Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Chadzam ostatnio po rozmowach rekrutacyjnych. Szukam roboty w IT, analiza biznesowa / systemowa, wsparcie developementu itd. Byłem ostatnio na kilkunastu rozmowach i to co się na nich dzieje, to jest jakiś paranoja.

    - Panie z HR niepotrafiące poprowadzić normalnej rozmowy, wszystkie pytania rekrutacyjne czytane z kartki. Na tyle nienaturalne, że kobieta mi mówi wprost, że bardzo mnie przeprasza, ale zapomniała zadać pytania numer 6 i chciałaby do niego wrócić.
    - 'Meneżerowie' na siłę próbujący udowodnić, że kandydat czegoś nie wie.
    - Spóźnienia. Połowa spotkań odbyła się z większą lub mniejszą obsówą.
    - Rozmowy prowadzone na odjeb się, przerywania odpowiedzi, patrzenie na zegarek.
    - Egzaminowanie przez babeczkę z rzeczy, których poprawnie nie potrafi przeczytać. "Hehe. Bardzo pana przepraszam, ale meneżer dostarczył mi listę pytań, które mam panu zadać, ale ja się na tym nie znam. Hehe".
    - Hit! Na odpowiedź na moje pytanie, ile chciałby pan zarabiać - około 9 tys. brutto - "Hehe. Wstydziłby się pan o tyle prosić w pana wieku."

    Absolutnie nigdy nie pójdę do żadnego korpo. I nie, nie jestem sfrustrowany, odrzuciłem kilka propozycji pracy właśnie ze względu na poprowadzenie rekrutacji. Zastanawiam się kto tam kurwa decyduje się pracować po takich rekrutacjach?

    Byłem dzisiaj na rozmowie w polskiej firmie zatrudniającej 50 osób i jeżeli złożą mi propozycję (a złożą ( ͡° ʖ̯ ͡°)), to pójdę właśnie tam.

    #hr #krakow #rekrutacja #it #korposwiat
    pokaż całość

    odpowiedzi (39)

  • avatar

    Mireczki miłego wieczoru ;) #nsfw #wykopgonewild #cycki #topatencjon

    odpowiedzi (96)

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem nieszczęśliwa :( Mam 23 lata i wspaniałego chłopaka. Od roku mieszkamy w Warszawie i robimy "karierę". Niestety, udaje nam się, właśnie oboje awansowaliśmy, zaczyna nam się układać hehe życie na poziomie. Problem w tym że jestem cholernie nieszczęśliwa. Nie cierpię Warszawy. Nienawidzę takiego życia.

    Kiedyś jak się poznawaliśmy z chłopakiem roztaczaliśmy wizję o domku na wsi, gdzie będziemy sobie żyli spokojnie, cicho i bez szaleństw. Problem w tym, że ta wizja mi z głowy nie uciekła a mojemu chłopakowi tak. Widocznie to był jego sposób na zmiękczenie mojego serca i poderwanie mnie. Gdy tylko mówię mu że chciałabym się przeprowadzić, żyć nawet biedniej, ale spokojnie, on się złości, bo przecież mamy takie wspaniałe życie i jemu się podoba.

    Mirki, oglądam sobie teraz zdjęcia z mazur, podlasia. Siedzę w pracy i płaczę. Nienawidzę swojego życia. Ostatnio mam myśli samobójcze. Nienawidzę swojej pracy (PR), nienawidzę Warszawy i tych ludzi. Chcę się stąd wyprowadzić, chcę ciszę i spokój. Ja już panikuję, nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Dodatkowo mam problemy zdrowotne, które przez taki tryb życia (stres, napięcie) doprowadzi mnie do wczesnej śmierci. Wiem, że zabrzmi to głupio, tym bardziej ze pochodzę z dość sporego miasta, ale tęsknię za naturą, ciszą, lasem. Jakiś mnie ogarnia niewyobrażalny smutek jak patrzę na te zdjęcia. Chciałabym się stąd wyrwać. nienawidzę Warszawy, a jestem tu przykuta. Przecież nie zerwę zaręczyn żeby wyjechać na wieś. Chcę być z narzeczonym, ale nie tutaj.

    #warszawa

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    odpowiedzi (107)