Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Co mój znajomy zrobił, to szanuję w opór.
    Jego trasa od 30.05 do wczoraj, dzisiaj kończy u siebie w Łodzi.
    Na rowerze.
    #rower

    odpowiedzi (45)

  • avatar

    Jerzy Urban kończy dzisiaj 82 lata. Nawet szanuję jego obecną twórczość. Inteligentny gość z kontrowersyjną przeszłością, taka prawda. #urban #niepopularnaopinia #urodziny

    odpowiedzi (41)

  • avatar

    ech, mireczki. życie na #emigracja jest inne niż myślałam. zawsze śmiałam się, jak ktoś wyjechał i po miesiącu pobytu na obczyźnie zachowywał się jakby już nie pamiętał polskiego. a sama tak mam. rozmawiam po polsku i wtrącam angielskie słowa. szczególnie jak mówię o pracy. ostatnio pół dnia próbowałam sobie przypomnieć słowo "wytrząsarka". w drugą stronę to samo. standardem jest, że na pytania odpowiadam "tak" albo "nie" - po miesiącu koledzy z pracy zaczynają podłapywać polskie słowa (lubią "siemanko" ;)). nie uczę ich przekleństw, ale kurwę znają... ale chyba każdy zna w chicago.
    takie mam trochę rozkminy z dupy, bo jest środek nocy, a nie zasnę, bo mi adrenalinka skoczyła po kolejnej walce z karaluchem. załączam fotkę potwora. ogólnie karaluchy tutaj to norma, co dla mnie jest nadal nie do pojęcia. i nadal jak widzę jakiegoś to krzyczę i uciekam do innego pokoju. w polsce jak miałam w domu pająka albo ćmę to nic nie byłam w stanie zrobić, mój niebieski walczył z nimi za mnie, a tutaj jestem skazana na radzenie sobie samodzielnie z wszystkimi robalami. bleeee.
    choć największym szokiem była dla mnie pogoda. naczytałam się, że wietrzne miasto, że 4 pory roku, że klimat podobny jak w polsce. JASNE. jak jest gorąco to jest tak gorąco, że nie chce się wychodzić z pracy, byle siedzieć w klimie. wilgotność sięga 90%. wychodzisz z budynku i cały jesteś mokry. nie uwierzyłabym, że to w ogóle możliwe, gdybym sama tego nie doświadczyła. to jest autentyczny klimat subtropikalny. dlatego te karaluchy czują się tu jak w raju. no i tak jest gorąco, gorąco, gorąco, a potem nagle ulewa, burza, sztorm, wichura. nic pomiędzy. ale podobno jesienią będzie normalniej.
    inna rzecz do której nie mogę przywyknąć to to "how are you" na które się nie odpowiada. ktoś cię mija na ulicy, pyta co u ciebie i idzie dalej. nawet nie czeka na hi. a ja jak głupek nadal odpowiadam, że great. przynajmniej tego się nauczyłam. wszystko jest great, awesome, exciting. jak nie mówisz w pracy, że cię jara praca - to coś z tobą nie tak. ale w sumie nie ma takiego strasznego pracoholizmu. straszyli mnie przed wyjazdem, że nie będę wychodziła z labu, a póki co szef mnie tylko sam wygania, żebym już tyle nie pracowała... ;)
    ech, nie wiem czy nawet ktoś to przeczyta, ale tak jakoś brakowało mi mirko ostatnio, to przynajmniej sobie popisałam.
    no i to chyba trochę #ciekawostki ?
    i na pewno #blueflowerwusa
    pokaż całość

    odpowiedzi (39)