Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Z uwagi na to że pod tagiem #korwin ostatnio mały ruch, więc taka #mirkoreklama

    NAJNOWSZY NUMER PRAVO GIRL JUŻ W KIOSKACH!

    #korwin #krul #jkm #4kuce #4konserwy #neuropa #marianbaczalcontent #heheszki pokaż całość

    odpowiedzi (21)

  • avatar

    #krakow #mpk #mpkkrakow
    Jeśli kupię bilet 40minutowy i się przesiądę po np. 20 minutach, to nie muszę go drugi raz kasować, zgadza się? Wystarczy skasować raz i mogę się przesiadać ile mi się podoba, byle zmieścić się w 40 minutach, tak?

    odpowiedzi (93)

  • avatar

    #stokopert

    Tl;DR

    pokaż spoiler Mój #rozowypasek zorganizował mi nie lada niespodziankę.


    Prolog:
    Grudzień. Tuż przed świętami. Rusza sprzedaż biletów na koncert AC/DC. Brak pieniędzy. Poczekam do styczniowej wypłaty. Wtedy kupię.

    Styczeń. Biletów brak. No cóż trudno. Nie pojedziemy. Może następnym razem, choć martwię się, że mogą ,,zejść,, zanim znów zagrają w Polsce.

    Akt I:
    Marzec.
    - Hej, Postman Wife, jakiś list do nas przyszedł. Chyba jakieś zaproszenie na ślub - powiedziałem w słuchawkę telefonu.
    - Pewnie od A., prosiła o adres - usłyszałem pewną i spokojną odpowiedz - otwórz sprawdź na kiedy.
    Otworzyłem. 25 lipca.
    - Termin AC/DC, ale skoro nie możemy jechać to możemy iść na ślub. Wpiszę sobie do kalendarza aby nie zapomnieć.

    Akt II:
    Ognisko w gronie przyjaciół i najbliższej rodziny. Wszyscy, których kocham i cenię. Rozmowy, śmiechy, tańce, jedzenie, alkohol. Często zdarza nam się organizować takie spotkania. Po prostu zbieramy się i spędzamy ze sobą czas. Nic niezwykłego. Jest tak jak zawsze.

    Stoję, przy ognisku, z kolegą, którego nie widziałem od pięciu lat, a który akurat był okolicach. Wspominamy stare, studenckie czasy. Nagle muzyka się zmieniła i z głośnika popłynęło ,,Back in black,,
    - Uwielbiam ten kawałek. Szkoda, że nie będę na koncercie. To by było przeżycie - mówię do H. trochę zasmuconym głosem.

    H. spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział:
    - Odwróć się.
    Spojrzałem na niego zaskoczony i zrobiłem tak jak powiedział.

    Ujrzałem mój #rozowypasek trzymający tort i wszystkich obecnych. Z głośnika usłyszałem solówkę Angusa. Nie pamiętam czy było Sto Lat. Usłyszałem tylko Wszystkiego Najlepszego. Różowy podszedł z tortem bliżej. Wielki czarny tort w kształcie winylowej płyty. Na czerwonym label zobaczyłem napisane charakterystycznym fontem AC/DC i rok swoich urodzin. Wzruszyłem się. Kompletnie zapomniałem o swoich urodzinach. Ostatnimi czasy tak dużo się działo, że nie miałem czasu o tym myśleć.

    Zdmuchnąłem świeczki. Podziękowałem ze łzami w oczach. Ktoś odstawił tort. Ktoś mnie uściskał. Wszyscy stanęli, przede mną w półokręgu. 30 osób. Pośrodku moja żona.
    - To dla Ciebie - powiedziała drżącym ze wzruszenia głosem i podała mi urodzinową kartkę, formatu A4.
    Wziąłem do ręki pogiętą, delikatnie zabrudzoną, ogromną kartę.
    - Kawał świata zwiedziła. Nie każdy mógł dotrzeć, więc kartka podróżowała po całej Europie, abyś miał życzenia od wszystkich.
    Na pierwszej stronie widniało moje imię, data urodzin i napis Have a Rockin Birthday zapisane ostrym jak Razor Edge fontem. Uśmiechnąłem się i pełen wzruszenia otworzyłem podarek.

    W środku 26 małych kopert. W każdej życzenia. Życzenia od obecnych i tych, którzy nie mogli dotrzeć. Na górze jednej ze stron życzenia.

    Jednym z największych zespołów wszechczasów, a już na pewno jednym z Twoich ulubionych jast AC/DC. Dlatego po miesiącach utrzymywania sekretu, pozostaje nam tylko życzyć udanego koncertu.

    Jak to? Przecież ja nigdzie nie jadę? Jakiego koncertu? Co tu się wyprawia...

    Gdy patrzyłem w dwa ostatnie słowa, mój różowy położył mi przed oczyma bilety. DWA BILETY NA AC/DC. Bilety których nie mogłem zdobyć.

    Popłakałem się. Nogi się pode mną ugięły. Musiałem usiąść. Przez kilka minut nie wiedziałem co się właśnie wydarzyło.

    Akt III:
    Koncert. Koncert którego nie da się opisać. Wrażenia, których nie umiem ubrać w słowa.

    Epilog:
    Mój #rozowypasek, moja żona, przez sześć miesięcy planowała niespodziankę.

    Zorganizowała pocztowy łańcuch. Kartka urodzinowa, którą otrzymałem, przez kilka miesięcy krążyła po Polsce i Europie. Od jednej osoby do drugiej. Ona koordynowała aby każdy postępował zgodnie z instrukcją, aby kartka nie zabłądziła i aby każdy wysłał do następnej osoby. Powstała z tego piękna historia znaczków i stempli pocztowych dołączona do kartki. Ku mojej radości mogłem prześledzić jej drogę.

    Mimo, że bilety były wyprzedane, udało się jej kupić dwa na Inner Barrier.

    Udało się jej to wszystko ukryć mimo, że jestem listonoszem, że nasza poczta przechodzi przez moje ręce. Jak to zrobiła, do tej pory nie chce powiedzieć.

    Oprócz biletów, całej niespodzianki i zebrania wszystkich osób w jednym miejscu, zorganizowała nam pobyt w Warszawie i wszystkie przejazdy, tak abyśmy nie musieli martwić się o nic.

    Najwspanialszą rzeczą z tego wszystkiego było to, że nie był to tylko prezent od niej. Był to prezent od moich przyjaciół i znajomych. Każdy dołożył się ile mógł, ile chciał, ile uważał za słuszne. Dowiedziałem się o tym całkiem niedawno. Wzruszyłem się i nigdy nie będę w stanie w pełni im za to podziękować. Bo jak podziękować za taką dobroć?

    PS. O kopertach więcej tutaj i w tagu.
    pokaż całość

    odpowiedzi (21)