:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Ja pierdole jak wkurwiają mnie niektóre wykopki które uważają, że policjant nie powinien strzelać.

    Od zawsze w Polsce narzekacie, że policja jest niedofinansowana, że nie wytrenowana, niekompetentna itd. Jak kurwa okazują się skuteczni to płaczecie, że za brutalnie, że tak nie można.

    Do kurwa jebanej nędzy, jak dla mnie to policjant mógł wpakować w tego gnoja cały magazynek.

    Wpierdalasz się na murawę, lecisz z zamiarem pobicia kogoś bo nosi inny szalik a obok stoi policja z bronią. Z JEBANĄ STRZELBĄ. A potem wielki płacz, że strzelali. Nosz kurwa, hipokryzja i debilizm do kwadratu. A co mieli robić, używać ostrego słownictwa?

    Ja się nie dziwę, że w Polsce nie szanuje się policji bo większość polaków ma wyprane mózgi bez zdolności do analitycznego myślenia.

    A najgorsze jest to, że z tego debila co zdechł robią jakiegoś jebanego świętego bo miał żonę i dziecko. No i chuj z tego, koleś miał 27 lat, nie był dzieckiem, był dorosły. Skoro chciał narazić swoje życie i życie innych to dostał nauczkę. To nie był 15 letni gówniarz który mógł popełnić taki błąd z uwagi na niski wiek i buzujące hormony.

    W Polsce policja powinna być równie skuteczna co amerykańska - zachowujesz się jak debil i wariat to dostajesz kulkę.

    Tego gnoja co zdechł to nawet mi nie żal.

    #oswiadczenie #niepopularnaopinia #knurow #patologiazewsi #kibole
    pokaż całość

    odpowiedzi (47)

  • avatar

    #narkotykizawszespoko #ayahuasca
    Wycieczka dla mnie zaczęła się 30 kwietnia do Holandii na Ayahuasce rozmawiałem z kolegą
    z którym byłem umówiony byśmy razem pojechali jego samochodem.
    Jako, że on jest typowym polaczkiem, zaćpał się crackiem i błagał mnie bym to spotkanie przełożył.
    Termin tej niesamowitej podróży był na 1 maja, on dobrze o tym wiedział, jednak zrobił swoje.
    Ja, jako osoba bez samochodu byłem w przysłowiowej dupie.
    Nagle mnie coś olśniło i sprawdziłem niemiecki blablacar (mitfahrgelegenheit) o i wow,
    jest gościu jedzie do miasta obok, dzwonie do niego. Byłem niezmiernie zadowolony,
    bo za 10e podwiózł mnie jakieś 150km to jeszcze idealnie na miejsce zbiórki.
    Wyruszyłem samotnie, bo pierdole polegać na ludziach na których nigdy nie mogę polegać,
    mam już wyjebane na polaczków za granicą-.-
    Ceremonia miała się zacząć o 18, a ja przyjechałem w południe
    w nieznane mi miejsce, zastanawiałem się co mam robić.
    Zadzwoniłem powiedziałem, że jestem na miejscu i żeby wyszedł ktoś po mnie.
    Zobaczyłem organizatora- Rene, zaprosił mnie do mieszkania, gdzie była cała gromadka ludzi, którzy
    zostali by odpocząć po nocnym tripie. Jejjj, przynajmniej nie będę sam, pomyślałem.
    Mieszkanie było w małym holenderskim mieście, domki w NL były dla mnie zajebiste, wszystkie z takimi
    wielkimi oknami, jak to mi się bardzo podoba. Całe ulice wyglądały tak jak by wszystkie budynki
    do siebie pasowały.
    W środku mieszkania były pokój sypialny, ogromny salon ~8x5m, schowek oraz łazienka.
    Przywitała mnie druga organizatorka i zapoznawała z obecnymi już osobami. Dwie z nich miały wcześniej tripy:
    Loren z Południowej Afryki oraz Kevin z USA. Od razu po krótkim zapoznaniu, poprosiłem ich
    by mi przedstawili swoje ostatnie wycieczki z ayahuasca.
    Dla Kevina było to coś czego potrzebował, był to facet który ledwo uszedł z życiem po walce
    z rakiem, jego terapeuta polecił mu ten rodzaj terapii z ayą. Kevin stwierdził, że musi zmienić
    swoje życie, dla niego to była jak by ostatnia szansa.
    Loren jest wolontariuszką w Afryce, pomaga potrzebującym dzieciom. Jest najmilsza osoba
    jaką w życiu poznałem, całym sercem się poświęca tej pracy, gdy ją zobaczyłem pierwszy raz ona promieniowała
    energią, czuć było od niej taką baaaardzo pozytywną aurę. W końcu już jeden trip miała za sobą, to trudno
    żeby się u niej coś nie zmieniło. Było tam też parę innych ludzi, ale mniejsza.
    Cała tą gromadką czekaliśmy na resztę, która razem stanowiła grupę 9-osobową. W między czasie
    organizatorzy przygotowywali nas mentalnie do tej podróży, opisywali nam swoje przeżycia, lub wspomnienia innych osób
    po takich tripach, uświadamiali nas że będą ciągle obok nas, będą się nami opiekować, zrobią wszystko
    by nam pomoc w potrzebie. Głównie chodziło o naładowanie osób taką pozytywną energią, no i faktycznie
    czuć było w tym mieszkaniu coś pozytywnego.

    Mały przypis"A ciekawe jeszcze to było ze poznałem ludzi z różnych zakątków świata, Kevin z USA, gościu z UK,
    Loren z południowej Afryki, ludzie z Holandii, z Belgii, można było się wymienić z nimi Ciekawymi poglądami,
    wszyscy ludzie tu znajdujący się byli tacy openmind, obieżyświaty, zwiedzają kraje, mają super poglądy na różne sprawy uhh"

    Trip

    Dochodziła godzina 18, większość ludzi już przybyła, czekaliśmy zniecierpliwieni na jeszcze jednego gościa.
    Wszyscy obecni umyliśmy się i przebraliśmy się w luźne ubrania tak by nas nic nie uwierało w trakcie tego tripu,
    co jest bardzo ważną rzeczą. Dostaliśmy od organizatorów takie okulary które zakrywają całkowicie dostęp światła do oczu.
    One niesamowicie poprawiają trip, oczywiście jeżeli chcemy się skupić na własnych problemach lub przemyśleniach, a nie na tym
    co ma ayahuasca do pokazania z wizualnych rzeczy. Ja wybrałem to pierwsze.

    Godzina 19, wszyscy już przybyli, zaczynamy przygotowania.
    Zostały rozłożone materace na mięciutkim dywanie w kształcie półkola, zostały zapalone w różnych częsciach pokoju świeczki.
    Przy każdym posłaniu było wiaderko na wymioty, ręczniki papierowe, woda oraz obrane kawałki pomarańczy.
    Pierwszym krokiem zanim się odurzyliśmy była jak by grupowa spowiedź, opowiadaliśmy każdy z nas dlaczego się tu znaleźliśmy
    oraz jakiej chcemy doświadczyć pomocy od tej świętej rośliny. Każdy z nas mówił co go trapi, po wypowiedzianych słowach
    mogliśmy zapalić swoją świeczkę która miała czuwać nad nami gdy odejdziemy poza ciało. Organizatorzy w międzyczasie
    zaczęli przygotowywać "ayahuasca imao inhibitor" to iMAO służy do blokowania enzymu MAO, który powoduje rozpad wiązań
    chemicznych w organizmie. Bez niego niektóre środki (także DMT) nie są aktywne. Nieprzyjemne gorzkie w smaku, działa dopiero
    po 40 minutach. Zostaliśmy spryskani takim sprayem by oczyścić naszą aurę, każda osoba po trzy razy w koło głowy.

    Godzina 20, wszyscy już z niecierpliwością nie mogą się doczekać by dostać porcję DMT, w tym wolnym czasie mieliśmy
    się przygotować mentalnie na podróż. Po paru chwilach dostaliśmy pierwszą całą porcję pnącza duszy (aya), była obrzydliwa,
    gdyby nie zagryzanie pomarańczą to chyba bym zbełtał się od razu.
    Godzina 20:20, Wszyscy wyciągnęli się na swoich materacach, założyliśmy okulary, w końcu jest, jest, czuć że coś wiruje przed
    oczyma, zaczynają się pojawiać ciekawe wzorki, takie delikatne jak by przez rzęsy coś przechodziło, ale to nie było to.
    Zaczęły się pojawiać coraz bardziej złożone fraktale. Zaczęło się mienić różnymi kolorami, bardzo tęczowe kolory, przypominały mi
    lawirowania różnych wszechświatów, tylko bardziej pod pedalskie kolory, czułem również chemiczność tej okropnie obrzydliwej substancji
    jak ona wpływa na mnie, czułem co się dzieje w moim mózgu jak ta reakcja zachodziła w pewnym stopniu.

    Zamknąłem oczy i zacząłem się skupiać na swoich myślach, które łatwo było opanowywać i przywoływać.
    Bardzo się skupiłem na tym, by uzyskać od Mistrzowskiego Ziela jak najwięcej mi pomocnych informacji, czyli
    na przyszłości co mam dalej robić, na swoich problemach, na swoich znajomych, na ludziach których
    kocham. Zadawałem jej konkretne pytania i dostawałem odpowiedzi w postaci wizji. <taki tam przypis>

    Godzina 21 gdzieś, czas na tej bani leci bardzo długo, bo tyle się potrafi dziać przez zaledwie
    minutę realnego czasu. W pewnym momencie, z tych kolorowych fraktali zmieniło się w coś co z początku
    nie wiedziałem o co chodzi, po prostu wyszedłem poza swoje ciało, nie odczuwałem swojego ego, patrzyłem
    na wszystko z trzeciej osoby. Mogłem przewijać swoje wspomnienia bardzo łatwo, co mi się strasznie podobało.
    Wszystko w czasie tego OOBE było bardzo przejrzyste, bardzo tak potulne, bez żadnych podtekstów, bo w końcu
    nie jesteśmy w stanie siebie tam oszukać.
    Przypominały mi się w większości bardzo ważne dla mnie osoby, tam miałem trochę czasu by zapytać jak mogę im pomoc
    lub jak mogę sprawić by poczuli się lepiej. Na większość pytań dostałem odp, ale nie dostałem na dwa pytania odpowiedzi,
    które były dla mnie bardzo ważne, po prostu zapytałem, ale poprosiłem o odpowiedź później bo tak dobrze sie bawiłem :(
    Pewnie będę musiał przyjść następnym razem:)

    Godzina 22-23 gdzieś, gdy nagle przypadkiem wróciłem do swojego ciała, ta taka teraźniejszość mnie rozpierdoliła,
    poczułem wszystkie nerwy ze swojego ciała, że jednak jestem w sobie spowrotem, najgorsze było uczucie z brzucha,
    bo wirował strasznie i mi się zbierało na rzygi. Wtedy zastanawiałem się, czy uda mi się to przetrzymać, czy
    nie uda mi się tego przetrzymać, tak w kółko pare razy, w końcu mi się odbilo i musiałem wziąć wiaderko pod usta.
    Bełt nieziemski, pierwszy nie wytrzymałem i rzygałem, a po mnie nastąpił efekt domina,a każda osoba jak rzygała później,
    ja się hihrałem, bo spowodowałem lawinę rzygów =DDD

    Godzina 24 gdzieś, ktoś podszedł do mnie i mnie stuka po ramieniu, a ja WTF, ale mi jest zajebiście poza ciałem.
    Po co mnie sprowadzasz na ziemie pytam? Okazała to się to taka niewiasta, pyta się mnie, czy chcę drugą porcję xD
    Moja odpowiedź brzmiała OCZYWIŚCIE, ona w śmiech, bo fajnie byłoby ten stan poza ciałem wciąż zachować.
    Każda osoba która chciała drugą dawkę, dostała jej około 1/2 poprzedniej dawki, więc stosunkowo mało, więc
    drugą część tej bani skupiłem się na zabawie swoim umysłem i tak to trwało jakies tak myślę że 4 godziny, bo czasu
    się nie da ocenić na Ayahuascy, zaczęło mnie to nawet nudzić, bo bania była za słaba i nie był ten sam efekt co wcześniej.

    Godzina 4 gdzieś, bania zeszła, poszedłem spać

    Godzina 8 rano, jako jedyny zasnąłem na 4 godziny, ludzie nie potrafili nic zasnąć, dziwie się im, dla mnie byly idealne
    warunki by spać, oni tylko leżeli i odpoczywali.
    Po ogarnięciu się, mieliśmy wspólne śniadanie przy stole, oraz opowiadaliśmy sobie co się zmieniło po tej podróży.
    Ludzie mieli ciekawe przemiany, większość z nich promieniowała takim ciepłem, czuć było że są zauroczeni tym pnączem.
    Jeden gościu z UK, totalny borderline dostał zgona, nie mógł się zregenerować, musiał dospać, strasznie otępilo go to.
    Problem z nim był bo o 13 miał samolot, a koleś ledwo leżał -.-
    Dostaliśmy na pamiątkę trzy kamyczki w takim woreczku symbolizujące Triangle[http://i.imgur.com/DOQs7hc.jpg], po to
    byśmy trwali w tym co nam Aya przekazała. Powiedziała mi Ayahuasca by jechać do Hiszpanii na stopa w wakacje,
    tak też zrobię, na taką górę którą się pości i wchodzi przez 4 dni- Camino de Santiago tą chyba, może ktoś coś wie?

    Godzina 8-12 wszyscy się po kolei żegnali, a ja postanowiłem że zostanę jeszcze jeden dzień...

    Ad. 1 Opieka była przezajebista, polecam tych ludzi w chuj.
    pokaż całość

    odpowiedzi (30)

  • avatar

    Tak tylko przypomnę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #gozdyramilf #ruchnarodowy #4konserwy

    odpowiedzi (15)