:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (34)

  • avatar

    Mirki, czuję się niesamowicie. Chyba uratowałem dzisiaj życie, a przynajmniej duuużo zdrowia młodej kobitce. Wracałem z urzędu miasta we #wroclaw, przejeżdżałem przez ulicę Wyszyńskiego. Tuż za księgarnią Marco Polo, do przejścia dla pieszych biegła dziewoja z parasolem naciągniętym na oczy. Zwolniłem i puściłem ją na pasach. Jako, że droga ma dwa pasy w każdą stronę a ja byłem na zewnętrznym, odruchowo rzuciłem okiem w lusterko i ujrzałem bardzo szybko zbliżające się światła auta, którego kierowca miał najwyraźniej ochotę pozapier.alać po zalanych deszczem ulicach. Pani z parasolką była już w połowie maski mojego auta. Zacząłem gwałtownie trąbić, dziewczę zwątpiło o co chodzi (dobrze, że nie wpadła na to, że ją poganiam), zwolniło, jednak dalej powoli prąc naprzód. Wiedziałem, że nie ma opcji, uderzy ją. I w tym momencie chyba ręka Boga pokierowała moją łapą i uchyliłem swoje drzwi. Kierowca zapier.alającego auta wystraszył się chyba, że przywali i zaczął taniec na ulicy. Parasolka stanęła jak wryta jakieś 10 cm za moim autem, a typ śmignął z nogą na hamulcu i zatrzymał się jakiś metr, może dwa za pasami. Dziewczyna miała tak przerażoną minę, że myślałem, że się popłacze albo zacznie wrzeszczeć. Zamiast tego naciągnęła na głowę parasolkę i powoli przeszła na drugą stronę ulicy. Gość z (chyba) granatowej toyoty na świdnickich numerach wrzucił lewy kierunkowskaz i zjechał w boczną uliczkę. Nie wiem czy szok, że prawie narobił biedy, czy chęć przeproszenia dziewczyny, ale sunął bardzo powoli. Moje kulturalne "popierdoliło cię?!" przez otwarte okno ani jeszcze bardziej kulturalny ciąg wyzwisk ze strony młodego ojca z dzieciakiem w wózku, nie zrobiło już na nim żadnego znaczenia. I nie wiem, może faktycznie udało mi się coś dobrego zrobić?
    trochę #coolstory #truestory
    pokaż całość

    odpowiedzi (52)

  • avatar

    #postmanstories

    Dzisiaj minęło sześć lat jak pracuję na poczcie. Szybko zleciało. Jakoś tak się zastanawiałem, co się przez ten czas wydarzyło w Rejonie i wyszło mi coś takiego:

    Przez te sześć lat:
    - przeszedłem około 16.128 kilometrów,
    - wydałem około 537.600 różnego rodzaju przesyłek,
    - wypiłem około 1000 Tigerów,
    - zniszczyłem 10 par butów, 3 kurtki, 7 par spodni, 3 pary rękawiczek,
    - zgubiłem 2 czapki, 2 pary rękawiczek i niezliczoną ilość długopisów,
    - 4 razy zostałem ugryziony przez psa a ogólnych ataków nie zliczę,
    - 2 razy zostałem zaatakowny przez koguta :)
    - raz byłem świadkiem wypadku,
    - dostałem od klientów kilogramy słodyczy i owoców, kilka butelek wina domowej roboty, butelkę nalewki i ostatnio czteropaka cydru.
    Ale najważniejsze jest to, że w tym czasie poznałem wiele historii, nie tylko wesołych, życiowych ale i tragicznych.

    Robota Listonosza jest ciekawa, nie zaprzeczam, jest też ciężka ale to akurat wiadomo. Najlepsze jest jednak to, że, przy odrobinie dystansu, jest zabawna. No i nikt nie stoi ci nad głową jak pracujesz :)

    #oswiadczenie #coolstory #truestory
    pokaż całość

    odpowiedzi (46)