:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Po krótkiej przerwie wracam.

    To ja - Łobełt, człowiek bez Ł, ale z nowym awatałem.

    Już bym się obraził, ale wbiło 200 plusów przy kolejnym wpisie, więc lecę dalej z #informatycznypoznan - tylko tym razem jeszcze nie wiem o czym wam opowiem w moim kolejnym #coolstorymatura

    Tym razem zacznę z punktu w którym właśnie jestem. Będziecie świadkami procesu twórczego i odpłyniecie razem ze mną w podróż po krętych kanałach mojej psychiki - ściekach, rzec by można.

    Zobaczmy dokąd to gówno nas zaprowadzi.

    Siedzę przy laptopie. Spoglądając wstecz widzę zmarnowany dzień, a każde kolejne uderzenie w klawiaturę potwierdza mój wyrok. Pisze mi się nadzwyczaj sprawnie, pewnie dlatego, że już rozgrzałem ręce. Właściwie to powinienem je umyć, ale nie chce mi się. Może opowiadanie będzie mi się lepiej kleić he he
    Przygarbiony, nieogolony siedzę bez koszulki a światło z jednej słabej żarówki oświetla moje 13 kruczoczarnych włosów na suchej klacie. Bez butów, bez skarpet - jak Wojtek. Tylko, że ja w życiu do niczego nie doszedłem, a nogi mam brudne. W sumie to Wojtek ma wyjątkowo czyste nogi jak na kolesia łażącego bez butów i chodzi mi tutaj głównie o bród za paznokciami. Ja to raz się przejdę na boso po domu i już brud, że trzeba dwa dni grzebać. Kiedyś byłem cwany i dokładnie poprzycinałem paznokcie, ale skończyło się to wrastającym paznokciem i wycinaniem go z kawałkiem dużego palucha. Co ciekawe trzykrotnie mimo, że mam tylko dwie nogi.

    Pamiętam, że przekreśliło to moją karierę piłkarską, bo chyba jedyne co w życiu dobrze robiłem, to kopałem piłkę. No ale ta nieszczęsna kontuzja w 1 klasie gimnazjum przekreśliła wszystko, a byłem najlepszy w klasie.
    Przeszukuję swoją historie życia szukając przegrywu wybitnego, który wybiłby się ponad zwykłe codzienne porażki, które już nie są dla mnie porażkami - nazywam je życiem.

    Codziennie rano przegrywam z budzikiem.
    Misterny plan dnia upada już wtedy i z każdą godziną przypominam sobie, że tak wygląda każdy dzień jaki pamiętam. Siedzę tu szukając przegrywu idealnego i nie widzę. Włączam kamerkę w laptopie - jest. Patrzy na mnie zmęczonymi oczami jakby coś kiedyś w życiu zrobił.
    Czy miałem w życiu jakiś #wyglyw ?

    Może to jest to? Moje serce i umysł przyśpieszają, a palce przestają już lepić się do klawiatury. Dzień w dzień przeglądając swoje przegrywy tworzę kolejne, a próbując eliminować wady skupiam się na nich, może poszukam wygrywu?

    <Zjadłem 2 kanapki, wypiłem herbatkę zrobiłem kolejną i jest! Wygryw sprzed 2 lat, nie wygryw totalny, ale coś co przywraca wiarę w życie i daje tę nutkę bajkowości.>

    Dwa lata temu pewien wykopek (wykopek, bo mirki nie miały wtedy jeszcze wyrobionej świadomości narodowej) zaprosił mnie nad morze - w okolice Władysławowa. Taki kumpel z wypoku, którego nicku póki co nie podam, chyba chciał mi pomóc nieco w przegrywie.
    Wynikło z tego tyle, że piliśmy kilka dni, nawet pomacałem coś w barze na plaży, no ale przyszło wyjeżdżać.
    Postanowiłem, że skoro jestem już nad morzem, to pojadę jeszcze odwiedzić swoją rodzinę w Szczecinie.
    Nie no, serio xD Miałem trochę czasu na wakacje, więc pojechałem jeszcze do Szczecina, ale dzień przed wyjazdem zachlałem ostro i spóźniłem się na autobus z Wejherowa. (btw. z Wejherowa straszne wieśniaki przyjeżdżały do władysławowa).

    Postanowiłem, że spróbuję pojechać autostopem - w końcu tylu stulejarzy rzuca coś pod #autostop na wykopie, więc pewnie byle ciota pojedzie.

    Naskrobałem kartkę z napisem "Szczecin" wyszedłem na wylotówkę (tam pan ma stację, 5 minut drogi. Ta... chyba kurwa samochodem) i stanąłem na stacji benzynowej, gdzie naskrobałem koślawe "Szczecin" jednak znak drogowy wcześniej wskazywał, że do Szczecina 300km, a była już jakaś 16 chyba.

    http://i.imgur.com/UrvOu.jpg
    Postałem jakiś czas - wydawało mi się, że wyglądam na człowieka, któremu trzeba pomóc, ale jakoś przez godzinę się nikt nie zatrzymał.

    I wtedy na stacji zaparkowało bordowe tico (kolor tak mi wtedy blisko) a z tego tico wysiadła młoda całkiem ładna dziewczyna w wieku reprodukcyjnym. Patrzyłem jak wchodzi na stację i w nieśmiałym odruchu podniosłem kartkę z napisem SZCZECIN. A ona o dziwo się uśmiechnęła i powiedziała

    że nie jedzie do Szczecina
    ale bardzo blisko i może mnie zabrać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wow, jednak rzeczywiście byle ciota może jeździć autostopem.

    Nie wiem na co liczyłem, ale byłem tym podjarany i podczas jazdy zacząłem gadać, nakrecać się i próbować ją jakoś rozkręcić, jednak smęciła, że zostawiła ją przyjaciółka i pierdu pierdu, więc odpuściłem. Wyciągnęła płytę, której "tak z xyz lubiliśmy słuchać"

    no to przejebane

    Ale o dziwo nie. Już nie pamiętam co leciało, ale wiem, że po chwili zaczęła podśpiewywać - wyraźnie fałszujac, jednak humor jej się poprawił. Pamiętam dokładnie ten moment. Siedzę obok ładnej dziewczyny słoneczny dzień się właśnie kończy a słońce powoli zachodzi oświetlając pola wokół - wyglądało to świetnie. Z głośników starego tico leci muzyka, a ona śpiewa i się uśmiecha, takie odurzające środowisko. Nie chce wysiadać, ale niedługo to środowisko zmieni się na jakiś zimny rów gdzie będę spać, bo nie mam żadnych odblasków.

    btw. po drodze minęliśmy jakiś pomnik ziemniaka. Ludzie to mają najebane.

    Ona zaczęła opowiadać o tym, że studiuje w Gdańsku, że jej matka pod Szczecinem i jedzie odwiedzić i gada i że ma takiego fajnego psa - a ja taki Cocky & Funny że zajebałem żartem

    nie przekonuj i tak do ciebie nie pojadę

    Chwila ciszy. Wewnętrzny facepalm i ta świadomość, że ona serio podgadywała mnie w tym kierunku.
    Przez chwilę rozmowa zeszła na inne tematy, ale potem znowu zaczęła opowiadać o znajomych, o tym, że matka ma motelik nad jeziorem, że ze znajomymi się spotkać musi i mają taki fajny bar z karaoke.

    Nadchodzi czas, że mamy się rozstawać i wiem, że muszę coś zrobić i czuję ciężar stulei, której nie mogę poluźnić. Niczym Frodo nad ogniem mordoru nie potrafię odrzucić swojego pierścienia, który tak bardzo mnie pochłonął. Chociaż może chujowe porównanie bo Frodo mógł chociaż znikać, a ja co? W sumie też byłem niewidoczny - głównie dla kobiet.

    to jedziemy do ciebie

    Wypaliłem dzięki jakiemuś skrótowi, jakby słowa ominęły mózg i stuleję zanim wypadły z moich ust. Być może ten jeden raz jaja znalazły właściwą drogę by przesłać mi komunikat.
    Nie poruchałem.

    Ale pojechaliśmy do niej. Dostałem klucze do jednego z pokoi w motelu, wziąłem prysznic przebrałem się i poszliśmy do jej znajomej. Wypiliśmy jakieś piwka i było drętwo - wiesz jak to jest jak siedzisz z laską, którą chcesz wyrwać, a tu jej koleżanka i pierdolą o jakiś pierdołach. No ale poszliśmy, a ja zagadałem o tym barze ze śpiewaniem (no bo nie kulwa kałaoke xD) - chociaż ja się, jak pewnie wiecie, do śpiewania nie nadaję to trzeba było ratować jakoś sytuację.
    Poszliśmy do baru, wypiliśmy piwka, no i namówiła mnie na śpiewanie xD
    Pewnie patrząc z boku to było strasznie chujowe, ale to dla mnie było piękne.
    Wróciliśmy do moteliku.
    Całowaliśmy się przed bramą.
    Poszliśmy spać osobno - powrót stulei 2
    Na drugi dzień jej matka zrobiła mi śniadanie i siedziałem z nimi jakiś czas - (lekko popierdolona sytuacja, córka przywiozła jakiegoś autostopowicza do domu, chuj wie co wczoraj robili bo nocą jakieś hałasy i robisz mu śniadanie xD)

    Potem odwiozła mnie na pociąg i znów się całowaliśmy.

    pokaż spoiler TAKI CHUJ


    pokaż spoiler taki chuj, jeśli liczyłeś, że ta historia skończyła się inaczej - każdy przegryw kiedyś otrzyma coś od życia


    pokaż spoiler ale, że już klikasz w te spojlery, to mam dla ciebie kawał


    pokaż spoiler Idzie Jezus, patrzy a tu dziewczynka siedzi na ławce i płacze. Co się stało? - pyta Jezus. A no bo lalce mi tej o tu głowa otpadła, no to Jezus jak to Jezus - czary mary hokus pokus - lalka naprawiona dziecko szczęśliwe. Idzie dalej, a tam płacze chłopiec, bo łowełek zepsuty. No to znowu Jezus coś tam burknie mruknie pod nosem "Kyrie eleison" i naprawione dziecko szczęśliwe etc. No ale poszedł dalej i kolejny chłopiec siedzi na ławce i płacze. Dlaczego płaczesz dziecko? Bo jestem z Pucka - wtedy Jezus usiadł obok i też zapłakał.


    pokaż spoiler a kur zapiał 3 razy


    pokaż spoiler jestem Łobełt, a to jest dobły początek, zeby coś zmienić.
    pokaż całość

    odpowiedzi (14)

  • avatar

    Spacer z psem. Na moją poczciwą, starą sukę rzuca się jakaś kundlica połowę od niej mniejsza, bez smyczy, bez kagańca. Biegnie za moją i próbuje ugryźć. Moja nie reaguje, człapie dalej spokojnie na smyczy. Tupnęłam raz, drugi, idę w drugą stronę a ta cholera za nami. Właścicielka stoi zadowolona z drugim psem, wyrąbane totalnie. Nie wytrzymałam i mówię:
    - Może niech ją pani wreszcie zabierze?!
    - Taki mały pies to przecież nic nie zrobi.
    - Mały, ale zęby ma. A moja się w końcu wkurzy i ją ugryzie.
    - No wie pani, to taki duży pies powinien w kagańcu chodzić!!!!
    - ...

    #gorzkiezale #rozowepaski #ludzietodebile #coolstory
    pokaż całość

    odpowiedzi (8)

  • avatar

    Nienawidzę was, kurwy. Nienawidzę każdej z osobna. Gdybym mógł, pozbyłbym się wszystkich, choćby miało mi to zająć resztę mojego życia. Mordowałbym was z nieukrywaną, prawdziwie sadystyczną przyjemnością. Z satysfakcją i szaleńczym uśmiechem na ustach. Mordowałbym powoli i okrutnie, spijając wasze łzy i czerpiąc dziką radość z waszego cierpienia. Każdą w inny, wymyślny sposób. Przerywałbym ceremonię, żeby wysłuchać waszych błagań o litość, a potem roześmiać się i wznawiać cały proces. Zapamiętajcie to, bo kiedyś was dorwę.

    #robaki #wkurwiajacerobaki #sadyzmboners
    pokaż całość

    odpowiedzi (10)