:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (33)

  • avatar

    Ehh, mircy, mój #rozowypasek okazał się być suką...

    Po 7 miesiącach związku pojechaliśmy do mojego rodzinnego miasta (jedno z największych miast Polski), by jej pokazać że u nas wcale nie jest gorzej niż u szwabów czy w jej chameryce. Było świetnie, ale w pewnym momencie ona mi mówi że dwa miesiące wcześniej przyszedł do niej jej były chłopak i się z nim puściła. Chciałem ją momentalnie rzucić ale zaczęła płakać, mówić że to był ostatni raz i 'na do widzenia' i ona już go w ogóle nie lubi.

    Mimo to nie chciałem sobie psuć wyjazdu i postanowiłem z nią zerwać po tym jak wrócimy. Wczoraj wieczorem do niej poszedłem, nakreśliłem sprawę ona w ryk że mnie kocha i świata sobie poza mną nie wyobraża. Uwierzyłem jej i postanowiłem zostać. Przespałem się z nią i rano kontynuowaliśmy rozmowę. Otóż okazuje się że typek, nota bene ruski, nadal się z nią spotyka, "bo oni nadal są przyjaciółmi" a co więcej ona sobie zastrzega prawo żeby on do niej przychodził nocować (mieszka w tym samym mieście i ma dziewczynę). Szczena mi opadła i powiedziałem tylko "no kurwa, chyba sobie jaja robisz. Albo on tutaj nie przychodzi, albo koniec". A ona mi mówi że obiecała sobie że żaden facet nie będzie jej rozkazywał. I że oni się tylko uczą. I że on śpi na kanapie. No kurwa klapa opadnięta do ziemi razem z rękami. Niech idzie w pizdu.

    Baby to chuje.

    Nigdy nie żebrałem, ale dajcie ze cztery plusy na pocieszenie.

    #feels #zwiazki no i teraz trochę #tfwnogf
    pokaż całość

    odpowiedzi (149)

  • avatar

    TL;DR - O SPOTKANIU SIĘ Z KOBIETĄ, KTÓRĄ POZNAŁEM PRZEZ INTERNET (SYMPATIA.PL) I SPOTKAŁEM SIĘ Z NIĄ PO PONAD ROKU INTERNETOWYCH ROZMÓW...

    Tak, jak pisałem we wcześniejszym wpisie. Nigdy nam nie wychodziło. Zawsze to coś jej wypadło, albo mi.

    Spotkanie mieliśmy umówione na 10 marca. Ale stało się inaczej...
    W niedzielę wyruszyłem do Poznania. Mam tam rodzinę, zapowiadały się długie pogaduszki. Nie budziłem jej, bo wyjechałem o 4:00. 0 6:00 otrzymałem wiadomość o następującej treści - Zazdroszczę Ci, że śpisz. Ja w samochodzie. Kierunek Poznań. (też ma tam rodzinę)
    Myślę sobie, co się dzieje?!?! Nawet nie wiecie, jaki miałem wyraz twarzy. Muszę się przyznać, że aż z wrażenia poleciały mi łzy, że w końcu zobaczę moją K. Ogromnie się ucieszyłem, ale z drugiej strony nogi się pode mną trochę ugięły. Jak to będzie, jak mam się zachować, co powiedzieć. Prowadziłem ten samochód, ale drogi nie pamiętam.

    Na miejsce dojechałem około siódmej. Rodzinne śniadanie, sielanka, pogaduchy. A w środku kłębiło się miliard myśli. Czy to na pewno dobry moment itd. Wiecie co, najbardziej bałem się odrzucenia, tego, że mimo wszystko się spotkamy, zobaczymy na ''żywo'' i coś pęknie. Bo to przecież nie są wielogodzinne rozmowy via Skype, a prawdziwe spotkanie.

    Moja K. przybyła do Poznania ok. 12:00. Gdy dostałem tą wiadomość to... Mirki, pewnych uczuć nie da się opisać słowami, naprawdę. Wstępnie umówiliśmy się do Browaru, bo znałem drogę i było nam wygodniej. Siedząc przy tym stole z rodziną zastanawiałem się czy mam przyjść z kwiatami, czy coś jej kupić jakiś drobny upominek, tak po prostu, żeby pamiętała o tym wydarzeniu itd. Mieliśmy umówione spotkanie na 10 marca, po dniu kobiet, więc wiedziałem, że muszę coś dla niej kupić. Ale wtedy nie jechałem z myślą, że zobaczę K.

    Wyruszyłem na to spotkanie o 13:00 (spotkanie ''na kawę'', żaden z nas nie nazwał tego randką). Oczywiście odwiedziłem kwiaciarnię, a na dzień kobiet kupiłem jej niezobowiązujący podarunek. Być może ktoś widział mnie w #poznan, jak chodziłem po tym Browarze, jak głupi, bo nie mogłem wytrzymać!

    Miejsce spotkania było wyznaczone ''na szachownicy''. Tak to nazwała K., więc też czekałem niedaleko tej szachownicy, bo coś się tam działo,stałem z tymi kwiatami i resztą. Nadeszła ta godzina, patrzę 14:00, rozglądam się nikogo nie widzę.

    Słyszę, że jakiś znajomy głos woła do mnie: HEJ! Patrzę się, a to ona. I teraz nie wyolbrzymiam, ale tego uczucia nigdy nie czułem. Miła, ciepła, sympatyczna i wesoła K. idzie w moją stronę. Stanęła przede mną, ja zdołałem tylko wydukać skromne ''witaj''. Przytuliła mnie, więc to odwzajemniłem. Tak staliśmy przytuleni, poczułem, że szlocha. Zapytałem się, co się dzieje. Ona tyko wydusiła ''nie wierzę'', płakała bardzo. Sam byłem wzruszony, tym, co się dzieje.

    Wyciągnęła chusteczki, szybko doprowadziła się do normalnego stanu, wręczyłem jej kwiaty, które rzuciłem na podłogę, gdy zaczęła mnie przytulać. Bardzo się ucieszyła, powiedziała, że się nie spodziewała. W jej oczach było widać, że się cieszy. Po tym przypływie emocji mogliśmy iść gdzieś spokojnie na kawę. Ona wybrała miejsce, siadaliśmy i zaczęła się magia...
    Kobieta, z którą rozmawiałem codziennie od ponad roku, nagle siedziała obok mnie, śmiała się tak samo, gestykulowała, po prostu była. Nie da się tego opisać, myślę, że do końca też tego nie zrozumie osoba, która nie miała podobnej sytuacji.
    Ludzie mówią, że czasami iskrzy między dwojgiem osób. U nas nie iskrzyło, po prostu płonęło. Rozmowa niesamowicie nam się kleiła, stop był tylko na łyk kawy i kawałek ciasta. K. powiedziała, że bardzo podoba się jej podarunek, pochwaliła mój gust. Tak siedzieliśmy, siedzieliśmy. Bałem się jej mówić, o tym, co czuję. O moich uczuciach, bałem się poruszać tego tematu. Widząc tak wspaniałą istotę, nie chciałem jej stracić, gdybym mógł, to zatrzymałbym ją przy sobie NA ZAWSZE!

    Rozmawiamy i ona nagle do mnie: to jak jest z nami? Zacząłem się trząść, gdybym mógł, to uciekłbym...
    Powiedziałem, że jasno wyraziłem się o tym, co do niej czuję. I mam nadzieję, że u niej też tak jest. Dorzuciłem jeszcze, że nie chcę być jej kolegą, a kimś więcej. I tak zaczęły się wspominiki. A pamiętasz to, jak śmialiśmy się z... A pamiętasz to, kiedy obrażaliśmy się na siebie... A pamiętasz tę sytuację, gdy...

    Zaczęła pięknie opowiadać, niesamowite przeżycie. Powiedziała, że nie spodziewała się, że taki dziwny portal (też miała takie nastawienie, jak moje) może zbliżyć do siebie osoby z dwóch końców Polski, a tym bardziej tak podobnych i interesujących. Powiedziała mi nieśmiało, że chce czegoś więcej. Wtedy sobie pomyślałem, że może i też mnie kocha. Bo ja nie miałem już żadnych wątpliwości, co do mojego uczucia. Doszliśmy do tego punktu, że powiedziałem jej otwarcie o moich uczuciach, na wstępne zaznaczając, żeby nie mówiła niczego pochopnie. Odpowiedziała, mi że ona już to wie od dłuższego czasu. W tym momencie normalnie się poryczałem.

    Około 20:00 wyszliśmy z Browaru, chcieliśmy tak po prostu pospacerować. Złapała mnie za rękę, lepszego uczucia nie znałem. Właśnie od 2013 roku o tym marzyłem, po prostu o obecności osoby, którą kocham nad życie. Chodziliśmy po tym mieście, jak gówniarze, stając co chwilę, śmiejąc się, patrząc sobie w oczy, całując się. Mówię Wam bajka. Tak spędziliśmy czas do 23:00, zmarznięci, ale jakże szczęśliwi. Odwiozłem ją do jej rodziny. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy się na kolejne spotkanie. (Z tym, że K. od razu powiedziała: to nie będzie żadna kawa, a randka z dziewczyną. Dodałem, że będzie to randka z kobietą, którą kocham. Uśmiechnęła się i pocałowała mnie.)

    Siedząc dziś w mieszkaniu nadal nie mogę się pozbierać, czuję, że to jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Cały czas myślę o tym, że to sen.
    I właśnie w tym oto miejscu chcę Wam podziękować, gdyby nie WY to może to wszystko by się tak nie potoczyło. Może powiedziałbym, że nie dam rady, bo rodzina się obrazi na mnie, że ją olewam i takie pierdoły...
    Szczególnie dziękuję @nerwicaaa, @purpleuk, @voswetchAi, @MagnitudeZero, @scb1 i @cinematics, bo to właśnie wasze słowa miałem w głowie.

    K. przyjeżdża do mnie 6 marca, a wyjedzie 10. Mam nadzieję, że to będzie najlepszy czas w moim życiu. Z pewnością się nie zawiodę. Kocham ją nad życie, chcę zamieszkać w tym Poznaniu, czy nawet we Włoszczowej, byle by z NIĄ. Z moją wspaniałą K.

    Mirki, co ja Wam mogę powiedzieć, zostaje mi tylko pięknie dziękować! Wierzcie w to, że takie historie jak nasza dobrze się zakończą, a osoba, którą poznaliście w internecie, to właśnie wasza druga połówka. To się zdarza, nawet na takiej głupiej Sympatii, czy innych serwisach. Nie bójcie się zaryzykować, bo jedyne co możecie stracić, to to, że zobaczycie swoje źle ulokowane uczucia. ALE TEGO WAM NIE ŻYCZĘ. Niech wasze #rozowepaski zawsze czują, że Wam zależy, drogie #niebieskiepaski. Wszystkiego dobrego! Mam nadzieję, że ten miesiąc będzie początkiem wielu... <3

    Too much love WON'T KILL YOU!

    WOŁAM: @Pacjent, @MisieRzadza, @ZagLos, @tuhna, @wyspiarka, @Legendowsky, @kamieniarz, @kasiknocheinmal, @kooolega, @Skyworld, @Nekron, @wonsz_smieszek, @Nightshade, @brunetroll089, @beta_x, @Walkiria81, @Tank199, @grucki i @lukasyyyy.

    #coolstory #logikarozowychpaskow #tfwnogf #przegryw #przemyslenia #truestory #heheszki #tylkomirko #milosc #sympatia #badoo #tinder #zycie #rozowypasek #niebieskipasek
    pokaż całość

    odpowiedzi (134)