Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Dziś naszła mnie pewna refleksja.

    Dosyć często czytam komentarze, pod wpisami na temat #emigracja. Pod wpisami osób, które zastanawiają się czy wyjechać, dzielą się spostrzeżeniami czy piszą cokolwiek o emigracjii, często znajduję osoby twierdzące, że na emigracji to tylko patologia. Patologia i osoby, które w Polsce sobie nie radziły, to i zagranicą pracują w "gównorobotach", są "robakami", dają się dymać, etc. Szerzy się też wyśmiewanie, obrażanie czy porównywanie do rzeczy gorszych niż "robaki".

    To jest cholernie krzywdzące. Nie dotyka mnie to, mam dystans, i tłumaczę to tym, że ludzie piszący takie rzeczy albo nie mają odwagi wyjechać, albo nie potrafią sobie uświadomić, że ktoś może żyć inaczej niż oni. Nie potrafią przyjąć, że nie tylko nieudacznicy wyjeżdżają, że różne pobudki kierują ludźmi.

    Dlaczego ja wyjechałem? Początkowy powód był bardzo prozaiczny.

    pokaż spoiler Uciekłem przed Pocztą Polską bo prawie mnie namierzyli (✌ ゚ ∀ ゚)☞


    No dobra, to akurat nieprawda. Wyjechałem aby zdobyć oszczędności. Razem z żoną mamy pewien pomysł na przyszłość i aby się do niego przybliżyć, potrzebowaliśmy pieniędzy na start. Proste. To samo robiłem gdy studiowałem. Potrzebowałem pieniędzy na komputer, zapłacenie czynszu na pół roku z góry, czy na to aby nie ciągnąć pieniędzy od rodziców. Pakowałem się i wyjeżdżałem. Zawsze dobrze się czuję w nowych sytuacjach, szybko nawiązuję znajomości i uwielbiam doświadczać nowego. Takie emigracyjne eskapady zawsze traktowałem jako rozwijanie samego siebie, nie tylko zarabianie. Bo z pracą mam tak, że ją wykonuję, nie żyję nią, moje życie nie kręci się wokół pracy.

    Co próbuję powiedzieć... początkowo wyjechałem aby za jakiś czas wrócić do Polski, ale... No właśnie. Minęły raptem dwa miesiące, a ja i moja małżonka, wiemy, że szybko nie wrócimy. Dlaczego? Bo nam się tu podoba. Proste.

    Ktoś zaraz powie, że "o kurde, zapierdziela na magazynie, jak zwykły robol, w Polsce też możesz być robolem 11111. Niby co on taki szczęśliwy". No bo taka jest prawda. Zasuwam na magazynie, pracuję fizycznie, ale wiecie co... robię swoje i idę do domu. Nie muszę się martwić o nic. Kończę zmianę, wychodzę przez bramę i nie myślę o pracy. Dostaję za to pieniądze, które pozwalają mi zapłacić rachunki, wyżywić i wcale nie jedząc byle czego, oraz odłożyć, cieszy mnie to co robię i daje mi sporo frajdy. A jestem tylko Pickerem/Zbieraczem, pracownikiem fizycznym w magazynie. Najważniejsze jest jednak to, że jestem spokojny, a ja sobie spokój cenię.

    Śmiem twierdzić, że w Anglii, w której się znajduję, wszystko jest prostsze. Miałem ostatnio do czynienia z Revenue, wystarczył jeden telefon i problem się rozwiązał (ale o tym szczegółowo innym razem). Żadnego pisania pism, oczekiwania, wycieczek do placówek, odbijania się od ściany. Ile nerwów, ile zdrowia zaoszczędzone.

    Ja to ja, ale mój brat. Chłopak, który miał dobrze płatną pracę i rozwijającą się karierę. Pracował ciężko i dużo. Nie raz widziałem jak po powrocie z pracy siadał w fotelu i zasypiał w ciągu sekundy. Dzień wolny? Nic z tego, ciągle pod telefonem. Telefon dzwonił, a on bez wykrętów wstawał i szedł. Co robił w Polsce? Był zastępcą szefa kuchni w czterogwiazdkowym hotelu. Jest dobrym kucharzem, dochodziło do tego, że różne restauracje próbowały go podkupić. Doszedł jednak do punktu, że miał już trochę dość. Co zrobił? Złożył wypowiedzenie i wyjechał. Razem ze swoją dziewczyną. Ze słabą znajomością języka, bez pracy i tylko z dachem nad głową na parę tygodni. Dwa dni po przyjeździe dostał pracę. W fabryce. W fabryce w której pracuje nadal. Po czterech miesiącach dostał kontrakt i wiecie co... jest szczęśliwy. Realizuje swoje pasje, rozwija się, podróżuje, a przede wszystkim ma spokój i czas.

    Może to kwestia wychowania, a może podejścia do życia. Wiem, że nie każdy tak ma, że nie każdy się nadaję do wyjazdów, nie każdy się odnajdzie.

    Ja osobiście uważam, że czasami trzeba się samemu zdegradować aby osiągnąć spokój ducha i żyć.

    Ja długo dojrzewałem do tego aby wyjechać i szczerze mówiąc, żałuję, że nie zdecydowałem się wcześniej. Nie chcę nikogo zachęcać, ale czasem warto spróbować. Co jest do stracenia? Trochę pieniędzy, może czasu. Jednak gdy się uda... możecie zyskać dużo więcej niż pieniądze. Wyjazdy kształcą i rozwijają, trzeba tylko nie być bucem, i mieć otwarty umysł.

    #postmanstories
    pokaż całość

  • avatar

    Dajcie plusika, nawet jeśli nie jesteście zainteresowani, bardzo was proszę

    Mirki z okolic #czestochowa #klobuck potrzebuje pomocy...

    W czwartek, pod mój dom przybłąkał się pies (dokładnie to suka). Widać że jest zadbany, nie szczeka na byle kogo i jest bardzo ale to BARDZO grzeczny. Zna komendy (siad, daj łape, noga itp itd). Według mnie, ktoś po prostu wybierał się na długi weekend i wyrzucił tego psiaka na bruk. Pies ma ślady na sierści po szelkach i obroży. Z tego co zauważyłem, nie lubi spać na dworze (próbuje wejść do domu. Raz pozwoliłem i położył się koło grzejnika) więc na pewno był domownikiem. Niestety, nie wiem jak się wabi, próbowałem różnych kombinacji ale reaguje tylko na "chodź tu". Na pewno była oszczeniona (stwierdzam to po wielkości sutków)

    I tutaj moja gorąca prośba, ponieważ ja niestety nie mogę go zostawić u mnie (mam już 2 inne psy, trzeci byłby za dużym obciążeniem dla domowników) ale też nie chce takiego kochanego kundla oddawać do schroniska. Przekażcie dalej informacje o tym piesku, a może sami moglibyście go przygarnąć? Jestem w stanie dowieźć go w promieniu 30km od Częstochowy. Jeśli ktoś miałby chętną osobę, bądź sam chciałby ją przygarnąć, byłbym bardzo wdzięczny. Jeśli nikt się nie odezwie, to niestety, ale kolejny fajny pies zniknie w klatce schroniska ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #psy #zwierzaczki #zwierzeta #schronisko #adopcjazwierzat (przepraszam jeśli kogoś bolą tagi, ale bardziej obchodzi mnie dobro tego psa niż ego tejże osoby)
    pokaż całość

  • avatar

    Wolałbym u kogoś zobaczyć neon ze swastyką niż takie gówno na ścianie.

    #rakcontent #cotusieodpierdala