Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Mirki, będzie smutne #truestory.

    Dziś o 8 zadzwoniła do mnie mama mówiąc, że brat (lvl 26) nie wrócił do domu na noc i nie wie, co się z nim stało. Wyszedł z kumplami na piwo i pizze, około 1ej wysłał smsa do swojego #rozowypasek, że już wraca do domu, ale do domu nie dotarł.

    Nie odbierał telefonu, nie było z nim kontaktu. W panice odezwałam się do jego kumpli, z którymi był. Z ich relacji wynikało, że był w dobrym stanie, gdy wychodził.
    W pracy nikt nie wiedział, że go nie będzie, nie dostali żadnej informacji.

    Zgłosiłam sprawę na policję, opisałam sytuację, kazali przyjść z jego zdjęciem. W międzyczasie obdzwoniłam pogotowie ratunkowe- bez informacji.
    Udałam się więc na komendę z moją lekko spanikowaną mamą. Policjant, który nas przyjął to jakiś totalny #podludzie. Zasugerował, że jesteśmy patologiczną rodziną, że brat pewnie nawiał z domu (what??? 26-cio latek nawiał z domu?). Mówię, że musiało się coś stać, że to nie w jego stylu, że napisał smsa, że już wraca do domu, a nie dotarł, więc coś musiało się wydarzyć.
    W międzyczasie, jak opisywałyśmy policji sytuację, na telefon mojej matki zadzwoniła jakaś kobieta... poinformowała, że znalazła jej syna na przystanku, prawdopodobnie pobitego i okradzionego. My w szoku i panice, co mu jest, czy jest ranny itp... a policjant na to:

    Niech on się zdecyduje, czy zaginął, czy nie zaginął!

    No kurwa, jak można... To ma być policja w naszym kraju? Tak się traktuje osoby, które zgłaszają zaginięcie i właśnie się dowiadują, że najbliższa im osoba prawdopodobnie została napadnięta? Potraktowali nas, jak jakąś #patologia, która przejmuje się losami najebanego albo naćpanego kolesia. Bez odrobiny empatii, z pogardą i tekstami, które w ogóle nie powinny paść z ust policjantów.

    Mirki, jak żyć w tym kraju? Czuję bezradność...

    pokaż spoiler Bratu na szczęście nic poważnego się nie stało. Najważniejsze, że żyje i się odnalazł.


    #coolstory #policja #polska #mojkrajtakipiekny #jakzyc
    pokaż całość

    odpowiedzi (47)

  • odpowiedzi (9)

  • avatar

    No elo mireczki. Szedłem sobie dzisiaj po placu zbawiciela i stoi sobie taka kobitka i sprzedaje wiśnie. Podchodzę, no i biorę dwa kilo. Ale ani wagi, ani nic. Mówię, przepraszam, a gdzie paragon, a ona patrzy na mnie jak na głupka, mówię, że lol, powinna mieć chyba kasę fiskalną, hello? A ona, że nie wie o co chodzi i czego ja chcę. No i odszedłem, myślę sobie, że pewnie sanepid nie dał jej certyfikatu, no to dzwonię na policję zgłosić przestępstwo, a oni do mnie, że mają to w dupie. No lol, co za chory kraj. No to dzwonię do jedynej renomowanej i solidnej służby mundurowej w tym kraju - straży miejskiej. No i oni przyjechali bardzo szybko, tak jak się po nich spodziewałem i podbijają do tej złodziejki i zadają pytania. Ta nie wie o co chodzi, patrzy się na mnie, oni jej mandat piszą, jakieś 4 tysiące. Ona płacze, że ma dzieci, że dorabia do nich, że one jej te wiśnie zrywają. Mówię lol, a chyba nie mogą w tak młodym wieku pracować, a na jakiej umowie są?!?! A ta w płacz, bo jej strażnicy grożą więzieniem i co ona ma robić. Mówię, żeby wzięła kredyt, zmieniła pracę i coś zrobiła ze swoim życiem, lol.
    No, chyba dobrze się zachowałem, nie? No bo prawo trzeba przestrzegać, mam nadzieję, że jak ta partia osobno czy jakoś tak dojdzie do władzy, to zrobi porządek z tymi oszustami.
    #coolstory
    pokaż całość

    odpowiedzi (33)