:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    Nauczycielka próbuje nauczyć swoich uczniów dobrych manier. Zapytała: "Michał, gdybyś zabrał dziewczynę na randkę do restauracji, jak powiedziałbyś jej, że musisz iść do łazienki?"
    - Poczekaj chwilę, muszę się wysikać. - odpowiedział Michał.
    - To byłoby bardzo niegrzeczne i nieodpowiednie. A Ty, Krzysiu, jak byś zapytał? - zwróciła się do innego ucznia.
    - Przepraszam, ale naprawdę muszę iść do toalety. Zaraz wracam.
    - Lepiej, Krzysiu, ale użycie słowa "toaleta" przy stole nie do końca jest właściwie. A Ty, Jasiu? Wysilisz dziś mózg i pokażesz nam dobre maniery?
    Na co jasiu odpowiedział:
    - Najdroższa, wybaczysz mi na chwilę? Muszę uścisnąć dłoń mojemu drogiemu przyjacielowi, którego mam nadzieję przedstawić ci po kolacji.
    #suchar #suchary #kawaly

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Jako że akcja rozdania kopii #csgo cieszyła się ogromnym poparciem to rozdam teraz kluczyk do borderlands 2 również na steama ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tak jak wcześniej rozlosuję wśród plusujących ( ͡° ͜ʖ ͡°) Plusujemy do 21.
    #rozdajo #rozdajosteam #rozdajazadarmo

    odpowiedzi (16)

  • avatar

    Przed chwilą w Jeden z Dziesięciu:
    - Ile kilometrów liczy autostrada z Warszawy do Białegostoku?
    - 300?
    - Nie, nie ma takiej autostrady.
    #heheszki #1z10

    odpowiedzi (5)

  • avatar

    Mirkowie, jakiś czas temu spotkała mnie #dziwnasytuacja z udziałem #rozowypasek.
    Wychodzę ze sklepu tuż przed zamknięciem (po 21, już ciemno). Kieruję się na parking. Otwieram auto i widzę, że w moją stronę kieruje się kobieta. Odchodziła właśnie od innego samochodu, którego właściciele wyraźnie jej czegoś odmówili. Już myślałem, że będzie żebranina i patolodzy, ale dziewczyna była ubrana całkiem normalnie. I teraz się zaczęło:

    - Proszę pana, mam prośbę... - mówiąc to w całkiem żałosnym tonie.
    - Tak...?
    - Jestem w trzecim miesiącu ciąży [nie było nic widać, ale może to jeszcze nie ten czas].
    - No...?
    - I chciałam poprosić, żeby mnie pan podwiózł do domu. Bardzo źle się czuję. [wyglądała normalnie, jednak ton, w jakim to wypowiadała, rzeczywiście sprawiał wrażenie, jakby mówiła prawdę]

    Nie podwożę obcych ludzi, szczególnie w nocy. Dlatego też dopytywałem, o co chodzi:

    - Nie może pani jechać taksówką?
    - Nie mam przy sobie pieniędzy [a co z opcją "zostawię swoje dokumenty w taksówce i dam panu pieniądze, jak przyniosę je z domu"?]
    - A gdzie pani mieszka? - już zacząłem się łamać.
    - #katowice. [to jakieś 40 km w dwie strony od miejsca wydarzenia]
    - Dobrze, niech pani wsiada - zgodziłem się.

    I tutaj stało się coś nieoczekiwanego. W historii pojawiła się nagle trzecia osoba, o której wcześniej nie było mowy.

    - Super! To niech pan chwilę poczeka. Pójdę jeszcze po swojego chłopaka - zaczęła się już odwracać.

    W tym momencie zaświeciła mi się lampka w głowie... Jaki chłopak, do cholery?! I co? Ona usiądzie z przodu, on z tyłu i mnie wywiozą w pizdu.

    Odmówiłem. Czy słusznie? Nie wiem. Było zbyt dużo pytań i sposobów dojechania na miejsce. I jeszcze ten chłopak, o którym wcześniej nie było mowy.

    Co sądzicie, Mirki? Może ktoś miał podobną sytuację?
    pokaż całość

    odpowiedzi (22)