Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    No to co, kolejne #pokazforme po następnym roku (dokładnie!) pracy.
    Jak było? Ciężko.
    Nie wiem, czy pamiętacie, ale przy ostatnim pokaż formę leżałam w szpitalu i faktycznie po sporej ilości różnych badań okazało się, że mam tarczycę do dupy ciężka niedoczynność, która sprawia, że w momencie, kiedy zaczynam brać leki chudnę, natomiast gdy przestaje zmieniam się w #ulanekurwy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Jak to wpływało na moje treningi? Eh, różnie. Hormony brałam regularnie, niestety moja tarczyca dostawała pierdolca i w przeciągu roku miałam całkiem sporo zmian dawek, które skutkowały tym, że w przeciągu dwóch tygodni zachowując identyczną dietę i regularność treningów potrafiłam dowalić +5kg na wadze, co w przypadku wzrostu 1.62 niestety widać jak cholera.
    No i cała otoczka niedoczynności - jesteś śpiący, rozdrażniony, płaczliwy, a depresja wali drzwiami i oknami - to nigdy nie są dobre warunki do treningu.
    A i hiperglikemia, która często się przyczepia do problemów z tarczycą. Wysoki cukier bardzo łatwo wypłukuje z organizmu witaminę C - żyły są słabsze, więc po każdym bardziej hardkorowym treningu siłowym wyglądałam jak konkubina po maratonie alkoholowym - siniaki były wszędzie. Poważnie, aż zaczęłam się bać, że to białaczka.

    Dlatego postuluję, mirki, zwłaszcza z #depresja idźcie zbadać sobie poziom hormonów, może faktycznie to tylko 25mg jakiegoś gówna za mało, czy za dużo, a tu człowiekowi się wydaje, że jest przegrywem.

    Przepraszam, że takie offtopy, już przechodzę do rzeczy.
    W przeciągu tego roku sporo się nauczyłam jeśli chodzi o dietę (którą niestety, bądź stety zaczęłam stosować - przynajmniej od czasu do czasu, bo szkoda było mi moich progresów ze względu na głupie wahania hormonów) i treningi. Wcześniej unikałam cardio jak ognia, teraz... Też to robię. Cardio rezerwowałam sobie na największe skoki wagi w górę.

    Jeśli chodzi o rutynę treningową starałam się ćwiczyć codziennie - do kwietnia nie miałam z tym żadnych problemów. Potem było troszkę przerwy. Teraz.. Przynajmniej 3-5 razy w tygodniu. Raczej intensywnie, minimum 1.5h. Skupiałam się bardzo na ćwiczeniu mięśni głębokich. Jeśli komuś zależy na moim planie treningowym, mogę go opisać.

    Dieta? W sumie taki standard - dużo gotowanego kurczaka, mnóstwo warzyw i owoców, sałaty, pomidory, jogurty naturalne, jogurty greckie, pieczywo zastąpione sucharami, domowej roboty izotoniki (nie jestem fanatykiem picia czystej wody), cukier zastąpiony miodem, unikanie fasfoodów(nie wychodzi), unikanie słodyczy(raczej wychodzi).

    Ergo, zapraszam do dyskusji #mikrokoksy

    Jak zwykle, rady, zwłaszcza jeśli ktoś również zmaga się z tego typu problemami przyjmę z chęcią - zwłaszcza dotyczące suplementacji, bo nadal tego nie robię i ciekawych programów treningowych - progres jest - wolny, bo rok był ciężki, ale najważniejsze, że jest.
    Zdjęcia (drugie w komentarzu z boku) robione ziemniakiem, wybaczcie.

    Przepraszam, że nie daję zdjęć całej sylwetki, ale nie chcę. Brzuch to najcięższa partia do wyćwiczenia (przynajmniej dla mnie), na której zmiany i wszelkie zaniechania treningowe widać najszybciej. Oczywiście pozostałych partii nie zaniedbywałam, ale tutaj musicie mi uwierzyć na słowo.

    Co jeszcze.. Chyba wszystko, jeśli ktoś (pewnie mirabelki) chciałyby jakieś dodatkowe informacje, czy przepisy na papu i dobre izotoniki, zapraszam. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ah, i z takich tam w sumie dodatkowych informacji:
    Waga 53.5kg
    BF 19%
    pokaż całość

    odpowiedzi (72)

  • avatar

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    odpowiedzi (11)

  • odpowiedzi (22)