•  

    Na węglu świat się nie kończy. Zwłaszcza na Śląsku
    W piątek, po 110 latach, wydobycie zakończyła kopalnia „Makoszowy” w Zabrzu. Zwalniani górnicy o nową pracę nie muszą się martwić. Jednak coraz częściej sami szukają jej już poza górnictwem, bo choć to węgiel zbudował potęgę Śląska, to dawno przestał być jego głównym aktywem. Stały się nim nowoczesny przemysł i ludzie. Paradoksalnie ograniczenie zatrudnienia w górnictwie może przyśpieszyć rozwój przemysłu na Śląsku. Jak to możliwe?

    Belgia zamknęła wszystkie kopalnie węgla kamiennego ponad dwadzieścia lat temu. Francuzi wydobyli ostatnią tonę w 2004 roku. Dokładnie rok temu w ich ślady poszła Wielka Brytania. Za dwa lata ostatnie dwie kopalnie zamkną Niemcy. W tym samym roku jedyną istniejącą jeszcze kopalnię zamkną Włosi. Do końca 2018 roku większość swoich kopalń węgla kamiennego zlikwiduje także Hiszpania. Likwidacje kopalń trwają także w Czechach, Rumunii i wielu innych krajach świata ─ w tym USA i Chinach.

    Dlaczego Europa zamyka kopalnie?
    Wszystkie gospodarcze potęgi Europy likwidują górnictwo nie dlatego, że skończył im się węgiel albo przestały go spalać. Ba! Niemcy, Brytyjczycy i Hiszpanie stali się jednymi z największych importerów tego surowca na świecie (wg danych Międzynarodowej Agencji Energii w 2015 roku dwa pierwsze kraje sprowadzały odpowiednio 55 i 25 mln ton). Tymczasem udokumentowane zasoby węgla pozwoliłyby im jeszcze na co najmniej sto lat wydobycia.


    Górnictwo w tych krajach skończyło się po stu latach intensywnego wydobycia z powodu kosztów. Najpłytsze i najtańsze pokłady węgla już dawno zostały wyeksploatowane. Sięgano coraz głębiej i kopano coraz drożej. W końcu znacznie drożej, niż udawało się sprzedawać węgiel. Zamknięta rok temu brytyjska kopalnia wydobywała węgiel po 150 euro za tonę, chociaż na rynku można go było kupić za 50 euro. Niemcy każdego roku dokładają do górnictwa 1,5 mld euro z pieniędzy podatników. W Hiszpanii krajowy węgiel jest tak drogi, a jednocześnie o słabych parametrach, że rząd wprowadził prawo nakazujące jego zakup.

    (...) Po niemal wieku intensywnego wydobycia, średnia głębokość na jaką zjeżdżają polscy górnicy to już 750 m. Jeszcze dekadę temu było to 100 m płyciej, a na początku lat 90. aż 250 m bliżej powierzchni. Rekordzistką jest jedna z najmłodszych polskich kopalń, otwarta w 1979 roku KWK „Budryk”, gdzie węgiel wydobywa się już z głębokości 1300 m. Temperatura powietrza tak głęboko pod ziemią przekracza 30 st. C, a ścian 50 st. C. Wentylacja, odwodnienie, odmetanowanie i zabezpieczenie przeciwpożarowe coraz głębszych i coraz dłuższych korytarzy jest po prostu coraz kosztowniejsze. Coraz więcej kosztuje także wywóz urobku, przewóz rzeczy, dowóz i dojście pracowników do ścian, nierzadko przekraczające godzinę w jedną stronę.

    #polska #europa #wegiel #gornictwo #gospodarka #slask #mikroreklama

Gorące dyskusje ostatnie 12h