:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Mireczki wśród osób które zaplusują ten wpis do godziny 14 rozlosuję nówkę sztukę #csgo ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #rozdajo #rozdajosteam #rozdajozadarmo

    odpowiedzi (22)

  • avatar

    srogo kisnę, oto co #rozowypasek z pokoju obok ma na ścianie

    #wspollokatorzy #logikarozowychpaskow

    odpowiedzi (42)

  • avatar

    #coolstory #truestory #podroze
    Opowiem wam jaka zajebista przygoda trafiła mi się w te wakacje. Historia ta brzmi bardzo nieprawdopodobnie jednak wydarzyła się naprawdę:). Rzecz działa się w sierpniu bodaj w czwartek przed długim weekendem, pomieszkiwałem i pracowałem wtedy dorywczo w Warszawie. Była godzina 15 zostało jeszcze sporo pracy bo przyszedłem tego dnia późno do roboty. Wtem podczas obiadu dostałem telefon od siostry w bardzo dziwnej sprawie.

    Zapytała czy nie znam kogoś kto by się podjął zawiezienia jej koleżanki z dwójką małych dzieci do Anglii przez kanał la manche :D. Problem polegał na tym, że dzieci nie miały paszportów (dlatego nie mogła polecieć lub pojechać np autobusem) oraz wyjazd zorganizować trzeba było jeszcze tego dnia. Nie bardzo ogarniałem o chuj chodzi jednak wizja takiego wyjazdu na wariackich papierach, jeszcze za dobry hajs, ogromnie mi się spodobała. Odpowiedziałem, że ja sam się tego z wielką chęcią podejmę i wziąłem numer do tej koleżanki. Wtedy jeszcze nie wierzyłem, że cały ten wyjazd dojdzie do skutku. Nawet pomijając jak pojebaną akcje wymyśliła ta dziewczyna, to ja byłem 150 km od miejsca jej zamieszkania, powinienem być w pracy do 20 a moje auto w żadnym wypadku nie nadawało się na taką podróż.

    Zadzwoniłem do niej i okazało się, że jest bardzo zdeterminowana i nie są to żadne żarciki. Mniej więcej się dogadaliśmy i ustaliliśmy, że jeśli uda mi się ogarnąć auto i drugiego kierowce to jestem u niej o 22. Zadzwoniłem do swojego kumpla z Łodzi będąc przekonanym, że nie będzie się nawet chwilę zastanawiał nad decyzją. Ponieważ był mobilny poprosiłem żeby pojechał do wypożyczalni i ogarnął jakieś spore auto. Koło 17 mieliśmy już wypożyczone całkiem komfortowe auto- hyundaia i40. Ja dogadałem się z szefem i mogłem ruszać do łodzi żeby spotkać się z ziomkiem i ruszyć po naszych pasażerów.

    W międzyczasie dowiedziałem się także czym spowodowany jest taki rychły wyjazd. Mirki myślałem, że takie rzeczy to dzieją się tylko w telewizyjnych paradokumentach. Otóż jest sobie małżeństwo mające 2 małych dzieci, mają nieźle prosperującą firmę, własny dom i nagle chuj wie z jakiego powodu, postanawiają porzucić to wszystko i zacząć w Anglii życie od zera. Małżeństwo tak bardzo rozjebane, nowe życie też tak bardzo rozjebane. Żona zostaje w Anglii, mąż zabiera dzieci i wraca do Polski. I tu rozpoczyna się standardowo walka o bogu ducha winne dzieci. Ilekroć matka je odwiedza ojciec bardzo jej pilnuje. Nie pozwala wychodzić z dziećmi poza dom, zamyka na łańcuch bramę oraz dla bezpieczeństwa zabiera paszporty. Jest jeszcze wiele smaczków dodających sytuacji dramaturgii i zawiłości w relacjach między bohaterami, jednak o tym później.

    Przejdźmy do dnia w którym rozgrywa się akcja. Otóż matka przyjechała do Polski na weekend i odwiedzając dzieci spostrzegła, że już prawie były mąż stracił czujność i nie zamknął na łańcuch bramy. Wykorzystując jego nieuwagę pośpiesznie spakowała dziecięce rzeczy i wymknęła się z domu zabierając dzieci. Pojechała do swoich rodziców i powiedziała mężowi, że dzieci powinny spędzać czas z dziadkami dlatego je zabrała. On zgodził się dając jej czas do rana na oddanie dzieci. I tu mirki pojawia się zapotrzebowanie na moje usługi transportowe( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Ponieważ widzę, że najebałem ścianę teksu i pewnie nikt tego nie przeczyta- ciąg dalszy napiszę jeśli będzie zainteresowanie:)
    pokaż całość

    odpowiedzi (74)