Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Jako 12 letni chłopiec znalazłem koło stadionu miejskiego psa, jak się okazało była to suczka Cocker-spaniel
    Czekałem i czekałem, ze ktoś ja zacznie szukać, ale nic, pusto, no i poszła za mną do domu.
    Rodzice powiedzieli, ze pewnie czyjaś jest, bo ma obrożę, ale była w fatalnym stanie.
    Mama ją wykąpała, suczka na uszach włosy miała skundlone, splątane, pełno pcheł, wykąpana, włosy doprowadzone do porządku
    Piszę świadomie włosy nie sierść, bo to specyficzne psiaki.
    Tata załatwił od znajomego Bhp-owca z przychodni weterynaryjnej tabletki na odrobaczanie
    Nakarmiłem, zrobiłem posłanie i mieszkała u nas około 3 tygodni.
    W tym czasie rodzice myśleli, jak odnaleźć jej właścicieli.
    Zaprzyjaźniłem się z nią, wychodziłem z nią na spacer, na pobliski plac.
    Któregoś dnia, gdy biegała luzem (smycz miałem w dłoni)
    Zatrzymał się samochód, wyszli jacyś państwo, zawołali ją po imieniu, pogłaskali, coś powiedzieli, otworzyli drzwi od samochodu i odjechali, chociaż widzieli, ze była ze mną.
    Nawet na mnie nie spojrzeli, ze stoję ze smyczą obok, ze jej pomogłem, być może uratowałem.
    Zostałem sam jak palec, przy chodniku, rozpłakałem się jak 4 letnie dziecko, mimo, ze miałem już prawie 12 lat.
    Nawet mi kuźwa nie podziękowali, nie zapytali, jak na siebie trafiliśmy.
    Nie dali się pożegnać.
    Rodzice próbowali mi tłumaczyć, ze wróciła do właścicieli.
    Ja uważałem i dzisiaj uważam już jako dorosły ponad 40 letni mężczyzna.
    Tak się kurwa nie robi, drodzy przyjaciele, nie w ten sposób
    #oswiadczenie #gorzkiezale #pies
    pokaż całość