukrainy i jak nie przejedziesz się tym środkiem lokomocji to znaczy ze nigdy nie byleś za kordonem. Dla mnie kierowcy marszrutek są bohaterami pod każdym względem. Jeżeli będziesz chciał sprawdzić jak chodzą to masz pod adresem

    http://ticket.bus.com.ua/?lang=en

    Jeżeli będziesz chciał pojechać za Lwów to w większości przypadków marszrutki odchodzą ze Stryjskiego inne miejsce stacjonowania tych rumaków jest przed dworcem kolejowym. Stryjski jest oddalony od centrum, tak więc taksówka aby ominąć korki może wyjechać na chwile z miasta aby potem do niego wjechać od drugiej strony dworca. Bez marszrutek nie ruszysz na prowincje.

    Ile można przywieźć:

    Możesz zabrać ze sobą na legalu

    Z Ukrainy jedna dorosła osoba może wywieźć do Polski bez płacenia cła oraz akcyzy:
    16 litrów piwa i 4 litry wina niemusującego oraz 1 litr alkoholu wysokoprocentowego (>22%) lub 2 litry alkoholu do 22% (np. wina wzmacniane)
    40 sztuk papierosów lub 10 cygar lub 50 gram tytoniu
    artykuły spożywcze o łącznej wartości do 200 euro przy jednoczesnym zachowaniu limitu 2 kg na jeden artykuł (lub jedno opakowanie jeśli jest większe niż 2 kg)
    Błagam nie targajcie żadnych kotków i pieski ze Lwowa, bo tylko problemów sobie narobicie. Sało i inne mięsko też jest zakazane.
    Możesz trochę zaoszczędzić kupując w sklepie wolnocłowym.

    Mi smakuje miód oraz herbata na trawie, nigdy nie wracam bez tych dwóch rzeczy.

    Kasa:

    Generalnie ceny ostatnio poszły w górę, jest drożej jak było jeszcze rok temu o około 50% ale tutaj dobra wiadomość także cena waluty poszły o około 50%. Tak więc dla nas się nic nie zmieniło ale dla mieszkających we Lwowie już tak bo oni zarabiają tyle samo.

    Nie wymieniamy kasy w Polsce ale czekamy na moment kiedy przekroczymy granice, jeżeli mieszkasz zagranicą swoje Euro, USD itd. postępujesz identycznie. Na granicy wymieniamy równoważność około 200 PLN tak na dobry start. We lwowskich kantorach cenny są znacznie lepsze, wymieniamy po średnio 200 PLN jednocześnie. Jak sobie wymienisz więcej to będziesz miał na koniec masę kasy z którą nie wiadomo co będzie robić.

    Staraj się nie korzystać z kart płatniczych. Ponieważ przelicznik jest bardzo niekorzystny a dodatkowo są jakieś dodatkowe opłaty. Więc jak już to jeżeli masz do zapłacenia jakiś bardzo duży rachunek. Więc unikaj jak ognia kart we Lwowie.
    Zabierz sobie żel alkoholowy do przemycia rąk, zawsze zrób to przed i po jedzeniu. Zabierz ze sobą także probiotyk. W przypadku rewelacji żołądkowych będzie jak znalazł. Leki na Ukrainie są często fałszowane dlatego wszelkie niezbędne medykamenty zabierz ze sobą z domu.

    Zdrowie:

    Nie polecam spotkania z ukraińską służbą zdrowia. To wielkie nieporozumienie i porażka. Jeżeli coś się stanie to koniecznie wal do Polski i nawet nie zastanawiaj się nad niczym tylko wiej. Jeżeli to się nie może udać to wtedy szukaj prywatnego lekarza, w państwowym spotkasz się z łapownictwem.

    Gdzie mieszkać:

    Więc tak wybór jest naprawdę bardzo duży:

    1. Na wypasie http://www.booking.com
    2. Na średniaka https://www.airbnb.ie/
    3. Na studencko http://www.hostelworld.com/
    4. Na ławce w Parku Stryjskim

    Lwów ma wiele miejsc noclegowych, każdy znajdzie coś dla siebie. Lwów jednak jest często odwiedzany więc powinno pamiętać dużo wcześniej wynająć miejsce dla siebie.

    Dodatkowe informacje:

    http://roadtripbus.pl/nocleg-we-lwowie/

    Gdzie coś zjeść i gdzie napić się kawy:

    Wybór miejsc jest bogaty i każdy znajdzie coś dla siebie. W koło rynku znajduje się wiele ciekawych miejsc. Jednak nie pojawiaj się w Kryjówce, rekonstrukcja banderowskiej ziemianki. Kuchnia dobra i naprawdę można najeść się do syta. Każdy swój posiłek staram się zakończyć szklaneczką pysznego kwasu.
    Jak Lwów to koniecznie musisz wpaść do Pyzatej Chaty http://www.puzatahata.com.ua/ , serwują pyszną ukraińską kuchnię w cenach bardziej jak przystępnych. Mieści się:

    Sichovykh Striltsiv St, 12
    Shevchenka Ave 10

    Więcej o miejscach gdzie można coś zjeść:

    http://roadtripbus.pl/najlepsze-bary-i-restauracje-we-lwowie/
    http://pozornie-zalezna.blog.pl/2015/12/27/restauracje-we-lwowie-gdzie-zjesc/

    Lwów jest stolicą kawy. Jerzy Franciszek Kulczycki pochodził z Sambora i brał udział w odsieczy wiedeńskiej. Ponoć dzięki niemu Europejczycy poznali zasady parzenia kawy … Kawiarnie wkoło rynku są wszędzie. Kawa w każdym smaku, różnie podane są dla smakoszów prawdziwym oratorium. Tutaj więcej informacji.

    http://roadtripbus.pl/najlepsze-kawiarnie-we-lwowie/
    http://pozornie-zalezna.blog.pl/2015/11/19/lwow-kawiarnie/

    Parki lwowskie:

    Jeżeli lubisz spacery to masz w czym wybierać:

    Park Iwana Franki (d. Ogród Jezuicki, Park Kościuszki) – najstarszy park miejski, założony w XVI w.. Przed wejściem do parku znajduje się pomnik Iwana Franki.
    Park kultury i rekreacji Bohdana Chmielnickiego – na jego terenie znajduje się m.in. stadion, sala koncertowa i wesołe miasteczko. 26 hektarowy park powstał na początku lat 50. XX wieku[54]. Przy końcu głównej alei parku, w okolicy Akademii Wojskowej, znajduje się Monument Sławy Bojowej Armii Radzieckiej z 1970, będący jednym z ostatnich typowo sowieckich monumentów w tej części Ukrainy.
    Park Stryjski (d. Jana Kilińskiego) – powstały według planu ogrodnika Arnolda Röhringa po 1879, ma opinię najpiękniejszego parku w mieście. Na jego terenie znajdują się trzy dawne pawilony wystawowe – były Pałac Sztuki (obecnie pływalnia), rotunda Panoramy Racławickiej, gdzie do 1945 eksponowano malowidło Wojciecha Kossaka i Jana Styki (obecnie hala sportowa), oraz wodna wieża ciśnień. W parku znajduje się też pomnik Jana Kilińskiego.
    Park „Żelazna Woda” – nazwa parku pochodzi od źródeł zawierających związki żelaza.
    Park Snopkowski – na jego terenie znajduje się kompleks sportowy (w tym stadion klubu Ukraina-Lwów)
    Park „Wysoki Zamek” – znajduje się na największym wzniesieniu Lwowa – Wysokim Zamku. Powstał on w latach 1835–1839, gdy zasypano obniżenie między dwoma wzgórzami – Łysą Górą i Polanką, tworząc jedną przestrzeń parkową. Na terenie parku znajduje się Kopiec Unii Lubelskiej (mający 413 m n.p.m.) z tarasem widokowym oraz wieża telewizyjna[56]. Miejsce to opisywał w swojej autobiografii Wysoki Zamek polski pisarz Stanisław Lem.
    Park Pohulanka – park leśny z uporządkowaną aleją centralną i przyległymi do niej jeziorami. Został założony w 1821 przez Jana Distla. Park przelega częściowo do ogrodu botanicznego im. I. Franki.
    Park Łyczakowski – położony w sąsiedztwie Cmentarza Łyczakowskiego
    Park Zniesienie – regionalny park krajobrazowy. Częścią parku jest Kajzerwald, a na jego terenie 50-hektarowy skansen Szewczenkowski gaj z zabytkami budownictwa ludowego.
    Park Zamarstynowski – położony w północnej części miasta, na jego terenie znajduje się dawny Cmentarz Zamarstynowski
    Park Cytadela – publicznie dostępna część terenu otaczającego Cytadelę
    Park Studencki (Wzgórza Wuleckie) – miejsce, w którym dokonano mordu profesorów lwowskich
    Park Skniłowski – najmłodszy z parków, ufundowany przez studentów w 1980, położony jest przy lotnisku i nowo wybudowanym stadionie.

    Zabytki Lwowa:

    Jeżeli sądzisz że można zobaczyć wszystkie zabytki, tak więc trzeba się zmierzyć z listą poniżej.

    Katedra Łacińska z kaplicami: Kampianów i Boimów
    Sobór św. Jura
    Katedra ormiańska i dzielnica ormiańska
    zespół Cerkwi Wołoskiej i ulica Ruska
    Kościół Dominikanów
    Kościół i klasztor Bernardynów
    Kościół Jezuitów
    Kościół św. Antoniego
    Rynek:
    Kamienica Królewska
    Czarna Kamienica
    Dawny pałac arcybiskupów łacińskich
    kamienica Bandinellich
    Ratusz
    Pałac Lubomirskich
    Kopiec Unii Lubelskiej
    Arsenał Królewski we Lwowie
    Arsenał Miejski we Lwowie
    Baszta Prochowa
    Teatr Miejski (Opera Lwowska)
    Teatr Skarbkowski
    Ossolineum
    Dworzec Główny
    Uniwersytet Lwowski
    Politechnika Lwowska
    Cmentarz Łyczakowski
    Pałac Potockich
    Pałac arcybiskupów łacińskich
    Pałac Sztuki w Parku Stryjskim
    I trochę informacji:

    http://pozornie-zalezna.blog.pl/2015/10/05/lwow-zabytki-atrakcje-co-robic/
    http://roadtripbus.pl/10-miejsc-ktore-musisz-odwiedzic-we-lwowie/

    Łyczaków:

    Znajduje się na końcu ulicy Łyczakowskiej więc polecam mały spacerek z centrum albo taksówkę. Przed cmentarzem miły Pan będzie sprzedawał „Kurier Galicyjski”, warto kupić. Wejście na cmentarz jest płatny z tego co pamiętam 20 UAH. Przy wejściu, zbierają kasę na współczesną UPA a tuż koło toalet pojawił się ostatnio memoriał upowców. Tak więc trzeba mieć mocne nerwy przy wejściu. Do Orląt Lwowskich idziemy ścieżką pod górę cały czas nie skręcając nigdzie. Kiedy ostatnio byłem lwów przy łukach nie było, ponoć są w remoncie.
    Na cmentarzu leżą także inne ważne osoby dla polskiej nauki, kultury i sztuki.

    Władysław Abraham – prawnik
    Ernest Adam – polityk i finansista
    Karol Baliński – literat
    Oswald Balzer – prawnik
    Stefan Banach – matematyk
    Tadeusz Barącz – rzeźbiarz
    Maria Bartus – poetka
    Władysław Bełza – poeta
    Bruno Bielawski – poeta, pisarz, dziennikarz
    August Bielowski – literat
    Piotr Chmielowski – historyk literatury
    Teofil Ciesielski - botanik, pszczelarz, wydawca i redaktor "Bartnika Postępowego"
    Bronisław Czerwiński – muzyk
    Jan Dobrzański – literat
    Luna Drexlerówna – rzeźbiarka
    Tomasz Dykas – rzeźbiarz
    Maurycy Dzieduszycki – poseł na Sejm Krajowy Galicji
    Marcin Ernst – astronom
    Jan Gall – polski kompozytor i dyrygent
    Mieczysław Gębarowicz – historyk sztuki
    Włodzimierz Gniewosz – polityk galicyjski
    Franciszek Ksawery Godebski – kustosz Zakładu Narodowego im. Ossolińskich
    Zygmunt Gorgolewski – architekt, twórca Teatru Wielkiego we Lwowie
    Seweryn Goszczyński – literat
    Artur Grottger – malarz
    Józef Kajetan Janowski – architekt, sekretarz stanu Rządu Narodowego w powstaniu styczniowym
    Franciszek Jaworski – historyk Lwowa
    Antoni Kalina – slawista, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, radny Lwowa
    Jan Nepomucen Kamiński – twórca polskiego teatru we Lwowie
    Wojciech Kętrzyński – kustosz Ossolineum
    Maria Konopnicka – poetka
    Ludwik Kubala – historyk
    Jan Lam – pisarz
    Ksawery Liske – historyk
    Walery Łoziński – literat
    Władysław Łoziński – historyk sztuki
    Julian Markowski – rzeźbiarz
    Piotr Mikolasch – właściciel apteki, w której Ignacy Łukasiewicz przeprowadził pierwszą w świecie rafinację ropy naftowej
    Domicjan Mieczkowski – pisarz historyczno-religijny
    Henryk Mosing – lekarz, bakteriolog i kapłan
    Stanisław Niewiadomski – muzyk
    Andrzej Nosowicz – minister kolei żelaznych (1923)
    Leon Piniński – profesor prawa rzymskiego, rektor Uniwersytetu Jana Kazimierza w roku akademickim 1928/1929, historyk sztuki, dyplomata
    Wincenty Rawski (starszy) - budowniczy i architekt
    Wincenty Rawski (młodszy) - architekt i działacz Polskiego Towarzystwa Politechnicznego
    Henryk Rewakowicz – galicyjski działacz ludowy, polityk, dziennikarz, uczestnik powstania styczniowego.
    Michał Rolle – polski dziennikarz, historyk i pisarz
    Grzegorz Józef Romaszkan – polski duchowny katolicki, arcybiskup lwowski obrządku ormiańskiego
    Jan Ruckgaber – muzyk
    Tadeusz Rutowski – wiceprezydent Lwowa, zasłużony dla obrony miasta w czasie inwazji rosyjskiej 1914-1915
    Władysław Sadłowski – architekt, twórca Dworca Głównego we Lwowie, profesor Politechniki Lwowskiej
    Franciszek Smolka – prezydent parlamentu, inicjator usypania Kopca Unii Lubelskiej
    Franciszek Stefczyk – twórca spółdzielczych kas oszczędnościowych
    Karol Szajnocha – literat
    Władysław Szajnocha – geolog, paleontolog
    Józef Teodorowicz – arcybiskup lwowski obrządku ormiańskiego, senator II RP
    Ludwik Włościborski – przemysłowiec wielkopolski, uczestnik powstania listopadowego, Wiosny Ludów i powstania styczniowego
    Julian Zachariewicz – architekt, profesor i rektor Politechniki Lwowskiej
    Jan Zahradnik – poeta, obrońca Lwowa
    Filip Zaleski – Namiestnik Królestwa Galicji i Lodomerii, c.k. minister
    Wacław Zaleski – Gubernator Galicji, pisarz, krytyk literacki, badacz folkloru
    Gabriela Zapolska – pisarka
    Tadeusz Żuliński – pierwszy komendant Polskiej Organizacji Wojskowej (POW)
    Alfred Kamienobrodzki – budowniczy, architekt, malarz akwarelista. Brał udział w powstaniu styczniowym.

    Cmentarz Janowski

    We Lwowie znajduje się także inny ważny cmentarz – Janowski a na nim spoczywają także ofiary wojny polsko-ukraińskiej (Polacy i Ukraińcy).

    św. Józef Bilczewski – polski arcybiskup lwowski obrządku łacińskiego
    Mikołaj (Juryk) - ukraiński biskup prawosławny, w latach 1971-1983 metropolita lwowski i tarnopolski
    Władysław Kozak − robotnik, którego śmierć w 1936 była przyczyną krwawych zamieszek.
    Myron Tarnawskyj - generał Ukraińskiej Armii Halickiej (UHA), naczelny dowódca UHA
    Konstanty Wolny – działacz narodowy i społeczny na rzecz polskości Górnego Śląska, współpracownik Wojciecha Korfantego, długoletni marszałek Sejmu Śląskiego. W 2012 szczątki Konstantego Wolnego z inicjatywy jego rodziny zostały ekshumowane i pochowane na cmentarzu przy ul. Francuskiej w Katowicach,
    Kost Łewycki - ukraiński adwokat, parlamentarzysta, premier Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej
    Kazimierz Nałęcz-Rychłowski – polski dziennikarz, tłumacz, poeta. Obecnie grób nie istnieje, zniszczony w okresie sowieckim.
    Serafin Kaszuba – polski zakonnik kapucyn (franciszkanie), Sługa Boży.
    Maria Tereszczakówna - polska działaczka społeczna, zasłużona w ratowaniu szczątków polskich bohaterów w trakcie zrównania z ziemią Cmentarza Obrońców Lwowa przez Armię Radziecką w latach 70. XX wieku

    Życie nocne:

    Gallery Night Club - Svobody Ave, 16-18
    Metro Club - вул. Зелена, 14
    Zanzibar Club - Lypynskoho St, 36
    De Luxe Night club - Volodymyra Velykoho Street, 2
    Fashion club - Halytskyi District
    Millennium Club (Міленіум), 2 Chornovola Av
    Picasso (Пікассо), 88 Zelena St.

    Tylko dla koneserów:
    http://www.split.lviv.ua/show-bar-en/crazy-en-GB
    http://whiterabbitxxx.com.ua/

    Jaki pisze @bul_dupy_motzno:
    i taki bonusik:
    - wejście do White Rabbita - 200 hrywien, taniec przy stoliku też 200 hrywien, taniec prywatny 400 hrywien ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    - kluby mają tam słabe, małe parkiety (bardzo!); te z tripadvisora są okupowane przez ciapatych, lepiej spytać ukraińca gdzie iść jeśli już ktoś ma parcie :)

    Piłka nożna a Lwów

    Pierwszą futbolówkę sprowadził dr. Henryk Jordan do Krakowa z Niemiec w roku 1889. Potem powstał tam pierwszy ogródek jordanowski ale jeszcze nie rozegrano jeszcze oficjalnego meczu. Na to trzeba było poczekać mimo że w Krakowie znajdowały się cztery boiska do gry na Błoniach. Do Lwowa futbolówka została przywieziona przez Edmunda Cenara członka „Sokoła” prosto z Anglii.

    Tutaj już za wiki

    Udało się to dwa lata później – podczas „II Zlotu Sokoła” (zorganizowanego również we Lwowie), w którym uczestniczyła młodzież sokola z Galicji. Wśród licznych pokazów i zawodów sportowych przeróżnych dyscyplin, na 14 lipca 1894 zaplanowano bowiem rozegranie futbolowego spotkania między reprezentacjami Sokoła lwowskiego (białe koszulki i szare spodenki gimnastyczne) – z inż. Niedzielskim, jako szkoleniowcem – oraz krakowskiego (białe koszulki i czarne spodenki gimnastyczne). Był to zatem pierwszy w dziejach udokumentowany mecz piłkarski rozegrany przez Polaków na ziemiach polskich. Premierowego gola zdobył dla gospodarzy 16-letni lwowianin Włodzimierz Chomicki już w 6 minucie, po czym sędzia Zygmunt Wyrobek z Krakowa – z wyraźnego polecenia Antoniego Durskiego (ówczesnego szefa lwowskiego Sokoła i kierownika zlotu) – zagwizdał po raz ostatni. Wobec niezwykle napiętego programu uroczystości, fakt zdobycia bramki przez jedną ze stron uznano najwyraźniej za idealny moment do zakończenia pojedynku (toteż już chwilę później na tym samym boisku mogły rozpocząć się oczekiwane przez wszystkich – niezwykle wówczas prestiżowe – pokazy gimnastyczne, stanowiące główny punkt zlotu). Można zatem przypuszczać, iż owo pierwsze spotkanie piłkarskie i historycznego gola oglądała całkiem spora liczba widzów.

    Najstarsze polskie kluby piłkarskie zostały powołane we Lwowie taki więc: Lechię (latem 1903), Czarnych (w sierpniu 1903) oraz Pogoń (wiosną 1904). Kluby lwowskie były założycielami PZPN :). Pogoń Lwów w czasie swojej działalności nigdy nie spadła z ekstraklasy. Jednym z najlepszych piłkarzy Pogoni był Michał Franciszek Mieczysław Matyas. Pogoń była cztery razy mistrzem Polski w latach: 1922, 1923, 1925, 1926.
    Pogoń Lwów powróciła do życia otworzona przez Polaków we Lwowie zaczęła rozgrywki w 2009 roku. Strona klubu: http://pogon.lwow.net/pl/glowna/ i takie tam z Sejmu: https://youtu.be/M-_JlvFuyCY

    We Lwowie urodził się także Kazimierz Górski grał w RKS Lwów oraz Spartaku Lwów.

    Hymn Pogoni : https://youtu.be/pegS7m-U5U8

    No a na koniec smaczek pomnikowy. W Parku Stryjskim znajduje się pomnik w miejscu pierwszego polskiego historycznego meczu głoszący. I tylko nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

    „W tym miejscu 14 lipca 1894 roku lwowski "Sokół", pokonując piłkarską drużynę Krakowa, zapoczątkował historię [w oryginale - litopys] ukraińskiego futbolu”

    Żydzi a Lwów

    Przed wojną w mieście mieszkała duża społeczność żydowska. Dlatego też warto może odwiedzić miejsca związane z nią. O losach getta opowiada film Agnieszki Holland „W ciemności” - https://youtu.be/c7g6E6adHfg

    Więcej informacji znajdziesz na http://www.sztetl.org.pl/pl/article/lwow/2,lokalizacja/

    Zabytki żydowskiej kultury materialnej.

    Szkoła: Jesziwa Falka (ob. wul. Fedorowa 28)
    Szpital Izraelicki (ul. Rappaporta 4)
    Siedziba Rabinatu Miejskiego Gminy Żydowskiej (ob. wul. Fedorowa 27; dawniej ul. Blacharska 27)
    Budynki ze śladami mezuz we Lwowie
    Przytułek dla starców (ul. Rappaporta 2)
    Apteka Pod Złotym Lwem we Lwowie (wuł. Horodoćka 29)

    Można też inaczej

    Ostatnio zwiedziłem Victoria Gardens, centrum handlowe, ceny ogólnie są wyższe jak w Polsce więc nie opłaca się kupować (Ukraińcy jeżdżą na zakupi przecież do nas). Znajduję się tam na I piętrze bardzo milutka kręgielnia, bilard oraz miejsce do zabaw dzieciaków (wiecie piłeczki, wspinanie się rurach itd.). Taksówką z centrum jakieś 80 UHA.
    Można i pójść do sauny – bani, polecam bardzo tutaj więcej informacji http://pl.sakura.lviv.ua
    W parku wodnym jeszcze nie byłem, ale jak znajdę to dam znać.

    Bezpieczeństwo i banderowcy:

    We Lwowie zawsze czułem się bezpiecznie. Nigdy nie miałem żadnych problemów. Zawsze wszyscy byli w stosunku do mnie mili i serdeczni. Tak więc z bezpieczeństwem jest dość dobrze. Zdarzają się kradzieże tablic rejestracyjnych, aby próbować wymusić na nas zapłatę za ich oddanie. Olewamy to i jedziemy normalnie na granice, wpuszczą nas bez problemu warto jednak pobrać zaświadczenie z Policji.
    Nie podejrzewam że ktoś będzie za wami biegał po Lwowie z siekierą wołając „Lachy ubić”. Mimo wszystko banderowska symbolika jest dość powszechna. Zakłamywanie historii tak samo, więc nie warto słuchać tego co gadają przewodnicy ukraińscy. Tak więc możemy być zszokowani pomnikiem Bandery https://goo.gl/maps/FwrGyweC67P2 , pomnikiem w miejscu pierwszego polskiego meczu piłkarskiego (możemy dowiedzieć się że grający byli Ukraińcami) czy wystawą jaką możemy zobaczyć w muzeum na Brygidkach. Polska sfinansowała taż większość remontów starówki ale ani słowem o tym, zdjęto tabliczki.

    Tak więc zapraszam do Lwowa, warto.

    Jedziemy za miasto:

    Nie samym Lwowem człowiek żyje. Dlatego warto pojechać do paru miejsc aby zapoznać się ze spuścizna kulturową polską – żydowską – ukraińską – rusińską – ormiańską – niemiecką itd.
    Każdą z naszych wycieczek zaczynamy od marszrutek pod dworcem kolejowym. Uwaga !!! jazda tym wehikułem dostarcza wielu niezapomnianych wrażeń. Na prowincji, nie napotkamy wykwintnych restauracji (czasami trzeba będzie się nachodzić aby jakąś znaleźć), super klubów tanecznych ale nigdy nie będziemy żałować naszej wyprawy. Spotkamy się z prawdziwym duchem kresowym.

    Drohobycz

    https://goo.gl/maps/kZgg5eTEZgn

    Kiedy przybędziemy do miasta to okaże się że dworzec jest w znacznej odległości od centrum. Na nasze szczęście autobusy do centrum jeżdżą dość często. Zresztą i ciężko rozpoznać że jesteśmy w centrum bo autobus zatrzyma się tuż przy wielkim targowisku. Przechodząc między butkami ze wszystkim musimy wspiąć się do runku ulicą wyłożoną kocimi łbami w górę.

    Urzeka nas ratusz, który warto obejść dookoła. Kamieniczki są urocz, może bardziej jak urocze są piękne. Trochę za rynkiem znajduje się kościół kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii, Krzyża Świętego i św. Bartłomiej który jest ostoją polskości. Na jego ścianie znajduję się wmurowane części prawdopodobnie pogańskiej figury. Od niej wzięło się powiedzenie „Ręka, noga, mózg na ścianie”. Więcej o kościele https://youtu.be/EAxkuSowHgI .
    Tuż obok kościoła znajduje się miejsce w którym został zastrzelony pisarz polsko-żydowski Bruno Schulz. Jego dom znajduje się około 400 metrów od kościoła. Tak samo w spacerowej odległości znajduje się pomniczek Mickiewicza. Poniżej spis zabytków:

    kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii, Krzyża Świętego i św. Bartłomieja z lat 1392–1445:
    renesansowy nagrobek Katarzyny Ramułtowej z 1572 r.
    freski z XVIII wieku
    dzwonnica kościelna z 1551 r. o charakterze obronnym
    obronny mur cmentarny
    dawny kościół karmelicki pw. św. Michała, obecnie cerkiew greckokatolicka Trójcy Przenajświętszej z 1690 r.
    budynki klasztorne, pokarmelickie, obecnie biura
    kościół pw. śś. Apostołów Piotra i Pawła, z 1828 r.
    Wielka Synagoga zbudowana w latach 1842–1865
    Synagoga przy ul. Mazepy 11 z końca XIX w.
    ratusz z 20-lecia, prawdopodobnie z reliktami z XVIII w.
    cerkiew pw. św. Jura, ul. Sołonyj Stawok 23a z przełomu XV i XVI wieku, w 2013 wpisana na listę UNESCO
    cerkiew drewniana Podwyższenia Krzyża, ul. Zwaryćka 7, z XVI wieku, z freskami z XVIII wieku
    dzielnica willowa przy ul. Franki i Szewczenki
    dom Brunona Schulza
    warzelnia soli
    katolicka kaplica „kolejowa” przy dworcu głównym
    rezydencja polskiego burmistrza i prezydenta miasta Drohobycz Rajmunda Jarosza
    „willa Bianki” – willa lekarza Zeemana przy przedwojennej ulicy Mickiewicza. Obecnie mieści się w niej Pałac Sztuki z niezwróconymi Polsce obrazami malarzy europejskich z XVIII – XX wieku, obrazami hrabiów Lanckorońskich oraz zachowanymi freskami Schulza. Budynek w przeszłości był m.in. siedzibą drohobyckiego „Sokoła” oraz towarzystwa strzelców-legionistów
    pałac Gartenbergów
    dom adwokata Herszderfera przy dawnej ulicy Sienkiewicza, z ogrodem, w którym zachowały się egzotyczne rośliny, jak magnolia chińska i drzewo octowe
    willa polskiego burmistrza Jana Niewiadomskiego, będąca przykładem wiedeńskiej secesji
    pomnik Adama Mickiewicza z 1894 roku ufundowany przez społeczność miasta z okazji 100 rocznicy insurekcji kościuszkowskiej
    cmentarz katolicki z zabytkowymi nagrobkami, do którego prowadzi brama zwieńczona herbem Galicji. Na cmentarzu spoczywają m.in. znani Polacy związani z Drohobyczem: burmistrzowie miasta Rajmund Jarosz i Jan Niewiadomski, lekarz Bronisław Kozłowski, Eugeniusz Kozłowski (założyciel w latach 90. towarzystwa skupiającego Polaków z Drohobycza i Truskawca). Znajduje tam także grób-pomnik powstańców styczniowych.

    Więcej o mieście znajdziemy w https://pl.wikipedia.org/wiki/Drohobycz

    Dodatkowe wpisy

    @bul_dupy_motzno
    z tym językiem polskim to czasem ciężko, sporo osób nie rozumie, angielskiego tym bardziej; co do telefonu i neta - starter MTS czy jakoś tak to koszt ok 7zł, zawiera coś koło 2gb netu, zresztą cały czas coś przeglądałem i przez tydzień nic się nie wyczerpało; hajs wymieniamy na miejscu - lepszy kurs; laski dosyć pruderyjne; co do banderowców to trochę ich tam więcej niż u nas narodowców, ale raczej nie robią problemów, tyle mi przychodzi na razie do głowy
    pokaż całość

    źródło: Herb_Lwowa.png

    •  

      @GanjaBoy2004: Na pewno najpierw warto poznać strefę od legalnej strony i polecam legalny wyjazd. Zresztą na legalu zobaczysz tak naprawdę więcej niż na nielegalu. Tzn może nie więcej, ale np. będąc legalnie możesz wejść do elektrowni, zobaczyć sarkofag z bliska, łazić po Prypeci bez spiny, że ktoś cie złapie, zobaczyć niedokończony 5,6 blok elektrowni. Będąc nielegalnie zostaniesz wrzucony do gry sandboksowej pod tytułem "Przeżyj i nie daj się złapać w Zonie". Będziesz miał nieogarniczony czas (ograniczony tylko zapasami jedzenia i picia), będziesz mógł łazić sobie po wioskach i lasach do woli, ale tylko w taki sposób żeby cię nikt nie zauważył. A w Prypeci bardzo łatwo można zostać złapanym i obecnie łażenie tam nielegalne za dnia to jak krzyczenie "tutaj jestem, złapcie mnie". Podsumowując - na początek na pewno lepiej legalnie. Ja byłem 4 razy legalnie zanim pojechałem nielegalnie, a teraz jeżdżę i tak, i tak. Ostatni raz byłem w sylwestra (10 raz już w sumie w Strefie). Osobiście polecam Strefazero.org. pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    nagrałem filmik o wypadzie do Tarnowa. Tarnowiaki, nie bijcie. Wpadliśmy na dosłownie pół dnia, bo potem były skoki :D
    #tarnow #podrozujzwykopem
    https://www.youtube.com/watch?v=VV6v1M_NWFc&t

  •  

    Dziś ciekawy temat na szybko – brazylijski wielki tyłek, mit czy prawda ?

    Zanim przyjechałem do brazylii, słyszałem wiele o latynoskim ideale kobiecego piękna – czyli duży tyłek i ogólnie rzecz biorąc kobiece kszałty (co nie znaczy nadwaga). Zawsze zastanawiałem się ile w tym wszystkim jest prawdy i czy brazylijczycy na serio różnią się budową ciała od reszty populacji w tym względzie.

    No cóż, po dwóch latach spędzonych tutaj, mogę śmiało powiedzieć, że brazylijki NAPRAWDĘ mają większe tyłki. Oczywiście nie każda tutaj wygląda jak chodząca pszczoła, ale uśredniony rozmiar jest sporo większy niż w europie. Żeby było ciekawiej, naprawdę w większości przypadków nie są one zalane tłuszczem i bezkształtne. Ciężko to sobie wyobrazić komuś kto nigdy nie opuścił Europy, powiem wam tylko, że mieszkając w polsce i nawet podróżując trochę po europie NIGDY nie spotkałem kształtów, które można czasem tutaj zobaczyć.

    Dobra, skoro wyjaśniliśmy jedną kwestię i wiemy, że to nie mit, czas zapytać się skąd się to wzięło.

    Myślałem nad tym sporo czasu i mam kilka ciekawych wniosków. Po pierwsze – nie jest to zasługa operacji plastycznych. Oczywiście, jakiś odsetek kobiet może i operacje powiększania pośladków przeszła ale jest to margines, głównie kobiety zarabiające na życie swoim wyglądem.

    Nie są to też ćwiczenia. Jasne, można w pogoni za ideałem urody popracować nad kształtem tego i owego na siłowni, co tutaj próbuje robić naprawdę wielu ludzi (nie tylko kobiety), ale szczerze mówiąc same ćwiczenia nie mają szans zrobić z rozmiaru europejskiego – rozmiaru xxl. Do tego kszałty wypracowane, zawsze będzie łatwo odróżnić na przykład przez wyrzeźbione uda. Jest to fajne, ale to dalej nie jest to ORYGINALNY brazylijski kształt.

    No więc co było czynnikiem, który sprawił, że ten zalany słońcem kraj zasłynął jako kraina wielkich tyłków ?

    Geny. Szukałem jakichś źródeł naukowych na ten temat, ale szczerze mówiąc nie ma nic poza jednym, nie do końca wyjaśnionym śladem. Śladem tym jest hasło – STEATOPYGIA, czyli jak mówi wikipedia: „Cecha charakterystyczna niektórych afrykańskich ludów (...) polegająca na znacznym odkładaniu się tłuszczu na pośladkach. Zjawisko to szczególnie widoczne jest u kobiet.”. Jeśli wchodzimy w temat dalej, możemy dowiedzieć się, że często występująca przy steatopygii jest mocno zaznaczona lordoza i to jest ślad, który daje mi najbardziej do myślenia, ponieważ jednym z moich pierwszych spostrzeżeń po przyjeździe tutaj, było zauważenie dziwnie mocno wypchniętych brzuchów u sporej ilości kobiet. Dalej możemy prezczytać, że steatopygia łączy się też z inną budową miednicy, powodującą trudności w poruszaniu się i po raz kolejny, czasem zauważyć tutaj można ludzi idących w dziwny sposób, trochę jak kaczki (najczęsciej są to właśnie hojnie obdarzone przez naturę kobiety).

    Pamiętajmy w tym wszystkim, że to właśnie w ameryce łacinskiej i na karaibach był największy odsetek czarnych niewolników, czyli potencjalnych nosicieli genu wielkiej dupy. Niestety znaleźć jakiekolwiek dokładniejsze informacje o tych sprawach jest ciężko, ale obiecuje, że gdybym tylko dostał kiedyś dofinansowanie z unii na odpowiednie badania, poświeciłbym się i ku chwale ludzkości, przebadał je wszystkie, a potem napisał wam swoje wnioski ;)

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki #ladnapani

    Dla tych co mają insta - @1726miguel

    P.S. zdjęcie tym razem z brazylijskiego klipu
    pokaż całość

  •  

    Dziś trochę o cenach w Izraelu - nie wszędzie byłem, więc nie wszystko opisałem :) Ale południowy Izrael mniej więcej, aż do Jerozolimy. Zapraszam!

    Link do fanpage
    Link do wpisu

    Gdy jechałem do Izraela, spodziewałem się, że nie będzie tanio. Pierwszym znakiem, który o tym świadczył, były ceny hoteli w Eilacie, które sprawdzałem na booking.com: dwuosobowy pokój kosztował co najmniej ~200 zł za jedną noc, a wcale nie mniejsze ceny można było znaleźć nad Morzem Martwym czy w Jerozolimie.

    Z tego względu planowałem na początku poszerzenie wyprawy o Jordanię, która jest znacząco tańsza od Izraela, ale ostatecznie uznałem, że 7 dni to zdecydowanie za mało czasu nawet jeden kraj. Postanowiłem skupić się jedynie na południowej części Izraela.

    Podstawowa rzecz – na miejscu walutą są szekle (ILS), które na miejscu bardzo łatwo można przeliczać na nasze rodzime złotówki – 1 ILS ~= 1,10 PLN. Pensja minimalna w Izraelu to 5000 szekli, a średnie wynagrodzenie oscyluje w okolicach 9000 ILS, czyli znacząco wyżej, niż w Polsce. Mimo to z moich rozmów z miejscowymi wynikało, że wcale dobrze nie żyje się w Izraelu – dosłownie wszyscy narzekali na ceny w kraju, i że znacząco bardziej opłaca im się wyjechać na wakacje do Europy, niż spędzać urlop u siebie w kraju.

    Ten wpis nie będzie idealnym odzwierciedleniem izraelskich cen – są bardzo różne w zależności od miejsca, w którym się znajdujemy, a ja zwiedziłem tylko południową część państwa. W ogóle nie było mnie na przykład w Tel Awiwie czy Hajfie, ale na pewno jakoś oddadzą ogólny obraz chociażby dla tych z Was, którzy planują wybrać się w okolice Morza Czerwonego, Martwego czy Jerozolimy. To zaczynamy!

    Zakupy w supermarkecie, jedzenie na mieście
    Na początku znalazłem się w Eilacie. Do centrum miasta praktycznie nie wchodziłem, byłem tylko raz na kawie, więc nie napiszę, jak kształtują się ceny w marketach w centrum. Za to na zachód, w stronę Egiptu, w turystycznych częściach miasta było już kiepsko. Oto przykładowa tabelka z cenami:

    PRODUKT CENA W ILS CENA W PLN
    Woda mineralna niegazowana 1,5 l - 7 - 7,70
    100 g szynki z kurczaka - 15 - 16,5
    1 placek pity – miejscowe pieczywo - 2 - 2,20
    Hummus 400g - 12 - 13,20
    Kanapka – bagietka (w stylu subwaya, np. z kebabem czy z tuńczykiem) - 25 - 27,50
    Papierosy – Camel Blue - 31 - 34,10
    1 litr benzyny 95 - 5,70 - 6,27
    Coca Cola 0,5 l - 10 - 11
    Czekolada Milka 100g - 9 - 9,90
    Cafe Latte stacji benzynowej/w kawiarni - 10 - 11

    Jak widać, tanio nie jest – zwłaszcza patrząc na ceny podstawowych produktów, takich jak woda czy pieczywo. Za to niektóre rzeczy kosztują porównywalnie do polskich – jak na przykład kawa w kawiarni. Tutaj warto zaznaczyć, że w Izraelu możemy znaleźć świetną sieć małych sklepików – Cofix – gdzie wszystko kosztuje 6 ILS. Kawa zwykła, latte, coca-cola, fanta, sok pomarańczowy, pizzerki i bagietki na ciepło. Zdecydowanie polecam, wszystko smaczne, kawa naprawdę dobra, a sieć Cofix dostępna jest w całym Izraelu.

    Co do obiadów – generalnie w restauracjach ceny zaczynają się od 80-100 szekli, ale można znaleźć również miejsca, gdzie zjemy taniej (tutaj wciąż mam na myśli Eilat). W tym miejscu zjadłem naprawdę wypasiony i miło podany obiad za około 50 zł, więc da się, tylko trzeba poszukać.

    Nad Morzem Martwym (byłem w miejscowości Ein Bokek) ceny są jeszcze wyższe, z prostego powodu – tam przyjeżdżają już praktycznie tylko turyści, same hotele i knajpy pod ludzi z całego świata. Ludzie z USA, Europy, bardzo dużo Azjatów. Co innego Jerozolima, która jest prawie 800-tysięcznym miastem – spodziewałem się, że ceny w supermarkecie będą zdecydowanie niższe. Niestety, lekko się zawiodłem. To zdjęcie zakupów z supermarketu:

    4 puszki tuńczyka, 3 bagietki, małe pringelsy, 2 pasty z bakłażana, jedna pseudo-nutella, 2 paczki chrupek orzechowych, jakaś wędlina drobiowa, mała paczka Laysów, 2 butelki wody, 2 litry soku. Cena? 130 ILS, czyli ponad 140 zł.

    Odwiedziłem również McDonalda. Według indeksu BigMac Izrael jest trzynastym najdroższym państwem z 43 w rankingu. Popularna kanapka jest tam droższa, niż przykładowo w Wielkiej Brytanii czy Singapurze, za to lekko tańsza niż w USA i znacząco tańsza w porównaniu do Szwajcarii (1. miejsce w indeksie). Cheeseburger kosztuje 12 ILS, Hamburger 10 ILS, frytki od 10 do ponad 20 szekli w zależności od rozmiaru.

    Transport
    Po pierwsze, w Izraelu łatwo można wynająć samochód – potrzebne będzie do tego międzynarodowe prawo jazdy oraz karta kredytowa. Ceny wynajmu zaczynają się już od 20 euro za dzień, a że Izrael jest dość małym państwem, jest to bardzo korzystna opcja, jeśli chodzi o przemieszczanie się.

    Jeśli chodzi o autobusy (miastowe i międzymiastowe), są bardzo dobrej jakości. W połączeniach pomiędzy miastami mamy elektryczność oraz darmowe wi-fi. Rozkład jazdy znajdziecie pod tym linkiem. Bilet na autobus przykładowo z Jerozolimy do Eilatu (ponad 300 km) kosztuje 70 szekli, czyli niecałe 80 zł. Nie są to ceny z Polskiego Busa, ale jak na izraelskie koszty i tak jest tanio i dobrze.

    Z taksówkami również nie ma problemu, w każdej z nich jest licznik, z kierowcą również można dogadać się na rozsądną cenę przed przejazdem. Za przejazd w Eilacie z plaży do centrum miasta, ponad 8 kilometrów, zapłaciłem 30 ILS.

    Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe ceny, Izrael lekko mnie zaskoczył – negatywnie. Zwłaszcza ceny żywności i wody są trochę wyższe, niż się spodziewałem. W Jerozolimie warto przejść się do dzielnic arabskich – jest tam zdecydowanie taniej, zjeść można spokojnie dobrze i w polskich cenach.

    Tak czy inaczej, wyjeżdżając do Izraela trzeba pamiętać o kilku rzeczach:

    - trzeba przygotować się na ceny krajów zachodnich, bardziej jak Francja, Norwegia czy Wielka Brytania, niż Holandia czy Niemcy
    - w marketach znacząco wyższe są ceny żywności, pieczywa i wody
    - transport jest stosunkowo tani, biorąc pod uwagę ceny innych produktów
    - noclegi w niektórych miejscach warto bukować z dużym wyprzedzeniem – małe miejscowości nad Morzem Martwym czy Eilat nad Morzem Czerwonym są dosłownie oblegane przez turystów
    - warto pytać miejscowych o miejsca, gdzie można taniej zjeść/zrobić zakupy, zwłaszcza w turystycznych miejscowościach
    - praktycznie wszędzie można płacić kartą – tylko raz na stacji benzynowej trafiło się, że nie mogłem zapłacić (nie przechodziła transakcja). Poza tym bez problemowo

    No i to tyle. Nie jest tanio, ale na pewno da się przeżyć, zwłaszcza gdy po jakimś czasie zaczniecie czuć się na miejscu dużo swobodniej i wiedzieć, gdzie należy się udać, żeby nie przepłacać. A zdecydowanie warto pojechać – miejsc w Izraelu wartych odwiedzenia jest multum, takich jak np. Morze Martwe, czy miejsca szczególnie ważne historycznie, jak Jerozolima i jej okolice.

    #zwtravel

    #podroze #izrael #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: zbigniewwu.pl

    •  

      @mtos: Znając żydów to Cie pewnie ojebali.

    •  

      @zbigniew-wu: Iarael to kraj "zachodu" bardziej niż PL. Zarobki z tego co podajesz są 2,5 krotnie wyższe nominalnie. W europie Są wyższe od 2,5 ( południe) przez 3,5 ( Niemcy) Po nawet 5 ( norwegia/szwajcaria) choć różnica cen nieco niweluje przewage. Ceny żywności to chyba wynikają z tego, że to kraj pustynny otoczony murem i morzem i trzeba żarcie importować statkami. Tak mi się przynajmniej wydaje. Oczywiście rożnice podane brutto a netto różnica się jeszcze zmniejsza. pokaż całość

      +: laeg
    • więcej komentarzy (4)

  •  

    No to w droge ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler 1 raz samolotem (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #podroze #podrozujzwykopem #oswiadczenie

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Witajcie Mirki i Mirabelki!

    Jak pewnie część z was kojarzy czasami wołałem wykopujących moje znaleziska do innych znalezisk o podobnej tematyce. Używałem do tego Mirkolisty, niestety wtedy powiadomienia dostawały również osoby, które tego nie chciały.

    Postanowiłem więc przejść na wołanie manualne, jeśli chciałbyś abym nadal wołał Cię do moich znalezisk to proszę napisz w komentarzu lub w prywatnej wiadomości. Będę wołał tak jak wcześniej tylko do znalezisk o tematyce turystycznej i podróżniczej, raczej nie częściej niż raz na 1-2 tygodnie. Cały czas staram się pracować nad jakością i mam nadzieję, że każde kolejne znalezisko będzie trzymać poziom tych wcześniejszych lub będzie od nich lepsze.

    Kilka przykładowych znalezisk, do których wołałem:
    * Ceny w Bułgarii, najbiedniejszym kraju Unii Europejskiej
    * Ile kosztuje weekend we Włoszech? Mniej niż 350 zł!
    * Republika Zarzecza - alternatywne państwo w centrum Wilna
    * Gdzie dobrze zjeść i wypić we Lwowie? Najlepsze bary i restauracje

    Z listy będzie można oczywiście w każdej chwili się wypisać, choć mam nadzieję że nie zawiodę Was i będziecie zadowoleni z tego, że na niej jesteście ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    PS Może nie wszyscy widzieli więc przypomnę jeszcze, że z najbliższego wakacyjnego wyjazdu, którego symbolicznym celem będzie Góra Olimp będziemy wysyłać bezpłatnie zainteresowanym pocztówki. Więcej informacji na ten temat oraz link do zapisów znajdziecie w tym wpisie na mirkoblogu.

    pokaż spoiler #podroze #mikroreklama #podrozujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    #podroze #podrozujzwykopem #taniepodrozowanie

    Mireczki, jeszcze rok temu mógłbym powiedzieć, że nigdy nie byłem za granicą. Ale trochę się pozmieniało.

    Przez ostatnie 12 miesięcy zwiedziłem Rzym, Rabat, Londyn, Berlin, Barcelonę, Ateny, Marrakesz i Paryż.
    Nikt mi nie wmówi, że nie ma na podróże czasu lub pieniędzy. Wiem, że się da i to dopiero początek. Będzie więcej, dalej.

    "Nie wygrasz walki o poznanie całego świata. Ale możesz zbliżyć się do innych ludzi i innych kultur tak bardzo, jak tylko umiesz. Po prostu bądź ciekawy. Daj z siebie wszystko, żeby powiększyć swój świat. Każdy nowy smak, każdy widok, każdy budynek do którego wchodzisz, każdy nowo poznany znajomy, każde pytanie na które znajdujesz odpowiedź. Masz ograniczony czas, więc wyrwij ze świata co się da bo jest za duży i za ciekawy żeby go tak zostawić. Łap każdą chwilę. Rejestruj. Żyje się tylko raz, ale jeśli naprawdę otworzysz się na świat, będziesz mieć więcej, niż jedno życie."

    Jeśli są zainteresowani to mogę machnąć wpis, w którym opiszę jak wyszukuję loty, noclegi, jakich narzędzi używam, jak planuję i zmniejszam koszty.
    pokaż całość

  •  

    Bezdomni w Brazylii

    Gdy słyszy się w mediach o brazylii, najczęściej mowa jest o nierównościach społecznych i biedzie. Nie ma w tym nic dziwnego, bo naprawdę bieda jest czymś, co rzuca się tutaj w oczy od pierwszego wyjścia na ulicę. Nie trzeba nawet szukać faveli, żeby podejrzeć na własne oczy bezdomnych brazylijczyków, wręcz powiedziałbym, że na favelach jest biednie, ale bezdomnych nie prawie w ogóle. Większość z nich jako swój „dom” wybiera sobie zwykle... Największe, reprezentacyjne ulice miasta, skwery przy jakichś ciekawych obiektach (jak np. Katedra Se w Sao Paulo) czy po prostu parki. Tak naprawdę wszystkie miejsca gdzie kręci się dużo ludzi i jest co robić.

    Właśnie – tam, gdzie jest co robić. Bo brazylijscy bezdomni nie do końca przypominają tych z polski. Po pierwsze jak już wspominałem, brazylijczycy to ludzie prości a do tego bardzo stadni. Rzadko spotyka się pojedynczych bezdomnych na ulicach (chociaż też się zdarza). Najczęściej tworzą oni całe „osiedla” czy „campingi”, nie jest tutaj rzeczą niezwykłą iść najbardziej reprezentacyjna ulicą Sao Paulo – Paulistą (taki warszawski nowy świat) i natykać się co chwila na rozstawione na chodnikach namioty czy całe budowle z kartonów. Żeby było ciekawiej najczęściej nie jest to namiot ustawiony gdzieś tak, aby się nie rzucał w oczy, w większości przypadków namiot zagradza połowę chodnika, a naokolo niego rozrzucone są jakieś rzeczy, pies bawi się rozrywając poduszkę wywleczoną z materaca, obok wisi niedbale zawieszone pranie a właściciel leży sobie wygodnie na materacu gdzieś obok przyglądając się ludziom i rozmawiając z kolegami, przechodnie muszą wręcz czasem zrobić duży krok nad jego legowiskiem. I nikt nie się oburza. Policja nikogo nie przegania, bezdomni moze czasem bywają nachalni ale nie agresywni. Rzadko też raczej bywają pijani, za to często czuć obok ich „campingów” woń marihuany oraz słychać muzykę. Nie dziwne zresztą, cena za ok. gram (nikt tutaj tego serio nie waży) tutaj zaczyna się od 5 zł
    .
    Najdziwniejsze jest podejście zwyczajnych brazylijczyków do bezdomnych. Nieraz widziałem nawet ubranych w garnitur ludzi gadających z tymi biedakami prawie jak równy z równym. Kilka godzin temu będąc na mieście byłem świadkiem sceny kiedy chłopak wyglądający na studenta, podszedł do zajętej akurat przez bezdomnego maszyny z wodą (taki kranik strzelający strumieniem wody w górę), poczekał grzecznie aż ten skończy napełniać swój kubek po czym zamienił z nim kilka słów i napił się po nim. W polsce nie do pomyślenia jest dotknąć coś czego dotykał wcześniej bezdomny. Nawet, o dziwo, policja nigdy nie przegania biednych ludzi z tych kartonow-namiotowych konglomeracji. Kolejną kwestia jest to, że tak naprawdę bycie bezdomnym w brazylii to wybór. Zwyczajny wybór dyktowany lenistwem i nieprzystosowaniem do normalego życia (bo i po co pracować jak zawsze ktoś nakarmi albo da jakieś pieniądze). Jakiś czas temu dowiedziałem się, że jest tutaj specjalny numer gdzie bezdomni mogą zadzwonić i przyjedzie po nich auto (!), które odwozi ich do przytułku, ale mało kto z tego korzysta, bo brazylijczycy cenią sobie wolność jak nic innego.

    Na zdjeciu camping rozbity dosłownie pod muzeum sztuki umieszczonym na najbardziej reprezentacyjnej ulicy w mieście. Więcej zdjęć w komentarzach.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki

    Dla tych co mają insta - @1726miguel ;)
    pokaż całość

    •  

      @miguel1726: a propo watku klimatu, ktory napotoczylem. jest tam ogolnie cieplo caly rok czy jednak zdarzaja sie zimniejsze sezony i nie ma takiego haj lajfu przy plazy caly rok? :P

    •  

      @Dead_Inside: powiem ci ze w stanie sao paulo w czasie zimy temperatura potrafi spasc ponizej 10 stopni, na dodatek brazylijskie okna nie sa szczelne i maja duzo szpar, a wiekszosc domow nie ma ogrzewania. Czasem w zime strach wyjsc spod koldry !
      Troche inaczej to wyglada na polnocy, bahia jest zawsze ciepla, obszary przy amazonii tez.

    • więcej komentarzy (34)

  •  

    Hola wykopki. Y usted qué? Sótano xD

    #podrozujzwykopem #zomo360

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Jeśli ktoś z Was oglądał Władcę pierścienia to na pierwszym zdjęciu widać ośnieżony szczyt obok jest wulkan, który "wystąpił" w tym filmie jako "góra przeznaczenia". To tam wykuto ten legendarny pierścień :p
    Wulkan czasem potrafi puścić chmurę dymu ponieważ ciągle jest aktywny a jego okolica Taupo stała się niezwykle popularna ponieważ każdy fan trylogii Tolkiena, który odwiedza NZ chce zobaczyć to miejsce z bliska.
    I Jeszce jedna ciekawostka, to ogromne jezioro jest tak naprawdę kraterem wielkiego wulkanu. Kiedyś miał tu miejsce bardzo duży wybuch, po którym została taka dziura w ziemi. (największe jezioro Nowej Zelandii i całej Oceanii)

    PS. Dotarłem już na wyspę południową ładuje baterie do aparatu i ruszam dalej. Trzymajcie za mnie kciuki :)
    #ajswpodrozy
    #earthporn
    #podrozujzwykopem
    #podroze
    #lordofthering
    #wladcapierscienia
    pokaż całość

    źródło: _SAM2361.JPG

  •  

    Dzień dobry wieczór! U mnie poranek, a u Was wieczór :p
    Przejechałem autostopem całą wyspę północną tj 600km i jestem w stolicy Nowej Zelandii - #wellington :) Najtrudniej było złapać stopa na początku i już prawie się poddawałem, gdy zatrzymał się biznesmen z Auckland, za młodu jeździł na stopa po Europie i dodał mi wiary w to, że dam radę :) Później szło już bardzo dobrze. Dla mnie to super doświadczenie bo kierowcy okazywali się bardzo fajnymi osobami. Jechałem 9 autami w tym z wielką fanką Nergala. :D Szok, że #behemoth jest tutaj popularny! Dowiedziałem się od kierowców dużo ciekawych rzeczy na temat tego kraju.
    Naprzykład tutaj w NZ wszyscy używają powiedzenia "No worries" - Co ma takie specyficzne znaczenia w stylu "nie ma sprawy/żadnych zmartwień/ żaden problem" i jak to tłumaczył mi jeden gość, w NZ cokolwiek się nie stanie zawsze tu jest wszystko "No worries" ;) To nie tylko zwykłe powiedzonko ale też styl bycia. Po prostu wuluzowani są. Moglibyśmy się od nich uczyć :p

    Dziś wsiadam na prom a później kieruję się do Quenstaun na wyspie południowej bo tam jest najwięcej ciekawych rzeczy, o których napisze później.

    PS. Natura jest niesamowita, większość roślin tutaj to endemity, czyli nie wysępują poza Nową Zelandią. Poza tym powietrze i woda jest mega czysta.
    PS2. Trzymajcie się i NO WORRIES :-)

    Zapraszam do śledzenia mojego tagu #ajswpodrozy

    #podroze #podrozujzwykopem #nowazelandia #earthporn #natura #newzeland
    pokaż całość

    źródło: _SAM2301.JPG

  •  

    Udało mi się, naskrobałem pierwszy wpis o Izraelu :) Trochę ciekawostek, porad, zdjęć... zapraszam!

    Link do fanpage
    Link do wpisu ze zdjęciami

    Gdy jechałem do Izraela, nie za bardzo wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Niby coś tam poczytałem, coś poszperałem w Internecie – ale nie znałem nikogo, kto Izrael by zwiedzał, oprócz pojedynczych epizodów na wypad do Jerozolimy przy okazji wakacji w Egipcie. Wiedziałem, że powinno być ciepło. Że powinno być ładnie, cywilizowanie. Ale co z tą Palestyną, czy będzie bezpiecznie, czy pogoda rzeczywiście dopisze, czy uda się zwiedzić wszystko, co zaplanowałem? Wyszło dużo lepiej, niż się spodziewałem. Naprawdę, jest to świetne miejsce – cudownie jest móc korzystać z uroków Morza Czerwonego bez natrętnych Arabów chcących Ci coś sprzedać na każdym kroku. Izrael zaskoczył mnie mocno, mocno pozytywnie. A co powinieneś wiedzieć, zanim tam pojedziesz, by przygotować się trochę lepiej ode mnie?

    1. Jest drogo
    To zaskoczyło mnie najbardziej. Gdy sprawdzałem ceny hoteli, wiedziałem, że tanio nie będzie. Pierwszy szok przeżyłem w Eilacie, w zwykłym supermarkecie – ale pomyślałem sobie, że to przecież market przy plaży nad Morzem Czerwonym, turystyczne miejsce, więc pewnie drogo być musi. Drugi – w Ein Bokek, nad Morzem Martwym. Ale przecież to też bardzo turystyczne miejsce, więc drożyzna jeszcze większa. W Jerozolimie będzie na pewno ok. Pojechałem do Jerozolimy, do zwykłego supermarketu z dala tłumu turystów, a tam… niewiele taniej. Chleb – od 10 zł, woda od 7 zł, soki od 10 zł za litr. Bilet na tramwaj – 6 zł. Papierosy – 30 zł. I tak dalej. Niestety – Izrael jest bardzo drogim krajem, najczęściej cenowo najbliżej mu do najdroższego europejskiego państwa – Norwegii. Przygotowuję osobny wpis o cenach w Izraelu.

    2. To w Izraelu znajduje się najniżej położony punkt na Ziemi
    Morze Martwe. A dokładniej to jezioro. Lustro wody znajduje się 422 pod poziomem morza, co czyni wodę położoną na granicy Izraela i Jordanii największą depresją świata. Do tego jest jeden z najbardziej zasolonych zbiorników na kuli ziemskiej, przez co nie istnieje tam praktycznie życie – w wodzie żyją tylko niektóre gatunki bakterii, a każda ryba, która przypadkiem trafi do Morza Martwego, zaraz traci żywot. Ogromne zasolenie ma swoje plusy – Znacząco ułatwia unoszenie się na powierzchni wody, dzięki czemu niemożliwym jest nurkować czy utopić się w Morzu Martwym.

    Problem jest jeden – to solne jezioro systematycznie wysycha, i jeżeli aktualne tendencja się utrzyma, za jakieś 50 lat morze pozostać tylko historią.

    3. Na każdym kroku możesz spotkać wojsko
    Stoisz sobie spokojnie na przystanku i czekasz na autobus. Nagle ni stąd, ni zowąd pojawia się ładna, młoda dziewczyna – na pewno nie ma więcej niż 20 lat. W ręku standardowo smartfon, na nosie okulary, ubrana w zielony mundur. Na plecach szkolny, różowy plecak firmy Nike. A przez ramię przewieszony karabin… I tak to wygląda w Izraelu. Wojsko jest wszędzie – w mundurach i po cywilu. Im bliżej Palestyny, tym wojska więcej, ale raczej podwyższa to poczucie bezpieczeństwa, niż obniża.

    Ze względu na ciągle trwające konflikty z państwami Arabskimi i bardzo sporne tereny Palestyny, Żydzi muszą mieć się cały czas na baczności. Z tego względu ulice miast ciągle patrolowane są przez wojsko, na straży każdej galerii handlowej czy dworca również znajdziemy masę uzbrojonych osób i bramki jak na lotnisku – z wykrywaczem metalu i rentgenem bagażu. Idzie się do tego szybko przyzwyczaić – przez cały pobyt tam nie zarejestrowałem żadnego dziwnego, czy niebezpiecznego zachowania z jakiejkolwiek strony. Jest naprawdę bezpiecznie.

    4. W armii służą i kobiety i mężczyźni
    I od tej zasady nie ma wyjątków. Jedyna różnica polega na tym, że mężczyźni po ukończeniu 18 roku życia mają do odsłużenia trzy lata obowiązkowej służby, a kobiety dwa. W Izraelu standardem jest, że najpierw kończy się szkołę średnią, później idzie do wojska, a następnie dopiero planuje dalszą karierę – czy to studia, czy rozpoczęcie życia zawodowego.

    Wszystko wynika z położenia i sytuacji politycznej Izraela – od momentu powstania tego państwa trwa konflikt między Żydami, a państwami Arabskimi. Ciągłe spięcia i wojny, a sam Izrael jest państwem stosunkowo małym, z 8 milionami ludności. Mimo to, w każdym momencie jest gotów wystawić armię liczącą ok. 180.000 żołnierzy, nawet do 400.000 licząc ludzi, którzy wciąż są w służbie, ale pracują na rzecz wojska np. przez jeden miesiąc w ciągu roku.

    5. Matka Polka
    Podczas kempingu w Eliacie nad Morzem Czerwonym miałem przyjemność poznać Barracka, który jest emerytowanym wojskowym. Poczęstował mnie pyszną arabską kawą, i spędziliśmy wieczór rozmawiając na tematy Polski i Izraela. Jedną z ciekawostek jest fakt, że w Izraelu również funkcjonuje określenie Matka Polka – Ima Polania, które oznacza mniej więcej to samo co u nas – określa się nim osobę bardzo zatroskaną, chcącą o wszystko zadbać. Kolejną: Były prezydent Izraela (i wcześniejszy dwukrotny premier), Szimon Peres, urodził się na terenie II Rzeczpospolitej.

    Oprócz tego warto wiedzieć, że praktycznie każdy młody Żyd za czasów szkolnych jeździ na wycieczkę do Polski. Bardzo duży nacisk kładzie się tam na edukację historyczną, i większość licealistów odwiedza obozy koncentracyjne, których masa była położona na dzisiejszych terenach Polski.

    6. Jerozolima jest świętym miejscem dla trzech religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu
    Jerozolima jest pięknym miastem. Ogromnym, podzielonym na dzielnice, w których mieszkają obok siebie żydzi, Arabowie i chrześcijanie.

    Dla mnie wielkim przeżyciem była możliwość stąpania dokładnie tymi samymi ścieżkami, którymi 2 tysiące lat temu chodził Chrystus. Droga Krzyżowa, grób Jezusa, Gaj Oliwny – wszystkie miejsca znane z Biblii, które do tej pory wydawały się lekko niewyraźne, jakby za mgłą – teraz ujrzałem je na własne oczy. Fantastyczne przeżycie.

    Oprócz tego, ze względów historycznych i religijnych, miasto to jest bardzo ważne również dla Arabów i Żydów. Jest ciągłym obiektem sporów, które pewnie za szybko się nie rozwiążą. Więcej na temat Jerozolimy już wkrótce w osobnym wpisie.

    7. Raz zimno, raz gorąco – różne strefy klimatyczne
    Izrael położony jest zarówno nad Morzem Śródziemnym, jak i nad Morzem Czerwonym, po drodze znajdziemy jeszcze największą depresję świata, czyli Morze Martwe. Wszystko to powoduje, że w zależności od miejsca w kraju, możemy trafić na zupełnie inny klimat. Gdy ja zwiedzałem ten kraj w marcu, na południu w dzień normą były temperatury około 27 stopni, nad Morzem Martwym lekko chłodniej. Za to w Jerozolimie? 12 stopni w dzień, a to zaledwie 100 km od Ein Bokek, miejscowości, w której nocowałem nad słonym jeziorem!

    Praktycznie cała południowa część kraju to jedna wielka pustynia – gdzieniegdzie możemy trafić jedynie na sztucznie stworzone plantacje palm daktylowych i pojedyncze miasta. Co jakiś czas trafi się jakaś oaza, rzeka i słodka woda, ale reszta to piasek i skały. Inaczej wygląda już północna część, gdzie klimat z pustynnego zmienia się w śródziemnomorski.

    Po prostu trzeba pamiętać o jednym – jeśli planujesz wycieczkę do Izraela, weź pod uwagę, gdzie jedziesz i sprawdź, jakiej pogody można się tam spodziewać.

    8. Pieczątka z Izraela utrudni Ci dalsze podróże
    I znów powracamy do tematu konfliktów żydowsko-arabskich. Pieczątka z Izraela w paszporcie może zamknąć drogę do wizyty w niektórych państwach islamskich, między innymi: Iraku, Iranie, ZEA, Kuwejcie, Libanie, Jemenie, Libii, Syrii, Arabii Saudyjskiej. Problemu nie ma jeśli chodzi o państwa bardziej turystyczne, jak Egipt, Jordania czy Turcja.

    Jak można uniknąć tego problemu? Przede wszystkim, jeśli do Izraela dostajesz się drogą lotniczą, można poprosić o przybicie pieczątki wjazdowej i wyjazdowej na osobnej kartce – zazwyczaj nie ma z tym żadnego problemu, musimy jedynie uważać, by karteczki nie zagubić na czas pobytu w Izraelu. Problem pojawia się, gdy granicę chcemy przekraczać drogą lądową – wtedy już nie ma możliwości uniknięcia kłopotliwego stempelka w paszporcie i w razie wizyty w jednym z wymienionych wyżej państw pozostanie wyrobienie nowego paszportu.

    Czy to duży kłopot? Według mnie nie bardzo, ja spokojnie przyjąłem pieczątkę do paszportu. Nie planuję na razie wizyt w krajach arabskich, a jeśli już będzie taka potrzeba, to po prostu wyrobię nowy paszport.

    9. Kemping? Jasna sprawa!
    Przed wyjazdem wyczytałem gdzieś, że biwakowanie w Izraelu przeżywa renesans. Że rozbijać się z namiotem można praktycznie wszędzie, ba, że w miastach znajdziemy darmowe kempingi dla turystów! Jak to wygląda w praktyce? Rzeczywiście, nie ma żadnego problemu z nocowaniem w namiocie. Jest sporo miejsc, gdzie możemy rozbić się bez żadnego problemu, a jeżeli gdzieś nie możesz rozłożyć przenośnego domu – jest to ładnie i elegancko oznaczone. Tutaj znajdziecie mapę z płatnymi i darmowymi kempingami na terenie Izraela.

    Do tego sam klimat znacząco sprzyja nocowaniu na łonie natury – w nocy jest naprawdę ciepło, rzadko pada, więc jest to również forma wypoczynku bardzo często stosowana przez mieszkańców tego kraju. Wiele plaż i kempingów było wręcz pełnych od porozbijanych namiotów.

    10. Nurkowanie nie tylko w Egipcie
    Południowa część Izraela jest niejako wciśnięta pomiędzy Jordanię i Egipt, dzięki czemu Żydzi mają dostęp do około 15 km brzegu Morza Czerwonego. I jest to świetna sprawa, ponieważ Morze Czerwone posiada wspaniałe rafy koralowe i fenomenalną faunę w wodzie, dzięki czemu tak dobrze rozwinięta jest turystyka w jedynym mieście na południu – Eliacie.

    Główną atrakcją jest oczywiście nurkowanie, ale również windsurfing czy inne wodne atrakcje. Woda jest wspaniała – ciepła i bardzo czysta, a rafy znajdziemy zarówno na prywatnych kawałkach plaży – hotelowych czy podwodnych obserwatoriów, ale równie ciekawy podwodny świat można oglądać na publicznych, darmowych plażach.

    Do tego z Eilatu mamy bardzo blisko do Akaby – turystycznego miasta Jordanii oraz do Taby – miasta w Egipcie. Trzeba tylko pamiętać, że gdy opuszczenie Izraela wiąże się z opłatą w wysokości 100 szekli (lekko ponad 100 zł), z której jesteśmy zwolnieni, tylko, gdy wylatujemy samolotem.

    11. Nie każdy Żyd jest stereotypowy
    Pierwsze chwile w Izraelu po wylądowaniu – wyszedłem z lotniska i zmierzam na autobus, by dostać się jakoś do Eilatu (lądowałem w Ovdzie – około 60 km od Morza Czerwonego). Pierwszy w oczy rzuca mi się turystyczny Shuttle Bus – wiem, że kosztował od 8 do 10 dolarów. Podobno istnieje jakiś publiczny transport, ale po pierwsze nie wiem, w jakiej cenie, a po drugie nie wiem, czy kursuje – jest sobota, czyli szabat, dzień wolny od pracy.

    Postanawiam podejść do gościa, który zbiera ludzi na prywatny transport do Eilatu. Pytam o cenę, wolne miejsca, a ten odpowiada:

    – Bilet kosztuje 8 dolarów, są jeszcze wolne miejsca. Ale szczerze polecałbym Ci pojechać tym zielonym autobusem, 282, jest trochę tańszy.

    Przeżyłem szok, pierwszy raz coś takiego spotkało mnie w turystycznym kraju w turystycznym miejscu. Nieważne, czy Egipt, Gruzja, czy każdy inny kraj – zawsze na dworcu/lotnisku każdy próbował zedrzeć ze mnie jak najwięcej, a tutaj gość od razu polecił mi tańszy, publiczny środek transportu.

    Żydzi mają też bardzo odmienny stosunek do Palestyny – od jednego, który mówił, że zdecydowanie teryny Palestyny należą się Izraelowi, przez ludzi, którzy nie bardzo chcieli się wypowiadać, aż po studenta, który tłumaczył, że dla niego to kłopotliwa sytuacja, ale generalnie uważa, że Palestyńczykom również należy się własne państwo.

    Ot, ludzie jak i u nas, z pełnym wachlarzem poglądów i przekonań.

    12. Poruszanie się po Izraelu jest łatwe i przyjemne
    Przede wszystkim dlatego, że Izrael to dość małe państwo, znacząco mniejsze chociażby od Polski. Bardzo częstym sposobem na zwiedzanie jest wynajęcie samochodu (ceny zaczynają się już od jakichś 20 euro za dzień), co przy cenach paliwa lekko wyższych niż u nas (około 5,5 szekla za litr benzyny 95 w Eilacie, nad Morzem Martwym już ok. 6,5 szekla) i małych odległościach jest dość tanim i wygodnym sposobem.

    Autostop działa – przejechałem się tylko ok. 250 kilometrów, ale było lekko, łatwo i przyjemnie. Oprócz tego funkcjonuje bardzo dobrze rozwinięta sieć autobusów – rozkład można znaleźć pod tym adresem. Autobusy kursują często, są dość tanie, bilety można kupić zarówno u kierowcy, na dworcach oraz przez internet. Nie zanotowałem większych spóźnień, a jechałem z Ein Bokek do Jerozolimy, dalej do Beer Shevy i następnie do Eilatu. Na dworcach czysto, przyjemnie.

    13. Do Izraela dostaniesz się tanio z Polski
    Tak, z Polski do Tel Avivu oraz do Eilatu latają zarówno Wizz Air, jak i Ryanair, a jeszcze niedawno kusiły znakomitymi cenami, nawet w okolicach 100 zł za lot w dwie strony z bagażem podręcznym. Na ten moment najtańsze bilety kosztują trochę ponad 300 zł (codziennie możecie sprawdzać aktualne ceny tutaj), co i tak jest dość korzystną ceną za tak daleki lot.

    Kiedy lecieć? Na pewno nie pchałbym się do Eilatu w okresie wakacyjnym, czerwiec – sierpień – temperatury potrafią dochodzić nawet do 50 stopni! Ja odwiedziłem Izrael w marcu, i było już naprawdę przyjemnie, za dnia w okolicach 30 stopni, w nocy 15-20. Za to w północnej części, w Jerozolimie było dość chłodnawo.

    Jeśli nie lubisz zbyt wysokich temperatur, ale jednocześnie chcesz poleżeć na plaży i spokojnie skorzystać choćby z noclegów na łonie natury, to najlepiej wybrać się do Izraela wiosną lub jesienią. I szybko, zanim wyschnie Morze Martwe!

    -------------------

    #zwtravel - moje wpisy podróżnicze i ciekawostki o tanich lotach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podroze #podrozujzwykopem #izrael

    I wołam @Wychwalany bo chyba Cię to interesowało :D
    pokaż całość

    źródło: zbigniewwu.pl

    •  

      @zbigniew-wu: W 2014 na lotnisku Ben Guriona nie wbijali pieczatek wjazdowych w paszportach, a zamiast tego dawali takie male, smieszne karteczki, ktorych oczywiscie nie mozna bylo zgubic, i ktore byly bodaj samoprzylepne (mozna bylo samemu przylepic, albo trzymac w paszporcie luzem, nie przyklejona, co by pozniej nie miec problemow wlasnie przy innych krajach) i cala rodzina paszport mielismy "czysty" ;-)

    •  

      @Uchodzca_Z_Polski nie jestem, ale styczność miałem tylko że zwykłymi ludźmi, z wojskiem i policja tylko na lotnisku (w sensie rozmowy), a z ortodoksami w ogóle.

      @BielyVlk ok, tak mi to wytłumaczył jeden z miejscowych :) a co do paszportu, napisałem, że może zamknąć drogę, co nie oznacza, że musi ;)

      @Makku11 tak, w Ovdzie też można było wziąć kartkę :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (59)

  •  

    Czasem warto zatrzymać się na weekend wcześniej i pozwiedzać ( ͡° ͜ʖ ͡°) dzis w menu: Francuskie Mornas i XI-wieczny zamek. #francja #podrozujzwykopem #bekaztransa

    Na fotce tysiąc lat roznicy.

  •  

    Dzień dobry. Z Parku Narodowego Bako pozdrawiam ja i #polak.
    Podczas tej wyprawy pierwszy raz w życiu zobaczyłem między innymi ten gatunek na wolności. O niebo większe emocje niż np. w genialnym singapurskim zoo.
    #podrozujzwykopem #borneo #malezja

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Na wstępie przepraszam za poślizg w publikowaniu tego posta, ale musiałem pojechać szybko do paragwaju i kilka dni byłem bez dostępu do jakiegokolwiek komputera.

    Brazylijki cz. 3

    Było trochę o emocjonalności i charakterze, a teraz opowiem jak w praktyce wygląda związek z brazylijką.

    Jak już wspominałem, brazylijczycy są dużo bardziej naturalni niż my i bazują często na instynktach. Widać to też w przypadku ich kobiet, najlepiej na przykładzie brazylijek z dziećmi. Często zauważyć tutaj w brazylii można młode dziewczyny z dziećmi, co jednak dziwi to to jak one są nimi pochłonięte oraz jakie budzą w nich emocje. Na twarzach matek zajmujących się dziećmi naprawdę widać szczęście i spełnienie, czego nie spotkałem jeszcze nigdzie na taką skalę. Nie przypominam sobie nawet, abym widział tutaj dużo dziecięcych wózków, najczęściej dzieci noszone są w nosidełkach lub po prostu na rękach, cały czas przytulone do matki. Akurat przy tym argumencie można doszukiwać się powodów w cenie wózków, naprawdę kiepskim stanie chodników oraz zatłoczeniu miasta (co da się odczuć w komunikacji miejskiej), ale co by nie mówić – na pewno stały kontakt z matką wpływa na wytworzenie mocniejszej relacji między nimi i to czuć w powietrzu.

    W ogóle mam wrażenie, że brazylijki czują silną potrzebę opiekowania się kimś lub czymś, co często przenosi się też na ich faceta. Są to bardzo opiekuńcze istoty, dla których prowadzenie domu i gotowanie mężczyźnie nie jest przykrym obowiązkiem ani upokorzeniem, jest za to naturalnym sposobem na okazanie troski (tak jak dla nas naturalne powinno być wyręczanie kobiet w pracach, które dla nich z racji płci są ciężkie).

    Kolejną ciekawą rzeczą jest to jak te dziewczyny potrafią zmienić swoje życie będąc w związku. Każda z nich lubi imprezować i ma naprawdę rozbudowane życie towarzystkie, kiedy jednak zaczynają być w związku, w centrum ich uwagi nagle znajduje się mężczyzna. Naturalnie, bez zmuszania się brazylijka najczęściej dostosowuje się do stylu życia swojego mężczyzny (bo mężczyzna w związku jest stroną silniejszą czyli też swego rodzaju przywódcą). Znajomi dalej gdzieś tam są, ale nie są już aż tak ważni, zawsze na pierwszym miejscu będzie facet. W zamian za umieszczenie swojego mężczyzny w centrum uwagi oczekują one jednego – odbicia im chociaż części tej uwagi, którą one same dają. Dlatego bardzo ważne dla każdej brazylijki są rzeczy, z naszego punktu widzenia nieistote jak obchodzenie „miesięcznic”, wspólne zdjęcia na facebooku, pamiętanie o urodzinach i pełno innych nawet najmniejszych gestów, które świadczą o tym, że facet też wkłada w związek energię. Prezenty są bardzo mile widziane, ale zamiast nowych kolczyków prawdziwa brazylijka będzie wolała dostać ręcznie wyklejany album ze wspólnymi zdjęciami, bo to świadczy o tym, że poświęciłeś specjalnie dla niej pracę, czas, energię i swoje myśli. One kochają gesty i ludzi, nie przedmioty.

    Czy bycie gringo daje jakieś plusy w brazylii ? I tak, i nie. Na etapie podrywania dziewczyny w brazylii, bycie spoza brazylii to plus. Nie dlatego, że biały im się kojarzy z kasą (chociaż jakiemuś odsetkowi na pewno też), nie dlatego, że bialy znaczy przystojniejszy (chociaż w jakimś stopniu tutaj jest to tak widziane, wszędzie w mediach widać raczej białe osoby z niebieskimi oczami, na reklamach sklepów okulistycznych – niebieskie oczy, nawet lalki dla dzieci to w 90 procentach blondyni/blondynki o niebieskich oczach i europejskich rysach – a przypominam, że 95% brazylijczyków ma kruczoczarne, mocne włosy i brązowe oczy). Dlaczego więc jest to plus ?

    Bo gringo znaczy ktoś obcy, który po coś tutaj przyjechał czyli po pierwsze człowiek z jakąś ciekawą historią, po drugie ktoś pewny siebie (bo na drugi koniec świata, okryty do tego złą sławą raczej nie jadą osoby strachliwe), a po trzecie nowy w tym miejscu, a nowe rzeczy i osoby zawsze wzbudzają w nas na początku więcej emocji. Właśnie o to się rozchodzi, o emocje. Gringo równa się więcej emocji na początku znajomości. Będąc tutaj na wakacjach i chodząc po imprezach łatwo wyrwać dziewczyny na jedną noc, bo ludzie tutaj są bardziej otwarci i jest ich tyle, że zawsze się znajdzie ktoś, kto nie oczekuje rozwinięcia znajomości tylko dobrej zabawy. Jeśli jednak myślimy o związku z brazylijką, bycie gringo okazuje się mieć z czasem coraz więcej minusów w oczach brazylijskich kobiet.

    Duża część informacji, które one mają o Europie pochodzi z filmów, które mitologizują niektóre rzeczy. Dlatego kiedy my słyszymy słowo Paryż – w głowie mamy najazd ciapackich imigrantów, ale one widzą wieżę eiffla, bagietki i romantyzm. Kiedy okazuje się, że Francja nie wygląda jak na romantycznych komediach, a gringo pod względem emocji ustępują brazylijczykom – przewaga z bycia spoza brazylii znika. Dlatego też stosunkowo niewiele osób stąd naprawdę odnajduje się w życiu poza brazylią, na przykład w europie. Jakaś część się odnajdzie, ale większości nigdy do końca nie będzie pasował dystans z jakim my biali podchodzimy do innych, nasza interesowność oraz nienaturalność w kontaktach międzyludzkich. Podejrzewam, że gorącokrwiści brazylijczycy odczuliby dłuższy pobyt w Europie dużo gorzej niż nawet my – polacy, wyjazd do zimnej, smutnej i szarej anglii (takie odczucia przynajmniej mam ja, po niedługim pobycie tam), która przecież jest nam w jakiś sposób bliska kulturowo.

    Szczerze mówiąc (co już pisałem wcześniej, w którymś z komentarzy pod moimi postami), po dwuletnim pobycie tutaj nie wyobrażam sobie związku z kobietą inną niż latynoska. Przy wszystkich swoich minusach, często występującym braku logiki, dużą dozą zazdrości, czasem zbyt dużej emocjonalności prowadzącej do wielu kłótni (które kończą się tak samo szybko jak powstają) i całej reszcie rzeczy, które irytują – są to najlepsze kobiety jakie poznałem w życiu. Są bezinteresowne, opiekuńcze, naturalne, bardzo kobiece i piękne, a mimo to nie zachowują się jak księżniczki. Jeśli trzeba są pracowite, chociaż każda z nich w głębi marzy o tym by w spokoju móc zająć się swoją rodziną, mężem i dziećmi, bo to coś co naprawdę je spełnia i uszczęśliwia. Do tego, potrafią być inteligentne i bardzo się rozwinąć przy odpowiednim mężczyźnie.

    W każdym razie ja po dwóch latach spędzonych tutaj mam o nich takie zdanie i prawdę mówiąc wiele razy zastanawiałem się czy nie gloryfikuje brazylijskich kobiet w swojej głowie. Myślałem nad tym do czasu, aż spotkałem polaka, który spędził tutaj ostatnie 37 lat (do brazylii wyjechał pod przymusem, nie będąc z tego na początku zbyt zadowolony). Zapytany wprost o kobiety powiedział: najlepsza polka nie może się równać z najgorszą brazylijką.

    Oczywiście wszystko to spore generalizowanie, bo wierzę, że znajdą się tak samo zajebiste polki jak i brazylijki będące kiepskim materiałem na związek, ale patrząc na procent tych i tych, pod tym względem brazylia wydaje się w porównaniu z resztą świata niczym niebo a ziemia.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki #ladnapani
    pokaż całość

    •  

      @blinxdxb: Zwykły 777-300, chociaż i tutaj boarding potrafi trochę potrwać, uroki KSA. a lecę z Dammamu także rzut beretm.
      Malediwy fajna sprawa dla pary bez małych dzieci (z dziećmi chyba nie do konca sie skorzystac z urokow tego miejsca), zwlaszcza ze ma padac do konca tygodnia w DXB.
      miłego odpoczynku!

    •  

      @majkson: Lotnisko w Dammamie przepiekne :) Dzieki i pozdro. Padac w DXB raczej juz nie bedzie, popadalo przed weekendem i na weekend, teraz 35 stopni i slonce.

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Mirki, dziś zwiedzałem Jerozolimę - przede wszystkim Stare Miasto. I trzy dni byłoby mało, ale ja mogę tu być tylko dziś, ale wrażenia i tak niesamowite. Taka masa historycznych miejsc na tak małym terenie - to naprawdę robi wrażenie.

    Do tego przejść się tymi samymi drogami, którymi Chrystus niósł krzyż przed śmiercią czy odwiedzić gaj oliwny - bardzo intensywne doświadczenie.

    Będzie co opisywać z Izraela, w sobotę będę w domu i zabiorę się za zdjęcia i pisanie relacji.

    Jest pięknie, tylko cholernie drogo :)

    #zwtravel #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    smog? jaki smog ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    ledwo się przebiliśmy przez warstwę węgla w powietrzu, ale szczęśliwie wylądowaliśmy.
    specjalnie dla Was - wielki beniz wyłaniający się z chmury kurzu.
    #wroclaw #podrozujzwykopem #smog

  •  

    Pozdrowienia Mireczki i Mirabelki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Realizujcie marzenia i podróżujcie po świecie!

    #dubaj #podroze #podrozujzwykopem

  •  

    Historia jak udało mi się zostać nauczycielem w #wietnam. Praca jest fajna i wydaje się zupełnie inna od bycia nauczycielem w Polsce
    http://wp.me/p898M2-6Z
    #podroze #podrozujzwykopem

    •  

      @natw: Napisałaś jasno, ale nie odpowiedziałaś na pytanie. To każdy native, albo z dobrym cert macha 1k usd/miesiac?

    •  

      Tak, nawet więcej. Stawka zaczyna się od 10 dolarów za godzinkę, są i tacy co mają ponad 20'. Zależy gdzie pracujesz, jakie to.zajęcia, czy pracujesz na pół czy cały etat. Przeważnie ma sie 20h tygodniowo, chyba ze manager zdecyduję,że pracujesz więcej

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Cóż może być lepszego w #poniedzialek niż sączyć liczi #martini w #marriott w #mulu #borneo #malezja z widokiem na dziki las i skały, szykując się do nocnej eksploracji? Polecam ten stan.
    #podrozujzwykopem #chwalesie

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @antarct: a faktycznie "Niewliczone: 6% PODATEK, 10% opłata za obsługę w obiekcie.". Ale samo miejsce piękne :) No i 5 gwiazdek za tę cenę, to naprawdę całkiem dobra oferta.
      Ten program lojalnościowy to z Marriotta czy Booking czy jeszcze coś innego?

    •  

      @Zuler prosto z Marriott, to moja pierwsza rezerwacja u nich i od razu bonus :) ale jesteśmy przed sezonem, pewnie dlatego

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Wakacje

    Jedziemy busem w 7 osób, śpimy w namiotach i samochodzie na dziko. Zebrałem już ludzi i ustaliłem termin wyjazdu. Teraz dalsze planowanie trasy. Generalnie uległa trochę modyfikacji w stosunku do pierwotnego planu (rozszerzona o #bulgaria #rumunia #ukraina #moldawia ).

    Mirki, jakie miejsca po drodze polecacie odwiedzić? Szczególnie zależy mi na miejscach gdzie wstęp będzie bezpłatny. Może znacie też fajne miejscówki nadające się na nocleg na dziko?

    Może ktoś z was mieszka w okolicy i chciałby spotkać naszą szaloną ekipę?

    Jeśli macie jeszcze jakieś rady to też chętnie posłucham!

    #wegry #chorwacja #slowenia #chorwacja #albania #czarnogora #kosowo #grecja #podrozujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Plan był taki żeby po Malezji kierować się do Indonezji i odwiedzić takie piękne i egzotyczne wyspy jak Bali, Lombok czy Java. Sprawdzam prognozę pogody i na najbliższe tygodnie "przepowiadają" ulewy. Wizja rajskich wysp ze mną beztrosko siedzącym przed domkiem na plaży legła w gruzach... Szczerze to trochę posmutniałem... :(

    Tego dnia w hostelu poznałem Ala, który jest bardzo pozytywnym człowiekiem z Arabi Saudyjskiej . Od 9 miesięcy podróżuje po świecie. Jak sam mówi podróż dużo go nauczyła i zmieniła całkowicie jego myślenie. Ja zaczynam moją wyprawe on kończy i muszę przyznać, że polubiłem tego gościa mimo wszystkich stereotypów o muzłumanach. Pytał mnie sporo o Polskę, potrawy, religię, zwyczaje kulturę i sam też dużo opowiadał o swojej podróży i o jego tajemniczym kraju. Bardzo ciekawa rozmowa.
    Ala wracał właśnie z Nowej Zelandii i był nią zachwycony, zwłaszcza przeeeepiękną naturą oraz życzliwością ludzi. Kiedyś marzyłem o odwiedzeniu tego kraju, który jest prawdziwym końcem świata ale ceny biletów mi na to nie pozwalały. Aż tu nagle dowiaduję się od Ala, o tanich liniach i opcji jak tanio dolecieć do Auckland w NZ!!! I tym sposobem moja trasa została wywrócona do góry nogami a ja jestem w drodze do miejsca, którego w zasadzie nie planowałem ale zawsze po cichu o nim marzyłem... :D :D ;) A #indonezja będzie później :)

    PS. Do podsumowania mojego tygodnia w #malezja #kualalumpur jeszcze wrócę jak tylko złapie neta w Auckland.

    Zapraszam do śledzenia mojego tagu: #ajswpodrozy oraz mojej strony http://www.facebook.com/ajswpodrozy

    #nowazelandia #auckland #newzeland #podroze #podrozujzwykopem #kiwi
    pokaż całość

  •  

    Czas się pożegnać z Wyspą Man. Jak ktoś lubi naturę to polecam.
    Następny przystanek #liverpool i 8 godzin do następnego lotu.
    #uk #podroze #podrozujzwykopem

  •  

    tak! dzisiaj rano udało mi się ustrzelić to śmieszne zjawisko ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Gloria - wikipedia
    #podrozujzwykopem #ciekawostki #fizyka #optyka

  •  

    To uczucie, gdy przyjeżdżasz do #lodz i przypadkiem oddalisz się o 50 m od ulicy piotrkowskiej.

    #polska #podroze #podrozujzwykopem

    źródło: youtu.be

  •  

    Voodoo.

    W komentarzach do poprzedniego opowiadania „Granica” jeden Mirek zainteresowany tematyką Toga odszukał ciekawą galerię i zapytał, o co chodzi z powtarzającymi się na zdjęciach częściami ciał martwych zwierząt. Otóż odpowiedź jest prosta i dwusylabowa: voodoo.

    Pewnego popołudnia szwendając się po plaży gdzieś we wschodnim Togo (chociaż trudno mówić o stronach świata w kraju o kształcie parówki), podszedł do mnie starzec i spytał, czy nie chciałbym zobaczyć świątyni voodoo. Dziadek, pytasz księdza czy na tacę zbiera.

    Udaliśmy się w głąb wioski do małej, pozbijanej z desek i niechlujnie garbowanych skór chałupy. I uwierzcie, naprawdę z całego serca chciałbym napisać, że przywitał mnie szaman z powyginanym kijem zakończonym grzechotką z tykwy, tany-tany z nogi na nogę, proszkiem w twarz i po dwóch tygodniach budzę się na lektyce w dżungli pośród nagich dzikich kobiet a Jerzy Urban nie żyje.

    Niestety, rzeczywistość okazała się zgoła inna. Na piaszczystym podłożu małej dusznej klitki walają się jakieś gary, pordzewiałe miski, puste buteleczki po płynach i balsamach a w środku leży biały gołąb i kilka małych kurczaków z poukręcanymi łbami wśród gąszczy własnych piór i wsiąkniętych w piach plam krwi. Widok jak potencjalna sekstaśma Ryszarda Kalisza – odrażający.

    Starzec opowiada o różnych zwyczajach związanych ze składaniem ofiar, rodzajach bóstw, szczegółach modlitw i obrządku. Mówi, że za kilka sefa może złożyć w mojej intencji ofiarę u duchów i już biegnie do kurnika. Stanowczo odmawiam pozbawiając się tym samym miłosierdzia, zbawienia i życia wiecznego w zachodnioafrykańskiej krainie wiecznych łowów. Dziadek dalej swoje, że no to może chociaż mała ofiara u bogini Erzulie, patronki płodności, powodzenia seksualnego i dobrobytu finansowego. Po ile te kurczaki?

    Voodoo to ogólna nazwa określająca synkretyczne wierzenia wywodzące się z obrządków niektórych pierwotnych ludów Afryki Zachodniej. Wraz z erą kolonializmu, religia ta za sprawą zachodnioafrykańskich niewolników rozprzestrzeniła się w inne części francuskiego imperium, szczególną popularność zdobywając na Karaibach. Dziś występuje pod różnymi nazwami (w Togo i Beninie jest to Vodun) i przyjmuje rozmaite postacie. Największą popularnością cieszy się na Haiti, gdzie pod wpływem zwalczania lokalnych wierzeń przez kolonizatorów została mocno wymieszana z obrządkami chrześcijańskimi – wspomniana wyżej bogini Erzulie często występuje pod postacią Matki Boskiej. Poza tym praktykowana jest również m.in. na Kubie i Dominikanie (odpowiednio Vodú i Vudú) a także wśród afrykańskiej diaspory w Nowym Orleanie (tzw. Louisiana Voodoo).

    W Afryce Zachodniej Vodun mocno związany jest z licznymi lokalnymi wierzeniami i praktykowany pod postacią najróżniejszych rytuałów obfitujących w szereg akcesoriów (tzw. „fetysze”) w które możemy zaopatrzyć się na specjalnych marketach.

    Największy w Afryce Zachodniej „Rynek Fetyszy” (Marché des Fetiches) znajduje się w dzielnicy Akodessewanieopodal centrum togijskiej stolicy Lomé. Znajdziemy tam stoiska doskonale zaopatrzone w to, co każda gospodyni powinna mieć w swoim asortymencie: spreparowane głowy psów i małp (te po sproszkowaniu wciera się w rany), suszone jaszczurki, robactwo, łapki gryzoni, garbowane skóry i futra, czaszki antylop oraz importowane z zakątków całej Afryki kości wszystkiego, co przemierza równiny Czarnego Lądu. Prawie jak duży pokój w domu u podlaskiej szeptuchy.

    Produkty wykorzystywane są w Voduńskich rytuałach oscylujących gdzieś na pograniczu lokalnego obrządku religijnego, mistycyzmu i prymitywnej medycyny homeopatycznej. Tak na Rynku Fetyszy jak i w jednej z licznych ciemnych chatek wzdłuż togijskiego wybrzeża możemy umówić się na wizytę u kaznodziei który w mgnieniu oka oceni nasz stan i przepisze receptę na odpowiednio dawkowany wywar z nietoperza. Co ciekawe, to, co nam wydaje się niedorzeczne w Afryce może natrafić na całkiem podatny grunt. Jak podaje wikipedia, w latach 70 François Tombalbaye, dyktator Czadu, pod wpływem swojego haitańskiego doradcy próbował siłą nadać Voodoo status religii państwowej zmuszając swoich urzędników do uczestnictwa w rytuałach. Mokry sen Kaszpirowskiego.

    ---

    Galerię do artykułu (uwaga, niektóre zdjęcia mogą być niepokojące) można znaleźć na moim blogu a całość dodałem właśnie jako znalezisko link w pierwszej części zdania).

    #wanderlust – tag z moich podróżniczych tułaczek.

    #podroze #podrozujzwykopem #swiat #ciekawostki #opowiadanie #tworczoscwlasna #afryka #togo #voodoo

    Wołam tych, którzy prosili:

    pokaż spoiler @crab_nebula @Maniera @BionicA @wsciekly1 @sinuh @soadfan @kaczmar119 @Moss49 @SamochodChlodnia @pepkodziobak @lacksDescription @piv01 @wkubal @wafel93 @Cavaron @portas91 @piotr-wisniewski @haabero @dnasstorm @Pasterz_z_Pierdzikistanu @L3stko @MaciorzMacior @nienazywajmnie @Nadosh65 @DooWo @sdik @Big-Bad-Wolf @axelxan @chuckd @demoglobalniehiperanalnie @mybeer @effzet @Marcinowy @Enzo_Molinari @Anuszqa @netto @milky @skitex @Pijokot @4kroki @Dudek_k @powalacz @lazer @a665321 @nepenthe @Szkalownik @tiop @keep_calm_and
    pokaż całość

  •  

    Cześć!
    Od kilku dni jestem w Malezji a dokładniej- Kuala Lumpur.
    U mnie dzień zaczyna się 7 godzin wcześniej niż w Polsce a na termometrze jest powyżej 30*. Do tego jest ekstremalnie wilgotne powietrze, więc przyzwyczajony do Polskiej zimy chodzę teraz spocony jak pedofil w smyku, naszczescie nie tylko ja ;)
    Przez ostatnie dni poznawałem miasto, zwiedziłem kilka fajnych miejsc ale o tym później, bo dziś chciałbym Wam pokazać coś co robi na mnie największe wrażenie czyli - eksplozja zieleni!
    Dosłownie całe miasto wygląda jak by było jedną wielką dżunglą ale jest też park (tak wielki, że ciężko go poznać jednego dnia), który ma tyle różnych roślin, że w życiu takich nie widziałem. Do tego w jednej z części tego parku jest ptasi ogród, gdzie od ilości kolorów można dostać oczopląsu. I to wszystko w samym centrum miasta otoczone przez "las" wieżowców.
    Pozdrawiam i wracam do karmienia swoich oczu :)
    Zapraszam do śledzenia mojego tagu: #ajswpodrozy - relacja z pół rocznej podróży.

    Więcej zdjęć na:
    https://m.facebook.com/ajswpodrozy/
    #kualalumpur #malezja #petronastower #podrozujzwykopem #podroze
    pokaż całość

    źródło: _SAM1661.JPG

    •  

      7 godzin wcześniej się zaczyna ale i też kończy

      @ajsp: najlepsze ze dzien trwa 11-13 godzin caly rok ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie ma bullshitu z 5 godzinymi dniami zima jak w Europie

    •  

      najdę jakiś dach gdzie można wypić drinka z dobrym widokiem na skyline

      @ajsp: mozesz wpasc na drinka do mnie, obiecuje cie nie zrzucic z kilifu, mieszkam w Platinum, mam dobry widok z 51 pietra

      Ewentualnie Marinis on 57, SkyBar, Heli Lounge, Thirty8, Troika

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Brazylijki 2

    Kolejna rzecz jeśli chodzi o brazylijskie kobiety – są BARDZO emocjonalne. Dużo mniej logiczne, ale naprawdę bardzo emocjonalne a z tego wynika szereg dalszych plusów (i kilka minusów). Pierwszy przykład z brzegu – seks. Kiedyś czytałem czy oglądałem jakiś wywiad z polką, która mówiła, że podczas seksu myśli o tym co zrobi na obiad. Po dwóch latach spędzonych w brazylii coś podobnego wydaje mi się wręcz niemożliwe. Tutejsze kobiety z racji bycia emocjonalnymi w każdą mała pierdołę wkładają całą siebie, czasem mam wrażenie, że ci ludzie są po prostu upaleni – robiąc jedno, nie widzą nic innego. To samo jest w łóżku. Nigdy nie miałem kłopotu z kobietami i powiedzmy, że jakieś tam doświadczenie miałem przed przyjazdem (ale też bez przesady, górna granica nastu, z polski, europy i spoza) ale dopiero tutaj poznałem co znaczy prawdziwy seks. Dopiero tutaj odkryłem, że człowiek może stracić nad sobą kontrolę i zanurzyć się w tym całkowicie. Jeśli tym dziewczynom zapewni się odpowiednie emocje – one odpływają. I nie ma mowy o tym, żeby jakaś brazylijka nie zgodziła się na coś w łóżku, nie wyobrażam sobie też, że któraś może odmówić gdy facet ma ochotę.

    Przyjemność z oglądania kobiety w miłosnym transie potęguje fakt, że one naprawdę dużo lepiej się ruszają. Robią to bardzo naturalnie, płynnie oraz instynktownie. Słysząc muzykę już zaczynają tańczyć. Mam kilka koleżanek w polsce, które parają się tańcem (na wysokim poziomie) i oglądając je mam wrażenie, że ruchy tancerzy w polsce są... Inne. Bardziej sztywne, wyuczone, schematyczne. Tutaj za to widząc tańczące brazylijki (nawet nie tancerki) czuć, że one to czują całą sobą. One ruchem przekazują emocje. To samo zresztą brazylijczycy, ludzie tutaj czują ruch bardziej instynktownie, stąd też tylu świetnych brazylijskich sportowców.

    Z racji emocjonalności wynika jeszcze jedna rzecz. Zwykle ludzie, którzy tutaj nawet nie byli zarzucają brazylijkom bycie materialistkami. Nie jest to prawda w żadnym stopniu. W tutejszych kobietach nie ma ani krzty materializmu. Oczywiście posiadanie większej ilości pieniędzy to zawsze plus w oczach jakichkolwiek kobiet, ale tutaj pieniądze mają dla nich wartość tylko kiedy wymieni się je na emocje. One nie chcą drogich kolczyków, prezentów i rzeczy, które w założeniu mają podnieść status, one chcą się dobrze bawić, zrobić coś ze swoim mężczyzną, ale jeśli nie masz pieniędzy, ale dostarczasz jej emocje w inny sposób – ona i tak z tobą będzie. Dużo większy materializm zaobserwowałem u polek, które z racji kompleksów muszą otaczać się gadżetami i drogimi rzeczami, przez które czują się lepsze.

    Jest jeszcze jeden mit, z którym chciałbym się rozprawić, a który też się wziął z emocjonalności. Zdrady. W brazylii odsetek zdrad jest... no jest duży. Zdrada ze strony mężczyzny traktowana jest jako coś naturalnego (co nie znaczy, że jest akceptowana przez kobiety). Z drugiej strony brazylijskie kobiety też zdradzają, ale z tego co zauważyłem przyczyna jest zawsze ta sama – emocje. Brazylia to prosty kraj, w którym rządzą pierwotne instynkty, ty masz być maczo, a ona ma być kobieca i piękna. Żadnego lewackiego gadania o równości, dlatego to twoim zadaniem jest bycie najlepszym mężczyzną jakiego ona może mieć i wtedy o zdradzie z jej strony nie ma mowy. Zapewnisz jej emocje, których potrzebuje – nawet nie spojrzy na innego, jeśli jednak w jej otoczeniu pojawi się ktoś, kto wyzwoli w niej dużo większe emocje. No cóż, był większym maczo niż ty. Lubię to podejście, prawdziwego faceta powinno to motywować do bycia najlepszą wersją siebie (i nie chodzi tutaj o nadskakiwanie kobiecie).

    Oczywiście emocjonalność niesie ze sobą też kilka minusów. Pierwszy i chyba największy – kłótnie. Często wybuchają z byle powodu i jeśli już się zacznie – jakakolwiek logika wyparowuje w ciągu sekund jak suchy lód na pustyni. Ona wyciągnie tak głupie i niezrozumiałe argumenty, że człowiek nawet nie bardzo się będzie orientował o co właściwie chodzi. Na szczęście jest na to sposób, ale trzeba się go nauczyć. Jej negatywne emocje, trzeba zagłuszyć swoimi. Brazylijczycy są prostsi i jak już wspominałem bardziej instynktowni, szanują siłę i agresję, dlatego jeśli ona krzyknie na 100 decybeli, ty musisz albo ją olać nie wchodząc w żadne dyskusje, albo krzyknąc na 150 tak żeby ona nie mogła głośniej, ale to działa tylko wtedy jeśli ona ma cię za „maczo”. Jeśli jesteś typem misia przytulaska wejście z nią w kłótnie zawsze będzie dla ciebie oznaczało przegraną.

    ------
    Kolejna część pojutrze ;)

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki #ladnapani
    pokaż całość

  •  

    Nic tak nie rozwija kreatywności, jak bycie w związku na odległość.

    Naleśniki usmażone, ryż ugotowany, dżemor spakowany, ciepłe ciuchy też, jedziemy na weekendową cebulę do Pragi (。◕‿‿◕。)

    Koszt:
    - bilety: 50zł w dwie strony
    - nocleg: po 10€ od łebka czyli jakieś 43zł
    - jedzenie i reszta: zabieram w portfel 50zł i w tym będę starała się zmieścić.

    Niebieski jedzie z Budapesztu, ja z Krakowa, spotkamy się na miejscu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #12podrozy #podroze #podrozujzwykopem #zwiazki #zwiazeknaodleglosc
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Mirki i Mirabelki, pewnie część z was kojarzy, że wspólnie z narzeczoną kupiliśmy kilka lat temu starego busa i tak narodził się nasz projekt podróżniczy RoadTripBus. W zeszłym roku przy okazji wyprawy na Koło Podbiegunowe wysłałaliśmy kilkudziesięciu z was pocztówki. W tym roku za symboliczny cel wyprawy wybraliśmy sobie górę Olimp. Dzięki wsparciu naszego partnera drukarni internetowej Viperprint w tym roku również możemy wysłać bezpłatnie zainteresowanym pocztówki z wyprawy.

    Link do zapisów i więcej informacji tutaj

    W tym roku również zamierzamy relacjonować wyprawę każdego dnia na stronie internetowej, mam nadzieję że część z was będzie z nami ;)!

    Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej o nas i naszych podróżach to zapraszam na bloga www.roadtripbus.pl gdzie oprócz relacji staramy się też zamieszać wskazówki przydatne w podróży. Jeśli chcecie to będzie nami również miło jeśli zalajkujecie nasz profil na facebooku.

    Wpis zainteresuje z pewnością szczególnie mirków obserwujących takie tagi jak #postcrossing #wykopoczta i #podrozujzwykopem , taguje też #rozdajo bo w sumie skoro bezpłatnie to rozdajo.

    Trzymajcie kciuki za powodzenie wyprawy! Możecie też dać plusa to może więcej osób, które będą chciały skorzystać zobaczy.
    pokaż całość

    źródło: pocztowki.jpg

  •  

    W Sewilli dzisiaj 28 stopni, ale chyba nie wszystkim jest ciepło. Ja od rana chodzę w sportowych spodenkach, a po południu wybrałem się do Parku Marii Luizy żeby poczytać książkę na świeżym powietrzu cieszac się widokiem na Plaza de España. Po drodze mijałem ludzi w koszulach i pulowerach, kurtkach, prochowcach ale największym hitem był jeden elegancki pan. Full garnitur i jesienno-zimowy ciężki płaszcz na oko wełniany. Jak to możliwe? Nie wiem, ale poczucie temperatury musi być bardziej względne niż myślałem i coraz bardziej się obawiam, że w czerwcu upiekę się na asfalcie albo rozpłynę jak kostka lodu... ;)

    Pic rel pana w płaszczu, proszę nie szkalować że robię zdjęcia obcym, bo zrobione tyłem i nie da się rozpoznać osoby, wiec nikomu krzywda się nie dzieje ;)

    #sevillano #sevilla #podrozujzwykopem #podroze
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      @ceo2: moze zdaze ;P

    •  

      Co do tej temperatury, to oni twierdzą ze tu w lecie dobija do 50. Ja nie wiem czy w to wierzyc,

      @ceo2: Uwierz, Sewilla jest chyba najcieplejszym miastem w Hiszpanii. Jesli w nadmorskich miejscowosciach latem temperatura przekracza 40 stopni to w miastach polozonych w glebi kraju jest jeszcze cieplej. Dodatkowo przez 4 miesiace nie spada ani kropla deszczu, niebo jest bezchmurne i wlasciwie nie ma ruchu powietrza. pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    (Siadając do tego tekstu nie wiedziałem, że wyjdzie tak długi, a jednym z założeń moich postów odnośnie życia w brazylii jest krótka forma, dlatego musiałem podzielić post na części. Następna jutro/pojutrze.)

    Brazylijki

    Kiedy słyszy się "Brazylia", w głowie od razu pojawiają się obrazy typu plaża, samba, piłka nożna i zawsze, ale to zawsze piękne kobiety. Jak to naprawdę jest z tymi brazylijkami ? Czy ich piękno to tylko legenda zbudowana na potrzeby przemysłu turystycznego, czy może jest w tym jakieś ziarno prawdy ? Nie zapominajmy też o reszcie stereotypów, które nad nimi krążą, czyli – czy co druga brazylijka poprawia sobie urodę operacjami, czy my – biali, jesteśmy w ich oczach tak bardzo pociągający jak to czasem można przeczytać, czy lecą na pieniądze, oraz czy naprawdę mają większe dupy ?

    Dziś postaram się z tym wszystkim rozprawić w możliwie obiektywny sposób, zapraszam.

    Szczerze mogę wam na wstępie powiedzieć jedno – brazylijki są naprawdę piękne. Oczywiście nie znaczy to, że każda jest ideałem, ale to właśnie tutaj jest największy jaki widziałem na świecie odsetek naprawdę atrakcyjnych kobiet. Jeśli znacie kogoś kto był w brazylii i po powrocie twierdził, że piękno brazylijskich kobiet jest przereklamowane – to znaczy, że kłamie albo ze strachu przed byciem okradzionym przesiedział cały swój pobyt w hotelu lub na plaży.
    Ktoś teraz może mi zarzucić, że ludzie mają różne gusta. Oczywiście, i to jest właśnie moc brazylii i jej kobiet – tutaj jest tak wielki miks różnych ras, osób o różnych budowach ciała, rysach, wzroście czy nawet fetyszach, że KAŻDY znajdzie coś dla siebie.

    Nie ma czegoś takiego jak typowa uroda brazylijska (mimo, że w mediach poza granicami kraju widać głównie białe brazylijki w podobnym sobie typie), ludzie tutaj potrafią się od siebie różnić wszystkim. Podoba ci się typ urody indian i marzy ci sie własna pocahontas ? Jesteś u siebie. A może wolisz jakieś naleciałości genów z czarnego kontynentu ? Brazylia miała największy odsetek czarnych niewolników, którzy pozakładali tutaj rodziny (koleżanka przyznała mi się nawet, że jej dziadek uciekł z okrętu niewolników, który rozbił się przy brzegu). Lubisz azjatyckie rysy ? W Sao Paulo jest dzielnica gdzie mieszkają prawie sami azjaci (dzielnica Liberdade, w niektórych knajpach tam nawet ciężko dogadać się po portugalsku). Jeśli dobrze poszukasz to znajdziesz i typowo europejską urodę (głównie w stanie Parana, gdzie w większości osiedlali się imigranci z polski, niemiec czy włoch). A wiesz co jest w tym wszystkim najciekawsze ? Mieszanki. Czasem zastanawiam się spod ręki jakiego artysty wyszły te orientalne istoty, o ciężkim do zidentyfikowania genotypie.

    Wydawałoby się, że tymi kilkoma akapitami odpowiedziałem na najważniejsze pytanie odnośnie brazylijek, ale gdybym temat zostawił w tym punkcie, przedstawiłbym tylko to, co przed katastrofą widzieli pasażerowie titanica – czubek góry lodowej. To, co naprawdę czyni te kobiety najlepszymi na świecie, nie jest ich wygląd a charakter i na tym chciałbym się skupić.

    Po pierwsze – otwartość, pierwsza cecha, która deklasuje polki o lata świetlne. Brazylijki są bardzo otwarte i nie, nie znaczy to, że każda pójdzie z tobą do łóżka na pierwszej randce. Otwartość, czyli jeśli podejdziesz i zagadasz o czymkolwiek, ona nie potraktuje cię jak natręta, od którego czuje się lepsza. Ludzie tutaj są bardziej ludzccy i nie traktują zwykle innych z góry. Brazylijczycy lubią rozmawiać i flirtować, nie jest kłopotem wzięcie od dziewczyny w metrze czy na ulicy numeru, a podejście i powiedzenie komuś w twarz, że jesteś piękna/przystojny jest tu czymś normalnym.

    Kiedy koleżanka latynoska pojechała do europy na kilka miesięcy, mówiła mi potem, że europejscy mężczyźni są mało męscy, bo mimo że widziała na sobie ich spojrzenia to nikt jej nie potrafił zaczepić albo powiedzieć wprost, że mu się podoba. Potrafili zagadać tylko w internecie.

    W polsce nikt obcej osobie nie powie, że jest ładna/ładny, bo przez kompleksy lubimy uważać siebie na lepszych od innych. Jeśli mając kompleksy podejdziesz do obcej osoby, narazisz sie na odrzucenie i potem na jeszcze większe kompleksy. Dlatego zamykamy się w swoich strefach bezpieczeństwa jak media społecznościowe, gdzie swoją urodę czy nawet poczucie wartości odmierzamy iloscią lajkow (gdzie nie widać też ilu osobom się nie spodobaliśmy). Stąd wysyp tinderowych księżniczek, których w brazylii w ogóle nie zauważyłem. Tutejsze kobiety dostają tyle atencji od mezczyzn, że same nie mają kłopotu w okazaniu, że ktoś im się podoba.
    -------

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki #ladnapani

    zapraszam też na insta - @1726miguel
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #podrozujzwykopem

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,1:0,0:0,0:1,0:3